Dodaj do ulubionych

mnie tez serce peka...

05.01.08, 18:27
Witam wszystkie szczesliwie i nieszczesliwie zakochane kobietki.Postanowilam opowiedziec wam moja historie.Licze na wasze opinie, rady moze jakas pomoc.
Otoz moja historia z albanczykiem z Kosowa rozpoczela sie potora roku temu.Tak sie zlozylo, ze kiedy sie poznalismy bylam w trakcie rozwodu z moim mezem.Nie byl to dla mnie latwy okres, bylam strasznie zawiedziona.Postanowilam sobie, ze nigdy wiecej nie dam sie nabrac zadnemu draniowi dlatego tez podczas pierwszej naszej rozmowy powiedzialam mu, ze jesli ma zamiar sie ze mna zabawic to zeby dal mi spokoj bo ja tego nie potrzebuje.Wiedzial przez co przeszlam z moim mezem, kiedy odpowiedzial, ze absolutnie to nie to, to nie tak, ze bardzo mu sie podobam, ze od dluzszego czasu mnie obserwowal ale nie mial odwagi mnie ,,zagadac''- uwierzylam mu a moze chcialam mu uwierzyc.Sama nie wiem.On naprawde jest bardzo przystojny, zadbany, pachnacy, ma dobre auto i to wszystko razem jakos mnie przekonalo. Bo przeciez taki facet moze miec kazda, nie musi sie angazowac w zwiazek z kobieta po przejsciach a jednak sie zaangazowal.Dzwonil, przyjezdzal po mnie do pracy, dbal o mnie i o moja corke.Byl przy mnie zawsze kiedy akurat nie pracowalismy.Spal wtulony we mnie jak male dziecko.Bez przerwy okazywal mi jak bardzo jest zaangazowany.Ktoregos dnia dowiedzialam sie, ze jest zareczony w Kosowie.zapytalam co to ma znaczyc?Przeciez mowilam mu, ze nie mam ochoty na zarty a on co? Zaczal mi opowiadac, ze zareczyl sie na trzy tygodnie przed naszym poznaniem, bo ma juz 27 lat, rodzice go ciagle pytali o przyszla synowa, mowili, ze to juz czas najwyzszy no i ktos mu tam pokazal zdjecie jakies laski.Byla ladna to dlaczego nie?Powiedzial, ze gdyby wiedzial wczesniej, ze jest jakas szansa na to zebysmy byli razem nigdy by sie nie zareczyl.Zreszta do dzis mi to powtarza ale tradycja u nich jest taka a nie inna i nie ma wyboru, ze boi sie o swoich rodzicow i takie tam...Mozecie sobie myslec, ze jestem kolejna naiwna panienka.Jest w tym troche racji ale... Wiem i to na pewno, ze gdyby stal sie jakis cud i on moglby wyplatac sie z tych zareczyn to bylibysmy bardzo szczesliwi i on tez to wie. No, to tak w skrocie moja historia.A moje odczucia? Nie wiem, zastanawiam sie co zrobic? Czy walczyc o te milosc a jesli tak to jak? Moze napisac list do jego matki(ona wie o moim istnieniu) w ktorym opisze nasza historie i np. zapytam ja czy honorem dla niej jest dotrzymanie slowa tam, w Kosowie, panience, ktorej on praktycznie nie zna? Czy dotrzymanie slowa tutaj,kobiecie z ktora zyje od ponad roku, kocha sie i pomaga wychowywac dziecko, kobiecie, ktora nie jest mu obojetna.Moze zapytam ja co jest dla niej wazniejsze, szczescie jej syna czy honor rodziny?A moze ja zaprosze do nas i pokaze jak zyjemy, jaka jestem kobieta, jak to wszystko wyglada? Nie wiem co robic? Poradzcie cos kobitki bo juz naprawde mam tego dosc, czuje sie jak jakies gowno, nie warte albanczyka.Pozdrawiam i przepraszam za moje zale ale mysle, ze zrozumiecie, przeciez wiekszosc z Was ma podobne problemy.
Obserwuj wątek
    • a.hysa Re: mnie tez serce peka... 05.01.08, 18:39
      Hey,coz ciezka masz sytuacje, i nie zalamujac Cie znalam takiego
      albanczyka ktoremu rodzina znalazla zonkie jak on byl w angli, i
      niestety tak napierala ze wrocil do kraju i ja poslubil.mimo ze duzo
      ludzi w tym jego rodzina w uk mowili aby nie wracal, niestety slowo
      sie rzeklo i powrocil, zalowal...ale mam nadzieje ze Twoja historia
      bedzie z happy endem!!!

      Sama nie wiem moze pogadaj z facetem, tak bez wyzutow i zalow,
      postaw sytuacje jasno tak aby on nie platal i powiedzial jak bedzie,
      bo skoro ma kogos tam to wszystko musi byc albo w jedna albo w druga
      strone, bez rzadnego owijania w bawelne, wiem ze na pewno nie jest
      Ci latwo, ale mam nadzieje ze uda Ci sie rozwiazac ta sytuacje
      pozytywnie,

      pozdrawiam Cie serdecznie i trzymam kciuki za Ciebie.

      Aga
    • kwiatuszek212 Re: mnie tez serce peka... 05.01.08, 18:41
      wydaje mi sie ze moze byc tutaj problem... mam znajoma ktora byla z
      albanczykiem i on tez byl zareczony z albanka i mimo tego ze ja
      kochal ta polke pojechal wziac slub z tamta bo jak by tego nie
      zrobil to by stracil rodzine, i jak by sie tylko pojawil w albanii
      to by go zabili... takie sa juz tam tradycje... nie wiem co ci
      powiedziec... jest mi bardzo przykro... to bedzie trudne zeby
      przekonac jego rodzine..
      • sadli Re: mnie tez serce peka... 05.01.08, 19:10
        Dziekuje Wam za odpowiedz.Jesli chodzi o jego rodzine to wszyscy ( a ma dosc liczna rodzine) z wyjatkiem jego rodzicow mnie znaja.Wszyscy mnie bardzo lubia, zawsze pozdrawiaja,Pamietaja o naszych swietach i skladaja zyczenia, pytaja co u mnie itd...Jego matka wie o moim istnieniu, ojciec nie.Jego matka ma dobre serce.Wiem, ze gdybym miala szanse porozmawiac z nia,zaprosic do nas, pokazac jej jak zyjemy to by sie do mnie przekonala tak jak reszta rodziny( siostry, kuzyni, ciotki, wujkowie).Tylko jest jeden problem, ja nie mowie po albansku.Myslalam zeby napisac do niej list, dac do przetlumaczenia i wyslac przez internet. Nie wiem, co robic.Jestem zalamana.Nie potrafie sie cieszyc z tego co mam dzis, chce wiecej.
        • a.hysa Re: mnie tez serce peka... 05.01.08, 19:25
          Wiesz ciezko doradzic, zawsze mozesz probowac, ale ja na pierwszym
          miejscu postawilabym na rozmowe z facetem, mozesz zawsze mu
          zaproponowac, ze chcesz jego rodzicow zaprosic etc, wtedy zawsze
          zobaczyc mozesz co on na ten temat mysli, wiem ze nie jest latwo, co
          do listu to ja raczej bym odradzala, ale zaproszenie to dobry pomysl.
        • nertila Eh..życie.. 05.01.08, 19:25
          Z reguły to nie komentuje takich wypowiedzi,ale podpowiem że jeśli
          chciałabys co kolwiek napisac i kogokolwiek zapraszać to nie matke
          ale jego ojca.. kobieta nikomu nie obiecuje syna za męża, robi to
          ojciec.
          • a.hysa Re: Eh..życie.. 05.01.08, 19:30
            zgodze sie ale najlepiej zaprosic oboje,
          • sadli Re: Eh..życie.. 05.01.08, 19:33
            Nie wiem co myslec o tym co napisalas? Co mialas na mysli piszac ,,Z reguly nie komentuje takich wypowiedzi''?
            a co do zaproszenia, to pomyslalam o matce bo ona akurat przyjechala tu do jego siostr, ojciec jest w Kosowie.Pomyslalam tez, ze gdyby ona sie przekonala to dalaby rade przekonac swojego meza, bo oni wspolnie podejmuja decyzje.
            • nertila Re: Eh..życie.. 05.01.08, 20:00
              Napisałam że nie komentuje wypowiedzi typu "złamane serce", bo jest
              ich tu cała masawink Raczej wole pisać o kulturze o książkach ,muzyce
              albańskiej itp. Podpowiadam czasem jakies tanie linie lotnicze, a
              nie chcę komentować problemów sercowych, bo to są prywatne sprawy i
              wolę sie nie mieszać. Takie "dobre rady" "znawców tematu" czasem
              szkodzą a nie pomagają.. ufaj swojemu rozumowi..
              Po twojej histori widzę, że trafiłas akurat na takiego ALbańczyka na
              jakiego lepiej nie trafić..Nie wszyscy są tacy jak on,ale sama znam
              takie przypadki. Jeden Albańczyk używa sobie życia w Mediolanie,ale
              w rozmowach z moim mężem i ze mną jak się spotykalismy mówił:" to
              nic poważnego,kolejna naiwna włoszka,ja się ożenię tylko z albanka w
              albanii, bo tak obiecałem babci".Inny nasz naprawde dobry przyjaciel
              i dobry człowiek wziął ślub z taka dziewczyną "ze zdjęcia", która
              znał jeden dzień,a na drugi były już oficjalne oświadczyny. Mój mąz
              smiał sie z tego, mówił: "ja bym tak nie mógł- znać dziewczynę jeden
              dzień i już ją za rękę wziąść i pocałować, a co dopiero się
              oświadczyć, przecierz to obca baba!"
              Mój mąż pojechał ze mną do Albanii po ślubie,który wzieliśmy w
              Polsce,potem urodził sie synek,mąż nie pytał się rodziców o zgodę na
              ślub,pochodzi z nowoczesnej że tak powiem rodziny gdzie nikt nikomu
              nie wybiera współmałżonka.. i od początku jego rodzice utrzymywali
              ze mną ciepłe stosunki, cieszyli sie że ich syn nie jest sam,( w
              końcu!), jego siostry zanim mnie poznał pytały sie go ciągle"a masz
              juz jakąś dziewczynę?" a on ciągle mówił " nie mam, dajcie spokój.."
              Jak im pierwszy raz powiedział "tak mam dziewczynę,siedzi mi własnie
              na kolanach,chcecie pogadać?ona zna włoski i angielski" ... to im
              mowe odebrałosmileA potem gadałyśmy jakbyśmy sie znały od latsmileA dziś
              to także moje siostry i najbliższe przyjaciółki.
              Przykro mi że znalazłaś się w takiej sytuacji, wiem że serce nie
              sługa i że cierpisz.Ale nie umiem Ci pomóc,nie wiem co napisać. Czy
              to Polak,czy Albańczyk,czasem wiatr w oczy związkowi wieje a na
              koniec końców ludzie wychodzą z tych burz życiowych i sie wszytko
              wyjaśnia. Jeśli jest Ci on pisany to ze zgodą rodziny czy bez i tak
              będziecie razem, a jeśłi on wybierze tatusiową Albankę to znaczy,że
              nie był Ciebie wart.
              • sadli Re: Eh..życie.. 06.01.08, 00:34
                Dziekuje za odpowiedz.Masz troche racji, raczej nie nalezy mieszac sie do
                cudzych problemow sercowych.Ja opisujac moja historie sama prosilam o komentarze
                czy rady, liczylam na to, ze moze ktoras z Was byla w podobnej sytuacji i
                wygrala swoje szcescie.Liczylam na to, ze ktoras z Was moze mi podpowie co
                zrobic, zeby wygrac.To nie chodzi tylko o to, ze go kocham ale wiem i on to tez
                wie, ze razem moglibysmy gory przenosic tyle, ze on nie ma odwagi sprzeciwic sie
                ojcu, ktory jest chory i dla , ktorego tradycja czy honor to rzecz swieta.Z
                Waszych odpowiedzi wynika, ze mamy raczej marne szanse, jestem naprawde
                zdolowana ale pomyslalam sobie, ze warto walczyc, ze moze to ja bede to pierwsza
                cudzoziemka dla ktorej on zostawi ksiezniczke albanska.Nie chce tutaj nikogo
                obrazic a jesli tak zrobilam to przepraszam.
    • kwiatuszek212 Re: mnie tez serce peka... 05.01.08, 19:21
      sama nie wiem co ci doradzic... jezeli masz sile to walcz...
    • honey1818 Re: mnie tez serce peka... 05.01.08, 20:23
      Ja o tym wszystkim dużo myślałam...te wszystkie historie (w tym
      moja) są bardzo do siebie podobne. Uczę się albańskiego i z całą
      rodziną mojego chłopaka mam bardzo dobry kontakt...oprócz jego
      taty sad Oni twierdzą, że na wszystko trzeba trochę czasu i w końcu
      jego ojciec mnie zaakceptuje, ale wiecie czego sie boje
      najbardziej?...że będzie już za późno. On jest w Albanii od 21.12.07
      i przez ten czas zadzwonił tylko raz a za 3 dni wraca do Grecji. Ja
      czekam codziennie na jakiś znak od niego... no i co mam zrobić??
      żyje dalej, nie mogę sie załamać, bo to mi w niczym nie pomoże,
      wręcz przeciwnie... on tam raczej nie płacze za mną więc ja też nie
      będę. Mam nadzieje, że mi sie ułoży jakoś i Wam też Kochane. Trzymam
      kciuki i pozdrawiamkisskiss
    • a.hysa Re: mnie tez serce peka... 06.01.08, 06:39
      sadli napisalam do Ciebie na maila gazetowego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka