Dodaj do ulubionych

Rośnie nowe pokolenie

08.11.05, 00:52
W zasadzie to takiego stanu rzeczy się domyślałem od dawna, ale mimo wszystko
przerażenie ogarnia człowieka jak się czyta jak ogromną wiedzą o otaczającym
świecie mogą się pochwalić brytyjskie dzieci.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3003922.html
Obserwuj wątek
    • tuti Re: Rośnie nowe pokolenie 08.11.05, 08:37
      musze sie pochwalic. wczoraj z przerazeniem oczekiwalam powrotu tutejszej
      siedmiolatki ze szkoly. I spytalam jej czy ona wie z czego sie robi frytki.
      eeeeeee, nieeeee. powiedziala.
      jak zaczelam jeczec, i stekac, i mowic 'no jak to ?" z wyrzutem, przyznala sie
      ze wie ze z ziemniakow. uff;)
      • agazat Re: Rośnie nowe pokolenie 08.11.05, 09:17
        Co tam frytki ... Mnie zszokowala reakcja dzieci mojej angielskiej szwagierki,
        kiedy ja sama zrobilam salatke coleslaw na obiad (dla nie wtajemniczonych
        kulinarnie - biala kapusta+marchewka+majonez). Byly mocno zaskoczone, ze mozna
        ja zrobic w domu i to tak szybko!!! I ze smakuje lepiej niz ta z Tesco.
        One w ogole uwazaja mnie za dziwolaga co to wie jak zrobic rozne rzeczy lub je
        cos dziwnego. Pokazalam im kiedys jak sie robi twarog z zsiadlego mleka. Dla
        mnie to normalka, swojego czasu moja babcia regularnie taki robila w domu. Dla
        angielskich dzieci bylam chyba Harry Potterem ... Magia ...
    • jagienkaa Re: Rośnie nowe pokolenie 08.11.05, 09:25
      na skynews też podawali, że do roku 2020 1/3 brytyjskich nastolatek będzie
      otyła.
      My wczoraj tłumaczyliśmy Dominikowi że frytki się robi z ziemniaków, bo nie
      chciał ich zjeść (ziemniaków), a frytki lubi.
      Jamie Oliver w swoim programie o School Dinners też pytał dzieckai w szkole jak
      się poszczególne warzywa nazywają - i też bardzo mało dzieci miało jakieś
      pojęcie.
    • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:11
      To co dzieci jedza w domu i to co znaja, maja dzieki swoim rodzicom.
      Ja mam znajomych, ktorzy nei pija alkoholu. Zadnego. bo nie. Sa konserwatywnymi
      Amerykanami, maja przekonania ze alkohol jest zly i pic go nei pija.
      Za to hektolitrami pija coca - cole. Kiedys powiedzialam im ze dla zdrowia
      lepsza bylaby jedna lampka czerwonego wina. Zignorowali to. Ale co wiecej chca
      nauczyc swoje dziecko zdrowo sie odzywiac i zdrowe nawyki w jego diecie
      wprowadzac. Wiec sami pija coca - cole, 2,5 latkowi daja do picia wode. Ten
      rzuca sie przy stole i wylewa to zwykle. Pozostawie to bez komentarza.
      JAgienko jesli maszochote na naprawde dobre frytki, to polecam bardzo stara
      metode - ziemniaki do pieczenia i robienia frytek zakup, obrac je trzeba (nie
      wolno umyc), pokroic (nie wolno umyc) i wrzucic na goracy olej - najlepiej taki
      do frytek - arachidowy chociazby, wyjac kiedy ziemniaki beda zeszklone i ciut
      podpieczone, ale nie zarumienione. Kiedy ostygna upiec je raz jeszcze. Mozesz
      zrobic to rano a dopiec je wieczorem. To sekret chrupiacych frytek z
      ziemniakow. No i podac w misce wylozonej recznikami papierowymi. Nie wolno myc
      ziemniakow juz po obraniu, bo nasiakaja woda i trudno pozniej o chrupiace
      frytki.
      • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:29
        A mi sie wydaje, ze akurat ten przyklad na ignorancje malych brytyjczykow nie
        jest najlepszy. Tutaj uzywa sie polproduktow, w Polsce ze wzgledow czysto
        ekonomicznych nie zawsze bylo (i jest) to mozliwe. Taki maly smerf jakby
        pewnie zobaczyl mame w kuchni obierajaca ziemniaki, a nastepnie smazaca frytki
        z pewnoscia by to zapamietal!
        BTW Anglia to nie pyrlandia;)
        • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:32
          ...a ziemniak nie jest krolem warzyw;)

          BTW2: wyobrazacie sobie jak musi dziwic sie np. maly Chinczyk, ze taki np maly
          Polak nie potrafi jesc paleczkami..
        • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:32
          He i tu chyba pomylka.
          Wydaje mi sie, ze gotowanie w Anglii w produktow swiezych, od podstaw to
          kuchnia dosc luksusowa.
          Gotowe jedzenie i polprodukty sa tu duzo tansze niz swieze.
          Tak przynajmniej z wlasnego podworka:-)
          • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:34
            Malzenstwo, ktore pracuje min. 8 h dziennie i wychowuje dziecko nie ma czasu na
            taki luksus! Jedza na miescie. Co kraj to obyczaj..
          • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:36
            W Anglii calkiem sporo roznych odmian ziemniakow. Mysle ze porownywalnie do
            Polski.
            Z jedna tylko roznica - tu nawet kupujac w malym lokalnym sklepiku wie sie jaka
            odmiane sie kupuje i z jakim przeznaczeniem.
            W Plocku dwa lata temu ziemniaki roznych odmian opisane z nazwy i przeznaczenia
            to tylko w supermarkecie Auchan byly.
            • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:38
              Ale zrozum, ze pomimo tego, ze tych ziemniakow pare odmian jest, to gotowanych
              ziemniakow tak jak w Polsce do kazdego obiadu sie nie je:) Ekstrawagancja jest
              moze mashed potatoes raz na miesiac..
            • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:40
              U25 mysle ze bardziej obyczaj niz brak czasu.
              A jedzenie poza domem bardzo lubie, nawet uwielbiam. Sek w tym, ze nie stac
              mnie aby codziennie jesc cos dobrego poza domem. W zamian za to moge miec dobre
              jedzenie kazdego dnia na stole w domu.
              • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 14:44
                > Sek w tym, ze nie stac
                > mnie aby codziennie jesc cos dobrego poza domem.

                Brytyjczyka raczej stac.
                • princessjobaggy Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:02
                  u25 napisała:

                  > > Sek w tym, ze nie stac
                  > > mnie aby codziennie jesc cos dobrego poza domem.
                  >
                  > Brytyjczyka raczej stac.

                  Zeby CODZIENNIE jesc poza domem z cala rodzina? Chyba tylko tych bogatych albo
                  takich co lubia do cna zarobione pieniadze wydawac.
                  • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:07
                    W koncu G7. W samej Anglii mamy 45 tys milionerow.
                    • princessjobaggy Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 23:33
                      u25 napisała:

                      > W koncu G7. W samej Anglii mamy 45 tys milionerow.


                      Coz za intersujaca dyskusja :-/
                • bobby5 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:02
                  czytam tak sobie ta dyskusje i mysle, czy polskie dzieci sa takie biegle w
                  rozpoznawaniu warzyw, synek mojej siostry wie, z czego robi sie frytki,
                  poniewaz u nich w domu czesto sie je robi, ale gdyby siostra nigdy ich nie
                  robila, to kto wie...
                • carrie_bradshaw Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:05
                  Jeśli do stołowania się na mieście zaliczamy spożywanie frytek i hamburgerów w
                  McDonalds, to chyba faktycznie większośc Brytyjczyków stać.
                  • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:08
                    myslalam, ze mowa o dobrym jedzeniu.. Jakby nie bylo: fast foodow jest
                    najwiecej w dzielnicach emigrantow...
                    • carrie_bradshaw Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:11
                      Ja mieszkam w takiej, gdzie większośc białych Anglików i fast foody są zawsze pełne.
                      Może tam właśnie dobre jedzenie serwują.
                      • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:17
                        a kolorowi siedza we francuskiej naprzeciwko, tak?

                        • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:21
                          Ach i nie chce z tej dyskusji zrobic tego, ze dana narodowosc je to czy to. A
                          ci lepiej, a ci gorzej.
                          Mysle ze w kewstiach zywienia najlepiej popatrzec na swoj wlasny talerz.
                          Co dostarczam wartosciowego swojemu organizmowi. Jem po to aby zyc, czy zyje po
                          to aby jesc? Czy jestem otwarty na nowe smaki, na probowanie?
                          A jesli mam dzieci, to jaki przyklad im daje?
                      • u25 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:21
                        Apropos dobrych dzielnic i fast foodow.
                        Widziales moze Mc Donalds na Fulham? KFC na Mayfair?
                        • carrie_bradshaw Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:27
                          Nie zauważyłam , aby w tej dyskusji brali udział jacys mężczyźni.
                          • u25 to forum "Polki w Anglii" (n/txt) 10.11.05, 15:29
                            • carrie_bradshaw Re: to forum "Polki w Anglii" (n/txt) 10.11.05, 15:32
                              Właśnie.
                              To dlaczego pytałas mężczyznę czy widział fast foody na Fulham i Mayfair?
                              • u25 Re: to forum "Polki w Anglii" (n/txt) 10.11.05, 15:38
                                nie wiem...moze dlatego, ze myslalam, ze to show carry dla piszacego tu brada:)
                                Fast foodow tam nie ma slonce:)
                                • carrie_bradshaw Re: to forum "Polki w Anglii" (n/txt) 10.11.05, 15:42
                                  Nie ,to "Sex and the city", pomyliły Ci się programy :).
                • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:14
                  U25 wiec nadszedl czas na wyjasnienie pewnych kwesti. Nie chce nikogo tu
                  obrazic. Kazdy sam decyduje to co je, to co lubi - tu juz wogole nie zamierzam
                  nikogo przekonywac do wlasnych samkow, no i chyba tez to na co kazdego stac.

                  Dla jednego obiad poza domem, ktory kosztuje 10 funtow jest dobry i go
                  satysfakcjonuje.
                  Dla drugiego, ktory przeznacza wiecej na zrobienie codziennej kolacji dla dwoch
                  osob, ten obiad poza domem za 10 funtow jest nie dobry.

                  Maz moj do pracy przygotowywuje sobie "lunch" w domu. Nie dlatego, ze go nie
                  stac na jedzenie w pracy. Kurde on ma je tam prawie za darmo. Ale on po prostu
                  tego nie przelknie. Kiedy jeden z kolegow spytal go, czy musimy az tak
                  strasznie oszczedzac, ze on sobie obiadu w pracy nie kupuje, to maz dal mu
                  jedna ze swoich kanapek do zjedzenia. Kolega dyrektor powiedzial,ze nie czesto
                  w swoim zyciu jadl kanapke z takimi skladnikami. Stwierdzil, ze oszczedniej
                  byloby gdyby jadl te obiady za funta w pracy.

                  W okolicy, w ktorej mieszkam jest jedna dobra restauracja. Kolacja dla dwojga
                  (przystawka, danie glowne, deser, espresso), bez alkoholi kosztuje 100 funtow
                  srednio. To jest dobre miejsce zeby cos zjesc. Dobre, ale nie bardzo dobre.

                  Jak studiowalam, to robilam jedzenie sama. Bo po prostu nie moglam zniesc
                  zapachow w stolowkach tudziez barach. A jak ktos zna Wroclaw i chciazby
                  tamtejsza nowa Bazylie przy Uniwersytecie lub bar studencki na Koszarowej
                  nowiusienki, to wie ze to bardzo ladne miejsce.
                  A ja po prostu nie moglam i juz. Okazjonalnie. Najlepiej jedzenie poza domem
                  smakowalo mi wtedy po kilku piwach, wtedy najpyszniejsza byla wroclawska
                  knysza:-)Ach, bez niej to nie bylo piwkowego wieczoru!

                  Ja nie krytykuje kogos za jedzenie poza domem. Niech kazdy je co chce.
                  Ja jednak uwazam, ze w Anglii jedzenie gotowych potraw jest bardzo tanie.
                  Tansze niz gotowanie od podstaw z produktow.
                  I nie chce jesc poza domem, nawet jesli w domu mam tylko miske zielonej salaty
                  z oliwa i octem balsamicznym, a do tego zapiekane talarki bagietki z ziolami i
                  czosnkiem.

                  • chihiro2 Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 15:28
                    Ja tez rzadko jadam poza domem. Uwazam, ze wszystko zrobie sobie lepiej sama, z
                    lepszych produktow i zdrowsze. W restauracjach w Oxfordzie nie dostane
                    brazowego ryzu, razowego makaronu, produkty beda plywac w tluszczu niewiadomego
                    dla mnie pochodzenia, w calym posilku bedzie wiecej soli niz zjadam przez kilka
                    dni, wiec wole sama sobie cos pysznego ugotowac i zjesc to ze smakiem, wiedzac,
                    ze dobrze bede sie po tym czula. Poza domem lubie Japonczyka, czasem Hindusa
                    (ale moj chlopak robi rownie pyszny dhal i warzywa curry - i pewnie zdrowsze) i
                    czasem Tajczyka. A jak grzesze to jem pizze z czterema serami, ale daleko jej
                    do pizzy we Wloszech czy chociazby w Berlinie. Aha - i w zyciu nie zjem pizzy
                    nie zrobionej w specjalnym piecu, chyba bym sie udlawila.
                    Tez zawsze przygotowuje sobie posilki do pracy w domu, w zyciu nie kupilam nic
                    gotowego w plastikowym opakowaniu - ostdrasza samo opakowanie i lista
                    skladnikow.
                    Uwazam, ze w ogole na dobra kuchnie tutaj stac tylko naprawde zamoznych ludzi,
                    ewentualnie szczescie maja ci, mieszkajacy w Londynie, bo tam jest sporo
                    wegetarianskich/weganskich, organicznych miejsc, gdzie licza sie dobre
                    skladniki (a potrawy wcale nie sa takie drogie). Wiekszosc Anglikow jednak nie
                    wie, co to dobry chleb, co to swiezo wyciskany sok, co to zupa przyrzadzona w
                    domu, a nie z kartonika. Nawet zwyklych kanapek nie robia sobie sami! Kiedys
                    moj chlopak zapytal sprzedawce pysznych falafeli w budce przy dworcu w
                    Oxfordzie, czy nowo otwarta budka obok z kurczakami i kanapkami nie jest
                    konkurencja, na co Libanczyk odparl: "Man, you need 12 pints of Stella to be
                    able to swallow that shit they sell!". I to dla mnie najlepiej obrazuje
                    wiekszosc angielskiego jedzenia...
    • eballieu Pyry w UK, dla U25 10.11.05, 16:06
      Zastanowilo mnie Twoje stwierdzenie o tym, ze Anglia to nie kraj pyrow. Nie
      zgadzam sie z nim do konca.
      Troche gatunkow maja:-).
      www.britishpotatoes.co.uk/varieties.asp
      A z podworka pracy meza wiem, ze dosc duzo kombajnow do pyrow w UK sie
      sprzedaje:-)
      • eballieu Ciag dalszy o pyrach 10.11.05, 16:19
        Wiec dobra mam pamiec z podstawowki jeszcze!
        U25 o tych pyrach w UK, to nie tak jak napisalas.
        Rzeczywiscie Polska nalezy do czwartego kraju na swiecie pod wzgledem
        powierzchni, na jakiej uprawia sie pyry (liczonej w hektarach).
        Ale jest juz na ostatnim miejscu, jesli wziac pod uwage wielkosc plodow, plonow.
        A Wielka Brytania? Tu na ponad 160 tys hektarow uprawia sie "pyry", wiec jest
        to niczym do ponad 1300 hektarow w Polsce. Ale zbiory ma nadal na poziomie 2,4
        procent w skali produkcji swiatowej. To nie tak zle?
        W przeliczeniu na mieszkanca wyglada to tak,z e Polska produkuje cos okolo 500
        kilogramow na glowe,a UK okolo 120 kg na glowe. Co dalej plasuje ja na miejscu
        dosc wysokiem porwnujac ze swiatem.
        I pozwala powiedziec, ze Uk to kraj pyr/pyrow, ach niech bedzie kraj
        ziemniaka. :-)
        • u25 Re: Ciag dalszy o pyrach 10.11.05, 18:26
          Tutejsi angloPolacy chyba tez musza cos jesc, no nie?
    • jagienkaa Re: Rośnie nowe pokolenie 10.11.05, 23:40
      ja jako Założycielka Klubu Kiepskich Kucharek stwierdzam że eballieu mnie
      wpędziła w kompleksy zupełne:) talarki z bagietki hehe...garlic baguette anyone?
      • ralphos Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 00:53
        jagienkaa napisała:
        > garlic baguette anyone ?

        No garlic, please...
        • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 09:24
          Jagienka tniesz bagietke na plastry, wczesniej w miseczce rozrabiasz oliwe z
          czosnkiem drobno pokrojonym (prawie nigdy nie uzywam wyciskarki do czosnku, bo
          nie myje sie dobrze w zmywarce:-)), dosypujesz ziol suszonych prowansalskich
          lub swiezych jesli masz, do piekarnika na chwile i jest. Wesja wzbogacona - z
          roznego rodzaju sery, pomidory, itp. dla tych co lubia anchois. I kazda inna
          wersja na jak tylko ma sie ochote.
          A jakie ty mozesz miec kompleksy? Jesz to co lubisz, tak ci pasuje to co masz
          za problem? Maz moj w sobote rano konczy sniadanie chlebem z salami i czekolada
          czarna wkruszona w to. ????
          Nic tylko zyczyc smacznego.
          • jagienkaa Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 09:46
            dziękuję za przepis. Ale nie łatwiej jest kupić bagietkę z Sainsbury's za 79p i
            wsadzić do piekarnika na 12 min?;)
            A prawda jest taka, że faktycznie mam kompleksy na punkcie gotowania, no ale to
            już inna sprawa. Staram sie robić jedną nową potrawę w tygodniu. Ale jak jestem
            w szkole od 9 do 16, i mam pół godziny na przygotowanie obiadu to nie chce mi
            się nic robić specjalnego...
            Oj jakby mi się przydał gotujący mąż. Albo kucharka:)
            • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 09:52
              Jagienka, w tygodniu nie poswiecam wiecej niz 30 minut na przygotowanie
              kolacji.
              Zawsze z produktow.
              Nie wiem jak to sie dzieje.
              • chihiro2 Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 10:12
                O, to ja mam tak samo. Przygotowanie nigdy nie trwa wiecej niz pol godziny, i
                tez zawsze z produktow. Czasem dluzej gotuje sie brazowy ryz, ale jego nie
                trzeba dogladac, moge w tym czasie czytac forum :)
                Tylko, ze jestem wegetarianka i nie przyrzadzam miesa, a to potrafi trwac
                strasznie dlugo. Jak ktos nie chce spedzac duzo czasu w kuchni - wegetarianizm
                jest niejakim rozwiazaniem :)
                • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 14:15
                  Chihro, a jak stek wolowy robi sie 4 minuty?
                  Swoja droga to mieso dwa razy w tygodniu jem, lubie. No i paszteciki, wedliny,
                  kielbasy suszone, twarde. Nie,wegetarianka byc nie moge. Ale nie gardze
                  potrawami bezmiesnymi.
                  Ryby tez lubie, ale nie wiem czy wegetarianie jedza. Nigdy nie moge zapamietac
                  tych podzialow, gdybys mogla przypomniec i wyjasnic? Dziekuje
                  • steph13 Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 14:28
                    Moim zdaniem, duzo latwiej i szybciej jest wymyslec i przygotowac obiad z
                    miesem niz bez. Poza tym, maz, mimo ze przy lopacie nie pracje, lubi
                    tymniemniej zjesc konkretnie, tzn musi byc mieso. Wszystko co obecnie polecane
                    jako zdrowe i niezbedne zaakcepuje mniej lub bardziej chetnie, jesli na talerzu
                    dodatki te tworza wianek dookola steka. No i obowiazkowo deser - takie
                    fanaberie wyniosl z domu rodzinnego. A ja, najchetniej zjem niemalze wszystko,
                    co ugotuje ktos inny.
                  • chihiro2 Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 14:53
                    Wegetarianie nie jedza zwierzat (miesa), a ryby sa zwierzetami, wiec ich tez
                    nie jedza. Ci co jedza ryby a nie jedza ssakow i drobiu to peskatarianie (ale
                    ta nazwa niemal w ogole nie jest powszechnie przyjeta).
                    Weganie nie jedza produktow pochodzenia zwierzecego, czyli zadnego nabialu.
                    Wiekszosc nie jada tez miodu.
                    • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 12.11.05, 22:49
                      Nie rozumiem dlaczego np. nabialu nie jedza, co zlego stanie sie krowie, jesli
                      sie ja wydoi(ile i jakie "i" sie pisze na koncu tego slowa - nie wiem)?
                      A dlaczego nie jedza miodu?
                      • chihiro2 Re: Rośnie nowe pokolenie 13.11.05, 11:15
                        Czy widzialas kiedys zdjecia, w jaki sposob krowy sa dojone? To nie jest tak,
                        ze krowa jest dojona raz dziennie, doi sie ja non-stop, przy tym jednoczesnie
                        karmiac (!), zeby mogla non stop produkowac mleko. Wymiona siegaja ziemi, a do
                        nich przyczepione sa rurki metalowe, by wciaz skapywalo mleko do pojemnikow.
                        Krowy (wszystkie hodowane na farmach) maja caly czas kajdany na nogach, ktore
                        utrzymuja krowe wciaz w pozycji stojacej (lezacej nie mozna doic), nie wychodza
                        na powietrze wcale (!), sa wciaz trzymane w specjalnych boxach (w ogole sie nie
                        ruszaja). Cielaki zabierane sa od matek juz nastepnego dnia po urodzeniu, by
                        mleko, ktore krowa produkuje dla wlasnego dziecka przeznaczone bylo dla ludzi.
                        Wiekszosc zwierzat choruje z powodu zycia w straszliwych warunkach - faszeruje
                        sie je antybiotykami, w paszy dostaje chemiczne dodatki pochodzace z miesa (jak
                        wiadomo, krowa naturalnie jest wegetarianka), hormony itp. Krowy tuz po
                        urodzeniu cielaka zapladniane sa ponownie, gdyz ciezarna krowa produkuje wiecej
                        mleka (nigdy krowy nie sa zapladniane naturalnie, widzialam zdjecia sztucznej
                        ejakulacji byka do pojemnika, potem krowy sa sztucznie zapladniane).
                        To jest aspekt etyczno-humanitarny. Do tego dochodzi zdrowotny - jak mozna jesc
                        produkty pelne hormonow, antybiotykow, chemii, pelne zwierzecego tluszczu
                        (ktory powoduje niesamowite negatywne skutki u ludzi - m.in. zakwaszenie
                        organizmu przez nadmiar bialka zwierzecego, w efekcie osteoporoza, bo aby
                        zneutralizowac odczyn kwasny organizm pobiera wapn z kosci)?

                        Z miodem jest troche inna sprawa, ale tez nie za wesola. Miod jest,
                        lopatologicznie tlumaczac, wymiotami pszczol. W centrum kazdej kolonii jest
                        krolowa, jedyna ktora sklada jajka. Zwykla pszczola zyje tylko kilka tygodni,
                        krolowa moze zyc wiele lat. Ale w komercyjnych pasiekach krolowe sa regularnie
                        zabijane i zastepowane nowymi - "specjalisci" polecaja robic to co 6 miesiecy.
                        Podobno wtedy nowa krolowa moze zlozyc wiecej jajek. Nowe krolowe sa masowo
                        produkowane - sztucznie zapladniane nasieniem pszczol meskich (nie wiem jak
                        takie osobniki sie nazywaja), ktore potem sa zabijane. Krolowej obcina sie
                        skrzydelka, albo skleja je razem, by zostala w kolonii. W sztucznych koloniach
                        szerza sie choroby, gdyz pszczoly pracuja ponad sily. Czesto transportuje sie
                        je do rejonow, gdzie jest wiecej kwiatow, co przysparza im wiecej pracy (tzn.
                        przedluza sie sztucznie sezon na pylenie, tylko ze pszczoly nie daja rady
                        pracowac dluzej niz sa do tego stworzone przez nature).

                        Zajrzyj na www.viva.org.uk - sa tam tez dramatyczne opisy polowu ryb (to
                        naprawde barbarzynstw!). Sa tez informacje dotyczace ratowania koni w Polsce -
                        ta organizacja jest bardzo aktywna w Polsce, gdzie hodowanie i zabijanie
                        zwierzat jest na tragicznym poziomie.

                        PS. Dobrze napisalas "wydoi" :)
                        • latarnik Re: Rośnie nowe pokolenie 13.11.05, 13:01
                          Zmusilas mnie od rana do pracy umyslowej tym postem :)

                          Bardzo jednostronnie to przedstawiasz, straszliwie katastroficznie i bez
                          jakiegokolwiek dystansu. A co najgorsze - zonglujesz faktami, wybierajac tylko
                          te ktore pasuja do przedstawianej teorii, pomijajac inne. Na szczescie, bo
                          gdyby Twoj tekst odzwierciedlal prawdziwa sytuacje, to byloby z nami naprawde
                          zle. Ale Ty (zapewne za okreslonymi zrodlami) opisujesz patologie, podajac to
                          jako standard.

                          Przekopalem sie przez wszelkie fora, portale i podreczniki do znalezienia na
                          sieci i na szczescie wylania mi sie troche inny obraz. Zaczne od miodu, bo tu
                          jest troche prosciej.

                          Przede wszystkim produkcja miodu jest niejako skutkiem ubocznym - pszczoly
                          hoduje sie glownie dlatego, zeby zapylac uprawy entomofilne. I owszem, tak jak
                          napisalas, specjalisci polecaja wymieniac krolowa co jakis czas, dla utrzymania
                          pracowitosci rodziny (chyba nazywasz to kolonia), jednakze nie co 6 miesiecy,
                          tylko co dwa lata. Poza tym jest to wynikiem produkcji hodowlanej - w
                          gospodarce naturalnej mlode, mocne krolowe zakladaja roj i uciekaja z
                          macierzystego ula. Albo zabijaja stara krolowa i przejmuja ul w posiadanie.
                          Przy hodowli wielu rodzin kolo siebie trzeba pewne rzeczy regulowac z zewnatrz.
                          Tak to juz jest ze zwierzetami udomowionymi (tak, pszczoly hodowlane to
                          zwierzeta udomowione).
                          Piszesz o zastepowaniu krolowej nowa, sztucznie zaplodniona nasieniem trutnia
                          (tak nazywaja sie osobniki meskie). Jest to tylko jedna z 4 podstawowych metod
                          (trzy pozostale zakladaja minimum ingerencji czlowieka) poddawania nowych matek
                          (okreslenie matka uzywane jest zamiennie z krolowa). Co ciekawe, matki
                          sztucznie inseminowane sprawdzaja sie najlepiej nie do zastepowania nimi
                          starych, zabieranych matek, lecz do zakladania nowych rodzin. I do tego w
                          wiekszosci sa stosowane.
                          Nie dotarlem nigdzie do informacji, jakoby matce mozna bylo podciac lub skleic
                          skrzydelka. Wrecz odwrotnie - wszelkie fizyczne defekty matki sa powodem do jej
                          odrzucenia przez rodzine i przyjecia nowej matki (matki rodza sie w ulu caly
                          czas, oczywiscie nie rodzi sie ich tak duzo jak normalnych pszczol).
                          Najwiekszym producentem miodu sa chiny - do ich for internetowych nie dotarlem,
                          bo nie znam chinskiego a troche trudno oczekiwac ze chinczycy beda o swoich
                          profesjonalnych metodach dyskutowac ze soba w obcym jezyku. Ale na stronach
                          polsko- i angielsko jezycznych jest wystarczajaco duzo informacji, zeby sposoby
                          z unieruchamianiem krolowej wlozyc miedzy bajki lub zmarginalizowac.

                          Co do zas przenoszenia pszczol w inne miejsce - jedna z cech okreslonych
                          gatunkow pszczol jest rojliwosc, czyli sklonnosc do oderwania sie od
                          macierzystej rodziny i udania sie na wedrowke, w celu znalezienia nowych
                          terenow. Pszczelarze selekcjonuja takie gatunki/rodziny i wybieraja je do
                          uprawiania tzw. pszczelarstwa wedrownego, czyli wlasnie jezdzenia z pszczolami
                          na zamowienie hodowcow i zapylania upraw. Jest to polaczenie naturalnych
                          predyspozycji pszczol z sztucznie powiekszonymi uprawami roslin. Gdyby nie
                          takie pszczelarstwo, nie jedlibysmy na przyklad dzisiaj migdalow, albo
                          placilibysmy za nie ceny jak za platyne. I po raz kolejny - miod jest tylko
                          produktem ubocznym calego procesu. Zas choroby, o ktorych wspomnialas, sa
                          wynikiem nie przepracowania, lecz czesto zmieniajacego sie srodowiska,
                          nieterminowych opryskow przez rolnikow, itd. Akurat pszczelarze z chorobami
                          walcza i o swoje pszczoly dbaja. Wiec powstrzymywanie sie od jedzenia miodu w
                          ramach szacunku dla pszczol uwazam za chybiony pomysl - to juz raczej trzeba by
                          bylo ograniczyc migdaly, oraz mnostwo produktow roslinnych ktorych by nie bylo
                          gdyby nie hodowle pszczol.

                          O mleku chyba napisze w drugim poscie, bo mi ten za dlugi wyszedl :) BTW,
                          pszczelarstwo naprawde mnie zaciekawilo, jako dzieciak jezdzilem do mojego
                          wujka do jego malej pasieki na wakacje czasem, ale wtedy nie wydawalo mi sie to
                          takie fascynujace :)
                          • chihiro2 Re: Rośnie nowe pokolenie 13.11.05, 13:33
                            Bardzo mozliwe, ze w przypadku pszczol masz racje w wiekszosci przypadkow. Nie
                            znam sie na tym bardzo dobrze, bylam wczoraj na veggie show w Londynie i moje
                            informacje o pszczolach wzielam z jednej ulotki, ktora pewnie nie zawiera calej
                            prawdy. Ja miod jadam i kupuje organiczny, taki, ktory wydaje mi sie najlepszy.
                            Cenowo miody bardzo roznia sie od siebie i przypuszczam, ze te patologie, ktore
                            opisalam moga byc norma w przypadku najatnszych, najgorszych miodow.
                            Organicznych pewnie wcale to nie dotyczy.
                            Jednak z mlekiem sprawa jest inna, bo malo kto pije organiczne i malo kto jada
                            tylko organiczny nabial. Idac do pierwszej lepszej restauracji tez nie wiadomo,
                            skad brane sa skladniki. Ja wole odstawic nabial kompletnie (bo tez mi nie
                            sluzy ze wzgledow zdrowotnych i aspekt zdrowotny bardzo mnie przekonuje), ale
                            jak ktos nie chce/nie moze to najlepszym rozwiazaniem jest tu organicznosc. Tak
                            samo z jajami.
                        • latarnik Re: Rośnie nowe pokolenie 13.11.05, 13:52
                          Z mlekiem sytuacja jest troche inna. Faktycznie opisywane przez Ciebie praktyki
                          maja miejsce, a na pewno mialy. Ale nie jest to tak, jak piszesz - ze NIGDY i
                          ZAWSZE. To juz jest typowa socjotechnika zeby przerazic czytajacego.

                          Z mlekiem tez trudniej dojsc do faktow surfujac po sieci - jednak hodowla mleka
                          cieszy sie mniejsza estyma i hodowcy nie wypowiadaja sie o swoich metodach z
                          taka duma. Poza tym duze gospodarstwa nie chca zdradzac swoich know-how, zeby
                          nie ulatwiac zycia konkurencji. Ale pewne rzeczy mozna wywnioskowac.

                          Przede wszystkim - dojenie krowy nie jest rzecza nienaturalna. Tu kolejny raz
                          dotykamy tego samego tematu: krowy to zwierzeta hodowlane, ich rasy zostaly
                          ukonstytuowane w konkretnym celu. Krowy mleczne daja wiecej mleka niz potrzebne
                          jest to dla ich potomstwa, to brak odpowiedniego dojenia powodowalby wlasnie
                          choroby. Oczywiscie - inaczej niz w przypadku miodu - produkcja mleka jest
                          dzialalnoscia podstawowa i producenci sa zainteresowani tylko w zwiekszaniu
                          wydajnosci. Ale zgodnie z dzisiejsza nauka (nie wiem czego uczyli 10-15 lat
                          temu) to wlasnie wypasanie krow na pastwiskach, ruch, pasza zielona i scisle
                          roslinna gwarantuje wysoka wydajnosc. I przewidywalnosc tej wydajnosci, co dla
                          ekonomiki przedsiebiorstwa jest kluczowe.
                          Fakt, sa gospodarstwa (i to nie jest marginalna ilosc), w ktorych krowy nie
                          wychodza na powietrze. Zyja wiekszosc roku w oborach. Ale obory uwieziowe
                          odchodza do lamusa, istniejace gospodarstwa modernizuje sie w kierunku obor
                          wolnostanowiskowych. Poniewaz poprawia to produkcje, mozemy byc pewni ze proces
                          ten jest coraz powszechniejszy.
                          Jednakze coraz wiecej gospodarstw przechodzi tez na standardowy model
                          wypasania - na lakach. Przy duzych gospodarstwach wcale nie jest to takie
                          niewygodne - stosuje sie tam monokulturowe zywienie, ale przeciez na wlasnych
                          lakach latwo jest zasiac takie pasze, jakie chce sie podawac swojemu bydlu. A
                          higiena zwierzat znacznie wtedy wzrasta.
                          Co do kajdan u krow - widzialem kilka schematow (starych) obor uwieziowych i
                          nigdzie nie zauwazylem takiego patentu. Coz - moze bylo to jakies rozwiazanie
                          stosowane w przeszlosci, moze w czesci gospodarstw sie jeszcze ostalo, ale mam
                          niejakie watpliwosci.
                          Przy okazji - nie pisal bym o krowie per wegetarianka, tylko uzylbym raczej
                          okreslenia, ze jest rozlinozerna. Juz bez przesady z tym uczlowieczaniem.

                          Kolejny mit - jakoby krowa byla dojona w systemie ciaglym, tez jest archaizmem,
                          a do tego nigdy nie byl do konca prawdziwy. Owszem, automatyczne dojarki bywaly
                          zakladane krowom na cale dnie, jednakze wlaczaly sie tylko w porach dojenia i
                          wylaczaly po okreslonym limicie (wydaje mi sie ze to byl limit czasowy, a nie
                          ilosciowy, jak niektorzy strasza). Jednakze sprzyjalo to chorobom i utrudnialo
                          utrzymanie higieny, wiec z tego co rozumiem z tych wszystkich madrych ksiazek,
                          teraz sie raczej zaklada urzadzenia dojace w okreslonych porach. A potem
                          zdejmuje. Przez ostatnie 50 lat prowadzono ciagle badania, zeby przeciwdzialoac
                          zapaleniom wymienia, za ich przyczyne uwaza sie drobnoustroje dostajace sie z
                          zewnatrz, wiec higiena jest kluczowa. No i mleko nie skapuje - automatyczne
                          dojarki dzialaja jak ludzie, dojacy krowy - uciskaja wymiona zeby wypompowac
                          mleko.

                          Podsumowywujac - czesc ze stwierdzen na temat produkcji mleka to zwykle mity, a
                          czesc to prawda przedstawiona w sposob tendencyjny i bardzo nienawistny. Jesli
                          chodzi o slusznosc (lub nie) spozywania mleka, to sie powstrzymam od oceny, bo
                          sam mleko lubie i nie chce sobie psuc tego wynajdujac jakies skutki uboczne
                          jego spozywania ;) Wierze w moj organizm, ktory sam mi komunikuje na co mam
                          ochote, a na co nie. Pomidory tez lubie bardziej w okresach, kiedy spada mi
                          zawartosc potasu w organizmie, wiec chyba jakos to dziala :)

                          Na szczescie regulacje (rowniez unijne) modyfikowane sa w ten sposob, aby
                          ograniczac patologie. No i nauka potwierdza, ze metody hodowlane zblizone do
                          naturalnych daja lepsze efekty. Wiec z jakiego powodu producenci mieliby meczyc
                          zwierzeta, jesli to obniza ich wydajnosc? Przypomina mi to stary mit, ze do
                          parowek dodaje sie celuloze, bo to niby taniej niz mieso. Ale kilogram takowej
                          celulozy (nawet w formie starych kartonow) jest duzo drozszy od miesa, ktore
                          mamy w parowkach, wiec mit jest calkowicie pozbawiony sensu :)

                          • eballieu Re: Rośnie nowe pokolenie 14.11.05, 18:36
                            Chichiro, LAtarnik. Dziekuje Wam bardzo za wypowiedzi. Chichiro za to ze
                            pamietala o moich pytaniach.
                            Zdanie swoje w temacie mam. Ciut wiedzy merytorycznej tez, moze wiecej bym
                            miala gdybym sluchala wywodow meza, ktory z rolnictwem duzo ma wspolnego.
                            Idac jednak za sciezka analizy jaka obrala Chihro, to nigdy bym nie kupila
                            kawy, bo moze zbieral ja jakis ubogi czlowiek za dolara dziennie, nie kupilabym
                            ubrania robionego w Chinach, samochodu w Polsce - bo placa malo robotnikowi.
                            No i wina bym nie pila, bo grona sa zrywane przez biednych ludzi, ktorzy
                            pracuja w winnicach. A jak posiadacz winnic ma kombajn do zbierania, to tez
                            nie, bo przez ten kombajn ludzi setki stracilo prace.
                            Jest alternatywa w tym wszystkim - tylko chyba stac na nia zamoznych ludzi.
                • mama5plus Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 14:38
                  Ja tez nie dluzej niz pol godziny.
                  Bo juz mi wszyscy piszcza, ze glodni :D
                  A jak sie rozpedze to w tym czasie i na nastepny dzien cos upichce.
                  I tez z prostych surowcow a nie z polproduktow.
                  Mieso i owszem :D
                  Ale ja gustuje w bardzo prostych potrawach.
                  Jesli mieso to nie panierowane schabowe a pieczen (marynata, do lodowy,
                  pozniej do piekarnika i nastawiam timer i sie piecze)

                  Rzadko kiedy cos bardziej pracochlonnego.

                  A w temacie:
                  Sprawdzilam stan swiadomosci w domostwie osobistym.
                  Starszaki: wiedza z czego ser i frytka.
                  Mlodszaki: nie wiedza co to frytka ale wiedza co to ser i z czego.
                  Najmlodsze: nie wie co to frytka i nie wie co to ser.
                  Z reszta nadal piersiowe wiec wie tylko co to mleko.
                  Nie wiem czy wie z czego to mleko ale narazie tylko
                  gugajace wiec i tak sie nie dowiem ;)
                  Maz wie co to frytka i z czego.
                  Ser tez wie z czego ;)
          • princessjobaggy Re: Rośnie nowe pokolenie 11.11.05, 13:50
            eballieu napisała:

            > Jagienka tniesz bagietke na plastry, wczesniej w miseczce rozrabiasz oliwe z
            > czosnkiem drobno pokrojonym (prawie nigdy nie uzywam wyciskarki do czosnku,
            bo
            > nie myje sie dobrze w zmywarce:-)), dosypujesz ziol suszonych prowansalskich
            > lub swiezych jesli masz, do piekarnika na chwile i jest. Wesja wzbogacona - z
            > roznego rodzaju sery, pomidory, itp. dla tych co lubia anchois. I kazda inna
            > wersja na jak tylko ma sie ochote.

            Pycha, tez to uwielbiam, a ziola prowansalskie to chyba moja ulubiona
            przyprawa :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka