Dodaj do ulubionych

Nasi chłopcy są jak orły, czyli rzecz o SP 65

01.12.04, 12:38
Ludzie piszą o innych podstawówkach, a o naszej nie... Urodziłam się w 69r i
szłam jeszcze starym, zupełnie niestresującym programem szkolnym. Jeśli już
czasem nie chciało mi się iść do szkoły, to dlatego, że ciężko było znieść
nudy na historii z Pucią (swoją drogą cudowną kobietą), terror Maliszewskiej
na muzyce, wygórowane ambicje polonistki Cegielskiej i ciężki oddech
wuefistki Więckowskiej. Generalnie jednak miejsce było super. Można było
poganiać po boisku, itd. Parę lat temu robiłam tam jakieś badania i spotkałam
swoją wychowawczynię z 1-2 klasy Elżbietę Juć (oj nie pamiętam, czy tak
pisało jej nazwisko, bo i tak mowiliśmy do nie p. Łódź). Rozpoznała mnie!
Wycałowałyśmy się i tak miło się zrobiło. A zapomniałabym o posągowej Kobuz.
Chemia z nią to był teatr antyczny. Wszystko było takie poważne... Ktoś wie,
co tam u niej? Chętnie bym ją odwiedziła z kwiatuszkami.
Obserwuj wątek
    • roody102 Re: Nasi chłopcy są jak orły, czyli rzecz o SP 65 01.12.04, 16:02
      Jak nie jak tak:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=296&w=3146795
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=296&w=11256101
      • jasna_szalwia Dzieki 02.12.04, 15:06
        Przeczytalam tamte wypowiedzi... Malo tego, ale zawsze cos. Dziekuje.
    • Gość: esscort Re: Nasi chłopcy są jak orły, czyli rzecz o SP 65 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 18:18
      jasna_szalwia napisała:

      > A zapomniałabym o posągowej Kobuz. Chemia z nią to był teatr antyczny.
      Wszystko było takie poważne... Ktoś wie, co tam u niej? Chętnie bym ją
      odwiedziła z kwiatuszkami.

      Czy ona przypadkiem nie uczyła później w SP 68 na Or-Ota?
      • santakasia Re: Nasi chłopcy są jak orły, czyli rzecz o SP 65 02.12.04, 13:46
        Gość portalu: esscort napisał(a):
        > jasna_szalwia napisała:
        > > A zapomniałabym o posągowej Kobuz. Chemia z nią to był teatr antyczny.
        > Wszystko było takie poważne... Ktoś wie, co tam u niej? Chętnie bym ją
        > odwiedziła z kwiatuszkami.
        >
        > Czy ona przypadkiem nie uczyła później w SP 68 na Or-Ota?

        w 68 chemii uczyła p. Kobus z "s" na końcu. uczucie, które większość osób
        przeżywała na chemii to nie była powaga, ale raczej porażający strach :) to nie
        jest wątek, żeby się rozwodzić nad chemią w 68, więc tylko dodam, że Kobusową
        mimo wszystko wspominam jako dobrą nauczycielkę.

        pozdrawiam wszystkich Forumowiczów z SP65 i SP68! (w końcu łączyła nas chyba
        wspólna i tradycyjna niechęć do SP194 :)

        • jasna_szalwia w pogoni za Kobus 02.12.04, 15:10
          Rzeczywiscie, oczywiscie KOBUS. A nawet w SP 68 pisalam olimpiade z chemii.
          Bardzo mi sie podobala. (jak sie domyslasz chemia nie byla dla mnie stresem,
          tylko czysta przyjemnoscia, hi hi)
          My raczej wykazywalismy brak przyjazni z 53 (gdy ktos sie u nas zle uczyl, to
          go tam przenoszono)
          Nie wiesz, gdzie teraz uczy Kobus? Domyslam sie, ze jest na emeryturze.
          • santakasia Re: w pogoni za Kobus 02.12.04, 15:58
            jasna_szalwia napisała:
            > Nie wiesz, gdzie teraz uczy Kobus? Domyslam sie, ze jest na emeryturze.

            podejrzewam, że już jest na emeryturze. ja kończyłam podstawówkę 12 lat temu i
            wtedy Kobusowa miała jakieś pięćdziesiąt parę lat. ale zawsze dobrze się
            trzymała - słyszałam, że kilka lat temu ponownie wyszła za mąż :)
            nawet nie wiedziałam, że ona przedtem uczyła u was w 65. to na pewno była ta
            sama? Emilia Kobus?
            • jasna_szalwia Ta sama 03.12.04, 12:17
              Emilia Kobus i rzeczywiscie wyszla ponownie za maz, nawet widzialam zdjecia z
              tego slubu. I niestety wiem, ze nie mieszka juz na Broniewskiego, gdzie ja
              kiedys odwiedzialam. Wcale nie rozmawialysmy o szkole, hi hi. Nie bylo zadnego
              odpytywania, co tam zostalo w mojej glowie. Normalna rozmowa osob, ktore sie
              lubią i kiedys dosc czesto sie spotykaly (2 razy w tygodniu po 45 min). Ktos
              musi wiedziec, jak ja znalezc...
              • Gość: lelek Re: Ta sama IP: *.sgsp.edu.pl 04.12.04, 14:13
                A ja nadal budzę się zlany potem i recytuję wartościowości pierwiastków.
                Przydało się jednak bo pracuję w tej działce.
        • roody102 Re: Nasi chłopcy są jak orły, czyli rzecz o SP 65 02.12.04, 22:00
          Mnie nie laczyla. Wspanialy sposob na samodefiniowanie sie - jak kibice. Legia
          z Pogonia przeciwko komus tam, nie wiem komu, nie znam sie na tych bzdurach.
    • Gość: lelek Re: Nasi chłopcy są jak orły, czyli rzecz o SP 65 IP: *.sgsp.edu.pl 04.12.04, 14:30
      Zagadka: skąd się wzięła melodia naszego hymnu?
      • jasna_szalwia Maliszewska napisala melodie 06.12.04, 11:10
        Przez mgle pamietam, ze to MAliszewska od muzyki napisala melodie hymnu a slowa
        sa dzielem Gorskiego, kt zwany byl Suchym (ale dal sie lubic, mieszkal nawet w
        budynku szkoly)
        • elwinga Re: Maliszewska napisala melodie 06.12.04, 22:45
          Naprawdę? A mnie się wydawało, że tekst (nie wiem, jak melodia) był adaptacją
          hymnu pionierów jugosłowiańskich (można porównać w starych śpiewnikach
          harcerskich z lat 50.) :)
          • Gość: lelek Re: Maliszewska napisala melodie IP: *.sgsp.edu.pl 08.12.04, 13:52
            Sprawa jest do wyjaśnienia, bo ja dla odmiany słyszałem, że melodia jest
            zapożyczona z hymnu pionierów kubańskich. Przy najbliższym spotkaniu pociągnę
            Maliszkę za język.
            • jasna_szalwia To ja jestem juz naprawde ciekawa... 08.12.04, 14:08
              ... kto napisal nasz hymn. Swoja droga nie raz mi sie juz zdarzalo na roznych
              imprezach spiewac nasz humn z kims, kogo nie znalam, ale okazywalo sie, ze
              konczylismy 65. Oj to dowiedz sie wszystkiego. Masz jeszcze kontakt z
              Maliszewska? Super. Ja z 4 lata temu spotkalam Hanne Stroj. Uczyla nas
              geografii. Musze przyznac ze wstydem, ze ona mnie poznala a ja jej nie. W
              dodatku strasznie sie spieszylam (pedzilam do notaiusza, bo kupowalam
              mieszkanie). Troche glupio wys
              • Gość: lelek Re: To ja jestem juz naprawde ciekawa... IP: *.sgsp.edu.pl 08.12.04, 15:24
                Mam nadzieje, że mam jeszcze kontakt. Tzn. że charakterystyczne żywiołowe
                dźwięki Jej pianina nadal, tak jak w roku 2003/2004, rozchodzą się po
                korytarzach szkoły. W tym roku jeszcze nie byłem a to już chyba u Niej wiek na
                emeryturkę. Trzeba się ruszyć. Zdam sprawozdanie.
                • choclo Re: To ja jestem juz naprawde ciekawa... 11.12.04, 23:44
                  na emeryturkę? widziałam ją tydzień temu - zakonserwowana lepiej niż ogórki
                  mojej babci. ja od podstawówki nie śpiewam nawet w łazience.
                  A Mościcka? wkraczała na historię i WSTAĆ!-BACZNOŚĆ!-DZIEŃ DOBRY!-SPOCZNIJ-SIAD!
                  A Jasiorowska i jej pomidory dojrzewające w moczu?
                  • roody102 Re: To ja jestem juz naprawde ciekawa... 12.12.04, 00:38
                    A dyr. Walczyk jeszcze pracuje?
    • Gość: fafarafa górska chatka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.04, 22:27
      w poprzednim wątku ktoś o niej pisał. stała sobie przy dziedzińcu, mieszkał w
      niej przyszkolny kundel. rozlatywała sie po trochu, az w koncu znikła a na jej
      fundamentach wyrosły kwiatki tworzące tarczę szkoły. na wiosnę to być musiało,
      bo mirabelka nad nią takze kwitła. a szkoda (że powolono chatce się rozpaść, ze
      mirabelka kwitła to słusznie na wiosnę), bo zapewne była to replika prawdziwej
      orkanówki, jak z moich prównań wynika.
      a maliszewska kojarzy mi sie najbardziej z jedną melodią- sol mi re sol mi do
      si la si do. wiecie co to? nawet moja siostra nie pamięta choc chodziła do m.
      na chór.
      • roody102 Re: górska chatka 07.12.04, 19:18
        Ognia daj lampie mej, niechaj płonie!
        Ognia daj lampie mej dzień w dzień!
        :-)
        • roody102 Re: górska chatka 07.12.04, 19:20
          Nie, jednak nie, tamto szło inaczej...
          sol sol mi re do re do la do
          sol sol mi re do mi sol...
          Jezu...
          Jaka trauma... Minęło kilkanaście lat a ja to pamiętam a dodać trzeba, że moja
          muzyczna kumacja i słuch są zerowe. Sukces edukacyjny? :)
          • roody102 Re: górska chatka 07.12.04, 19:24
            Znów źle - sol x 3 a nie x 2 na początku wersu powinno być ;)
            • Gość: fafarafa Re: górska chatka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.04, 18:31
              o psia kosć a wy tez musieliście taktować rękami podczas śpiewania? i spiewać
              słownie, literowo i solmizacyjnie? i oczywiście grac melodię na cymbałkach albo
              na flecie? wybralam flet, bo mialam w domu, i to był mój błąd życiowy. trauma.
              aah i jeszcze pokazywaliśmy nutki w zeszyciku w pięciolinie, (kiedyś moje
              ogonki tj ogonki moich nutek skrytykowała jako za krótkie, na co ja "małe jest
              piękne". ocenę też dostalam "małą").ale mimo wszystko - głupia nie była. a
              kartkówki na których rysowaliśmy co nam sie kojarzy z muzyką, którą nam
              puszczała były fantastik.
              • jasna_szalwia gamy 09.12.04, 15:11
                Oczywiscie, ze trzeba bylo machac lapkami. Jak w koncu zalapam o co chodzi, to
                nawet lubilam to robic. Osobiscie mialam klopot z kluczem wiolinowym, jego
                brzuszek nie miescil mi sie miedzy... hm... 2 a 3 linijka? A rysunki do melodii
                nie pamietam. Raz mielismy sobie wyobrazic uczucia kompozytora. Ja sobie
                wyobrazilam, ze on biegnie szalony przez park. A to byla jego rozpacz po
                smierci kogos bardzo bliskiego. Autor Chopin.
                A flet to byl dramat.
      • Gość: esscort Re: górska chatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 20:59
        Warto może wspomnieć, że chatka powstała dzięki temu, że pierwszym dozorcą w
        SP 65 (zaraz po wybudowaniu szkoły) był góral. On chyba został tam jeszcze z
        ekipy, która szkołę budowała (a może był dozorcą na budowie?). W każdym razie
        był tam odkąd w ogóle jakieś zarysy budynku szkoły powstały i potem został. To
        pod jego kierunkiem chałupa powstała. Było to zwiazane z jakimś konkursem (nie
        mam pewnosci, ale mogło to być zwąazane z rocznicami 1000-lecia w r. 1966).
        Pamietam, że chatka (wówczas w pełnej krasie a nie w stanie, w jakim dogorywala
        później przed szkołą) stała - długo w hallu (wówczas jeszcze dużym) kina Wisła.
        I wzbudzała duze zainteresowanie. Potem wróciła do szkoly, stała wewnątrz, na
        parterze. Nie umiem powiedzieć, kiedy i dlaczego wyladowała na zewnątrz.
        • Gość: lelek Re: górska chatka IP: *.sgsp.edu.pl 11.12.04, 09:32
          Chatka miała związek, z tego, co kojarzę, z nadaniem imienia szkole albo jakąś
          rocznicą Orkana. Szkoła miała w Rabce (chyba) szkołę partnerską, zaprzyjaźnioną
          czy coś w tym rodzaju, która maczała w tym palce. We wczesnych latach 80
          patronat nad renowacją zdewastowanej chatki objął nauczyciel od WT. Strugaliśmy
          przez cały semestr gonty. Nic z tego nie wyszło. Nie pamiętam który to był
          nauczyciel ale chyba przebojowy Barszcz (Wojciech???). Przed nim był Jan
          Szymański a wcześniej nie pamiętam.

    • antena80 Re: Nasi chłopcy są jak orły, czyli rzecz o SP 65 30.12.04, 13:30
      jasna_szalwia napisała:

      > terror Maliszewskiej na muzyce

      Eee tam.
      Nie znasz Osowskiej z 53.
      To byl dopiero terror.
      Ale pania mimo wszystko wspominam BARDZO milo :-)
      • jasna_szalwia A wlasnie, ze znam Osowska 03.01.05, 13:10
        Tzn tylko ze slyszenia. W szostej klasie przeprowadzilismy sie ze szklaniaka do czynszowki na
        Marymoncie. I tak z rejonu 65 wpadlam w rejon 53. Szkoly nie zmienilam, za to bawilam sie na
        podworku... z ofiarami Osowskiej. I musze przyznac, ze jej ?wystepy? rzeczywiscie robily
        wrazenie. Ona w swoim terrorze byla powazniejsza, Maliszewska co by nie mowic wykazywala
        sie poczuciem humoru i przeblyskami matczynego serca.
        • antena80 Re: A wlasnie, ze znam Osowska 04.01.05, 00:31
          Pamiętam, że największym klasowym 'luzakom' trzęsły się ręce podczas grania na
          cymbałkach.
          Ale pani O. była nisamowita.
          Po kolei każdemu (ca. 35 osób) mówiła ocenę, a pod koniec lekcji siadała przy
          biurku i wpisywała je do dziennika. I nawet o jeden 'minusik' się nie pomyliła.
          I imiona rodziców (niektórych też kiedyś uczyła!) pamiętała.
          Niesamowita kobieta!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka