auto258374
03.01.06, 10:04
Za www.rurociagi.com/spis_art/2005_4/notatka.html
Rosyjsko-niemiecka decyzja o budowie gazociągu dnem Morza Bałtyckiego z 8
września 2005 r. pokazała nam, że rząd lewicowy i poprzednie kierownictwo PGNiG
zachowywało się nie jak ważny gracz na rynku europejskim, a jak kraj z epoki PRL
realizujący cele rosyjskiej polityki gazowej. Premier Marek Belka w wywiadzie
udzielonym "Rzeczpospolitej" z dnia 13.10.2005 r. na pytanie w sprawie budowy
gazociągu dnem Bałtyku odpowiedział z cynizmem "Jak się chciało podtrzymać
pomarańczową rewolucję na Ukrainie, to teraz jest tego koszt". Ten styl nie
dbania o polskie interesy zaprezentował były prezes PGNiG Marek Kossowski, który
z troską i zrozumieniem dla rosyjskich interesów wskazał, że Europa Zachodnia
będzie potrzebowała w najbliższych 10-15 latach 150-200 mld m3 gazu, a pierwszą
nitką gazociągu jamalskiego dostarczamy 34 mld m3. Poprzez inne gazociągi po
modernizacji można dostarczyć 120 mld m3. Stąd wg Kossowskiego zrozumiała jest
decyzja Gazpromu o budowie gazociągu dnem Bałtyku, poprzez który ma być
przesyłanych 54 mld m3 gazu ("Świat Energii", listopad 2005 r.). Dla byłego
premiera i b. szefa PGNiG nie była ważna sprawa niezrealizowania porozumienia
polsko-rosyjskiego z 1993 r. o budowie sieci gazociągów o docelowym przesyle 67
mld m3 gazu, za dodatkowe 33 mld m3 otrzymywalibyśmy za tranzyt około 400 mln dol.
Rosjanie nadal traktują kraje należące do byłego obozu socjalistycznego, jako
przedłużenie wpływów gospodarki rosyjskiej. W krajach WNP Rosjanie starają się w
pełni podporządkować złoża, rafinerie i sieć przesyłową. W okresie rządów SLD
Rosjanie również Polsce wysunęli propozycje przejęcia Rafinerii Gdańskiej, firm
Orlen i Lotos oraz PGNiG. Przy czym te propozycje były poprzedzone żądaniami
renegocjacji umów i podwyżek cen gazu i ropy.
Za rządów SLD (1993-1997 oraz 2001-2005) Rosjanie uzyskiwali od Polski korzystne
dla siebie zapisy aneksów do umów. To rząd SLD odstąpił na przełomie 2001/2002
od przygotowanych umów o budowie gazociągów z Danii i Norwegii. Ani Premier, ani
Prezes PGNiG nie skorzystali z drogi międzynarodowego arbitrażu, co gwarantuje
porozumienie.
Również pozorną aktywność wykazywała Polska w sprawie przedłużenia rurociągu
naftowego Odessa-Brody do Polski. Ostatecznie zamiast oddania rurociągu w ciągu
2 lat mamy kolejne narady, powołaną spółkę "Sarmatia", co pozwoliło Rosjanom
przejąć rurociąg Odessa-Brody rewersem i zdobycia skutecznych mechanizmów
nacisku m.in. na rząd Kazachstanu, skąd miała być dostarczana ropa kaspijska.
Odpowiedzialność polityczną i merytoryczną za zaniechania, podporządkowanie się
strategii rosyjskiej i stworzenie zagrożeń dla bezpieczeństwa energetycznego
ponosili: Prezydent Aleksander Kwaśniewski wraz ze swym doradcą Stanisławem
Cioskiem, premierzy: Leszek Miller i Marek Belka, wicepremierzy: Marek Pol i
Jerzy Hausner, minister Jacek Piechota, prezes i wiceprezesi PGNiG.
Pełny tekst na www.rurociagi.com/spis_art/2005_4/notatka.html
A dlaczego tak się dzieje?
Politycy UE tak samo jak duża część polskiej lewicy mają długą tradycję
pracowania dla Moskwy z dwóch powodów. Albo byli
współpracownikami komunistycznych służb specjalnych (tak jak ten Niemiec ze
STASI, który będzie drugim po Schroederze w firmie obsługującej Gazociąg
Północny) albo byli przez nie szantażowani.
Wszystkich, których dziwi dziwna uległość części francuskich i włoskich
polityków wobec Putina chciałbym przypomnieć że archiwa KGB zawierają ogromne
ilość materiałów kompromitujących te osoby lub ich rodziców jeszcze z czasów II
Wojny Światowej, na przykład dokumentujące kolaborację z Niemcami lub
późniejsze, dokumentujące współpracę z wywiadem ZSRR. Rosjanie przejęli
ogromną część archiwów hitlerowskiej Abwehry, które dokumentowały poczynania
przodków współczesnych europejskich elit na przykład we francuskim "państwie"
kolaborantów Vichy.
Nie mówiąc już o tym, że część zachodniej inteligencji otwarcie sympatyzowała z
reżimem komunistycznym przez zafascynowanie "rosyjską duszą", która ich
równocześnie przeraża i ciekawi. Dodajmy, że większość z nich nie była nigdy w
Rosji, część dostawała za dobre pisanie o ZSRR pieniądze, a część po prostu
pisała tak z nienawiści do swojego kraju, w którym żyli.
To zresztą dość typowa
postawa wśród części inteligentów - bluzgają na kraj, w którym żyją i pracują,
ale nie mają jaj żeby wyjechać np. do ZSRR (kiedyś) lub Rosji (teraz) i
udowodnić wszystkim że tam - jak twierdzą - jest lepiej.