Gość: Bartek
IP: *.chello.pl
30.07.10, 22:40
Może wydawcy zamiast się kłócić o dotacje popracują nad dostępem do
swoich książek. Na mojej liście książek do przeczytania w tym roku
jest z 5 pozycji których nie mogę namierzyć ani w miejscowych
księgarniach, ani bibliotekach. Pozostaje żmudne polowanie na allegro
i po miejscowych komisach. Mieszkam w 500 tysięcznym mieście. Nie mam
pojęcia jak sobie radzą mieszkańcy mniejszych miejscowości. Żeby było
śmieszniej to tak 1/4 z poszukiwanych przeze mnie pozycji jest do
ściągnięcia z sieci. Naprawdę zapłaciłbym te 20-50zł za możliwość
legalnego poczytania. Tylko komu? Chyba Amazonowi.