Dodaj do ulubionych

Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol?

IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 22:58
Prosze o komentarz
(Fragment artykulu Gazety
wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=874726&dzial=010301)\

==========================================
KN:Rząd mówi nie tylko, że złoty jest za mocny, ale także, że szkodzi on naszej
gospodarce. Panie Profesorze, czy mocny złoty szkodzi gospodarce?

LB:- Trzeba zdefiniować, co to znaczy mocny złoty. I ciężar dowodu spoczywa na
tych, którzy tak twierdzą. Trzeba też pamiętać, że mamy system kursu
walutowego, w którym złoty nie jest kształtowany administracyjnie, a odbija
różne siły rynkowe, na które pośrednio wpływają władze państwowe, np. przez to,
że stają się dużym pożyczkobiorcą. Wiemy, że taki system kształtowania kursu
walutowego w porównaniu z systemami alternatywnymi bardziej chroni przed
kryzysami, które zdarzyły się w systemach kursu stałego, który nie był
dostatecznie ugruntowany.

KN:Powtórzę pytanie: Czy mocny złoty szkodzi gospodarce?

LB:- System kursu walutowego, który nie jest przedmiotem manipulacji
politycznej, jest lepszy od kursu regulowanego i jeśli w tym pierwszym systemie
chce się zmniejszyć presję aprecjacyjną na złotego, to nieodzownym warunkiem
jest ograniczanie potrzeb pożyczkowych państwa. Ponadto trudno zwiększać
finansowanie przedsiębiorstw w sytuacji, gdy budżet wysysa środki z banków

=================================
No coz moim zdaniem to klasyczne odwrocenie kota ogonem.
I to ma byc profesor i doktor honoris causa Uniwersytetu w
Limie :)))))))))))))))))) a na to pytanie odpowiedziec nie potrafi:
a)tak, b)nie, c)nie wiem, d)trudno powiedziec, e)do pewnego stopnia
f)nie ma ku temu przeslanek (na to dowodow) itd.,itd. - ale o tym, ze
"Papier toaletowy naszej firmy jest najlepszy na swiecie" - wspomniec nie
omieszka. minus





Obserwuj wątek
    • Gość: Polar Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.acn.waw.pl 15.06.02, 23:16
      Nie bardzo wiem o co Ci chodzi??? A jakiej spodziewałeś się odpowiedzi po
      głupim pytaniu niedouczonego dziennikarza?
      • Gość: eMisiek Dedykuje zwolennikom prof. Balcerowicza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 23:38
        "Nie ma głupich pytań, sa tylko głupie odpowiedzi" - te słowa kieruje do Ciebie
        Polarze (nb. pozdrowienia dla zarządu)

        Czy mocny złoty szkodzi polskiej gospodarce?

        Posłuże sie autentycznym przykładem:

        Wysoki kurs złotego powoduje (czyli tani dolar), że bardziej opłaca się
        sproawdzac gwoździe z Niemiec niż kupowac je od krajowych producentów.

        I mamy tu przykład nie jakiś wyrafinowanych urządzeń high - tech ale gwoździ,
        najzwyczajniejszych w świecie.

        Jeśli dolar jest tani to opłaca sie sprowadzac z zagranicy wszystko na podobnej
        do opisanej zasadzie. Czyli de facto sprowadza sie tu tez niemiecka siłę
        roboczą (w tych gwoździach) a polskie firmy tracą zbyt - wiec i musza redukowac
        zatrudnienie. Tak dzieki silnej wzłotówce maleje popyt na produkty krajowe i
        rośnie bezrobocie

        Czy to szkodzi polskiej gospodarce?

        Czy silny złoty szkodzi polskiej gospodarce?

        Zwolennicy prof. Balcerowicza twierdzą, że nie.

        Ja się powstrzymam od odpowiedzi z powodu dobrego wychowania.
        • Gość: JASIENKO Re: Dedykuje zwolennikom prof. Balcerowicza IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.06.02, 03:28
          Aby zrobic gwozdzie ktore mozna sprzedac na zachod potrzeba dobrej stali.
          Przy slabym zlotym bardziej bedzie oplacalo sie kopic stal z importu niz krajowa a co na to nasze huty.
          A popatrz co dzieje sie ze zbozem.Dlaczego nasze zboze kosztuje 460 a z importu 400.
          To sprawa rzadu a nie BALCEROWIZA.
          Jesli masz pewne i dobre pomysly zglos LESZKOWI.
          • Gość: eMisiek Re: Dedykuje zwolennikom prof. Balcerowicza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 17:23
            Słabszy złoty to drozsza a nie tańsza stal z importu - to właśnie przy
            mocniejszym złotym opłaca sie sprowadzac ja z zagranicy. Pomyśl.

            Atrakcyjnośc importowanego zboża zmaleje przy osłabieniu waluty - bo bedzie
            droższe. Problem tu jest inny - EU silnie dotuje swoje produkty rolne.
        • Gość: RYBA Re: Bez dedykacji. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.06.02, 10:37
          Faktycznie moze i masz racje z tymi gwozdziami ze sa tansze ale do sprawy
          podchodzisz jakbys sie chcial nosem podetrzec. Po co blokowac import? Przeciez
          lepiej jest zmniejszyc koszt wytworzenia gwozdzia w Polsce. Na tym zyska cala
          gospodarka a na slabym zlotym nie (udowodnilem to w "Czy kurs zlotego to
          obecnie glowny problem rzadu", nikt nie polemizuje nawet najwieksi zwolennicy
          slabej zlotowki, fakty mowia same za siebie).
    • Gość: reality Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.02, 23:32
      Gość portalu: deLUC napisał(a):

      > Prosze o komentarz
      > (Fragment artykulu Gazety
      > <a href="wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=874726&dzial=010301)\"ta
      > rget="_blank">wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=874726&dzial=010301)\</a>
      >
      > ==========================================
      > KN:Rząd mówi nie tylko, że złoty jest za mocny, ale także, że szkodzi on naszej
      >
      > gospodarce. Panie Profesorze, czy mocny złoty szkodzi gospodarce?
      >
      > LB:- Trzeba zdefiniować, co to znaczy mocny złoty. I ciężar dowodu spoczywa na
      > tych, którzy tak twierdzą. Trzeba też pamiętać, że mamy system kursu
      > walutowego, w którym złoty nie jest kształtowany administracyjnie, a odbija
      > różne siły rynkowe, na które pośrednio wpływają władze państwowe, np. przez to,
      >
      > że stają się dużym pożyczkobiorcą. Wiemy, że taki system kształtowania kursu
      > walutowego w porównaniu z systemami alternatywnymi bardziej chroni przed
      > kryzysami, które zdarzyły się w systemach kursu stałego, który nie był
      > dostatecznie ugruntowany.
      >
      > KN:Powtórzę pytanie: Czy mocny złoty szkodzi gospodarce?
      >
      > LB:- System kursu walutowego, który nie jest przedmiotem manipulacji
      > politycznej, jest lepszy od kursu regulowanego i jeśli w tym pierwszym systemie
      >
      > chce się zmniejszyć presję aprecjacyjną na złotego, to nieodzownym warunkiem
      > jest ograniczanie potrzeb pożyczkowych państwa. Ponadto trudno zwiększać
      > finansowanie przedsiębiorstw w sytuacji, gdy budżet wysysa środki z banków
      >
      > =================================
      > No coz moim zdaniem to klasyczne odwrocenie kota ogonem.
      > I to ma byc profesor i doktor honoris causa Uniwersytetu w
      > Limie :)))))))))))))))))) a na to pytanie odpowiedziec nie potrafi:
      > a)tak, b)nie, c)nie wiem, d)trudno powiedziec, e)do pewnego stopnia
      > f)nie ma ku temu przeslanek (na to dowodow) itd.,itd. - ale o tym, ze
      > "Papier toaletowy naszej firmy jest najlepszy na swiecie" - wspomniec nie
      > omieszka. minus

      Wlasnie nasz rzad ma zamiar kupic sobie nowe samolociki,
      i to lepsze od tych, ktorymi podrozuje Michael Jackson.

      Bedzie to kosztowac pare setek milionow dolcow.

      Pytam, czy za te samoloty ( jak dolar pojdzie w gore )
      podatnik zaplaci mniej, czy wiecej zlotowek , he ?


      • Gość: MACIEJ Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.ny325.east.verizon.net 16.06.02, 00:54
        Guru mowi to samo co Ula.
        Ja od poczatku przeczuwalem ,ze oni sie znaja.
    • Gość: CV Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.aei.ca 16.06.02, 04:04
      BEZKARNOSC SPEKULANTOW
      Od czasu kiedy rząd Leszka Millera rozpoczął krytykę polityki Rady Polityki Pieniężnej w oficjalnym
      publicznym dyskursie, w najróżniejszych artykułach publicystycznych oraz w wystąpieniach
      telewizyjnych i radiowych pojawiły się dwa tematy, które - jak dotąd - rzadko były przedmiotem
      ożywionych publicznych debat: temat wysokości stóp procentowych i temat kursów walutowych.
      W debacie biorą udział nie tylko dziennikarze i publicyści, ale przede wszystkim politycy wszystkich opcji
      politycznych, uczeni eksperci i profesorowie. Z natłoku wzajemnie sprzecznych argumentów trudno się
      zorientować, kto w tym sporze ma rację i komu o co chodzi, ale uważny obserwator jakieś wnioski,
      mimo wszystko, wyciągnąć może. Na przykład szeroka opinia publiczna mogła się w końcu dowiedzieć,
      że wbrew temu, co wszystkim Polakom podawano do wierzenia, przez co najmniej ostatnie 10 lat, kurs
      wymiany złotówek na dolary nie kształtuje jakaś niewidzialna i tajemnicza ręka wolnego rynku, jakieś
      żywiołowe i niekontrolowane fluktuacje na rynkach walutowych, ale że stosunek złotego do walut
      zachodnich ustala jak najbardziej Prezes NBP. Według ostatnich enuncjacji Premiera i jego Ministra
      Finansów, kurs ten jest zawyżony, co utrudnia, lub wręcz uniemożliwia eksport polskich towarów.
      Według tych samych autorytetów publicznych, wysokie stopy % zabijają inwestycje, a co za tym idzie,
      uniemożliwiają aktywną walkę z bezrobociem i tworzenie nowych miejsc pracy.
      Oczywiście, Leszek Balcerowicz i jego eksperci twierdzą, że wręcz przeciwnie: stabilny kurs polskiego
      pieniądza przyciąga zagranicznych inwestorów, a wysokie stopy % zachęcają do lokowania pieniędzy
      w polskich bankach, a zatem wszystko byłoby świetnie, gdyby tylko rząd był bardziej udolny i prowadził
      właściwą politykę.
      Stopy % i kursy walutowe są ze sobą związane
      Nie wdając się w ocenę jakości wysuwanych argumentów, ani nie próbując rozstrzygać, kto ma w tych
      sporach rację, warto zwrócić uwagę, że oba te problemy - (1) wysokość stóp procentowych i (2) kurs
      wymiany walut -dyskutowane są zupełnie niezależnie od siebie, zupełnie tak, jakby nie było między nimi
      żadnego związku. Zarówno uczeni profesorowie i eksperci, ja zaangażowani politycy jak i czujni i
      błyskotliwi publicyści mówią i piszą o tych sprawach całkiem oddzielnie, tak jakby tymi dwoma
      podstawowym parametrami polityki finansowej państwa można było manipulować bez związku jednego
      z drugim. Tymczasem taki związek istnieje, a nawet, co więcej, posiada on matematycznie ścisłą postać
      i w świecie finansów jest znany pod angielską nazwą Interest Rate Parity Relationship (IRP), co na
      język polski pozwolę sobie przetłumaczyć jako Prawo Parytetu Stóp %.

      Nie uciekając się do wzorów matematycznych, prawo to sformułować możemy tak:
      Jeżeli w dwóch krajach, np. w Polsce i USA, przez jakiś czas obowiązuje różnica stóp %, to kurs
      wzajemnej wymiany walut tych krajów nie może być stały, lecz musi się zmieniać w odpowiedniej relacji
      do tej różnicy. Jeśli przy różnicy stóp % kurs wymiany pozostaje stały, to otwiera to drogę do tzw.
      arbitrażu, czyli do pozbawionego ryzyka bogacenia się na czystej spekulacji finansowej. [zob. lektury
      (1) i (2)]
      W Polsce od czasów �Pierwszego Balcerowicza�, a więc od 1989 roku prawo parytetu stóp % jest ciągle
      i systematycznie gwałcone, w wyniku czego jedyne prawdziwe �interesy� jakie się w Polsce i na Polsce
      robi, są to interesy spekulacyjne. To właśnie złamanie tego prawa stanowi podstawę prawie wszystkich
      głównych, a do dzisiaj niewyjaśnionych, afer gospodarczych takich przede wszystkim jak afera FOZZ,
      Art-B i wiele innych. Skuteczność i �wydajność� tych spekulacji jest tym większa, im większa jest
      różnica stóp % i im dłużej utrzymywany jest niezmieniony kurs wymiany.
      W Polsce na początku roku 1990 Zarządzeniem Prezesa NBP [ zob. (3)] oprocentowanie lokat
      bankowych zostało wyznaczone jako 36% na miesiąc. To oprocentowanie ulegało potem zmianom, ale
      możemy przyjąć bez większej pomyłki, że średnio nie było ono mniejsze niż 80% w stosunku rocznym.
      W tym czasie stopy % w bankach zachodnich nigdzie nie przekraczały 10%, możemy więc przyjąć, że
      różnica oprocentowań wynosiła średnio 70% w stosunku rocznym.
      W tym samy czasie kurs wymiany złotego do dolara został ustalony jako 1 USD do 10.000 złotych i
      taki stosunek był utrzymywany przez ponad dwa lata. W tym czasie opinię publiczną utrzymywano w
      przeświadczeniu, że był to niesłychany sukces polityki Balcerowicza, który w ten sposób pokonał
      szalejącą inflację i stworzył �twardą, wymienialną złotówkę�. Oczywiście, warto pamiętać, że ta
      złotówka nie była ani �twarda� ani �wymienialna�, gdyż swobodnie wymieniać można było złotówki na
      dolary jedynie w kantorach, co więcej, że rozkwit i powstanie tych kantorów nie był pomyślany dla
      ułatwienia życia obywatelom, lecz że były to swoistego rodzaju �transformatory pieniędzy�,
      odgrywające istotną rolę w spekulacjach finansowych. Jak to działało (i nadal działa!)

      Aby zrozumieć, co się naprawdę działo, spróbujmy prześledzić następujący przykład. l Wyobraźmy
      sobie, że mamy w USA Ciocię, która gotowa byłaby pożyczyć nam na rok jeden milion dolarów. Ciocia w
      Ameryce trzyma swoje pieniądze w banku, więc żeby Ciocia nie poniosła straty, umawiamy się, że po
      roku oddamy jej te sumę z odpowiednim procentem, powiedzmy 10%, a więc oddamy jej 1.100.000 $.
      i Pożyczone $ szybko wymieniamy, w kantorze oczywiście, na złotówki, i dostajemy za nie 10
      miliardów starych polskich złotych.
      l Te 10 miliardów złotych zanosimy do jednego z banków profesora Balcerowicza, który gwarantuje
      nam lokatę na 80% na rok. Po roku czasu bank nam wypłaca 10 miliardów plus 80%, czyli 18 miliardów
      złotych. l Ponieważ kurs wymiany w tym czasie się nie zmienił, więc udajemy się do kantorów, gdzie
      kupujemy 1.800.000 dolarów. l Oddajemy Cioci 1.100.000 i w ten sposób zarobiliśmy �na czysto�
      700.000 $ nie wstając z łóżka i nie kiwając palcem.
      Zwróćmy uwagę, że gdyby w tym czasie było przestrzegane Prawo
      Parytetu Stóp Procentowych, to taki interes byłby w ogóle niemożliwy!
      Albowiem Prawo Parytetu wymaga, żeby przy takiej różnicy stóp
      procentowych, kurs wymiany dolara na złote rósł w ciągu roku i na koniec
      roku 1 USD kosztować powinien nie 10.000 złotych ale około 20 tysięcy i to
      chodzenie do kantorów i banków żadnego zysku by nie przyniosło. Stało się
      jednak inaczej i zysk był gwarantowany.

      Oscylator: spekulacja wyrafinowana

      Ale w ten sposób opisaliśmy jedynie �zysk prosty� i �spekulację prostą�.
      Tymczasem pogwałcenie prawa parytetu otwierało drogę do zysków
      bardziej wyrafinowanych i dużo większych.
      Wyobraźmy sobie bowiem, że lokując 10 miliardów złotych w NBP, udało
      nam się, metodą wręczania czekoladek lub koniaków, uzyskać �kwit
      gwarancyjny�, a więc zaświadczenie, że oto Narodowy Bank Polski wypłaci
      nam na koniec roku 18 miliardów złotych, czyli równowartość 1.800.000
      dolarów USA.
      Z kwitem na taką kwotę moglibyśmy pojechać np. do Luksemburga czy
      Wiednia i tam, w zaprzyjaźnionym banku, pod zastaw tego kwitu, uzyskać
      kredyt. Powiedzmy, że negocjacje przebiegły pomyślnie i jakiś bank
      zachodni (albo jakaś inna Ciocia) pożycza nam 1.800.000 USD! Jeśli to jest
      znowu pożyczka na 10%, to po roku trzeba będzie oddać 1.980.000 USD.
      Teraz możemy operację powtórzyć: pojechać do Polski, wymienić szybko
      dolary na złotówki, uzyskując z wymiany 18 miliardów złotych. Lokując te
      18 miliardów na 80% na rok, powinniśmy z banku otrzymać 18 mld plus
      80% czyli 32,4 miliarda złotych.
      Teraz to wszystko policzmy:
      Oddać I Cioci: 1.100.000 USD Oddać II Cioci: 1.980.000. USD Razem do oddania: 3.080.000
      Wypłata I Lokaty: 18.000.000.000 zł Wypłata II Lokaty: 32.400.000.000 zł
      Razem z polskich banków: 50.400.000.000 zł
      Wymieniamy to w kantorach na 5.040.000 USD. Oddając �ciociom�
      • Gość: CV Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.aei.ca 16.06.02, 04:10
        CZ 2
        Teraz to wszystko policzmy:
        Oddać I Cioci: 1.100.000 USD Oddać II Cioci: 1.980.000. USD Razem do oddania: 3.080.000
        Wypłata I Lokaty: 18.000.000.000 zł Wypłata II Lokaty: 32.400.000.000 zł
        Razem z polskich banków: 50.400.000.000 zł
        Wymieniamy to w kantorach na 5.040.000 USD. Oddając �ciociom�
        3.080.000 USD zostaje nam na czysto: 1.960.000 USD.
        Każdy może teraz sobie policzyć, jaki zysk osiągnęlibyśmy, gdybyśmy,
        zamiast czekać i kasować te pieniądze na koniec roku, poszukali Trzeciej
        Cioci i wzięli z Drugiej Lokaty kwit na równowartość trzech milionów dolarów!
        Itd., itd. Gdyby tak udało nam się �oscylować� pomiędzy kolejnymi
        �ciociami� i kolejnymi bankami - powiedzmy - raz na miesiąc, to w ciągu
        dwunastu miesięcy z jednego miliona dolarów moglibyśmy �wyciągnąć�
        nawet i 100 milionów dolarów! Takie oto możliwości stworzyło pomysłowym i
        sprytnym (i ustosunkowanym!) ludziom pogwałcenie Prawa Parytetu Stóp
        Procentowych przez zamrożenie kursu dolara i �utwardzenie złotówki�.
        Te możliwości zostały wykorzystane, ponieważ w Polsce (i za granicą!) nie
        brakuje ludzi sprytnych i pomysłowych. Najlepiej opisane są osiągnięcia
        Art-B, a w książce �Kto się boi Art-B?� Bagsik i Gąsiorowski sami chwalą się,
        że ten �oscylator� przyniósł im, w ciągu jednego roku, zysk 18.000 procent!
        Swego wynalazku nie nazwali jednak �oscylatorem�, ta nazwa przyjęła się
        później, ale �B.G. Moneytron�, a więc, tłumacząc na polski: �Bagsika i
        Gąsiorowskiego Akcelerator Pieniędzy�.
        W taki oto sposób, przez zamrożenie kursu dolara przy wysokich stopach
        procentowych, stworzona została do okazja do nieograniczonego arbitrażu,
        a co za tym idzie do nieograniczonego drenażu finansów publicznych.

        Kto mógł na tym skorzystać?

        Co było potrzebne, aby móc wykorzystać tę niebywała okazję? Dwa elementy:
        (1) Trzeba było wiedzieć, że kurs dolara zostanie utrzymany przez dłuższy czas przy wysokich
        stopach %. Innymi słowy, trzeba było mieć dostęp do sekretów polityki finansowej państwa.
        (2) Trzeba było mieć dostęp do przyzwoitego kredytu (potrzebna była �ciocia�, która pożyczy
        pierwszy milion dolarów lub pierwszy miliard złotych; mniejszych sum nie bierzemy pod uwagę).
        Odpowiedź na postawione wyżej pytanie brzmi: z możliwości opisanego
        wyżej arbitrażu (oscylatora, moneytronu) skorzystać mógł każdy, kto
        posiadał odpowiednią informację i miał łatwy dostęp do kredytu.
        Najlepszą, najbardziej hojną i wydajną �ciocią� okazał się być FOZZ
        (Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego). �Operatorzy� FOZZ-u (jego
        dyrektor generalny przede wszystkim) i jego partnerzy biznesowi otrzymali
        do dyspozycji z Budżetu Państwa kwotę ok. miliarda dolarów, z którą mogli
        robić praktycznie wszystko, co im przyszło do głowy. Na dodatek, przy
        minimalnych obowiązkach księgowych, a nawet wręcz bez księgowania,
        gdyż przykrywkę tych operacji wykonywanych szyto-kryto, albowiem za
        pretekst służyła tu sprawa wykupu polskich weksli dłużnych na tzw.
        wtórnym rynku. Ponieważ z punktu widzenia prawa międzynarodowego
        operacje takie były nielegalne, więc ta nielegalność stanowiła uzasadnienie
        do utajniania operacji i braku zapisów księgowych. Jednakże prawdziwe
        �interesy� operatorzy FOZZ przeprowadzali w sposób wyżej opisany:
        wykorzystując różnice stóp procentowych i stały kurs dolara.
        Istnieją wszelkie podstawy, by sądzić, że drobiazgowe, trwające 9 lat i
        kosztujące Skarb Państwa miliony dolarów śledztwo w sprawie FOZZ poszło
        w niewłaściwa stronę, a znajdujący się w Sądzie Okręgowym w Warszawie
        akt oskarżenia w ogóle tym aspektem sprawy się nie zajmuje. Zakładając
        dobrą wolę prokuratorów i śledczych w tej sprawie, przyjąć wypada, że
        wynika to z braku odpowiedniego wykształcenia i nieznajomości
        przedstawionego tu prawa parytetu stóp procentowych. Prokuratorzy zajęli
        się rachunkami księgowymi i badali, czy udzielone kredyty zostały w
        odpowiednim czasie spłacone, czy pożyczane pieniądze oddane... Jak
        wiemy, ten trop doprowadził do ujawnienia, że nie rozliczone zostały jakieś
        kwoty (razem na około 400 milionów złotych, czyli niewiele ponad 100
        milionów dolarów). Akurat mniej więcej tyle, ile Bagsik i Gąsiorowski wywieźli
        w czasie swojej słynnej ucieczki z Polski. Jednakże istota sprawy nie
        polegała na tym, czy �ciocia� odzyskała pożyczony milion dolarów w całości
        i w terminie: tylko głupiec próbowałby oszukiwać taką dobrą �ciocię�, która
        umożliwia robienie takich fantastycznych interesów. Drenaż finansów
        publicznych i rabunek Polski polegał na tym co działo się pomiędzy
        pożyczeniem pieniędzy i ich oddaniem?

        Jak oszacować straty?

        Jak oszacować straty, jakie Polska poniosła w wyniku tych machinacji i jak znaleźć udziałowców tego
        procederu? Odpowiedź na te pytania nie wymaga trudu i nie ma konieczności wysyłania
        ekip prokuratorów w najodleglejsze zakątki Ziemi. Odpowiedź znajduje się w NBP i w innych bankach w
        Polsce. Można postawić dwie hipotezy, których prawdopodobieństwo słuszności jest bliskie jeden.
        (1) Wszystkie lokaty bankowe na sumy powyżej 100.000 USD (czytaj: jednego miliarda starych
        złotych) to były lokaty spekulacyjne, drenujące finanse Polski.
        (2) Wszystkie kredyty na kwoty przekraczające jeden miliard starych złotych i nie wykorzystane
        zgodnie z przeznaczeniem (banki nie mogą udzielać kredytów w celach spekulacyjnych, każdy kredyt
        musiał mieć jakieś �rzeczowe� uzasadnienie) to kredyty spekulacyjne, a więc przestępcze.
        W procederze drenowania finansów Polski uczestniczyli zarówno rabusie
        �rodzimi� (krajowi, polscy), jak i zagraniczni. Na świecie pełno jest
        arbitrażystów, których jedynym zadaniem jest wyszukiwanie okazji do
        arbitrażu i za to otrzymują wysokie uposażenia. Jawne złamanie parytetu
        stóp procentowych, jakie miało (i nadal ma) miejsce w Polsce, stwarzało
        okazję, której trudno było się oprzeć. Był to zresztą schemat powielany w
        wielu miejscach na świecie i w różnych krajach, przede wszystkim w tzw.
        krajach trzeciego świata. Jednym z bardziej głośnych przykładów jest
        casus Argentyny [zob. (5)]. Można się zasadnie obawiać, że w tym
        rankingu Polska wysuwa się na niechlubne pierwsze miejsce, gdyż nigdzie (o
        ile mi wiadomo) odstępstwa od prawa parytetu stóp procentowych nie były
        bardziej rażące i mechanizm rabunku nie pracował z większą wydajnością.
        Obecna burza wokół stóp procentowych i kursów walutowych powinna
        wszystkim uzmysłowić, ze ten zabójczy mechanizm działa nadal - tyle, że
        ze znacznie ograniczoną wydajnością. Różnice stóp procentowych są teraz
        znacznie mniejsze, a więc finanse publiczne są drenowane spekulacyjnie,
        ale już znacznie wolniej i łagodniej. Bez zmiany kursu wymiany tamę temu
        procederowi mogłoby postawić tylko zrównanie stóp procentowych w Polsce
        z tymi, jakie obowiązują za granicą.

        (1) Baxter, A. Rennie: Financial Calculus, Cambridge University Press, Cambridge, 1996
        (2) J. Przystawa, M. Wolf: Physica A, 285 (2000), 220-226
        (3) Zarządzenie Prezesa NBP nr 18/89 z 20 grudnia 1989, Dz. Urz. NBP.89.7.15
        (4) A. Kwiatkowska, T. Rudomino: Kto się boi Art-B?, Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Wa-wa 1997
        (5) M. Dakowski, J. Przystawa: Via bank i FOZZ, Antyk, Warszawa, 1992
        (6) www.derivativesstrategy.com/magazine/archive/1999/1199fea2.asp
        • Gość: MACIEJ Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.ny325.east.verizon.net 16.06.02, 04:45
          Nie probuje tutaj ludziom miazgi z mozgow robic.
          My tu mamy fachowcow na forum,w tym jednego po maturze,co zgodnie twierdza,ze
          wartosc zlotego ustala RYNEK.
          A RPP to grupa wysokiej klasy fachofcow i oni wiedzo co robio.
          My sie nie damy nabrac na blichtr wrogiej Polsce ideologi roszczeniowcow i
          karlow sanacji.
          Zapomnialem dodac ,ze stopy procentowe tez ustala rynek.
          Jakby na to nie patrzec mamy w Polsce solidne podstawy umocnienia
          makroekonomicznego.
        • Gość: xxx Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.calixo.net 16.06.02, 17:50
    • Gość: Rycho Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 16.06.02, 16:26
      Powiedz jasniej co Ci nie odpowiada w odpowiedzi LB bo nie moge
      zrozumiec.Jezeli oczekujesz prostej odpowiedzi na to pytanie(zadane przez KN)
      to od odpowiedzialnego czlowieka jej nie uslyszysz.
      • Gość: MACIEJ Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.02, 04:31
        Rycho-Ja jestem za mocna waluta jesli gospodarka rozwija sie normalnie i jest
        niskie bezrobocie.
        Zalozmy ze w Polsce jest tak jak teraz w Stanach-jakis tam wzrost
        ekonomiczny,bezrobocie 6%-to nie zadnej paniki niech sobie waluta oscyluje 5% w
        te czy wewte.
        Choc obserwujac po Stanach,Bush i Greenspan nie sa przekonani ze wszystko juz
        jest na dobrej drodze i dlatego Fed nie podnosi st%.

        Balcerowicz wyraznie unikal odpowiedzi na pytanie:"Czy obnizka wartosci zlotego
        przynioslaby wzrost produkcji i exportu a tym samym ozywienie gospodarcze?".
        Nikt nie mowil o obizce wartosci zlotego o wiecej niz 20-25% i to w ciagu 2 lat.
        Ani ja ,ani Fizyk,ani Orlowski.
        Mozna to zrobic w krotkim okresie czasu,bo ostatnie 2 lata zostaly zmarnowane.
        • Gość: Rycho Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 17.06.02, 09:48
          Co do meritum czyli czy PLN jest przewartościowany czy nie to sprawa
          dyskusyjna,a ja osobiście nie mam na ten temat żadngo konkretnego stanowiska.
          Problemem jest co innego:jakimi metodami tą wartość zmienić?Wpuszczenie do
          obiegu dodatkowych ilości pieniędzy spowoduje w dużym stopniu reanimację
          przedsiębiorstw które i tak upadną bo są nieefektywne.Obecna sytuacja sprzyja
          obniżaniu kosztów i wzrostowi wydajności pracy.Jak rozumiem obniżka wartościPLN
          teoretycznie miałaby skutkować podniesieniem konkurencyjności polskiego
          eksportu.W praktyce jest to wielce problematyczne gdyż Polska wytwarza znikome
          ilości towarów które skutecznie mogą konkurować na rynkach światowych.Towary i
          tak są sprzedawane głównie za USD lub EURO ,a dopiero w Polsce na konta
          eksporterów wpływają złotówki.Jeżeli obniżymy ich wartość to automatycznie
          nominalnie wzrosną koszty wytwarzania i cała operacja dewaluacji może nie
          przynieść oczekiwanych rezultatów.Obniżka stóp procentowych też niewiele da
          gdyż będzie zniechęcała do lokowania pieniędzy w bankach,a to ograniczy
          możliwości kredytowe na których brak narzekają przedsiębiorcy.
          Swoją drogą Macieju zainteresuj się Czechami,gdzie stopy procentowe są
          niższe,próby interwencji w celu obniżenia wartości korony były przeprowadzane,a
          korona w dniu dzisiejszym jest na rekordowo wysokim poziomie do USD i EURO oraz
          PLN(który podobno jest za mocny).
          • Gość: Fizyk Kilka uwag... IP: *.tsl.uu.se 17.06.02, 10:07
            1) Koszta pracy w Czechach liczone w Euro, stosunek PKB
            w USD do PKB w PPP (czyli ceny) sa w Czechach znacznie
            nizsze niz w Polsce, przy lepszych perspektywach
            gospodarki (zrownowazony rozwoj, dobra infrastruktura,
            swietna struktura eksportu) i nizszych wydatkach
            socjalnych
            (o 1/4). W tym sensie, zlotowka jest bardzo
            przewartosciowana
            do CZK.

            2) Nie wiem czemu, obroncy silnej zlotowki przyjmuja
            na wiare, ze upadaja tylko "nieefektywne
            przedsiebiorstwa".
            Jesli ktos zyje z eksportu do strefy Euro, to musialby
            osiagac
            jakies niesamowite zyski, zeby wytrzymac 20% zmiane
            kursu,
            przy polskiej sztywnosci cen i prawa pracy.
            Czy Stocznia Szczecinska jest nieefektywna, czy
            wpadla w pulapke kursowa?

            Co to jest przedsiebiorstwo nieefektywne?

            Czy efektywnosc przedsiebiorstw zalezy od
            kursu waluty (zakladajac wysoka sztywnosc
            prawa pracy)?

            Co zrobimy, jak bedziemy mieli 25% "nieefektywnych"
            obywateli w wieku produkcyjnym?

            3) Najwazniejsze pytanie: jak wplynac na kurs walutowy?
            Coz, bulawe ma tu NBP i RPP. Najprosciej byloby
            obciac stopy i wprowadzic na rynek niepewnosc
            co do polityki kursowej NBP, przeprowadzic
            kilka malych, tajnych interwencji. Jak na razie jednak,
            Pan Prezes NBP robi wszystko, zeby
            zlotowka byla jak najsilniejsza. Dopoki tak bedzie,
            pytania "jak to zrobic?" sa nieco na wyrost.

            Pozdrawiam
            F.

            • Gość: Rycho Re: Kilka uwag... IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 17.06.02, 10:11
              Ale my tu na forum nie mając żadnego wpływu na bieg wydażeń możemy sobie takie
              pytania zadawać i próbować na nie odpowiedzieć.
            • Gość: MACIEJ Re: Kilka uwag... IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 05:55
              Gość portalu: Fizyk napisał(a):

              > 1) Koszta pracy w Czechach liczone w Euro, stosunek PKB
              > w USD do PKB w PPP (czyli ceny) sa w Czechach znacznie
              > nizsze niz w Polsce, przy lepszych perspektywach
              > gospodarki (zrownowazony rozwoj, dobra infrastruktura,
              > swietna struktura eksportu) i nizszych wydatkach
              > socjalnych
              > (o 1/4). W tym sensie, zlotowka jest bardzo
              > przewartosciowana
              > do CZK.

              Stosunku PKB w exchange rate do PKB w PPP nie wytlumaczysz ludziom ,ktorzy nie
              maja gruntownych podstaw z ekonomii.

              Podstawowe powody dlaczego korona czeska sie umacnia ,to:
              1-maja szybszy wzrost gospodarczy niz Polska w chwili obecnej.
              2-mniejsze koszty
              3-lepsze perspektywy

    • Gość: JOrl Do Szanownego Pana Roberta IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.02, 17:24
      Moze by sie Pan do tego interesujacego postu CV (2 czesci) ustosunkowal?
      Czekam z niecierpliwoscia. Moze nawet inni tez?
      Pozdrowienia
      • Gość: MACIEJ Re: Do Szanownego Pana Roberta IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.02, 18:11
        Po pierwsze uzywanie oscylatora bylo legalne,a po drugie popularne dlatego
        Bagsik i Gasiorowski sa scigani za co innego.
        W tej chwili roznica w oprocentowaniu walut w dalszy ciagu istnieje i bardzo
        wielu z tego korzysta.
        Fizyk dal ostatnio przyklad,ze chetnych na papiery rzadowe bylo 3x wiecej niz
        tych papierow wyemitowano,co swiadczy bardzo zle o wysokich stopach procentowych
        RPP,Balcerowiczu i tym calym pierdolniku ktory oni stworzyli.

        Jesli Robert nie rozumie prostej symulacji ze spadek cen musi byc
        zrekompensowana wzrostem podazy inaczej nastapi inflacja,to jaka alternatywe
        moze ci zaproponowac odnosnie spadku stop procentowych.

        A teraz JOrl ty mnie odpowiedz ile Niemcy przegraja z USA na mistrzostwach
        swiata?
      • Gość: Rycho Re: Do CV i JOrl IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 17.06.02, 22:11
        Na początek uściślenie:kursu walut nie ustala prezes NBP tylko ogłasza kursem
        ten który był na rynku o godz.12.
        Reszta postu skierowana jest chyba do tych co nie śledzą polskiego rynku
        pieniężnego,a w dodatku oczekują sensacji.
        Do CV mam pytanie:skoro z Polski można tak łatwo wyprowadzić duże ilości USD to
        może wyjaśni mi pewien fenomen.W 1989r. Polska nie miała żadnych rezerw
        walutowych,a obecnie ma ich ok.30mld.USD mimo możliwości wyprowadzania z Polski
        olbrzemizh pieniędzy.Jak to się stało i czy aby w Pańskim rozumowaniu nie ma
        jakiegoś błędu?
        • Gość: JOrl Re: Do CV i JOrl IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.02, 17:27
          Gość portalu: Rycho napisał(a):

          > Na początek uściślenie:kursu walut nie ustala prezes NBP tylko ogłasza kursem
          > ten który był na rynku o godz.12.
          > Reszta postu skierowana jest chyba do tych co nie śledzą polskiego rynku
          > pieniężnego,a w dodatku oczekują sensacji.
          > Do CV mam pytanie:skoro z Polski można tak łatwo wyprowadzić duże ilości USD to
          >
          > może wyjaśni mi pewien fenomen.W 1989r. Polska nie miała żadnych rezerw
          > walutowych,a obecnie ma ich ok.30mld.USD mimo możliwości wyprowadzania z Polski
          >
          > olbrzemizh pieniędzy.Jak to się stało i czy aby w Pańskim rozumowaniu nie ma
          > jakiegoś błędu?
          Jestes pewny, ze Polska ma te rezerwy 30 mild$? Ja przed paroma miesiacami tez
          ich szukalem. Na tym forum. I wyglada mi na to ze ich nie ma. A jesli ma, to sa
          dawno zastawione za te ogromne dlugi. Panstwowe ponad 50 mild$. I jak twierdzi
          komentator 70 mild Euro pozyczonych w bankach dzialajacych w Polsce jako waluty.
          Zgadza sie, Bank Polski stwierdzal kurs dolara. Ale go pilnowal, pompujac do
          Polski dolary i zapozyczajac panstwo. Dlatego cena dolarow byla stabilna.
          I te pozyczone pieniadze byly wydawane na import dla "wesolych konsumentow". Stad
          te dlugi.
          Ale nie tylko dorobili sie tacy majacy ciotki $ milionerki. Wielu, majacych
          waluty, a zyjacych oszcednie, robilo to samo. I zarabialo proporcjonalnie tak
          samo. I to sa ci, co lubia Balcerowicza. Bo bez kiwniecia palcem, czyli bez
          pracy, mieli pieniadze.
          Na tym forum sa tez tacy ludzie. Dlatego tez nie wierza, albo udaja ze nie widza
          tego postu CV. Ty, wygladsz, Rychu, nalezysz do nich.
          Jak to przed kilku tygodniami zrozumialem, co Wy tam w Polsce nawyprawialiscie,
          to nie wiem, czy sie smiac, czy plakac.
          Zniszczyliscie kraj.
          A ci "najmadrzejsi" w calym majestacie prawa beda mogli swoje miliony od jesieni
          legalnie wywiezc z kraju. I uciec przed Lepperem.
          Pozdrowienia.

          • Gość: Rycho Re: Do JOrl IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 18.06.02, 23:13
            JOrl rezerwy są faktycznie i co miesiąc jest publikowana ich wysokość,co
            ciekawe to mimo deficytu w handlu wielkość jej powoli lecz systematycznie
            rośnie.Nie są też zastawione nigdzie za żadne długi ponieważ od 1990r. kredyty
            biorą konkretne podmioty gospodarcze,a nie Państwo Polskie.Długi Polski
            pozaciągane w okresie komuny zostały częściowo umożone,a reszta jest rozłożona
            na raty do spłacenia dzięki zresztą temu,że do władzy doszedł rząd z
            Mazowieckim i Balcerowiczem co zostało odczytane na zachodzie jako gwarancja
            przeprowadzenia udanych reform.
            Jeżeli chodzi o twoje krytyczne zdanie na temat operacji walutowych to Polska
            nie jest żadnym wyjątkiem w świecie ,wszędzie grają i starają się
            zarabiać .Sprawa druga to trzeba być dosyć naiwnym by wierzyć,że tak łatwo się
            na nim zarabia.Do tego potrzeba trochę wiedzy,śledzenia cały czas ruchów na
            rynkach walutowych oraz odrobiny szcześcia.Czytając twój post odnoszę
            wrażenie ,że ty raczej ze swoją wiedzą nie miałbyś czego tam szukać,a z
            pieniędzy od cioci jeżeli byś dostał szybko by cię wyczyścili.Jedno trafiłeś
            dobrze,faktycznie na co dzień zajmuję się rynkiem walutowym,a jak mi idzie to
            moja tajemnica.Zanim zaczniesz coś pisać na tematy dotyczące spraw walutowych
            pośledż przez parę lat rynki finansowe,a zaręczam ci,że sam będziesz się śmiał
            z tego co dzisiaj napisałeś.Jeżeli w czymś cię uraziłem to z góry przepraszam i
            pozdrawiam Rycho.
      • Gość: Robert Re: Do Szanownego Pana JOrl IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 00:28
        Przeczytałem z grubsza, bo bardzo długie. Zasadniczo mechanizmy przedstawione
        prawidłowo. Zresztą one funkcjonują do dziś. najsłabszym punktem całego
        rozumowania jest nieuwzględnianie ryzyka kursowego. - należy pamiętać, że to
        początek l. 90. na pewno wielu skorzystało z możliwości, ale skala była napewno
        niewielka. Proszę nie spodziewać się, że ktoś tu grał o wysokie stawki. ryzyko
        było zbyt duże. To się może wydać Panu dziwne, ale instytucje finansowe nie
        rzucają się na takie "okazje". Powodów jest b. dużo - ale wymienię Panu tylko
        jeden. Weźmy np. fundusze emerytalne i ubezpieczycieli. Oni dysponują
        największą gotówką. Problem w tym, że to nie jest ich gotówka. Inaczej mówiąc:
        takie fundusze nie będą przekonywały np. fryzjera z kalifornii, żeby zgodził
        się na inwestowanie (a właściwie na hazard) w kraju, o którym on nawet może nie
        słyszał. Ale zgodzę się z tym, że mogło być "paru" szczęściarzy-ryzykantów.
        Czy zwrócił Pan uwagę na post Pana Macieja (pod Pańskim postem). Otóż jest to
        jedyny znany mi (na szczęście wirtualnie) obywatel, który twierdzi, że spadek
        cen wywołuje inflację (wzrost cen). B. ciekawe spostrzeżenia na ten temat
        zawarte są w wątku, który zadedykował mojej skromnej osobie.
        Co do kibicowania w meczu Polska-USA napisałęm już Panu, że oczywiście byłem za
        Polską. Na szczęście mam komu dalej kibicować: senegal i USA
        • Gość: MACIEJ Re: Do Szanownego Pana JOrl IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 05:42
          Musi ci byc niewygodnie sypiac z "Ekonomia polityczna socjalizmu" pod poduszka
          i stad wlasnie te polish jokes.
    • Gość: eMisiek Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 22:58
      Sorry, dopiero teraz zauwazyłem i odpowiadam.

      Kolega Ryba:

      Faktycznie moze i masz racje z tymi gwozdziami ze sa tansze ale do sprawy
      podchodzisz jakbys sie chcial nosem podetrzec. Po co blokowac import? Przeciez
      lepiej jest zmniejszyc koszt wytworzenia gwozdzia w Polsce. Na tym zyska cala
      gospodarka a na slabym zlotym nie (udowodnilem to w "Czy kurs zlotego to
      obecnie glowny problem rzadu", nikt nie polemizuje nawet najwieksi zwolennicy
      slabej zlotowki, fakty mowia same za siebie).


      1. Spójrz na to w taki sposób – po obu stronach granicy stoją identyczne firmy
      o identycznych kosztach produkujące gwoździe.

      Umacnianie się złotego – otwiera Niemcom możliwość zarobienia na polskim rynku,
      nie sa bardziej efektywni, po prostu sprawiją to zmiany kursowe.

      I Polskę zalewają gwoździe (i setki innych towarów z Niemiec i EU) co zmniejsza
      popyt na rodzime towary. Padają polskie firmy produkujące gwoździe i rośnie
      bezrobocie a gospodarka po tej stronie Odry zwalnia.

      Masz taką sama efektywność i rozwój niemieckiej gospodarki.

      Ten sam mechanizm możesz wykorzystać napędzając popyt w Niemczech na gwoździe
      polskie... i rozwijając polska gospodarke kosztem niemieckiej.

      2. Nie mów o blokowaniu importu – co za pomysł, pomyśl za to że silna polska
      waluta blokuje eksport. Bo jest po prostu nieopłacalny – weź przypadek Stoczni.
      Umacniajaca się waluta „zjadła” ich zyski i jest to najlepszy przykład na
      działanie mechanizmu silnej waluty.

      Oczywiście zarząd Stoczni mógł się ubezpieczyć od ryzyka kursowego, ale tego
      nie zrobił bo nie wiedział a koledzy z aws – u tez nie wiedzieli.

      3. „Lepiej jest zmniejszyć koszt wytworzenia gwoździa w Polsce” _ to cytat z
      Ciebie.

      Fajny pomysł tylko jak? Administracyjnie możesz zmniejszyć podatki, koszty
      pracy etc. A nie podniesiesz efektywności. Jedna z dróg do tego sa kredyty (ale
      nie bierzemy bo sa za drogie) albo dodatkowe zyski np. z exportu – ale nie
      eksportujemy bo przy takiej samej efektywności jak w Niemczech – nasze gwoździe
      są droższe i nikt ich nie kupi. Jeśli nie mamy pieniędzy na reorganizację i
      maszyny to nie ma poprawy efektywności i spada konkurencyjność bo lepsze
      maszyny kupią sobie Niemcy bo będą na nie mieli co jeszcze pogorszy nasza
      sytuację.

      A na zakończenie jak w końcu weźmiemy ten kredyt, kupimy maszyny i zaczniemy
      produkować gwoździe lepsze od niemieckich – to złotówka znów się wzmocni i znów
      z wysoka cena nie wejdziemy na rynek niemiecki a na rynku polskim – chyba już
      wiesz co się stanie – wykończa nas Niemcy sprzedając swoje gorsze gwoździe ale
      za połowę ceny naszych...

      Wniosek:

      Na osłabieniu waluty zyska gospodarka bo to otworzy eksport, powstrzyma w
      naturalny sposób import i zacznie napędzać popyt na rodzime towary - bo
      zagraniczne gwoździe i tysiiace innych produktów nagle stana się za drogie.
      • Gość: grafen Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.netia.pl 18.06.02, 07:03
        Gość portalu: eMisiek napisał(a):

        > Sorry, dopiero teraz zauwazyłem i odpowiadam.
        >
        > Kolega Ryba:
        >
        > Faktycznie moze i masz racje z tymi gwozdziami ze sa tansze ale do sprawy
        > podchodzisz jakbys sie chcial nosem podetrzec. Po co blokowac import? Przeciez
        > lepiej jest zmniejszyc koszt wytworzenia gwozdzia w Polsce. Na tym zyska cala
        > gospodarka a na slabym zlotym nie (udowodnilem to w "Czy kurs zlotego to
        > obecnie glowny problem rzadu", nikt nie polemizuje nawet najwieksi zwolennicy
        > slabej zlotowki, fakty mowia same za siebie).
        >
        >
        > 1. Spójrz na to w taki sposób – po obu stronach granicy stoją identyczne
        > firmy
        > o identycznych kosztach produkujące gwoździe.
        >
        > Umacnianie się złotego – otwiera Niemcom możliwość zarobienia na polskim
        > rynku,
        > nie sa bardziej efektywni, po prostu sprawiją to zmiany kursowe.
        >
        > I Polskę zalewają gwoździe (i setki innych towarów z Niemiec i EU) co zmniejsza
        >
        > popyt na rodzime towary. Padają polskie firmy produkujące gwoździe i rośnie
        > bezrobocie a gospodarka po tej stronie Odry zwalnia.

        >
        > Masz taką sama efektywność i rozwój niemieckiej gospodarki.
        >
        > Ten sam mechanizm możesz wykorzystać napędzając popyt w Niemczech na gwoździe
        > polskie... i rozwijając polska gospodarke kosztem niemieckiej.

        Czy polskie firmy maja takie same koszty wytwarzania jak niemieckie?


        >
        > 2. Nie mów o blokowaniu importu – co za pomysł, pomyśl za to że silna pol
        > ska
        > waluta blokuje eksport. Bo jest po prostu nieopłacalny – weź przypadek St
        > oczni.
        > Umacniajaca się waluta „zjadła” ich zyski i jest to najlepszy przyk
        > ład na
        > działanie mechanizmu silnej waluty.
        >
        > Oczywiście zarząd Stoczni mógł się ubezpieczyć od ryzyka kursowego, ale tego
        > nie zrobił bo nie wiedział a koledzy z aws – u tez nie wiedzieli.

        Eksport rosnie (vide ostatnie dane NBP)

        >
        > 3. „Lepiej jest zmniejszyć koszt wytworzenia gwoździa w Polsce” _ t
        > o cytat z
        > Ciebie.
        >
        > Fajny pomysł tylko jak? Administracyjnie możesz zmniejszyć podatki, koszty
        > pracy etc. A nie podniesiesz efektywności.

        Jak to nie podniesiesz efektywnosci???? Efektywnosc rosnie jako m.in. skutek
        rosnacego bezrobocia oraz wiekszych wymagan pracodawcow, zmiany podejscia do
        pracy przez pracobiorcow (juz nie "czy sie siedzi, czy sie lezy...")


        Jedna z dróg do tego sa kredyty (ale
        >
        > nie bierzemy bo sa za drogie) albo dodatkowe zyski np. z exportu – ale ni
        > e
        > eksportujemy bo przy takiej samej efektywności jak w Niemczech – nasze gw
        > oździe
        > są droższe i nikt ich nie kupi. Jeśli nie mamy pieniędzy na reorganizację i
        > maszyny to nie ma poprawy efektywności i spada konkurencyjność bo lepsze
        > maszyny kupią sobie Niemcy bo będą na nie mieli co jeszcze pogorszy nasza
        > sytuację.

        Jak myslisz, dlaczego kredyty sa za drogie? Po raz n-ty: rzad sciaga pieniadze z
        rynku

        >
        > A na zakończenie jak w końcu weźmiemy ten kredyt, kupimy maszyny i zaczniemy
        > produkować gwoździe lepsze od niemieckich – to złotówka znów się wzmocni
        > i znów
        > z wysoka cena nie wejdziemy na rynek niemiecki a na rynku polskim – chyba
        > już
        > wiesz co się stanie – wykończa nas Niemcy sprzedając swoje gorsze gwoździ
        > e ale
        > za połowę ceny naszych...
        >
        > Wniosek:
        >
        > Na osłabieniu waluty zyska gospodarka bo to otworzy eksport, powstrzyma w
        > naturalny sposób import i zacznie napędzać popyt na rodzime towary - bo
        > zagraniczne gwoździe i tysiiace innych produktów nagle stana się za drogie.


        I zapanuje na swiecie dobrobyt...

        • Gość: eMisiek Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 00:22
          Czy polskie firmy maja takie same koszty wytwarzania jak niemieckie?

          Odp: to był przykład jak dwie firmy o z założenia identycznych kosztach mają
          różną pozycje konkurencyjna na rynku z powodu umocnienia się jednej z walut.

          =========
          Eksport rosnie (vide ostatnie dane NBP)

          Gdzie znajdę te dane?

          Z powodu wzmacniającego się pieniądza maleje opłacalność eksportu, a w wypadku
          mniejszych firm – rośnie również ryzyko operacyjne.

          Z powodu wzmocnionej waluty import jest tańszy co oznacza że polskie towary
          przestaja być konkurencyjne cenowo skad dalej wynika spadek popytu na nie,
          spowolnienie gospodarki i bezrobocie.

          ======================

          > 3. „Lepiej jest zmniejszyć koszt wytworzenia gwoździa w Polsce” _ t
          > o cytat z
          > Ciebie.
          >
          > Fajny pomysł tylko jak? Administracyjnie możesz zmniejszyć podatki, koszty
          > pracy etc. A nie podniesiesz efektywności.

          Jak to nie podniesiesz efektywnosci???? Efektywnosc rosnie jako m.in. skutek
          rosnacego bezrobocia oraz wiekszych wymagan pracodawcow, zmiany podejscia do
          pracy przez pracobiorcow (juz nie "czy sie siedzi, czy sie lezy...")

          Odp: Efektywność rośnie z powodu nowych technologii, uproszczenia procesów
          operacyjnych, likwidacji odpadów, zmniejszenia stanów magazynowych, szkoleń,
          wprowadzenia nowych procedur, automatyzacji. Co do bezrobocia to pogląd jest
          dość oryginalny.

          Czyli im większe bezrobocie tym większa efektywność. Pogląd podobny jak Uli, że
          gospodarka amerykańska słabnie bo dolar słabnie. Czyli że gospodarka polska się
          umocniła w ciągu ostatnich 2 lat bo złotówka się umocniła.

          Wzrost etyki pracy (niezbedny jeśli w tym kraju ma być kiedykolwiek „dobrze”)
          jest tylko jednym z czynników poprawy efektywności, może nie marginalnym ale
          drugo lub trzecio - rzędnym. Wyjątki stanowią manufaktury i usługi, tu ma
          większe znaczenie, w przemyśle nie.
          • Gość: MACIEJ Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 06:09
            Gość portalu: eMisiek napisał(a):

            > Jak to nie podniesiesz efektywnosci???? Efektywnosc rosnie jako m.in. skutek
            > rosnacego bezrobocia oraz wiekszych wymagan pracodawcow, zmiany podejscia do
            > pracy przez pracobiorcow (juz nie "czy sie siedzi, czy sie lezy...")
            >
            > Odp: Efektywność rośnie z powodu nowych technologii, uproszczenia procesów
            > operacyjnych, likwidacji odpadów, zmniejszenia stanów magazynowych, szkoleń,
            > wprowadzenia nowych procedur, automatyzacji. Co do bezrobocia to pogląd jest
            > dość oryginalny.
            >
            > Czyli im większe bezrobocie tym większa efektywność. Pogląd podobny jak Uli, że
            >
            > gospodarka amerykańska słabnie bo dolar słabnie. Czyli że gospodarka polska się
            >
            > umocniła w ciągu ostatnich 2 lat bo złotówka się umocniła.
            >
            > Wzrost etyki pracy (niezbedny jeśli w tym kraju ma być kiedykolwiek „dobr
            > ze”)
            > jest tylko jednym z czynników poprawy efektywności, może nie marginalnym ale
            > drugo lub trzecio - rzędnym. Wyjątki stanowią manufaktury i usługi, tu ma
            > większe znaczenie, w przemyśle nie.

            Przede wszystkim chcialbym podziekowac za uznanie jakiego udzieliles mnie pare
            dni temu.
            Dobrze cos takiego uslyszec i to mnie min. trzyma na forum.

            Rok czasu pracowalem nad Fizykiem i zobacz jak sie facet wyrobil.

            Przyjemnie z boku popatrzec,ze dajesz sobie coraz lepiej rade.


            • Gość: eMisiek Do MACIEJA - podziękowania IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 12:11
              Macieju, to ja chce Ci podziękować.

              Po pierwsze dlatego, że przywracasz mi wiarę w ludzki rozum, dotąd miałem
              makroekonomię za gałąź czarnej magii lecz teraz zaczynam powoli rozumieć logikę
              i prostotę procesów które leżą u podstaw działania rynku, podaży, popytu,
              kursów.
              Zaczynam też rozumieć że nie rozumiałem ich do tej pory z tego względu że nie
              byłem w stanie przedrzeć się przez góry bełkotu jakie w tym kraju
              tworzą „specjaliści” wokół gospodarki.

              Po drugie że czytając Twoje posty znacznie skracam czas jaki musiałbym
              poświecić na studia nad dziedziną, a tak mam dostęp do wartościowych treści
              wyłożonych w sposób jasny, przejrzysty i o jedno kliknięcie stąd.

              Po trzecie musze wyrazić uznanie dla Twojej roli społecznej na forum – gdzie
              dajesz możliwość normalnego i logicznego spojrzenia na to co dzieje się w
              gospodarce tego kraju. Z pewnością jest więcej ludzi korzystających z Twojego
              wglądu, nie tylko Fizyk i ja. Nie przypadkiem docenia Cię Fizyk – Twoje
              podejście do ekonomii sprawia, że jawi się ona jako domena ludzi myślących
              logicznie, łączących przyczyny ze skutkami i rozumiejących siły i mechanizmy
              leżące u podstaw przemian gospodarczych w tym tworzenia ożywienia. Nb. wiele
              lat wykonywałem ten sam zawód co Fizyk więc z przyzwyczajenia myślę
              kategoriami procesów, szukam sensu i nie robią na mnie wrażenia ani tytuły ani
              autorytety. Tylko żywa treść i jej sens.

              Macieju – jeszcze raz w imieniu swoim i czytelników tego forum poszukujących
              sensu dziękuję.
              • Gość: azor Re: Do MACIEJA - podziękowania IP: 62.233.149.* 19.06.02, 13:21
                dołączam się
                ja może juz mniej uczyłem sie od Macieja ale potrzebowałem
                "podpórki " w tym bełkocie różnych nawiedzonych "ekonomistów" polskich których
                jedynym celem było zabełtac narodowi w głowach słaby psychicznie mógł zgłupieć
                Maciej - to ja Twój fan - pozdrowienia - azorek /i nie tylko.
              • Gość: Fizyk Box of chocolates IP: *.tsl.uu.se 19.06.02, 14:16
                Hej eMisiek,

                Poczulem sie wywolany do odpowiedzi,
                chcialbym tez co nieco sprostowac. Zachowam sie
                wiec nietypowo i napisze o innym forumowiczu
                (choc to niebezpieczna praktyka). Oczywiscie,
                chodzi o MACIEJA. Otoz, w moim odczuciu, czlowiek
                jest inteligentny i z duza intuicja, ale sadzi tez
                oczywiste byki, co najgorsze zamiast sie przyznac,
                zagaduje publike, robi osobiste wycieczki, zmienia
                temat. Ten styl dyskusji jest tak irytujacy, ze
                ja juz dawno zaprzestalem z nim dyskusji, niemniej jest
                na tyle oryginalny ze, czytam jego tezy - i
                nigdy nie wiem, co znajde - jakis smiec czy cos
                bardzo ciekawego, w kazdym razie niemal zawsze jest o
                czym pomyslec. "MACIEJ is like a box of chocolates".
                Jego "praca nade mna" tez jest taka czekoladka,
                ta teza jest tak glupia, ze az madra.

                Jest kilka zabawnych bledow i niekonsekwencji,
                ktore MACIEJ popelnia, np.

                - krytyka Balcerowicza za robienie tego, co robil
                FED za Reagana, przy jednoczesnym uwelbieniu
                dla polityki Reagana, ktoremu FED podlegal

                - powolywanie sie na Friedmana jednego z tworcow
                "ekonomii podazy", przy jednoczesnym zalecaniu
                recept dokladnie przeciwnych (stymulowanie
                popytu przez Bank Centralny), rodem chyba z
                Keynesa

                - wzrost podazy jako zrodlo inflacji to prawdziwy
                majstersztyk dialektyki

                - pelne zatrudnienie jako naczelna zasada wiodaca
                zarzadzania gospodarka (czysty Keynes) przy
                jednoczesnie deklarowanym liberalizmie

                Jak wiesz, 4Q 2001 trafil, ale wszystkie wskazniki
                gieldowe w US zjechaly od grudnia 2001 do dzis,
                tak jak mu w grudniu pislaem.

                Radze wiec bardzo uwazac na szczegoliki.

                Pozdrowienia
                F.
                • Gość: Robert Re: Box of chocolates IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 15:44
                  Widzę, że należy Pan do wielbicieli twórczości Johna Irvinga. ja też. Te błędy,
                  które Pan wymienił, to nie są szczegóły. One świadczą o fundamentalnym braku
                  wiedzy z zakresu makroekonomii. O zupełnym nie rozumieniu podstawowych pojęć i
                  procesów. Nie można w przypadku Pana Macieja mówić o żadnych teoriach
                  naukowych. jest Pan zdaje się fizykiem. Gdyby Pan dyskutował z Panem Maciejem
                  na temat fizyki to on negował by nawet najbardziej oczywiste prawa. To tak
                  jakby Panu udowadniał, że gdy porusza się z prędkością 100 tys. km/s to światło
                  wyprzedzi go: 300 tys km/s - 100 tys.km/s = 200 tys. km/s
                  o tyle mnie to wszystko niepokoi, że "poglądy" takie jak u Pana Macieja są dość
                  popularne, co później przekłada się na decyzje polityczne, i to, że zamaist
                  szybko się rozwijać Polska znów zaczyna grzęznąć.
                  • Gość: MACIEJ Re: Box of chocolates IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 16:18
                    Potrzebne do zrozumienia procesow zachodzacych w wysoko rozwinietym kraju jak
                    USA sa nie tylko teorie Friedmana ,Keynes'a i innych zmarlych ale przede
                    wszystkim odpowiednia ilosc neuronow,zeby z tych teorii wziac co najlepsze i
                    zastosowac tak by gospodarka amerykanska byla przodujaca na swiecie.
                    To co robil Reagan nie bylo wzorowane na zadnej czystej teorii i dlatego
                    nazywane bylo reaganomiks.
                    Clinton tez nie wzorowal sie na nikim,ani na nikim nie wzoruje sie Bush.

                    Leader tworzy nowa ekonomie a peleton albo goni albo jest w negacji,bo nie
                    rozumie.
                    Nie istnieje taka sytuacja,ze amerykanscy ekonomisci nie rozumieja EUropejskich
                    lub polskich ekonomistow lecz jest odwrotnie.
                    Wyrazem tego jest poziom dochodu narodowego w tych krajach.
                    Czy "polska szkola ekonomii" nauczy sie kiedykolwiek ekonomii stosowanej w
                    Stanach?
                    Moze tak,moze nigdy.
                    Caly czas popelniacie jeden podstawowy blad,ze ekonomia w Stanach bazuje
                    wg.jednego,dwoch lub moze kompilacji trzech znanych teoretykow.
                    Jesli by wszyscy szli wg tych samych teori,to mieliby te same rezyltaty.
                    Przeciez w polowie lat 1970tych Europa byla na podobnym poziomie jak USA.
                    Wlasnie dlatego USA odskoczyla,ze nie trzyma sie scisle A.Smitha,Keynes'a
                    czy Hayek'a.
                    A moze wytlumaczysz medrco na forum dlaczego nie chcesz zyc bogato w Stanach
                    lecz wystarczy ci dostatnio w Europie.
                    Moze powod tego jest tak prosty jak konstrukcja gwozdzia.
                    Zeby zyc lepiej w bogatszym kraju,trzeba przede wszystkim wiecej od siebie
                    wymagac.
                    Bylo niedawno trafne porownanie na forum ze Szwedzi zyja na poziomie Murzynow w
                    Stanach.
                    Moze i Robertowi tez ktoregos dnia switnie,ze swiadomosc ksztaltuje byt.
                    • Gość: Robert Re: Box of chocolates dla Fizyka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 17:37
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Przeciez w polowie lat 1970tych Europa byla na podobnym poziomie jak USA.
                      > Wlasnie dlatego USA odskoczyla,ze nie trzyma sie scisle A.Smitha,Keynes'a
                      > czy Hayek'a.

                      to jest właśnie doskonały przykład na to co pisałem Panu o teoriach naukowych -
                      gdyby Pan Maciej dyskutował o fizyce napisałby tak: fizyka w USA się rozwija, bo
                      USA nie trzyma się ściśle Newtona, Bohra i Einsteina.
                      Tylko na miejsce Keyensa powinien wstawić nazwisko jakiegoś fizyka, którego
                      teorie kompletnie się nie sprawdziły. Może być któryś, który twierdził, że Ziemia
                      porusza się po obręczach ze szkła
                      • Gość: MACIEJ Re: Box of chocolates dla Fizyka IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 17:54
                        Chory jestes z ta negacja.
                        Znowu glupoty zamiast konkretow.
                      • Gość: eMisiek Odp. dla Roberta IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 17:57
                        to jest właśnie doskonały przykład na to co pisałem Panu o teoriach naukowych -

                        gdyby Pan Maciej dyskutował o fizyce
                        napisałby tak: fizyka w USA się rozwija, bo
                        USA nie trzyma się ściśle Newtona, Bohra
                        i Einsteina.
                        Tylko na miejsce Keyensa powinien
                        wstawić nazwisko jakiegoś fizyka, którego
                        teorie kompletnie się nie sprawdziły.
                        Może być któryś, który twierdził, że Ziemia
                        porusza się po obręczach ze szkła


                        Usmiałem sie.

                        Oto dlaczego - po pierwsze że w fizyce jedne teorie zastepują drugie i kazda
                        jest na tyle dobra na ile sie sprawdza - teoria Einsteina zastapiła teorie
                        Newtona ale z kolei Einstein nie mogl do konca zycia zrozumiec i zaakceptowac
                        teorii kwantowej.

                        Dlatego - nauka w USA i na swiecie rozwija sie bo kwestionuje Newtona,
                        Einsteina.

                        Drugi powod - ekonomia nie jest nauka scisla przez co jej weryfikacja jest
                        utrudniona. Z punktu widzenia metodologii nauki w takiej sytuacji - najlepiej
                        jest byc bardzo ostroznym w korzystaniu z "teorii" innych, nawet znanych
                        autorytetów, można powiedziec - szczególnie uznanych autorytetów.

                        Dla mnie z całym bagażem wykształcenia scisłego jest oczywiste, że kazda z
                        teorii ekonomicznych jest obarczona dużą niepewnością a więc powoływanie sie na
                        cytaty z autorytetów przywodzi mi na myśl średniowiecznych lekarzy
                        deliberujących nad chorym czy może Paracelsus czy może Hipokrates w swych
                        traktatach stosuje sie do tego przypadku i "ma rację".

                        Podobnie case studies mają ograniczone zastosowanie. Dlatego wole podejście
                        Maieje i Fizyka myslących modelami i przedstawiających logikę powiązań pomiedzy
                        zjawiskami - nad uczonych w piśmie znajacych co kto i gdzie powiedział.
                  • Gość: Fizyk Lubie czekoladki, zwlaszcza z likierem... IP: *.tsl.uu.se 19.06.02, 20:56
                    Panie Robercie,

                    Problem polega na tym, ze jest mi w tej chwili
                    blizej do ekonomii popytu, w tym do esencji pogladow
                    MACIEJA, [ktory wciaz jeszcze nie rozumie, ze
                    nic sie ze mna nie wskora ani poklepywaniem po
                    plecach ani docinkami.]

                    Nie uwazam, zeby Keynesa mozna bylo uznac za
                    ekonomiste, ktorego poglady sa po prostu bledne.
                    Przeciez, caly cywilizowany swiat uzywal ich z
                    sukcesem,
                    Szwecja uzywa nadal (po niezbednym unowoczesnieniu),
                    i zapewniam, zyje sie w niej lepiej niz dobrze (tylko
                    dzien w zimie jest za krotki).

                    Jesli chce Pan szukac analogii z fizyka, to Keynes
                    bylby jak
                    Newton. Dziala, ale mamy juz lepsze teorie.
                    Nadto, ekonomia nie ma tego poziomu falsyfikowalnosci
                    co fziyka, wiec tego rodzaju porowania wioda
                    na manowce.

                    Dlaczego sklaniam sie do demand-side w kontekscie
                    sytuacjii Polski? Mianowicie, obawiam sie tego co
                    MACIEJ opisuje - mianowicie liquidity trap - sytuacji
                    w ktorej bardziej sie oplaca oszczedzac niz inwestowac,
                    wiodacej w sytuacjii krajow rozwijajacych sie do
                    recesji zakonczonych powaznym kryzysem walutowym
                    (Argentyna, Meksyk). Ponoc Japonia ma ten problem,
                    bioracy sie glownie ze struktury demograficznej.
                    Dlatego, moje zastrzezenia do MACIEJA sa w istocie
                    terminologiczne: wiele z jego pogladow jest
                    neokeynesowskich, tak jak to jest w przypadku moim,
                    Ryfkina, Stiglitza.

                    A teraz ciekawostki dla koneserow - podobienstwa
                    i roznice miedzy reaganomics a balcerkracja:

                    Podobienstwa:
                    - ostra polityka monetarna Volkera prowadzaca do
                    bardzo glebokiej recesji
                    - wywolane tym (i cieciami podatkowymi) duze deficyty
                    budzetow
                    - duze deficyty handlowe
                    - silna aprecjacja waluty
                    - redukcja wydatkow sfery publicznej na rzecz
                    prywatnej,
                    przy jednoczesnym zwiekszeniu zatrudnienia
                    sfery publicznej


                    Roznice:
                    - skoordynowane zmiany w prawodawstwie
                    (rynek pracy) w USA (brak w Polsce)
                    - podwyzszenie wydatkow militarnych - w tym
                    na najnowsze technologie - Star Wars
                    - poziom rozwoju gospodarki i elastycznosc
                    zachowan ludzkich, poziom infrastruktury

                    Te same roznice, ktore zalatwily kraje
                    rozwijajace usilujace wdrazac cos na
                    ksztalt reaganomics (bo to prosze
                    panstwa trzeba umniec, zeby nie wjechac
                    w liquidity trap), jak Argentyne.

                    Uwaga: w polowie lat 80-tych na zyczenie
                    USA OBNIZONO ISTOTNIE WARTOSC DOLARA,
                    w wyniku porozumien miedzy panstwami
                    i bankami, bo eksport nie byl konkurencyjny.
                    To powinno dac panstwu do myslenia

                    Pozdrawiam
                    F.
                    • Gość: Fizyk Produkcja przemyslowa w maju IP: *.tsl.uu.se 19.06.02, 21:14
                      Aha, mozliwa ucieczka przed liquidity trap plolega
                      na szybkim obnizaniu stop procentowych.
                      W Polsce odnotowano w maju bardzo duzy
                      spadek produkcjii przemyslowej rok-do-roku:
                      o 4.1%. Ta recesja trwa juz stanowczo za dlugo
                      - trzeba sie spieszyc!!!

                      Pozdrawiam
                      F.
                      • Gość: Robert Re: Produkcja przemyslowa w maju IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 13:10
                        Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                        > Aha, mozliwa ucieczka przed liquidity trap plolega
                        > na szybkim obnizaniu stop procentowych.
                        > W Polsce odnotowano w maju bardzo duzy
                        > spadek produkcjii przemyslowej rok-do-roku:
                        > o 4.1%. Ta recesja trwa juz stanowczo za dlugo
                        > - trzeba sie spieszyc!!!
                        >
                        > Pozdrawiam
                        > F.
                        >
                        żeby móc formułować jakiekolwiek teorie, pan maciej musaiłby dysponować chociaż
                        jakimkolwiek aparatem pojęciowym. Np. wiedzieć co to jest inflacja, popyt, podaż,
                        rynek, wiedzieć, że nie ma rynku nasyconego itp.,ale pewnie przykładu z Keyensem
                        użyłem niezbyt szczęśliwie. rzeczywiście ma pewnien wkład. najlepszym przykłądem
                        może być właśnie liquidyty trap, którą opisywał właśnie Keyens. Polega to z
                        grubsza na czymś dokładnie odwrotnym niż Pan pisze. Jest to taka sytuacja kiedy
                        stopy procentowe są tak niskie, że można spodziewać się już tylko ich
                        podwyższenia. W takiej sytuacji jednak podwyżka stóp spowoduje presję na obniżkę
                        cen papierów wartościowych. W związku z czym mimo "maksymalnie" niskich stóp,
                        ludzie nadal "pozostają" przy gotówce. Aregentyna ma się tu nijak.
                        Nie można porównywać sytuacji Japonii i Argentyny. To co doprowadziło Aregentynę
                        do kryzysu finansowego, to przede wszystkim niemożność udźwignięcia kosztów
                        obsługi długu. Aregentyna powinna zbankrutować. Ten dług wziął się między innymi
                        z niekontrolowanych wydatków. japonia to zupełnie inna historia.
                        Błędne są Pańskie konkluzje dotyczące polityki gosp. Reagana i porównywnie jej z
                        np. wczesnym Balcerowiczem. Inne realia, czasami podobne, narzędzia. Jedno jest
                        wspólne - deregulowanie rynku. dzisiaj nikt nie ma watpliwośći, że prosperity lat
                        90. to właśnie zasługa polityki lat 80. Problemem przed którym staną za chwilę
                        USA - to rozpasana konsumpcja. Poziom zadłużenia gops. domowych sięgnął
                        niespotykanych rozmiarów. To może pęknąć (ale nie musi).
                        • Gość: Fizyk Re: Produkcja przemyslowa w maju IP: *.tsl.uu.se 20.06.02, 16:58
                          Gość portalu: Robert napisał(a):


                          > może być właśnie liquidyty trap, którą opisywał
                          > właśnie Keyens. Polega to z grubsza na czymś
                          > dokładnie odwrotnym niż Pan pisze.
                          > Jest to taka sytuacja kiedy stopy procentowe są tak
                          niskie,
                          > że można spodziewać się już tylko ich podwyższenia.
                          > W takiej sytuacji jednak podwyżka stóp spowoduje presję
                          na
                          > obniżkę cen papierów wartościowych. W związku z czym
                          > mimo "maksymalnie" niskich stóp, ludzie nadal
                          "pozostają"
                          > przy gotówce.

                          Zgadzam sie, to jest dokladnie to, o co mi chodzi -
                          to co spotkalo obecnie Japonie. Argentyna nie jest
                          klasyczna liquidity trap, choc ma z nia cechy wspolne:
                          w Argentynie takze nie oplacalo sie inwestowac,
                          tylko trzymac dolary lub inwestowac za granica, co
                          prowadzilo do zwijania sie gospodarki i
                          wyprowadzania oszczednosci. Oczywiscie, klasyczna
                          liquidity trap byla opisana dla ekonomii zamknietej,
                          a Argentyna to przypadek bardziej zlozony.

                          Sadze jednak, ze istota problemu jest ta sama:
                          stworzenie warunkow, w ktorych nie oplaca
                          sie inwestowac.


                          > Nie można porównywać sytuacji Japonii i Argentyny.
                          > To co doprowadziło Aregentynę
                          > do kryzysu finansowego, to przede wszystkim niemożność
                          > udźwignięcia kosztów obsługi długu.

                          No, to jest tautologia. To nie jest przyczyna bankructwa,
                          a samo bankructwo. Przyczyna bylo zas przewartosciowane
                          peso prowadzace do zwijania sie gospodarki (no i
                          oczywiscie sztywny system korporacyjny).


                          > Argentyna powinna zbankrutować.

                          Hmmm, jesli Polska zbankrutuje, powie Pan to
                          samo? Jednym slowem - polityka MFW byla dobra,
                          tylko kraj byl zly?



                          > Ten dług wziął się między innym
                          > i z niekontrolowanych wydatków.

                          Przede wszystkim wzial sie ze zwijania sie gospodarki.
                          Kleske Argentyny poprzedzila deflacja, recesja, ciecia
                          wydatkow publicznych. Wszyscy juz wiedza, ze
                          winny byl sztywny kurs peso.

                          > Błędne są Pańskie konkluzje dotyczące polityki gosp.
                          Reagana i
                          > porównywnie jej z np. wczesnym Balcerowiczem.

                          Wyrazilem sie niescisle: porownalbym ja raczej
                          z poznym i aktualnym Balcerowiczem.


                          > Inne realia, czasami podobne, narzędzia.

                          To wlasnie pisze. Inne realia, podobne narzedzia.

                          >Jedno jest wspólne - deregulowanie rynku.

                          To ostatnio jest wlasnie przeciwne do tego, co
                          Pan pisze. Podobne sa natomiast: restrykcyjna
                          polityka monetarna i prywatyzacja oraz skutki:
                          gleboka recesja, deficyty, przewartosciowana
                          waluta.

                          > dzisiaj nikt nie ma watpliwośći, że prosperity lat
                          > 90. to właśnie zasługa polityki lat 80.

                          Zgadzam sie, choc, jak Pan napisal,
                          realia Polski sa inne niz USA, jest nam blizej
                          do Argentyny sprzed kryzysu. Prosze takze
                          nie zapominac, ze do polityki lat 80-tych
                          w USA nalezala dewaluacja dolara.


                          > Problemem przed którym staną za chwilę
                          > USA - to rozpasana konsumpcja. Poziom zadłużenia gops.
                          > domowych sięgnął niespotykanych rozmiarów.
                          > To może pęknąć (ale nie musi).

                          Ja tam trzymam kciuki zeby nie peklo.

                          W Polsce nie ma jeszcze liquidity trap w sensie
                          Keynesa: mozna wyjsc z recesji poprzez obnizke
                          stop. W Polsce jest intelectual liquidity trap:
                          mozna by obnizyc stopy, ale sie tego nie robi.
                          Prowadzi to jednak do tych samych skutkow:
                          gospodarka sie zwija, a zyskuja banki.
                          Jednak, banki nie inwestuja w gospodarke, bo
                          ta sie zwija. Co gorsza, te banki beda sklonne
                          swoj zysk wyprowadzic za granice przy
                          nadal narastajacych klopotach polskiej gospodarki.
                          Kolejne bankructwa zakladow przemyslowych
                          nas do tego przyblizaja. Prosze zauwazyc,
                          ze im dluzej trwa recesja, tym wiecej zakladow
                          upadnie, tym wieksza bedzie dziura budzetowa, tym
                          mniej inwestorow bedzie w Polsce inwestowalo
                          w produkcje. To jest dokladnie taka sytuacja
                          jak w liquidity trap, tyle ze bariera u nas nie sa
                          zerowe stopy procentowe, a upor kilku panow.

                          Pozdrawiam
                          F.

                    • Gość: deLUC Re: Dwa grosze IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 22:07
                      Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                      > Podobienstwa:
                      > - ostra polityka monetarna Volkera prowadzaca do
                      > bardzo glebokiej recesji
                      > - wywolane tym (i cieciami podatkowymi) duze deficyty
                      > budzetow
                      > - duze deficyty handlowe
                      > - silna aprecjacja waluty
                      > - redukcja wydatkow sfery publicznej na rzecz
                      > prywatnej,
                      > przy jednoczesnym zwiekszeniu zatrudnienia
                      > sfery publicznej
                      >
                      >
                      > Roznice:
                      > - skoordynowane zmiany w prawodawstwie
                      > (rynek pracy) w USA (brak w Polsce)
                      - podobno takze deregulacja - zmniejszenie barier
                      administracyjno-prawnych w dostepie do pewnych rynkow, rodzajow dzialalnosci,
                      czyli likwidacja koncesji, licencji itd.
                      - obnizka podatku dochodowego o osob prawnych i fizycznych - na podstawie
                      (watpliwej :) krzywej Lafera
                      > - podwyzszenie wydatkow militarnych - w tym
                      > na najnowsze technologie - Star Wars
                      > - poziom rozwoju gospodarki i elastycznosc
                      > zachowan ludzkich, poziom infrastruktury
                      >
                      > Te same roznice, ktore zalatwily kraje
                      > rozwijajace usilujace wdrazac cos na
                      > ksztalt reaganomics (bo to prosze
                      > panstwa trzeba umniec, zeby nie wjechac
                      > w liquidity trap
                      pulapka plynnosci po naszemu?
                      >), jak Argentyne.
                      >
                      Juz tu nie raz pisalem - gdzie nam sie porownywac do USA? W jakim stopniu
                      mozna uznac polska gospodarke za sterowalna? Jaki jest stopien reakacji
                      bankow w Stanach na zmiane stop przez FED? Recesja w Stanach nie prowadzi do
                      upadku calych branz a jedynie elminacji najgorszych przedsiebiorstw -
                      ich rynek przejmuje inny amerykanski wytworca.
                      Istnieje co najmniej kilka przykladow panstw, ktore stosowaly polityke kursu
                      regulowanego, ochrony rynku, inwestycji proeksportowych - po to by dzieki
                      szybkiemu wzrostowi zbudowac gospodarke silnych branz mogacych konkurowac na
                      rynkach swiatowych.

                      • Gość: Fizyk Re: Dwa grosze IP: *.tsl.uu.se 20.06.02, 09:47
                        Hej,

                        Gość portalu: deLUC napisał(a):

                        > > Roznice:
                        > > - skoordynowane zmiany w prawodawstwie
                        > > (rynek pracy) w USA (brak w Polsce)

                        - podobno takze deregulacja - zmniejszenie barier
                        administracyjno-prawnych w dostepie do pewnych rynkow,
                        rodzajow dzialalnosci, czyli likwidacja koncesji,
                        licencji itd.

                        Dokladnie!!!

                        > - obnizka podatku dochodowego o osob prawnych
                        > i fizycznych - na podstawie (watpliwej :) krzywej
                        Lafera

                        Dokladnie! Tu Reagan sie przeliczyl, bo
                        wplywy z podatkow nie wzrosly na tyle,
                        zeby uchronic budzet przed dlugotrwalym
                        deficytem, do dzis placa za dlugi Reagana,
                        a Bush juz robi nastepna reaganomics :).


                        > > w liquidity trap
                        > pulapka plynnosci po naszemu?

                        Tak wychodzi z najprostszego przekladu,
                        nie wiem jednak, czy polska szkola ekonomii
                        nie stworzyla jakiejs wlasnej nazwy :).



                        > Juz tu nie raz pisalem - gdzie nam sie porownywac do
                        USA?
                        > W jakim stopniu mozna uznac polska gospodarke za
                        sterowalna?
                        > Jaki jest stopien reakacji bankow w Stanach na zmiane
                        stop
                        > przez FED? Recesja w Stanach nie prowadzi do
                        > upadku calych branz a jedynie elminacji najgorszych
                        przedsiebiorstw -
                        > ich rynek przejmuje inny amerykanski wytworca.
                        > Istnieje co najmniej kilka przykladow panstw, ktore
                        stosowaly polityke kursu
                        > regulowanego, ochrony rynku, inwestycji proeksportowych
                        - po to by dzieki
                        > szybkiemu wzrostowi zbudowac gospodarke silnych branz
                        mogacych >konkurowac na rynkach swiatowych.
                        >

                        Zgadzam sie w pelni z Twoimi uwagami.
                        Co gorsze, jest przeciw nam rowniez rozmiar gospodarki:
                        z malych, rozwijajacych sie krajow, kapital zwiewa bez
                        skrupulow doprowadzajac do katastrofalnej dewaluacji
                        waluty.

                        A USA to najwieksza gospodarka swiata i wszyscy,
                        ktorzy przez 20 lat przyjmowali "zielony papier
                        komentatora" w zamian za towary, bardzo sie teraz
                        staraja, zeby gospodarce USA nie stala sie krzywda.
                        Tym bardziej, ze militarna strona reaganomics dala
                        USA pozycje straznika spokojnego handlu ropa.

                        Pozdrawiam
                        F.
          • Gość: grafen Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.netia.pl 19.06.02, 12:48
            Gość portalu: eMisiek napisał(a):

            > Czy polskie firmy maja takie same koszty wytwarzania jak niemieckie?
            >
            > Odp: to był przykład jak dwie firmy o z założenia identycznych kosztach mają
            > różną pozycje konkurencyjna na rynku z powodu umocnienia się jednej z walut.

            Twoje rozumowanie sprowadza sie do tego, ze za wszystko odpowiedzialny kurs
            waluty. Czyli jesli zbijemy cene zlotowki do 50 zl = 1 usd, bedzie ok? Ekonomia
            nie jest taka prosta, jak ci sie wydaje (inny twoj post). W naszym kraju sa
            wysokie koszty wytwarzania, wiec nie porownamy polskiej firmy do przedsiebiorstw
            produkujacych w innych krajach.

            >
            > =========
            > Eksport rosnie (vide ostatnie dane NBP)
            >
            > Gdzie znajdę te dane?


            info.onet.pl/502692,10,item.html


            >
            > Z powodu wzmacniającego się pieniądza maleje opłacalność eksportu, a w wypadku
            > mniejszych firm – rośnie również ryzyko operacyjne.
            >
            > Z powodu wzmocnionej waluty import jest tańszy co oznacza że polskie towary
            > przestaja być konkurencyjne cenowo skad dalej wynika spadek popytu na nie,
            > spowolnienie gospodarki i bezrobocie.

            Znowu: zbijmy kurs do 1:50 i bedzie ok. Nie myslisz, ze gospodarka to jednak
            wiele powiazanych ze soba procesow? To naprawde nie jest takie latwe.

            >
            > ======================
            >
            > > 3. „Lepiej jest zmniejszyć koszt wytworzenia gwoździa w Polsce”
            > ; _ t
            > > o cytat z
            > > Ciebie.
            > >
            > > Fajny pomysł tylko jak? Administracyjnie możesz zmniejszyć podatki, koszty
            >
            > > pracy etc. A nie podniesiesz efektywności.
            >
            > Jak to nie podniesiesz efektywnosci???? Efektywnosc rosnie jako m.in. skutek
            > rosnacego bezrobocia oraz wiekszych wymagan pracodawcow, zmiany podejscia do
            > pracy przez pracobiorcow (juz nie "czy sie siedzi, czy sie lezy...")
            >
            > Odp: Efektywność rośnie z powodu nowych technologii, uproszczenia procesów
            > operacyjnych, likwidacji odpadów, zmniejszenia stanów magazynowych, szkoleń,
            > wprowadzenia nowych procedur, automatyzacji. Co do bezrobocia to pogląd jest
            > dość oryginalny.

            Poglad moze oryginalny, ale wynikajacy z logiki. Jesli boisz sie o to, ze
            stracisz prace, pracujesz efektywniej, abys nie byl pierwszy w kolejce do
            zwolnienia. Nie za bardzo rozumiem co maja stany magazynowe do efektywnosci?
            gdybys mogl to objasnic w przystepny sposob, moze byc jak dla ucznia czwartej
            klasy szkoly podstawowej. Poza tym widzisz, ze jednak mozna podniesc efektywnosc.
            Ekonomia to nie tylko wykresy, korzysta ona rowniez np. z psychologii, nie mozna
            zgby


            >
            > Czyli im większe bezrobocie tym większa efektywność. Mamy wysoki poziom
            bezrobocia a (i) nasza (Polakow) efektywnosc rosnie. To daleko idace
            uproszczenie. A moze jednak im wyzsza efektywnosc tym nizsze bezrobocie.

            Pogląd podobny jak Uli, że
            >
            > gospodarka amerykańska słabnie bo dolar słabnie. Czyli że gospodarka polska się
            >
            > umocniła w ciągu ostatnich 2 lat bo złotówka się umocniła.

            Czy ja cos takiego powiedzialem?

            >
            > Wzrost etyki pracy (niezbedny jeśli w tym kraju ma być kiedykolwiek „dobr
            > ze”)
            > jest tylko jednym z czynników poprawy efektywności, może nie marginalnym ale
            > drugo lub trzecio - rzędnym. Wyjątki stanowią manufaktury i usługi, tu ma
            > większe znaczenie, w przemyśle nie.

            Dlaczego nie w przemysle?

            polecam dokument: www.nbp.pl/badania.pdf
            • Gość: Fizyk Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.tsl.uu.se 19.06.02, 14:26
              Tak, eksport rosnie, w czym zapewne zasluga
              zlotowki slabszej do euro. Grafen ma takze racje,
              ze rosnace bezrobocie wymusi wyzsza efektywnosc
              pracy: wieksze zangazowanie, tansza robocizna.

              Uslugi nie sa zadnym marginesem, daja chyba
              okolo 60% PKB Polski, wiec sa absolutnie
              pierwszorzedne, a nie trzeciorzedne.

              Nie zmienia to jednak mojej opinii, ze
              bezrobocie to fatalne zjawisko, rezerwy
              firm oparte na zwalnianiu ludzi juz
              sie wyczerpaly, pozytywne skutki
              bezrobocia zostaly juz zdyskontowane
              i teraz koniecznie jest potrzebne ozywienie
              gospodarcze, w czym wydatnie pomoglyby
              nizsze stopy i slabsza zlotowka.

              Pozdrawiam
              F.
              • Gość: grafen Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.netia.pl 21.06.02, 07:59
                Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                > Tak, eksport rosnie, w czym zapewne zasluga
                > zlotowki slabszej do euro. Grafen ma takze racje,
                > ze rosnace bezrobocie wymusi wyzsza efektywnosc
                > pracy: wieksze zangazowanie, tansza robocizna.
                >
                > Uslugi nie sa zadnym marginesem, daja chyba
                > okolo 60% PKB Polski, wiec sa absolutnie
                > pierwszorzedne, a nie trzeciorzedne.
                >
                > Nie zmienia to jednak mojej opinii, ze
                > bezrobocie to fatalne zjawisko, rezerwy
                > firm oparte na zwalnianiu ludzi juz
                > sie wyczerpaly, pozytywne skutki
                > bezrobocia zostaly juz zdyskontowane
                > i teraz koniecznie jest potrzebne ozywienie
                > gospodarcze, w czym wydatnie pomoglyby
                > nizsze stopy i slabsza zlotowka.
                >
                > Pozdrawiam
                > F.


                ...oraz niska inflacja... ;))))
      • Gość: azor Re: Do eMiśka IP: 62.233.149.* 19.06.02, 13:30
        zgadzam sie z toba
        odpowiedz jednak na takie pytanie :
        dlaczego Balcerowicz schłodził gospodarke a nie zdewaluował złotego
        i nie rozkrecił gospodarki /tylko zatrzymał
        jak sądzisz ?
        • Gość: MACIEJ Na wyrazne zyczenie Fizyka IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 18:52
          Fizyk o mnie:"Wzrost podazy jako zrodlo inflacji to prawdziwy majstersztyk
          dialektyki."

          Biedaku ,nawet przepisac nie potrafisz tego co ja napisalem,bo to co ty
          napisales to rzeczywiscie jest bezmyslna dialektyka.

          Pozwol mnie sie domyslec.
          Wzrost podazy prowadzi do spadku cen,lub
          Spadek cen prowadzi do inflacji,przy innych nie zmienionych uwarunkowaniach.

          No wiec chodzi ci o: 100(podaz)x10(cena)=1,000(popyt)

          I tutaj jak ci "polska mysl ekonomiczna "zasugerowala przy spadku ceny ma
          wzrosnac popyt.
          Mature musiales dostac za kurczaki i jajka.
          Przy zmianie ceny z 10 na 9 popyt ci sie nie zmienia,byl 1,000 i pozostanie
          1,000 .
          Niby mozesz podzielic 1,000 przez 9 i wyjdzie ci 111.

          I tu uwazny dzielacz spostrzeze,ze nie wzrosnie ci WARTOSC podazy lecz tylko
          ilosc.
          Swita?
          Czyli nie masz zadnego wzrostu ekonomicznego.

          I z tym wlasnie problemem bezskutecznie zmaga sie Japonia od 12 lat.

          Robert wiedzial ze Japonce mieli bardzo silna walute w latach 1980tych i
          zaczeli wykupywac Ameryke,tylko zapomnal dodac jak to sie skonczylo.
          Yen byl wtedy chyba z 90 za dolara,koszty produkcji i ceny w Japonii najwyzsze
          na swiecie-podobnie jak w Polsce teraz.
          Sama obnizka kursu w ciagu 15 lat o 30% okazuje sie niewystarczajaca,bo Szwecja
          w ciagu 25 lat obnizyla wartosc korony o 100%.
          I w Szwecji bezrobocie jest teraz nizsze niz w Japonii,co 15 lat temu nikomu
          sie w pale nie miescilo.

          Calkiem unikalnym zagadnieniem jest jak w powyzszym przykladzie 100x10=1,000
          przeprowadzisz obnizke cen,ktore jak wiesz ustalane sa na rynku.
          Moze jakis dekrecik?
          I tu w sukurs przychodzi ci "polska mysl ekonomiczna" ktora twierdzi,ze podaz
          mozna zwiekszyc poprzez obnizke kosztow placowych i poza placowych.
          Are you with me?
          Tego dokonac juz latwiej.
          Zamrozic lub obnizyc place w administracji a za tym pojdzie obnizenie plac w
          biznesach prywatnych.
          Za tym powinna przyjsc obnizka cen.
          Zgadza sie przyszla.
          Inflacja roczna spadla do 1,9% , za to miesiecznie wyszla nam deflacja -0,2%.
          Export niby rosnie,choc w dalszym ciagu mniejszy jest od importu.
          Oszczednosci spadaja gwaltownie,RADZ WODZU CO ROBIC?

          Chyba juz zrozumiales ze nie mozesz obnizyc cen bez wczesniejszego obnizenia
          plac.
          A jesli obnizysz place -to automatycznie obnizasz popyt.

          Najpierw zmniejszasz place(POPYT) do 900 ,pozniej ceny spadaja do 9 i popatrz
          zgadza sie podaz jest 100.

          Nie wiedziec czemu w takich experymentach "polskiej szkoly ekonomicznej"
          produkcja przemyslowa spadla o 4%, a budownictwo o 17% w ciagu jednego roku.

          I nie dziekuj,bo nie mysle zebys zrozumial.
          • Gość: MACIEJ Re: Na wyrazne zyczenie Fizyka p II-Teoria Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 22:25
            I za to cie lubie.
            Spokoj,przyklad i komentarz.
            I dlatego Volker musial odejsc(dostal kopa) bo byl za bardzo podobny do
            Balcerowicza(pies na inflacje).

            Fizyk sie ze mnie smieje ze wyznaje "Pelne zatrudnienie jako naczelna zasade
            zarzadzania gospodarka(czysty Keynes) przy jednoczesnym liberalizmie."

            Zalozmy ze masz w kraju zatrudnionych 100 (osob) x 10(wydajnosc)=1,000 doch nar.
            Co sie dzieje jesli zwiekszysz ilosc zatrudnionych do 110 przy nie zmienionej
            wydajnosci.
            Oczywiscie doch nar wzrosnie.
            No tak,ale w jaki sposob tych 10 extra zatrudnic zeby wydajnosc nie spadla.
            To jest bardzo proste.
            Nie mozesz miec barier celnych w kraju,bo cla powoduja ochrone niewydajnego
            rynku.
            No wiec do USA mozesz niemal wszystko bezclowo sprowadzac z calego swiata pod
            warunkiem ,ze nie jest subsydiowane(stal).
            Bezclowy,otwarty rynek sam utrzymuje wydajnosc na najwyzszym poziomie na
            swiecie.
            Are you with me?
            W ten oto prosty sposob kazde nowo utworzone miejsce pracy nie obniza wydajnosci
            lecz zwieksza dochod narodowy.
            Proste co?
            No wiec maxymalizacja dochodu narodowego jest wprost proporcjonalnie
            skorelowana z maxymalizacja zatrudnienia.
            Choc mozna to przedstawic odwrotnie:"Maxymalizacja zatrudnienia prowadzi do
            maxymalizacji dochodu narodowego" Co bylo do udowodnienia.
            Teraz domyslasz sie dlaczego Japonia i EU chronia swoje rynki clami przed
            intrudami z zewnatrz.
            Bo maja nizsza wydajnosc pracy i w zwiazku z tym przy otwarciu rynku wzrasloby
            tam bezrobocie.
            Zapytasz ,dlaczego w Szwecji jest nizsze bezrobocie niz w USA i krajach EU.
            No nie, nie zapytasz ,bo to juz wiesz.
            Bo Szwecja nie jest w euro i moze obnizac wartosc swojej waluty obnizajac w ten
            sposob bezrobocie.
            Domyslam sie ,ze nie znalazles tej teorii w zadnej madrej ksiazce,wiec mozemy
            ja nazwac teoria Macieja.

      • Gość: RYBA Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.02, 10:19
        Teoria o zlym wplywie silnej zlotowki na gospodarke to temat zastepczy i jak to
        w ekonomii jest jednym z czynnikow. To topor obusieczny, ktory sprawi ze import
        bedzie drozszy ale go nie ograniczy. Kraje europejskie i japonia obnizyly kursy
        swoich walut po to aby sprzedawac taniej a nie ograniczyc import.

        No ale zauzmy ze dolar kosztuje 4.50 zl.

        eMisiek idzie do sklepu i kupuje polskie ubranie no bo jak tylko takie jest
        najlepsze i najtansze. Jute importyjemy z Bangladeszu, Bawelne z Kazachstanu,
        Welne z Australii i Nowej Zelandii a Jedwab z Chin (uprawia sie go tylko w
        Milanowku w oparciu o hodowle drzewa morwowego). Wlokien sztucznych nie
        wystarcza na zaspokojenie rynku. Polskei ubrania zdrozeja.
        To samo z metalurgia, samochodami montowanymi u nas, artykulami spozywczymi.

        Tu chodzi o jakosc. U nas zyski sie przejada a nie inwestuje. Tak glupiego
        myslenia nie uratuje zlotowka. Nalezy przeprowadzic reformy systemu fiskalnego
        i podatkowego. Uelastycznic gospodarke i skonczyc z gadaniem o kursie zlotowki
        bo to ma sie ni jak.

        Tak apropo to sam udowodniles ze obnizenie zlotowki nic nie da. Przeciez jak
        zwiekszy sie eksport to zlotowka sie umocni. Poza tym radze czytac prase
        fachowa w Polsce jest tak ze eksport reaguje na kurs zlotego dopiero po roku.
        Czyli w maju 2003 r bylyby widoczne skutki. Ponadto OPEC chce w 4 kwartale
        utrzymac cene ropy w przedziale 22- 28$ za barylke. Jesli bylaby to gorna
        granica i zloty bylby slaby to powstalaby duza presja inflacyjna. Ale przeciez
        eMisiek kupi sobie polska rope.
        • Gość: Fizyk Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.tsl.uu.se 21.06.02, 17:56
          Gość portalu: RYBA napisał(a):

          > Teoria o zlym wplywie silnej zlotowki na gospodarke to
          temat
          > zastepczy i jak to w ekonomii jest jednym z czynnikow.
          > To topor obusieczny, ktory sprawi ze import
          > bedzie drozszy ale go nie ograniczy.

          1) Reagan prosil w polowie lat 80-tych o obnizenie
          wartosci dolara.

          2) To samo robi Japonia, Szwecja, Czechy itp.

          3) Wykazalem Ci w innym watku, ze wartosc
          zlotowki bardzo przeklada sie na wartosc bilansu
          handlowego (ma tu jednak takze znaczenie
          popyt krajowy).

          4) Mozesz znalezc w dzisiejszej GW/gospodarka
          wypowiedz ekonomisty PKO BP, ktory jasno
          mowi: ozywienie moze nastapic wskutek oslabienia
          zlotowki i wzrostu eksportu

          5) Wczoraj byly w GE dane na temat sprzedazy
          samochodow. Okazuje sie, ze umocnieniu zlotowki
          towarzyszyl gwaltowny wzrost sprzedazy samochodow
          importowanych w stosunku do produkowancyh w Polsce

          A Ty ciagle swoje....

          >
          > No ale zauzmy ze dolar kosztuje 4.50 zl.
          >
          > eMisiek idzie do sklepu i kupuje polskie ubranie no bo
          jak tylko takie jest
          > najlepsze i najtansze. Jute importyjemy z Bangladeszu,
          Bawelne z Kazachstanu,
          > Welne z Australii i Nowej Zelandii a Jedwab z Chin
          (uprawia sie go tylko w
          > Milanowku w oparciu o hodowle drzewa morwowego).
          Wlokien sztucznych nie
          > wystarcza na zaspokojenie rynku. Polskei ubrania
          zdrozeja.

          Ejze, wiekszosc cen odziezy
          to PRACA LUDZKA, koszta dystrybucji, sprzedazy.
          To zreszta jest prawidlowosc: najwiecej kosztuje
          w praca ludzka. Oslabiajac zlotowke, doprowadzilibysmy
          do substytucji importu produkcja krajowa.
          Ludzie zanalezliby prace, wzrosly by wplywy budzetu
          i ZUS, spadlby deficyt...

          Oczywiscie, w elastycznej gospodarce wzrostowi wartosci
          waluty towarzyszylby spadek plac. Ale Polska gospodarka
          dlugo jeszcze nie bedzie tak elastyczna.

          >>
          > Tu chodzi o jakosc. U nas zyski sie przejada a nie
          inwestuje.

          Jak dowiedziesz tej opinii?



          >Nalezy przeprowadzic reformy systemu fiskalnego
          > i podatkowego.

          fiskalny = podatkowy.
          Jaka reforme? Obnizyc podatki?
          Wzrosnie deficyt budzetu.




          > Uelastycznic gospodarke

          Piszesz jak Lepper.
          Moze konkretniej?


          > i skonczyc z gadaniem o kursie zlotowki
          > bo to ma sie ni jak.

          Szkoda, ze nie doradzales Reaganowi w 1985...
          Powiedzialbys mu, ze plecie bzdury z tym
          oslabianaiem dolara.

          >
          > Tak apropo to sam udowodniles ze obnizenie zlotowki nic
          nie da.
          > Przeciez jak
          > zwiekszy sie eksport to zlotowka sie umocni.

          Dlaczego?


          > Poza tym radze czytac prase
          > fachowa w Polsce jest tak ze eksport reaguje na
          > kurs zlotego dopiero po roku.

          Daj mi link, bo nijak mi sie to w glowie
          nie miesci, tak na wiare.



          > Ponadto OPEC chce w 4 kwartale
          > utrzymac cene ropy w przedziale 22- 28$ za barylke.
          Jesli bylaby to gorna
          > granica i zloty bylby slaby to powstalaby duza presja
          inflacyjna. Ale przeciez
          > eMisiek kupi sobie polska rope.

          Ile procent PKB Polska wydaje na rope, a ile
          na place?

          Pozdrawiam i czekam na odpowiedz na moja
          "Garsc Liczb".

          F.
        • Gość: deLUC Re: Do Ryby o silnej złotówce. IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 18:50
          Gość portalu: RYBA napisał(a):

          > Teoria o zlym wplywie silnej zlotowki na gospodarke to temat zastepczy i jak to
          >
          > w ekonomii jest jednym z czynnikow. To topor obusieczny, ktory sprawi ze import
          >
          > bedzie drozszy ale go nie ograniczy. Kraje europejskie i japonia obnizyly kursy
          >
          > swoich walut po to aby sprzedawac taniej a nie ograniczyc import.
          Istnieje cala lista towarow nie produkowanych w kraju (no tu czasem montowanych)
          - konsument musi wybrac towar zagraniczny albo zaden - brak popytu krajowego i
          drogi zloty sprawiaja, ze proces rugowania z rynku polskich producentow trwa.
          >
          > No ale zauzmy ze dolar kosztuje 4.50 zl.
          >
          > eMisiek idzie do sklepu i kupuje polskie ubranie no bo jak tylko takie jest
          > najlepsze i najtansze. Jute importyjemy z Bangladeszu, Bawelne z Kazachstanu,
          > Welne z Australii i Nowej Zelandii a Jedwab z Chin (uprawia sie go tylko w
          > Milanowku w oparciu o hodowle drzewa morwowego). Wlokien sztucznych nie
          > wystarcza na zaspokojenie rynku. Polskei ubrania zdrozeja.
          > To samo z metalurgia, samochodami montowanymi u nas, artykulami spozywczymi.
          Produkcja i sprzedaz generuje wieksze zatrudnienie niz import i sprzedaz (i co
          najmniej takie same wplywy do budzetu).
          >
          > Tu chodzi o jakosc. U nas zyski sie przejada a nie inwestuje.
          Tak bylo kiedys ale teraz, w czasie recesji, w sytuacji firm balansujacy nad
          krawedzia? Przynajmniej czesc managementu zrozumie ze albo inwestycje
          (=konkurencyjny produkt) + walka o rynek + restukturyzacja albo smierc firmy

          >Tak glupiego
          > myslenia nie uratuje zlotowka. Nalezy przeprowadzic reformy systemu fiskalnego
          > i podatkowego. Uelastycznic gospodarke i skonczyc z gadaniem o kursie zlotowki
          > bo to ma sie ni jak.
          >
          > Tak apropo to sam udowodniles ze obnizenie zlotowki nic nie da. Przeciez jak
          > zwiekszy sie eksport to zlotowka sie umocni. Poza tym radze czytac prase
          > fachowa w Polsce jest tak ze eksport reaguje na kurs zlotego dopiero po roku.
          > Czyli w maju 2003 r bylyby widoczne skutki. Ponadto OPEC chce w 4 kwartale
          > utrzymac cene ropy w przedziale 22- 28$ za barylke. Jesli bylaby to gorna
          > granica i zloty bylby slaby to powstalaby duza presja inflacyjna. Ale przeciez
          > eMisiek kupi sobie polska rope.

          Zapomniale wspomniec ze zmiana kursu waluty wywola jeszcze plamy na ksiezycu i
          rewolucje w Bamako :) - ale za to jak sie nic nie zrobi to ....;) nastanie
          PRAWDZIWY BALCERSZPAN - tzn. gospodarka sie wyreguluje na tyle ze bedziemy
          produkowac kosze wiklinowe?, chocholy? a moze i nawet gwozdzie?
    • Gość: JOrl Do Rycha IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.02, 19:10
      Drogi Rychu,
      twierdzisz jakie to trudne bylo "zarabiac" na rynku walutowym. Wiec cos Tobie
      opowiem z mojego zycia. Przed paru/kilku laty DM byla 2,2 zl (szczytowo). Wtedy
      wlasnie, tak po prostu, akurat bylem w Polsce i poszedlem do jednego banku,
      ktory oferowal parenascie % (?) za depozyt zlotowkowy. Pomyslalem, wymienic i
      zlozyc tam 10 kDM. Wtedy w Niemczech na rok dawali, jak to normalnie 4-5% . Ale
      jak sie ta sprawa troche blizej zajelem, to okazalo sie, ze powinienem miec
      miejsce zamieszkania w Polsce itd. Zrezygnowalem. I moje 10 kDM trzymam w
      niemieckim banku na te marne procenty. Wyrownujace tylko inflacje.
      Ale jednoczesnie obserwowalem troche ten rynek walutowy w Polsce. I wiem, ze
      bym znacznie zarobil w stosunku do tego co dostalem w Niemczech. DM spadla z
      2,2 na 1,7 zl. Do tego te procenty.
      Jak widzisz, by mnie, takiego niespecjaliste nie wyczyszcono z moich pieniedzy.
      Ja wiem, ze mi zaczniesz opowiadac, ze to zaden zarobek! Ty bys mi zaproponowal
      bardziej ryzykowne, ale duzo oplacalniejsze mozliwosci. Po takie marnosci jak
      10 kDM to Ty sie nie schylasz.
      Ale faktem jest, ze wszystko zalezalo od tego czy tak sie zl rozwinie. Tego
      oczywiscie przed 5 laty nie moglem przewidziec. A jeszcze, ja jakos jak dotad
      mialem zdanie o politykach, ze dzialaja dla dobra swojego kraju. Moze byc
      niezrozumiale czasmi ich dzialanie, ale tacy sa. O polskich tez tak myslalem. A
      teraz, z prawdopodobienstwem ponad 90% uwazam, ze polscy politycy sie do tej
      ogolnej zasady nie stosuja. Chociazby dlatego co opisalem z tymi moimi 10 kDM.
      A teraz jeszcze raz Rychu, wezmy ostatnie 13 lat w Polsce. I moje 10 kDM. Mam
      pytanie do Ciebie jako specjalisty. Nie bylo tak, ze jakbym w dowolnym okresie
      w tym czasie moje pieniadze wymienil na zl, odlozyl w polskim banku na pare
      lat, nastepnie wycofal i wymienil spowrotem na DM nie zarobilbym znacznie
      wiecej, jak w np. niemieckim?
      A to Twoje slowa:
      >Czytając twój post odnoszę wrażenie ,że ty raczej ze swoją wiedzą nie miałbyś
      >czego tam szukać,a z pieniędzy od cioci jeżeli byś dostał szybko by cię
      >wyczyścili.
      Abstrahuje naturalnie od ograniczen administracyjnych, jak zameldowanie w
      Polsce, legalne wywiezienia pieniedzy za granice itp. nikt by mnie, z moja
      wiedza, nie wyczyscil.
      Tylko trzeba bylo wierzyc, ze polscy politycy takie mozliwosci na stale
      wprowadza. Ale ludzie w Polsce w to wierzyli. O tym tez pisal CV w swoich
      postach.
      Co do dlugow polskich po 1989. Wiec w jednej ksiazeczce o Balzerowiczu
      czytalem, ze w 90 r dostala Polska (Panstwo) wlasnie dla stabilizacji zl 1 mild
      $. I dla infrastruktur jakies nastepne miliardy. Panstwo, a nie prywatne
      stowarzyszenia. Zreszta Polska weszla w 89 r z ca 40 mild $ dlugu. za zdrade
      tajemnic irackich umozono jej ponad polowe. A teraz ma panstwo Polskie co
      najmniej 50 $ znowu. Mimo sporych dochodow za sprzedawanie wszystkiego co sie
      da. Czyli zaciagalo dalej dlugi. A teraz, zgoda, dlugi zaciagaja prywatne osoby
      w zachodnich bankach w Polsce. Ciekawe na jaki zastaw?
      Co do rezerw finansowych w Polsce. Tych 30 mild$. Juz tu sie pytalem takich
      fachowcow jak Jasiu, Robert, jak to z tym tak naprawde jest. Sa one w zlocie i
      leza w polskim banku w podziemiach? Czy tez zielone banknoty tez w podziemiach?
      Albo w obcych bankach? Jako 30 letnie obligacje amerykanskie? Moze pomieszane
      te sytemy? Jakos nikt nie mogl mi na to odpowiedziec. Na konkretne pytania.
      Ale ja watpie czy one sa. Przed paru laty gdzies przeczytalem jak premier
      Polski (Cimoszewicz?) chcial pareset milionow $ na cos tam i z tych rezerw i
      nie dostal. Pozyczyl za granica.
      Tez pamietam jak wybuchla dziura budzetowa w Polsce. Polski premier, Buzek,
      twierdzil, ze NIC nie wie! Dlatego tez i teraz uwazam, ze tych pieniedzy nie
      ma. A jak sa to tak pro forma. W zastawie za pozyczki.
      A obrazic mnie nie mogles, posadzeniem, ze sie na tych zawiklanych kombinacjach
      nie znam. Powiem Ci, ze w wysoko rozwinietym kraju, takie sprawy sa niemozliwe.
      I uwazam, ze to sluszne. Bo zarabianie pieniedzy powinno byc zwiazane z
      produktywna praca. a te kombinacje sa nieproduktywne. Ci, tak jak Ty, nie
      spozywaja owocow swojej pracy. Tylko idziecie, jak te pieniadze "zarobicie" po
      towary. Calkiem konkretne. Ale ze tym wpedzacie Polske w 3 Swiat, to do was nie
      dociera. Ale dotrze.
      Pozdrawiam

      • Gość: Rycho Re: Do JOrl IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 20.06.02, 22:25
        Drogi JOrl,całkowicie się z Tobą zgadzam,pare lat temu DM można było wymienić
        po 2,2PLN ,do banku na lokatę i po sprawie.W tej chwili po odwrotnej wymianie
        byłoby prawie dwa razy więcej.Co do rezerw dewizowych Polski to jak znajdę
        żródło napiszę Ci adres i będziesz mógł sam sobie to prześledzić.W jednym
        punkcie nie zgadzam się Tobą:według mojej wiedzy prawie wszędzie na świecie
        odbywa się handel walutami nie wyłączając Niemiec.Nie widzę żadnej różnicy
        między tym handlem,a handlem czymkolwiek innym,po prostu waluty traktuje się
        jak towar który podlega wymianie,a jego cena ulega wahaniom.Prywatnie uważam że
        dużo większe "machloje" odbywają się podczas handlu akcjami.
        Prawdą też jest,że Polska na starcie reform starała się i otrzymała kredyt
        stabilizacyjny który był nieodzowny żeby zastartowała ponownie gospodarka,a
        kasa państwowa była przez komunę zostawiona z olbrzymimi długami.Nie dziwię się
        również,że NBP nie dał któremuś premierowi pieniędzy.Polska to taki kraj w
        którym jest mnustwo ludzi potrafiących doskonale wydawać pieniądze których
        absolutnie nie potrafią zarobić.W tym kontekście uważam,że obecna niezależność
        NBP i RPP jest wprost nieoceniona.Gdyby nie to to kasa byłaby pusta i słychać
        by było powszechny lament oraz szukanie winnych.
        Na koniec pytanie:jak długo nie ma Cię w Polsce?Być może odpowiedż Twoja pomoże
        mi zrozumieć Twoje poglądy.Pozdr
        • Gość: Rycho Re: Do JOrl IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 20.06.02, 22:41
          JOwww.nbp.pl/szukaj/index.htmlrl,wejdż na tą stronę i tam znajdziesz
          dużo różnych publikacji NBP.
          • Gość: Rycho Re: Do JOrl IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 20.06.02, 22:43
            www.nbp.pl/szukaj/index.html
        • Gość: JOrl Re: Do Rycha IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.02, 20:44
          Gość portalu: Rycho napisał(a):

          > Drogi JOrl,całkowicie się z Tobą zgadzam,pare lat temu DM można było wymienić
          > po 2,2PLN ,do banku na lokatę i po sprawie.W tej chwili po odwrotnej wymianie
          > byłoby prawie dwa razy więcej.Co do rezerw dewizowych Polski to jak znajdę
          > żródło napiszę Ci adres i będziesz mógł sam sobie to prześledzić.
          Czyli przyznajesz, ze ja z moja wiedza tez bym te cioci pieniadze nie stracil? I
          czy to naprawde takie trodne?

          >W jednym
          > punkcie nie zgadzam się Tobą:według mojej wiedzy prawie wszędzie na świecie
          > odbywa się handel walutami nie wyłączając Niemiec.Nie widzę żadnej różnicy
          > między tym handlem,a handlem czymkolwiek innym,po prostu waluty traktuje się
          > jak towar który podlega wymianie,a jego cena ulega wahaniom.Prywatnie uważam że
          >
          Nie, Rychu, na Zachodzie, pomiedzy panstwami rozwinietymi, sie nie da zarobic na
          handlach waluta. Bo roznice sa niewielkie, i jest ta niepewnosc, co jutro. Ale
          zgadzam sie, ze na Zachodzie tacy tez sa. Ale oni handluja z takimi krajami 3
          Swiata jak Polska. I to jest wielka roznica.
          > dużo większe "machloje" odbywają się podczas handlu akcjami.
          A to juz nieprawada. Samo istnienie gield jest konieczne. Ale istnienie handlu
          walutami nie. A gieldy, jak wiesz, sa do finansowania gospodarki. A ze ktos
          zarobi? To inny straci. Ale przy okazji finansuje sie elastycznie gospodarke.
          No chyba ze gieldy w Polsce sa oszustwem, i stad Twoje zdanie. To naturalnie tak
          moze byc. Znowu 3 Swiat
          > Prawdą też jest,że Polska na starcie reform starała się i otrzymała kredyt
          > stabilizacyjny który był nieodzowny żeby zastartowała ponownie gospodarka,a
          > kasa państwowa była przez komunę zostawiona z olbrzymimi długami.
          Ale poprzednio twierdziles, ze Polska NIE dostala zadnych pozyczek. A teraz, ze
          jednak. Co do dlugow komuny to bylo ich ca. 41 mild$. I zostaly skreslone wiecej
          jak 60%. Zostalo pomizej 20 mild $. Te 20 mild$ mozna bylo splacic tym co tam ta
          wstretna komuna pozostawiala i posprzedawaliscie. jeszcze by zostalo. A teraz te
          pieniadze za sprzedaz nie ma a dlug panstwowy ponad 50 mild$. No i te 70 mild
          euro zaciagniete przez ludzi.
          >Nie dziwię się
          > również,że NBP nie dał któremuś premierowi pieniędzy.Polska to taki kraj w
          > którym jest mnustwo ludzi potrafiących doskonale wydawać pieniądze których
          > absolutnie nie potrafią zarobić.
          Ze ludzie w polsce potrafia wydawac pieniadze, ktore nie zarobili to widac jak
          sie wyjdzie na ulice. Ci weseli konsumenci. Ogromny import na kredyt. I tacy no
          handlarze walutami. juz Tobie wytlumaczylem, jak latwo "zarobic" w ten sposob.

          >W tym kontekście uważam,że obecna niezależność
          > NBP i RPP jest wprost nieoceniona.Gdyby nie to to kasa byłaby pusta i słychać
          > by było powszechny lament oraz szukanie winnych.
          To przyjdze jeszcze. a wlasciwie juz jest. Pusta kasa i lamenty.
          A dzieki tej niezaleznosci daje sie dalej zarabiac handlem walutami.
          Pamietasz sierpien 1998 w Rosji? Takim handlarzom w Rosji jak i zagranicy dano
          wtedy niezle po lapach. Gieldy na swiecie spadaly. Mowiono, ze rosyjski miecz
          Damoklesa wisi na nimi. I stracili ci wspaniali handlarze podobno 30-50 mild $. I
          po tej kuracji, sie teraz Rosja pieknie rozwija.
          > Na koniec pytanie:jak długo nie ma Cię w Polsce?Być może odpowiedż Twoja pomoże
          >
          > mi zrozumieć Twoje poglądy.Pozdr
          20 lat.
          Pozdrowienia
    • Gość: x-ray Sępy i kruki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:38
      Gdzie pada hasło: Balcerowicz, tam zlatują się wciąż te same sępy i kruki.
      • Gość: GłupEdek bob-x-ray-ob-kamien-kania IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 18:04
        A ku-ku! A piszą, że w Rzeczpospolitej żyje niewiele rodzin kruczych.
      • inwestor1 Sępy i kruki zlatują się do padliny (no txt) 21.06.02, 18:59
    • Gość: eMisiek O silnej zlotowce - do grafena IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 01:56
      Gość portalu: eMisiek napisał(a):

      > Czy polskie firmy maja takie same koszty wytwarzania jak niemieckie?
      > Odp: to był przykład jak dwie firmy o z założenia identycznych kosztach mają
      > różną pozycje konkurencyjna na rynku z powodu umocnienia się jednej z walut.

      Twoje rozumowanie sprowadza sie do tego, ze za wszystko odpowiedzialny kurs
      waluty. Czyli jesli zbijemy cene zlotowki do 50 zl = 1 usd, bedzie ok? Ekonomia
      nie jest taka prosta, jak ci sie wydaje (inny twoj post). W naszym kraju sa
      wysokie koszty wytwarzania, wiec nie porownamy polskiej firmy do
      przedsiebiorstw
      produkujacych w innych krajach.

      ======

      ODP: Dlatego, że patrze z perspektywy firmy, która rozwija się dzięki tańszym
      kredytom a dzieki osłabieniu złotówki może wejśc i byc konkurencyjna na obcym
      rynku.

      > =========
      > Eksport rosnie (vide ostatnie dane NBP)
      >
      > Gdzie znajdę te dane?
      info.onet.pl/502692,10,item.html


      Ciekawe zdanie – spodziewali się ze eksport się zalamie a się nie zalamal...
      Dlaczego mieli takie przeswiadczenie?
      Jednoczesnie twierdza ze to najpewniej chwilowa tendencja.

      No i jeszcze to – eksport rosnie ale zyski z niego maleja pochlaniane przez
      mocny pieniądz....

      >
      > Z powodu wzmacniającego się pieniądza maleje opłacalność eksportu, a w
      wypadku
      > mniejszych firm – rośnie również ryzyko operacyjne.
      >
      > Z powodu wzmocnionej waluty import jest tańszy co oznacza że polskie towary
      > przestaja być konkurencyjne cenowo skad dalej wynika spadek popytu na nie,
      > spowolnienie gospodarki i bezrobocie.

      Znowu: zbijmy kurs do 1:50 i bedzie ok. Nie myslisz, ze gospodarka to jednak
      wiele powiazanych ze soba procesow? To naprawde nie jest takie latwe.

      ODP: Wiem ze nie jest proste ale nikt nie mowi o 1:50

      >
      > Odp: Efektywność rośnie z powodu nowych technologii, uproszczenia procesów
      > operacyjnych, likwidacji odpadów, zmniejszenia stanów magazynowych, szkoleń,
      > wprowadzenia nowych procedur, automatyzacji. Co do bezrobocia to pogląd jest
      > dość oryginalny.

      Poglad moze oryginalny, ale wynikajacy z logiki. Jesli boisz sie o to, ze
      stracisz prace, pracujesz efektywniej, abys nie byl pierwszy w kolejce do
      zwolnienia. Nie za bardzo rozumiem co maja stany magazynowe do efektywnosci?
      gdybys mogl to objasnic w przystepny sposob, moze byc jak dla ucznia czwartej
      klasy szkoly podstawowej. Poza tym widzisz, ze jednak mozna podniesc
      efektywnosc.
      Ekonomia to nie tylko wykresy, korzysta ona rowniez np. z psychologii, nie
      mozna
      zgby

      mniejsze stany magazynowe po stronie odbiorcy – to poprawa plynnosci, umawiasz
      się z odbiorca co do harmonogramu dostaw, dopasowujesz umowy z dostawcami i
      oprozniasz magazyny po ich stronie – masz redukcje kosztow magazynowania,
      kosztow kapitalu (jeśli kupowales na kredyt) i gotowke uwolniona a zwykle
      zamrozona w zapasach w sumie czyli powiekszenie efektywnosci.


      Dlaczego nie w przemysle?

      polecam dokument: www.nbp.pl/badania.pdf

      Sorry ze bardzo krótko, badania aby były wiarygodne musza być zrobione jednak
      przez niezalezna agencje na zlecenie niezaleznego i nie zainteresowanego
      wynikiem podmiotu.

      Poltora miesiaca temu miałem propozycje konsultacji badan dla duzej firmy
      telekomunikacyjnej robione przez pewna mniejsza firme badawcza. „W czym jest
      problem?” „Już w niczym powiedzieli jakie wyniki chca dostac”

      Nie dostana wiecej zlecenia jeśli będą zrobione rzetelnie i w mysl reguł
      sztuki. Ja to odpuscilem bo to nie dla mnie.

      Jak będę miał wiecej czasu powiem jak można i w jaki sposób manipulowac tymi
      wynikami dla NBP, już na poziomie doboru „reprezentatywnej” proby zaczynajac.

      Male „przedsiebiorstwa” zatrudniaja do 5 osob, srednie do 20 duze powyzej 20.

      Ile w mysl struktury bazy REGON było duzych? Czy firme 1 osobowa można nazwac
      przedsiebiorstwem?

      Kim sa w firmach do 5 osob dyrektorzy finansowi i prezesi zarzadu?

      Popatrz na stronie drugiej _ cytuje

      Za silnym zl otym zdecydowanie opowiadaj si przedstawiciele ma ych (54%)
      i ś rednich (55%) przedsi biorstw, a tak e jedna trzecia du ych firm. 1
      Przekonanie to jest szczególnie silne w ród w a cicieli firm (54%), a tak e
      dyrektorów finansowych (67%), kierowników oddzia ów (75%) i zast pców
      dyrektorów generalnych/ prezesów (83%).

      Komentarz mój -
      Presesi, dyrektorzy generalni i kierownicy oddziałów i dyr. finansowi – to
      domena duzych (powyzej 20) Jakim zatem cudem ponad 60% przedstawicieli tych
      firm (dyrektorów finansowych (67%), kierowników oddzia ów (75%) i zast pców
      dyrektorów generalnych/ prezesów (83%).) jest za silnym zlotym?

      Zdanie wyzej jest stwierdzenie ze tylko jedna trzecia firm powyzej 20
      pracownikow jest za silna waluta. Pytanie nr 2. Ilu było tych przedstawicieli?
      Nie znam struktury Regonu ale podejrzewam ze z top managementu np. finansowych
      moglo być np. 15, podobnie (jeśli nie 8-10). Mowisz na pierwszej stronie ze
      badasz ponad 500 reprezentatywnych – a na 2 stronie podajesz badania
      procentowe – ale już na populacji 25-40 ogółem. I wystarczy że z bazy wyrzucisz
      tylko 8-10 badań jako nieistotne – wyłącznie w tej malej grupie. Czesc odp i
      tak się odrzuca – jestes kryty. I zycie jest piekne...

      Manipulacja jak się patrzy. Widzialem i potrafie zrobic znacznie sprytniejsze.


      Robisz tak: bierzesz próbe 1000 dostajesz 600 odpowiedzi, możesz wybrac 580
      odrzucajac reszte jako „niepelne”, ale masz odpowiedni dobor danych i wychodzi
      np. ze „przedsiebiorcy” nie chca tanszych kredytow (niskie stopy) bo czesc z
      nich nie widzi zwiazku pomiedzy jednym a drugim. A pytasz ich o stopy w
      rozliczeniach miedzybankowych. A ci ‘przedsiebiorcy” to w większości
      akwizytorzy i pracownicy bazaru. Mozliwosci zrobienia jaj są dziesiatki,
      niestety.

      I nikt cie nie sprawdzi.... Nie ma odpowiedzialnosci.

      Badania bylyby wiarygodne gdyby zrobiono je na polecenie kogos nie
      zainteresowanego bezposrednio wynikiem. A PBS po naglosnieniu sprawy będzie
      miał wiecej zlecen.

      • Gość: grafen Re: O silnej zlotowce - do grafena IP: *.netia.pl 21.06.02, 07:57
        Gość portalu: eMisiek napisał(a):

        ) Czy polskie firmy maja takie same koszty wytwarzania jak niemieckie?
        ) Odp: to był przykład jak dwie firmy o z założenia identycznych kosztach mają
        ) różną pozycje konkurencyjna na rynku z powodu umocnienia się jednej z walut.

        Twoje rozumowanie sprowadza sie do tego, ze za wszystko odpowiedzialny kurs
        waluty. Czyli jesli zbijemy cene zlotowki do 50 zl = 1 usd, bedzie ok? Ekonomia
        nie jest taka prosta, jak ci sie wydaje (inny twoj post). W naszym kraju sa
        wysokie koszty wytwarzania, wiec nie porownamy polskiej firmy do
        przedsiebiorstw
        produkujacych w innych krajach.

        ======

        ODP: Dlatego, że patrze z perspektywy firmy, która rozwija się dzięki tańszym
        kredytom a dzieki osłabieniu złotówki może wejśc i byc konkurencyjna na obcym
        rynku.


        Juz kiedys mielismy bardzo tanie kredyty, pamietasz? Nie sprowadzajmy problemow
        eksportu do zaleznosci od ceny waluty - to naprawde do niczego nie prowadzi. O
        sile przedsiebiorstwa swiadczy to jak radzi sobie w trudnych warunkach. Nie
        mozna zrzucac wszystkiego na czynniki zewnetrzne. Oczywiscie drogi kredyt,
        droga waluta, slabosc otoczenia makroekonomicznego utrudnia dzialalnosc - nie
        zamierzam temu przeczyc. Ale uparcie bede powtarzal, ze glownym problemem jest
        brak reform strukturalnych, podatki sa za wysokie, jest zbyt duza biurokracja,
        sady sa niewydolne, zalozenie firmy trwa zbyt dlugo, jest zbyt duzo obszarow
        dzialalnosci objetych koncesjami (chociazby polski rynek
        telekomunikacyjny "liberalizowany" pod TPSA), fatalna struktura produkcji.
        Wielki deficyt budzetowy ma niebagatelny wplyw na cene naszej waluty (o tym
        bylo sporo na tym forum)


        ) =========
        ) Eksport rosnie (vide ostatnie dane NBP)
        )
        ) Gdzie znajdę te dane?
        info.onet.pl/502692,10,item.html


        Ciekawe zdanie – spodziewali się ze eksport się zalamie a się nie zalamal...
        Dlaczego mieli takie przeswiadczenie?
        Jednoczesnie twierdza ze to najpewniej chwilowa tendencja.

        Od kilku, jesli nie od kilkunastu miesiecy wszyscy spodziewaja sie powaznego
        zalamania eksportu

        No i jeszcze to – eksport rosnie ale zyski z niego maleja pochlaniane przez
        mocny pieniądz....

        )
        ) Z powodu wzmacniającego się pieniądza maleje opłacalność eksportu, a w
        wypadku
        ) mniejszych firm – rośnie również ryzyko operacyjne.
        )
        ) Z powodu wzmocnionej waluty import jest tańszy co oznacza że polskie towary
        ) przestaja być konkurencyjne cenowo skad dalej wynika spadek popytu na nie,
        ) spowolnienie gospodarki i bezrobocie.

        Znowu: zbijmy kurs do 1:50 i bedzie ok. Nie myslisz, ze gospodarka to jednak
        wiele powiazanych ze soba procesow? To naprawde nie jest takie latwe.

        ODP: Wiem ze nie jest proste ale nikt nie mowi o 1:50

        Oczywiscie, ze nikt nie potraktuje powaznie takiej propozycji, chyba nie trzeba
        tego mowic. Obnizenie ceny waluty w naszym kraju nie jest remedium na klopoty
        producentow ani eksporterow. Ja wiem, ze w kazdym podreczniku dot.
        makroekonomii jest napisane ze mocna waluta = wyzsze zyski z eksportu i
        analogicznie: slabsza waluta = nizsze dochody z eksportu; tylko, ze jest to
        daleko idace uproszczenie. Byc moze zlotowka jest zbyt droga (to nie tak latwo
        okreslic, uwierz mi - tu Balcerowicz ma wbrew wielu opiniom na tym forum duzo
        racji) - w takim razie jak te cene zbic, nie wywolujac szoku inflacyjnego. Nie
        zapominajmy, ze efekty obnizki stop proc. sa widoczne nawet po jednym - dwu
        kwartalach.


        )
        ) Odp: Efektywność rośnie z powodu nowych technologii, uproszczenia procesów
        ) operacyjnych, likwidacji odpadów, zmniejszenia stanów magazynowych, szkoleń,
        ) wprowadzenia nowych procedur, automatyzacji. Co do bezrobocia to pogląd jest
        ) dość oryginalny.

        Poglad moze oryginalny, ale wynikajacy z logiki. Jesli boisz sie o to, ze
        stracisz prace, pracujesz efektywniej, abys nie byl pierwszy w kolejce do
        zwolnienia. Nie za bardzo rozumiem co maja stany magazynowe do efektywnosci?
        gdybys mogl to objasnic w przystepny sposob, moze byc jak dla ucznia czwartej
        klasy szkoly podstawowej. Poza tym widzisz, ze jednak mozna podniesc
        efektywnosc.
        Ekonomia to nie tylko wykresy, korzysta ona rowniez np. z psychologii, nie
        mozna
        zgby

        mniejsze stany magazynowe po stronie odbiorcy – to poprawa plynnosci, umawiasz
        się z odbiorca co do harmonogramu dostaw, dopasowujesz umowy z dostawcami i
        oprozniasz magazyny po ich stronie – masz redukcje kosztow magazynowania,
        kosztow kapitalu (jeśli kupowales na kredyt) i gotowke uwolniona a zwykle
        zamrozona w zapasach w sumie czyli powiekszenie efektywnosci.


        Wydaje mi sie, ze mniejsze stany w magazynach sa wlasnie wynikiem efektywnego
        zarządzania, pomijając oczywiście popyt - dlatego bardzo istotna informacja
        jest wielkosc zapasow w gospodarce


        Dlaczego nie w przemysle?

        polecam dokument: www.nbp.pl/badania.pdf

        Sorry ze bardzo krótko, badania aby były wiarygodne musza być zrobione jednak
        przez niezalezna agencje na zlecenie niezaleznego i nie zainteresowanego
        wynikiem podmiotu.

        Poltora miesiaca temu miałem propozycje konsultacji badan dla duzej firmy
        telekomunikacyjnej robione przez pewna mniejsza firme badawcza. „W czym jest
        problem?” „Już w niczym powiedzieli jakie wyniki chca dostac”

        Nie dostana wiecej zlecenia jeśli będą zrobione rzetelnie i w mysl reguł
        sztuki. Ja to odpuscilem bo to nie dla mnie.


        Mozna popierac tylko Twoje postepowanie.

        Jak będę miał wiecej czasu powiem jak można i w jaki sposób manipulowac tymi
        wynikami dla NBP, już na poziomie doboru „reprezentatywnej” proby zaczynajac.

        Male „przedsiebiorstwa” zatrudniaja do 5 osob, srednie do 20 duze powyzej 20.

        Ile w mysl struktury bazy REGON było duzych? Czy firme 1 osobowa można nazwac
        przedsiebiorstwem?

        W prawidlowej metodologii ekonomicznej firma oznacza znak, logo, nazwe. Wiec 1-
        osobowa firma jest przedsiebiorstwem.


        Kim sa w firmach do 5 osob dyrektorzy finansowi i prezesi zarzadu?

        Popatrz na stronie drugiej _ cytuje

        Za silnym zl otym zdecydowanie opowiadaj si przedstawiciele ma ych (54%)
        i ś rednich (55%) przedsi biorstw, a tak e jedna trzecia du ych firm. 1
        Przekonanie to jest szczególnie silne w ród w a cicieli firm (54%), a tak e
        dyrektorów finansowych (67%), kierowników oddzia ów (75%) i zast pców
        dyrektorów generalnych/ prezesów (83%).

        Komentarz mój -
        Presesi, dyrektorzy generalni i kierownicy oddziałów i dyr. finansowi – to
        domena duzych (powyzej 20) Jakim zatem cudem ponad 60% przedstawicieli tych
        firm (dyrektorów finansowych (67%), kierowników oddzia ów (75%) i zast pców
        dyrektorów generalnych/ prezesów (83%).) jest za silnym zlotym?

        Zdanie wyzej jest stwierdzenie ze tylko jedna trzecia firm powyzej 20
        pracownikow jest za silna waluta. Pytanie nr 2. Ilu było tych przedstawicieli?
        Nie znam struktury Regonu ale podejrzewam ze z top managementu np. finansowych
        moglo być np. 15, podobnie (jeśli nie 8-10). Mowisz na pierwszej stronie ze
        badasz ponad 500 reprezentatywnych – a na 2 stronie podajesz badania
        procentowe – ale już na populacji 25-40 ogółem. I wystarczy że z bazy wyrzucisz
        tylko 8-10 badań jako nieistotne – wyłącznie w tej malej grupie. Czesc odp i
        tak się odrzuca – jestes kryty. I zycie jest piekne...

        Manipulacja jak się patrzy. Widzialem i potrafie zrobic znacznie sprytniejsze.


        Robisz tak: bierzesz próbe 1000 dostajesz 600 odpowiedzi, możesz wybrac 580
        odrzucajac reszte jako „niepelne”, ale masz odpowiedni dobor danych i wychodzi
        np. ze „przedsiebiorcy” nie chca tanszych kredytow (niskie stopy) bo czesc z
        nich nie widzi zwiazku pomiedzy jednym a drugim. A pytasz ich o stopy w
        rozliczeniach miedzybankowych. A ci ‘przedsiebiorcy” to w większości
        akwizytorzy i pracownicy bazaru. Mozliwosci zrobienia jaj są dziesiatki,
        niestety.
    • Gość: Eryk Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.ipt.aol.com 21.06.02, 02:01
      Pan profesor wymigal sie dyplomatycznie od udzielenia konkretnej odpowiedzi, to
      jasne. Uzyl ponadto pseudonaukowego belkotu dla zmylenia przeciwnika i dodania
      sobie pseudonaukowej powagi.
      • Gość: MACIEJ Jak obnizyc kurs zlotowki o 10% w ciagu miesiaca. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.06.02, 08:15
        Gość portalu: Eryk napisał(a):

        > Pan profesor wymigal sie dyplomatycznie od udzielenia konkretnej odpowiedzi, to
        >
        > jasne. Uzyl ponadto pseudonaukowego belkotu dla zmylenia przeciwnika i dodania
        > sobie pseudonaukowej powagi.

        Z powyzszym sie zgadzam.

        A teraz jak obnizyc kurs zlotowki o 10% w ciagu miesiaca:
        Wychodzi przez ekran ze swoja kamienna twarza lump ze Skierniewic(w jego rodzinie
        nikt sie nie smial z zadnego dowcipu przez ostatnie 3 pokolenia) i oswiadcza ze
        w zwiazku z wysokim bezrobociem oraz brakiem wzrostu gospodarczego w kraju Polska
        postanowila nie ubiegac sie o wejscie do euro przy wejsciu do EU i skorzystac z
        doswiadczen Szwecji
        w utrzymaniu niskiego bezrobocia i umiarkowanego wzrostu gospodarczego.

        Co jest przyczyna wysokiego kursu zlotowki?
        Nie wejscie do EU lecz wejscie do euro, no wiec koniecznosc utrzymania niskiej
        inflacji i po to prezesem NBP zostal sam Balcer.
        Deficyt budzetowy w 2003 bedzie jeszcze wiekszy niz w 2002,no wiec obligacji
        rzadowych jeszcze wiecej.
        Po powyzszym oswiadczeniu premiera ze Polska nie musi utrzymac inflacji na niskim
        poziomie tylko moze sobie dodrukowac,wszyscy spekulanci zyjacy z kapitalu
        baneckowego zaczynaja sr.. po nogach ze strachu.
        Wycofuje sie kapital spekulacyjny i zloty spada z dnia na dzien.
        W momentach kiedy sie waha,NBP dokonuje zakupow interwencyjnych dolara.

        I co w tym wszystkim najwazniejsze:
        1-inflacja nie rosnie
        2-Wejscie do euro nie przepada ,bo mozna je zglosic za dwa lata.

        Czy beda nabywcy obligacji rzadowych?
        Jesli bylo ich 3x wiecej niz potrzeba po 9%,to niby jakie maja inne wyjscie?

        Na taka koordynacje dzialan trzeba fachowcow z prawdziwego zdarzenia,a ci nasi
        jak na razie dobrze to sie tylko kloca.
        • Gość: Rycho Re: Jak obnizyc kurs zlotowki o 10% w ciagu miesiaca. IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 21.06.02, 10:22
          Maciej,jesteś niepoprawny.Wyrażnie nie doceniasz uczestników rynku
          walutowego.To nie frajerzy którym łatwo zabrać pieniądze.Metody które
          proponujesz są dobre w jakiejś powieści satyrycznej bo poważnie w dzisiejszej
          Polsce ich nie zrealizujesz.Czy nie wydaje Ci się dziwne ,że tak wiele rzeczy
          postrzegasz jako proste?Z tego wniosek,że nie potrzeba się wiele uczyć a sprawy
          makroekonomii rozwiązuje się bez skutków ubocznych prostymi pociągnięciami.W
          Poskim interesie przy wejściu do EURO jest jak najmocniejszy złoty.Teraz
          pytanie:skoro rząd i Balcerowicz są zwolennikami wejścia do UE,to dlaczego
          Miller chce osłabienia PLN,a NBP chce to zostawić rynkowi?Pytanie drugie:który
          z tych dwóch ludzi bardziej dba o interes Polski?
          • Gość: deLUC Re: Paradygmat czyli o potedze frazesu IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 13:44
            Gość portalu: Rycho napisał(a):

            > Maciej,jesteś niepoprawny.Wyrażnie nie doceniasz uczestników rynku
            > walutowego.To nie frajerzy którym łatwo zabrać pieniądze.Metody które
            > proponujesz są dobre w jakiejś powieści satyrycznej bo poważnie w dzisiejszej
            > Polsce ich nie zrealizujesz.Czy nie wydaje Ci się dziwne ,że tak wiele rzeczy
            > postrzegasz jako proste?
            Niejaki Capablanca arcymistrz szachowy dazyl zawsze do uproszczenia ukladu figur.
            >Z tego wniosek,że nie potrzeba się wiele uczyć a sprawy
            >
            > makroekonomii rozwiązuje się bez skutków ubocznych prostymi pociągnięciami.
            Zdecydowanie lepiej jest sluchac wszelkiego rodzaju ekspertow, ktorzy twierdza
            ze kazde dzialanie ingerujace w obecny stan rzeczy jest niebezpieczme, nie
            mozliwe do przeprowadzenia, nieoplacalne - slowem doprowadzi do katastrofy
            (bo umniejszy lub pozbawi dochodow to czy inne lobby :), - a do czego doprowadzi
            brak ingerencji?
            Vide Pan Krzystof Rybinski (obecnie BPH PBK a zadaje sie kiedys ING Barings?;)
            autor artykulu "Zawracanie kijem Wisly" - Rzeczpospolita 18.06.2002 cytat:
            " ..., wiem natomiast na pewno, ze o kursie walutowym nie beda decydowali
            politycy ani autorytety ekonomii, tylko tych kilkudziesieciu (gora setka) dealerow
            walutowych w Warszawie, Londynie, Frankfurcie i Nowym Jorku oraz ich klienci"
            Czyli wg. KR bedziemy tanczyc tak jak na zagraja, nawet jesli nie chcemy...
            "W opinii tych dealerow w Polsce i w innych krajach wchodzacych do UE bedzie
            przebiegal proces realnej i nominalnej konwengencji. Chodzi o to. ze w Polsce
            wydajnosc pracy bedzie rosla szybciej niz w panstwach UE, podczas gdy inflacja,
            dlugoterminowe stopy procentowe i poziom deficytu budzetowego musza w ciagu kilku
            lat spasc do cywilizowanego poziomu. A to oznacza, ze w drodze do euro zloty
            bedzie silny"

            Szczegolnie podoba mi sie ten fragment o deficycie budzetowym ;), na ta bowiem
            chwile proces konwengencji przebiega chyba w ten sposob, ze padaja
            przedsiebiorstwa a obciazenia z tego tytulu ponosi (czesc odlozona w czasie)
            budzet i bedzie ponosil co raz wieksze - im wieksza recesja tym wiekszy deficyt.

            >W
            > Poskim interesie przy wejściu do EURO jest jak najmocniejszy złoty.
            Dlaczego?
            > Teraz
            > pytanie:skoro rząd i Balcerowicz są zwolennikami wejścia do UE,to dlaczego
            > Miller chce osłabienia PLN,a NBP chce to zostawić rynkowi?
            >Pytanie drugie:który
            > z tych dwóch ludzi bardziej dba o interes Polski?
            Jestem przekonany ze Pan B. (i RPP) doba o lobby bankowo-finansowe + importerow.
            Pan M. dba o interesy wlasnej partii i jej klientow (czyli po czesci o tych
            samych:). Wszyscy oni dbaja o interesy tych, ktorzy moga ich finansowac
            - czy upadajace przedsiebiorstwa maja pieniadze na lobbing?
            • Gość: MACIEJ ILOSC CFANIAKOW ROSNIE. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.06.02, 15:43
              deLUC nie probuj Rychowi tak skomplikowanych rzeczy wyjasniac.
              Bo przeciez Rycho myslal ze przy skupowaniu dolarow my chcemy wzmacniac dolara
              a nie oslabiac zlotowke.
              On sie otwarcie przyznaje ,ze nie ma nic wspolnego ze znajomoscia ekonomii.

              Wszyscy wiedza ze mocna zlotowka jest niezbedna do prostego jak konstrukcja
              gwozdzia zarabiania na procentach baneckowych.
              I wlasnie ludzie ktorzy zarabiaja na tych procentach baneckowych maja
              konstrucje umyslowa zblizona do konstrukcji gwozdzia.
              Ilosc MADRYCH do zarabiania na procentach baneckowych rosnie duzo szybciej niz
              ilosc bezrobotnych.
              Moze mnie Rycho wytlumaczy,w jaki sposob ta malejaca liczba zatrudnionych
              bedzie w stanie utrzymac rosnaca grupe "intelektualistow" od zarabiania na
              procentach baneckowych?
              ZEBY GOSPDARKA RUSZYLA Z MIEJSCA TO ILOSC ZATRUDNIONYCH MA WZRASTAC ,A ILOSC
              CFANIAKOW MALEC.
              Po to w USA sa niskie st% by nie trzymac pieniedzy w banecku tylko inwestowac.
              GDYBY W USA MOZNA BYLO UZYSKAC 9% Z LOKAT KAPITALOWYCH,TO 20% BIZNESOW BY PADLO.

              Ale do kogo ja to mowie?


              • Gość: JOrl Re: ILOSC CFANIAKOW ROSNIE. IP: *.halo.provector.pl 22.06.02, 14:32
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > Wszyscy wiedza ze mocna zlotowka jest niezbedna do prostego jak konstrukcja
                > gwozdzia zarabiania na procentach baneckowych.
                > I wlasnie ludzie ktorzy zarabiaja na tych procentach baneckowych maja
                > konstrucje umyslowa zblizona do konstrukcji gwozdzia.
                > Ilosc MADRYCH do zarabiania na procentach baneckowych rosnie duzo szybciej niz
                > ilosc bezrobotnych.
                > Moze mnie Rycho wytlumaczy,w jaki sposob ta malejaca liczba zatrudnionych
                > bedzie w stanie utrzymac rosnaca grupe "intelektualistow" od zarabiania na
                > procentach baneckowych?
                > ZEBY GOSPDARKA RUSZYLA Z MIEJSCA TO ILOSC ZATRUDNIONYCH MA WZRASTAC ,A ILOSC
                > CFANIAKOW MALEC.
                > Po to w USA sa niskie st% by nie trzymac pieniedzy w banecku tylko inwestowac.
                > GDYBY W USA MOZNA BYLO UZYSKAC 9% Z LOKAT KAPITALOWYCH,TO 20% BIZNESOW BY PADLO

                Maciej, trzeba przyznac, ze dotad nie traktowalem Ciebie za powaznie, chociaz
                czytywalem.
                Ale nareszcie trafiles w sedno.
                Takich cwaniakow mamy tez na tym forum.
                Pozdrowienia

                • Gość: JOrl Re: ILOSC CFANIAKOW ROSNIE. IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.02, 20:26
                  Musze jeszcze cos dodac. Abym nie byl zle zrozumiany. Nie chodzi mi tu o tzw.
                  niesprawiedliwy podzial dochodu spoleczenstwa. Jest najwazniejsze, zeby podzial
                  tego dochodu byl taki, aby spoleczenstwo sie jak najszybciej, optymalniej
                  rozwijalo. A ci cwaniacy, zarabiajacy na np. spekulacjach pienieznych powoduja,
                  ze zlotowka jest silna. Bo tylko wtedy moga zarabiac. A to powoduje, ze ta
                  produktywna czesc spoleczenstwa jest tym tak obcizona, ze zanika. I to jest w
                  tym najgorsze. Politycy polscy w tych 13 latach, aby dac zarobic cwaniakom
                  (sobie?) doprowadzili Polske do 3 Swiata.
                  Pozdrowienia
          • Gość: MACIEJ Re: Jak obnizyc kurs zlotowki o 10% w ciagu miesiaca. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.06.02, 19:24
            Gość portalu: Rycho napisał(a):

            > Maciej,jesteś niepoprawny.Wyrażnie nie doceniasz uczestników rynku
            > walutowego.

            Rycho ,ja ponad 20 lat temu bylem dealerem w BH,a wtedy bylo tylko kilkunastu
            dealerow w calej Polsce.
            Juz wtedy b.dobrze ocenialem uczestnikow rynku walutowego w Polsce i dlatego
            jestem w Stanach.
            Jesli ja tobie tlumaczylem,co ma na celu skup dolarow tzn ze ty przeceniasz
            uczestnikow rynku walutowego,bo dla mnie to jest kupa cwaniakow.


            >To nie frajerzy którym łatwo zabrać pieniądze.

            Zdziwilbys sie jacy to frajerzy i dlatego zeruja na takich trzecioswiatowych
            frajerach jak NBP i RPP.

            > Metody które
            > proponujesz są dobre w jakiejś powieści satyrycznej bo poważnie w dzisiejszej
            > Polsce ich nie zrealizujesz.Czy nie wydaje Ci się dziwne ,że tak wiele rzeczy
            > postrzegasz jako proste?

            I tak juz bylo od kiedy pamietam,ze rzeczy ktore dla mnie byly proste dla innych
            byly niemozliwe do zrealizowania.

            > Z tego wniosek,że nie potrzeba się wiele uczyć a sprawy

            > makroekonomii rozwiązuje się bez skutków ubocznych prostymi pociągnięciami.

            Wrecz przeciwnie,wlasnie dlatego trzeba sie uczyc,by umiec niemozliwe dla inny do
            zrozumienia problemy rozwiazywac bezproblemowo.
            Mam ci przypomniec jak latwo dales sie skolowac takiemu ignorantowi jak Robert.

            > W Poskim interesie przy wejściu do EURO jest jak najmocniejszy złoty.Teraz
            > pytanie:skoro rząd i Balcerowicz są zwolennikami wejścia do UE,to dlaczego
            > Miller chce osłabienia PLN,a NBP chce to zostawić rynkowi?Pytanie drugie:który
            > z tych dwóch ludzi bardziej dba o interes Polski?

            A moze zastanawiales sie kiedys dlaczego UK,Szwecja i Dania nie sa w euro-skoro
            to takie panaceum na wszystkie bolaczki polskiej gospodarki?

      • Gość: MACIEJ Re: Co mowi o kursie wyrocznia/guru/idol? IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.02, 06:55
        Gość portalu: Eryk napisał(a):

        > Pan profesor wymigal sie dyplomatycznie od udzielenia konkretnej odpowiedzi, to
        >
        > jasne. Uzyl ponadto pseudonaukowego belkotu dla zmylenia przeciwnika i dodania
        > sobie pseudonaukowej powagi.

        Zgadza sie w 100%.
    • Gość: eMisiek Re: Co mowi o kursie - do Grafena IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 18:32
      Oczywiscie, ze nikt nie potraktuje powaznie takiej propozycji, chyba nie trzeba
      tego mowic. Obnizenie ceny waluty w naszym kraju nie jest
      remedium na klopoty
      producentow ani eksporterow. Ja wiem, ze w kazdym podreczniku
      dot.
      makroekonomii jest napisane ze mocna waluta = wyzsze zyski z
      eksportu i
      analogicznie: slabsza waluta = nizsze dochody z eksportu; tylko,
      ze jest to
      daleko idace uproszczenie. Byc moze zlotowka jest zbyt droga (to
      nie tak latwo
      okreslic, uwierz mi - tu Balcerowicz ma wbrew wielu opiniom na
      tym forum duzo
      racji) - w takim razie jak te cene zbic, nie wywolujac szoku
      inflacyjnego. Nie
      zapominajmy, ze efekty obnizki stop proc. sa widoczne nawet po
      jednym - dwu
      kwartalach.



      Obniżka stóp nie jest jedynym remedium bo choroba jest złożona, jednak powinno
      być częścią lekarstwa. Inaczej – będziemy czekać na cud, bo firmy z wysokimi
      kosztami obsługi kapitału nie osiągną zysku, przestaną być konkurencyjne. Po
      drugie strąca rynek do podobnych firm (wspomnij przykład - identyczne koszty
      fabryki gwoździ– tuż za granica w Niemczech i przewaga na polskim rynku i
      spadek popytu i bezrobocie w Polsce)

      „Jak tę cene zbić nie wywołujac szoku inflacyjnego” to bardzo dobre pytanie –
      po prostu obniżac stopy bo mamy nastepująca alternatywę – albo obnizymy stopy i
      narazimy się na ryzyko inflacji albo popełnimy samobójstwo gospodarcze. Odnoszę
      to nie do jakis wskaxników makroekonomicznych ale do mikroekonomii – bez
      taniego kredytu, bez eksportu i zahamowania importu cała polska gospodarka
      skurczy się do miejsc pracy na bazarach i w sklepach sprzedających importowane
      towary – przy bezrobociu 5-6 milionów... Przemysł po prostu upadnie – i jest to
      pytanie nie czy ale kiedy.

      Mam wrażenie, że RPP i p Balcerowicz zakręcili choremu tlen i biora konwulsje
      za oznaki ozywienia. W skali mikroekonomicznej – jest źle i będzie jeszcze
      gorzej. Produkcja spada z powodów które wymieniłem.





      Wydaje mi sie, ze mniejsze stany w magazynach sa wlasnie
      wynikiem efektywnego
      zarządzania, pomijając oczywiście popyt - dlatego bardzo istotna
      informacja
      jest wielkosc zapasow w gospodarce

      Nie, to nie sprawa zarządzania, jeśli jest niepwenośc co do popytu albo
      utrzymujesz stany magazynowe na pokrycie wielu scenariuszy – albo (często
      łącznie) nakłaniasz do tego dostawców – a oni oczywiście swoich dostawców – i
      tak w mierę oddalania się od klienta ostatecznego ilość zbedznych zapasów
      rosnie. To jest znane w literaturze jako The Bullwhip Effect, a remedium na to
      są umowy wzdłuz łańcuch a zaopatrzenia.

      Sama eliminacja wzdłuz łańcucha zapasów obniża koszty – i klient ostateczny
      zapłaci mniej.
      • Gość: eMisiek Re: Co mowi o kursie - do Grafena IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 18:46
        Juz kiedys mielismy bardzo tanie kredyty, pamietasz? Nie sprowadzajmy problemow
        eksportu do zaleznosci od ceny waluty - to naprawde do niczego
        nie prowadzi. O
        sile przedsiebiorstwa swiadczy to jak radzi sobie w trudnych
        warunkach. Nie
        mozna zrzucac wszystkiego na czynniki zewnetrzne.


        Problem siły walut nie jest w tej chwili jedynym problemem eksprtu ale
        podstawowym – jeśli przyjmiemy że celem działalności gospodarczej jest zysk to
        silna waluta obniża zysk.
        To nieprawda że silni sobie poradzą. Caterpillar był w latach 80 – tych firma
        eksportujacą na rynek globalny ( czy był silny czy nie? ) a jednaj wskutek
        aprecjacji dolara zyski spadły mu o 45% w ciągu 5 lat a potem po deprecjacji w
        85 wzrosły o 35%.

        Pomimo siły nie był w stanie konkurować z gorszymi produktami Komatsu.







        Oczywiscie drogi kredyt,
        droga waluta, slabosc otoczenia makroekonomicznego utrudnia
        dzialalnosc - nie
        zamierzam temu przeczyc.

        Dlaczego więc nie wykonac logicznego posunięcia i nie obnizyc stóp?


        Ale uparcie bede powtarzal, ze glownym problemem jest
        brak reform strukturalnych, podatki sa za wysokie, jest zbyt
        duza biurokracja,
        sady sa niewydolne, zalozenie firmy trwa zbyt dlugo, jest zbyt
        duzo obszarow
        dzialalnosci objetych koncesjami (chociazby polski rynek
        telekomunikacyjny "liberalizowany" pod TPSA), fatalna struktura
        produkcji.
        Wielki deficyt budzetowy ma niebagatelny wplyw na cene naszej
        waluty (o tym
        bylo sporo na tym forum)

        Upór jest dobry ale logika jest lepsza:

        1. Ile lat potrwa poprawa w obszarach które wskazałeś?
        2. Czy obniżenie podatków w obecnej sytuacji jest realne ?
        3. Co może sytuacja w sektorze telekomunikacyjnym obchodzic producenta
        pralek? Albo sytuacja w sądownictwie, czas zakładania firmy?
        4. struktura produkcji – czy obecny stan ja poprawia?
        5. Jak zmniejszyc deficyt budżetowi i po ilu latach zacznie mieć to
        obniżenie wpływ na cenę waluty?

        Bądźmy realistami i spróbujmy to ocenić - jeden czynnik po drugim.
        • Gość: Rycho Re: Co mowi o kursie - do Grafena IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 23.06.02, 22:40
          Macieju,20lat temu byl w Polsce jakis rynek miedzybankowy?Kurs walut byl wtedy
          ustalany raz na tydzien tak jak kazala partia.
          Nie sadze by teraz to byli ci sami dealerzy ktorych znales.
          Zdan o rzeczach dla Ciebie prostych,a dla innych niemozliwych nie komentuje.
          Dlaczego UK,Szwecja i Dania nie weszly do EURO to nie wiem.O tym,ze EURO to
          panaceum na bolaczki polskiej gospodarki-nigdy tego nie glosilem.Natomiast
          plusem wejscia do EURO byloby wytracenie z rak populistow w Polsce,ze nasze
          klopoty to wina glownie RPP.
          W przypadku wejscia Polski do UE prawdopodobnie wiecej bedziemy otrzymywali niz
          wplacali i z tego powodu im mocniejszy zloty w momencie przeliczania tym
          wieksza ilosc EURO za te same zlotowki wplywala by do nas.
          Na koniec zelazne pytanie do Ciebie chyba juz trzeci raz zadawane:jak te
          wartosc PLN obnizyc i o ile oraz jakie przyniesie to wedlug Ciebie ujemne
          skutki bo o plusach juz pisales.
          • Gość: MACIEJ Re: Co mowi o kursie - do Grafena IP: *.ny325.east.verizon.net 24.06.02, 05:44
            Gość portalu: Rycho napisał(a):

            > Macieju,20lat temu byl w Polsce jakis rynek miedzybankowy?Kurs walut byl wtedy
            > ustalany raz na tydzien tak jak kazala partia.

            Nie wiem Rycho czy kpisz ,czy o droge pytasz?
            Dokladnie to bylo 22 lata temu i handlowalo sie dolarami vs DM,lub dolarami vs SFR
            'czy tez doll vs FF itd.
            Minimalna transakcja to bylo 0,5 mln doll.
            Robilismy tez swap'y,dlatego pytalem cie czy robisz.
            Wtedy sie nikt zlotowkami nie interesowal.

            > Nie sadze by teraz to byli ci sami dealerzy ktorych znales.
            > Zdan o rzeczach dla Ciebie prostych,a dla innych niemozliwych nie komentuje.

            Kiedys to byly spore pieniadze i odpowiedzialna praca.
            Byl to koniec lat 1970tych i trzeba bylo miec do tej pracy studia ekonomiczne i
            egzaminy panstwowe z dwoch jezykow obcych.
            Byli to przewaznie mlodzi ludzie po studiach a przed 30 stka.
            Po kilku latach na stanowisku dealera mozna bylo zostac naczelnikiem wydzialu a
            chief-dealer vice dyrektorem.
            Raz w roku byly wyjazdy zagraniczne:Anglia ,Luxemburg,Francja od 3-6 mies i na
            wyjazdach placono rownowartosc tego co miejscowym ,a w domu pensja na konto.
            Nie chcialbym sie mylic,ale po tym jak Robert skolowal cie latwo widac ze ty nie
            masz studiow ekonomicznych.

            > Dlaczego UK,Szwecja i Dania nie weszly do EURO to nie wiem.

            Wiadomosci z zakresu ekonomii przecietnego obywatela,sa tam duzo wyzsze niz w
            Polsce.
            Szwecja i UK od b. dawna rozwijaja sie inflacyjnie tzn poprzez systematyczny
            spadek waluty utrzymuja stosunkowo niskie bezrobocie.
            W latach 1950tych 1 funt to bylo az 4 dolary.
            W latach 1970tych 1 funt to bylo 2,5 dolara
            Teraz 1 funt to 1,5 doll.

            Jasio dyplomatycznie sie na ten temat nie wypowiada,choc caly czas sugeruje ze
            mocna zlotowka dla Polski jest jak najbardziej odpowiednia.
            Double standard?


            > O tym,ze EURO to
            > panaceum na bolaczki polskiej gospodarki-nigdy tego nie glosilem.Natomiast
            > plusem wejscia do EURO byloby wytracenie z rak populistow w Polsce,ze nasze
            > klopoty to wina glownie RPP.

            Rycho,poziom twojej wiedzy ekonomicznej odzwierciedla sie w twoich problemach.
            Who gives a shit about RPP?
            Problemem jest brak rozwoju gospodarczego kraju i jest on w zdecydowanej
            wiekszosci spowodowany bezmyslna checia wejscia do EU i euro.
            Nawet przez chwile sie nie zastanowiles,ze w Kanadzie nie ma kryzysu bo nalezy do
            NAFTA a w calym EU jest kryzys i najwieksi spece od EUropejskiej ekonomii
            przesuwaja date wyjscia z kryzysu na coraz to odleglejszy kwartal.

            > W przypadku wejscia Polski do UE prawdopodobnie wiecej bedziemy otrzymywali niz
            >
            > wplacali i z tego powodu im mocniejszy zloty w momencie przeliczania tym
            > wieksza ilosc EURO za te same zlotowki wplywala by do nas.

            Teoretycznie moze i masz racje,ale DOPLATY EU DO POLSKI beda uzaleznione od
            wyjscia EU z kryzysu a WPLATY POLSKI DO EU(OK 2 MLD euro) MUSZA BYC DOKONABE
            BEZWARUNKOWO.

            > Na koniec zelazne pytanie do Ciebie chyba juz trzeci raz zadawane:jak te
            > wartosc PLN obnizyc i o ile oraz jakie przyniesie to wedlug Ciebie ujemne
            > skutki bo o plusach juz pisales.

            Najpierw skutki ujemne:
            Identyczne jak w UK,Szwecji i Danii.
            Co nie widzisz ich?
            To w Polsce ich tez nie zobaczysz.

            Dokonac tego mozna w bardzo rozny sposob.
            Najprosciej poprzez skup dolarow za dodrukowane zlotowki.
            Juz widze twoja PANIKE, a inflacja?
            A jaka inflacja jest w Szwecji i UK ?
            O ile trzeba obnizyc zlotowke?
            O tyle o ile sie wzmocnila w ciagu ostatnich 2 lat.
            Okolo 20-25 %.
            Ale mysle ze juz przy 10% obnizce efekty beda widoczne.

            A odpowiedzia dla takich jak ty co sie boja inflacji byla deflacja 0,2% w maju
            2002.

            "Polskiej szkole ekonomicznej" skurczenie polskiej gospodarki bardzo dobrze sie
            udalo.

        • Gość: grafen Re: Co mowi o kursie - do Grafena IP: *.netia.pl 24.06.02, 07:21
          Gość portalu: eMisiek napisał(a):

          > Juz kiedys mielismy bardzo tanie kredyty, pamietasz? Nie sprowadzajmy problemow
          >
          > eksportu do zaleznosci od ceny waluty - to naprawde do niczego
          > nie prowadzi. O
          > sile przedsiebiorstwa swiadczy to jak radzi sobie w trudnych
          > warunkach. Nie
          > mozna zrzucac wszystkiego na czynniki zewnetrzne.
          >
          >
          > Problem siły walut nie jest w tej chwili jedynym problemem eksprtu ale
          > podstawowym – jeśli przyjmiemy że celem działalności gospodarczej jest zy
          > sk to
          > silna waluta obniża zysk.
          > To nieprawda że silni sobie poradzą. Caterpillar był w latach 80 – tych f
          > irma
          > eksportujacą na rynek globalny ( czy był silny czy nie? ) a jednaj wskutek
          > aprecjacji dolara zyski spadły mu o 45% w ciągu 5 lat a potem po deprecjacji w
          > 85 wzrosły o 35%.
          >
          > Pomimo siły nie był w stanie konkurować z gorszymi produktami Komatsu.
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          > Oczywiscie drogi kredyt,
          > droga waluta, slabosc otoczenia makroekonomicznego utrudnia
          > dzialalnosc - nie
          > zamierzam temu przeczyc.
          >
          > Dlaczego więc nie wykonac logicznego posunięcia i nie obnizyc stóp?

          Dlaczego nie zrownowazyc budzetu? Mowilem juz, ze efekt obnizenia stop jest
          widoczny po dluzszym czasie, jeszcze nie ma efektu ostatnich obnizek.

          >
          >
          > Ale uparcie bede powtarzal, ze glownym problemem jest
          > brak reform strukturalnych, podatki sa za wysokie, jest zbyt
          > duza biurokracja,
          > sady sa niewydolne, zalozenie firmy trwa zbyt dlugo, jest zbyt
          > duzo obszarow
          > dzialalnosci objetych koncesjami (chociazby polski rynek
          > telekomunikacyjny "liberalizowany" pod TPSA), fatalna struktura
          > produkcji.
          > Wielki deficyt budzetowy ma niebagatelny wplyw na cene naszej
          > waluty (o tym
          > bylo sporo na tym forum)
          >
          > Upór jest dobry ale logika jest lepsza:
          >
          > 1. Ile lat potrwa poprawa w obszarach które wskazałeś?
          > 2. Czy obniżenie podatków w obecnej sytuacji jest realne ?
          > 3. Co może sytuacja w sektorze telekomunikacyjnym obchodzic producenta
          > pralek? Albo sytuacja w sądownictwie, czas zakładania firmy?
          > 4. struktura produkcji – czy obecny stan ja poprawia?
          > 5. Jak zmniejszyc deficyt budżetowi i po ilu latach zacznie mieć to
          > obniżenie wpływ na cenę waluty?
          >
          > Bądźmy realistami i spróbujmy to ocenić - jeden czynnik po drugim.

          ad. 1 Nawet jesli potrwa dlugo, nalezy wziac sie za to. Jak na razie wszystko
          sprowadza sie do kunktatorskiej polityki.

          ad. 2 Problem w tym, ze zawsze slyszymy, ze obnizenie podatkow jest nierealne. W
          zwiazku z tym, podatki rosna (im wyzsze podatki, tym nizszy rozwoj i nie pomoze
          tu obnizka stop, ktora wcale nie jest rownowazna potanieniu kredytow)

          ad. 3 Przyklad dot. telekomunikacji byl tylko przykladem zle przeprowadzanych
          reform... Sadownictwo to nie tylko sprawy dot. morderstw czy kradziezy
          samochodow. Im szybciej mozna zalozyc firme, tym wiecej tych firm bedzie
          funkcjonowalo na rynku, nieprawdaz?
          4. "obecny stan" - czyli co?
          5. Kilka lat temu budzet byl rownowazony - zostalo to nazwane chlodzeniem
          gospodarki. Masz racje: przy obecnych uwarunkowaniach politycznych jest to chyba
          niemozliwe. Czyli bedziemy mieli przemieszanie luznej polityki fiskalnej z luzna
          polityka monetarna - nic lepszego nie moze nas spotkac
          • Gość: Rycho Re: Co mowi o kursie - do Grafena IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 24.06.02, 09:21
            Macieju,po kolei:
            może handlowano 22lata temu między bankami,ale to nie miało żadnego wpływu na
            kurs zł. do innych walut.
            Kurs był ustalany raz na tydzień i można to sprawdzić w archiwach.
            O studiach z ekonomii za komuny nie ma co gadać,obowiązywała jedna słuszna
            doktryna,a jeżeli ktoś chciał mieć inną wiedzę to i tak nie mógł się z nią
            oficjalnie wychylać.
            Ja nie mam studiów ekonomicznych co nie oznacza,że przyjmujębezkrytycznie
            wszystko co przeczytam zwłaszcza na tym forum.Poziom mojej wiedzy ekonomicznej
            odzwierciedla się w moich wątpliwościach.Tu akurat dyskutujemy o kursach walut
            i ograniczam się wyłacznie do tego, co nie oznacza,że nie widzę wielu innych
            problemów z życia gospodarczego.Jak do tej pory żadna wypowiedż o konieczności
            osłabienia PLN mnie nie przekonuje i widzę cały czas więcej minusów niż plusów
            przemawiających za koniecznością przeprowadzenia takiej operacji.Próby
            edukowania mnie abym myślał inaczej są jak narazie na poziomie
            nieprzekonywującym.Skup dolarów za dodrukowane złotówki-to argument który każdy
            u którego przebiegają elementarne procesy myślowe odrzuci natychmiast.
            PLN wzmocnił się w ciągu ostatnich dwuch lat o ok.11%
            (www.pekao.com.pl/kursywa.xml?/lang=PL/602367-151489-41226).
            i można to sprawdzić pod wskazenym adresem.
            I komentarz do ostatniego zdania:kiedy gospodarka polska była mocniejsza niż
            dzisiaj?Ja osobiście sobie tego nie przypominam.Dlatego mowa o zwijaniu jest
            nadużyciem.
            • Gość: MACIEJ Rycho o kursie IP: *.ny325.east.verizon.net 24.06.02, 19:06
              Gość portalu: Rycho napisał(a):

              > Macieju,po kolei:
              > może handlowano 22lata temu między bankami,ale to nie miało żadnego wpływu na
              > kurs zł. do innych walut.
              > Kurs był ustalany raz na tydzień i można to sprawdzić w archiwach.

              Rycho-przeciez ci napisalem ze BH nie mial nic wspolnego ze zlotowkami.
              Obslugiwalismy polski handel zagraniczny.
              Byly platnosci na okreslone dni i w okreslonych bankach musiala byc na koniec
              dnia taka a nie inna ilosc walut.
              Jesli bylo za duzo funtow w banku brytyjskim to trzeba bylo je jak najkorzystniej
              sprzedac za inne waluty ktorych nam brakowalo.

              > O studiach z ekonomii za komuny nie ma co gadać,obowiązywała jedna słuszna
              > doktryna,a jeżeli ktoś chciał mieć inną wiedzę to i tak nie mógł się z nią
              > oficjalnie wychylać.

              Tu sie grubo mylisz i widac ze nie masz studiow.
              Tak, byla ekonomia polityczna socjalizmu ,ale byla i normalna ekonomia.
              Byla socjalistyczna mysl filozoficzna,ale byla i normalna filozofia.


              > Próby
              > edukowania mnie abym myślał inaczej są jak narazie na poziomie
              > nieprzekonywującym.Skup dolarów za dodrukowane złotówki-to argument którykażdy
              > u którego przebiegają elementarne procesy myślowe odrzuci natychmiast.

              Najlepszy czas na edukacje jest za mlodu a wiesz sam ze pan sie we wsi boja ruchu.
              W Stanach nawet najlepszy prezydent musi odejsc po 8 latach.
              W Polsce Balcerowicz juz jest na coraz to innym stolku dzieki Bogu 13 lat.
              W okresie deflacji nie masz innego wyboru jak skup dolarow za dodrukowane
              zlotowki.


              > I komentarz do ostatniego zdania:kiedy gospodarka polska była mocniejsza niż
              > dzisiaj?Ja osobiście sobie tego nie przypominam.Dlatego mowa o zwijaniu jest
              > nadużyciem.

              Masz problemy z przewidzeniem wynikow za 2 kwartal?
              Mnie sie nie spieszy.

    • Gość: Robert Re: czekoladki dla Fizyka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 01:05
      Na początek moje pomyłki.
      Oczywiście chodziło mi o Winstona Grooma, a nie Irvinga. Tyle a propos
      czekoladek
      bankructwo i niemożność spłacania zobowiązań - to to samo. Ma Pan oczywiście
      rację, że posłużyłem się tautologią.
      Co do pozostałych spraw. Pisze Pan, że kryzys arg. poprzedzały deflacja,
      recesja gosp, obniżka płac itd. To wszystko zależy gdzie się upatruje przyczyn
      kryzysu i od perspektywy jąką się obiera (punkt widzenia) Poniekąd (w
      uproszczeniu) można też napisać, że poprzedzały go inflacja i szybki rozwój
      gosp - wzrost PKB - nawet do 7% rocznie.
      Niektórzy widzą związek pomiędzy obniżeniem płac w sferze budżetowej a
      kryzysem. ja raczej skłonny jestem dostrzegać w tym rozpaczliwą próbę ratowania
      się przed kryzysem.
      Argentyna zbankrutowała bo zapożyczała się i wydawała ponad miarę. Kiedy dług
      publiczny sięgnął 130 mld $ czyli ponad połowę PKB jasne było, że Arg.nie
      wytrzyma kosztów obsługi długu dochądzących do 30 mld $ rocznie. Stąd próba
      obniżenia płac Nie ma wątpliwości, albo raczej ja ich nie mam, że główną
      przyczyną kłopotów Argentyny była polityka gosp napędzająca wzrost wydatkami
      państwa. oczywiście związanie peso z dolarem odegrało swoją rolę w dobiciu
      gospod. argentyńskiej. W początkowej fazie pozwalało na pozyskiwanie inwest.
      zagranicznych, ale pózniej oczywiście decydowało o spadku konkurencyjności.
      Nieudolnie przeprowadzone uwolnienie/dewaluacja peso było juz podpaleniem lątu.
      To wtedy właśnie zaczęto szturmy na banki - ludzie z dnia na dzień utracili
      oszczędności. Kryzys w finansach publicznych rozłożył cały system finansowy.
      Reasumując: Argentyna wpadła w kryzys bo: bo za dużo było państwa w gosp. bo
      państwo za dużo wydawało (utrzymywanie pokoju społeczn. kosztem ogromnych
      wydatków). To w największym skrócie.
      Nie jest też tak, że opłacało się trzymać tylko dolary, zamiast inwestować.
      Najlepszy przykład to Hiszpania, która zainwest. w l. 90. ponad 40 mld $ w
      Argentynie. O liquidity trap można mówić w pewnym sensie w przypadku Japonii,
      ale na pewno nie w przypadku Argentyny. Nie można mówić o unikaniu liquidity
      trap poprez obniżkę stóp, ponieważ liquidity trap ma właśnie miejsce
      przy "maksymalnie" niskich stopach.
      To banalne stwierdzenie, ale w róznych krajach jest bardzo różnie: np. Korea,
      Włochy, Hiszpania rozwijały się bardzo szybko mimo bardzo wysokich realnych
      stóp procentwoych. Nie ma też takich prostych związków pomiędzy np. dewaluacją
      a spadkiem bezrobocia - tak jak np. utrzymują to niektórzy podając przykłąd
      Szwecji. Ja jestem w stanie wyobrazić sobie w Polsce trochę "luźniejszą"
      politykę pieniężną, ale na pewno nie w warunkach jakie mamy w tej chwili - przy
      takich konstrukcjach budżetu, przy indeksowaniu, przy obecnym systemie
      socjalnym i perspektywie wejścia do UE.
      • Gość: MACIEJ Re: czekoladki dla Fizyka IP: *.ny325.east.verizon.net 26.06.02, 05:56
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Szwecji. Ja jestem w stanie wyobrazić sobie w Polsce trochę "luźniejszą"
        > politykę pieniężną, ale na pewno nie w warunkach jakie mamy w tej chwili - przy
        >
        > takich konstrukcjach budżetu, przy indeksowaniu, przy obecnym systemie
        > socjalnym i perspektywie wejścia do UE.

        Zacznijmy od tego co mamy i czego nie da sie zmienic:
        1-wejscie do EU
        2-wejscie do euro,zaklepane w kalendarzu
        3-deficyt budzetowy w 2003 co najmniej taki jak w 2002.
        4-indeksowanie
        5-socjale-bez zmian

        Ja bym chcial w/w problemy widziec rozwiazane,ale jak tobie sie to nie uda z
        Warszawy,to mnie z NYC tym bardziej.

        Pozostaje ci wiec troche "luzniejsza" polityka pieniezna.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka