kubajaw
07.09.05, 23:42
Nasuwają mi sie dwie uwagi:
1. Zeby zmniejszyc wydatki panstwa trzeba by bylo przprowadzic przez Sejm
wiele niepopularnych ustaw. Wynika to ze wspomnianej w artykule, bardzo
skadinad niebezpiecznej prawidlowosci, ze az 70% wydatkow jest wydatkami
stalymi, a minister finansow de facto dysponuje 30% srodkow w kasie
panstwowej. To oznacza, ze nawet "twardy" minister nie jest w stanie
zmniejszac dziury jesli Sejm mu w tym nie pomoze. Jedyna szansa, ze wydatki
planowane na mocy szeroko rozumianych ustaw socjalnych zostana przyciete jest
zwyciestwo PO i jej rola przewodnia w rzadzie, bo nie sadze zeby PiS zgadzal
sie chetnie na tego typu posuniecia. Oni maja bardzo prosocjlany program!
2. PiS zarzuca Tuskowi i PO, ze jest partia dla bogatych, i ze gorzej
sytuowani straca na jej rzadach. Ale przeciez pomysl PiS likwidowania
delegatur ministerstw etc., wspomniany w artyukule jest w stanie w sredniej
wielkosci miastach dosc skutecznie podkopac dobrobyt tych osrodkow. Wystarczy
pomyslec ile rodzin zyje glownie z urzedniczej pensji jednego z czlonkow
rodziny, ile sklepow zarabia na wydawaniu przez nich tych pensji i ile osob
stanowi obsluge techniczna urzedow (dostawy srodkow biurowych, utrzymanie
budynkow). Zeby nie bylo watpliwosci, zgadzam sie z pogladem ze trzeba ciac,
i to ostro, ale nie mozna jednoczesnie mowic, ze sie broni slabszych!