Gość: - IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.03.06, 23:32 Ale wstyd - teraz wszyscy będą kojarzyć tę okolicę z idiotami i bezgraniczną głupotą... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ThatsAllFolks Szybciej zabijeNas ludzka głupota niż ptasia grypa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 01:07 "Administracja osiedla zapewnia, że to nie ona sama wpadła na pomysł ostrzegania mieszkańców przed ptasią grypą. Miało ją zainspirować >dwóch< mieszkańców z ul. Anieli. - Ogłoszenia powiesiliśmy na >prośbę lokatorów<, gdy pojawiły się doniesienia o ptasiej grypie w Polsce" Moze byscie lod z chodnikow zabrali, albo ocieplili bloki zamiast marnowac pieniadze dla dwoch(slownie dwuch) spoleczniakow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muska Re: Szybciej zabijeNas ludzka głupota niż ptasia IP: *.chello.pl 10.03.06, 16:20 Uważam,ze intancją Administracji było,żeby nie dokarmiać ptakow na trawnikach ,które znajdują się przy piaskownicach i placach zabaw. Popieram takie postępowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wallenrod Re: Unikajcie sikorek, czyli ptasia histeria na Ż IP: *.chello.pl 10.03.06, 07:16 Jeśli wirusem H5N1 zarażają się ptaki osłabione i niedożywione to jedynym ratunkiem jest właśnie dokarmianie ptaków jak również kotów podwórkowych...chyba logiczne...a może się mylę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oki media wyjadają ludziom mózgi IP: *.chello.pl 10.03.06, 07:34 za komuny ludzie nie mieli tak wypranych mózgów jak teraz; gazety i głupie stacje szukające sensacji zamieniają społeczeństwo w rozhisteryzowaną masę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edek SMOLNA 8: media wyjadają ludziom mózgi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 17:45 Na Smolnej 8, w samym centrum miasta stołecznego Warszawy, zarząd Spółdzielni Budowlano Mieszkaniowej "SKARPA" już przedwczoraj ogłosił zakaz dokarmiania ptaków!!! Przygłupy jake cy co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdezorientowany czy kurczaki też są blaszkodziobe? IP: *.pkobp.pl 10.03.06, 08:15 jesli nie to jakim cudem zapadaja na ptasia grype? czegos tu nie rozumiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan WSM IP: 195.136.112.* 10.03.06, 09:11 U mnie też to wisi. I nie chodzi juz o to, czy jest to logiczne, czy nie. Tam jest napisane, że "admisnistracja zabrania...". Ton i sposób w jaki jest to napisane powoduje, że od razu człowiek do tego i całej tej "administracji" jest nastawiony negatywnie. Zabraniać to oni sobie mogą. I mogą mnie także pocałować w d...! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Spoldzielnia JARY na Ursynowie tez IP: 212.106.10.* 14.03.06, 15:25 Na Ursynowie tez wisialy takie cuda ... zeby ptakow nie dokarmiac ze wzgledu na ptasia grype. Wiec Zoliborz nie taki inny ... na szczescie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czadar Re: Unikajcie sikorek, czyli ptasia histeria na Ż IP: *.posnet.com.pl 10.03.06, 09:19 ulica IZABELLI a nie IZABELI szanowny panie Autorze Odpowiedz Link Zgłoś
kobiszcze Re: Unikajcie sikorek, czyli ptasia histeria na Ż 10.03.06, 09:33 Mózgojady tych panów najwyraźniej również zdechły z głodu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lepus42 Re: Unikajcie sikorek, czyli ptasia histeria na Ż IP: *.chello.pl 10.03.06, 18:11 Wydaje się że administracja przy okazji paniki chce załatwić problem wyrzucania gdzie się da odpadków z obiadu,obierek z kartofli,śmierdzącej wędliny itp specjałów pod pozorem dokarmiania ptaków.Przyjrzyjcie się jakie ciekawe "dania" miłośnicy zwierzyny wyrzucają na trawniki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkkkkkkkkk Re: Unikajcie sikorek, czyli ptasia histeria na Ż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 19:24 a kura to tez ptak blaszkodzioby? Odpowiedz Link Zgłoś
idgie_t Re: Unikajcie sikorek, czyli ptasia histeria na Ż 11.03.06, 11:06 A ja jako lekarz , Żoliborzanka i miłosniczka ptaków mówie wam , że to niesamowite bzdury . Człowiek nie zarazi sie ptasim wirusem. Wirus musi najpierw "zrekombinowac genom " z ludzkim , kocim itd i utworzyc nowy podgatunek zakazny dla człowieka . Wiec apeluję o : 1. nie wyrzucanie zwierząt z domu , bo się dopiero może zacząć 2. dokarmianie ptaków (KACZEK Z BRONIEWSKIEGO!!!), żeby miały odporność 3. rzeczywiście, tak jak radza weterynarze - pies na smyczy , kot w domu A poza tym - lek na grype kosztuje kilkaset pln , spadła ostatnio popularnosc szczepionek (wzrost liczby alergików i chorób autoimmunologicznych)więc firmy musza dorobić . To są naprawde ogromne sumy, te wydane na kampanię i łapówki . A czy do tej pory mozna mówic o epidemii czy choćby o endemii , jesli nie wiadomo, czy te osoby , które zmarły to nie byli starcy lub dzieci ew. ludzie chorzy przewlekle - zdecydujcie sami. I jeszcze chciałam dodac , że w Chinach jest naprawdę podła ochrona zdrowia , co by o naszym systemie nie mówił. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SzkodA Kacza grypa w stolicy Ciemnogrodu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 14:45 Jest to zastanawiajace, ze choroba znana u ptakow juz od dawien dawna jest teraz tak medialnie 'rozpromowana'... Widac media lubia testowac swoje 'mozliwosci' manipulowania umyslami ludzi, w ktorych rodzi sie po prostu coraz wiekszy strach. A co za tym idzie? Zysk producentow szczepionek itp. Wirus - Ciekawe czy pomogly mu w ewolucji(do tzw. wersji H5N1 - podobno smiertelnej dla ludzi) w tym np. fermy drobiu, w ktorych sa skandaliczne warunki sanitarne... Odpowiedz Link Zgłoś
jota.40 Re: Kacza grypa w stolicy Ciemnogrodu... 11.03.06, 18:54 Zamiast głodzić kaczki i sikorki, proponuję przestać wsiadać do samochodu. Pomyślcie, ile osób rocznie ginie w wypadkach samochodowych! Dla mnie - kampania rozkręcona brutalnie, bez ładu i składu. W porządku, warto znać podstawowe zasady higieny, nie tarzać się wśród padłych ptaków, jedząc coś przy okazji. Ale ta histeria... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laskar1 Sprostowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 12:38 Tak jak dajemy się nabierać na sztucznie rozpętywana histerię zwiazaną z praktycznie nieistniejącym zagrożeniem wirusem przenoszonym przez ptaki dzikie, tak i - jak czytam powyżej - łatwo jest zmanipulować mózgami czytelników i internautów, którzy łykają dziennikarski chleb, tak jak jest im podany, bez chwili namysłu obrzucają Bogu ducha winnych lokatorów końca Jasnodworskiej epitetami, na które w żaden sposób nie zasłużyli. Łykacie Drodzy Państwo dziennikarski chleb, jak nie przymierzając: spasione kaczki na tych naszych podwórkach. Choć one chleba raczej nie ruszają, kilogramy tego gniją miesiącami w ziemi, wolą ziarna czy inną specjalnie przygotowaną paszę. Dziennikarka opisuje wycinek rzeczywistości naszych małych podwórek, jak czytam po konsultacji z trzema miłymi gentleman-ami oraz panią Katarzyną, mamą kilkuletniego brzdąca, który jest bezpieczny, bo nie karmi ptaków z ręki. Inne brzdące bez mam też sa bezpieczne. Jednak jeśli dziecko pani Kasi wywinie orła na psim g... i chlaśnie twarzą w pieciocentymetrową warstwę ptasich odchodów, zaręczam, że pani Kasia pewien dyskomfort poczuje. Komfort z kolei, komfort naśmiewania się z ludzi którym zależy na higienie (generalnie wszędzie: w autobusie, tramwaju, na własnym podwórku i we własnych majtkach)mnie w przypadku pani Kasi bardzo dziwi. Dziennikarce nie przyszło do głowy, żeby porozmawiać z ludźmi którzy ten protest do administreacji napisali - czyli na przykład ze mną. Zdziwiona byłaby wielce, bo mogłoby sie okazać, że część z nich w ogóle (!) o ptasiej grypie nie słyszała, albo - tu ja właśnie - ptasia grypa generalnie raczej im zwisa, choć tego promilu procenta wyimaginawanego (nawet! niech tam!)zagrożenia nie lekceważą, zdając sobie sprawe do jakiego stopnia jest tworem medialnym. Koncerny farmaceutyczne, producenci wołowiny, dziennikarze mają o czym pisać, a z tego żyją - wszyscy wiemy. Gdyby p. Agnieszka Pochrzęst zadała sobie minimum trudu i spróbowała porozmawiac z kims podpisanym pod tak wyśmianym protestem, dowiedziałaby się, iz ludzie protestują OD LAT, od czasów kiedy o ptasiej grypie nie słyszał kompletnie nikt, przeciw przymusowemu mieszkaniu w chlewie. W chlewie, jakim są te podwórka - protest dotyczył ich stanu, ich stanu sanitarnego! Tak wyśmiewani w artykule ludzie od lat protestują przeciw wykładaniu pożywienia dla ptaków na terenie osiedla: na trawnikach, placach zabaw dla dzieci, przy piaskownicach. Protest dotyczy przede wszystkim stanu sanitarnego tychże podwórek, higieny naszego obejścia oraz ,,komfortu" przebywania wśród - miejscami - kilkuset kaczek; protest wziął się z wieloletnich starań o możliwe normalne funkcjonowanie między blokami. Powtarzam jeszcze raz: protest, a za nim zakaz administracji (nieszczęśliwie sformułowany i zredagowany, to prawda. Prosze o otworzenie kolejnego posta, bedzie tam właściwie sformułowane ogłoszenie, niefortunnie nie zamieszczone), dotyczy warunków, w jakich od lat bawią się dzieci na podwórku przy końcu ulicy Jasnodworskiej, w tym przed blokiem Izabelli 2 w którym mieszkam. W promieniu 5 - 30 m od piaskownicy znajdują się trzy miejsca w których wykładane jest jedzenie ptakom. W ilościach zatrważających, zalegających miesiącami w miejscach, w których już od dawna nie rośnie żadna roślinność. Gleba na olbrzymich połaciach jest zakwaszona tak, iż długo nie urośnie. Smród kaczych, gołębich etc odchodów - odchodów dzikiego ptactwa, które w żaden sposób nie powinno tu przebywać: ani zbiorników wodnych, ani naturalnego pożywienia - szczególnie w czasie dni słonecznych, wiosną - jest po prostu nie do zniesienia. POZA POWYŻSZYM, POZA TYM PODSTAWOWYM DLA NAS PROBLEMEM, istnieje (bądź nie..?) tak rozdmuchiwany przez media ,,problem" związany z wirusami przenoszonymi przez ptaki dzikie. Obojętnie do jakiego stopnia media piszą i mówią o tym, bo muszą z czegoś żyć, do jakiego stopnia jest to prawda - podziwiam rodziców, którzy mogą spokojnie przyglądać się dzieciom bawiącym się w piaskownicy, przy której permanentnie przebywa kilkadziesiąt kaczek.. Szczerze podziwiam. Wiemy, że to media, etc - ale jednak u mnie jako rodzica kilkuletniego brzdąca ślizgającego się po kaczych odchodach jakiś niepokój pozostaje. Mamy prawo się z tego śmiać, mamy również prawo się tego bać. Służby sanitarne kraju, w tym Główny Inspektor Sanitarny w rozporządzeniu z dn. 15.02.2006 zaleca unikanie miejsc w którym przebywają dzikie ptaki. Dlaczego moje dziecko ma unikać przebywania we własnej piaskownicy? Powtarzam jednak: jest to problem ostatnich miesięcy, marginalny w skali całości chorej sytuacji na osiedlu. Nasz protest dotyczył nienormalnego stanu podwórek i obejścia utrzymującego się od lat. Słucham. Co mają Drodzy Państwo ślący joby na Bogu ducha winnych ludzi, teraz do powiedzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laskar1 Sprostowanie cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 12:47 ADMINISTRACJA OSIEDLA ŻOLIBORZ IV PONOWNIE PRZYPOMINA O ZAKAZIE WYKŁADANIA NA TERENIE NASZEGO OSIEDLA POKARMU DLA PTAKÓW. ZAKAZ JEST PODYKTOWANY PRZEDE WSZYSTKIM SKARGAMI LOKATORÓW NA STAN SANITARNY NASZYCH PODWÓRZY ORAZ PLACÓW ZABAW, A TAKŻE TROSKĄ O HIGIENĘ MIEJSC, W KTÓRYCH PRZEBYWAJĄ DZIECI. PONADTO JAKO ORGAN ADMINISTRACJI SPÓŁDZIELCZEJ JESTEŚMY ZOBOWIĄZANI DO PRZESTRZEGANIA ZALECEŃ KRAJOWYCH SŁUŻB SANITARNYCH, W TYM GŁÓWNEGO INSPEKTORA SANITARNEGO, KTÓRY OD DNIA 15.02.2006 BEZWZGLĘDNIE ZALECA UNIKANIA MIEJSC PRZEBYWANIA PTACTWA DZIKIEGO ZE WZGLĘDU NA MOŻLIWOŚĆ PRZENOSZENIA PRZEZ PTAKI WIRUSA H5N1 NAJBLIZSZE MIEJSCE W KTÓRYM W NATURALNYCH WARUNKACH SWOJEGO GNIAZDOWANIA PRZEBYWAJĄ DZIKIE PTAKI I GDZIE DOKARMIANIE ICH JEST WSKAZANE, ZNAJDUJE SIĘ W PARKU OLSZYNA (róg Al. Armii Krajowej oraz ul. Broniewskiego) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lepus42 Re: Sprostowanie cd IP: *.chello.pl 13.03.06, 13:08 No cóż! Ja parę postów wyżej nie znając treści ogłoszenia właśnie taką diagnozę dałem. Proszę zwrócić uwagę, że "miłośnicy" czegokolwiek są na ogół bardzo głośni.Jeżeli ktoś nieśmiało zwróci uwagę na kupy na chodnikach,na wysypanie piasku z kociej kuwety do piaskownicy,na gnijące resztki z obiadu na trawnikach,na śmierdzące koty i pchły w piwnicach itd,itd natychmiast odsądzany jest od czci i wiary jako bandyta, degenerat,którego należało by natychmiast uśpić bo nie lubi "zwierzątek". Proszę zwrócić uwagę takiemu "miłośnikowi" Efekt murowany. Jakoś nikt nie chce przyjąć do wiadomości że kaczki,gołębie,koty to są DZIKIE zwierzęta, które przystosowały się do życia wśród ludzi.Podkarmianie ich w ciągu całego roku nie jest żadną pomocą a powoduje niepowetowane straty.Pomóc można kaczce która z jakichś powodów nie mogła odlecieć i została na zimę a nie setkom tych ptaków, które zostały licząc na litość ludzi. Nie jestem wrogiem zwierząt,ale jak widzę panią (naogół) wędrującą po osiedlu i karmiącą (hodującą) dzikie koty w cudzych piwnicach albo wylewającą skisłą zupę na trawnik to scyzoryk otwiera mi się w kieszeni.Niestety przyznam się że boję się zwrócić takiej uwagę, żeby ta zupa nie wylądowała na mojej głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laskar1 Re: Sprostowanie cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 11:49 To oczywiście jest racja. Myślę jednak, że wśród osób pielęgnujących swoje chore hobby w postaci wysypywania resztek pokarmu na trawniki pod okna innym, większość to chyba jednak ludzie normalni.. Tyle tylko, że nie przeszkadza im mieszkanie w chlewie. Taka, wie Pan: perwesja. "Lubimy człapać po kaczych gównach. I co nam Pan zrobi?" Ano nic, nic nie zrobię. Nie rozumiem po prostu. Jak Pan widzi, łatwo jest też rzucić jobem, trudniej wydławić z siebie magiczne słowo. Po zamieszczeniu wyjaśnienia i sprostowania kompletnie obnażającego artykuł jako kompletną bzdurę: żadnej paniki nie ma, jest cheć mieszkania we względnie czystym obejściu - wpisów adwersarzy tak ochoczo uprzednio wyrażających swoje opinie: zero. Trudno jest przyznać, że się zagalopowało, aaaaaa, jaka ja byłam nieuważna, że dałam się ogłupić dziennikarce, która kompletnie fałszywie przedstawiła lokatorów tego końca Jasnodworskiej. Zadała sobie trud porozmawiania z dokarmiaczami, nie przyszło jej do głowy zamienić słowo z kimkolwiek podpisanym z imienia i nazwiska pod protestem. Zdziwiona byłaby wielce, bo wiele z podpisanych osób o ptasiej grypie po prostu nie słyszało. Niemozliwe? A jednak! Ja pamiętam forum pt "Zwierzęta" GW gdzie jakieś dwa lata wstecz pojawił się wpis "Spółdzielnia z Elbląskiej koty morduje!!!!!". Obok: "Legendarny pies z Wołomina" i "Ranking żwirków zbrylających", wspomniany wątek bawi mnie do dziś najbardziej. Niech Pan łaskawie odszuka w wyszukiwarce, jeśli lubi się Pan pośmiać. Stan umysłu częsci ludzi dokarmiających zwierzęta miedzy blokami, stan psychiki ludzi o gołębich sercach czasem budzi uzasadnione obawy, czy nie uczestniczymy przypadkiem w forum Int jakiegoś zakładu zamkniętego i wiekszość nawala nosami w klawiaturę, bo rączki ma związane na pleckach. Co trwa zazwyczaj, ale wyjasniałoby ciszę po zamieszczeniu sprostowania powyżej. Panowie i Panie tak ochoczo piszący uprzednio - teraz po prostu bębnią. A niełatwo zapewne trafić nosem w tę akurat literę, w którą by się chciało. Potrwa to więc jeszcze. Ale poczekamy. Joba rzucić łatwo, trudniej jest przeprosić. Odpowiedz Link Zgłoś
donkej Re: Sprostowanie cd 14.03.06, 14:42 Mnie też, jak i Lepusa (mojego sąsiada) wyjątkowo denerwuje leżące wszędzie i psujące się jedzenie. Niektórzy ludzie (może starsi, mający ciężkie doświadczenia) nie umieją wyrzucić do śmietnika psującego się jedzenia. To widać zwłaszcza, jeśli ma się psy. Umarlibyście ze śmiechu, gdybym wyliczyła wszystko to, co moje suki znajdują. (np. cztery piękne kurze udka naraz, piękny kawał salcesonu, całe ławice podpsutych ryb, gulasz, leczo, całe bochenki chleba - niestety nie załączono do nich noża :))) Nikt w moim parku z głodu nie umrze! Odpowiedz Link Zgłoś
tygrys01 Unikajcie sikorek, zramolałe dziadki 14.03.06, 23:00 Gość portalu: - napisał(a): > Ale wstyd - teraz wszyscy będą kojarzyć tę okolicę z idiotami i bezgraniczną > głupotą... =================== Przychodzi czas, że na sikorki można tylko popatrzeć i powspominać, ach co to były za czasy ale gdy by co to my ho, ho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laskar1 Pani Agnieszko Pochrzęst? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 13:56 Z uporem godnym lepszej sprawy próbuję uzyskać od pani Agnieszki Pochrzęst ślad kontaktu w sprawie sprostowania dotyczącego jej artykułu. Chciałbym też uzyskać zdanie z ust pani Agnieszki na temat jej przygotowania dziennikarskiego. Niestety, dane mi na razie nie było. Mimo maili, mimo prób kontaktu bezpośredniego. Dziwne. Ja nie wierzę, że dziennikarze nie czytają komentarzy Internautów pod swoimi artykułami. Jeśli zostaje im uświadomione, że popełnili zwykłą gafę – należałoby w jakiś sposób to naprawić. Jeśli ktoś by mi uświadomił, że zrobiłem małą krzywdę Bogu ducha winnym ludziom, krzywdząc ich kompletnie fałszywa opinia, potrafiłbym się zachować. Chciałbym w jakiś sposób to naprawić. W przypadku pani Agnieszki rzecz jest niemożliwie wręcz prosta. Krótkie wyjaśnienie na łamach Stołecznej. W deseń np.: ”Uprzejmie informuję, iż teza, jakoby lokatorzy końca ulicy Jasnodworskiej panikują z powodu ptasiej grypy, to kompletna bzdura. Jak się okazuje (przepraszam że nie sprawdziłam, nie pofatygowałam się żeby z kimkolwiek protestującym zamienić choćby słowo), chcieliby po prostu mieszkać we względnie czystym obejściu i nie siedzieć z kaczkami w piaskownicy” Pierwszy komentarz po artykule jest wyjątkowo wymowny. „Aż wstyd. Teraz cała ta okolica będzie kojarzona z ciemnogrodem i debilami”. Chciałem zapytać panią Pochrzęst, dlaczego? Na razie nie jest mi dane. Odpowiedz Link Zgłoś