Gość: Podatnik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.03.05, 10:04
Poniżej artykuł z sobotniej Rzepy - pod rozwagę dla fanów podatku liniowego
jako rozwiązania wszelkich problemów.
Reformy podatkowe w Słowacji, zwłaszcza zaś wprowadzenie jednej stawki
opodatkowania dochodów osobistych, budzą w Polsce duże zainteresowanie.
Analizowali je również ekonomiści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ich
opinia o tych zmianach nie jest jednoznaczna, co warto wziąć pod uwagę,
gdybyśmy chcieli korzystać z doświadczeń sąsiadów.
(c) ANDRZEJ LICHOTA
Z danych MFW wynika, że słowacki podatek liniowy (ze względu na kwotę wolną
jest to raczej podatek progresywny o jednej stawce) właściwie "za siebie nie
zapłacił". Chociaż bowiem często uważa się, że obniżka stawek jakiegoś
podatku powinna spowodować wzrost wpływów z niego, w Słowacji w 2004 r. do
budżetu wpłynęło z PIT o ponad 20 proc. mniej pieniędzy niż rok wcześniej.
Jest to tym istotniejsze, że w zeszłym roku gospodarka słowacka rozwijała się
w tempie ponad 5 procent, co powinno bezpośrednio przełożyć się na wyższe
dochody budżetu.
W tym kontekście warto zresztą wspomnieć o badaniach ekonomistów MFW nad
wpływem podatku liniowego na dochody podatkowe w Rosji. Stwierdzają oni, że
znaczny wzrost tych wpływów nie był związany z wprowadzeniem podatku
liniowego, ale z szybkim rozwojem gospodarczym, którego siłę napędową
stanowiły wysokie ceny ropy i pomyślna koniunktura w ostatnich latach.
W Słowacji reforma spowodowała natomiast zwiększenie ogólnych dochodów
podatkowych. Wynika to jednak głównie z podwyższenia opodatkowania konsumpcji
wskutek zastąpienia dwóch wcześniej istniejących stawek VAT (14 i 20 proc.)
jedną, 19-procentową. Efektywna stawka VAT podniosła się z około 16 - 17
proc. w 2003 r. do 19 proc. w 2004 roku, co przyniosło prawie 20-proc. wzrost
dochodów budżetowych.
Stawka czy składka
Podatek liniowy nie wpłynął też, przynajmniej dotychczas, na zwiększenie
podaży pracy. Teoretycznie obniżenie opodatkowania powinno było - przez tzw.
efekt dochodowy - przyczynić się do zwiększenia liczby przepracowanych
godzin. Tak się jednak nie stało. Prawdopodobnie w grę wchodzi tu z kolei
tzw. efekt substytucyjny: podatnicy, po osiągnięciu oczekiwanego wyższego
poziomu dochodu, zamiast więcej pracować, wolą mieć więcej czasu wolnego,
żeby te dodatkowe dochody wykorzystać. Jak pokazuje przykład Słowacji, to,
czy przeważy efekt dochodowy czy efekt substytucyjny, zależy nie tylko od
stawek PIT, ale również od poziomu bezrobocia, obciążenia składkami na
ubezpieczenia społeczne oraz od wielkości i struktury popytu na siłę roboczą.
Z tych właśnie względów nie dziwi, że wprowadzenie podatku liniowego nie
spowodowało spadku bezrobocia: jego stopa minimalnie wzrosła, do prawie 18
proc. pod koniec 2004 roku. Można to wyjaśnić zarówno niedostosowaniem
strukturalnym słowackiej siły roboczej do wymagań rynku pracy (nie każdy np.
ma odpowiednie kwalifikacje, aby pracować w wysoce zautomatyzowanym przemyśle
motoryzacyjnym), niewielką jej mobilnością, jak i dużym obciążeniem składkami
na ubezpieczenie społeczne. Składka na słowacki odpowiednik ZUS została
wprawdzie w 2004 roku obniżona z 51 do 48,6 proc., ale nadal jest wyższa niż
w Polsce (45,4 proc.) oraz na Węgrzech i w Czechach. Wygląda więc na to, że
drastyczne zmniejszenie wpływów z podatków dochodowych uniemożliwiło
równoczesne obniżenie innych kosztów pracy.
Można się zatem zastanawiać, czy zamiast obniżać stawki podatkowe do 19
proc., nie warto byłoby zmniejszyć je trochę mniej, żeby było możliwe
znaczniejsze cięcie obciążeń składką na ubezpieczenie społeczne.
Decydując się na taki właśnie kształt reformy, słowackie władze zdają się
informować, iż dla rozwoju gospodarki ważniejsze jest obniżenie podatków
dochodowych w celu stworzenia zachęt do napływu kapitału niż zmniejszenie
składek na ubezpieczenie społeczne, którego efekt w postaci wzrostu
zatrudnienia jest niepewny (mimo obniżenia tej składki bezrobocie wzrosło, a
dodatkowo zmalały ogólne wpływy z tego tytułu). Czy w przypadku Polski
zmniejszenie składek na ZUS mogłoby okazać się podobnie nieefektywne?
Rozwojowi raczej nie pomaga
MFW nie znajduje również dowodów na to, że zmiany w podatkach wpłynęły na
przyspieszenie wzrostu gospodarczego Słowacji: w 2004 roku jego tempo było
tylko nieznacznie wyższe niż rok wcześniej. Według ekonomistów MFW głównym
źródłem szybkiego rozwoju ekonomicznego były w Słowacji przede wszystkim
zmiany w strukturze gospodarki i bezpośrednie inwestycje zagraniczne.
Może to jednak podatek liniowy zachęcił kapitał zagraniczny do napływu do
tego kraju? Wydaje się to wątpliwe, gdyż inwestorzy zagraniczni zwracają
głównie uwagę na stopę podatku dochodowego od przedsiębiorstw (CIT), a nie na
obciążenia dochodów osobistych. Z badań Banku Światowego na temat czynników
determinujących napływ zagranicznych inwestycji wynika ponadto, iż dla
potencjalnych inwestorów najważniejsza jest nie wysokość podatków, lecz
jakość infrastruktury, sprawność sądów i dostęp do wykwalifikowanej siły
roboczej.
Słowacka reforma podatkowa mogła jednak wpłynąć na tempo wzrostu
gospodarczego, choć było to oddziaływanie pośrednie, a jego istotę stanowił
korzystny efekt z zakresu public relations. Jej wprowadzenie umożliwiło
bowiem Słowacji znalezienie się - bodaj po raz pierwszy w historii - na
czołówkach światowych gazet, co zachęciło globalnych inwestorów do zwrócenia
uwagi na ten kraj. Dopóki jednak nasi południowi sąsiedzi będą w modzie,
innym państwom będzie trudno liczyć na podobny efekt.
Podatkowe zmiany w Słowacji miały również wpływ na skalę nierówności
dochodowej w tym kraju. Raport MFW zwraca uwagę, iż wprowadzenie jednej
stawki PIT oraz podwyższenie stawki VAT znacznie obniżyło poziom progresji
podatkowej. W konsekwencji, biorąc pod uwagę wszystkie obciążenia oraz
składki na ubezpieczenie społeczne, MFW stwierdza, że dla niektórych osób
stawka podatkowa stała się regresywna, tzn. że część najlepiej zarabiających
Słowaków przeznacza teraz na funkcjonowanie państwa mniejszy odsetek swoich
dochodów niż ich biedniejsi rodacy.
Taniej, ale nie wiadomo, o ile
Choć zakładano, że reforma spowoduje redukcję kosztów poboru podatków, nie
wiadomo, w jakim stopniu te oczekiwania sprawdziły się: nie ma jeszcze
odpowiednich danych. Zmniejszenie kosztów działania administracji podatkowej
jest możliwe, głównie dlatego, że reforma łączyła się ze zlikwidowaniem
praktycznie wszystkich ulg i zwolnień, a ich kontrola stanowiła wcześniej
duże obciążenie dla aparatu skarbowego. Ponieważ jednak zarówno w Słowacji,
jak i w Polsce całkowite koszty poboru podatków wynoszą ok. 0,5 proc. PKB,
nawet 20-procentowy wzrost efektywności poboru PIT przyniósłby oszczędności
nie większe niż 0,1 proc. PKB. O wiele lepsze efekty może przynieść
ujednolicenie stawki VAT, głównie dzięki zamknięciu furtki dla przestępstw
podatkowych.
Likwidacja ulg i zwolnień wpłynęła również na znaczne uproszczenie PIT. Ale
to można równie skutecznie przeprowadzić przy podatku progresywnym. Gdyby w
Polsce zlikwidowano wszystkie ulgi i zwolnienia (co proponowali niektórzy
ministrowie finansów), przy corocznym wypełnianiu zeznania podatkowego
różnica - pod względem prostoty tej czynności - między podatkiem progresywnym
a liniowym sprowadzałaby się do wykonania jednego albo dwóch dodatkowych
działań na kalkulatorze. Dotyczyłoby to zresztą około 5 proc. polskich
podatników. Dla pozostałych 95 proc., których dochody znajdują się w
pierwszym przedziale podatkowym, nie byłoby żadnej różnicy pomiędzy obydwoma
podatkami.
Trzeba się przyjrzeć
Dokonana przez MFW analiza słowackiej reformy podatkowej wskazuje, że albo na
pełną jej ocenę jest jeszcze za wcześnie, albo - co bardziej prawdopodobne -
że wpływ podatku liniowego na rozwój gospodarczy był do tej pory przeceniany.
Przykład Słowacji i Rosji wskazuje, że je