Ropa trzęsie światem

26.09.05, 17:39
Wszystko przez Amerykanów,szczerze mówiąc nawet ucieszyłem się z tego co im
sie przydarzyło w Nowym Orleania,jakaś kara boska wreszcie ich spotkała za
to,co narobili w świecie,przede wszystkim z cenami paliw.
    • Gość: Win Re: Ropa trzęsie światem IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 26.09.05, 18:05
      piotrek, ale ty jestes naiwny i wredny. Trudno uwierzyc ze tacy jak ty chodza
      po ziemi.
      Pomysl, jak by swiat wygladal gdyby zloza i dystrybucja oleju byly controlowane
      przez osobnikow pokroju Hitlera lub Stalina?
      Cieszyc sie z czyjegos nieszczescia jest najwieksza ochyda ludzkiego
      charakteru.
      • 0sa Re: Ropa tanieje 26.09.05, 18:17
        Huragany nie maja wielkiego wplywu na ceny ropy. Zreszta, jak kazdy widzi, ceny
        ropy spadly po huraganie Katrina i spadaja ciagle od kilku tygodni. Huragan Rita
        nie mial zadnego wplywu na spadajace ceny ropy i tak jak spadaly one przed
        huraganem Rita spadaja nadal po huraganie Rita.

        Ceny ropy sa zbyt niskie dla wiekszosci konsumentow. Dla przykladu aby ceny
        benzyny w USA wzrosly do poziomu cen w Polsce potrzebny bybly wzrost cen barylki
        ropy do okolo $140.
        • vice_versa Re: Ropa tanieje 26.09.05, 21:52
          Huragany mają wpływ na ceny ropy. USA nie mogą ciągnąć wtedy w górę cen tego
          surowca. Muszą je obniżyć przeciwdziałając trendowi rynkowemu.
          Wiara w wolny rynek, równość stron i swobodne kształtowanie się cen ogłupia
          mili Państwo. I to warto raz na zawsze zapamiętać. Podobnie jak to że
          największym czynnikiem cenotwórczym nie jest cena rynkowa tylko są podatki.
          Co oznacza że poniższe zdanie jest chwytliwe erystycznie ale jest całkowicie
          kontrfaktyczne:
          > Dla przykladu aby ceny benzyny w USA wzrosly do poziomu cen w Polsce
          > potrzebny bybly wzrost cen barylki ropy do okolo $140.

          Taka sytuacja po prostu nie ma szans zaistnieć. Nigdy cena benzyny w Polsce nie
          zrówna się z ceną benzyny w USA, nawet jak baryłka będzie po 140 USD. Po prostu
          ceny wzrosną odpowiednio w obu krajach a nie w Polsce się zatrzymają i
          poczekają aż większość konsumentów amerykańskich będzie płaciła równie wysoką
          akcyzę co w Polsce.

          > Ceny ropy sa zbyt niskie dla wiekszosci konsumentow.

          Czy szanowna 0sa jest jakimś alter ego fiskusa?
          • 0sa Re: Ropa tanieje 30.09.05, 02:13
            vice_versa napisał:

            > Huragany mają wpływ na ceny ropy. USA nie mogą ciągnąć wtedy w górę cen tego
            > surowca. Muszą je obniżyć przeciwdziałając trendowi rynkowemu.

            Oczywiscie ze huragany maja wplyw na ceny ropy. Niemniej jednak nawet najwieksze
            huragany ma wplyw wylacznie na platformy znajdujace sie w ich zasiegu i po
            uderzeniu na lond straty glownie znajduja sie w obszarze okolo 200 km
            kwadratowych. W porownaniu do fundamentalnych zmian popytu zwiazanego z koncem
            lata w calych USA wplyw huraganu jest w rzeczywistoscie trudno wymierzalny. Pod
            koniec lata ceny barylki ropy przekraczaly $70 i od tego czasu z uwagi na zawsze
            zmniejszajacy sie popyt o tej porze roku ceny spadly o okolo 10%. Oczywiscie bez
            huraganow jest mozliwe ze ceny spadlyby byc moze o 11% procent lecz to jest
            spekulacja oczywiscie poniewaz huragan moze miec z jednej strony negatywny wplyw
            na ceny ropy ale z drugiej strony huragan powoduje zmniejszenie popytu w tych
            obszarach poniewaz miliony ludzi i tysiace firm przez jakis czas nie dziala
            normalnie i po prostu nie zuzywa tyle samo paliwa.

            > Wiara w wolny rynek, równość stron i swobodne kształtowanie się cen ogłupia
            > mili Państwo. I to warto raz na zawsze zapamiętać. Podobnie jak to że
            > największym czynnikiem cenotwórczym nie jest cena rynkowa tylko są podatki.

            Tutaj nie potrzeba wierzyc w cokolwiek. Jezeli nie ma barier ceny reguluja sie
            same i zawsze sa podobne na calym swiecie. Podatki w jednym miejscu moga (i sa)
            byc sto razy wyzsze niz w innym co nadal nie zmienia faktu ze w wolnym rynku dla
            kupujacego ropa kosztuje tyle samo obojetnie gdzie ten kupujacy sie znajduje.

            > Co oznacza że poniższe zdanie jest chwytliwe erystycznie ale jest całkowicie
            > kontrfaktyczne:
            > > Dla przykladu aby ceny benzyny w USA wzrosly do poziomu cen w Polsce
            > > potrzebny bybly wzrost cen barylki ropy do okolo $140.
            >
            > Taka sytuacja po prostu nie ma szans zaistnieć. Nigdy cena benzyny w Polsce
            > nie zrówna się z ceną benzyny w USA, nawet jak baryłka będzie po 140 USD.
            > Po prostu ceny wzrosną odpowiednio w obu krajach a nie w Polsce się
            > zatrzymają i poczekają aż większość konsumentów amerykańskich będzie płaciła
            > równie wysoką akcyzę co w Polsce.

            Rozchodzi sie o ze aby ceny benzyny w USA wzrosly do terazniejszego poziomu cen
            w Polsce potrzebny bybly wzrost cen barylki ropy do ponad $140 - $150. W
            praktyce byloby to prawie $200 za barylke poniewaz, przynajmniej w USA,
            wzrastajace ceny ropy powoduja polityczne reperkusje i z reguly powoduja
            przynajmniej tymczasowe ograniczenie akcyz (i przy barylce po $140 - $150
            prawdopodobnie ograniczono by akcyzy w Polsce tez choc to jest mniej
            prawdopodobne -:(.

            > > Ceny ropy sa zbyt niskie dla wiekszosci konsumentow.
            >
            > Czy szanowna 0sa jest jakimś alter ego fiskusa?

            Ceny motywuja najlepiej. Jezeli ceny w USA wzroslyby dwukrotnie i kosztowalyby
            tyle co w terazniejszej Polsce to sredni rozmiar samochodu czy jego silnika tez
            by zmalal zauwazalnie.
    • Gość: Ernest Co to jest "rynek"? Nie dajmy się ogłupiać. Mając IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 18:18
      odpowiednio dużo pięniędzy, można sobie takim "rynkiem" manipulować zupełnie do
      woli wespół z kolegami. Po drugie, gospodarka definiowana przez koncepcje
      monetarystyczne, rządzona przez giełdę i rynki finansowe, jest zupełnie
      sztucznym wytworem, służącym realizacji interesów hiperbogaczy. Chyba tylko
      ślepy nie zauważy tego, jak coraz bardziej zadłuża się ludzi, firmy oraz całe
      społeczeństwa/państwa; obniża dochody, podnosi ceny. Megakapitał zupełnie się
      wyzwolił spod jakiejkolwiek kontroli czy opodatkowania i narzuca swój szantaż
      państwom. To trwa od I wojny światowej. MFW, czy Bank Światowy lub podobne
      organizacje, to bardzo skuteczna zawoalowana siła nacisku tego lobby. Ludzie
      tacy jak np. Balcerowiczm czy inni z tych samych kręgów ideowo-naukowych, są do
      ich dyspozycjim a reszta nie mając bladego pojecia o ekonomii, słucha takich
      "autorytetów". Czy ktoś słyszał np. nazwisko Lyndon LaRouche?
      Właściwie, po co ja sie tu produkuję...?
      • Gość: kapitalizm Re: Co to jest "rynek"? Nie dajmy się ogłupiać. M IP: *.oc.oc.cox.net 26.09.05, 18:40
        odpowiednio dużo pięniędzy, można sobie takim "rynkiem" manipulować zupełnie do
        woli wespół z kolegami. Po drugie, gospodarka definiowana przez koncepcje
        monetarystyczne, rządzona przez giełdę i rynki finansowe, jest zupełnie
        sztucznym wytworem, służącym realizacji interesów hiperbogaczy. Chyba tylko
        ślepy nie zauważy tego, jak coraz bardziej zadłuża się ludzi, firmy oraz całe
        społeczeństwa/państwa; obniża dochody, podnosi ceny. Megakapitał zupełnie się
        wyzwolił spod jakiejkolwiek kontroli czy opodatkowania i narzuca swój szantaż
        państwom. To trwa od I wojny światowej. MFW, czy Bank Światowy lub podobne
        organizacje, to bardzo skuteczna zawoalowana siła nacisku tego lobby. Ludzie
        tacy jak np. Balcerowiczm czy inni z tych samych kręgów ideowo-naukowych, są do
        ich dyspozycjim a reszta nie mając bladego pojecia o ekonomii, słucha takich
        "autorytetów". Czy ktoś słyszał np. nazwisko Lyndon LaRouche?
        Właściwie, po co ja sie tu produkuję...?

        ...tak, L. LaRouche juz nie jeden raz osmieszyl sie swoimi ekonomicznym
        ignoranctwie, ostatnio przewidywal jesienia 2004 kompletna kleske finansowa USA
        i spadek notowan gieldy o 40%

        ale nie on jeden nie bladego pojecia o ekonomii, ty tez nie wykazujesz sie
        zbytnia wiedza,

        otoz gielda to nie jest sztuczny wytwor, ale najbardziej naturalny i doskonaly
        barometr nastrojow na rynku,

        zadna gielda nie da sie manipulowac skutecznie, tzn. na dluzsza mete i trwale,
        nikt nie posiada takich zasobow finansowych,

        np. do trwalego zanipulowania NYSE
        • Gość: kapitalizm Re: Co to jest "rynek"? Nie dajmy się ogłupiać. M IP: *.oc.oc.cox.net 26.09.05, 18:51
          cd.

          do zmanipulowania NYSE potrzeba kwoty rzedu min. $2 trilionow, a do
          zmanipulowania rynkiem walut $10 trilionow - tylko taka kwota mozemy trwale
          zmienic notowania tych gield,

          zauwaz, ze taki Soros dysponujac sila $10 mld mogl tylko wplynac na kurs jednej
          waluty w bardzo ograniczonym czasie, co dalo mu zysk nieco ponad $1 mld - po
          czym waluta wrocila do swego dawnego kursu - efekt na gospodarke GB mial on
          ZADEN,

          zapomnij o tych superbogatych kolegach co to nie maja nawet $100 mld do kupy i
          innych bajecznych teoriach spiskowych i zacznij myslec krytycznie.
          • Gość: erni Re: Co to jest "rynek"? Nie dajmy się ogłupiać. M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 19:06
            Nie wspomniałem o bezposredniej manipulacji giełdą, zwłaszcza NYSE.
            Po drugie, jeśli już wspominasz o "doskonałym barometrze nastrojów" czy jak to
            tam określiłeś, to spójrz jak na te nastroje (i inne) wpływa np. decyzja o
            wysłaniu wojska do Iraku lub duży zamach terrorystyczny. A takie decyzje w
            rzeczywistości podejmuje garstka ludzi. Nazwisko LRouche wymieniłem dla
            przykładu, jako głos "pod prąd", przeciwwagę dla powszechnie oczywistych teorii.
            Oczywiscie, że moja wiedza ekonomiczna jest b. ograniczona. Jednak przygladam
            się rezultatom i prawidłowościom pewnych wieloletnich procesów politycznych i
            gospodarczych. I, w przeciwieństwie do Ciebie, nie tłumaczę sobie tego teoriami,
            które mi wtłoczono w toku procesu edukacyjnego, a oceniam to co widzę zadając
            sobie pytania i szukajac na nie odpowiedzi (której nie znam a priori).
            Pozdrawiam
            • vice_versa Re: Co to jest "rynek"? Nie dajmy się ogłupiać. M 26.09.05, 22:07
              Można nawet powiedzieć że LaRouche miał rację, bo realnie P/E NYSE ciągle
              spada... A skoro spada to giełda idzie w dół, a nie idzie w górę jak chcieliby
              Ci co patrzą na wykresy. Wartość akcji maleje nawet jeśli ilość dolców wzrasta,
              bo przecież wartość moich dolców zawsze określa ich stosunek do całkowitej
              ilości wszystkich dolców na świecie. A ten spada...
              Poza tym NYSE zawali się nawet nominalnie w ciągu najbliższego roku a herezje
              kapitalisci in nomine mogą sobie głosić, rynek i tak je weryfikuje. Nie
              wszystkie rynki są regulowane ale żaden rynek nie jest zostawiony samemu
              sobie... To nie są teorie spiskowe, to są teorie dbania o swój najlepiej
              pojmowany interes również w interesie innych. Teoria spiskowa to teoria która
              mówi że mój interes jest sprzeczny z interesem innych, teoria wzrostu mówi
              dokładnie odwrotnie...
              • kapitalizm Re: Co to jest "rynek"? Nie dajmy się ogłupiać. M 27.09.05, 07:44
                - Można nawet powiedzieć że LaRouche miał rację, bo realnie P/E NYSE ciągle
                spada... A skoro spada to giełda idzie w dół, a nie idzie w górę jak chcieliby
                Ci co patrzą na wykresy. Wartość akcji maleje nawet jeśli ilość dolców wzrasta,
                bo przecież wartość moich dolców zawsze określa ich stosunek do całkowitej
                ilości wszystkich dolców na świecie. A ten spada...


                ...widze, ze kolega nie ma zupelnie zielonego pojecia o gieldzie i szerzej o
                ekonomii,

                P/E okresle stosunek ceny do spodziewanych zarobkow,

                spadek tej wartosci oznacza nie przewartosciowanie, ale niedowartosciowanie
                danej spolki - i nie ma nic wspolnego ze wzrostem/spadkiem notowan na gieldzie,

                P/E moze byc wysokie, i w tym samym czasie akcje moga isc w gore - i odwrotnie,

                P/E moze byc niskie, i..................................spadac - i odrotnie,


                - Poza tym NYSE zawali się nawet nominalnie w ciągu najbliższego roku a herezje
                kapitalisci in nomine mogą sobie głosić, rynek i tak je weryfikuje.

                ....nastepny nawiedzony przepowiadacz przyszlosci....

                To nie są teorie spiskowe, to są teorie dbania o swój najlepiej
                pojmowany interes również w interesie innych.

                ...mozesz to przelozyc na polski....najlepiej z sensem,



                Teoria spiskowa to teoria która
                mówi że mój interes jest sprzeczny z interesem innych, teoria wzrostu mówi
                dokładnie odwrotnie...

                ...naprawde rece opadaja....dwoja z logiki....
                • vice_versa Re: Co to jest "rynek"? Nie dajmy się ogłupiać. M 27.09.05, 17:07
                  Wiesz co koleś, najpierw się zastanów a potem pisz truizmy.

                  > P/E okresle stosunek ceny do spodziewanych zarobkow,
                  > spadek tej wartosci oznacza nie przewartosciowanie, ale niedowartosciowanie
                  > danej spolki - i nie ma nic wspolnego ze wzrostem/spadkiem notowan na
                  > gieldzie,P/E moze byc wysokie, i w tym samym czasie akcje moga isc w gore - i
                  > odwrotnie,P/E moze byc niskie, i..................................spadac - i
                  > odrotnie,

                  Nigdzie temu nie zaprzeczyłem. Jak P/E spada to giełda idzie w dół. Nawet jak
                  indeksy idą w górę. A to dlatego panie kapitalizm, że każda akcja nominowana
                  jest w USD więc wartość każdej akcji zależy od aktualnego stosunku tychże
                  dolarów w jakich jest wyrażona do ogólnej ilości dolarów na świecie. A jak
                  ilość dolarów na świecie wzrasta to nawet jak indeksy giełd idą w górę to
                  WARTOŚĆ spada a nie rośnie. Ale ja Cię nie będę do tego przekonywał, bo ja z
                  głupoty żyję.

                  vice_versa napisał:
                  > Teoria spiskowa to teoria która
                  > mówi że mój interes jest sprzeczny z interesem innych, teoria wzrostu mówi
                  > dokładnie odwrotnie...
                  kapitalizm napisał:
                  >...naprawde rece opadaja....dwoja z logiki....


                  Z jednej strony masz rację bo napisałem o "teorii wzrostu" a powinienem pisać
                  o "praktyce wzrostu". Praktyka wzrostu wskazuje, że każdy powinien robić jak
                  najlepiej i być odpowiedzialnym za swoje działania i to nie są działania wbrew
                  interesowi innych tylko w interesie całości. Nawet jeśli jeden jest
                  efektywniejszy i operatywniejszy niż ten którego "kosztem" odbywa się jego
                  wzbogacenie to oznacza tylko tyle że obaj zajeli właściwe im miejsce w całym
                  systemie.
                  A z drugiej śmiech pusty zbiera, świat niby jest logiczny, tak??? Ha, ha, ha.
                  Już nie jeden Lorenz i nie jeden Heidegger udowodniali, że świat logiczny i
                  zupełny to nie jest. Jakby można opatentować besserwiserstwo zbiłbyś majątek
                  czego Ci serdecznie życzę bo powiększysz grono moich potencjalnych klientów.
    • Gość: JGA Re: Ropa trzęsie światem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.09.05, 18:29
      Powyzsza analiza jest niezupelnie prawdziwa.
      Przede wszystkim, ropa w najblizszym czasie moze nieco staniec, bo czesc
      rafinerii w Zatoce Meksykanskiej nie przetwarza ropy (okolice NO), wiec
      zapotrzebowanie na rope jest aktualnie w tym rejonie mniejsze. Tymczasem
      wydobycie ropy naftowej w tym samym rejonie jest rowniez mniejsze, glownie
      rezultat hurganu Katrina. Mialo miejsce zatrzymanie produkcji ropy naftowej i
      gazu spowodowane ewakuacja personelu z platform wiertniczych w zwiazki z
      huraganem Rita. Zniszczenia sa obecnie oceniane.
      Tak wiec powstala luka zaopatrzeniowa w rope (juz praktycznie nie do odrobienia
      w tym sezonie). Jednoczesnie powieksza sie luka w oleju opalowym i benzynie i
      gazu produkowanych w rejonie Zatoki Meksykanskiej. To musi prowadzic do wzrostu
      cen wszystkich nosnikow energi, chyba ze ceny beda w tym roku subsydiowane
      przez wladze federalne. USA potrzebuje gwaltownie uzupelnienia w/w nosnikow
      energii pochodzacych z importu. Problem polega na tym, ze infrastruktura dla
      importu jest w okolicy Nowego Orleanu, czyli kolo sie zamyka.
      Wzrost cen w USA, zgodnie z doktryna globalizacji przeniesie sie na caly swiat,
      generujac dodatkowe zyski dla globalnych gigantow energetycznych, ktore beda
      mogly zrekompensowac sobie czesciowo straty i naklady zwiazane z naprawa
      zniszczonej infrastruktury w Zatoce Meksykanskiej.
      • 0sa Re: Ropa tanieje 26.09.05, 19:39
        Gość portalu: JGA napisał(a):

        > Powyzsza analiza jest niezupelnie prawdziwa.
        > Przede wszystkim, ropa w najblizszym czasie moze nieco staniec, bo czesc
        > rafinerii w Zatoce Meksykanskiej nie przetwarza ropy (okolice NO), wiec
        > zapotrzebowanie na rope jest aktualnie w tym rejonie mniejsze. Tymczasem
        > wydobycie ropy naftowej w tym samym rejonie jest rowniez mniejsze, glownie
        > rezultat hurganu Katrina. Mialo miejsce zatrzymanie produkcji ropy naftowej i
        > gazu spowodowane ewakuacja personelu z platform wiertniczych w zwiazki z
        > huraganem Rita. Zniszczenia sa obecnie oceniane.
        > Tak wiec powstala luka zaopatrzeniowa w rope (juz praktycznie nie do odrobienia
        >
        > w tym sezonie). Jednoczesnie powieksza sie luka w oleju opalowym i benzynie i
        > gazu produkowanych w rejonie Zatoki Meksykanskiej. To musi prowadzic do wzrostu
        >
        > cen wszystkich nosnikow energi, chyba ze ceny beda w tym roku subsydiowane
        > przez wladze federalne. USA potrzebuje gwaltownie uzupelnienia w/w nosnikow
        > energii pochodzacych z importu. Problem polega na tym, ze infrastruktura dla
        > importu jest w okolicy Nowego Orleanu, czyli kolo sie zamyka.
        > Wzrost cen w USA, zgodnie z doktryna globalizacji przeniesie sie na caly swiat,
        >
        > generujac dodatkowe zyski dla globalnych gigantow energetycznych, ktore beda
        > mogly zrekompensowac sobie czesciowo straty i naklady zwiazane z naprawa
        > zniszczonej infrastruktury w Zatoce Meksykanskiej.


        Huragany nie mialy wielkiego wplywu na ceny ropy naftowej. Przy koncu lata ,
        przed huraganami, ceny za barylke dochodzily do $70. Teraz po huraganach Katrina
        i Rita ceny sa na poziomie $62-64. Pomimo belkotu analitykow korelacji cen ropy
        z huraganami nie ma i spadki cen ropy w ostatnich kilku tygodniach nie zostaly
        spowodowane huraganami.

        Glowna przyczyna spadku cen, jak corocznie o tej porze jest koniec wakacji w USA
        i zmniejszajacy sie tam zawsze o tej porze roku popyt na benzyne. To
        historycznie jest glowna przyczyna spadku cen ropy na swiatowych rynkach
        corocznie. Oczywiscie huragany, wojny, wazne wydazenia polityczne tez maja
        drugorzedny wplyw na rope ale proporcjonalnie do fundamentalnego spadku popytu
        przy koncu wakacji te czynniki musza byc proporcjonalnie wielkie aby miec wplyw
        na ceny ropy.

        Wplyw huraganow nie byl wielki i dlatego utrzymuje sie spadek cen od kilku
        tygodni. Fascynujace jest ogladanie cen w ostatnich tygodniach i pomimo belkotu
        analitykow ceny spadaly nawet przed huraganem Rita i spadaja nadal po huraganie
        Rita.

        Nastepnym fundamentalnym wydarzeniem wplywajacym na ceny ropy beda w nastepnych
        2-3 miesiacach prognozy pogody dla polnocno-wschodniego wybrzeza USA. To wiaze
        sie z zapotrzebowaniem na olej opalowy uzywany glownie w tym rejonie USA.

        Huragany maja zawsze tylko tymczasowy netgatywny efekt (kilka tygodni lub
        miesiec czy dwa) choc kilka miesiecy pozniej efekt huraganow jest zawsze
        pozytywny poniewaz zawsze wydaje sie znacznie wiecej na odbudowe niz wynosza
        straty. Dla przykladu ktos kto kupil swoj dom kilka, kilkanascie, czy
        kilkadziesiat lat temu najprawdopodobniej dostanie znacznie wiecej (czasami
        wikilkakrotnie) pieniedzy z odszkodowania niz wydal na swoj dom i jednoczesnie
        wyda te pieniadze albo na naprawy uszkodzonego domu albo na zakup nowego, z
        reguly wiekszego i drozszego, domu. Efekt po kilku miesiacach jest jak zwykle
        dla ekonomii bardzo pozytywny.

        Wedlug najbardziej pesymistycznych analiz nawet tegoroczne potezne huragany
        Katrina i Rita moga miec negatywny wplyw najwyzej od 1/10% do 1/4% na wzrost
        ekonomii USA w 2005 roku. Wplyw cen ropy na ekonomie zawsze jest malym ulamkiem
        z tego wiec raczej niemozliwe jest aby huragany mialy jakikolwiek wiekszy
        dlugotrwaly wplyw na ceny ropy.

        Natomiast fundamentalny spadek popytu na benzyne w USA wiazacy sie z koncem lata
        jest wielokrotnie wiekszy i to dyktuje ceny ropy o tej porze roku. Podobnie w
        Listopadzie czy Grudniu jezeli jest ostra zima w USA popyt na olej opalowy
        wzrasta i to zawsze ma najwiekszy wplyw na ceny swiatowe ropy.

        Wystarczy przejzec wykresy cen z poprzednich lat i jest tak zawsze nawet
        kilkadziesiat lat wstecz. Ludzie zawsze jezdza wiecej na wakacjach obojetnie
        jake jest cena ropy i ludzie musza miec ogrzewanie w zimie obojetnie jaka jest
        cena ropy. Huragany etc. obejmuja swoim zasiegiem tylko mala czesc stanu lub
        kilku stanow wiec nigdy nie moga miec tak wielkiego wplywu na ceny jak
        fundamentalny popyt.
        • vice_versa Re: Ropa tanieje 26.09.05, 22:41
          0sa napisała:
          > Huragany nie mialy wielkiego wplywu na ceny ropy naftowej. Przy koncu lata ,
          > przed huraganami, ceny za barylke dochodzily do $70. Teraz po huraganach
          >
          > Katrina i Rita ceny sa na poziomie $62-64. Pomimo belkotu analitykow
          > korelacji cen ropyz huraganami nie ma i spadki cen ropy w ostatnich kilku
          > tygodniach nie zostalyspowodowane huraganami.
          >
          > Glowna przyczyna spadku cen, jak corocznie o tej porze jest koniec wakacji w
          > USAi zmniejszajacy sie tam zawsze o tej porze roku popyt na benzyne. To
          > historycznie jest glowna przyczyna spadku cen ropy na swiatowych rynkach
          > corocznie. Oczywiscie huragany, wojny, wazne wydazenia polityczne tez maja
          > drugorzedny wplyw na rope ale proporcjonalnie do fundamentalnego spadku popytu
          > przy koncu wakacji te czynniki musza byc proporcjonalnie wielkie aby miec
          > wplyw na ceny ropy.

          Ceny ropy spadły z przyczyn politycznych. To jest rynek politycznie
          kontrolowany. Odwoływanie się do cyklicznych corocznych trendów nie ma żadnego
          sensu, podobnie jak przekonywanie, że powroty z wakacji i spadek popytu na
          BENZYNĘ ma wpływ na aktualne ceny ropy. To rozumowanie nie trzyma się kupy w
          czasie, bo to nie z benzyny uzyskuje się ropę tylko odwrotnie. Czyli spadek
          zapotrzebowania na benzynę powinien być poprzedzony wcześniejszym spadkiem cen
          ropy. Tymczasem ceny ropy szczytowały wtedy gdy rafinerie powinny już
          spodziewać się cyklicznego osłabnięcia popytu ze względu na koniec sezonu
          urlopowego. Rafinerie grały na spadek swojej rentowności?
          Podobnym absurdem jest przekonywanie, że huragany miały mniejszy wpływ na ceny
          ropy niż koniec sezonu urlopowego. Po prostu sprowadzanie ruchów cen na tym
          rynku do czynnika popytowego nie ma sensu, bo ten rynek rządzi się zupełnie
          innymi prawami, to nie jest wolny rynek.

          > Huragany maja zawsze tylko tymczasowy netgatywny efekt (kilka tygodni lub
          > miesiec czy dwa) choc kilka miesiecy pozniej efekt huraganow jest zawsze
          > pozytywny poniewaz zawsze wydaje sie znacznie wiecej na odbudowe niz wynosza
          > straty

          "Negatywny efekt" oznacza jak mniemam WZROST cen ropy, tak? A ceny spadały jak
          sam zauważyłaś. Jeśli jednak "negatywny efekt" oznacza SPADEK cen ropy to tym
          samym przyznajesz że huragany jakiś wpływ na ceny ropy miały. W drugiej części
          zacytowanego zdania odwołujesz się do wzrastającego popytu na ropę (odbudowa) i
          nazywasz to efektem pozytywnym. Czy według Ciebie jak popyt rośnie to ceny
          SPADAJĄ? Nie? To na czym polega ten pozytywny efekt?

          Huragany miały wpływ na DECYZJĘ tych którzy tym rynkiem rządzą. Nie zjawiska
          atmosferyczne wpływają na ceny tylko ludzie. I nie konsumenci, nie strona
          popytowa tylko podażowa. Ta strona to też jest czynnik fundamentalny który
          znacznie łatwiej kontrolować, nie uważasz?
          • 0sa Re: Ropa tanieje ale powinna dojsc do $150 30.09.05, 05:15
            vice_versa napisał:
            ...

            > > Huragany maja zawsze tylko tymczasowy netgatywny efekt (kilka tygodni lub
            > > miesiec czy dwa) choc kilka miesiecy pozniej efekt huraganow jest zawsze
            > > pozytywny poniewaz zawsze wydaje sie znacznie wiecej na odbudowe niz wyno
            > sza
            > > straty
            >
            > "Negatywny efekt" oznacza jak mniemam WZROST cen ropy, tak? A ceny spadały jak
            > sam zauważyłaś. Jeśli jednak "negatywny efekt" oznacza SPADEK cen ropy to tym
            > samym przyznajesz że huragany jakiś wpływ na ceny ropy miały. W drugiej części
            > zacytowanego zdania odwołujesz się do wzrastającego popytu na ropę (odbudowa)
            > i nazywasz to efektem pozytywnym. Czy według Ciebie jak popyt rośnie to ceny
            > SPADAJĄ? Nie? To na czym polega ten pozytywny efekt?

            W ekonomii wzrost cen czegokolwiek (np. ropy, nieruchomosci, ziemniakow,
            kukurydzy etc.) naturalnie jest ZAWSZE zjawiskiem POZYTYWNYM dla niektorych i
            jednoczesnie jest ZAWSZE (i musi byc) zjawiskiem NEGATYWNYM dla innych.

            W przypadku ropy czy nieruchomosci w ostatnich 5 latach dzieje sie to samo co
            dzialo sie 10 lat wczesniej w przypadku telekomunikacji, Internetu i firm
            dot.com. Jest to po prostu tylko nastepny cykl ekonomiczny i ludzie ktorzy
            zarobili sporo w technologii dawniej zainwestowali w energie i nieruchomosci
            szczegolnie wlasnie w ostatnich 5 latach.

            Ten wieloletni cykl, jak kazdy inny, skonczy sie jak kazdy inny i ci co zarobili
            sporo na ropie, energii i nieruchomosciach zainwestuja w zupelnie cos nowego
            nastepnie. Oczywiscie po excesach lat 90tych trudno jest wymagac aby ceny
            energii lub ropy czy nieruchomosci rosly proporcjonalnie wysoko ale oczywiscie
            dla kazdego inwestora inwestujacego w energie, rope etc. i cokolowiek innego w
            podobnym rynku jest zwielokrotnienie swoich inwestycji przed krachem.

            W naszym dyskutowanym przypadku huraganow mowa jest o cyklach corocznych i mozna
            sobie poszukac wykresy cen z prawie calych ostatnich 100 lat i zawsze o tej
            porze roku Labor Day oznacza spadek cen ropy z uwagi na spadek zapotrzebowania
            na benzyne (ostatecznie benzyne wyrabia sie tez z ropy). Po wakacjach czyli
            Labor Day ceny swiatowe zawsze spadaja z uwagi na powrot dzieci i studentow do
            szkol. Huragan czy nawet dwa potezne, jak w tym roku, zmniejszaja podaz i popyt
            w stosunkowo malym rejonie geograficznym. Wakacje natomiast koncza sie w CALYCH
            USA zawsze o tej samej porze. Trudno jest wymagac wiec aby wplyw huraganu na
            jakis pojedynczy stan czy jego czesc mial podobny wieloki wplyw co zakonczenie
            wakacji w CALYCH USA. Byc moze po prostu bez huraganow ceny ropy spadlyby od od
            Labor Day o 11 czy 12 procent zamiast 10%

            Niemniej jednak wkrotce (w nastepnych 2-3 miesiacach) nastepny fundamentalny
            czynnik bedzie mial wplyw na ceny ropy czyli prognozy pogody na zime w USA a
            szczegolnie na polnocny wschood USA gdzie popularne jest ogrzewanie olejem
            opalowym i w zaleznosci jakie sa prognozy to tez ceny ropy na rynkach swiatowych
            moga podskoczyc lub spasc raczej gwaltownie.

            Z punktu widzenia ekonomii USA wyzsze ceny ropy naftowej w tym cyklu
            ekonomicznym sa POZYTYWNYM zjawiskiem. Po pierwsze wyzsze ceny odzwierciedlaja
            po prostu zainteresowanie przecietnego amerykanskiego inwestora energia w
            ostatnich latach wiec ta spora czesc ludzi po prostu zainwestowala sporo
            pieniedzy w energie, rope, etc. i dla nich wyzsze ceny ropy sa oczywiscie jak
            najbardziej POZYTYWNYM zjawiskiem. Ten ogromny zastrzyk zyskow z ery dot.com w
            firmy energetyczne spowodowal miedzy innymi to ze USA stalo sie juz trzecim czy
            nawet drugim, wedlug niektorych szacunkow, najwiekszym producentem ropy na
            swiecie wiec nie tylko indywidualni inwestorzy zyskuja na wyzszych cenach ale
            cale galezie ekonomii obslugujace sektory energetyczne. I oczywiscie niektore
            cale rejony lub nawet stany takie jak Texas czy Alaska w ostatnich kilku latach
            wzbogacily sie szybko i doznaly wzrostu ekonomicznego porownywalnego do tego z
            Silicon Valley czy Californi z drugiej polowy lat 1990 tych.

            Historia kolem sie toczy w ekonomii tez i cykle ekonomiczne sa przewidywalne i
            zawsze podobne
    • Gość: ych Czy tak trudno zrozumieć, że to nie "rynek" regulu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 18:30
      reguluje cenę ropy, a grupka bardzo bogatych gości działających i inwestujących
      w tej branży? I czy trudno zrozumieć, że przy środkach finansowych i wpływach,
      jakimi dysponuja, da się tak manipulować opinią publiczną i faktami poprzez
      media, aby każde niemal zjawisko gładko i "logicznie" wytłumaczyć?
      • 0sa Re: Rynek 26.09.05, 19:51
        Rynek reguluje ceny ropy najlepiej zawsze. Przy koncu lata (po Labor Day w USA)
        ceny ropy zawsze spadaja z uwagi na spadajace zapotrzebowanie na benzyne. Po
        prostu fundamentalnie zawsze ludzie jezdza wiecej i podruzuja w czasie wakacji
        obojetnie jaka jest cena ropy wiec popyt jest zawsze wyzszy w USA w czasie
        wakacji i po wakacjach zawsze jest nizszy. To historycznie ma glowny wplyw na
        ceny ropy o tej porze roku. Wszystko inne lacznie z huraganami i spekulacjami
        (hedge funds) w poruwnaniu nie ma wielkiego wplywu na ceny. W tym roku jest
        identycznie i nawet pomimo huraganow i belkotu spekulacyjnego ceny ropy spadaja
        od Labor Day ciagle. Podobnie w ostatnich kilku dniach mozna bylo zauwazyc ze
        ten trend jest dominujacy i wplywy spekulacyjne i nawet huragan Rita nie zmienil
        tego trendu. Ceny ropy spadaja w ciagu ostatnich kilku tygodni tak samo przed
        huraganem Rita jak i nadal po huraganie Rita. W skali rynku nawet najbogatszy
        czlowiek swiata Bill Gates jest niczym i sam nie zmini cen ropy o jednego centa
        na dluzsza mete.
        • vice_versa Re: Rynek 26.09.05, 23:00
          1.Zwracasz uwagę tylko na popyt jakby druga strona obrotu nie istniała.
          2. Odwołujesz się do cykliczności zjawisk i nie zauważasz nawet że taka
          cykliczność wymuszałaby rentowniejsze działanie rafinerii, gdy tymczasem w
          Twoim rozumowaniu rafinerie obniżały swoją rentowność w cyklu produkcyjnym:
          kupowały drogą ropę po to żeby potem akceptować niskie ceny benzyny, które dało
          się przewidzieć.
          3. Huragany nie zmienią trendu, bo to nie zjawiska atmosferyczne ani nie daty
          kalendarzowe decydują o tym co się na rynku dzieje. Nie hedge funds i nie Bill
          Gates. Nie popyt. Podaż i ludzie którzy tę podaż kreują. I jest to jedyne
          logiczne działanie, inaczej wzrost cen przestałby być kontrolowany bo
          nastąpiłby efekt domina spowodowany równoczesnym nasileniem popytu i deficytem
          podaży. Tak głębokie i gwałtowne zmiany spowodowałyby jedynie chaos.
          • 0sa Re: Rynek; czy warto z nim walczyc? 30.09.05, 06:53
            vice_versa napisał:

            > 1.Zwracasz uwagę tylko na popyt jakby druga strona obrotu nie istniała.

            Dlaczego nie istniala
    • Gość: jakis ROPA I NIE MA.... IP: *.w83-197.abo.wanadoo.fr 27.09.05, 12:17
      chlopa.Moi drodzy.Sen o amerykanskim stylu zycia znika.W niedlugim czasie mozna
      spodziewac sie podrozenia zycia w USA o 100 procent.Juz dzis wiekszosc
      pluje,steka i placi.Z dnia na dzien nie zmieni sie samochodow ani nie przestawi
      calej gospodarki.Europa jest bardziej przygotowana na taki kryzys.Cale
      szczescie ze wielu Polakow nie otrzyma tzw.Zielonej Karty -karty glodu.W kraju
      jeszcze przezyja a tam...Szkoda gadac.Po oplaceniu podatkow i kredytow wielu
      ludziom ledwie starcza na zarcie.To jest zaczyn czegos co nie bedzie im sie
      miescil w glowach.
      • 0sa Re: Ropa powinna kosztowac $150 za barylke 30.09.05, 02:28
        Gość portalu: jakis napisał(a):

        > chlopa.Moi drodzy.Sen o amerykanskim stylu zycia znika.W niedlugim czasie mozna
        >
        > spodziewac sie podrozenia zycia w USA o 100 procent.Juz dzis wiekszosc
        > pluje,steka i placi.Z dnia na dzien nie zmieni sie samochodow ani nie przestawi
        >
        > calej gospodarki.Europa jest bardziej przygotowana na taki kryzys.Cale
        > szczescie ze wielu Polakow nie otrzyma tzw.Zielonej Karty -karty glodu.W kraju
        > jeszcze przezyja a tam...Szkoda gadac.Po oplaceniu podatkow i kredytow wielu
        > ludziom ledwie starcza na zarcie.To jest zaczyn czegos co nie bedzie im sie
        > miescil w glowach.

        Akurat dla calej gospodarki USA wzrastajace ceny ropy nie maja az tak wielkiego
        znaczenia jak np. w Polsce z tej prostej przyczyny ze USA jest w tej chwili
        trzecim najwiekszym producentem ropy na swiecie. Wzrastajace ceny ropy po prostu
        wzbogacaja ta cala czesc ekonomi ktora pracuje dla przemyslu naftowego i
        oczywiscie miliony ludzi ktorzy zainwestowali w ostatnich kilku latach w ta
        galaz gospodarki. Ale to sa podstawy ekonomii
    • Gość: , Re: Ropa trzęsie światem IP: *.promax.media.pl 27.10.05, 14:24
      magma.nationalgeographic.com/ngm/0406/feature5/
      magma.nationalgeographic.com/ngm/0406/feature5/
      magma.nationalgeographic.com/ngm/0406/feature5/

















      • yanvreolny Re: Huragany nie spowodowaly tanszej ropy. . . 27.10.05, 17:15
        piotrek_zalogowany napisał:

        > Wszystko przez Amerykanów,szczerze mówiąc nawet ucieszyłem się z tego co im
        > sie przydarzyło w Nowym Orleania,jakaś kara boska wreszcie ich spotkała za
        > to,co narobili w świecie,przede wszystkim z cenami paliw.

        To ze ceny ropy naftowej zaczely spadac nie zdarzylo sie z uwagi na
        huragan Katrina (w ciagu ostatnich 2 miesiecy spadly juz o 15%) lecz
        ceny co roku spadaja po Labor Day w USA. W tym roku spadek cen ropy
        po Labor Day okazal sie kilkakrotnie razy wyzszy niz w poprzednich
        latach wiec ciesz sie ze jezdzisz znacznie tansza benzyna niz trzy,
        dwa czy nawet miesiac temu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja