Dodaj do ulubionych

Podatek liniowy - remedium na wszystko ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 10:04
Poniżej artykuł z sobotniej Rzepy - pod rozwagę dla fanów podatku liniowego
jako rozwiązania wszelkich problemów.

Reformy podatkowe w Słowacji, zwłaszcza zaś wprowadzenie jednej stawki
opodatkowania dochodów osobistych, budzą w Polsce duże zainteresowanie.
Analizowali je również ekonomiści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ich
opinia o tych zmianach nie jest jednoznaczna, co warto wziąć pod uwagę,
gdybyśmy chcieli korzystać z doświadczeń sąsiadów.


(c) ANDRZEJ LICHOTA
Z danych MFW wynika, że słowacki podatek liniowy (ze względu na kwotę wolną
jest to raczej podatek progresywny o jednej stawce) właściwie "za siebie nie
zapłacił". Chociaż bowiem często uważa się, że obniżka stawek jakiegoś
podatku powinna spowodować wzrost wpływów z niego, w Słowacji w 2004 r. do
budżetu wpłynęło z PIT o ponad 20 proc. mniej pieniędzy niż rok wcześniej.
Jest to tym istotniejsze, że w zeszłym roku gospodarka słowacka rozwijała się
w tempie ponad 5 procent, co powinno bezpośrednio przełożyć się na wyższe
dochody budżetu.

W tym kontekście warto zresztą wspomnieć o badaniach ekonomistów MFW nad
wpływem podatku liniowego na dochody podatkowe w Rosji. Stwierdzają oni, że
znaczny wzrost tych wpływów nie był związany z wprowadzeniem podatku
liniowego, ale z szybkim rozwojem gospodarczym, którego siłę napędową
stanowiły wysokie ceny ropy i pomyślna koniunktura w ostatnich latach.

W Słowacji reforma spowodowała natomiast zwiększenie ogólnych dochodów
podatkowych. Wynika to jednak głównie z podwyższenia opodatkowania konsumpcji
wskutek zastąpienia dwóch wcześniej istniejących stawek VAT (14 i 20 proc.)
jedną, 19-procentową. Efektywna stawka VAT podniosła się z około 16 - 17
proc. w 2003 r. do 19 proc. w 2004 roku, co przyniosło prawie 20-proc. wzrost
dochodów budżetowych.

Stawka czy składka
Podatek liniowy nie wpłynął też, przynajmniej dotychczas, na zwiększenie
podaży pracy. Teoretycznie obniżenie opodatkowania powinno było - przez tzw.
efekt dochodowy - przyczynić się do zwiększenia liczby przepracowanych
godzin. Tak się jednak nie stało. Prawdopodobnie w grę wchodzi tu z kolei
tzw. efekt substytucyjny: podatnicy, po osiągnięciu oczekiwanego wyższego
poziomu dochodu, zamiast więcej pracować, wolą mieć więcej czasu wolnego,
żeby te dodatkowe dochody wykorzystać. Jak pokazuje przykład Słowacji, to,
czy przeważy efekt dochodowy czy efekt substytucyjny, zależy nie tylko od
stawek PIT, ale również od poziomu bezrobocia, obciążenia składkami na
ubezpieczenia społeczne oraz od wielkości i struktury popytu na siłę roboczą.

Z tych właśnie względów nie dziwi, że wprowadzenie podatku liniowego nie
spowodowało spadku bezrobocia: jego stopa minimalnie wzrosła, do prawie 18
proc. pod koniec 2004 roku. Można to wyjaśnić zarówno niedostosowaniem
strukturalnym słowackiej siły roboczej do wymagań rynku pracy (nie każdy np.
ma odpowiednie kwalifikacje, aby pracować w wysoce zautomatyzowanym przemyśle
motoryzacyjnym), niewielką jej mobilnością, jak i dużym obciążeniem składkami
na ubezpieczenie społeczne. Składka na słowacki odpowiednik ZUS została
wprawdzie w 2004 roku obniżona z 51 do 48,6 proc., ale nadal jest wyższa niż
w Polsce (45,4 proc.) oraz na Węgrzech i w Czechach. Wygląda więc na to, że
drastyczne zmniejszenie wpływów z podatków dochodowych uniemożliwiło
równoczesne obniżenie innych kosztów pracy.

Można się zatem zastanawiać, czy zamiast obniżać stawki podatkowe do 19
proc., nie warto byłoby zmniejszyć je trochę mniej, żeby było możliwe
znaczniejsze cięcie obciążeń składką na ubezpieczenie społeczne.

Decydując się na taki właśnie kształt reformy, słowackie władze zdają się
informować, iż dla rozwoju gospodarki ważniejsze jest obniżenie podatków
dochodowych w celu stworzenia zachęt do napływu kapitału niż zmniejszenie
składek na ubezpieczenie społeczne, którego efekt w postaci wzrostu
zatrudnienia jest niepewny (mimo obniżenia tej składki bezrobocie wzrosło, a
dodatkowo zmalały ogólne wpływy z tego tytułu). Czy w przypadku Polski
zmniejszenie składek na ZUS mogłoby okazać się podobnie nieefektywne?

Rozwojowi raczej nie pomaga
MFW nie znajduje również dowodów na to, że zmiany w podatkach wpłynęły na
przyspieszenie wzrostu gospodarczego Słowacji: w 2004 roku jego tempo było
tylko nieznacznie wyższe niż rok wcześniej. Według ekonomistów MFW głównym
źródłem szybkiego rozwoju ekonomicznego były w Słowacji przede wszystkim
zmiany w strukturze gospodarki i bezpośrednie inwestycje zagraniczne.

Może to jednak podatek liniowy zachęcił kapitał zagraniczny do napływu do
tego kraju? Wydaje się to wątpliwe, gdyż inwestorzy zagraniczni zwracają
głównie uwagę na stopę podatku dochodowego od przedsiębiorstw (CIT), a nie na
obciążenia dochodów osobistych. Z badań Banku Światowego na temat czynników
determinujących napływ zagranicznych inwestycji wynika ponadto, iż dla
potencjalnych inwestorów najważniejsza jest nie wysokość podatków, lecz
jakość infrastruktury, sprawność sądów i dostęp do wykwalifikowanej siły
roboczej.

Słowacka reforma podatkowa mogła jednak wpłynąć na tempo wzrostu
gospodarczego, choć było to oddziaływanie pośrednie, a jego istotę stanowił
korzystny efekt z zakresu public relations. Jej wprowadzenie umożliwiło
bowiem Słowacji znalezienie się - bodaj po raz pierwszy w historii - na
czołówkach światowych gazet, co zachęciło globalnych inwestorów do zwrócenia
uwagi na ten kraj. Dopóki jednak nasi południowi sąsiedzi będą w modzie,
innym państwom będzie trudno liczyć na podobny efekt.

Podatkowe zmiany w Słowacji miały również wpływ na skalę nierówności
dochodowej w tym kraju. Raport MFW zwraca uwagę, iż wprowadzenie jednej
stawki PIT oraz podwyższenie stawki VAT znacznie obniżyło poziom progresji
podatkowej. W konsekwencji, biorąc pod uwagę wszystkie obciążenia oraz
składki na ubezpieczenie społeczne, MFW stwierdza, że dla niektórych osób
stawka podatkowa stała się regresywna, tzn. że część najlepiej zarabiających
Słowaków przeznacza teraz na funkcjonowanie państwa mniejszy odsetek swoich
dochodów niż ich biedniejsi rodacy.

Taniej, ale nie wiadomo, o ile
Choć zakładano, że reforma spowoduje redukcję kosztów poboru podatków, nie
wiadomo, w jakim stopniu te oczekiwania sprawdziły się: nie ma jeszcze
odpowiednich danych. Zmniejszenie kosztów działania administracji podatkowej
jest możliwe, głównie dlatego, że reforma łączyła się ze zlikwidowaniem
praktycznie wszystkich ulg i zwolnień, a ich kontrola stanowiła wcześniej
duże obciążenie dla aparatu skarbowego. Ponieważ jednak zarówno w Słowacji,
jak i w Polsce całkowite koszty poboru podatków wynoszą ok. 0,5 proc. PKB,
nawet 20-procentowy wzrost efektywności poboru PIT przyniósłby oszczędności
nie większe niż 0,1 proc. PKB. O wiele lepsze efekty może przynieść
ujednolicenie stawki VAT, głównie dzięki zamknięciu furtki dla przestępstw
podatkowych.

Likwidacja ulg i zwolnień wpłynęła również na znaczne uproszczenie PIT. Ale
to można równie skutecznie przeprowadzić przy podatku progresywnym. Gdyby w
Polsce zlikwidowano wszystkie ulgi i zwolnienia (co proponowali niektórzy
ministrowie finansów), przy corocznym wypełnianiu zeznania podatkowego
różnica - pod względem prostoty tej czynności - między podatkiem progresywnym
a liniowym sprowadzałaby się do wykonania jednego albo dwóch dodatkowych
działań na kalkulatorze. Dotyczyłoby to zresztą około 5 proc. polskich
podatników. Dla pozostałych 95 proc., których dochody znajdują się w
pierwszym przedziale podatkowym, nie byłoby żadnej różnicy pomiędzy obydwoma
podatkami.

Trzeba się przyjrzeć
Dokonana przez MFW analiza słowackiej reformy podatkowej wskazuje, że albo na
pełną jej ocenę jest jeszcze za wcześnie, albo - co bardziej prawdopodobne -
że wpływ podatku liniowego na rozwój gospodarczy był do tej pory przeceniany.
Przykład Słowacji i Rosji wskazuje, że je
Obserwuj wątek
    • Gość: no Re: Podatek liniowy - remedium na wszystko ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 11:46
      ale ci politycy uzdrowiciele nie mieli by o czym gadać . A tak jest temat na
      kampanię wyborczą . Podatek liniowy 15% , likwidacja senatu , zmniejszenie o
      połowę sejmu , okręgi jednomandatowe i wybory większościowe . To wszystko razem
      ma doprowadzić nas Polaków do szczęśliwości.Tylko zagłosujcie , a zobaczycie
      kraj mlekiem i miodem płynący. Jakoś nie słychać co zrobić z 3 milionowym
      bezrobociem , gdzie znależć rynki zbytu na nasze produkty i t p it d .
      • komentator Remedium gdzie ? 21.03.05, 12:53
        Gość portalu: no napisał(a):

        > ma doprowadzić nas Polaków do szczęśliwości.Tylko zagłosujcie , a zobaczycie
        > kraj mlekiem i miodem płynący. Jakoś nie słychać co zrobić z 3 milionowym
        > bezrobociem , gdzie znależć rynki zbytu na nasze produkty i t p it d .

        Myslisz ze na te tematy da sie powiedziec jakas prawde ktora bardzo by ludzi
        ucieszyla?


        • Gość: myślę że się Re: Remedium gdzie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 00:05
          da , tylko trzeba choć troche mieć pojęcia o zjawiskach gospodarczych i mysleć
          jak biały człowiek .
    • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg To jest zwykle szamanstwo dawno skompromitowane.. 21.03.05, 16:06
      Jak sie nie potrafi znalezc przyczyn upadku gospodarki w Polsce a te sa proste
      Balcerowicz NBP RPP to sie szuka zaklec magicznych:
      a>obnizenie CIT
      b>liniowy
      c> likwidacja kodeksu pracy
      i co tam jeszcze szkoda mowic...
      • Gość: ale Re: To jest zwykle szamanstwo dawno skompromitowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 00:09
        powiedz to ZYTOM , DONALDOM i MARYSIOM. Oni wiedzą najlepiej jak nas
        uszczęśliwić.
    • Gość: szwadron z drugiej strony IP: 5.5R6D* / *.pg.com 22.03.05, 14:28
      czy pracujemy dla siebie czy po to by rzad mial wiecej?
      odpowiedz jest chyba jedna a nie da sie ukryc ze w przypadku liniowego jednak
      troche wiecej zostaje nam w kieszeni niz przy progresywnym.
      wiec trzeba dalej isc ta droga i obnizac lub likwidowac pozostale haracze
      placone panstwu.
      • Gość: Maruti Re: z drugiej strony IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 22.03.05, 17:08
        Nieprawda. (Zaznaczam nie popieram progresywnego)

        Przy progresywnym wiecej ludzi placi mniej. Oczywiscie kosztem tych bogatszych. De facto obciazenie podatkowe w progresywnym i liniowym jest identyczne. Tylko inaczej sa rozlozone akcenty. Owszem: troche wiecej zostaje niektorym, ale wiekszosc bedzie placic troche wiecej, zeby to zroznowazyc.

        Jest zatem klamstwem mowienie o obnizaniu podatkow poprzez wprowadzenie liniowego. Rownie dobrze mozna obnizyc podatki poprzez podatek progresywny.

        Poza tym: to nie fakt czy podatek jest liniowy czy progresywny wplywa na jego poziom skomplikowania tylko ulgi. A przeciez nie jest powiedziane ze przy progresywnych podatkach maja byc ulgi?

        I na koniec: wiekszosc tzw. liniowych jest de facto progresywnych, bo maja kwoty wolne od podatku (stawka de facto 0%). O ile wiem propozycja PO jest w pelni liniowa. Czyli likwidacja kwoty wolnej od podatku. Czyli TY bedziesz placil mniej, dzieki temu, ze 'najbiedniejsi' zaczna placic wiecej.
        • Gość: partyzant Re: z drugiej strony IP: *.chello.pl 23.03.05, 11:41
          > Poza tym: to nie fakt czy podatek jest liniowy czy progresywny wplywa na jego p
          > oziom skomplikowania tylko ulgi.

          Nie zgodzę się - liniowy PIT bez kwoty wolnej oznacza, że każdy dochód
          opodatkowany jest wg. tej samej stawki (stopa podatku nominalna = efektywna), a
          więc można go odprowadzać na bieżąco , bez potrzeby komplikacji typu coroczne
          wypełnianie pitów, zaliczki na podatek itd.

          > Przy progresywnym wiecej ludzi placi mniej. Oczywiscie kosztem tych bogatszych.
          > De facto obciazenie podatkowe w progresywnym i liniowym jest identyczne. Tylko
          > inaczej sa rozlozone akcenty. Owszem: troche wiecej zostaje niektorym, ale wie
          > kszosc bedzie placic troche wiecej, zeby to zroznowazyc.

          Przy stawce proponowanej przez PO tj. 15% mniej więcej 50% podatników będzie
          płaciło wyższe podatki niż dziś i tyle samo niższe. Efektywna stopa PIT
          pozostanie na podobnym poziomie, zgodnie z tym co piszesz (dziś wynosi ok.
          15,5%). Wydaje mi się, że Polskę powinien nauczyć przypadek Słowacji - zwłaszcza
          , że jest bardzo podobny - Słowacja również ma bardzo wysokie bezrobocie i
          (niespodzianka!) bardzo wysokie "oskładkowanie" pracy. Bez obniżenia składek na
          ZUS, ew. innego ich rozkładu (dziś składka na ZUS w zasadzie jest ~40% podatkiem
          liniowym od dochodów) nie mamy co marzyć o szybkim obniżeniu bezrobocia. Dziś
          wprowadzenie 15% liniowego bez ruszenia ZUSu może przynieśc więcej złego niż
          dobrego - bezrobocie dotyczy przecież głównie tych, którzy potencjalnie, gdyby
          mieli pracę , zarabialiby mniej niż więcej, a to im zwiększylibyśmy podatki (a
          więc zmniejszyli szansę na zatrudnienie).
          • Gość: a Re: z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 12:02
            szczególnie należy zmniejszyć ZUS dla rozpoczynających własną działalność
            gospodarczą , ale oczywiście ZYTY i MARYSIE odrzuciły ten projekt rządowy
          • Gość: Maruti Re: z drugiej strony IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 23.03.05, 12:42
            Masz racje i jej nie masz.

            Po pierwsze: nie znam kraju na swiecie, gdzie jest prawdziwy liniowy. Gdyby wprowadzic prawdziwy liniowy (bez kwoty wolnej) masz oczywiscie racje. Ale malo kto mowi o 'prawdziwym liniowym'. Nawet nie do konca wiem jak jest z propozycja PO. Dopoki jednak istnieje kwota wolna od podatku tzw. liniowy (choc de facto progresywny z 0% stawka) nie jest mniej skomplikowany od progresywnego. Jesli chcecie uczciwie dyskutowac o podatkach liniowych to czekam az ktos wprost mi powie: zamierzamy zlikwidowac kwoty wolne od podatku.

            Prawde mowiac ja sie sklaniam do rozwiazania estonskiego: dwie stawki: 0% i 26% z kwota wolna od podatku na poziomie minimum socjalnego.

            Co do drugiej kwestii: mala (raczej nieswiadoma) manipulacja.
            Mowisz o 15% podatku liniowym. A porownujesz go z 19%, 30%, 40% progresywnym. Przeciez nikt nie mowi ze progresywny musi miec takie stawki. Jesli uczyles sie ekonomii wiesz jak liczyc efektywna stope podatkowa. I wiesz jak mozna wyliczyc podatek progresywny o dokladnie takiej samej efektywnej stopie podatkowej co liniowy.

            Więc twoja wypowiedz byla manipulacja bo istnienie podatku liniowego czy progresywnego to kwestia calkowicie niezalezna od efektywnej stopy podatkowej. Mozna obnizyc stawki podatku progresywnego bez wprowadzenia liniowego.

            Koniec koncow nie uciekniesz od tego: przy tej samej efektwynej stopie podatkowej wiecej ludzi ma nizsze stawki podatkowe przy progresywnym niz przy liniowym (to jest po prostu matematyczna pewnosc - jedynie w sytuacji pelnego komunizmu - kazdy zarabia tyle samo, nie ma roznicy).

            Co do ZUSu: pelna racja. Ale ciezko ruszyc ubezpieczenie emerytalne. Predzej rentowe i chorobowe.
            • Gość: partyzant Re: z drugiej strony IP: *.chello.pl 23.03.05, 16:00
              > Więc twoja wypowiedz byla manipulacja bo istnienie podatku liniowego czy progre
              > sywnego to kwestia calkowicie niezalezna od efektywnej stopy podatkowej. Mozna
              > obnizyc stawki podatku progresywnego bez wprowadzenia liniowego.

              Nie wiem do końca o jakiej manipulacji z mojej strony piszesz bo w 100% zgadzam
              się z tym co piszesz. Odwołałem się do wersji podatku liniowego bez kwoty wolnej
              , z kwotą wolną wygląda to oczywiście inaczej.

              Wg. mnie największym problemem systemu podatkowego w Polsce jest zbyt duży klin
              podatkowy dla osób wchodzących na rynek pracy, dlatego podatek liniowy 15% bez
              kwoty wolnej i pozostawienie ZUSu tak jak dziś, oznacza zwiększenie klina
              podatkowego dla zarabiających mało - a więc grupy najbardziej zagrożonej
              bezrobociem (efektywny PIT przy pensji minimalnej to dziś ok. 10%). A to znaczy,
              że albo należy zmienić zasady pobierania składek na ZUS (zmniejszyć składki, a
              jeśli "się nie da" to może np. zastosować progresję, ew. zasilać ZUS z budżetu
              centralngo) albo obniżyć stawki PIT lub wprowadzić stawkę 0% dla najniższych
              dochodów. Ważne żeby wyjść z błędnego koła zwiększania fiskalizmu pańtwa, które
              prowadzi do jeszcze większych potrzeb fiskalnych w przyszłości.

              • Gość: Maruti Re: z drugiej strony IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 23.03.05, 16:21
                Jak napisalem: Zgadzamy sie, a twoja 'manipulacja' jak zaznaczylem byla niezamierzona, wiec nie ponosisz za nia odpowiedzialnosci. Moze manipulacja byla zlym slowem. Moze 'niedomowienie' czy 'blad' jest sluszniejsze.

                Ja sie z toba w 100% zgadzam. Chcialem tylko wyjasnic niejasnosci w mojej wypowiedzi. I wyklaryfikowac niejasnosci w twojej.

                Przebacz jesli odebrales to jako atak.
              • Gość: Maruti Re: z drugiej strony IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 23.03.05, 16:32
                Aha. I dokladnie dlatego popieram w obecnej strukturze podatkow rozwiazania estonskiego dot. 'podatku liniowego'.

                Tylko takie cos jest calkowicie niemedialne. Jak wytlumaczyc 'prawej stronie' ze podwyzka podatkow do 25% nie jest podwyzka tylko de facto obnizka. Jak wytlumaczyc 'lewej' ze ten liniowy jest prospoleczny i stworzony z mysla o pracownikach? I jak wytlumaczyc skrajnym liberalom, ze kwota wolna od podatku jako koszt uzysku powinien zostac?

                Taki postulat ma niestety zerowa szanse poparcia w populistycznym swiecie obecnej polityki.

                Co do ZUSu: doplata z budzetu nic nie rozwiazuje, bo skads pieniadze budzetowe trzeba pozyskac. A swoja droga budzet i tak juz zasila ZUS. Mysle ze podstawa z ZUSem jest obnizka stawek rentowych, co musi sie zaczac od werifykacji rent. Stawki emerytalnej ciezko obnizyc, bo nie ma jak. Za 10 lat, bedzie to mozliwe. Teraz musimy z czegos utrzymac emerytow. ZUS to straszny dylemat, ale nie slyszalem dotychczas zadnych sensownych rozwiazan na ten problem. Mysle ze najwazniejsze jest wprowadzenie analogicznych zasad rentowych dla przedsiebiorcow co dla pracownikow, czyli ZUS jako procent od dochodow z ograniczona odgornie skladka. Dodatkowa mozliwosc: zlikwidowac gorny limit skladki, a dodatkowe pieniadze przeznaczyc na obnizke poziomu stawek ubezpieczenia emerytalnego oraz na obnizke stawek podatkowych. Ale ile de facto te rozwiazania moga zaoszczedzic? 3-4 pkt procentowe?
                • Gość: partyzant Re: z drugiej strony IP: *.chello.pl 23.03.05, 18:01
                  > Taki postulat ma niestety zerowa szanse poparcia w populistycznym swiecie >
                  obecnej polityki.

                  To fakt, najlepszy przykład tego populizmu to przegłosowanie w sejmie 50% stawki
                  PIT - zdaje się że tylko PO była przeciwko, pozostałe "prawicowe" partie za. Z
                  drugiej strony w naszej polityce jest element nieprzewidywalności i
                  przypadkowości - i chyba w nim cała nadzieja :)

                  Niestety poziom dyskusji polityków na tematy ekonomiczne a w szczególności o
                  reformie systemu podatkowego jest nie za wysoki - z jednej strony dogmatyczni
                  liberałowie z drugiej populistyczna lewica, a na merytoryczność nie ma już
                  miejsca.

                  > Co do ZUSu: doplata z budzetu nic nie rozwiazuje, bo skad pieniadze budzetowe
                  > trzeba pozyskac.

                  Wydaje mi się, że rozwiązuje w jakimś stopniu następujący schemat (błędne koło):
                  wyższe składki ---> wyższe bezrobocie ---> wyższe potrzeby socjalne ---->
                  ponowne zwiększenie składek i tak w kółko. Wiem, że te zalezności są bardziej
                  złożone, ale chyba zasada, że wydatki socjalne są wypłacane tylko z
                  oskładkowania pracy jest niepotrzebnym ograniczeniem, jeśli np. obniżenie stawki
                  CIT albo akcyzy na alkohol przyniosło zwiększenie dochodów z tych źródeł, to
                  czemu nie wykorzystać ich na socjal, zamiast podnościć składki.

                  > Mysle ze podstawa z
                  > ZUSem jest obnizka stawek rentowych, co musi sie zaczac od werifykacji rent.

                  > Dodatkowa mozliwosc: zlikwidowac gorny limit skladki, a dodatkowe pieniadze p
                  > rzeznaczyc na obnizke poziomu stawek ubezpieczenia emerytalnego oraz na obnizke
                  > stawek podatkowych.

                  Całkowicie popieram.

                  Do tego dodałbym jeszcze dalszą obniżkę CIT - w budżecie jest i tak mała część
                  przychodów, a frustracje Francji i Niemiec oraz ich nawoływania do ujednolicenia
                  stawek CIT w UE, są chyba najlepszym dowodem, że niski CIT jest ważny w
                  przyciąganiu inwestycji zagranicznych. Poza tym nigdzie nie jest powiedziane, że
                  dalsza obniżka CIT zmniejszy przychody z tego podatku.
                  • Gość: Maruti Re: z drugiej strony IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 23.03.05, 19:15
                    > Wydaje mi się, że rozwiązuje w jakimś stopniu następujący schemat (błędne koło)
                    > : > wyższe składki ---> wyższe bezrobocie ---> wyższe potrzeby socjalne -
                    > ---> > ponowne zwiększenie składek i tak w kółko. Wiem, że te zalezności są
                    > bardziej złożone, ale chyba zasada, że wydatki socjalne są wypłacane tylko z
                    > oskładkowania pracy jest niepotrzebnym ograniczeniem, jeśli np. obniżenie
                    > stawki CIT albo akcyzy na alkohol przyniosło zwiększenie dochodów z tych
                    > źródeł, to czemu nie wykorzystać ich na socjal, zamiast podnościć składki.

                    Masz racje. Najlepszym sposobem na obnizke wymagan dot. skladek emerytalnych to zmniejszenie bezrobocia do ponizej 10% i wzrost poziomu aktywnosci zawodowej. Ale tu powstaje problem typu: co bylo pierwsze? jajko czy kura? najpierw obnizyc stawki emerytalne i liczyc ze spadnie bezrobocie. Czy najpierw poczekac na spadek bezrobocia i wtedy obnizyc stawki? Drugie jest bez watpienia zachowawcze, pierwsze to ryzykanctwo. Ale czy druga mozliwosc ma szanse zaistniec jesli wpierw nie obnizymy kosztow pracowniczych?

                    Z CIT to jestem przeciwko. Nasz poziom CIT i tak nalezy do najnizszych w Europie. I na swiecie. Nie wierze zebysmy byli ponad punktem przegiecia krzywej Laffera. Wiec podatki utracone poprzez obnizke podatkow trzeba bedzie odzyskac gdzie indziej.

                    Obnizka CIT zwieksza zyskownosc firm, natomiast nie zacheca do zwiekszenia zatrudnienia. Jest pewna iluzorycznosc i niepewnosc zwiazana ze zmniejszeniem tego podatku. Moze spowodowac wzrost zatrudnienia, ale nie musi.

                    Zmniejszenie kosztu krancowego pracownika to cel nadrzedny. Zeby kolejny pracownik byl jak najmniejszym obciazeniem dla firmy. Zeby zamiast meczyc ludzi nadgodzinami po prostu zatrudnial kolejnego pracownika. To tez wiem ze brzmi naiwnie i to wszystko jest bardziej skomplikowane, ale od pewnej wizji trzeba zaczac.

                    Postulat wlaczenia systemu ubezpieczen spolecznych do podatkow jest nadwyraz ciekawy i warty rozwazenia, choc teoretycznie powodem wydzielenia ubezpieczen spolecznych jest zapewnienie adekwatnosci skladek do potrzeb. W Polsce nie ma elastycznosci tych skladek. Co jest moim zdaniem bledem. Skladki winne byc dostosowane do potrzeb gospodarki.
                    • Gość: partyzant Re: z drugiej strony IP: *.chello.pl 23.03.05, 21:44
                      > Z CIT to jestem przeciwko. Nasz poziom CIT i tak nalezy do najnizszych w Europi
                      > e. I na swiecie. Nie wierze zebysmy byli ponad punktem przegiecia krzywej Laffe
                      > ra. Wiec podatki utracone poprzez obnizke podatkow trzeba bedzie odzyskac gdzie
                      > indziej.

                      To fakt, że dalsza obniżka CIT pewnie nie zwiększyłaby już przychodów, wydaje mi
                      się jednak, że obcinając CIT do powiedzmy 15% , można uzyskac całkiem dobry
                      efekt za pomocą niskich nakładów (nieporównywalnie "droższe" byłoby obniżanie
                      VAT). Niski CIT jest przede wszystkim magnesem dla inwestycji zagranicznych - to
                      jest wg. mnie powód nr 1. W ten sposób wiąże się z poziomem bezrobocia. Dla
                      przedsiębiortstw już działających być może nie byłaby to taka różnica - tu
                      napewno na poziom zatrudnienia wpływa przede wszystkim opodatkowanie pracy i
                      inne czynniki np. przepisy kodeksu pracy.

                      Wydaję mi się, że konkurecja w stawkach CIT to dla Polski przede wszytskim kraje
                      podobne do nas - w sensie podobnie taniej siły roboczej i bliskości
                      geograficznej: Czechy, Słowacja, republiki bałtyckie. Jeśli np. Toyota rozważa
                      lokalizację fabryki w Europie, to raczej nie bierze pod uwagę krajów Zachodniej
                      Europy. A w porównaniu z naszymi postsocjalistycznymi konkurentami 19% CIT to
                      wcale nie tak mało, dla porównania stawki CIT u naszych "bratnich" narodów:

                      Słowacja 19%
                      Czechy 28%
                      Węgry 16%
                      Estonia 0% (jeśli zysk idzie na inwestycje)
                      Litwa 15%
                      Łotwa 15%
                      Rumunia 25%
                      Bułgaria 19,5%


                      > teoretycznie powodem wydzielenia ubezpieczen
                      > spolecznych jest zapewnienie adekwatnosci skladek do potrzeb

                      Właśnie tego do końca nie rozumiem - jeśli jest recesja i rośnie bezrobocie to
                      zmniejszaja się wpływy z opodatkowania i oskładkowania pracy - jednocześnie
                      rosną wydatki związane z zasiłkami dla bezrobotnych. Gdzie tu mechanizm
                      równoważący?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka