Dodaj do ulubionych

Konflikt w bibliotece przy Duracza

    • Gość: były radny Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: 194.246.124.* 17.12.04, 09:27
      Brawo Pani Naczelnik!
      Co to znaczy, że P. Janina M. była świetną radną? Przecież przez 4 lata brała
      nie małe pieniądze + pełne pobory w pracy, dobrze że coś zrobiła dla swojego
      środowiska. Trochę zagalopowała się Pani w hymnie pochwalnym dla Pani J.M..
      Wiem, że często wypowiadała się Pani negatywnie na temat jej zachowań i
      wulgarnego języka. Zastanawia też fakt, że od wielu lat Pani Janina nie jest
      już radną a biblioteki nadal mają się dobrze. Może nie była to tylko jej
      zasługa. Naczelnik Wydziału Kultury powinien to wiedzieć
      Radny poprzedniej Kadencji.
      • Gość: Ajaj Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 09:31
        Swoją drogą zastanawiający jest fakt.. jestem juz na tym forum od jakiegoś
        czasu a chyba żaden wątek nie spowodował takiego napływu nowych(??)
        forumowiczów..hmm
        • Gość: Obcy Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.chello.pl 17.12.04, 10:18
          A ja sie zastanawiam jak p.JM wyobraża sobie kierowanie tak niechętnym sobie
          personelem.Czym go zmotywuje do zaangażowanego wysiłku i inwencji w
          pracy.Wiadomo przecież, że to jak funkcjonują filie zależy w dużej mierze od
          wzajemnego zaufania i dobrej współpracy dyrekcji i kierownictwa bibliotek.Tu
          nie wystarczy silna ręka i bat.
          • Gość: Student Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 17.12.04, 11:34
            Wreszcie mądre słowa poprzednika. Jak ktoś, kogo nienawidzi co najmniej 60%
            personelu firmy ma być dobrym kierownikiem? A zwłaszcza ktoś, kto na głos mówi,
            że teraz się wszystkich powyp...?

            Janina, ty stodołą idź zarządzać. Może się nie zawali a wśród trzody będziesz
            miała posłuch.

            A co do bycia dobrą radną, to skoro była taka znakomita, to czemu jej nie
            wybrali na kolejną kadencję? Pewnie znowu spisek! w sumie to fajnie tak móc
            powiedzieć, że jak po tobie jadą to spisek albo nagonka. Jeszcze lepiej:
            POLOWANIE. Bardzo fajne alibi.

            Ktoś napisał na tym forum, że dziwi się czemu tak mało osób szokują poglądy
            pani Masłowskiej. Droga pani! Mnie jeszcze bardziej od szokujących poglądów
            pani Masłowskiej szokują osoby występujące w obronie osoby je szerzącej!

            Pozdrowienia
      • Gość: aktualny radny Re: Wypowiedź "byłego radnego" IP: *.acn.waw.pl 17.12.04, 13:41
        "Zastanawia też fakt, że od wielu lat Pani Janina nie jest już radną"
        Widać Panie "były radny" jak bardzo się Panu dłuży czas poza Radą. To "wiele"
        to połowa aktualnej kadencji. A Panu widać łzy oczy zalewają i pewnie z tego
        powodu nie widzi Pan, że pani J. Masłowska, miast zalewać się łzami, kontynuuje
        swą pracę i przygotowała się solidnie (w przeciwieństwie do konkurentki) do
        zapowiadanego od dawna konkursu. Przed komisją złożyła niewątpliwie najlepszą
        pracę konkursową. Czemu niewątpliwie? Bo takie jest rozstrzygnięcie komisji
        konkursowej, która nie jest oskarżana o żadne fałszerstwa.
        Powszechnie wiadomo, że zatrudnianie pracowników w drodze konkursowej jest
        najlepszą metodą właściwego doboru kadry. I co? Konkurs został ogłoszony.
        Warunki konkursu i kryteria oceny nie wzbudziły zastrzeżeń. Dlaczego? Bo
        przecież coponiektórych wcale te kryteria nie interesowały. Będąc pewnym, że
        nic się nie zmieniło, że wynik konkursu jest z góry ustalony, że niezależnie od
        tego co się komisji przedłoży to i taz, z góry, wiadomo jaki będzie "werdykt"
        Komisji.
        I nagle szokująca wiadomość. Komisja, "z niewiadomych powodów" postanowiła
        zapoznać się i rzetelnie ocenić zaprezentowane materiały. I komisja zobaczyła,
        że jedna kandydatka proponuje zachowanie status quo, stagnację, prostą
        kontynuację utrzymując wszystko co dobre ale też nie dotykając niczego co złe.
        A druga proponuje zmiany umożliwiające rozwój, zapewniający utrzymanie tego co
        dobre próbując zmienić to co złe, ale zmuszając pracowników do większego
        wysiłku i lepszego przykładania się do wypełniania swych obowiązków. Pojawiło
        się też zagrożenie przyblikowania istniejących przepływów finansowych. I
        werdykt zaskoczył tych, którzy przed czasem świętowali wygraną.
        Cóż im pozostało. Pozostała tylko droga w stylu "po nas to choćby i potop". Nie
        ma zbyt wstrętnej potwarzy. Nie ma zbyt głupiego oszczerstwa. Nie ma dość
        bezsensownego zarzutu. Hej, rzucajmy tony łajna. Z całą pewnością coś się
        przyklei. Szkoda tylko, że "Gazeta" wpisała się w ten scenariusz.
        Tego kto wygrał próbowano uciszyć na wszelkie sposoby. W Urzędzie Miasta, w
        Związku Zawodowym (przegrana jest przewodniczącą, a jej "szczęśliwa" rywalka
        jest wiceprzewodniczącą tej samej struktury Związkowej), a teraz publicznie
        poprzez łamy "Gazety".
        Symptomatycznym jest to, że wcześniej, przed konkursem, pani J. Masłowska
        (tak "wtrętna", "ordynarna" i "niekompetentna") była przez dyrekcję
        Biblioteki "tolerowana", żeby nie powiedzieć akceptowana, hołubiona, nagradzana.
        I po konkursie nagle to wszystko diametralnie się zmieniło. Jakie są prawdziwe
        powody tej zmiany? Pozostawiam to ocenie wszystkich myślących!
        • Gość: nie radny Re: Wypowiedź "byłego radnego" IP: *.noname.net.icm.edu.pl 17.12.04, 14:02
          Szanowny Panie,

          Jeśli jest Pan radnym to może wypadałoby się podopisać pod swoją wypowiedzią.
          Widać, że ma Pan dużą wiedzę na temat przebiegu konkursu, a może sam Pan był
          członkiem komisji konkursowej? W tym wypadku nie byłby Pan zbyt obiektywny?

          Jeśli podpisuje się Pan jako radny i wypowiada w sprawie publicznej, to nie
          jest Pan anonimową osobą - chyba Pan doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Jeśli
          zamierza Pan bronić swojego stanowiska (jako radny), to Pana święte prawo, ale
          ODWAŻNIE, z otawrtą przyłbicą.

          Może Państwo wiecie jaki radny wchodził w skaład komisji?
        • Gość: Ajajaj Re: Wypowiedź "byłego radnego" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 14:04
          Rety! Dopiero teraz przeczytałam artykuł! Jest mi bardzo smutno że pani
          Krężlewicz zaangażowała się w taki sposób w tak dwuznaczną sprawę. Artykuł jest
          kompletnie nierzetelny. Absolutnie nie wynikają z niego jakiekolwiek podstawy
          do oskarżeń rzucanych już na wstępie. Nie rozumiem.

          Przez długie lata byłam szarą użytkowniczką zarówno czytelni jak i biblioteki
          na Duracza i nawet z mojego punktu widzenia było tam bardzo nieciekawie jak na
          możliwości ( nowego i przecież aż proszącego sie o lepsze wykorzystanie
          obiektu). Wypowiedź aktualnego radnego wiele wyjaśnia. Najbardziej trafna
          wydaje mi się uwaga o konkursie. To tylko przypuszczenie, ale z mojego
          doświadczenia wydaje się, że pani która wygrała po prostu uwierzyła w zasady i
          przygotowała dobrą pracę konkursową. Być może ta pani ma mnóstwo wad! Ale to
          dlaczego pozostałe koleżanki też się nie przygotowały i nie pokonały jej w
          uczciwym współzawodnictwie?! Teraz żeby nie wiem jakie argumenty padały z ich
          strony będą niewiarygodne i podszyte zazdrością.
          • Gość: nie radny - Re: Wypowiedź "byłego radnego" IP: *.noname.net.icm.edu.pl 17.12.04, 14:11
            O rany znów to samo IP - trochę więcej sprytu!!!! Teraz z imion przeżucamy się
            na pseudonimy?
            • Gość: bez-radny Re: Wypowiedź "byłego radnego" IP: *.noname.net.icm.edu.pl 17.12.04, 14:18
              Koleżanko, kolego

              Dbamy o ortografię, by nie zniżać się do poziomu zaprezentowanego
              przez "członka biblioteki"!!!
    • Gość: Student Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 17.12.04, 12:24
      A skąd ty, studencie, piszesz swoje maile? Czyżby z biblioteki na Duracza z
      wydziału (czy jakkolwiek to się nazywa) pani Masłowskiej? Bo dziwnym zbiegiem
      okoliczności mam takie wrażenie po adresie... I błędy ortograficzne takie
      podobne jak we wstępnych mailach...

      A w ogóle to skąd wiesz, że dwóch bab, a nie na przykład pięciu? Bo ja czytałem
      w artykule o ponad pięćdziesięciu - to chyba jakąś tajemną wiedzę z zewnątrz
      posiadasz, co?

      Pani Janina ma najwyraźniej roztrojenie jaźni - najpierw była pracownicą
      biblioteki, potem 12-letnią Alą, teraz - studentem. Będę śledzić ten wątek z
      zapartym tchem - ciekawe co będzie dalej.

      A jeszcze a propos zdania:

      > A mnie nie szokuje bo wypowiedz ta jes wymysłem 2 wstretnych bab ktorze same
      > chca byc u władzy biblioteki i nie wachaja sie przed niczym.

      to "wahać" pisze się przez "samo h". Tak jak "Wahadło Foucault'a" - z
      pewnością, droga Janino, czytałaś, prawda? W końcu potencjalny dyrektor
      bibiloteki na pewno zna się dobrze na literaturze.
      • Gość: Ryan Giggs Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.iqs / *.iqs-quant.com.pl 17.12.04, 13:40
        Witam,

        Chciałbym tylko podzielić się poczuciem zażenowania wywołanego stylem, jaki
        przyjmują "osoby" broniące p. J. Masłowskiej. stylem zadziwiająco spójnym z
        tym, co legło u podstaw całej sprawy i powinno być tematem tej rozmowy: czyli z
        poziomem kultury osobistej i podejściem do innych ludzi, reprezentowanym przez
        p. J. Masłowską jako DYREKTORA BIBLIOTEKI (a nie np. trenera Legii Warszawa,
        którego sążnisty język wobec podopiecznych byłby jak najbardziej zrozumiały
        wobec niewielkiej roli kulturotwórczej tej instytucji, ksenofobia jednak jak
        najbardziej niedopuszczalna).
        Styl ten tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że wymienione wcześniej
        protestujące 54 osoby raczej nie mogą się mylić...
    • Gość: obserwator Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 12:45
      Pani "Kamilo" vel Masłowska,
      Pomijam nienaganną gramatykę i piękną polszczyznę jaką posługuje się Pani w
      tym, jak i w pierwszym tekście pod artykułem, jak na przyszłą panią dyrektor
      biblioteki przystało. Myślę jednak, że ta kwiecista forma Pani tekstu oraz
      dobór słów jest już Pani własną twórczością, jako żywo przypominającą Pani
      wypowiedzi, choćby te przytoczone w artykule, nie zaś dosłownym cytatem wyjętym
      komuś z ust.
    • Gość: Edward Rydygier Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.waw-bia.leased.ids.pl 17.12.04, 14:15
      Byłem czytelnikiem w bibliotece wymienionej w artykule "Konflikt w biblitece
      przy Duracza" i właśnie pani Maslowska pomogła mi zgromadzić potrzebne do
      poprowadzenia wykładu ksiażki. Wobec mojej osoby była bardzo uczynna i
      kompetentna. Została mi polecona przez prof. Zbigniewa Zaborowskiego, który
      wówczas mieszkał na Bienalanach i sam korzystał z tej bibloteki.
      Artykuł w "Gazecie Wyborczej" jest wyraźnie tendencyjny. Wynika z niego, że
      pracodawca pani Masłowskiej - prezydent Warszawy skierował do prokuratury
      wniosek o dokonanie przez nią przestępstwa polegającego na szerzeniu nienawiści
      rasowej. Jeśli to prawda, to dlaczego nie zawiesił ją w czynnościach
      służbowych, albo wręcz zwolnił z prawcy. Poza tym z artykułu wyczytałem, że
      zwierzenia antysemickie i antyhomoseksualne skierowane zostały tylko do jednej
      osoby tj. pani Beaty Chrząstkowskiej, a więc nie były publicznie
      rozpowszechniane. Z dokładnej analizy tekstu artykułu wyciągam wniosek, że
      artykuł jest niewiarygogny, tendencyjny i obraźliwy dla pani Masłowskiej, która
      mogłaby dochodzić swoich praw na drodze sądowej.
      Nie znam stosunków w miejscu pracy pani Masłowskiej, ale jako czytelnik mogę
      wystawić jej jak najlepszą opinię: zostalem kulturalnie, szybko i kompetentnie
      obsłużony, podobnie jak ww. prof. Zaborowski.
      • Gość: czytelnik Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.acn.waw.pl 17.12.04, 17:53
        Panie Ewdardzie,

        ... a na jaki temat te Pana wykłady?
        Wstyd szanowna Pani Janko....
        • Gość: grupa 50-ciu Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.12.04, 18:40
          to wszystko nieprawda, bo prawda jest jedna nie chcemy JM na stanowisku
          dyrektora.
          • Gość: Bolszewik Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 22:59
            Gość portalu: grupa 50-ciu napisał(a):

            "to wszystko nieprawda, bo prawda jest jedna nie chcemy JM na stanowisku
            dyrektora"

            A jak ten burżujski prezydent się nie podporządkuje to POWOŁAMY BIBLIOTEKARSKĄ
            RADĘ ROBOTNICZO - CHŁOPSKĄ z towarzyszką Sprzątaczką na czele i wymieciemy całą
            tę chołotę do PGRowskiego obozu pracy. Niech się nauczą szanować wolę ludu
            pracy.
        • Gość: Edward Rydygier Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.waw-bia.leased.ids.pl 22.12.04, 15:13
          Niejestem żadną pnia Janką. Nazywam się Edward Rydygier. Nazwiskiem mojego
          przodka Ludwika Rydygiera nazwana jest ulica na Żoliborzu. Potwierdzam, że Pani
          Masłowska została mi polecona przez prof. Zbigniewa Zaborowskiego. Obaj
          korzystaliśmy oczywiście ze zbiorów biblioeki naukowej. Ja wówczas byłem
          wykładowcą Policealnego Studium Zawodowego i Prywatnego Ośrodka Doskonalenia
          Nauczycieli w Ursusie. Wykładałem ekonomię, zarys wiedzy o gospodarce,
          matematykę ze statystyką oraz podstawy zarządzania. Pani Masłowska przedstawiła
          mnie koleżankom z biblioteki naukowej i dopilnowała, abym szybko otrzymał
          poszukiwane przeze mnie podręczniki. Nie wiedziałem wówczas,że pani Masłowska
          jest kierownikiem biblioteki dziecięcej.Myslę że wskazanie pani Masłowskiej
          przez prof. Zaborowskiego wynika z tego, że miała ona bardzo dobrą opinię
          wśród mieszkańców Bielan, którzy rekomendowali ją osobom z innych dzielnic.
          Tyle jeśli chodzi o niepoważne uwagi na temat mojej osoby. Niestety nie nadaję
          się na dyskusję z anonimami.
      • Gość: ?? Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.chello.pl 17.12.04, 21:44
        Nie mogę wyjść ze zdumienia. Profesor szuka materiałów na wykłady w bibliotece
        dziecięcej??I są to tak wazne materiały ze aż trzeba osobistego polecenia?
    • Gość: MałgosiaB Wstyd panie Michnik pisać bzdury IP: *.imppubl.com 17.12.04, 14:20
      Na Żoliborzu przez wiele lat panowała i dobrze żyła sobie klika,szerzył się
      nepotyzm, lewe transakcje, dziwne zakupy etc. W końcu posłano na emeryturę
      panią Dyrektor ale "stara gwardia" władzy nie chce oddać. Poprzez pomówienia,
      naciągnięcie prawdy,szykany próbuje się odsunąć od stanowiska osobę, która może
      im zagrozić.
      Tak się stanie panie Michnik! Pan uwierzył gdy ktoś powiedział słowo
      antysemita, antyhomoseksualista. Nie sprawdziliście panowie redaktorzy jaka
      jest prawda a może wolicie osobę kochającą Zydów, homoseksualistów choćby ten
      ktoś był złodziejem, malwensantem? Smutny byłby to wybór, bardzo smutny.
    • btb Poziom PiS-uaru 17.12.04, 14:26
      Pani Masłowska była za dobra, żeby się jej pozbyć w konkursie (miała najlepszy
      projekt biblioteczny w całej Warszawie), nie wystarczyła też krzątanina i
      dreptanina pana Sz., lokalnej PiS-owskiej szarej eminencji, więc trzeba było
      bez żadnych zahamowań wylać wiadro pomyj, potem bezwstydnie, za to, że się
      kogoś opluło, skierować przeciwko oplutemu sprawę do prokuratury (trzeba
      pętaka, żeby to zrobić na podstawie plotek z magla - brawo panie Urbański,
      wykonał pan zamówienie na piątkę) i w tym zamieszaniu natychmiast mianować
      wreszcie "swojego", rzekomo "tymczasowo".
      • Gość: Przekonany Re: Poziom PiS-uaru IP: *.acn.waw.pl 17.12.04, 15:26
        No chyba nic dziwnego, że Panu Sz... tak bardzo leży sprawa Biblioteki na
        sercu. I to DOSŁOWNIE. Ne wie ktoś, przypadkiem, gdzie pracuje i co robi Pani
        Sz..., jego żona?
        Ale to chyba tylko i przypadkowa zbieżność i pomówienie.
    • roody102 Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza 17.12.04, 16:59
      No, no. Kilka dni mnie nie było a tu proszę, jaki wysyp byłych i obecnych
      radnych. Szkoda, że Państwo emaili nie odbieracie, gdy się Was prosi o
      wypełnienie ankiet do badania - bo tu nagle się okazuje, że pół Rady czyta
      forum a w badaniu mi to jakoś nie wyszło.

      Osobom poważnym sugerowałbym, by w tym wątku wziąć na wstrzyamnie - widać dość
      wyraźnie, że tak naprawdę udziala się w nim znacznie mniej osób, niż by na to
      wskazywała liczba imion i nicków. A i te, co się udzielają przerzucają się
      tylko obelgami i oskarżeniami bez pokrycia, nie będąc jednocześnie w stanie
      podpisać się imieniem lub nazwiskiem. Żenujący spektakl na kilkadziesiąt postów.
      • Gość: WLK Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: 213.25.97.* 17.12.04, 18:51
        Niezależnie od tego, ile osób uczestniczy w tym forum, jedna rzecz wydaje się w
        tym wszystkim zadziwiająca. Jest to przemożne parcie pani Masłowskiej do władzy
        i do stołka. Normalny człowiek, który odbiera sygnały z otoczenia, pięć razy by
        się zastanowił, gdyby miał zostać szefem w instytucji, gdzie 2/3 osób darzy go
        taką niechęcią. A z drugiej strony, niechęć ta nie dziwi, gdy się ma do
        czynienia z osobą zupełnie pozbawioną skłonności do refleksji nad własnym
        postępowaniem.

        A drugi ciekawy wątek to opinia pana Urbańskiego wypowiedziana na łamach
        Wyborczej. Tak cenią w Ratuszu panią Masłowską za zaangażowanie, gdy była
        radną, że kompletnie nie zważali na opinie zdecydowanej większości pracowników
        placówki. To się nazywa "towarzystwo wzajemnej adoracji" - co tam opinia
        środowiska, ważne, żeby był swój człowiek. Z takim łatwiej zawsze się dogadać,
        może okaże się wdzięczny, może w trudniejszych czasach powsadza się paru
        znajomków-nieudaczników na skromne bo skromne, ale zawsze posadki. A że takie
        zakusy sięgają w dzisiejszych czasach już nawet bibliotek? No cóż, znak czasów.
        Trzeba było solidnej awantury, żeby się trochę zreflektowali.
        A i tak pewnie w końcu znajdą "swojego" człowieka. Miejmy tylko nadzieję, że
        tym razem sięgną po nieco wyższy asortyment.
    • Gość: były pracownik Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.12.04, 18:34
      Co zawdzięczają panie bibliotekarki p. JM? Bardzo proszę. Ponieważ pracowałam
      na Bielanach, kiedy p. JM była radną, dlatego też miałam okazję obserwować jej
      pracę radnej.
       dzięki m.in. jej zaangażowaniu żadna biblioteka na Bielanach nie została
      zlikwidowana, co było dość nagminne w Polsce w pierwszej połowie lat 90-tych,
      broniła każdej jak przysłowiowa lwica,
       przy ustalaniu wydatków budżetowych gminy, jako jedyna walczyła, by było jak
      najwięcej pieniędzy na zakup księgozbioru. Stąd m.in. ta biblioteka może
      poszczycić się tak bogatym księgozbiorem,
       jako jedna z pierwszych lobbowała na rzecz elektronizacji zbioru
      bibliotecznego, najwięcej komputerów zakupiono dla bibliotek wówczas, gdy p. JM
      była radną,
       panie bibliotekarki mają jedne z najwyższych pensji w Polsce. To też w dużej
      części jej zasługa (czyż nie, szanowne panie?)
       praktycznie wszystkie filie (16) biblioteki publicznej na Bielanach zostały
      wyremontowane za czasów pełnienie przez JM mandatu radnej, a dwóm filiom
      zafundowano nowe siedziby, notabene kierowniczką jednej z nich jest największa
      obecnie oponentka p. JM (no,no, zadziwiła mnie pani, nie tylko to pani
      zawdzięcza JM)
       dzięki uporowi p. JM i jeszcze jednej radnej uregulowano wreszcie status
      prawny nieruchomości przy Duracza, w której mieści się biblioteka i gmina
      przestała płacić b. wysoki czynsz (kilkaset tysięcy złotych rocznie) WSM.
       to właśnie p. JM zawsze starała się o to, by podnieść rangę działalności
      kulturalnej na Bielanach, bo nie tylko dbała o biblioteki, ale również inne
      zadania z tej dziedziny.
       jednocześnie była bardzo lojalnym pracownikiem i nie słyszałam, by
      kiedykolwiek narzekała na swoje koleżanki z pracy lub ówczesną dyrektorkę.
      Obecnie panie bibliotekarki z Bielan nie chcą o tym pamiętać, ale jak widać są
      tacy, którzy pamiętają i pamiętać będą.
      Pani JM jest niewątpliwie fachowcem, w tym co robi. Jest też osobą bardzo
      zaangażowaną w swoją pracę, co wielu może wydawać się przesadne. Bywało czasem,
      że urzędnicy Bielańscy mieli jej trochę dość, gdyż jej wydawało się, że
      powinniśmy zajmować się przede wszystkim sprawami biblioteki. Nigdy nie
      słyszałam, by w jakiejkolwiek sytuacji używała niecenzuralnych słów lub
      głosiła "nienawiść rasową", dlatego też bardzo mnie zaskoczyły zarzuty w
      doniesieniu do prokuratury Urbańskiego.
      • Gość: ??? Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:37
        A gdzie biblioteka ma informatyków? bo internet nie działa już od trzech dni.
        pracują w innej firmie!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: bibliotekarka Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 22:46
          Szanowne koleżanki z biblioteki przy Duracza.Jestem z jedną z Was i wstyd mi za
          Was. Jak mogłyście tak postąpić wobec Waszej (Naszej)koleżanki.Czy zdajecie
          sobie sprawę jak jest jej przykro, jak bardzo ją zraniłyście. Zanim wygrała
          konkurs była jedną z Was. Za to, że okazała się lepszą od innych wygrywając ten
          konkurs traktujecie ją jak "czarną owcę wśród swojego stada". A skąd taka
          nienawiść do niej z Waszej strony. Za to, że macie dobre płace, że pracujecie w
          komfortowym warunkach, zasobne księgozbiory. Nie jedna bibliotekarka zazdrości
          Wam tego wszystkiego. Czy zdajecie sobie sprawę jak przygnębiające święta
          dzięki Wam będzie miała Nasza koleżanka. Gdzie Wasze sumienie. Czy będziecie
          spędzać te święta w radości, pokoju i miłości? Tak mogą spędzać święta tylko
          Ci, którzy są w zgodzie z samym sobą i ze światem, a tego o Was powiedzieć nie
          można!!!!!!!
        • Gość: E.K. Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 22:57
          To żenujące co zrobiły bibliotekarki i dziennikarka tak szanującej się gazety.
          Panie bibliotekarki, gdzie Wasza kultura.Przecież Wy powinnyście ją
          szerzyć.Pani Redaktor, Pani mówi tym samym głosem co Panie, które oczerniają
          swoją koleżankę. Gdzie Pani etyka zawodowa. Pani powinna ukazać problem, a nie
          swoim piórem dobijać niewinnego człowieka. Szkoda każedego słowa na takie
          postępowanie.
          • Gość: WSMD Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 00:32
            Wiele słów tu powiedziano i nie chcę już mnożyć argumentów w tej brudnej
            intrydze zawistnych ludzi bez czci i honoru.
            Zastanawia mnie jednak taki problem.
            Wiem, że bez żadnych ograniczeń można publikować w dowolnym (dobrym i złym,
            byle prawdziwym)kontekście dane personalne osób publicznych.
            Ale czy osoba startująca w konkursie na stanowisko dyrektora biblioteki,
            dzielnicowej biblioteki jest "osobą publiczną"? Czy w świetle obowiązującego
            dziś prawa nie należało (nawet przyjmując, że dziennikarka święcie wierzy swej
            donosicielce) napisać "Janina M."?
            Czy, w związku z tym, podanie pełnego imienia i nazwiska oraz innych danych
            pozwalających na absolutnie jednoznaczną identyfikację osoby prywatnej,
            niezkazanej prawomocnym wyrokiem sądowym na podanie takiej informacji do
            publicznej wiadomości, nie jest przestępstwem?
            A jeśli tak to w jakim trybie jest ono ścigane?
            Czy ktoś biegły w te klocki mógłby udzielić odpowiedzi?
            • Gość: Zdzisława Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 13:20

              Szanowni Państwo!
              Wydaje się, że dawanie kolejnych świadectw, jaka to Pani JM „jest świetną
              matką, babcią, eks-radną i koleżanką z pracy” trochę mija się z celem.
              Niestety, raczej przywodzi na myśl nieudolną próbę autokrekacji niż skupienie
              się na meritum problemu. Podobnie zresztą apele do sumienia koleżanek. Proszę
              wybaczyć, ale jest to tak żenująca próba manipulacji i grania na poczuciu winy,
              że pozostaje wyłącznie rumieniec wstydu…, tym bardziej, że „koleżanki
              bibliotekarki” pozostają anonimowe.

              Jednak przecież w artykule nie chodzi o Panią JM, Panią Sz., Pana U. itd., ale
              o sam problem, czy można w Polsce wygłaszać bezkarnie rasistowskie poglądy.
              Może warto, abyśmy zaczęli reagować na tego typu niepokojące zjawiska. Któż z
              Państwa nie słyszał „żartów” o Żydach i obozach koncentracyjnych. I co? Pewnie
              w większości przypadków nikt z NAS nie zareagował. Dlaczego?

              Może więc warto zakończyć wątek, która z Pań jest bardziej prawa „Pani Sz. czy
              pani JM”, a raczej odnieść się do NASZYCH reakcji na ten codzienny „nikomu
              nieszkodzący” rasizm w NASZYCH poglądach i działaniach? NIGDY WIĘCEJ!
        • Gość: Michal Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.noname.net.icm.edu.pl 18.12.04, 19:02
          Wiele slyszalem o informatykach z Duracza. To prawdopodobnie bardzo "solidni"
          ludzie. Gdy jest jakas awaria w bibliotece "zaraz" sie zjawiaja i naprawiaja to
          raz, dwa, trzy......
    • Gość: studentka Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.chomiczowka.net.pl 18.12.04, 17:32
      jestem studentką drugiego roku fizjoterapii na akademii medycznej.przeczytałam
      ten artykuł w gazecie wyborczej i w głowie mi się nie mieści jakie wypisują
      tam bzdury!!! od urodzenia mieszkam na bielanach i uczęszczałam do szkoły
      podstawowej nr. 332, która organizowała zajęcia dla dzieci w bibliotece na
      duracza. uczestniczyłam we wszystkich tych lekcjach i do tej pory pamiętam jaka
      byłam oczarowana panią Masłowską i jak wiele wyniosłam z jej lekcji. Ma ona
      fantastyczny kontakt z dziecmi, jest osoba ciepłą, otwartą i godną zaufania.
      posiada dużą wiedzę i jak mało kto potrafii ją przekazać.Pani Janina jest
      wspaniałym pedagogiem, ciepłym nauczycielem i porządnym człowiekiem.natomiast
      moje wspomnienia z biblioteki naukowej , różnią sie diametralnie od tych
      związanych z biblioteką dziecięcą. juz jako studentka po konfrontacji z paniami
      z biblioteki naukowej, ktore zachowują się jakby wyporzyczenie ksiązki wiązało
      się z uszczerbkiem na ich zdrowiu, postanowiłam zmienić bibliotekę. jest mi
      bardzo przykro, ze p. Janinka ma tak duze kłopty i tyle przykrości musi znosić
      od ludzi, którzy nie zasługują nawet moim zdaniem na zaszczyt pracowania z nią.
      • Gość: student Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 20:14
        Droga Studentko,

        Jako studentka powinnaś wiedzieć, że Duracza pisze się z dużej litery. Coś
        chyba kiepsko z tym wykształceniem? Zdania też zaczynamy z dużej litery!!!
        Zadzwiający ten sentyment do lekcji bibliotecznych... ;-))) Gratuluję dobrej
        pamięci... i oczywiście pilnie śledzisz, drogie Dziecko, losy p.
        Masłowskiej.
      • Gość: *** Do "studentki p. Janki M." IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 20:41
        Dziecko Drogie,

        A kiedy to Ty zdążyłaś być na tych lekcjach bibliotecznych u Pani Janeczki? Bo
        coś czasowo się nie zgadza. Pani Janko - jak już podawać takie informacje to
        lepiej je przemyśleć, aby chociaż sprawiały pozór wiarygodności. Doskonale wie
        Pani, o czym piszemy!!!! Za to z ortografią już lepiej!!!
    • Gość: obserwator Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.chello.pl 18.12.04, 17:57
      Widzę, że emocje oddaliły forumowiczów od meritum sprawy.
      Według mnie polega ono na tym, że kloeżanki bibliotekarki nie mają zaufania do
      kleżanki JM z powodu jej:
      - niedostatecznego wg nich wykształcenia (jakie studia, kiedy???, biblioteczna
      wiedza fachowa)- są przecież spotkania kierowniczek, tam koleżanki widzą co
      kto i jak,
      - to co teraz napiszę wynika z tego co powyżej - czy Pani JM samodzielnie
      napisała przedstawiony na konkursie program (to wie na pewno sama JM-)
      • Gość: obserwator c.d jasność IP: *.chello.pl 18.12.04, 18:26
        c.d.
        Jeśli nie ma Pani żadnych wątpliwości co do tego, że jest i była Pani uczciwa,
        a zachowania Pani i wypowiedzi były nienaganne, że Pani wiedza fachowa
        i "panowanie nad emocjami" predystynują Panią na to stanowisko to życzę
        powodzenia.
        Czy widzi Pani w tym ogromnym sprzeciwie jedynie zazdrość i obawę, że
        przychylne nieróbstwu układy się zmienią?
        A może stoją za tymi głosami wątpliwości wyżej opisane.
        I jeszcze jedno. Być może Pani nie jest w stanie spojrzeć krytycznie na siebie,
        może podpowiedzi "przychylnych" nie są dobrym doradcą????
      • tygrys01 Wygląda to wszystko na pomówienia 19.12.04, 02:11
        Wygląda to wszystko na pomówienia zawistnej dyletanckiej kliki. Nie
        przypuszczam aby jakakolwiek bibliotekarka miałs szanse w bibliotece dla dzieci
        szerzyc hasła nienawiści rasowej, przeklinać etc. A może poprostu konkurs
        wygrała lepsza ale spoza kliki. Jak z tegoż doniesienia prasowego, to pod
        względem merytorycznym była najlepsza a niepotwierdzony donos zawistnej (tak
        mniemam) "koleżanki" nosi znamiona żywcem wyjęte z lat 50-tych PRLu, gdzie
        wypowiedziane słowo "Żyd" bez względeu na kontekst, narażało autora na daleko
        posunięte szykany.
        Tygrys01
        • gremlinek1 Wygląda to wszystko na pomówienia - czyżby 19.12.04, 10:59
          No oczywiście, Pani JM nie jest związana jaka dawna radna z żadnymi układami.
          Czy normalny żyjący realiami człowiek uwierzy w to?
          To jest dopiero towarzystwo wzajemnej adoracji, bo samemu nic sie nie osiągnie,
          potrzebne jest wsparcie.

          • Gość: Ciekawski Re: Wygląda to wszystko na pomówienia - czyżby IP: *.acn.waw.pl 19.12.04, 11:34
            A może zamiast przekrzykiwać się o tym kto ma leosze układy, stare czy nowe, po
            prostu admin forum opublikowałby obie prace konkursowe i po ich przeczytaniu
            moglibyśmy podjąć dyskusję na argumenty a nie, tak jak do tej pory, opierając
            się na domysłach i pomówieniach.
            Myślę, że obie Panie dysponują autorskimi kopiami swych prac w formie
            elektronicznej (bo jakoś nie chce mi się wierzyć aby dziś ktoś taką pracę pisał
            ręcznie bądź na maszynie do pisania)i zapewne zgodziłyby się na ich
            upublicznienie.

            A widząc te prace łatwiej i obiektywniej będziemy mogli odpowiedzieć sobie na
            pytania:
            - KTO TU MA CIĄG NA STOŁEK?
            - czy werdykt komisji konkursowej jest uczciwy czy załatwiony "przez układy"?
            i wreszcie najistotniejsze w świetle treści artykułu
            - czy słowa wypowiadane PO KONKURSIE mają charakter oskarżeń czy pomówień?

            Bo jeśli wypowiada to osoba "pokrzywdzona niesłusznym orzeczeniem stronniczej
            komisji" to może, faktycznie, puchar krzywd przelał się i nie wytrzymała,
            wreszcie powiedziała o "tych niegodziwościach.
            Ale jeśli słowa te wypowiada człowiek, który przegrał w uczciwym starciu na
            merytoryczne argumenty? To niestety zapewne jest to ZEMSTA zawiedzionego w
            wierze w swe układziki małego kombinatorka, a jako takie, w mych oczach,
            nabiera to wyglądu steku kłamstw i pomówień.
            • gremlinek1 dyrektor 19.12.04, 16:42
              Tak, ale pracę pisze się w domu, można ją napisać samodzielnie bądź przy pomocy
              innych.
              Dlatego właśnie jest konkurs.

              A przecież po "odpytaniu" obu Pań wynik był REMISOWY!
              Wobec tego nie było jednoznacznej przwagi Pani JM. Jeśli nawet jej praca była
              lepsza (A PODOBNO NAJLEPSZA W WARSZAWIE!)to podczas przepytywania Pani JM.
              musiała wypaśc kiepsko.
              Bo jedno to dobra praca (napisana samodzielnie), a drugie jej obrona i jeszcze
              ogólne wiadomości dotyczące zagadnień związanych z pracą na tak odpowiedzialnym
              stanowisku.

              Tylko, że teraz chodzi o to, że załoga NIE CHCE PANI M. i, że inna, dowolna
              kandydatura byłaby łatwiejsza do zaakceptowania. A to głównie z powodu sposobów
              działania kandydatki, jej fachowości i kultury osobistej.
              Myślę, że jeśli Pani M. zostanie dyrektorem to na pewno okaże się czy
              faktycznie "dorosła" do takiego stanowiska.
              Bo teraz to jest teoretyzowanie.

              Uważam, że każda władza powinna poważnie traktować oskarżenia, czasem
              konstruktywne uwagi, "przeciwnika". Bo tylko tak można popełnić najmniej
              błędów. A jeżeli sprzeciw jest tego kalibru, to musi być w tym ziarno prawdy, a
              może worek takich ziarenek.

              A wojny nie można wygrać stosując jeszcze większą siłę. To pozór. Wtedy będzie
              kolejna wojna.

              Przecież Pani M. mogłaby spotkać się z "rywalkami" (bo ma zamiar przecież nimi
              kierować) i po prostu wszystkie zarzuty zdementować.
              Czy jeśli kierownictwo biblioteki przypadnie jej, to z będąc u władzy, już z
              niczego nie bedzie musiała sie tłumaczyć?
              Tylko, że jeśli jednak ma świdomość swoich niedociagnięć w wyksztaceniu to z
              leku bedzie eliminować lepszych od siebie, niewygodnych pracowników,
              nielubianych.
              Mam nadzieję, że jeśli "GÓRA" przyzna nominacje Pani JM. ,to jednak nie
              zbagatelizuje silnego oporu i bedzie się bacznie przyglądać poczynaniom
              dyrektora.
              • Gość: ... Re: dyrektor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 16:54
                Jak widać ilość nie zawsze może świadczyć nawet o ziarenku prawdy z
                zestawieniu z konsolidacją środowiska przez lata tkwiącego w jednym układzie.
                Przyszła mi na myśl historia z pomówieniem Agaty Steczkowskiej.
                • gremlinek1 Re: dyrektor 19.12.04, 17:20
                  Jak dla mnie to z tego nie wiać to co Pan zobaczył.
                  Widac jedynie to, że są sprawy niejsne, niewyjaśnione do końca, pomieszne.
                  Mam pytanie dyrektorze, czy Pana opinia wynika jedynie z przeczytanych na forum
                  informacji, czy Ma Pan pełen wgląd w te sprawę?
                  Zna Pan te "klike", wie Pan na pewno, że wszytkie argumenty są nieprwdziwe?

              • Gość: WSMD Re: dyrektor IP: *.acn.waw.pl 19.12.04, 17:25
                Zaraz, Zaraz. kolejna sprzeczność w opisie rzeczywistości. I nie wiem czy z
                prawdą rozmija się (nie bez udziału świadomości) gremlinek1 pisząc: "A przecież
                po "odpytaniu" obu Pań wynik był REMISOWY!", albo Anna Krężlewicz pisząc w
                artykule: "Janina Masłowska wygrała konkurs na dyrektora biblioteki przy
                Duracza", bo przecież, albo ocena pracy i odpytanie odbywa się jednocześnie,
                albo NAJPIERW składa się i ocenia pracę konkursową, a PÓŹNIEJ porównuje się
                wystąpienia osobiste. Tak czy owak po "części ustnej" zapada wynik ostateczny.
                Więc KTO TU WPROWADZA ZAMIESZANIE? Dziennikarka czy gremlinek1?
                • gremlinek1 Re: dyrektor 19.12.04, 18:00
                  Wyjaśnia gremlinek1.
                  Chodzi o to, że po przeczytaniu i ocenie prac uczestników (dwóch pań)
                  nastąpiło "odpytywanie". I właśnie pierwszy wynik tego "odpytywania" był
                  remisowy. A potem już nie było kolejnego odpytywania.
                  Trudno zatem rzec, że bezsprzecznie najlepsza była Pani JM.
                  • Gość: WSMD Re: dyrektor IP: *.acn.waw.pl 19.12.04, 18:33
                    gremlinek1 napisała:

                    Wyjaśnia gremlinek1.
                    Chodzi o to, że po przeczytaniu i ocenie prac uczestników (dwóch pań)
                    nastąpiło "odpytywanie". I właśnie pierwszy wynik tego "odpytywania" był
                    remisowy. A potem już nie było kolejnego odpytywania.
                    Trudno zatem rzec, że bezsprzecznie najlepsza była Pani JM.


                    Czyli gremlinek1 twierdzi, że pani Anna Krężlewicz pisząc w swym artykule,
                    że "Janina Masłowska wygrała konkurs na dyrektora biblioteki przy Duracza"
                    KŁAMIE. Bo "remis" to nie "wygrana", a "wygrana" to nie "remis".
                    Ciekawe co na tę tezę pani Anna!
                    • gremlinek1 Re: dyrektor 19.12.04, 19:13
                      Przecież nie przeczę, tylko wyjaśniam, daję dodatkową informację na temat tego
                      jak bardzo "lepsza" była Pani J. Komisja po powtórnym głosowaniu (pierwszy
                      wynik właśnie remisowy), bez dodatkowego odpytywania Pań, bez wyjasnienia pania
                      M. Piszę to dlatego, że podobno tak dużo lepsza była praca pani JM. Dlatego ten
                      pierwszy remisowy wynik już zastanawia.
                      Oczywiście werdykt jest wedyktem. Ja tylko chcę zwrócić uwagę na to, ze Pani JM
                      nie byłą wcale lepsza. Ktoś z komisji zamiat "tak" powiedział w dtugim
                      głosowaniu "nie". Nie było żadnej dyskusji. Bo ktoś musiał wygrać. Dleczego nie
                      było dodatkowej weryfikacji kandydatów. Może wtedy nie byłoby teraz takiego
                      zgiełku na forum, w bibliotece i w duszach wszystkich zainteresowanych.
                      Nawet sugeruję, że błąd popełniła komisja. Bo teraz nie sposób ocenić fachowej
                      wiedzy. Był na to czas i miejsce. Uważam, że tam popełniono błąd.
                      • Gość: WSMD Re: dyrektor IP: *.acn.waw.pl 19.12.04, 19:35
                        No coż. Jak widać kłamstw jest wiele. Im dalej w las tym więcej drzew.
                        Do tej pory słyszeliśmy, że niski "poziom kultury osobistej", "kontrowesyjne
                        poglądy" itp., itd. obniżały ocenę zwycięskiej kandydatki a podnosiły ocenę
                        pokonanej. Tym razem przekonuje się nas, że nie bo nie było żadnej rozmowy
                        tylko samo głosowanie. A na dokładkę, że to komisja popełniła błąd bo wynik
                        remisowy, przez czyjąś "niegodziwość", zamieniła na rozstrzygający
                        w "niewłaściwą" (wg. gremlinka1) stronę. Widać gremlinek1 bardzo tęskni do
                        rozwiązań "jedynie słusznych". A ta komisja widać wybrała ocenę wg. ustalonych
                        i podanych do publicznej wiadomości kryteriów.
                        Czy warto wracać do systemu rozwiązań "jedynie słusznych"?
                        • gremlinek1 Re: dyrektor 19.12.04, 20:57
                          To co zostało przedstawine przeze mnie było powodowane pokazaniem komplikacji
                          tego wyboru. Ale zostaje odczytane jednoznacznie. Dlatego już nie kontynuuję
                          tego wątku.
                          Wiem, że każdą przedstawioną "prawdę" można przeinaczyć, ośmieszyć, zmienić
                          kontekst.
                          Ja wiem, że istnieje PRAWDA o tym konkursie.
                          Mówi się, że oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa. Tak się stanie po prostu.
                          Tak się dzieje, czasem z opóźnieniem.
                          Pisząc to co piszę, mam w głowie wszystkie informacje, które znam na temat
                          konkursu i Pani M. Znam stanowisko jednej i drugiej strony. Znam zasługi Pani
                          M. jako radnej (co wg mnie wcale nie znaczy, że nadaje sie na stanowisko
                          dyrektora, ponieważ to zupełnie inna funkcja i predyspozycje). Proszę przczytać
                          wszystko dokładnie jeszcze raz i powoli. To nie brednie i brak logiki.
                          Mam nadzieję, że sumienie kiedyś ruszy Panią M.
                          Albo większość się myli, albo Pani M. całkowicie brakuje dystansu do siebie.
                          Prawdę mówiąc, współczuję tej Pani.
                          To wszystko.
        • roody102 Re: Wygląda to wszystko na pomówienia 20.12.04, 12:08
          Zadziwia mnie to, że nie mając pojęcia o sprawie wypowiadasz się z taką
          bezczelną pewnością siebie. Bazujesz na tym artykuliku i na tym, co Ci się
          wydaje a wygłaszasz sondy tak, jakby miały one jakąkolwiek wartość opisową czy
          wręcz rozstrzygającą spór.
          • donkej Re: Wygląda to wszystko na pomówienia 20.12.04, 13:12
            Roody - komu odpowiadasz? bo się zgubiłam? Temu, który bryka?
    • Gość: obserwator c.d Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.chello.pl 18.12.04, 18:02
      ciąg dalszy mojej wypowiedzi
      - czy Pani JM, jest pewna, że nie nadużyła znajomości z ważnymi ludźmi aby
      przygotować sobie lepszy wynik w czasie konkursu?
      - czy Pani JM jest w stanie przypomnieć sobie swoje naganne zachowania w
      bibliotece?
      • Gość: Ula Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 19.12.04, 16:22
        Miałam okazję obserwować działania pani Masłowskiej jako radnej.Jestem pełna
        podziwu dla jej zaangażowania. To właśnie ona umiała przekonać zarówno Zarząd
        jak i Radę Gminy Bielany do bardzo wielu korzystnych zmian [szczególnie
        dotyczących remontów].Dzięki niej filie biblioteki na Wrzecionie i Wawrzyszewie
        przeniosły się do nowych, wyremontowanych obiektów a reszta pomieszczeń w tym
        na Duracza została odnowiona. Te same kierowniczki filii, które tak wiele
        zawdzięczają p. Masłowskiej, teraz ją zaciekle atakują posuwając się do
        szkalowania i opluwania swojej koleżanki. Metody rzeczywiście świadczą o
        wielkiej "kulturze".Panie najwidoczniej poczuły się zagrożone, że to ciepełko,
        które im zapewniała poprzednia dyrekcja, utracą. Jak słyszałam p. Masłowska
        zapowiadała w swojej koncepcji wiele korzystnych zmian, jest się zatem czego
        bać. Swoją drogą dziwię się i powątpiewam czy jeśli jedna pani drugiej
        się "zwierzy" ze swoich poglądów, jakie by one nie były, to od razu się z tego
        robi aferę z podaniem do prokuratury i szkalującym artykułem w gazecie?
        • Gość: sistar Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.12.04, 20:00
          Dzwinym trafem kolejna ANONIMOWA zwoleniczka JM. Ciekawe, że wszyscy zwolennicy
          bronią PRAWDY, ale anonimowo, aby się nie narazić. Jeśli jesteście tak bardzo
          pewni swoich racji, to może właśnie służąc PRAWDZIE warto podac swoje nazwisko.
          Czego się boicie (boisz), skoro wierzysz, że walczysz w słusznej sprawie. Te
          okropne 53 bibliotekarki z Duracza nie są ANONIMOWE, zaryzykowały podajac swoje
          nazwiska. A WY (TY)Urszulo, studentko, radny, dyrektorze? To właśnie jest coś
          obrzydliwego - głosić pewne poglądy, ale po cichu, bezpiecznie, aby opluc, ale
          tak z ukrycia. To właśnie jest ta podstawowa różnica między 53 Paniami z
          Duracza a Wami.
          • Gość: ala Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.renenka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 09:05
            Podajcie także swoje nazwiska. To was, bibliotekarek z Bielan dotyczy ta sprawa. JM nie jest anonimowa.
            • Gość: jeszcze jedna bibl Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.chello.pl 20.12.04, 09:38
              Wiele bym chciała napisac po lekturze komentarzy, ale myślę , ze cała ta
              dyskusja to tylko niepotrzebne "bicie piany"Po pierwsze, nikt z zewnątrz nie
              jest zainteresowany wewnętrznym problemem małej grupy ludzi. Po drugie nikt
              kto nie zna kulis i szczegołów sprawy nie moze, ani na podstawie artykułu ani
              publikowanych tu wypowiedzi , właściwie ocenić sytuacji.Przestrzegam więc
              niezorientowane osoby przed ferowaniem wyroków .Jednocześnie protestuje przeciw
              nazywaniu "kliką" ludzi którzy SOLIDARNIE przeciwstawiają sie złu.Klika to ci
              którzy zło czynią.
              • donkej Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza 20.12.04, 10:28
                **************************************************
                **************************************************
                **************************************************
                Toż to czysta frajda - ten wątek:

                - ALEŻ PANI HERMENEGILDO - JEST PANI NIEGODNA...
                - PANIE MASŁAWIE - NIECH PAN MA ODWAGĘ ODSŁONIĆ SWĄ ZAKŁAMANĄ PRZYŁBICĘ...
                - MOJA OSOBA BYŁA WSZAKŻE OBSŁUGIWANA ZAWSZE Z ZACHOWANIEM WYMAGANYCH PRZEZ
                PROTOKÓŁ CEREMONII...
                - ACH PANI ANNO, GDYBY WIEDZIAŁA PANI CZYM JEST HONOR I UCZCIWOŚĆ
                - ZAWISTNA DYLETANCKA KLIKA UKNUTA PRZEZ ELEMENT SYJONISTYCZNY STOSUJE
                POMÓWIENIA

                Cudo!!!!

                ********************************************************************
                ********************************************************************
                ********************************************************************
                • Gość: ja Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.chello.pl 20.12.04, 10:47
                  Każdy ma prawo do błędu.Błąd mozna naprawić. Świństwo pozostanie świństwem.
          • Gość: Jan Kowalski Re: Konflikt w bibliotece przy Duracza IP: *.one.pl 21.12.04, 14:31
            i kto to pisze o anonimowosci
            SISTER;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            ))))))))0 TO DOPIERO JEST PODPIS Z IMIENIA I
            NAZWISKA:))))))))))))))))))))))))))))))00
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka