Dodaj do ulubionych

Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0.Kto wygrał deba...

    • representation1 Dlaczego system emerytalny musi upaść 22.03.11, 12:54
      Wszystkie kluczowe reformy w III RP były oparte na błędnych założeniach lub kłamstwach. Tak więc mieliśmy 4 reformy i pogrzeb: wielka reforma szkolnictwa (skutkująca patologią w gimnazjach, likwidacją szkolnictwa zawodowego i powstaniem pseudouczelni), reforma emerytalna (2 sypiące się dziś filary), reforma zdrowotna (powstanie chorych kas do dojenia kasy) i reforma administracyjna (wprowadzenie powiatów dla partyjnych kumpli).

      Dziś dziękujemy złotoustemu Buzkowi i jego ekspertom.

      Systemy emerytalne są stosunkowo młodym wynalazkiem i mają nie wiele więcej jak 100lat. Wcześniej żadnych systemów emerytalnych nie było i ludzie przez tysiące lat radzili sobie całkiem nieźle. Polegało to na tym by w okresie aktywności zawodowej zarobić tyle pieniędzy by starczyło do życia gdy już sił nie starczało do pracy.Twórcą systemu emerytalnego jest nie kto inny ale niejaki pan Bismarck.

      Zasadniczo system emerytalny tego typu zawsze funkcjonował jak typowy system „argentyński” czyli wpłacający i dokładający w tym systemie nie otrzymywał towaru/usługi za swoje składki tylko finansował dostęp do tych dóbr innym beneficjentom. Dopiero następne, dorosłe pokolenie uwikłane w ten łańcuszek płaciło ten podatek emerytalny na utrzymanie swego rodzica. Zasadniczo system „argentyński” może całkiem sprawnie funkcjonować o ile skala „dawców kapitału” przerasta ilość „biorców”.

      W wyniku wydłużenia okresu życia wzrosła liczba emerytów uprawnionych do pobierania emerytury. Dodatkowo wydłużył się czas, przez który mogli ją pobierać. Innym czynnikiem pogarszającym sytuacje była nie frasobliwość rządzących i bezwzględność różnego rodzaju grup związkowców egzekwujących i rozszerzających swoje wcześniej zdobyte przywileje pracownicze (w tym i emerytalne), które z przyczyn oczywistych muszą być finansowane przez ogół wszystkich płacących składki.

      ************************************************************

      Nie licz na emeryturę z ZUS i OFE – historia polskiego systemu emerytalnego. Trochę długi tekst, ale warto poczytać:

      akademiaoszczedzania.pl/oszczedzanie-na-emeryture-system-emerytalny-1/
    • Gość: JB Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.11, 13:06
      Do oponentów Rostowskiego.
      1. Pozorność inwestycji w obligacje skarbowe własnego państwa. Mamy hipotetyczne państwo, które emituje jednorazowo obligacje. Jeżeli kupi je wszystkie jedna osoba, to przy wykupie przez państwo zyska, przy nie zmieniającym się prawie podatkowym, a zyski pochodzić będą ze zwiększonych nominalnie wpływów z podatków innych ludzi. Ale jeżeli te same obligacje kupili by wszyscy ludzie w owym państwie, to co zyskają, skoro będą musieli wyłożyć podatki na wykup obligacji.
      2. Jeżeli OFE mają przymus inwestowania w nasze obligacje skarbowe tzn. że takie obligacje niezależnie od sytuacji budżetowej należałoby wyemitować. I teraz u nas ta część, za którą są kupowane obligacje rocznie to ok. 1,0%PKB, a zatem wymuszamy, że w formie obligacji skarbowych zadłużamy się przez najbliższe 50lat - Rostowski dał plansze do roku 2060 - na 50% plus procent składany od tych 50% z odsetek. Rostowski podał, że w 2060 zadłużenie wobec OFE będzie wynosiło ok 79%PKB. A przypominam, że mamy próg konstytucyjny dot. jawnego zadłużenia sektora publicznego w wysokości 55%PKB.
      3. Nieporozumieniem jest mówienie, że teraz oszczędzamy na nasze przyszłe emerytury inwestując w OFE, zaś faworyzowanie ZUSu to obciążanie przyszłych pokoleń. Tłumaczę:
      - zakupione obligacje przez OFE w końcu będą wykupione przez Skarb Państwa, czyli przez przyszłych podatników - to jest to samo co zrzucenie się na ZUS w przyszłości przez nich..
      - te pieniądze, które pożyczamy jako Skarb Państwa od OFE, któremu wcześniej przelał na konta ZUS, w wymiarze nominalnym i tak są przejedzone przez naszych emerytów, no chyba że im zmniejszymy świadczenia obecne, to wtedy można by mówić, aby inwestować a nie konsumować...tak czy inaczej zostaje po nich dziś jedynie obligacja w ręku OFE
      - za akcje z GPW wykupywane w przyszłości od OFE i tak w większości zapłaci nasza gospodarka, tylko tyle, że będzie to już wydatek dobrowolny indywidualnych ludzi lub funduszy inwestycyjnych...
      4. Pewność wykupu obligacji vs pewność wykupu zobowiązania jakim jest zapis wirtualny w ZUS...tu jest jedyny punkt zaczepienia dla przeciwników posunięć Rostowskiego...można sobie wyobrazić, że rząd będzie wolał wykupić obligacje skarbowe niż wypłacić emerytury w obiecanym zakresie...ale też można sobie wyobrazić, że rząd przedstawi plan restrukturyzacji zadłużenia wobec posiadaczy obligacji skarbowych...Jednak jeżeli już byłaby taka sytuacja budżetowa to moim zdaniem jednocześnie podnieśli by podatki, zmniejszyli czasowo emerytury i restrukturyzowali by zadłużenie.
    • Gość: sss Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... IP: *.internetia.net.pl 22.03.11, 13:11
      trzeba odpowiedzieć na jedno pytanie, czy składki przekazywane do ofe są ludzi obecnie pracujących czy tych którzy pobierają emrytury/państwowe? Jeśli są to oszczędności emerytalne ludzi pracujących to mówienie że inwestowanie w obligacje jest bez sensu, bo nie w tym problem. To jest sprawa techniczna, można ten limit zmniejszyć, czy samo inwestowanie w obligacje skarbowe jest złe? To nie są pieniądze Zusu, w tym cały problem, dlatego nie można dziury w zusie zrzucać na to, że przekazują nasze pieniądze do ofe. Część składki idzie do zusu na wypłatę bieżących emerytur część od razu idzie do ofe. To jest tak samo jakby obywatel odkładał tę część do jakiegoś tfi, róznica w tym że jest to przymusowe.
    • Gość: JB Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.11, 13:32
      Dla uproszczenia, dlaczego inwestycje masowe podatników w obligacje skarbowe własnego państwa są bez sensu - brak zysku pieniężnego, możliwy jedynie zysk, gdy za te pieniądze państwo zainwestuje w coś co przyniesie korzyści obywatelom. Przykład.
      Załóżmy, że mamy budżet państwa z deficytem 0zł. Dla uproszczenia załóżmy że państwo się nie rozwija - 0% realnego wzrostu gospodarczego w funkcji czasu. Państwu zamarzyło się zbudować małą elektrownię atomową za 1mld zł. Emituje obligacje skarbowe. I teraz:

      Wariant I. Całość obligacji kupuje jeden obywatel-inwestor. Załóżmy że są to dwuletnie obligacje oprocentowane 2%. Państwo po dwóch latach wykupuje owe obligacje za 1mld zł z odsetkami 20mln zł. Dochody państwa z uwagi na 0% wzrost pochodzą ze wzrostu podatków. Załóżmy, że naszego dotykają tak samo jak innych - kompletna równość dochodów obywateli. Ów miliard miał w spadku załóżmy. Po podniesieniu podatków on zapłaci powiedzmy 1000zł w tym roku więcej, tak jak inni równi jemu obywatele. Ale zarobi 20mln minus 1000zł.

      Wariant II. Całość obligacji wykupują wszyscy obywatele po równo. Po dwóch latach skarb państwa odkupuje. I co się dzieje. Ludzie dostają to co włożyli plus 2%, ale ich podatki musiały wzrosnąć na każdego o tyle samo co dostali. Czyli nic nie zyskali de facto, prócz rozpoczęcia budowy elektrowni atomowej, która jest w ręku skarbu państwa.
    • Gość: amaki Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... IP: 195.150.113.* 22.03.11, 13:55
      Z całym szacunkiem pan profesor Balcerowicz wypowiadał się jak "zaklinacz deszczu".
      Szkoda, że tak wybitny ekonomista nawrócił się na "szamanizm".
    • Gość: sss Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... IP: *.internetia.net.pl 22.03.11, 14:04
      "Wariant II. Całość obligacji wykupują wszyscy obywatele po równo. Po dwóch latach skarb państwa odkupuje. I co się dzieje. Ludzie dostają to co włożyli plus 2%, ale ich podatki musiały wzrosnąć na każdego o tyle samo co dostali. Czyli nic nie zyskali de facto, prócz rozpoczęcia budowy elektrowni atomowej, która jest w ręku skarbu państwa."
      Zyska większą pewność, że dostanie te pieniądze. Jeśli zostawi je zusowi zostaną zwyczajnie przejedzone. Teoretycznie nie warto w nie inwestować jeśli założymy, że przyszły rostowski wypłaci to co teraz obiecał. Zyskamy wtedy na kosztach funkcjonownia ofe. Zresztą nawet jak wypłaci to skąd na to weźmie?Oczywiście z podniesienia podatków. Sam sposób funkcjonowania ofe jest do zreformowania, zamiast inwestycji w polskie obligacje skarbowe ofe mogłyby inwestować w obligacje innych krajów. Wtedy nie zapłaci za wykup z własnych podatków.
      • tomekjot Re: Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie 22.03.11, 20:12
        Ofe powinny mieć zakaz pakowania środków obligacje skarbowe. Przez dużą podaż takich papierów przedsiębiorstwa musza sprzedawać swoje papiery z 10 proc. kuponem
    • piotr33k2 Re: Balcerowicz vs. Rostowski - 0:2 wygrał rostwsk 22.03.11, 15:04
      zdecydowanie wygrał rozstowski który jasno i dokładnie wytłumaczył dlaczego przynajmniej jedna trzecia tej obecnie obowiązujacej ustawy o offe jest zła i szkodliwa dla polski i nas wszystkich .balcerowicz natomiast operował tylko ogólnikowymi żeby nie powiedziec populistycznymi sloganami takie np. to jest majatek zgromadzony przez ludzi itd itp podobne bzdury . balcerowicz moim zdaniem nie odniósł sie ani jeden raz merytorycznie i konkretnie do pytan zadanych mu przez rozstowskiego na temat pataologi ekonomicznej jakie przynosi obecne stosowane rozwiązanie w offe.
      • Gość: Balcerowicz Re: Balcerowicz vs. Rostowski - 0:2 wygrał rostws IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.11, 15:51
        prawie jak Kaczyński bełkotał nie na temat. Zamiast o OFE gadał o dupie Maryni.( że trzeba to i tamto , a najlepiej że trzeba wszystkim zabrać by dać tym z OFE).
    • Gość: mario Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.11, 16:53
      BALCEROWICZ MA RACJĘ> RZĄD BOI SIE REFORM GDYŻ WIE ŻE PRZEGRA WYBORY. WAŻNIEJSZE OD NASZEGO DOBRA SA STOŁKI, KOLESIE> A TEGO BY SIE POZBYLI. WIĘĆ NA NAS ZRZUCAJĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TE DŁUGI KTÓRYCH NAROBILI. KTO ZACIĄGA DŁUGI PONAD MIARĘ? TYLKO TAKI NIEODPOWIEDZIALNY RZĄD A PÓŹNIEJ PO NASZE PIENIĄDZE. ARA WAM OD NASZEJ KASY. W OFE SĄ NASZE PIENIĄDZE
    • fredfroiss1 Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... 22.03.11, 17:51
      WYBÓR JEST PROSTY!
      Na szczęście rozsądny wyborca nie musi – na obecnym etapie - wybierać między stanowiskami tych niezwykle doświadczonych, zasługujących na najwyższy szacunek ekonomistów. Wie bowiem doskonale, że przyjęcie opcji prof. Leszka Balcerowicza (nawet gdyby była sto razy bardziej przekonująca) jest równoznaczne z wygraną w czekających nas wyborach parlamentarnych wszelkiej maści populistów i tym samym wejście na ścieżkę wiodącą do sytuacji (znanej starszemu pokoleniu), w której zdolność nabywcza średniej naszej pensji wynosiłaby by... dziesięć dolarów miesięcznie. A - pozbawionych w ten sposób ,,złotego rogu” - myślących na poziomie debatujących wczoraj profesorów czekałaby trudna walka z mrocznym populizmem.
      Dr Ferdynand Froissart
    • kraterkaz Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... 22.03.11, 18:53
      Moim zdaniem debatę wygrał minister Rostowski,był lepiej przygotowany do debaty.Balcerowicz natomiast bronił zaciekle OFE ,bo straci wielkie dywidendy i jemu podobni.Całe to OFE jest w rękach obcych Banków i po to były wprowadzone ,żeby emerytury były mniejsze a nie większe.Moim zdaniem emeryci na tym stracą,a Balcerowicz i jemu podobni są po uszy umoczeni w tych funduszach i czerpią ogromne zyski.Dobrze że Rząd naprawia reformę popieram tę decyzję.
    • Gość: gosc kto stoi za OFE? IP: *.dynamic.chello.pl 22.03.11, 19:59
      Skok na OFE to pogwałcenie przyrzeczenia danego społeczeństwu i umów z ludźmi. Ludzie powiązani z towarzystwami emerytalnymi najgłośniej krzyczą: żadnych zmian! Ci obrońcy istniejącego systemu emerytalnego nie walczą w obronie przyszłych emerytur Polaków. To walka o to, by ściągać jak najwięcej pieniędzy do własnych kieszeni. Np. Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza w 2009 r. dostało ponad milion złotych od sponsorów, m.in. od właścicieli powszechnych towarzystw emerytalnych. Warto zapamiętać, że w 2009 r. na wynagrodzenia w PTE wydano ponad 104 mln zł. Jest czego bronić. Tylko kto obroni emerytów?

      www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/kto-stoi-za-ofe
      Nie ruszać OFE – z tymi słowami prof. Leszek Balcerowicz ruszył do walki o dobro społeczeństwa, któremu obecna władza chce odebrać przywilej (obowiązkowy) odkładania prawie 40% składki emerytalnej w otwartych funduszach emerytalnych. To nie pierwsze wystąpienie
      prof. Balcerowicza w interesie społecznym. „Polaków nie można traktować jak baranów. Zmiany w OFE są złe, zagrażają bezpieczeństwu i wysokości emerytur. To niszczenie funduszy, wyraz braku szacunku dla prawa i obywateli”, pisał wcześniej w artykułach, krytykując projekt zmniejszenia składki kierowanej do OFE z 7,3% do 2,3% wynagrodzenia. Z racji swej pozycji i dokonań
      prof. Balcerowicz jest z pewnością najbardziej znaczącym krytykiem rządowych zamysłów, a w tych opiniach wspierają go naukowcy ze stworzonego przezeń Forum Obywatelskiego Rozwoju.
      W 2009 r. (danych za rok ubiegły jeszcze nie ma) FOR w ramach wsparcia dostało ponad milion złotych od sponsorów. Tak się złożyło, że wśród instytucji wspierających znalazła się grupa Generali, do której należy powszechne towarzystwo emerytalne kierujące OFE o tej samej nazwie. A także ING BŚK (właściciel powszechnego towarzystwa emerytalnego zarządzającego otwartym funduszem emerytalnym ING) oraz Bank Zachodni WBK, obecnie już Santander, udziałowiec powszechnego towarzystwa emerytalnego AVIVA (zarządca OFE AVIVA). I ktoś o wyjątkowo złej woli mógłby na tej podstawie wysnuć wniosek (z pewnością fałszywy), że Leszek Balcerowicz być może jest nie do końca bezstronny w obronie otwartych funduszy emerytalnych przed zakusami rządu…
      FOR podkreśla transparentność, więc ustalenie sponsorów nie było specjalną filozofią. Aspiracji do przejrzystości nie przejawia znacznie bardziej tajemniczy, określający się jako niezależny, Instytut Badań Strukturalnych, który nie ujawnia żadnych źródeł finansowania. Działają w nim
      prof. Marek Góra, jeden ze współtwórców reformy emerytalnej z 1999 r., oraz Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy, która zajmowała się wdrażaniem tej reformy. Wraz z szefem instytutu Markiem Bukowskim stworzyli oni raport „Zmiany w systemie emerytalnym a dług i deficyt publiczny”, odnoszący się bardzo krytycznie do rządowych propozycji. Szef niezależnego IBS opublikował zaś, razem z Januszem Jankowiakiem, przewodniczącym rady nadzorczej jednego z domów maklerskich, artykuł mówiący, że przedstawiciele strony rządowej plotą zawstydzające, oparte na fałszywych przesłankach i pełne hipokryzji brednie o wyższości emerytur z ZUS, mącąc ludziom w głowach, dopuszczając się wprawiającej w konsternację manipulacji, dyskredytując II filar (czyli OFE), rzeźbiąc w liczbach bez skrupułów, insynuując. Uff... Ze względu na tę stylistykę nie brakuje przypuszczeń (zapewne niesłusznych), że niezależny Instytut Badań Strukturalnych może być sponsorowany przez Izbę Gospodarczą Towarzystw Emerytalnych, walczącą ze wszystkich sił z rządowymi propozycjami.
      Prezes IGTE, Ewa Lewicka, kiedyś była członkiem prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, potem wiceministrem pracy i pełnomocnikiem rządu Jerzego Buzka ds. reformy zabezpieczenia społecznego, wreszcie przesiadła się na fotel szefa Izby. Doskonale wie, że im mniej pieniędzy trafi do OFE, tym mniejsze będą dochody powszechnych towarzystw emerytalnych, a zatem i zarobki zatrudnionych w nich ludzi, których ona reprezentuje. Można więc zrozumieć, dlaczego twierdzi, że rządowe propozycje oznaczają dobieranie się polityków do emerytur, są ciosem w przyszłych seniorów, działaniem prowadzącym do obniżki świadczeń, manipulacją, atakami opartymi na fałszywych podstawach.
      Zrozumiałe też, że obniżka składek przesyłanych do OFE nie może się podobać prof. Markowi Górze ze Szkoły Głównej Handlowej, który nie po to współtworzył tę reformę i objął stanowisko prezesa rady nadzorczej jednego z największych powszechnych towarzystw emerytalnych, ING, by teraz akceptować spadające dochody towarzystw. Dlatego podkreśla, że rządowe propozycje burzą zaufanie ludzi do systemu emerytalnego, pokazują im, że każdą dziedziną można ręcznie sterować, przerzucają koszty emerytur na przyszłe pokolenia.
      Przeciwników projektu rządowego wspiera w ich misji prof. Jerzy Hausner, były wicepremier i minister pracy, obecnie członek Rady Polityki Pieniężnej. Prof. Hausner ostro się wypowiada przeciwko zmniejszaniu składki kierowanej do OFE, stwierdzając, że jest to wariacka próba ratowania budżetu państwa, próby likwidacji OFE uzależniają zaś materialnie obywateli od państwa i otwierają drogę do rządów autorytarnych. Ta troska o demokrację i niezależność materialną obywateli jest tym bardziej oczywista, gdy zważyć, że prof. Hausner do czasu powołania w skład RPP był członkiem rady nadzorczej ING Banku Śląskiego, do którego to banku należy powszechne towarzystwo emerytalne zarządzające OFE ING.

      Bronić składek jak niepodległości

      I taki jest właśnie urok obecnej polskiej dyskusji nad zmianami w działalności OFE. Jak widać, polega ona na tym, że ci, którzy są przeciwni jakimkolwiek zmianom w działalności funduszy emerytalnych, dlatego żądają utrzymania status quo, ponieważ korzystają z przymusowo odprowadzanych do OFE pieniędzy przyszłych emerytów. Zrozumiałe więc, że zależy im, by strumień środków pozyskiwanych od przyszłych seniorów nie zmniejszył się.
      Nie jest to zatem walka towarzystw emerytalnych i ich zwolenników w obronie wysokości przyszłych emerytur Polaków. To walka o to, by od Polaków ściągać jak najwięcej pieniędzy do własnych kieszeni.
      W Polsce funkcjonuje
      14 otwartych funduszy emerytalnych, w których obywatele muszą odkładać część swoich składek emerytalnych. Każdym OFE zarządza powszechne towarzystwo emerytalne. PTE to prywatne firmy, które za kierowanie OFE pobierają wysokie opłaty – do 2010 r. wolno im było pobierać do 7% od środków gromadzonych w OFE, w 2009 r. Sejm obniżył tę granicę do 3,5%. Prawie wszystkie towarzystwa emerytalne zawsze pobierały maksymalną dozwoloną stawkę.
      Najważniejsze, że są to pieniądze absolutnie niezagrożone, a na wielkość ściąganych opłat nie wpływają żadne zawirowania na rynkach finansowych.
      Kryzys światowy w połączeniu z nieudolnością kadry zatrudnionej w towarzystwach emerytalnych doprowadził do nieodwracalnych strat – tylko w 2008 r. z otwartych funduszy emerytalnych wyparowały ponad
      24 mld zł, które odłożyli tam przyszli seniorzy. Dla dochodów powszechnych towarzystw emerytalnych nie miało to jednak żadnego znaczenia. Wzrastały one również w 2008 r. A zarobki ludzi zatrudnionych w towarzystwach emerytalnych zwiększają się systematycznie, w całkiem szybkim tempie – w 2009 r. wynagrodzenia wyniosły w sumie ponad 104 mln zł (wykres – s. 10).
      Pensje na konkretnych stanowiskach to wielka tajemnica, ludzie z towarzystw emerytalnych solidarnie odmawiają podawania takich informacji – choć ich dochody nie wynikają z żadnych działań biznesowych obejmujących prywatne kapitały, lecz z tytułu przymusu narzuconego obywatelom przez władzę, która każe odkładać pieniądze w OFE. Można więc tylko szacować, że miesięczne zarobki prezesów powszechnych towarzystw emerytalnych sięgają 100 tys. zł. Płace są oczywiście finansowane ze składek emerytalnych. Jeśli skł
    • Gość: gosc Kto stoi za OFE? IP: *.dynamic.chello.pl 22.03.11, 20:05
      Jeśli składek w funduszach będzie mniej, spadną prowizje dla towarzystw i zmniejszą się pensje.

      Złoty interes na polskich seniorach

      Jest zatem czego bronić. Gdzie na świecie istnieje drugi taki interes z kilkunastoma milionami przymusowych klientów, którym tylko w ubiegłym roku powszechne towarzystwa ściągnęły ze składek emerytalnych prawie 2,5 mld zł, osiągając czysty zysk w granicach 800 mln zł? Tych pieniędzy nie trzeba było wypracowywać w mozole. Napływają same i jest ich coraz więcej, bo kolejne roczniki podejmują pracę i obowiązkowo pobiera się od nich środki dla OFE i 14 prywatnych towarzystw emerytalnych.
      Nie dziwi więc, że Alicja Kornasiewicz, prezes Pekao SA, banku należącego do włoskiej grupy Unicredito, broni obecnego systemu, twierdząc: – Reforma emerytalna była i jest jednym z największych sukcesów transformacji. Nie można niszczyć dobrze zorganizowanego systemu emerytalnego i wycofywać się z umowy społecznej w imię krótkoterminowych interesów budżetu.
      Jej bank korzysta przecież na tym systemie, bo trzy powszechne towarzystwa emerytalne przechowują w nim pieniądze swoich OFE. Dla trzech towarzystw Pekao SA jest zaś agentem transferowym, świadcząc im usługi prowadzenia rejestru członków i ich dokumentacji finansowej. Oczywiste więc, że z takiej „umowy społecznej” nie należy się wycofywać.
      I zrozumiałe też, że obecnego systemu emerytalnego chce bronić ekonomista Janusz Jankowiak, którego dom maklerski współpracuje z powszechnymi towarzystwami emerytalnymi. I prof. Dariusz Rosati z rady nadzorczej banku Millenium, który zdecydowanie występuje w obronie OFE.
      A także naukowiec dr Piotr Ciżkowicz z SGH, na co zapewne nie ma żadnego wpływu to, że dostał on od Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych pierwszą nagrodę za pracę poświęconą działalności inwestycyjnej OFE.
      I współpracujący z nim dr Andrzej Rzońca, członek Rady Polityki Pieniężnej, wcześniej będący asystentem Leszka Balcerowicza, działający także w fundacji CASE, prowadzonej przez jego żonę, który twierdzi, że rząd powinien jak najszybciej wycofać się z projektu zmian w OFE.
      I dr Wiktor Wojciechowski, wiceprezes wspomnianego wcześniej balcerowiczowskiego FOR, który twierdzi, że rząd najpierw rozmontuje system emerytalny, a potem podniesie podatki.
      Zrozumiałe też, że nie jest specjalnym entuzjastą zmian w funkcjonowaniu OFE członek rady gospodarczej przy premierze, Mateusz Morawiecki (prezes banku BZ WBK, będącego udziałowcem powszechnego towarzystwa emerytalnego AVIVA). Ani ekonomista prof. Witold Orłowski z rady nadzorczej powszechnego towarzystwa emerytalnego AEGON. Trudno także, by istnienia OFE nie bronił analityk Ryszard Petru, do niedawna dyrektor ds. strategii w BRE Banku, będącego również udziałowcem towarzystwa AEGON.
      Oczywiste też, że w obronie OFE występują rozmaite gazety, np. bardzo aktywny na tym polu dziennik „Rzeczpospolita”, wydawany przez spółkę należącą do londyńskiego funduszu inwestycyjnego Mecom, którego akcjonariuszami są grupy finansowe będące udziałowcami powszechnych towarzystw emerytalnych.
      Nikogo nie może też dziwić, że prof. Stanisław Gomułka twierdzi, iż rządowa argumentacja na rzecz zmian w systemie emerytalnym jest nieprawdziwa, a z pomysłu należy zrezygnować. I ironizuje, że skoro te zmiany są korzystne, to niech premier nie zatrzymuje się w pół drogi, bo jeśli składkę zmniejszy do zera, korzyści będą jeszcze większe. Profesor jest przecież głównym ekonomistą BCC, gdzie powszechne towarzystwa ekonomiczne i banki należą do najbogatszych członków i sponsorów. Podobnie broni OFE Jeremi Mordasewicz z Lewiatana, w której to organizacji powszechne towarzystwa emerytalne stanowią silną grupę.
      Warto tu przypomnieć, zapomniane już w ferworze obecnej dyskusji, gorące protesty zgłaszane w 2009 r. przez powszechne towarzystwa emerytalne przeciwko pomysłowi obniżenia maksymalnej prowizji z 7% do 3,5%. Lewiatan złożył wtedy nawet wniosek do Trybunału Konstytucyjnego (oczywiście bezzasadny) o uznanie, że zmniejszenie prowizji jest sprzeczne z konstytucją.
      Pracownicy i lobbyści towarzystw protestowali, że ta fatalna zmiana wypacza cały sens reformy emerytalnej i obraca się przeciw przyszłym emerytom, grozi słabszymi wynikami oraz tym, że składki będą gorzej zarządzane (jakby jeszcze gorsze zarządzanie było możliwe). A chodziło wyłącznie o to, by więcej, a nie mniej pieniędzy podatników można było przekładać do swoich portfeli. Czyli o to samo, co dziś.
      Moralista powiedziałby, że to przejaw cynicznej hipokryzji ze strony powszechnych towarzystw emerytalnych i ich zwolenników. Realista – że to typowy przykład publicznej debaty w Polsce, gdzie oczywistą troskę o własny interes przedstawia się jako dbałość o dobro ogólne, cudze, a nie własne, jako działalność w słusznej sprawie, pro publico bono itp.

      Dywidendy z emerytur
      płyną za granicę

      Tak więc znane powiedzenie, że gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze, znakomicie wyjaśnia przesłanki demagogicznych, trwających od wielu tygodni ataków ze strony przeciwników zmian w funkcjonowaniu OFE.
      Ci, którzy chcą, by wszystko zostało po staremu i by nadal można było się bogacić dzięki przejmowaniu składek emerytalnych Polaków, tworzą swoisty front, skupiający kadrę zarządzającą powszechnych towarzystw emerytalnych, część mediów, „niezależnych ekspertów” i publicystów, opłacanych przez powszechne towarzystwa emerytalne oraz współpracujące z nimi instytucje finansowe. Grono ludzi materialnie zainteresowanych istnieniem obecnego systemu emerytalnego jest dość liczne i zróżnicowane.
      – To są grupy interesów bezpośrednio zarabiające dzięki istnieniu obecnego systemu emerytalnego, czyli reprezentanci towarzystw emerytalnych i grup kapitałowych, które je utworzyły lub współpracują z nimi. Mam też na myśli tzw. zawodowych reformatorów, przejawiających nieznośną lekkość reformowania, wyrażającą się w tym, że trzeba wprowadzać ideologiczne reformy, nie licząc się ani z kosztami społecznymi, ani z finansowymi. Oni właśnie wymyślili obecną konstrukcję. Jest również grupa, która w to uwierzyła – bo przekonanie o konieczności istnienia otwartych funduszy emerytalnych w obecnym kształcie nie jest w Polsce kwestią rozsądku, rynku czy ekonomii, lecz kwestią wiary – mówi Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.
      Te bardziej oficjalne, łatwiej zauważalne powiązania stanowią tylko wierzchołek góry lodowej. Oprócz tego powstają przecież ekspertyzy i opracowania, zamawiane są rozmaite analizy, podpisuje się zlecenia, przyznaje granty i staże, zaprasza na study-toury, wspiera różnymi sposobami małżonków, dzieci czy
      innych członków rodzin „niezależnych ekspertów”. Dzięki pieniądzom odciąganym ze składek przyszłych emerytów sprawnie funkcjonuje cała lobbystyczna struktura, działająca na rzecz interesów ludzi z powszechnych towarzystw emerytalnych i instytucji, które je obsługują.
      Jej sprawne funkcjonowanie, nakierowane na zablokowanie jakichkolwiek zmian mogących zagrozić interesom towarzystw emerytalnych, jest niezwykle istotne. Pieniądze ludzi z powszechnych towarzystw emerytalnych, w odróżnieniu od naszych składek emerytalnych, są zupełnie niewrażliwe na sytuację panującą na rynkach finansowych. Towarzystwa, choćby się waliło i paliło, zawsze zainkasują swoje, czego dowodem jest nieszczęsny rok 2008, gdy pieniądze emerytów włożone do OFE topniały, a zyski towarzystw emerytalnych rosły. Profity towarzystw zależą tylko od jednego czynnika – od decyzji ustawodawcy. Gdy ustawodawca postanowił obniżyć prowizję, spadły. To dlatego dywidenda wypłacona udziałowcom towarzystw z zysku za rok 2009 r. była znacznie niższa niż z zysku za 2008 r. Trzeba więc robić wszystko, by decyzje ustawodawcy nie były niekorzystne dla powszechnych towarzystw emerytalnych, a dywidendy mogły rosnąć.
      Tym właśnie martwią się przedstawiciele zagranicznych instytucji finansowych, pobierający dywidendy z polskich składek emerytalnych.
      Głównymi udzi
    • Gość: alex Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie d... IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 22.03.11, 20:06
      po co sobie mydlic oczu,ani jeden pan ani drugi nie zapewni nam przyszlosci, musimy ja zapewnic sami po przez dobre inwestycje
      • Gość: Robert Re: Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.11, 12:50
        To że zabezpieczyć samemu się trzeba wiadomo sprawa, gorzej jeśli chodzi o inwestowanie bo skąd wiadomo co i jaki zysk przyniesie?
        • Gość: Avi Re: Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0. Podsumowanie IP: 195.116.120.* 28.03.11, 22:14
          Od przeszło dwóch lat fundusze znów dają zarobić i to znacznie więcej i szybciej niż lokaty. Mi podrasowały dość agresywne miśki z nobla, ale nie brak ofert bardziej wypośrodkowanych między zyskiem a ryzykiem. Kwestia gustu.
    • scandic Re: Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0.Kto wygrał de 23.03.11, 02:49
      B.: zaciągnijmy pasa wszędzie, bo kiepsko w finansach publicznych! [nuda, nuda, nuda!]
      R.: po co biadolić jak idzie nam całkiem nieźle? Na razie notujmy te i tak fikcyjne kwoty gdzie indziej, a potem zobaczymy. To bezsens, żeby skarb państwa (podatnik) płacił OFE odsetki od kwot, których rzeczywista (nie księgowa!) wartość wynosi ZERO!!!!! [Tadeusz M. nie umiał tego jasno przetłumaczyć, więc robię ja]
      • Gość: kiedyś Re: Balcerowicz vs. Rostowski - 0:0.Kto wygrał de IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.11, 13:11
        cały naród odbudowywał stolicę , a teraz cały naród buduje OFE. To nowe hasło gawiedzi po uniwersytetachw pcimiu dolnym.
    • Gość: lu to jak to jest w końcu? nasz samochód klasy kompak IP: *.centertel.pl 27.03.11, 10:57
      składka, która idzie do OFE nie jest odcinana z mojej pensji tylko czyjejś, a ta która wędruje na konto Pana X idzie ode mnie, czyli moje 7% zabiera państwo na swoje konto i wpłaca następnie do OFE?
      Jak to jest? Zamysł Rostowskiego był taki jak mniemam, że składka która teraz idzie do OFE, jest dywersyfikowana, TYLKO część idzie w akcje, a teraz (po nowemu) bezpiecznym inwestowaniem zajmie się ZUS, a agresywną częścią OFE?, wydaje się, że to nie powinno zmniejszać emerytur o ile ZUS będzie wypracowywał jakiś zysk.
      Swoją drogą OFE życzy sobie dużą prowizję, nie lepiej gdyby powstał jeden nowy twór, zarządzający aktywami, spięty z państwem coś jak OFE, ale z prowizją na poziomie max 0,5%? Swoją drogą też, jeżeli nie będziemy produkować własnych samochodów, posiadać sieci dużych marketów, a także sprzętu RTV, elektroniki, będziemy zacofani coraz bardziej, kto nie idzie do przodu jak Niemcy Francja ten się cofa, nie mamy nic co możemy sprzedać, czym się pokazać, a wódka czy inne tam badziewia, co to znaczy na rynku nic... Czekam aż w Paryżu zobaczę polski samochód klasy kompakt, śmiało konkurujący z Bravo czy Astrą czy 308:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka