Nowi

31.07.07, 15:34
Jeśli pamietacie jestem starym mieszkańcem Szmulek; starym - przede wszystkim
w sensie - dawnym (lata 40. i 50. ubiegłego wieku). No i starym w sensie
wieku. Forum załozyłem z sentymentu do enklawy mojej młodosci i w nadziei, ze
spotkam ziomali. Od dłuższego czasu nie zabierałem głosu, ale nie dlatego,
żebym dopuścił się zaniedbania mojgo forum, ale dla tego że przyczaiłem sie w
oczekiwaniu na glosy rdzennych, dziś zamieszkalych na Szmulkach i tych
dawnych, jak ja, a dziś emigrantów. Cały czas jednak bacznie obserwowałem
forum. Obserwowąłem też i obserwuję forum "Szmulki przy Bazylice" forum
Nowych. I wiecie co? Ogarnia mnie zazdrość, żeby nie powiedzieć trochę -
zawiść, że to forum Nowych tak dynamicznie się rozwija. A zdrugiej strony
podziwiam ich.
Ci Nowi przypominają mi pionierów amerykańskich przybyłych na "dziki
zachód". Urządzają swoje obozowisko, integrują się, ustalaja zasady
współżycia. Cały czas bacznie obserwują nieprzyjazne, według ich wyobrażeń,
otoczenie. Ach, ci Indianie! Ciągle zagrażają. Nawet drobne incydenty
wywolane przez ekstremistyczne autochtońskie grupy czy indywidua bulwersują
Nowych i mobilizują do zwiększponej czujności i przedsiębrania środków obrony
Na razie to tylko drobne próby sił. Wszystko jednak idzie ku dobremu:
przychodzi na świat nowe pokolenie Nowych, a ci nie bedą odczuwali
nieprzychylności otoczenia jak pójdą dp pzredszkoli i szkół z nowym
pokoleniem rdzennych.
    • kajtom Re: Nowi 31.07.07, 19:10
      Jestem na Szmulkach Nowym - Starym. Nowym - bo z nowego osiedla, starym - bo
      mieszkałem tu już na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Nie jestem uprzedzony do
      Starych Szmulkowiaków. Nie ma co jednak ukrywać, że między starymi a nowymi
      istnieje kulturowa przepaść. Starzy to głównie niezamożne rodziny zamieszkujące
      lokale komunalne, Nowi to głownie napływowa (spoza Warszawy) młoda klasa
      średnia. Nie jestem pewien czy dzieci nowych będą chciały łatwo przejąć
      miejscowe zwyczaje młodych - choćby stroje - wygolone głowy, koszulka polo i
      krótkie spodenki Pumy - do tego srebrny łańcuch na szyi, a jak się nie da, to
      chociaż smycz na klucze.
      Nowi mieszkają w zadbanych pilnowanych posesjach, Starzy w zrujnowanych
      kamienicach.Jak sądzę Nowi zrobią wiele aby nie oddać dzieci do lokalnych
      przedszkoli i szkół wspólnie z dziećmi Starych. Różnice kulturowe nie zostana
      łatwo przezwyciężone.
      Kajtom
    • lynks80 nie do końca rozumiem 31.07.07, 20:56
      Przekładasz popularność forum które założyłeś na stopień integracji całkowicie
      rdzennych mieszkańców ???

      Chyba nie tędy droga - żadna strona internetowa/forum nie wypromuje się sama, a
      zwłaszcza strona założona w tych wszystkich "dwa razy klikne i już jestem
      webmasterem ;)". To żadna złośliwość do Twojej osoby ( nie twierdze też że
      robisz z siebie webmastera), trochę już stron popełniłem, mniej lub bardziej
      wartościowych, przez kilka lat spamy i inne badziewia stanowiły moje główne
      źródło utrzymania więc coś tam w tych kwestiach wiem.

      Każde forum nowego zamkniętego osiedla odpowiednio rozreklamowane w wśród
      targetu rozwinie się bardzo szybko (przynajmniej w początkowym czasie istnienia)
      ponieważ:

      - ludzie się jeszcze nie znają i chcą się poznać
      - łączą ich wspólne (wymierne) interesy

      Starzy mieszkańcy nie ma ją aż tak wymiernych powodów by siadać do takich for -
      jak będą się chcieli dowiedzieć kto dzisiaj zebrał po mordzie na Łochowskiej i
      za co, to zejdą do sąsiada, a nie będą grzebać po internecie. Sprawy kamienic
      też są roztrząsane na zebraniach a nie w internecie itd itp

      W przypadku tego konkretnego forum dochodzi jeszcze kwestia że niektórzy mają
      uczulenie na serwisy od Michnika i najzwyczajniej omijają je szerokim łukiem
      • kaj.ka Re: nie do końca rozumiem 01.08.07, 10:51
        Przyznaję, że też Cię nie rozumiem, bo co to znaczy?
        > Przekładasz popularność forum które założyłeś na stopień integracji całkowicie
        > rdzennych mieszkańców ???

        Albo to:
        > W przypadku tego konkretnego forum dochodzi jeszcze kwestia że niektórzy mają
        > uczulenie na serwisy od Michnika i najzwyczajniej omijają je szerokim łukiem
        >
        Co mają serwisy Michnika (?)d mojego forum (lub odwrotnie)?

        A z tym sie zgodzę:
        >> Każde forum nowego zamkniętego osiedla odpowiednio rozreklamowane w wśród
        > targetu rozwinie się bardzo szybko (przynajmniej w początkowym czasie
        istnienia
        > )
        > ponieważ:
        >
        > - ludzie się jeszcze nie znają i chcą się poznać
        > - łączą ich wspólne (wymierne) interesy

        Tylko ten "target" mi nie odpowiada!
        • lynks80 Re: nie do końca rozumiem 01.08.07, 12:39
          kaj.ka napisał:

          > Przyznaję, że też Cię nie rozumiem, bo co to znaczy?

          Czytając o rozwoju tamtego forum, stagnacji tego w temacie ogólnego
          zintegrowania rdzennych mieszkańców wniosek (przynajmniej mi) nasuwa się jeden -
          tamte osoby się integrują itd, rdzenni nie bo to forum świeci pustkami.



          > Co mają serwisy Michnika (?)d mojego forum (lub odwrotnie)?

          To mają, że niektórzy po przeczytaniu kilku debilizmów z ogólnego warszawskiego
          forum wszystkie inne fora w ramach portalu Gazeta traktują tak samo - czyli
          lepiej z daleka. To jest tzw "świadomość marki" ;), nie twierdze że to jest
          słuszne ale tak właśnie jest.


          > Tylko ten "target" mi nie odpowiada!

          Oj, z przyzwyczajenia napisałem w specjalistycznych serwisach nie stosuje sie
          pojęć "osoby odwiedzające" itd jest tylko target który trzeba ściągnąć na stronę
          i na nim zarobić żywą gotówkę - oczywiście to dotyczy tylko komercyjnych
          serwisów. Jeżeli ktoś się poczuł urażony to przepraszam.

          Wracając do tematu integracji, myślę że przydałoby się jakieś stowarzyszenie dla
          mieszkańców, coś na wzór tego z Nowej Pragi. Ale tu już by trzeba prawdziwych
          społeczników z ogromnym zacięciem.
          • kajtom Re: nie do końca rozumiem 01.08.07, 15:09
            U Starych Szmulkowiaków nie zauważam najmniejszego śladu jakiejkolwiek szerszej
            integracji poza znajomością kilku sąsiadów.
            Np. w Rembertowie działa kilka lokalnych stowarzyszeń mieszkanców -
            choćby "Lepszy Rembertów", tu na Szmulkach zupełna społeczna pustka.
            Myślę, ze jednak nadzieja w Nowych mieszkańcach
            Kajtom
    • kaj.ka Re: Nowi 02.08.07, 22:26
      Dodam jsszcze, że nikogo, ani Nowych, ani rdzennych nie chciałem oceniać,
      krytykowań, ani urazić. To była tylko taka sobie impresja.
    • zbooycerz Re: Nowi 04.08.07, 17:23
      kaj.ka:
      > Na razie to tylko drobne próby sił.

      co masz przez to na mysli?
      z.
      • kaj.ka Re: Nowi 05.08.07, 15:29
        Niefortunnie się wyrazilem. Szczególnie to "na razie". Jakbym przewidywał
        eskalację incydentów. Nic takiego nie miałem na myśli.
        • zbooycerz Re: starzy 06.08.07, 10:32
          wczoraj centralnie popoludniu Panowie z Michalowskiej zrobili sobie turniej kto
          zbije okno
          chyba chodzilo o to ktore wyzej
          celowali w inwestycje Tremona przy Zachariasza i grad kamieni spadal na ulice
          przy Lochowskiej

          tutaj nikogo to nie dziwi chyba
          gostki lat 15-gora 20, nawet ichni koledzy miejscowi do nich nie podchodzili
          czekac az wyrosna i im sie znudzi?
          z.
    • lynks80 Wczoraj Nowi próbowali się komunikować ze Starymi 06.08.07, 08:42
      Puszczali im sygnały dymne z balkonów, niestety zostały bez odpowiedzi ;)
    • badziewiak_leon Re: Nowi 06.08.07, 16:41
      kaj.ka - chyba trochę przesadzasz. Po pierwsze - zapewne dawno nie byłeś w
      żadnej praskiej szkole. Nowi tam też nie bywają - więc o integrowaniu się z
      "staropraskimi milusińskimi" raczej nie ma mowy (no chyba, że wobec własnych
      dzieci ktoś wyznaje zasadę "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni"). Po drugie - nie
      obrażaj Indian, porównując ich z praską żulią;) To samo z cowboyami i zdobywcami
      Dzikiego Zachodu - trzeba mieć naprawdę bogatą wyobraźnię, by tak traktować
      przedstawicieli lower middle class, rodem gdzieś spod Ostrowca Świętokrzyskiego,
      którzy kupują strzeżone mieszkania w najtańszej okolicy Warszaweczki.
      • kajtom Re: Nowi 07.08.07, 15:40
        Leon
        Myślę, że ty też trochę przesadzasz. Kupiłem tu jako Nowy mieszkanie
        jako przedstawiciel klasy średniej (niekoniecznie niższej) i w
        dodatku jestem Warszawiakiem. Kupiłem bo to potencjalnie piękna
        okolica. W dodatku nie trzęsę gaciami przed byle żulią.I nie chcę
        zamykać się przed gorszą częścią polskiej rzeczywistości w
        Miasteczku Wilanów.
        Rorównanie Kaj.ka było całkiem dobre. Szmulki to rzeczywiście taki
        kolonizowany przez Nowych Dziki Zachód. A starych miejscowych,
        podobnie jak Indian na dłuższą metę czeka asymilacja albo
        eksterminacja (nie fizyczna oczywiście, ale społeczna). To zbyt
        atrakcyjne tereny aby mogły byc na dłuższą metę pozostawione
        władaniu żulii.
        Kajtom

        • zbooycerz Re: Nowi 08.08.07, 11:59
          bym sie nie przejmowal Leonem, to taki przedstawiciel middle high class z
          Targowka, lokalny kontestator

          z nowosci - pakt o nieagresji na Brzeskiej:
          miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4373041.html
      • kaj.ka Re: Nowi 10.08.07, 14:36
        Wcale nie obrażam "Indian" i nie utazsamiam ich z praskimi żulikami.
        Indianie w znaczeniu autochtoni, tj. ci ktorych "Nowi" zastali za
        obszarze wybranym na siedlisko. Pośród mieszkańców Szmulek pewno juz
        niewielu jest tych rdzennych, wywodzących sie z przodkow żyjących tu
        w międzywojniu czy w czasach powojennych. Pewnie dominującą
        populacją Szmulek są mieszkańcy blokow z lat siedmdziesiątych. (Mam
        znajomych w jednym z bloków przy łomżynkiej). Ale to był jeszcze
        element proletariackicki, a nie żadna middle class.
        Dodam tylko, ze nie mam nic przeciwko urodzonym pod Ostrowem Św. ani
        pod Grójcem.
        • kajtom Re: Nowi 12.08.07, 14:59
          problem w tym Kaj.ka że tych "normalnych" Starych prawie tu nie
          widać. Tylko menelstwo lub "dres". W tramawaju często z utęsknieniem
          szukam normalnej twarzy - a tu albo gęba menela albo gęba bandyty.
          K.
          • lynks80 przesadzasz 13.08.07, 21:01
            Osobiście po przeprowadzce z Mirowa wszem i wobec rozgłaszam swoją tezę że
            Szmulki to Disneyland w porównaniu z miejscem z którego się wyprowadziłem (po 8
            latach mieszkania na ekskluzywnie brzmiącej Chmielnej - żeby nie było)

            Ja tam widuje całkiem sporo "normalnych ludzi" zwłaszcza rano w maskomie, dresów
            i innych typów też widuje sporo, tyle że ci drudzy 10 razy bardziej rzucają się
            w oczy i szlifują chodniki przez 14h/ na dobę - kwestia tego kto czego i jak
            szuka ;).

            Oczywiście cała ta kwestia nie jest taka prosta bo jeszcze dochodzi fakt że w
            okolicy faktycznie jest kilka "zagłębi" gdzie jak ktoś się uprze to w
            przysłowiowego "ryja" dostać może bez problemu (wszędzie są takie miejsca, nie
            tylko na Szmulkach) oraz to że mieszkańcy nowych osiedli są traktowani inaczej.

            To że "Nowi" z "nowych osiedli" dostają bardziej w skórę od zakorzenionego
            okolicznego elementu nie jest żadnym wyznacznikiem bo tak jest wszędzie i u nas
            na Szmulkach i na Powiślu i na Mirowie i na Mokotowie itd. wszędzie tam gdzie w
            starą tkankę wchodzi coś nowego. Jeżeli ktoś chciał tego uniknąć powinien kupić
            mieszkanie na Tarchominie czy Kabatach.


            Tak na marginesie: współczuje trochę ludziom którzy się wprowadzą na Zachariasza
            bo z źródeł zbliżonych do dresiarskich wiem że lekko mieć nie będą (przynajmniej
            początkowo), zresztą to chyba żadna tajemnica bo same akcje z budowlańcami mówią
            wiele co tam się będzie działo.
            • zbooycerz Re: przesadzasz 14.08.07, 11:28
              czy ktos ma jakies informacje nt statusu gruntu na Szmulkach
              skoro sa budowy tzn, ze dzialki sa uregulowane
              a co z pozostalymi miejscami? teren niczyj? sa jakies roszczenia?
              z.
            • kajtom Re: przesadzasz 16.08.07, 17:01
              Pewnie, że trochę przesadzam - toż to forum internetowe, a nie
              naukowa debata. Normalne twarze w tramwajach widać rano i po
              południu w dni powszednie. Ale np. w sobotę o 22-giej w 13-ce zwykle
              nie jest miło.
              "Nowych" na ulicach idących pieszo w ogóle rzadko się widuje. Ja
              łażę wieczorem Siedlecką czy Łochowską - ale jestem raczej
              wyjątkiem. Mam wrażenie że "Nowi" po pracy wjeżdzają samochocdem do
              garażu podziemnego a potem dekują się w mieszkaniu lub co najwyżej
              wychyną na grodzone podwórko.
              Rozmawiałem ze stróżem pilnujacym budowy na Zacharaiasza. Mówił, że
              kłopoty z żulią bywają, ale nie jest tak źle. Jakoś rzeczywiście
              powybijanych kamieniami szyb nie widziałem.
              Ale ogólnie to najgorsze "zagłębie" jest rezczywiście chyba na
              Michałowskiej i na Zachariasza.
              Aby dostrzec pozytywy zauważam, że z w okolicy z wandalizmem wcale
              nie jest tak źle jak by się mogło zdawać. Np. ławki w parczku przy
              WSM są w całkiem dobrym stanie. Jest też dość czysto (poza psimi
              kupskami).
              Kajtom.
              • kaj.ka Re: No, widzisz 16.08.07, 21:01
                Kajtom, teraz lejesz miód na moje serce! Nie jest tak zle. Nie jest
                gorzej niż na Ursynowie, Mokotowie czy Woli...
    • yesamin No dobra, przyznam się - nie zachwyca! 12.09.07, 09:58
      Trudno mi zdefiniować, czy jestem "starą" czy "nową" mieszkanką
      Szmulowizny, bo miałam skomplikowane dzieje zamieszkiwania. W każdym
      razie urodziłam się w szpitalu w Warszawie, pierwszy adres:
      Inżynierska (rodowe mieszkanie w kamienicy) i prawie natychmiast
      Szmulki - nowy wówczas blok, potem parę lat pod Warszawą, potem na
      przemian, w końcu znowu blok, mam tu mieszkanie. Uff! Jestem więc
      jak antyczny Terezjasz, który był w swoim życiu i tym, i tym: raz
      chłopczykiem, raz dziewczynką. Byłam więc i Szmulkowianką, i
      Nieszmulkowianką. Warto dodać, że Terezjasz twierdził, że
      dziewczynka fajniej ma! Zapewne dlatego, że nie mieszkał na
      Szmulkach.
      Nie jest to miejsce całkiem pozbawione uroku, można lubic, trochę na
      zasadzie "jak się nie ma co sie lubi..." i ta zasada wcale nie jest
      zła. Na Szmulkach podobają mi się stare kamienice, ta ich czerwona
      cegła, ozdobność, kute balkony, a nawet ich melancholijny upadek.
      Piekna okolica Bazyliku, Zakłady Spirytusowe, zajezdnia...
      Estetycznie Szmulki biją na głowę stricte blokowe Bródna, Bemowa czy
      Tarchominy. Poza tym jest pętla tramwajowa zapewniająca strategiczne
      połaczenia z Centrum z pominięciem korków i w ogóle blisko do
      Śródmieścia. I tyle. Więcej zalet Szmulowizny nie pomnę. Jestem
      wrażliwa na piękno i dlatego nigdy nie określę tej dzielnicy jako
      nie mającej zalet. I ze względu na ładne miejsca mogę lubić.
      I teraz wybucha granat: Ale kochać to ja tych Szmulek nie mogę. Bo
      Szmulki mnie nie kochają, więc prawdziwy związek jest niemożliwy.
      Dlaczego nie kochają? Bo ja tu nie pasuję. Jako dziecko sprzedawałam
      ruski szajs na bazarze i niejedno w życiu widziałam i przeszłam, a
      mimo to nadal razi mnie, jak ktoś przeklina, bije, dręczy, wrzeszczy
      i zachowuje się ohydnie. A na Szmulkach obcowanie z najgorszym
      wydaniem zachowań ludzkich to prawie codzienność. Nie chce mi się
      temu świadkować, nie chce mi się na to patrzeć, nie chcę się na to
      wystawiać. Nie oszukujmy się: w ekskluzywnych dzielnicach jest
      znacznie mniej patologii, a jeśli już, to jest ona szczelnie ukryta.
      Tu z patologia uchodzi za pożądany, sprytny i interesujący styl
      życia, np. jak ktoś się kłóci z małżonkiem, to wybiegają obije na
      podwórko i wrzeszczą, klną tak, żeby wszyscy okoliczni mieszkańcy
      musieli wziąć udział w tym żenującym spektaklu - chyba wtedy czują
      się ważni i zauważani!
      Po drugie, tu 3/4 ludzi nie para się pracą i zyje z rozmaitych
      zasiłków, przy czym sa tak sprytni w załatwianiu sobie lipnych
      dodatków, rent i innych świadczen, że, nic nie robiąc, żyją na
      całkiem niezłym poziomie! Stać ich na satelitarną TV, drogie
      komórki, niezłe autka... My z mężem pracujemy - i nas nie stać. Mąż
      wstaje zimą o piątej i idzie do tramwaju, bo praca. Wraca o trzeciej
      i widzi męzczyzn w swoim wieku, którzy niczym się nie tego dnia nie
      zmęczyli i nie zmęczą, bo niedawno wstali i właśnie zwołuja się na
      pierwsze piwko. Nic dziwnego, że trafia go szlag. To my swoimi
      podatkami stawiamy im te piwka i fundujemy wieczne wakacje. Oni
      najwyżej narzygają nam na schody.
      • yesamin Re: No dobra, przyznam się - nie zachwyca! 12.09.07, 10:25
        Wiem, że to system ponadszmulkowski i tu trzeba zgłaszać uwagi, ale
        są tacy szczęśliwi ludzie, którzy tylko to wiedzą, a nie widzą i nie
        zgrzytają na to tak często zebami, bo żyją sobie w środowiskach
        mających zdrowsze wartości i sami są w swoich wartościach
        utwierdzani. Na Szmulkach pracujące na etatach wykształciuchy to
        istne rarogi, coś zupełnie nie z tej planety!
        I tu trzecie spostrzeżenie: Skoro dorosłych ludzi jakoś jednak
        dołuje i demotywuje życie w środowisku socjalno-patologicznym - co
        mówić o dzieciach?.. Skoro my, dorośli, co jakiś czas łapiemy się na
        mysli, żeby rzucić pracę i skołowac sobie rentę jak pan Tadzio oraz
        lipnie rozwieść się i mieć socjal na dzieci oraz długie tipsy jak
        pani Sandra - jak wytłumaczyć własnym dzieciom, żeby jednak pouczyły
        się angielskiego, a nie waliły kasztanami w okna jak Oskar i Brajan?
        Skoro Oskar i Brajan oraz ich rodziciele nie plamiąc się zgoła
        metodycznym wysiłkiem wiodą dostatnie życie rentierów?..
        I tu jest mała odpowiedx na pytanie o integrację dzieci "nowych" z
        dziecmi "autochtonów". Może podstawówka jeszcze będzie wspólna, ale
        potem rodzice "Nowych" zapewne dołożą starań, żeby posłać swoje
        dzieci poza gimnazjum rejonowe. Naście lat to wiek, kiedy środowisko
        rówieśnicze zaczyna wyznaczać standard. Jeśli będzie to środowisko
        dobrej szkoły, gdzie standardem jest ambicja, ciekawość poznawcza,
        aspiracje kulturalne - takie bedzoe nasze dziecko. Jeśli
        środowiskiem stanie się Gimnazjum 32, gdzie standardem jest
        ukrywanie i "zaklepywanie" problemu picia i narkomanii i innych
        nieciekawych spraw, odbije się to na naszym dziecku. Albo wejdzie w
        styl jak nóż w masło i nagle rodzic-"Nowy" odkryje w swoim domu
        magazyn cudzych komórek, amfę i test ciążowy z dwiema kreskami, albo
        mały "wykształciuch" będzie dręczony przez środowisko jako odmieniec
        i nabawi się niepotrzebnych kompleksów.
        Sama tu na Szmulkach byłam dręczona jako odmieniec i nieraz z tego
        powodu byłam już na dnie w sensie samopoczucia psychicznego, ale na
        szczeście za kazdym razem, kiedy zmieniałam środowisko, okazywało
        się, ze jestem lubiana, ceniona i uchodzę za całkiem fajną
        dziewczynę. Tylko na Szmulkach słyszałam teksty typu: "Daj 5 zeta,
        bo jak nie, to wybiję ci okno!", wyśmiewania i wyzwiska. Poza
        Szmulkami często zdarzało mi się słyszeć wyrazy uznania, sympatii -
        tu nigdy. W miarę dorastania dzieci, jeśli są wrażliwe, warto więc
        myśleć albo o odizolowaniu ich od środowiska albo wręcz o
        wyprowadzce.
        Słowem: Szmulki są ładne, dadzą się lubić, ale towarzystwo tu jest w
        3/4 beznadziejne, a ta 1/4 fajnych przemyka się pod ścianami i
        przeprasza, że żyje.
        • lynks80 jesteś masochistką ? 12.09.07, 15:30
          Pierwsze pytanie jakie się ciśnie na usta po przeczytaniu takiej recenzji, bo
          jakoś mi ciężko zrozumieć po co tutaj wróciłaś skoro doświadczyłaś takich krzywd
          już za młodu.

          Dziwi mnie trochę Twoje podejście do sposobu na życie niektórych mieszkańców.
          Osobiście mam gdzieś czy Mietek którego można zobaczyć pod sklepem na piwo ma z
          zasiłku, odkręcił lusterko, pociął komuś reklamówke w tramwaju czy też dorobił
          sobie zbierając złom. Tak samo Mietek ma w głębokim poważaniu skąd ja biorę
          pieniądze na życie i jak dla mnie to jest całkowicie zdrowy układ. Ja niczego
          nie zazdroszczę jemu podejrzewam że on mi raczej też nie. Jeżeli kogoś dołuje
          cudzy tryb życia to myślę że powinien najpierw popracować nad sobą, a potem
          wystawiać innym etykiety.

          Jednym całkowicie się zgodzę - to nie jest miejsce (przynajmniej na razie) dla
          "przemykaczy pod ścianami". Jeżeli ktoś wprowadzając się tutaj (i to jeszcze do
          nowego zamkniętego osiedla) liczył że zostanie ulizane dzieci, panów
          profesorów, szacowne damy w wielkich kapeluszach, a na powitanie mieszkańcy
          okolicznych kamienic po kilkumiesięcznych uciążliwościach związanych z budową
          osiedla przybiegną z ciastem i owocami to sam sie prosił o kłopoty.
          • zbooycerz Re: przeprowadzales sie? 13.09.07, 09:56
            a mnie dziwi, ze ty sie dziwisz...
            ty masz gdzies a ja pracujac place podatki, tak samo zreszta kupujac w sklepie...
            "pan Mietek" przyczynil sie jednak do tego, ze cenowo Szmulki byly korzystne
            "ewolucja pana Mietka" przyczyni sie do nadgonienia do sredniej i tego juz nikt
            nie zatrzyma

            nie wiem skad wziela sie u Ciebie mysl, ze ktos komus bedzie robil tu powitania?

            zreszta 22 wrzesnia zaczynaja sie lokalne warsztaty
            spotkamy sie to porozmawiamy
            do zobaczenia
            • tarniewicz Re: przeprowadzales sie? 13.09.07, 10:49
              > a mnie dziwi, ze ty sie dziwisz...
              > ty masz gdzies a ja pracujac place podatki, tak samo zreszta kupujac w sklepie.

              Moment, rozróżnijmy podstawowe pojęcia jeżeli będę świadkiem jak Mietek tnie
              jakiejś kobicie reklamówkę albo traktuje łamakiem zamek w samochodzie mojego
              sąsiada to wtedy jest mój interes.

              Jeżeli ja go tylko widze pod sklepem z browarem to nic mi do tego skąd on wziął
              na to piwo.

              Niechałem tego robić ale podam przykład z mojej ostatniej rozmowy z "nowymi".
              "Moja córeczka dostała się do obydwu przedszkoli bo nie mamy ślubu i podałam że
              samotnie wychowuje" - dla mnie jako osoby zmuszonej wywozić dziecko do innej
              dzielnicy to jest patologia gorsza niż wyciąganie łapy po zasiłki. W/g postu na
              który odpisywałem powinienem stwierdzić że 3/4 mieszkańców tych osiedli to
              drobne cwaniaczki, 1/3 przemyka pomiędzy nimi pod ścianami.



              > nie wiem skad wziela sie u Ciebie mysl, ze ktos komus bedzie robil tu powitania
              > ?

              Czasem odnoszę takie wrażenie wsłuchując się w dialogi niektórych "nowych" w
              parku albo wypowiedzi na forum. Ja rozumiem że paru przedstawicieli najgorszego
              elementu sukcesywnie uprzykrza Wam życie ale to było do przewidzenia to wcale
              nie jest domeną tylko Szmulek bo tylko osiedla które zostały zbudowane w
              szczerym polu nie mają takich problemów.

              > zreszta 22 wrzesnia zaczynaja sie lokalne warsztaty

              jakie warsztaty? Pytam z ciekawości bo i tak będę wtedy na szkoleniu
              • lynks80 łups, nie ten login ;) 13.09.07, 10:58

              • zbooycerz Re: przeprowadzales sie? 13.09.07, 11:57
                > "Moja córeczka dostała się do obydwu przedszkoli bo nie mamy ślubu i podałam że
                > samotnie wychowuje" - dla mnie jako osoby zmuszonej wywozić dziecko do innej
                > dzielnicy to jest patologia gorsza niż wyciąganie łapy po zasiłki.

                "socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w zadnym innym ustroju"

                tzw rejonizacja wynika z systemu a nie tego ze ktos jest nowy
                podobnie zasilki - by ich nie bylo nie bylo by problemu, bo ty i ja mielibysmy
                kase a "Mietek" mialby motywacje do pracy


                > Czasem odnoszę takie wrażenie wsłuchując się w dialogi niektórych "nowych" w
                parku albo wypowiedzi na forum.

                a czy to wrazenie nie wynika z jakichs podswiadomych zyczeniowych mysil?

                > jakie warsztaty? Pytam z ciekawości bo i tak będę wtedy na szkoleniu

                zdarzysz i napewno zobaczysz - warsztaty potrwaja 4 dni...
                po prostu badz w okolicy :)
                • lynks80 Re: przeprowadzales sie? 13.09.07, 13:03
                  > "socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w zadnym innym ustroju"
                  >
                  > tzw rejonizacja wynika z systemu a nie tego ze ktos jest nowy
                  > podobnie zasilki - by ich nie bylo nie bylo by problemu, bo ty i ja mielibysmy
                  > kase a "Mietek" mialby motywacje do pracy

                  Wiem że ten cały syf z socjalem nie wynika z tego czy ktoś jest nowy czy stary,
                  tyle ze z wypowiedzi yesamin wychodzi na to że z niego korzystają tylko "stare"
                  menele
                  Pisząc o tym przedszkolu chciałem tylko pokazać że to ten sam socjal tylko w
                  innych wydaniach. Po kiego Mietek ma się kalać pracą jak "wykształciuchy" robią
                  identycznie jak on "dają to biorę, jak nie chcą dać to trzeba zakombinować żeby
                  dali." Po tekście tamtej panienki w parku samego mnie dopadły wątpliwości -
                  dlaczego nie złożyłem podań do 15 najbliższych przedszkoli a nie w/g wytycznych
                  tylko do jednego, mogłem też podać że jestem bezrobotny bo własna działalność
                  gospodarcza wybitnie boli osoby pracujące w budżetówce (może nie tyle boli co
                  wychodzą z założenia że jak ktoś ma działalność to pewnie też ma nową S-klase w
                  garażu, a mieszkanie na Szmulkach tak tylko dla ściemy.)


                  > a czy to wrazenie nie wynika z jakichs podswiadomych zyczeniowych mysil?

                  Postaram się najprościej wytłumaczyć jak to widze gdy ktoś tak lamentuje.

                  A) wprowadził się tutaj i oczekiwał czegoś zupełnie innego (ciasto i kwiaty to
                  było tylko takie ubarwienie bo chyba nikt nie jest aż tak naiwny. Chyba? :) )

                  B) wprowadził się tu na ślepo, zupełnie niczego nie oczekując i nie
                  zastanawiając się nad tym. Biorąc pod uwagę to ze zakup mieszkania to raczej nie
                  jest decyzja porównywalna do zakupu paczki makaronu w Tesco, raczej odrzucam
                  taką wersje.

                  Innych wytłumaczeń takiego joczenia nie widze, jeżeli ktoś zna chętnie
                  przeczytam/usłysze.

                  Podświadomie... hmm pewnie teraz się już dowiem co takiego podświadomie chciałem
                  zrobić z matka :D



                  Co od tych warsztatów, możemy się jakoś umówić ale tylko poniedziałek/wtorek
                  wchodzą w grę w moim przypadku
          • yesamin Re: jesteś masochistką ? 13.09.07, 18:36
            Jesteś z księżyca?
            Mieszkanie na Szmulowiźnie nie jest moim wyborem, tylko
            koniecznością - tu mam odziedziczone mieszkanie, jedyne, na jakie
            narazie mnie stać. W przyszłości się stąd, jak sądzę wyprowadzę.
            Mając do wyboru sensowna pracę za mniejsze pieniądze plus taką sobie
            dzielnicę w pakiecie albo "szczurownię" i realizację marzeń
            mieszkaniowych, wybrałam wariant 1. Taki kompromis. Jakbym wygrała w
            totka i miała mozliwość wybrania sobie dowolnego rodzaju mieszkania,
            na pewno nie byłaby to Szmulowizna, stan aktualny.
            Twoje podejście do sposobu życia inych mieszkańców jest typowym
            przejawem "emigracji wewnętrznej", czyli tego, co dzieje się z
            człowiekiem od lat wystawianym na widok wszelkiej patologii. Po
            prostu musi stępić w sobie wrażliwość, stać się bardziej
            gruboskórny, aby przetrwać psychicznie. Taki survival psychiczny.
            Może piękna i męska rzecz, w takiej kulturze machismo, w Ameryce
            Południowej jak najbardziej pożądana.
            A wyobraź sobie, że ja bym chciała być w otoczeniu tych tak
            znienawidzonych przez ciebie "pań w kapeluszach", co mówią "ą" i "ę"
            i często używają mydła. Dziwne, nie? ;).
            Wyobraź sobie, że, tak ogólnie, wolę eleganckie niż knajackie i
            wyrazy słownikowe niż przekleństwa. Każdy lubi, co go przekonuje, a
            mnie akurat dyktatura ludu, estetyka w stylu "Ranczo" czy "Cafe pod
            Minogą" nie uwodzi. Kwestia gustu. Każdemu wolno swój gust mieć i
            się do niego przyznać.
            Ty lubisz Szmulki - bedziesz tu mieszkał z upodobaniem i zawsze. Ja
            tu sobie pobędę, świadoma, że nie jest to mój ideał, ale
            przyznająca, że nie jest też bez zalet - i, jak to nie raz mi się
            zdarzało, zmienię otoczenie. I dobrze, niech każdemu będzie dane to,
            co lubi i niech kazdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie! :)
          • yesamin Re: jesteś masochistką ? 13.09.07, 19:05
            Jeszcze o "przemykaniu pod ścianami".
            Czy myślisz, że młoda kobieta ma coś takiego w naturze, żeby
            przemykac się pod ścianami, czy też takie zachowanie jest
            podyktowane jakąś szczególną okolicznością?
            Otóż uświadamiam cię: Normalna młoda kobieta ma raczej skłonnośc do
            chodzenia tanecznym krokiem, środkiem chodnika, w postawie "biust do
            przodu!" - i to jest piękne, naturalne, i tak kobiety powinny
            chodzić! :)))
            Ale na Szmulkach nie jest to szczególnie możliwe, chyba, że się
            idzie w grupie. W każdym razie ja się oduczyłam eksponowania się
            idąc, a ponadto torebkę noszę zawsze z przodu, jak radziła mi pewna
            znajoma ze Szmulek, gdym torebki nosić zaczynała.
            Teraz historia z życia wzięta:
            Pewnego popołudnia, roku nie pamietam, ale był to dzień zakończenia
            szkoły, szłam sobie ze sklepu z jakimś nowym ciuszkiem, ogromnie
            szczęśliwa i przejęta, jaka to będę piękna w tym nabytku i w ogóle
            jaka to ze mnie laska. Zapomniałam, że muszę się bać, ciągle być
            czujna. Niebacznie skręciłam w Grodzieńską, gdzie w bramie stali
            chłopcy. Znacznie młodsi ode mnie, więc podświadomie musiałam uznać,
            że mam jakąś przewagę i jestem bezpieczna. Niestety, ci chłopcy byli
            trochę napruci i chyba naćpani. Zaczęli mnie ciągnąć w bramę.
            Próbowałam z nimi gadać jak człowiek z człowiekiem, w typie: "no co
            wy, chłopaki, nie wygłupiajcie się!" - nic nie pomogło. Wtedy głośno
            wrzasnęłam: "Ratunku!" i jakiś starszy facet pojawił się z psem, ale
            bał się tych chłopaków, więc poszczuł na nich psa, to był wilkowaty
            stwór. Tamci się na chwilę zdezorientowali, więc się wyrwałam i
            uciekłam. Spodenki białe, które zawze lubiłam, wywaliłam na
            śmietnik, bo były zbrzydzone przez tamtych kolesi.
            Dziewczyną na Szmulkach nie jest dobrze być, panowie. Wy tego nie
            wiecie, bo sami się tak jak tamci palanci nie zachowujecie i, z
            racji płci, nie jesteście obiektem zainteresowania agresywnych
            zboków. Normalni faceci na ogół nie sa w stanie zrozumieć, dlaczego
            dla kobiet tak ważne jest bezpieczeństwo i dlaczego nie lubią
            szorstkich obyczajów, szorstkiego życia i zyczyłyby sobie
            ogólnego "ą" "ę". No właśnie dlatego.
            Niestety, w pewnych środowiskach ("swojaków") jest 1 dobry człowiek
            na 5 czy 7 gnomów, a najodważniejszy i najbardziej bohaterski
            okazuje się pies.
            • yesamin Re: jesteś masochistką ? 13.09.07, 21:10
              Jeszcze zakończę wywody, zanim oddam się oglądaniu "Ekipy": nie mam
              zamiaru kwestionować słuszności czyjejś miłości do Szmulowizny.
              Jesteśmy różni, mamy różne gusta, i to jest ok. Patriotyzm lokalny
              to uczucie, uczucie wynika z upodobania, gustu vel przywiązania do
              pewnego stylu, obyczaju i wartości.
              Patriotyczny mieszkaniec Mozambiku, który dobrze się wpisuje w
              rzeczywistość Mozambiku, da się pokroić za Mozambik i będzie się
              zaklinał, że nie masz jak Mozambik - taką postawę zwie się
              bezkrytycznym patriotyzmem i zbiega się ona do "ochania" i ronienia
              łez nad "swojością" - jakakolwiek ona jest, i taką postawe
              społecznie i odgórnie się pochwala, gdyż trzyma ona ludzi w status
              quo, daje im samozadowolenie i nie skłania do buntu.
              Ja jednak nie mam tego bezkrytycznego uwielbienia - po prostu nigdy
              nie ogarnęło mnie uczucie do Szmulowizny, nie było "chemii" i z tego
              powodu piszę jak rzecz widzę, chłodnym okiem, w kontekście mojej
              osoby: Szmulowizna da się lubić (czasem), najczęściej da się znieśc,
              chwilami znieśc ją trudno, ja się w niej nie zakocham - inny gust.
              A ty możesz napisać panegiryk o Szmulowiźnie - i to też będzie
              prawda. :)
              • lynks80 Re: jesteś masochistką ? 14.09.07, 09:18
                >Mieszkanie na Szmulowiźnie nie jest moim wyborem, tylko
                >koniecznością - tu mam odziedziczone mieszkanie, jedyne, na jakie
                >narazie mnie stać.

                Mieszkanie zawsze można sprzedać, zamienić, wynająć komuś a samemu wynająć w
                lepszej dzielnicy itd, także kiepski argument bo to co piszesz to jest
                przyznanie się do własnej porażki.
                Zresztą o ile argumentacje dotyczącą stricte bezpieczeństwa potrafię zrozumieć
                tak ni w ząb nie potrafię zrozumieć dlaczego dołuje Cię to że ktoś tam nie
                pracuje i ma na samochód i cyfrową telewizje.

                Zdarzało mi się mieszkać w okolicach "ę ą" (z racji dobrego wżenienia się ;) )
                i napisze bardzo krótko - wole patologie szczere do bólu niż patologie w
                garniturach za dwie średnie krajowe i dla niepoznaki przykryte perskim dywanem.

                >Może piękna i męska rzecz, w takiej kulturze machismo, w Ameryce
                >Południowej jak najbardziej pożądana.

                Tu sie akurat mylisz, nie czerpie żadnej dumy, czy jak to inaczej tam nazwać z
                samego faktu mieszkania w kiepskiej okolicy (oczywiście w/g cudzego mniemania).
                Wychowałem się Poznaniu w dzielnicy bardzo podobnej do Szmulek, nie ukrywam że
                wizyty na ówczesnej MO, podwórkowe szkolenia z "krawiectwa", podstaw KK i KPK
                oraz konflikty zażegnywane za pomocą pięści były częścią mojej pierwszej
                socjalizacji z otoczeniem i pewnie dlatego postrzegam Szmulki zupełnie inaczej
                niż 90% innych osób napływowych. Może to i patologia z znieczulicą ale dobrze mi
                z tym.

                Mieszkanie tutaj kupiliśmy zupełnym przypadkiem (znalazłem ogłoszenie za 4 dni
                przed podpisaniem umowy przedwstępnej na mieszkanie w jednym z ówcześnie
                budowanych kołchozów przy Bartyckiej) i nigdy nie będę tego żałował to jest
                pierwsze miejsce w Warszawie które potrafię nazwać domem i do którego z
                przyjemnością wracam po pracy. I tu wcale nie chodzi o to że mieszkanie teraz
                jest moją własnością a wcześniej wynajmowaliśmy (tak większość ludzi postrzega
                moje "dziwactwo").

                > Patriotyczny mieszkaniec Mozambiku, który dobrze się wpisuje w
                > rzeczywistość Mozambiku, da się pokroić za Mozambik i będzie się
                > zaklinał, że nie masz jak Mozambik - taką postawę zwie się
                > bezkrytycznym patriotyzmem i zbiega się ona do "ochania" i ronienia
                > łez nad "swojością" - jakakolwiek ona jest, i taką postawe
                > społecznie i odgórnie się pochwala, gdyż trzyma ona ludzi w status
                > quo, daje im samozadowolenie i nie skłania do buntu.

                To co piszesz nie jest patriotyzm tylko BMW (bierny, wierny, mierny), patriocie
                lokalnemu owszem zdarzy sie "achnać" i "ochnąć" nad czymś co komuś z zewnątrz
                wyda się nic nie warte, ale wady tez potrafi dostrzec i co najważniejsze na
                jakiś tam swój sposób stara sie wpłynąć na swoje otoczenie (w większym lub
                mniejszym stopniu w zależności od możliwości i predyspozycji).




                P.S Niezły gniot z tej "Ekipy" wymiękłem po 20 minutach, a myślałem że przy
                takiej reżyserii i nazwiskach z czołówki wysiedzę chociaż do końca pierwszego
                odcinka ;)
                • yesamin Re: jesteś masochistką ? 15.09.07, 09:38
                  Hm, zacznę od końca, czyli zgodzę się w pełni, że "Ekipa" to gniot!
                  Natomiast mam jakiś feeling z "Tajemnicą twierdzy szyfrów"... ;)
                  Teraz twoja definicja życiowej porażki: Otóż sugerujesz, że
                  poniosłam porażkę mieszkając w miejscu, które toleruję, ale nie
                  uważam go za mój prawdziwy dom i nie potrafię pokochać.
                  Pewnie jesteś człowiekiem, który ma w życiu wszystko tak, jak chce i
                  lubi. Może udało ci się naraz mieć i ciekawą pracę (coś słyszałam o
                  firmie, strasznie mi imponują ludzie przedsiębiorczy i popieram!), i
                  idealną rodzinę z żoną zarabiajacą odpowiednio do aspiracji, i
                  mieszkanie zgodne z gustem. I bardzo to fajne, znam nieliczne
                  przypadki takich ludzi, gdzie wszystko jest tip-top, i to mnie
                  pociesza w chwilach załamek, gdyż daje nadzieję, że i ja kiedyś...
                  Niestety, mój problem zaczyna się od tego, że mam pracę, ktorą
                  bardzo kocham, lecz zarabiam w niej naprawdę mało (poziom
                  pielęgniarski). Nie chcę być nikim innym, tylko dla kasy, na tej
                  zasadzie, na jakiej ty nie chciałbyś mieszkać w dzielnicy "ę" "ą".
                  Posiadania wspaniałej pracy nigdy nie nazwałabym moją porażką! Ilu
                  ludzi w dzisiejszym świecie (pomijając Japonię) ma pracę, do której
                  chodzi z entuzjazmem i po prostu ją kocha? Ilu ludzi ma poczucie
                  sensu tego, co robią?.. Ja ma to szczęscie i ten sukces.
                  Tak się jednak składa, że dziś, jak się wydaje, sukces jest
                  synonimem kasy. Robisz to, co lubisz, ale nie masz z tego dużej
                  kasy - porażka. Dla większości ludzi luksusowa call-girl, która musi
                  się trochę naćpać, aby iść do roboty, ale za to inkasuje pieniądze
                  pozwalające jej na spełnianie marzeń typu: odpowiednie mieszkanie,
                  autko, wakacje i garderoba - wydaje się człowiekiem sukcesu bardziej
                  niż jakiś artysta w euforii twórczej, którego nie stać na
                  zafundowanie sobie tych rzeczy. Najprościej jest przeliczać sukces
                  na kasę, ale ja akurat nie jestem zwolenniczką prostoty w
                  postrzeganiu rzeczywistości, więc widzę milion innych, może o wiele
                  ciekawszych, wcieleń sukcesu. Widać coś słabo dojrzewam, choć niby
                  powinnam właśnie owocować złotymi pięciorublówkami, wciąż cienko
                  przędę i hołduję pewnym naiwnym ideałom. I nie pójde do biura aby
                  zarabiać 2 razy wiecej, co mi radzą wszystkie ciotki. Umarłabym w
                  biurze, tak, jak ty umarłbyś w apartamentowcu w Wilanowie.
                  Mają ludzie różne schizy i moja jest taka, że nie ścigam się o
                  wielką kasę. Dodaj do tego rodzinę i męża, który zarabia więcej niż
                  ja, ale też niewiele i też kocha swoją pracę i też nigdy bym go nie
                  zmasakrowała psychicznie nakłaniając, żeby rzucił to, co kocha i
                  wyruszył po kasę dla rodziny. O zgrozo, nie zgadzam się z popularną
                  dość opinią, że facet to taki bankomat, który gada i obiady zjada.
                  I tak w tej swojej naiwności, głupocie i społecznym
                  nieprzystosowaniu żyjemy z miesiąca na miesiąc, nie wchodząc w długi
                  (aby nie siędzieć u kogoś w kieszeni i nie miec ogranoczonego pola
                  manewru - ach, ta wolnośc!), ale też nie mając widoków na wymarzone
                  mieszkanie w wymarzonym punkcie.
                  Jeśli ktoś uważa, że przegrałam życie, bo nie mam dużej kasy ani
                  takiego mieszkania, jak chcę, ani męża posażnego, a nawet
                  samochodu!, to niech sobie tak uważa, a będzie w doborowym
                  towarzystwie mojej matki, teściowej i innych ciotek w słusznym wieku
                  i o słusznych przekonaniach.
                  Po drugie: Diabeł tkwi w szczegółach. Pewnie masz mieszkanie w nowym
                  domu, ogrodzonym, i może nawet wysoko, co zmienia postać rzeczy. Po
                  prostu nie jesteś wystawiony na cudze życie, które toczy się
                  dosłownie o parę metrów od twojego okna, stołu, łóżka. Jesteś
                  zaizolowany od scen kamienicznych. Ja mieszkam nisko i ciągle, a
                  zwłaszcza latem, muszę zamykać okna, bo jeśli nie, to słyszę: 1)
                  puszczone "na full" przeboje grupy Boys itp, 2) pijackie rechoty,
                  nawoływania i przekleństwa towarzyszące spożywaniu, 3) matki, które
                  chyba uważają, że ich dzieci sa głuche, więc drą się do nich
                  niemiłosiernie (Pameeela!! Wróć się!!!) 4) psy jazgoczące towarzysko
                  i włsciciele gotowi do mordobicia w obronie honoru pupili... etc.
                  Niedawno byłam u koleżanki w lepszej dzielnicy i na jej tarasie
                  piłyśmy kawę. Postanowiłam, a co tam!, też wypić poranną kawę na
                  balkonie! Ledwie się uplasowałam w romantycznej pozie, ledwie
                  rozłożyłam pismo artystyczne - pod mój balkon nadciągnął Romeo,
                  otworzył usta i narzygał kilkakrotnie, do pełnego wypróżnienia, w
                  bukszpan okalający trawniczek... Dosłownie parę metrów ode mnie. Oto
                  i Szmulki z naprawdę bliska! ;)
                  Chcesz zaimponować czymś znajomym - to nie u siebie w domu, bo na
                  Szmulkach przegrywasz walkowerem! Możesz prezentować oratorium
                  własnego autorstwa, a i tak wrażenie będzie blade, bo zza okna
                  dobiegną dialogi pełne "k.." i "pier..".
                  Chcesz spędzić romantyczny wieczór? Uszczelnij okna i za nic ich nie
                  otwieraj, bo zamiast waszej muzyki będzie wam towarzyszyć w łóżku
                  przebój "Świnkę bierzesz tylko na noc" albo " Niebieskim promieniem -
                  z tobą się ożenię!" - i rozgłosny dźwięk dzwonów z marszem
                  weselnym...!
                  Co kto lubi, Lynks, co kto lubi! :)))
                  • kajtom Re: jesteś masochistką ? 02.10.07, 12:20
                    Yesamin
                    Masz talent literacki i erudycję. Zacznij pisać!
                    Kajtom
            • zbooycerz Re: jesteś masochistką ? 14.09.07, 14:53
              yesamin napisała:
              > Teraz historia z życia wzięta:
              > Pewnego popołudnia, roku nie pamietam...

              czy nie czujesz ze zycie sie zmienia?
              otoczenie, ludzie, bezpieczenstwo, kolor no wszystko?
              ile to lat temu bylo?

              coprawda mieszkam tu tylko od prawie roku ale krece sie nie tylko za dnia od
              dwoch lat i nie moge po prostu stwierdzic by nasza dzielnica jakos roznila sie
              specjalnie od innych

              poza tym nie ma co sie ograniczac - mieszkanie na Szmulkach relatywnie wiecej
              zdrozalo - mozesz spokojnie teraz zmienic dzielnice jesli Cie mecza jakies
              traumatyczne przezycia :-)
              • yesamin Re: jesteś masochistką ? 15.09.07, 09:52
                To było jakies 7 lat temu. Jeszcze nie zestarzałam się na tyle, żeby
                czuć się tu absolutnie bezpiecznie.
                Poza tym dokonujesz właśnie bardzo niedobrego zabiegu percepcyjnego
                zwanego "wiktymizacją ofiary". Zbiega się to do tego, że jeśli coś
                jest nie tak, bo ktoś został skrzywdzony i ta sprawa burzy dobrostan
                psychiczny ogółu, a nie bardzo wiadomo, co z tym zrobic, to
                najlepiej zwalić winą na ofiarę albo wręcz ją wygnać sprzed oczu,
                żeby nie psuła waszego "obrazka z wakacji na Tajwanie".
                Tak więc, w myśl wiktymizacji, to nie dzielnica obfituje w
                patologie, to ja miałam za kusy strój! I nie mozna źle napisać o
                Szmulkach, choćby to było szczerą prawdą. Trzeba się zamknąć i się
                stąd wyprowadzić...
                Jejku, jakie to podobne do tych wszystkich forumowych grzmotów: "Coś
                ci wadzi? Na coś się skarżysz? Nie podoba ci się Jedynie Słuszna
                Opcja?... Zamknij się i won do Holandii!"....
                • yesamin PKB wzrasta a ludziom żyje się coraz lepiej. 15.09.07, 09:54
                  • yesamin Re: PKB wzrasta a ludziom żyje się coraz lepiej. 15.09.07, 10:01
                    Skoro obowiązuje tu propaganda szmulkowego sukcesu, a odpowiedzią na
                    moje nie kadzące wypowiedzi jest "Sp..." - służę Waćpaństwu! ;)
                    • lynks80 PKB wzrasta a Szmulkach nadal nie ma sklepów ;) 15.09.07, 11:34
                      yesamin napisała:

                      > Skoro obowiązuje tu propaganda szmulkowego sukcesu, a odpowiedzią na
                      > moje nie kadzące wypowiedzi jest "Sp..." - służę Waćpaństwu! ;)

                      Bez przesady, przecież napisałem że argumenty dotyczące bezpieczeństwa jestem w
                      stanie przyjąć bo doskonale wiem że samo bezpieczeństwo (które moim zdaniem nie
                      odbiega od większości warszawskich osiedli) a poczucie bezpieczeństwa to dwie
                      zupełne odrębne sprawy.

                      Swoim (może i wrednym) wywodem na temat sprzedaży mieszkania chciałem tylko
                      zwrócić uwagę na to że mieszkania tutaj schodzą na pniu. Sam byłem ostatnio w
                      szoku ile moja sąsiadka skasowała za mieszkanie identyczne jak moje metrażowo i
                      identyczne do kapitalnego remontu.

                      Skoro ludzie się tutaj pchają to znaczy że gdzieś musi być błąd w Twoim obrazie.
                      Argumentacja o "taniości" Szmulek miały racje bytu 5 lat temu, od jakiegoś czasu
                      już się skończyło i za porównywalne pieniądze można mieszkać w teoretycznie
                      lepszych okolicach.

                      Wracając jeszcze do bezpieczeństwa, jak się prawie 5 lat temu wprowadzałem
                      patroli prewencyjnych chodziło tu tyle że się zastanawiałem czy się nie
                      zderzają o siebie na skrzyżowaniach.
                      Obecnie patroli jest dużo mniej a przyrostu ekscesów jakoś nie widać. Pewnie to
                      zasługa tego galopującego PKB ;)
                • zbooycerz Re: jesteś masochistką ? 17.09.07, 11:14
                  yesamin napisała:

                  > To było jakies 7 lat temu. Jeszcze nie zestarzałam się na tyle, żeby czuć się
                  tu absolutnie bezpiecznie.

                  to prawie 1/4 mojego akurat zycia a 1/3 w miare swiadomego, to szmat czasu -
                  naprawde

                  > Zbiega się to do tego(...) a nie bardzo wiadomo, co z tym zrobic, to najlepiej
                  zwalić winą na ofiarę...

                  zara, chwila - a kto powiedzial, ze cos trzeba z tym zrobic?

                  >Trzeba się zamknąć i się stąd wyprowadzić...

                  o ja cie... ale nagromadzenie negatywnych emocji
                  po prostu mamy nadzieje, ze jestes bytem samodecydujacym o swoim zyciu i nie
                  jestes do niczego przymuszana
                  moze puszczasz w ten sposob jakiegos grypsa bo czegos nie kumam ;-)

                  spokojnosci
                  • kajtom Re: jesteś masochistką ? 02.10.07, 12:39
                    Yesamin w swoim barwnym opisie Szmulek ma dużo racji. Mnie się
                    nasunął jeden wniosek - standard mieszkania na Szmulkach może być
                    bardzo różny w zależności od tego jak daleko ma się okna od "złych"
                    kamienic. Ja codziennie pijam herbatę na tarasie - okna mam otwarte
                    na oścież i nic mi nie zakłóca miłej kontemplacji zieleni za oknem
                    i lektury gazet. No ale nie mam vis a vis żadnej "komunalki".
                    Gorzej jest kiedy jadę tramwajem - razi mnie brud, smród i dialogi w
                    stylu "no co tam k..., gdzie k... jedziesz...".
                    Przeszkadza mi też brak normalnych sklepów, usług na przyzwoitym
                    poziomie itd. Żyję tu jednak z nadzieją że to się już zmienia i
                    zmieniać się będzie jeszcze szybciej. Więcej - jeśli zwiększy się
                    istotnie liczba "normalnych" mieszkańców, to weźmą oni sprawy
                    dzielnicy we własne ręce, staną się nową lokalną elitą aktywnie
                    przekształcającą Szmulki w normalną dzielnicę z dominujacą klasą
                    średnią.
                    Sądzę, że ze względu na walory Szmulek ich "cywilizowanie" to proces
                    trudny ale nieuchronny. Daltego zdecydowałem sie tu zamieszkać.
                    Kajtom
                    • zbooycerz Re: jesteś masochistką ? 02.10.07, 19:26
                      jest duza szansa na 'rozladowanie' towarzystwa:
                      www.frw.fc.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=88&Itemid=67
                      spojrzyj ino ile wielorodzinnych 20m blokow jest planowane w okolicach Dw
                      Wschodniego od naszej szmulkowskiej strony :)
                      z.

                      > Więcej - jeśli zwiększy się
                      > istotnie liczba "normalnych" mieszkańców, to weźmą oni sprawy
                      > dzielnicy we własne ręce, staną się nową lokalną elitą aktywnie
                      > przekształcającą Szmulki w normalną dzielnicę z dominujacą klasą
                      > średnią.
                      • lynks80 nie podniecałbym się 03.10.07, 12:02
                        zbooycerz napisał:

                        > jest duza szansa na 'rozladowanie' towarzystwa:
                        > <a
                        href="www.frw.fc.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=88&Itemid=67"
                        target="_blank">www.frw.fc.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=88&Itemid=67</a>
                        > spojrzyj ino ile wielorodzinnych 20m blokow jest planowane w okolicach Dw
                        > Wschodniego od naszej szmulkowskiej strony :)
                        > z.
                        >
                        > > Więcej - jeśli zwiększy się
                        > > istotnie liczba "normalnych" mieszkańców, to weźmą oni sprawy
                        > > dzielnicy we własne ręce, staną się nową lokalną elitą aktywnie
                        > > przekształcającą Szmulki w normalną dzielnicę z dominujacą klasą
                        > > średnią.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=297&w=69642738&a=69922846 ;)

                        Co jak co, ale protestować to oni potrafią :D

                        Dodatkowo dochodzi jeszcze niebezpieczeństwo tego że z budową mieszkaniówki nie
                        będzie problemu i te budynki pewnie powstaną bardzo szybko ale cała ta ślicznie
                        wyglądająca infrastruktura będzie nadal tylko na papierze.

                        A wtedy ugotujemy się w sosie własnym

                        PS Zwrócicie uwagę na planowany pomnik w osi głównego tunelu dworca - aż się
                        boję co tam postawią :)
                        • kajtom Re: nie podniecałbym się 03.10.07, 14:28
                          Zbooy
                          A nie masz wieści dlaczego TBS na Otwockiej stoi gotowy a całkiem
                          pusty? Czekam kiedy poleci pierwsza szyba.
                          I co z nowymi inwestycjami w naszych Szmulkowskich okolicach?
                          Trochę jakby przyhamowało z wykupem nowych terenów pod zabudowę.
                          kajtom
                          • zbooycerz Re: lekki optymizm wskazany 04.10.07, 13:37
                            PINB i normy
                            www.forumtbs.pl/viewtopic.php?t=2036&postdays=0&postorder=asc&start=600
                            teraz raczej czas na infrastrukture: - boisko, NowoKijowska, kolej, TT, obwodnica
                            w najblizszym dajacym sie przewidziec czasie nie planowana jest zadna inwestycja
                            mieszkaniowa w naszej okolicy - nawet Koneser po zmianie wlasciciela czeka
                            • zbooycerz Re: lekki optymizm wskazany 04.10.07, 13:53
                              www.forumtbs.pl/viewtopic.php?p=42624#42624
                              tu lista rzekomych przyczyn

                              i kolejne drzewa poleca :(
                              paranoja
                              z.
                          • agapin76 Re: nie podniecałbym się 04.10.07, 19:51
                            Witam!
                            Wlasnie niecierpliwie czekam na oddanie budynku na Otwockiej - mam
                            tam zamieszkac i jednak nie chcialabym, zeby lecialy szyby....
                            Co prawda jedna na II pietrze juz jest wybita - moze to wystarczy...
Pełna wersja