jasna_szalwia
01.12.04, 12:38
Ludzie piszą o innych podstawówkach, a o naszej nie... Urodziłam się w 69r i
szłam jeszcze starym, zupełnie niestresującym programem szkolnym. Jeśli już
czasem nie chciało mi się iść do szkoły, to dlatego, że ciężko było znieść
nudy na historii z Pucią (swoją drogą cudowną kobietą), terror Maliszewskiej
na muzyce, wygórowane ambicje polonistki Cegielskiej i ciężki oddech
wuefistki Więckowskiej. Generalnie jednak miejsce było super. Można było
poganiać po boisku, itd. Parę lat temu robiłam tam jakieś badania i spotkałam
swoją wychowawczynię z 1-2 klasy Elżbietę Juć (oj nie pamiętam, czy tak
pisało jej nazwisko, bo i tak mowiliśmy do nie p. Łódź). Rozpoznała mnie!
Wycałowałyśmy się i tak miło się zrobiło. A zapomniałabym o posągowej Kobuz.
Chemia z nią to był teatr antyczny. Wszystko było takie poważne... Ktoś wie,
co tam u niej? Chętnie bym ją odwiedziła z kwiatuszkami.