Dodaj do ulubionych

Magiczny dolec

14.01.04, 07:34

Fundamenty dolca sa tak slabe ze juz dawno powinien byc na podlodze.

Tymczasem dolec to lagodnie spadnie to sie podniesie, wszystko podobno
dlatego ze ekonomia USA rozwija sie znakomicie. Czyli nie ma mowy
o Argentynie w USA.

Tylko czy na pewno?

W pierwszym tygodniu 2004 tak samo: najpierw gwaltowny spadek dolca a w
koncu odbicie.

Tyle ze prawda dlaczego dzieja sie takie magiczne sztuczki wbrew normalnej
logice wychodzi na jaw dopiero po pewnym czasie:

quote.bloomberg.com/apps/news?pid=10000006&sid=a952fJfHnr2k&refer=home
The Bank of Japan spent up to $40 billion selling its currency last week,
according to estimates from analysts including Ian Gunner, head of foreign
exchange in London at Mellon Financial Corp.

Jesli w tydzien zostaje wydana kasa na zaqp 40 miliardow dolcow to jasne ze
spadek zostaje powstrzymany. Przypomnijmy ze 40 mld dolcow to mniej wiecej
roczny budzet pewnego biednego kraju w srodku Europy.

Lepiej wiec nie gadac o silnej ekonomii USA i wspanialym rozwoju. Nie dosc
ze swiat finansuje ten rozwoj to jeszcze podtrzymuje dolca fantastycznymi
sumami.

Pytanie czy Japonczykom starczy na to kasy do konca roku choc maja zasoby
na 1 000 mld dolcow?

Obserwuj wątek
    • 0ne Re:Wartosc walut -- re-importacja towarow 14.01.04, 16:00
      Na wartosc walut moze miec wplyw wiele czynnikow ale samo 40 mld USD moze miec
      minimalny krotkoterminowy wplyw byc moze na male ekonomie ale napewno nie na
      skale ekonomii USA. Nalezy zauwazyc ze wartosci walut nigdy nie mialy i nie
      maja praktycznego znaczenia dla ekonomii USA i jest to wylacznie dziedzina
      gdzie kazdy handlujacy (obojetnie czy profesjonalni czy amatorzy) moze zarobic
      lub stracic ale to nie ma praktycznego wplywu na wartosc towarow w USA.

      Dzieje sie tak poniewaz wartosc produktow i uslug okresla sie w dolarach w USA
      w zaleznosci od popytu i podazy rynku USA. To ze Euro kosztuje zalozmy 40%
      wiecej niz rok temu w zaden sposob nie ma wplywu na cene powiedzmy Mercedesa,
      BMW czy Porsche w USA. Wylacznie konkurencja i czysty popyt i podaz ustali
      ceny wiec poniewaz popyt nieco spadl to ceny niektorych z tych samochodow sa
      nizsze o kilka procent niz rok temu. Jezeli popyt wzrosnie to i wzrosna ceny.

      Praktycznie co mozna zrobic, i robi sie czesto, w tej sytuacji to po prostu
      odsprzedac czesc wyrobow samochodow spowrotem dla uzytkownikow w Europie po
      amerykanskiej cenie czyli 0 39% mniej niz cena w Europie. Taka odsprzedaz
      czyli re-import ewentualnie wplynie na popyt i podaz w USA poprzez usuniecie
      nadmiernej ilosci produktow z rynku i pozwoli na podniesienie cen powiedzmy o
      2 czy 3 procenty w nastepnym roku.

      freerepublic.com/focus/f-news/1054208/posts
      • Gość: Tomasz Czyżby Wielki Kryzys? IP: *.ibch.poznan.pl 14.01.04, 17:01
        Jak długo dominował dolar jako waluta swiatowa tak długo Amerykanie mogli się nie martwić
        o wartosć dolara w rozliczeniach międzynarodowych. Stąd ich deficyt handlowy mógł być
        łatwo sfinansowany dodrukiem nowych piniędzy, a o jego wartosć martwili się ci dla ktorych
        eksport do USA jest sprawą zasadniczą. Stąd Japonia wielokrotnie podtrzymywała wartosć
        dolara poczynając od lat 80-tych, czyli słynnej Reaganomics. Różnica jest jednak taka, że wtedy
        japońska gospodarka kwitła, a obecnie jest w kryzysie.
        Drugą przyczyną jest polityczna zależnosć Japonii od Ameryki - powinno to być przestrogą dla
        wszystkich, ktorzy bezkrytycznie kochają Amerykę. Słabosć polityczna Japonii i jej zależnosć
        od amerykańskiego konsumenta powodują że Japonia się godzi (bo musi) na te takie interwencje.
        Jeżeli spadek wartosci dolara okaże się trwały to Japończycy będą stratni.
        Wbrew temu co twierdzisz, zakupienie 40 mld $ w ciągu jednego tygodnia to bardzo duża interwencja.
        Problem w tym, ze zapewne nie ostatnia. Pytanie jakie są możliwosci Japonii.
        Niewątpliwie Ameryka przypomina obecnie dłużnika, który samą skalą swojego zadłużenia może skutecznie
        szantażować swojego wierzyciela. Nikt nie chce nowego Wielkiego Kryzysu i Ameryka z tego póki co
        korzysta.
        • wolo Re: Czyżby Wielki Kryzys? 14.01.04, 17:16
          Gość portalu: Tomasz napisał(a):

          > Drugą przyczyną jest polityczna zależnosć Japonii od Ameryki - powinno to być
          p
          > rzestrogą dla
          > wszystkich, ktorzy bezkrytycznie kochają Amerykę. Słabosć polityczna Japonii
          i
          > jej zależnosć
          > od amerykańskiego konsumenta powodują że Japonia się godzi (bo musi) na te
          taki
          > e interwencje.

          Czepne sie tylko tego bo musi. Wcale nie musi tylko chce i robi to czesto wbrew
          USA. Stany chca slabego dolara Japonia nie. Interwencje na JPYUSD nie sa w
          zaden sposob stymulowane przez dzialania USA, co nie oznacza , ze Stany sa
          takim zwolennikiem wolnego handlu za jaki chcialyby uchodzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka