Dodaj do ulubionych

do lekarza prywatnie

13.01.06, 16:48
nie, nie wybieram sie (no, chyba, ze w celach towarzyskich, ale ja nie o tym
tutaj), ale wlasnie zaproponowano mi prywatna konsultacje. nie wezme tej
roboty, bo mi sie zwyczajnie nie chce w tym grzebac, ale jestem ciekawa, ile
taka prywatna wizyta u konsultanta moze kosztowac? miasto niewielkie, daleko
od londynu. specjalizacja niezabiegowa, konsultacja czasochlonna +
wypelnianie papierow na wczesniejsza emeryture.
ktos wie?
Obserwuj wątek
    • jaleo Re: do lekarza prywatnie 13.01.06, 22:45
      Najlepsze rozwiazanie to popytac kolegow konsultantow, bo sa ogromne roznice
      regionalne w cenach prywatnych konsultacji.

      Mam pytanie troche nie na temat, tak z ciekawosci - w innym watku pisalas, ze
      sie przedstawiasz pacjentom: "Dr X", dlaczego nie "Ms X"? W UK jest wazne, jak
      lekarze sie przedstawiaja, bo dr i mr/ms m.in. sluzy do odroznienia lekarza
      nizszego szczebla od konsultanta.
      • tw52 Re: do lekarza prywatnie 14.01.06, 02:07
        jaleo,
        kiedy "Mr" a kiedy "Dr"?

        najpierw po studiach medycznych kazdy jest tytulowany Doctor.
        gdy ktos zda egzaminy uprawniajace do do przyjecia w poczet jednego z (Royal
        przewaznie) Colleges - wtedy sie to zmienia, ale tylko w specjalnosciach
        chirurgicznych.
        tzn. Member of Royal College of Physician albo Fellow of Royal College of
        Anaesthetists bedzie nadal "Doctor", ale Fellow of Royal College of Surgeons
        (jednego z 3 takowych: London, Edinburgh czy Glasgow) zostaje w tym
        momencie "Mister" lub "Miss".
        jest to przewaznie na poziomie znacznie ponizej Konsultanta, gdyz zdanie owych
        egzaminow jest preludium do dalszego szkolenia.

        w ramach specjalnosci chirurgicznych istnieja wyjatki: ginekolodzy czesto sa
        DR (nie jestem pewny regul wtym zakresie) a np okulisci w Anglii i Walli sa Mr,
        ale w Szkocji Dr.

        jest tez mozliwe, ze Konsultantem np Chirurgii Ogolnej albo Urologii moze
        zostac ktos, kto nie jest FRCS - kiedys to byly niezwykle wyjatki (wsrod nich
        byl pewien Polak, ktory w swojej waskiej dzialce ma najlepsze wyniki na swiecie
        i to doceniono po latach) ale teraz Konsultami zostaja ludzie z EU na zasadzie
        rownorzednosci specjalizacji.

        jest pewien cyrk z tymi tytulami: np Miss Smith konczy medycyne i jest teraz Dr
        Smith, wychodzi za maz za pana Browna i jest teraz Mrs Brown, zostaje przyjeta
        jako Fellow do RCS i zostaje Miss Brown.
        • formaprzetrwalnikowa Re: do lekarza prywatnie 14.01.06, 09:17
          tw52: niedawno przeczytałam w jakiejs gazecie (Hospital doctor? Times?) o tym
          smiesznym zwyczaju tytulowania Mr zabiegowców - co mi wyjasniło, dlaczego na
          niekotórych listach od innych lekarzy widnieje Mr a na innych Dr. Były takze
          list z podpisem jakichs Miss, ale pomyslałam, ze to raczej pielęgniarki, boby
          mi do głowy nie przyszło, ze.. hehe.
          dzieki za oswiecenie :)
          Nasz urolog jest Dr - ale konsultant.
          pozdrawiam :)

          ps. a moze wiesz cos w kwestii tematu podstawowego, czyli ceny konsultacji?
          • jaleo Re: do lekarza prywatnie 14.01.06, 10:14
            Konsultanci ob-gyn tez sa Mr. (przynajmniej w Anglii)

            Zawile z tymi tytulami ;-)
          • tw52 Re: do lekarza prywatnie 14.01.06, 14:41
            formoprzetrwalnikowa,
            co do ps.:
            jesli koledzy, w tej samej specjalnosci, nie sa Ci w stanie podpowiedziec
            stawki godzinowej za czas spedzony na przygotowanie takiego raportu to sie
            poradz albo BMA albo HCSA.
            muisz tez byc w stanie uzasadnic co Ci zajelo tyle godzin - ze nikogo nie
            naciagasz.

            jesli czytasz Hospital Doctor to znajdziesz zapewne tez porady w jaki sposob
            pieniadze za wykonana prace odzyskac (gdyz wiadomo, ze np solicitor dla ktorego
            przygotujesz raport bedzie zwlekal z platnoscia do Swietej Nigdy) - fajny
            sposob to wyslac raport notka na kazdej stronie DRAFT i wyjasnieniem, ze pelna
            i podpisana przez Ciebie wersja zostanie wyslana po otrzymaniu platnosci.

            pozdrawiam
    • izabelski Re: do lekarza prywatnie 13.01.06, 22:52
      w londynie (Surrey rowniez) konsultracje od bodajze 80 wzwyz (ale to jest cena
      szpitala/przychodni)
      nie wiem ile na reke (tzn brutto dostaje lekarz)
      prywatny GP - ok 100/wizyte
      • karolinazuk Re: do lekarza prywatnie 14.01.06, 12:23
        Wiesz chyba bardzo duzo zalezy od specjalizacji. Moj maz jest lekarzem i jak
        robil Foundation Year 1 pracowal dla konsultanta chirurga ortopedycznego i
        czesto musial zajmowac sie jego prywatnymi pacjentami. Opowiadal ze za wizyte
        placili £300, ale chirurgia ortopedycznego jest tutaj bardzo "dochodowa"
        specjalizacja. Teraz sam robi specjalizacje w psychiatrii i juz sobie oblicza
        ile bedzie bral za psychotherapy session, podobno sa bardzo dobrze platne :-)
        • evian5 Re: do lekarza prywatnie 14.01.06, 12:36
          ja kiedys chcialam pojsc prywatnie do endokrynologa, znalazlam takiego
          jedenego, ktory bral za pierwsz godzinna wizyte 150f, a za kolejne po pol
          godziny po chyba 100f.
          • evian5 Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 10:45
            wlasnie szukam specjalisty ENT dla mojego meza. rozmawialam z sekretarka pewnego
            lekarza, ktory prowadzi prywaten konsultacje.
            wizyta (bez zadnych dodatkowych badan, tylko konsultacja) : 165funtow
            + do tego hearing test: 160funtow

            bajka :))
            • formaprzetrwalnikowa Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 11:34
              dzieki za podpowiedzi. zapytam ktoregos z koelgow przy oakzji. prawde mowiac,
              pomyslalam sobie, ze ja bym tego badania o ktore mnie poproszono( co najmniej
              1,5 h)+ wypelnienie papierow (kolejna godzina)+ odpowiedzialnosc za nie, nie
              zrobila za mniej niz 400-500 gbp. ale odeslalam go do prywatnego szpitala.
              • evian5 Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 12:19
                forma, moze mi podpowiesz. ja wiem, ze tutaj sie czeka bardzo dlugo w kolejce do
                specjalisy dlatego, ze tych specjalistow jest prawdopodobnie niewielu itd. ale
                dziwi mnie, ze GP maja takie opory przed skierowaniem do specjalisty. mojego
                meza skierowano do ENT i neurologa dopiero po dwoch miesiacach wystepowania
                pewnych objawow i po tym jak poszedl na emergency do szpitala oraz do jakies
                jeszcze kliniki otwartej nonstop. po czym jak jego GP dostal list ze szpitala z
                prosba o skierowanie mojego meza do ENT to wtedy dopiero zostal skierowany.

                tak jak ja to rozumiem to dla GP powinno byc chyba wszystko jedno, no chyba ze
                potem moze mu sie 'oberwac' jesli skierowal pacjenta niepotrzebnie.
                • formaprzetrwalnikowa Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 12:24
                  evian; chetnie podpowiem (jesli bede wiedziala), tylko CO? bo nie bardzo
                  zrozumialam: dlaczego GP maja takie opory przezd kierowaniem do specjalistow
                  czy ?

                  ps. mnie sie bardzo podoba fakt, ze GP kieruja do mnie naprawde wymagajacych
                  tego pacjentow, dzieki czemu moge sie zajmowac naprawde najtrudniejszymi
                  pacjentami i mam czas i dla nich i na konsultacje dla zespolu ( i GP) i na
                  wlasne doksztalcanie sie.
                  • evian5 Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 12:26
                    tak, dlaczego tak trudno sie dostac do specjalisty?
                    • formaprzetrwalnikowa Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 12:50
                      nei wiem, jak jest z innymi specjalistami, ale wiem, jak jest ze mna, wiec
                      napisze na swoim przykladzie.
                      Przede wszystkim brakuje w GB lekarzy, a zwlaszcza specjalistow ze stopniem
                      konsultanta. w zwiazku z czym ja np mam ogromne 'case load'. zdaje sobie
                      sprawe, ze w porownaniu z poslka, ilosc osob jaka ja dziennie przyjmuje (8-10)
                      jest smieszna, bo koelzanka po fachu w polsce musi przyjmowac w poradni po 20-
                      30 osob w jedno popoludnie (niektorzy mawiaja o 60 osobach dziennie).
                      oczywiscie, czasu na rozmowe z pacjentem, o zastanowieniu sie nad postepowaniem
                      nie wspominajac w takich warunkach NIE MA. z drugiej jednak strony wiekszosc z
                      tych ludzi, ktorzy przychodza do poradni specjalistycznych w polsce w ogole
                      takiej porady nie potrzebuje, moglaby spokojnie byc zalatwiona przez lekarza
                      rodzinengo lub... wykwalifikowana pielegniarke (jednakowoz takich w polsce
                      brak).
                      Podstawowa zasada normalnych systemow opieki zdrowotnej, w przeciwienstwie do
                      polski glosi, ze lekarz jest dobrem cennym i trudnodostepnym, w zwiazku z czym
                      nie nalezy zasypywac go pierdolami, ktorymi moze sie zajac np pielegniarka (o
                      pielegniarkjach, ktore ze mna pracuja, to ja bym mogla peany wypisywac!).

                      ponaddto: konsultant zajmuje sie z zalozenia najtrudniejszymi 'przypadkami'
                      (wiem cos o tym, czasem mi po prostu rece opadaja z bezsilnosci) - a te jak
                      wiadomo, wymagaja wiecej czasu niz zwykla angina czy proste zlamanie nogi.
                      a i tak do konsultantow sa kolejki, kilkumiesieczne nawet. ja np czekalam 3
                      miesiace na umowienie wizyty u kolegi ortopedy, chociaz konsultacja jest
                      absolutnie wskazana i bylo wiadomo, ze jestem lekarzem - taka pani, kolejka. i
                      OK, rozumiem to.
                      poza tym tutaj pracodawcy dbaja o lekarzy, zostawiajac im jakies 3 sesje (czyli
                      np 3 popoludnia) na doksztalcanie zawodowe, pozwalaja wyjezdzac na konferencje,
                      szkolenia. nieustanne doksztalcanie zawodowe jest podsatwa prawidlowego
                      wykonywania zawodu.
                      ale 'tubylcy' jakos nie skarza sie na te sytuacje. do tej pory spotkalam sie
                      tylko z jednym pacjentem, ktory zyczyl sobie byc przyjety przez konsultanta a
                      nie SHO (Mlodszego lekarza, choc taki SHO jest zawsze pod nadzorem
                      konsultanta) - i zgodzilam sie na to, bo mialam wrazenie, ze trzeba sie
                      przyjrzec temu fachowym okkiem; i jednego, ktory zazyczyl sobie byc przyjetym
                      przez konsultanta, bo on zawsze 'idzie na top' (temu odmowilam, bo konsultacja
                      byla niewskazana). mam wrazenie, ze my, polacy jestesmy przyzyczajeni do 'full
                      service' z lekarzem w karetce, chociaz na calym swiecie w karetkach jezdza
                      swietnie przygotowani ratownicy medyczni.
                      • evian5 Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 13:06
                        tubylcy nie narzekaja bo sa przyzwyczajeni, a poza tym przeciez nie beda
                        narzekac specjaliscie do ktorego z trudem sie dostali.
                        ja slyszalam niejedno narzekanie od rodowitych anglikow.
                        moze i masz racje w pewnych kwestiach. ja chyba przyzwyczailam sie do tego, ze w
                        Polsce chodzilam do lekarza tylko prywatnie, placac ok 100zl za wizyte mialam
                        zapewniona konsultacje z dr albo profesorem w zasadzie bez czekania dluzszego
                        niz tydzien. albo tez mialam wykupione uslugi przez pracodawce w ktorejs z
                        prywatnych przychodni gdzie bylam zalatwiana 'od reki'.
                        moim zdaniem opieka medyczna nie powinna byc dobrem luksusowym, ale coz, nie
                        zyjemy w doskonalym swiecie.
                        pomijam juz to, ze wyaje mi sie, ze sluzba zdrowia powinna polozyc wiekszy
                        nacisk na zapobieganie chorobom badz tez wykrywanie i leczenie we wczesnym
                        stadium a nie leczenie dopiero, kiedy czlowiek jest prawie umierajacy.

                        well, gdyby bylo wiecej lekarzy specjalistow to by na pewno rozwiazalo problem w
                        duzym stopniu. a wiec, kochane forumowiczki, wysylajcie swoje dzieci na studia
                        medyczne :)
                        • formaprzetrwalnikowa Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 13:20
                          opieka medyczna w stopniu podsawowym nie powinna byc dobrem luksusowym, ale juz
                          zadanie wizyty u specjalisty w banalnej sprawie - to przesada. ciesze sie, ze
                          tutaj nie musze zajmowac sie tymi wszystkimi szlochajacymi mi w rekaw zonami
                          akloholikow ('pije i bije, taka mam od tego depresje), samymi alkoholikami
                          ('pani, a jak tu nie pic, jak zycie do dupy') i innej masci hipochondrykami lub
                          wyludzaczami rent. sa odsiewani wczesniej. niestety, czasem komus uda sie
                          przesliznac przez siec i wtedy blokuje miejsce osobie, ktora bardziej by
                          skorzystala na mojej poradzie.
                          wszedzie sa klopoty z tzw bezplatnymi uslugami medycznymi. juz niejedni
                          fachowcy od ekonomii niejedna glowe i zéby sobie na tym polamali.
                          nigdzie nie ma idealnej opieki zdrowotnej. i nie bedzie, bo czlowiek to takie
                          stworzenie,z e zawsze bedzie chcial wiecej i wiecej.
                          takie np stany to dopiero maja okrutna polityke: nie masz ubezpieczenia- won!
                          sluzba zdriwa wlasnie kladzie wiekszy nacisk na zapobieganie, z tym ze np moj
                          zespol, ktory oczywiscie promocje zdrowia ma wpisana w zakres obowiazkow,
                          spedza mnostwo czasu usilujac , ze tak uprzejmie powiem- 'ogarnac' swoje
                          aktualne obowiazki polegajace na odsiewaniu, papierowej robocie i.. ale tego
                          jzu nie napisze ;-)
                          zdrowka :)
                          • evian5 Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 13:36
                            mozna by na ten temat pisac bardzo dlugo, ty patrzysz z innej perspektywy i
                            wiadomo, ze jest ona inna od zwyklego smiertelnika szukajacego pomocy.
                            to co piszesz jest przykre. w zasadzie ta dyskusja jest bezcelowa bo i tak nic
                            nie zmieni.
                            zycze zdrowia wszystkim :))
                            • effata Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 15:27
                              Wiesz, Forma, ja bym się zadowoliła najzwyklejszym GP, a nawet i pielęgniarką,
                              gdyby on był w stanie mi cokolwiek powiedzieć, doradzić, zrobić COKOLWIEK, by
                              zmienić dany stan rzeczy. Konstultant mi niepotrzebny. Wręcz przeciwnie -
                              nienawidzę chodzić do lekarzy jak nie muszę. Ale jeśli mówię mu, że mój syn
                              niedosłyszy (prawdopodobnie w wyniku infekcji), a on zagląda do ucha i mówi, że
                              nic tam nie widzi, to mi ręce opadają. A co on by tam chciał zobaczyć? Kulę z
                              wosku wskutek niemycia uszu, czy co? Dopiero jak na niego naciskałam, zrobił mi
                              łachę i dał skierowanie do audiologa, test słuchu wykazał obniżenie słuchu o 20
                              decybeli (pogranicze niedosłuchu) i dopiero się zaczęło leczenie różnych trąbek
                              eustachiuszowych, przepychania, kropelki i inne.
                              Albo (już kiedyś o tym pisałam) nie leczył mojego 3 miesięcznego zasmarkańca bo
                              stwierdził (uwierz mi na słowo, że tak właśnie powiedział), że takich małych
                              dzieci się nie leczy. A to nie był zwykły katarek, tylko taka infekcja, że
                              młoda się dusiła, nie mogła jeść itp. Okazało się (w Polsce, gdzie akurat
                              pojechałam na wakacje), że ma zapalenie oskrzeli z obrzękiem i z miejsca
                              antybiotyk i sterydy wziewne.
                              I dlatego my tak o tych konsultantach, bo może nie są takimi konowałami, jak ci
                              GP, z którymi się zetknęłyśmy (jak wynika z opisu dziewczyn)
                              --
                              Don't guess.
                              • formaprzetrwalnikowa Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 15:35
                                hmm.. pewnie tu tak samo jak wszedzie i w kazdym zawodzie znajda sie partacze i
                                mistrzowie, a wiekszosc posrodku. ja nie znam dokladnie GP z ktorymi
                                wspolpracuje (tzn mamy wspolnych pacjentow), ale poki co nie moge sie na nich
                                skarzyc - przyznam sie, ze jednen z nich ujal mnie szczegolnie swoja wiedza w
                                mojej dziedzinie. inny natomiast powalil dyletanctwem. reszta miesci sie
                                posrodku.
                                a swoja droga: bardzo ciekawie prace GP od drugiej strony pokazuja felietony
                                (nie pamietam nazwiska) GP w sobotnim Timesie - to daje do myslenia, dlaczego
                                GP nie maja czasu na prawdziwie chorych pacjentow.
                                tylko dobrych, jesli juz w ogole, doswiadczen z GP i reszta pracownikow sluzby
                                zdrowia :)
        • effata Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 12:27
          >ale chirurgia ortopedycznego jest tutaj bardzo "dochodowa"
          > specjalizacja.
          He, he, nie dziwię się, nie robią usg bioderek i w ogóle mają w nosie
          jakąkolwiek opiekę ortopedyczną od urodzenia ( co jest często obśmiewane przez
          dziewczyny, które mieszkają tu dłużej, gdy nowo przybyłe Polki są tym co
          najmniej ździwione) plus łażenie całymi dniami w ciężkich, niewygodnych
          buciorach, przez cały czas edukacji, bez zmiany obuwia (takich 'toporów' jakie
          się tu spotyka w sklepach w dziale 'School uniforms' to ja bym nawet lalce nie
          założyła, a co dopiero dziecku. O szpileczkach dla młodych (3 letnich na
          przykład) dam nie wspomnę.

          A tak a'propos tych tytułów, to przyznam szczerze, że o podobnym cyrku dawno
          nie słyszałam. Bleeeee....
          --
          Don't guess.
          • karolinazuk Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 13:05
            Wiesz Effata swietnie to rozumiem. Ja mam bardzo male dziecko, dziewczynke i
            wielkim podstepem udalo mi sie dostac skierowanie na USG bioderek, ktore w
            Polsce sa wykonywane rutynowo. Ja akurat mam dobrego GP. A co do stwierdzenia
            ze Brytyjczycy sa zadowoleni z NHS to wydaje mi sie ze jest ono mocno
            przesadzone. Ja mieszkam w UK juz kilka dobrych lat i zawsze przy jakichkolwiek
            wyborach sprawa NHS, a szczegolnie czas oczekiwania na wizyte, jest goraco
            dyskutowany. Moj maz i wielu specjalistow zawsze twierdzi ze problem NHS jest
            bardzo prosty, niedofinansowanie. Szczegolnie jesli porownac NHS do systemow
            zdrowia w innych wysoko rozwinietych panstwach takich jak Francja czy Niemcy.
            Zreszta bardzo czesto mowi sie tutaj o tym w mediach, wiec nie jest to
            tajemnica Poliszynela.
            • effata Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 15:31
              Karolina, ja nie mówię, że ludzie są zadowoleni, ale w różnych dyskusjach
              często padały słowa,że my 'świeżo przybyłe mamuśki z Polski" to jesteśmy
              hipochondryczki i najchętniej naszpikowałybyśmy nasze dzieci toną leków (nie
              wiem, czy pamiętasz sławetną dyskusję na Z dala od Polski o mierzeniu główek
              niemowlakom.
              A ja wychodzę z założenia, że lepiej na zimne dmuchać i zmierzenie główki
              jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiło a i kosztowne nie jest.
              Inny przykład - moje wszystkie dzieci chodziły w podwójnej pieluszce i jakoś
              wielkiej traumy nie mają. Przeżyły, a ja jestem spokojniejsza.
              Nie mogę już ciągnąć tematu, bo mi naprawdę ciśnienie skacze (a
              niskociśnieniowiec jestem :))
              --
              Don't guess.
              • karolinazuk Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 16:03
                Ja tez jestem niskocisnieniowiec, nawet bardzo niskocisnieniowiec ( w ciazy
                mialam raz 80/50, polozna troche sie zdziwila). Ja w zupelnosci sie z Toba
                zgadzam, naprawde uzywam wszelkich wplywow aby moje dziecko bylo w odpowiedni
                sposob monitorowane i mimo ze mieszkam w Anglii juz kilka lat to chyba nigdy
                nie przyzwyczaje sie do tego systemu. Mysle tez ze wielu lekarzy rozumie taka
                postawe, na przyklad moj maz (niestety nie jest pediatra:(, ktory wierzy w sile
                badan szczegolnie gdy w gre wchodzi zdrowie maluszkow, ktore nawet nie moga
                powiedziec jak im cos dolega. Dlatego tez w pierwszym miesiacu zycia naszej
                coreczki 2 razy wyladowalismy na pogotowiu, raz nawet zostalismy na noc na
                obserwacje poniewaz ona bardzo silnie wymiotowala. Wszystko okazalo sie byc w
                porzadku, ale ja wole byc pewna niz potem rozpaczac ze cos zaniedbalam.
                Niestety w Anglii trzeba uzywac wszelkich chwytow aby dostac sie do
                specjalisty. Wszyscy w szpitalach angielskich wiedza ze brakuje konsultantow
                (od 2007 nawet system specjalizacji zostanie drastycznie zmieniony aby w jak
                najszybszym czasie wyedukowac nowych specjalistow, problem tylko w tym ze wielu
                lekarzy w tym konsultantow nawet nie wie jak ten system bedzie dzialal, a
                zmiany maja byc wprowadzone juz za rok!)Mimo ze brakuje lekarzy, brak jest
                funduszow na tworzenie nowych miejsc, na ktorych lekarzy mogliby byc szkoleni.
                Lekarze tez narzekaja ze zamiast na opieke medyczna, duza czesc budzetu jest
                przeznaczana na kadre menadzerska itp. Dlugo by o tym pisac. P.S. A o podwojnej
                pieluszce to nie slyszalam?
                • carrie_bradshaw Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 16:09
                  Ja myślę ,że głównym problemem NHS jest biurokracja.
                  Rozbudowana armia różnego rodzaju urzędasów.
                  Przesyłanie dokumentów i skierowań przez różne bliżej niezidentyfikowane
                  komórki pośredników itd.
                  Na wyniki badań czeka się tygodniami, bo krążą one z departamentu do
                  departamentu.Często zdarza się ,że ślad po nich ginie.:/
                • effata Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 16:25
                  podwójna pieluszka, czyli wkładanie na pampersa złożonej w prostokąt pieluchy
                  tetrowej, żeby bioderka były rozszerzone.
                  Jak mój młody miał wykryte (dzięki usg bioderek oczywiście) jakieś tam
                  wolniesze formowanie się jąder kostnienia (czy inne cuda, już nie pamiętam), to
                  musiał nosić aż 2.
                  Dzieci tego nie lubią na ogół (delikatnie mówiąc), ale potem się przyzwyczajają.
                  --
                  Don't guess.
                  • karolinazuk Re: do lekarza prywatnie 20.01.06, 16:31
                    Dziekuje. Okazalo sie ze moja coreczka nie ma problemow z bioderkami (choc u
                    dziewczynek szczegolnie gdy sa one pierwszym dzieckiem dysplazja stawow
                    biodrowych jest podobno dosc czesta). Ja sobie czasami nie radze z jedna
                    pieluszka (raz zdarzylo mi sie z rozpedu zalozyc pieluszke tyl na przod) a co
                    dopiero z dwiema!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka