mooniczka1
14.12.05, 23:47
Wyobraźcie sobie, że szef wzywa was na rozmowę do swojego biura o 10 rano.
Oczywiście trzęsiecie majtkami, bo spóźniłyście się do pracy 3 raz w tym
tygodniu (a jest środa). A tu szef mówi, że za wasze zasługi na polu ...
(wpisać odpowiednie) udziela wam 2-tygodniowego urlopu w wybranym przez was
kraju i pokrywa wszystkie wasze wydatki (money is no object). Ale macie tylko
minutę na zastanowienie się, gdzie chcecie jechać. I zaczyna odliczać 60,
59....
To gdzie jedziecie?