Dodaj do ulubionych

KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ !

IP: *.ny325.east.verizon.net 12.02.03, 05:49
Inflacja w styczniu spadła do 0,5% PAP 2003-02-06 (10:37)

Ministerstwo Finansów szacuje, że inflacja w styczniu spadła do 0,5%, z 0,8%
w grudniu - poinformował w czwartek minister finansów Grzegorz Kołodko
podczas konferencji dotyczącej globalizacji.

Po spadku w grudniu do rekordowo niskiego poziomu 0,8%, analitycy spodziewają
się, że inflacja w styczniu osiągnie kolejny rekord. (mk)

Polityka mocnej zlotowki zaczyna dawac o sobie znac.
Jest to juz 7 my miesiac spadku inflacji,czyli deflacji z miesiaca na miesiac.
Zanim kra poplynie Wisla bedzie deflacja w Polsce.
Z kim ja to zaklady robilem ,ze deflacja nawiedzi Polske?
Ponoc Gomulka sie nigdy nie myli?
Komentarz Jasia na temat mocnej zlotowki tez by sie przydal.




Obserwuj wątek
    • Gość: guciog Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! IP: *.marijuana.la 12.02.03, 08:44
      Nie zaloze sie z Toba - sadze ze ten "nowy" problem czylideflacje bedzie mieli
      juz w lecie. I wtedy madre glowy znowu powiedza "ze chcieli jak najlepiej a
      wyszlo jak zawsze".
      • Gość: pawel-l Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! IP: 1.0.12.* 12.02.03, 10:03
        Rozumiem że sytuacja w której ceny samochodów, żywności itd. spadają są dla Was
        nie do zaakceptowania. Mam na to wypróbowamy już za Gierka sposób: Podnieśmy
        ceny lokomotyw i się wyrówna.
        • Gość: guciog Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! IP: *.marijuana.la 12.02.03, 22:24
          I fajnie ze spadaja ale spadaja tez statystyki sprzedazy a to mowi o tym ze
          mimo niskich cen nie ma na nich nabywcow(dlaczego? chyba dlatego ze lokomotywy
          sa drogie).Jak nie ma nabywcow to zamykamy zaklad produkujacy itd w koleczko.
          Pozdrowienia
          • Gość: MACIEJ Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! IP: *.ny325.east.verizon.net 12.02.03, 23:23
            Gość portalu: guciog napisał(a):

            > I fajnie ze spadaja ale spadaja tez statystyki sprzedazy a to mowi o tym ze
            > mimo niskich cen nie ma na nich nabywcow(dlaczego? chyba dlatego ze
            lokomotywy
            > sa drogie).Jak nie ma nabywcow to zamykamy zaklad produkujacy itd w koleczko.
            > Pozdrowienia

            A zaczyna sie wszystko od wysokich st% ,BY ZNIECHECIC ludzi do brania kredytow.
            GDY LUDZIE BIORA CORAZ MNIEJ KREDYTOW,to jest coraz mniej pieniadza w obiegu.
            Jak jest mniej pieniadza w obiegu,to ceny musza spadac.
            Brakuje jeszcze wystapienia Balcerowicza w Sejmie i komentatora na forum by nas
            utwierdzic w przekonaniu ,ze makroekonomicznie wszystko jest OK!
            • dziejas Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! 17.02.03, 19:17
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Gość portalu: guciog napisał(a):
              >
              > > I fajnie ze spadaja ale spadaja tez statystyki sprzedazy a to mowi o tym z
              > e
              > > mimo niskich cen nie ma na nich nabywcow(dlaczego? chyba dlatego ze
              > lokomotywy
              > > sa drogie).Jak nie ma nabywcow to zamykamy zaklad produkujacy itd w kolecz
              > ko.
              > > Pozdrowienia
              >
              > A zaczyna sie wszystko od wysokich st% ,BY ZNIECHECIC ludzi do brania
              kredytow.
              > GDY LUDZIE BIORA CORAZ MNIEJ KREDYTOW,to jest coraz mniej pieniadza w obiegu.
              > Jak jest mniej pieniadza w obiegu,to ceny musza spadac.
              > Brakuje jeszcze wystapienia Balcerowicza w Sejmie i komentatora na forum by
              nas
              >
              > utwierdzic w przekonaniu ,ze makroekonomicznie wszystko jest OK!
              witam
              stopy procentowe sa tak niskie jak jeszcze nigdy nie byly. a cene kredytu
              dyktuja banki komercyjne nie nbp i balcerowicz. idz do banku zobacz na
              oprocentowanie lokat i kredytow. cene kredytu winduje tez deficyt budzetowy.
              rzead ma obowiazek pozyczania pieniedzy w formie emisji bonow skarbowych i
              obligacji. po co banki maja udzielac ryzykownych kredytow, jezeli mozna
              pieniadze zainwestowac w bezpieczne bony i obligacje? pewnie mniejszy zysk ale
              za to pewny.
    • komentator DOBRY PIENIADZ i jest OK 14.02.03, 09:47
      MACIEJ wypocil:

      >GDY LUDZIE BIORA CORAZ MNIEJ KREDYTOW,to jest coraz mniej pieniadza w obiegu.
      >Jak jest mniej pieniadza w obiegu,to ceny musza spadac.
      >Brakuje jeszcze wystapienia Balcerowicza w Sejmie i komentatora na forum by
      >nas utwierdzic w przekonaniu ,ze makroekonomicznie wszystko jest OK!

      Komentatora nie brakuje ale rzeczywiscie wszystko jest OK.

      Jak sie ma kurzy mozdzek i jest sie yankesem to niemozliwe jest widzenie
      realnej makroekonomii. Branie kredytow to ekonomia iluzji w stylu yankee,
      za ktora kiedys przyjdzie rachunek.

      A ekonomia polska ma niezwykle powazne problemy zwiazane z rownowaga
      makroekonomiczna. Kredyty na wzrost popytu sa jedna strona medalu.

      Oprocz popytu jest ogromny problem z deficytem bilansu platniczego i
      finansow publicznych oraz zadluzeniem. Obnizenie stop procentowych prowadzi do
      wzrostu importu konsumpcyjnego jezeli wartosc waluty nie spadnie. A jezeli
      wartosc waluty spadnie to sa dodatkowe obciazenia zwiazane ze splata dlugow i
      pozyczek publicznych oraz nacisk na inflacje bo ekonomia polska jest bardzo
      uzalezniona od importu.

      Wobec takich wielostronnych powiazan i obciazen obecna polityka
      makroekonomiczna stanowi najlepszy mozliwy kompromis. Popyt konsumpcyjny
      jest utrzymywany w ryzach, tak jak import i deficyt. Czyli mozna sie cieszyc
      ze w tym trudnym polozeniu sytuacja ogolnie jest stabilna. Na dodatek zlotowka
      stracila co nieco wobec euro wiec nie jest zle z punktu widzenia eksportu.
      Ekonomia w skali makro lubi stabilnosc i teraz ona jest.

      Czy w Polsce grozi deflacja? Wydaje sie to malo prawdopododobne jezeli
      wystapi stopniowo ozywienie. Jezeli ozywienia nie byloby, i beda widoczne
      tendencje do spadku importu konsumpcyjnego, to mozna bedzie obnizac stopy
      procentowe.

      Jest to bardzo delikatna gra ale Polska to nie kraj yankesow gdzie mozna
      nie przejmowac sie deficytem publicznym i platniczym. Chociaz nawet Grynszpan
      powiedzial ostatnio na przesluchaniu ze przyjdzie czas korekcji deficytow.
      • Gość: MACIEJ DOBRY PIENIADZ i jest OK GDY GOSPODARKA JEST OK IP: *.ny325.east.verizon.net 15.02.03, 02:00
        komentator napisała:

        > MACIEJ wypocil:
        >
        > >GDY LUDZIE BIORA CORAZ MNIEJ KREDYTOW,to jest coraz mniej pieniadza w obieg
        > u.
        > >Jak jest mniej pieniadza w obiegu,to ceny musza spadac.
        > >Brakuje jeszcze wystapienia Balcerowicza w Sejmie i komentatora na forum by
        > >nas utwierdzic w przekonaniu ,ze makroekonomicznie wszystko jest OK!
        >
        > Komentatora nie brakuje ale rzeczywiscie wszystko jest OK.
        >
        > Jak sie ma kurzy mozdzek i jest sie yankesem to niemozliwe jest widzenie
        > realnej makroekonomii.

        Potwierdzic musze,ze mozdzek ma sie adekwatny do dochodow,a raczej dochody
        adekwatne do sprawnosci mozgu.

        > Branie kredytow to ekonomia iluzji w stylu yankee,
        > za ktora kiedys przyjdzie rachunek.

        Jak sie bierze kredyt,to daty splaty kredytu okreslone sa co do dnia,chyba ze
        sie nie ma mozgu,to wtedy mozna domniemywac to,co dla wszystkich normalnych
        ludzi jest oczywistym.

        > A ekonomia polska ma niezwykle powazne problemy zwiazane z rownowaga
        > makroekonomiczna. Kredyty na wzrost popytu sa jedna strona medalu.

        Cala filozofia polskiej szkoly ekonomicznej sprowadza sie do OGRANICZENIA
        POPYTU KONSUMPCYJNEGO.
        Czyz nie tak komentator?

        > Oprocz popytu jest ogromny problem z deficytem bilansu platniczego i
        > finansow publicznych oraz zadluzeniem. Obnizenie stop procentowych prowadzi
        do
        > wzrostu importu konsumpcyjnego jezeli wartosc waluty nie spadnie.

        Juz myslalem,ze sie na to zdanie nie doczekam.
        To byloby tak jakbym opuscil niezly wiec.

        > A jezeli
        > wartosc waluty spadnie to sa dodatkowe obciazenia zwiazane ze splata dlugow i
        > pozyczek publicznych oraz nacisk na inflacje bo ekonomia polska jest bardzo
        > uzalezniona od importu.

        Czyli identyczne "PROBLEMY" jakie ma teraz gospodarka amerykanska,wystapilyby
        przy obnizeniu wartosci zlotowki.


        > Wobec takich wielostronnych powiazan i obciazen obecna polityka
        > makroekonomiczna stanowi najlepszy mozliwy kompromis.

        TYLKO DLACZEGO BUSH,GREENSPAN I GOSPODARKA AMERYKANSKA NIE NASLADUJA TEGO
        NAJLEPSZEGO Z MOZLIWYCH KOMPROMISOW???

        > Popyt konsumpcyjny
        > jest utrzymywany w ryzach,

        A U NAS WRECZ ODWROTNIE,STARAMY SIE MAKSYMALNIE ZWIEKSZYC KREDYT KONSUMPCYJNY.

        > tak jak import i deficyt. Czyli mozna sie cieszyc
        > ze w tym trudnym polozeniu sytuacja ogolnie jest stabilna.

        Moznaby wrecz powiedziec stagnacyjnie stabilna.

        > Na dodatek zlotowka
        > stracila co nieco wobec euro wiec nie jest zle z punktu widzenia eksportu.
        > Ekonomia w skali makro lubi stabilnosc i teraz ona jest.

        Narod ci moze jaja wyrwac za ta pochwale stagnacji.

        > Czy w Polsce grozi deflacja? Wydaje sie to malo prawdopododobne jezeli
        > wystapi stopniowo ozywienie. Jezeli ozywienia nie byloby, i beda widoczne
        > tendencje do spadku importu konsumpcyjnego, to mozna bedzie obnizac stopy
        > procentowe.

        Troche logiki commie.
        Jak obnizysz st% ,to konsumpcja wzrosnie.
        Od regulacji konsumpcji,czy jest ona krajowa czy zagraniczna jest wartosc
        zlotowki.
        Przy mocnej zlotowce rosnie import,przy slabej zlotowce rosnie eksport.
        Czyzby tego na w szkolach partyjnych nie uczyli?

        > Jest to bardzo delikatna gra ale Polska to nie kraj yankesow gdzie mozna
        > nie przejmowac sie deficytem publicznym i platniczym. Chociaz nawet Grynszpan
        > powiedzial ostatnio na przesluchaniu ze przyjdzie czas korekcji deficytow.

        Wy commies jestescie wszyscy madrzejsi od Busha i Greenspana i dlatego lepiej
        zyjecie i czeka was tez swietlana przyszlosc,tylko nie wiedziec czemu kraj sie
        wyludnia.
    • apollokrid Re: Balcerowicz wie co robi 15.02.03, 02:45
      Balcerowicz wie co robi. Mam wrażenie nawet że to jest jedyny człowiek od
      którego coś zależy w tym kraju który wie co robi. RPP kierowana przez
      Balcerowicza regularnie obniża oprocentowanie, tyle że nie przekłada się to na
      oprocentowanie kredytów w bankach. Obniżane jest oprocentowanie wkładów,
      natomiast banki dzięki temu, że coraz więcej pożyczają pieniędzy państwu w
      pewnym sensie uniezależniły się od przedsiębiorstw i dalej utrzymują wysokie
      stopy kredytów. A najlepszym dowodem na to, że Balcerowicz wie co robi jest
      eksport który rośnie i ciągnie gospodarkę do przodu.
      Zgadzam się też z komentatorem, że w obliczu ożywienia jakie ma nastąpić w
      najbliższym okresie to deflacja nie powinna grozić Polsce.
      • wolo Re: Balcerowicz wie co robi 15.02.03, 14:00
        apollokrid napisał:

        > Balcerowicz wie co robi. Mam wrażenie nawet że to jest jedyny człowiek od
        > którego coś zależy w tym kraju który wie co robi. RPP kierowana przez
        > Balcerowicza regularnie obniża oprocentowanie, tyle że nie przekłada się to
        na
        > oprocentowanie kredytów w bankach. Obniżane jest oprocentowanie wkładów,
        > natomiast banki dzięki temu, że coraz więcej pożyczają pieniędzy państwu w
        > pewnym sensie uniezależniły się od przedsiębiorstw i dalej utrzymują wysokie
        > stopy kredytów. A najlepszym dowodem na to, że Balcerowicz wie co robi jest
        > eksport który rośnie i ciągnie gospodarkę do przodu.
        > Zgadzam się też z komentatorem, że w obliczu ożywienia jakie ma nastąpić w
        > najbliższym okresie to deflacja nie powinna grozić Polsce.
        • wolo Re: Balcerowicz wie co robi 15.02.03, 14:14
          > apollokrid napisał:
          >
          > > Balcerowicz wie co robi. Mam wrażenie nawet że to jest jedyny człowiek od
          > > którego coś zależy w tym kraju który wie co robi. RPP kierowana przez
          > > Balcerowicza regularnie obniża oprocentowanie, tyle że nie przekłada się t
          > o
          > na
          > > oprocentowanie kredytów w bankach.

          Też odnoszę wrażenie, że wie co robi. Będą kontunować swoją zachowawczą
          politykę, cykną jeszcze ze trzy razy po 25 pb.
          Najważniejsze dla niego to wytrzymać jeszcze parę miesięcy, a potem pewnie
          odejdzie bo z nową RPP to mu już nie będzie po drodze. I tak niby te obniżki
          będą ale też wpływu żadnego nie będą miały - w każdym bądź razie nie jest to
          polityka, która miałaby coś zmienić ale jedynie konserwować układ i zapewnić
          jakie takie dotrwanie do końca.
      • Gość: MACIEJ Re: Balcerowicz wie co robi IP: *.ny325.east.verizon.net 15.02.03, 17:25
        apollokrid napisał:

        > Balcerowicz wie co robi.

        Oczywiscie.
        Tylko EU i TYLKO podlaczenie sie pod wzmacniajace sie euro,no i oszalamiajacy
        rozwoj gospodarczy targa Polska strasznie.
        Calkiem co innego glupi Chinczycy robia:Podlaczyli sie pod dolara i maja wzrost
        8% rocznie,ale to Polsce ani komentatorowi nie imponuje.

        > Mam wrażenie nawet że to jest jedyny człowiek od
        > którego coś zależy w tym kraju który wie co robi. RPP kierowana przez
        > Balcerowicza regularnie obniża oprocentowanie, tyle że nie przekłada się to
        na
        > oprocentowanie kredytów w bankach. Obniżane jest oprocentowanie wkładów,
        > natomiast banki dzięki temu, że coraz więcej pożyczają pieniędzy państwu w
        > pewnym sensie uniezależniły się od przedsiębiorstw i dalej utrzymują wysokie
        > stopy kredytów. A najlepszym dowodem na to, że Balcerowicz wie co robi jest
        > eksport który rośnie i ciągnie gospodarkę do przodu.

        Tak jak export ciagnal Japonie i Niemcy swego czasu do przodu,tylko teraz jakby
        w kierunkach sie pogubili.

        > Zgadzam się też z komentatorem, że w obliczu ożywienia jakie ma nastąpić w
        > najbliższym okresie to deflacja nie powinna grozić Polsce.

        Szalone ozywienie czeka Polske,moze nawet takie same jak i glownego partnera
        handlowego Polski,niezwyciezone Niemcy.
        • apollokrid Re: Balcerowicz wie co robi 15.02.03, 19:11
          apollokrid napisał:
          > Balcerowicz wie co robi.

          MACIEJ napisał:
          > Oczywiscie.
          > Tylko EU i TYLKO podlaczenie sie pod wzmacniajace sie euro,no i oszalamiajacy
          > rozwoj gospodarczy targa Polska strasznie.
          > Calkiem co innego glupi Chinczycy robia:Podlaczyli sie pod dolara i maja
          wzrost
          > 8% rocznie,ale to Polsce ani komentatorowi nie imponuje.

          Mnie szczerze mówiąc imponuje kraj, który ma 8% PKB (USA z dolarem do takich
          nie należy :) od wielu lat).
          Ale jeszcze bardziej imponuje mi Irlandia (która wykonuje transakcje w euro) z
          PKB rzędu 5-6% w której wysoki rozwój udało się osiągnąć w normalnym ustroju
          politycznym i bez deptania własnych obywateli.
          Pozatym analizując PKB w Polsce w latach 1993 - 2000 uzyskamy średnią 5,2%,
          więc nie najgorzej. Dopiero lata 2001 i 2002 to spadek do 1%. W tym czasie
          istotnie zmieniły się warunki makroekonomiczne i to wymaga zmiany polityki
          państwa w kierunku obniżenia podatków, przyspieszenia prywatyzacji i
          przesunięcia wydatków socjalnych w sektory pobudzające przedsiębiorczość.
          Kurs waluty z punktu widzenia gospodarki ważny jest dla eksporterów, a eksport
          w Polsce rośnie i Balcerowicz bardzo się tym chwali.

          MACIEJ napisał:
          > Tak jak export ciagnal Japonie i Niemcy swego czasu do przodu,tylko teraz
          jakby
          > w kierunkach sie pogubili.
          > Szalone ozywienie czeka Polske,moze nawet takie same jak i glownego partnera
          > handlowego Polski,niezwyciezone Niemcy.

          Wszystko na to wskazuje, że polski eksport też dlatego szybko rośnie bo właśnie
          nasz główny partner handlowy przeżywa spore kłopoty gospodarcze.
          Ponad 80% polskich eksporterów to przedsiębiorstwa zagraniczne. Wychodzi na to
          że Niemcy przenoszą swoją produkcję do Polski, aby obniżać koszty i ratować się
          przed bankructwem.
          Jeśli chodzi o kwestię ożywienia, to nawet najbardziej sceptyczni ekonomiści
          mówią o PKB rzędu 2,5%. Nie jest to szczyt marzeń, ale jest to jakieś ożywienie
          w stosunku do 1% jakie mieliśmy w 2002r. Kołodko w budżecie zapisał 3,5% ale to
          chyba mu się tylko przyśniło.
          • Gość: MACIEJ Balcerowicz wie co robi i bierze dobra pensje za t IP: *.ny325.east.verizon.net 15.02.03, 20:01
            apollokrid napisał:

            > apollokrid napisał:
            > > Balcerowicz wie co robi.
            >
            > MACIEJ napisał:
            > > Oczywiscie.
            > > Tylko EU i TYLKO podlaczenie sie pod wzmacniajace sie euro,no i oszalamiaj
            > acy
            > > rozwoj gospodarczy targa Polska strasznie.
            > > Calkiem co innego glupi Chinczycy robia:Podlaczyli sie pod dolara i maja
            > wzrost
            > > 8% rocznie,ale to Polsce ani komentatorowi nie imponuje.
            >
            > Mnie szczerze mówiąc imponuje kraj, który ma 8% PKB (USA z dolarem do takich
            > nie należy :) od wielu lat).
            > Ale jeszcze bardziej imponuje mi Irlandia (która wykonuje transakcje w euro)
            z
            > PKB rzędu 5-6% w której wysoki rozwój udało się osiągnąć w normalnym ustroju
            > politycznym i bez deptania własnych obywateli.

            Tak,bo podeptali Niemcow.
            Polowa wzrostu gospodarczego malutkiej Irlandii pochodzi z dotacji EU.
            Gdy sie skoncza dotacje-to sie skonczy rozwoj.

            > Pozatym analizując PKB w Polsce w latach 1993 - 2000 uzyskamy średnią 5,2%,
            > więc nie najgorzej.

            Zapomnij jak najszybciej o XX wieku.
            Jak dlugo bedziesz marzeniami zyl.

            > Dopiero lata 2001 i 2002 to spadek do 1%.

            I to spadek do 1% mimo poteznej pomocy z EU.

            > W tym czasie
            > istotnie zmieniły się warunki makroekonomiczne i to wymaga zmiany polityki
            > państwa w kierunku obniżenia podatków, przyspieszenia prywatyzacji i
            > przesunięcia wydatków socjalnych w sektory pobudzające przedsiębiorczość.
            > Kurs waluty z punktu widzenia gospodarki ważny jest dla eksporterów, a
            eksport
            > w Polsce rośnie i Balcerowicz bardzo się tym chwali.

            Nie chodzi o to jak komu rosnie,ale o to ze export jest w dalszym ciagu
            mniejszy od importu i NIC nie wskazuje na to,by sie to mialo zmienic.
            Caly czas Polska jedzie na deficycie CA.
            Chwalenie sie wzrostem importu w takiej sytuacji jest wrecz glupie.

            > MACIEJ napisał:
            > > Tak jak export ciagnal Japonie i Niemcy swego czasu do przodu,tylko teraz
            > jakby
            > > w kierunkach sie pogubili.
            > > Szalone ozywienie czeka Polske,moze nawet takie same jak i glownego partne
            > ra
            > > handlowego Polski,niezwyciezone Niemcy.
            >
            > Wszystko na to wskazuje, że polski eksport też dlatego szybko rośnie bo
            właśnie
            > nasz główny partner handlowy przeżywa spore kłopoty gospodarcze.
            > Ponad 80% polskich eksporterów to przedsiębiorstwa zagraniczne. Wychodzi na
            to
            > że Niemcy przenoszą swoją produkcję do Polski, aby obniżać koszty i ratować
            się
            > przed bankructwem.

            Niedlugo Niemcy moga przejrzec na oczy,ze produkcja w Chinach jest 2X tansza
            niz w Polsce.
            I co wtedy?

            > Jeśli chodzi o kwestię ożywienia, to nawet najbardziej sceptyczni ekonomiści
            > mówią o PKB rzędu 2,5%. Nie jest to szczyt marzeń, ale jest to jakieś
            ożywienie
            > w stosunku do 1% jakie mieliśmy w 2002r. Kołodko w budżecie zapisał 3,5% ale
            to
            > chyba mu się tylko przyśniło.

            To "ozywienie",jakiej wielkosci by nie bylo jest oplacane wzrostem bezrobocia,
            no wiec nazwijmy rzeczy po imieniu:Jest to ozywianie trupa.
            • apollokrid Re: Balcerowicz wie co robi 15.02.03, 22:44
              Nie twierdzę, że sytuacja w Polsce jest dobra bo nie jest. Faktycznie pełzający
              wzrost gospodarczy i gigantyczne już bezrobocie które nie może się zatrzymać to
              symptomy gospodarki w kłopotach. Natomiast twierdzę, że za ten stan rzeczy nie
              odpowiada RPP z Balcerowiczem tylko rząd z Kołodką.

              MACIEJ napisał:
              > Nie chodzi o to jak komu rosnie,ale o to ze export jest w
              > dalszym ciagu mniejszy od importu i NIC nie wskazuje na
              > to,by sie to mialo zmienic.
              > Caly czas Polska jedzie na deficycie CA.
              > Chwalenie sie wzrostem importu w takiej sytuacji jest wrecz glupie.

              Chodzi o to, że nie oglądałeś ostatnich danych o eksporcie i imporcie w Polsce
              i przedstawiasz sytuację zupełnie nieprawdziwie. A z ostatnich danych wynika,
              że wzrost eksportu jest szybszy od wzrostu importu, więc już się zmieniło.

              www1.gazeta.pl/fix/mod/zoom.jsp?xx=1305046
              W świetle tych danych Balcerowicz ma się czym chwalić i ma potwierdzenie że
              prowadzi dobrą politykę monetarną.
              • Gość: MACIEJ Re: Balcerowicz wie co robi.Popraw sie Apollokrid IP: *.ny325.east.verizon.net 16.02.03, 01:44
                apollokrid napisał:

                > Nie twierdzę, że sytuacja w Polsce jest dobra bo nie jest. Faktycznie
                pełzający
                > wzrost gospodarczy i gigantyczne już bezrobocie które nie może się zatrzymać
                to
                > symptomy gospodarki w kłopotach. Natomiast twierdzę, że za ten stan rzeczy
                nie
                > odpowiada RPP z Balcerowiczem tylko rząd z Kołodką.

                Bo ktos ci tak powiedzial i nie umiesz sam wnioskow wyciagac.
                Kto jest odpowiedzialny za mocnego,czy tez slabego dolara w Stanach??
                Bush czy Greenspan?

                > MACIEJ napisał:
                > > Nie chodzi o to jak komu rosnie,ale o to ze export jest w
                > > dalszym ciagu mniejszy od importu i NIC nie wskazuje na
                > > to,by sie to mialo zmienic.
                > > Caly czas Polska jedzie na deficycie CA.
                > > Chwalenie sie wzrostem importu w takiej sytuacji jest wrecz glupie.
                >
                > Chodzi o to, że nie oglądałeś ostatnich danych o eksporcie i imporcie w
                Polsce
                > i przedstawiasz sytuację zupełnie nieprawdziwie. A z ostatnich danych wynika,
                > że wzrost eksportu jest szybszy od wzrostu importu, więc już się zmieniło.
                > W świetle tych danych Balcerowicz ma się czym chwalić i ma potwierdzenie że
                > prowadzi dobrą politykę monetarną.

                Poslugujesz sie procencikami jak za komuny.
                TYLKO gdy ZASTAPISZ PROCENCIKI DOLARAMI(EURO) TO SIE OKAZE ZE DEFICYT CA W
                DALSZYM CIAGU ROSNIE.

                Nie mydl oczu procencikami i nie liz dupy komu nie potrzeba.
                • apollokrid Re: Ujawnij swoje źródła informacji MACIEJU 16.02.03, 17:33
                  Z danych jakie ja posiadam tj. opinie ekspertów w prasie i publikacje NBP
                  wynika, że deficyt w rachunku bieżącym narodu polskiego maleje.
                  Link do publikacji NBP: www.nbp.pl/publikacje/index.html

                  Zacytuje kawałek raportu rocznego NBP 2001.

                  "W 2001 r. nastąpiła znaczna poprawa salda obrotów bieżących bilansu
                  płatniczego. Deficyt na rachunku obrotów bieżących zmniejszył się o 2.786 mln
                  USD, tj. o 28%, w porównaniu z 2000 r, osiągając poziom -7.166 mln USD.
                  Korzystne zmiany salda rachunku obrotów bieżących były przede wszystkim
                  wynikiem wzrostu o 7,1% eksportu towarów oraz o 13,8% eksportu usług, przy
                  jednoczesnym obniżeniu o 4,4% płatności za import usług oraz niewielkim
                  wzroście o 1,3% płatności za import towarów."

                  Niema jeszcze raportu rocznego za 2002r, ale już wiadomo, że te tendencje są
                  kontynuowane co wynika z pozostałych publikacji NBP.

                  Natomiast z ostatniego raportu kwartalnego NBP wynika, że następuje wzrost
                  odsetka podmiotów eksportujących. Jest niewielki spadek średniego udziału
                  eksportu w przychodach ogółem. Należy oczekiwać nieznacznego wzrostu aktywności
                  eksportowej, rozumianej jako zmiany wolumenu eksportu. Nastąpił spadek udziału
                  nieopłacalnego eksportu, jak i odsetka respondentów informujących o takim
                  zjawisku.

                  Przedstawiłem ci swoje źródło informacji i dane z których wynika, że eksport
                  się rozwija i ma się dobrze. Z tych danych wynika też że deficyt w rachunku
                  bieżącym maleje.

                  Licze na to, że ty też zaprezentujesz swoje źródła informacji i pokażesz
                  konkretne dane którymi uwiarygodnisz swoje twierdzenia. Jak narazie operujesz
                  takimi ogólnikami, że mam wrażenie, że oglądałeś statystyki 5 lat temu i dalej
                  na ich podstawie wyrabiasz sobie poglądy.
                • apollokrid Re: Poprawiam się 24.02.03, 20:36
                  Popełniłem dość istotny błąd w swoich analizach. Po pierwsze odniosłem się
                  tylko do krótkiego okresu czasu - 2 lata. Po drugie nie uwzględniłem takich
                  danych jak zmiany w inwestycjach. W ostatnim okresie mamy pewne oznaki poprawy
                  w handlu zagranicznymi i to mnie zaprowadziło do błędnych wniosków. Jeśli
                  spojrzy się na te dane z perspektywy 5 lat to otrzymamy zupełnie inny obraz
                  rzeczywistości. Pierwsza rzecz to ciągły spadek inwestycji (zarówno
                  zagranicznych jak i krajowych) conajmniej od 1999r do dziś. Druga rzecz to
                  eksplozja importu, która dopiero ostatnio zaczyna wyhamowywać.
                  Inwestycje z pewnością były hamowane przez wysokie stopy oprocentowania
                  kredytów, natomiast import rósł napewno też w wyniku zbyt silnej złotówki.
                  Jeśli słucham że importujemy za kilkaset mln $ do Polski takie rzeczy jak
                  kartony papierowe czy zszywki to już trace ostatnie złudzenia co do polityki
                  Balcerowicza. Do tej pory winiłem kolejne rządy za stagnację w gospodarce i
                  wysokie bezrobocie, a teraz widzę że RPP z Balcerowiczem ponosi taką samą
                  odpowiedzialność.
          • Gość: Zbigniew Re: Balcerowicz wie co robi IP: *.magic-net.pl 15.02.03, 21:26
            apollokrid napisał:
            > Pozatym analizując PKB w Polsce w latach 1993 - 2000 uzyskamy średnią 5,2%,
            > więc nie najgorzej.

            Licząc w dolarach był to wzrost PKB rocznie o 5 mld dolarów. W ciągu tych
            zadłużaliśmy się średnio co roku o dodatkowe 10 mld dolarów.( zadłużenie
            sektora publicznego wzrosło z 20 do 80 mld dolarów , a przedsiębiorstw z 0 do
            30 mld. ).

            > Wszystko na to wskazuje, że polski eksport też dlatego szybko rośnie bo
            właśnie nasz główny partner handlowy przeżywa spore kłopoty gospodarcze.
            > Ponad 80% polskich eksporterów to przedsiębiorstwa zagraniczne. Wychodzi na
            to że Niemcy przenoszą swoją produkcję do Polski, aby obniżać koszty i ratować
            się przed bankructwem.

            Wnioskujesz to z własnych przemyśleń , czy ktoś Ci to opowiadał ???
            Jakoś wszystkie niemieckie firmy które znam i o których słyszałem wolą
            inwestować w produkcję trochę dalej na wschód , gdzieś tak w okolicach
            Szanghaju i Tajpei.O Polsce to wśród poważnych ludzi nawet się nie wspomina.
            O nie przepraszam ! Inwestycje w polskie fundusze obligacyjne dają gwarantowane
            7% rocznie.Nie do pogardzenia dla "inwestorów".
            • apollokrid Re: Balcerowicz wie co robi 15.02.03, 23:18
              apollokrid napisał:
              > Wszystko na to wskazuje, że polski eksport też dlatego szybko rośnie bo
              > właśnie nasz główny partner handlowy przeżywa spore kłopoty gospodarcze.
              > Ponad 80% polskich eksporterów to przedsiębiorstwa zagraniczne. Wychodzi na
              > to że Niemcy przenoszą swoją produkcję do Polski, aby obniżać koszty i
              ratować
              > się przed bankructwem.

              Zbigniew napisał:
              > Wnioskujesz to z własnych przemyśleń , czy ktoś Ci to opowiadał ???
              > Jakoś wszystkie niemieckie firmy które znam i o których słyszałem wolą
              > inwestować w produkcję trochę dalej na wschód , gdzieś tak w okolicach
              > Szanghaju i Tajpei.O Polsce to wśród poważnych ludzi nawet się nie wspomina.
              > O nie przepraszam ! Inwestycje w polskie fundusze obligacyjne dają
              gwarantowane
              > 7% rocznie.Nie do pogardzenia dla "inwestorów".

              Szczerze mówiąc wnioskuje to z własnych przemyśleń i nie wykluczam że mogę się
              mylić. Możliwe np, że te 80% polskich eksporterów będących przedsiębiorstwami
              zagranicznymi są np. Włoskie albo Francuskie. Jednak naszym głównym partnerem
              handlowym zarówno w eksporcie jak i imporcie są Niemcy i bardzo bym się zdziwił
              gdyby rzeczywiście za wzrost eksportu nie odpowiadały przedsiębiorstwa
              niemieckie. Za takim scenariuszem poza niższymi kosztami pracy przemawia też
              bezpośrednie sąsiedztwo i zbliżający się termin wejścia do UE.

              A co do wątku z funduszami obligacji to jest to jeszcze jeden dowód na to że
              Kołodko odpowiada za mocną złotówkę.
              • apollokrid Re: no i zdziwiłem się 24.02.03, 19:28
                Dane RPP:

                Największe znaczenie dla wzrostu eksportu w okresie od stycznia do
                października 2002 r. miała zwiększona sprzedaż do Rosji, Norwegii i
                Szwecji. Spośród głównych grup krajów najwyższą dynamikę eksportu
                odnotowano do krajów WNP - 12,1% (w tym do Rosji - 22%) oraz krajów
                Europy Środkowej i Wschodniej - 9,8%. W tym czasie sprzedaż do Unii
                Europejskiej zwiększyła się o 4,1%. Na osłabienie dynamiki sprzedaży do
                UE znaczący wpływ wywarł spadek eksportu do Niemiec (o 0,7%). Słabe
                wyniki w eksporcie do najważniejszego odbiorcy polskich towarów
                częściowo zrekompensował duży wzrost sprzedaży do Francji i Szwecji.
                • Gość: MACIEJ EU przyjmuje Polske nie ze wzgledow patriotycznych IP: *.ny325.east.verizon.net 24.02.03, 20:30
                  apollokrid napisał:

                  > Dane RPP:
                  >
                  > Największe znaczenie dla wzrostu eksportu w okresie od stycznia do
                  > października 2002 r. miała zwiększona sprzedaż do Rosji, Norwegii i
                  > Szwecji. Spośród głównych grup krajów najwyższą dynamikę eksportu
                  > odnotowano do krajów WNP - 12,1% (w tym do Rosji - 22%) oraz krajów
                  > Europy Środkowej i Wschodniej - 9,8%. W tym czasie sprzedaż do Unii
                  > Europejskiej zwiększyła się o 4,1%. Na osłabienie dynamiki sprzedaży do
                  > UE znaczący wpływ wywarł spadek eksportu do Niemiec (o 0,7%). Słabe
                  > wyniki w eksporcie do najważniejszego odbiorcy polskich towarów
                  > częściowo zrekompensował duży wzrost sprzedaży do Francji i Szwecji.

                  EU poszerza swoj rynek zbytu,a Polska albo z tego skorzysta albo nie.
    • Gość: RYBA Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.02.03, 10:16
      To so dopiero prognozy. Poza tym dopusciles sie bledu, przeciez jezeli spada
      inflacja y/y to nie znaczy ze musi spadac m/m.

      Nalezy dodac ze deflacja to dlugotrwaly spadek wszystkich cen. Jedno czy
      dwumiesieczny spadek inflacji CPI ponizej zera nie swiadczy o deflacji.
      Deflacja wystepuje wtedy gdy konsumenci odkladaja swoje wydatki spodziewajac
      sie ze towary stanieja, a producenci odkladaja inwestycje wiedzac ze nie moze
      im sie nie zwrocic, bo towary beda tanialy. Wedlug danych NBP oczekiwania
      inflacyjne osob prywatnych (0.7%) i analitykow (tu roznie ale mniej wiecej 1.5%-
      2.5%) swiadcza ze jako taka deflacja nie wystapi. Bedziemy mieli poprostu
      miesiac ujemnej inflacji (Kwiecien).

      Pozdrawiam
      RYBA
      • Gość: deLUC Re: Definicja z onetu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.03, 15:10
        "wiem.onet.pl/wiem/00b16c.html
        Deflacja, zjawisko przeciwstawne do inflacji, polegające na obniżaniu się
        ogólnego poziomu cen dóbr i usług, a także produkcji i zatrudnienia w wyniku
        ograniczenia dopływu pieniądza do gospodarki. Występowało w fazie kryzysu w
        cyklu gospodarczym i związane było z nadwyżką globalnej podaży nad globalnym
        popytem (luka deflacyjna). Współcześnie prawie nie występuje."

        Ryba,Gdzie tu jest napisane ze to jest dlugotrwale obnizanie cen?
        • Gość: RYBA Re: Definicja z onetu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.02.03, 21:03
          Gość portalu: deLUC napisał(a):

          > "Deflacja, zjawisko przeciwstawne do inflacji, polegające na obniżaniu się
          > ogólnego poziomu cen dóbr i usług"
          >
          > Ryba,Gdzie tu jest napisane ze to jest dlugotrwale obnizanie cen?

          Polega na obnizaniu sie poziomu cen dobr a nie na obnizeniu, co sugeruje o tym
          ze ten proces trwa przez jakis okres a nie wystepuje jednorazowo.

          Dziekuje ze udowodnienie mojej tezy.

          Pozdrawiam
          RYBA
      • Gość: MACIEJ Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! IP: *.ny325.east.verizon.net 16.02.03, 20:56
        Gość portalu: RYBA napisał(a):

        > To so dopiero prognozy. Poza tym dopusciles sie bledu, przeciez jezeli spada
        > inflacja y/y to nie znaczy ze musi spadac m/m.

        Deflacja z miesiaca na miesiac zaczela sie w maju lub czerwcu 2002 i trwa do
        tej pory.
        Deflacja juz jest od 7 miesiecy w Polsce.

        > Nalezy dodac ze deflacja to dlugotrwaly spadek wszystkich cen. Jedno czy
        > dwumiesieczny spadek inflacji CPI ponizej zera nie swiadczy o deflacji.

        Jednomiesieczny spadek cen swiadczy o jednomiesiecznej DEFLACJI.

        > Deflacja wystepuje wtedy gdy konsumenci odkladaja swoje wydatki spodziewajac
        > sie ze towary stanieja, a producenci odkladaja inwestycje wiedzac ze nie moze
        > im sie nie zwrocic, bo towary beda tanialy. Wedlug danych NBP oczekiwania
        > inflacyjne osob prywatnych (0.7%) i analitykow (tu roznie ale mniej wiecej
        1.5%
        > -
        > 2.5%) swiadcza ze jako taka deflacja nie wystapi. Bedziemy mieli poprostu
        > miesiac ujemnej inflacji (Kwiecien).

        Kogo ty chcesz rozsmieszyc OCZEKIWANA INFLACJA?
        CEL INFLACYJNY JUZ BYL KILKA RAZY ZMNIEJSZANY.
        SPYTAJ FIZYKA,ON CI TO LEPIEJ WYTLUMACZY.

        > Pozdrawiam
        > RYBA
        • Gość: RYBA Re: KIEDY DEFLACJA W POLSCE ? MOCNY PIENIADZ ! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.02.03, 21:18
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          >
          > Deflacja z miesiaca na miesiac zaczela sie w maju lub czerwcu 2002 i trwa do
          > tej pory.
          > Deflacja juz jest od 7 miesiecy w Polsce.

          Radze spojrzec na dane GUS, albo lepiej zapoznac sie z definicjami
          poszczegolnych rodzai inflacji (od marca bedzie publikowana HICP, to juz chyba
          za duzo dla ciebie)

          Deflacja z miesiaca na miesiac wystapila w:
          -maju 2002
          -czerwcu 2002
          -lipcu 2002
          -sierpniu 2002
          -listopadzie 2002

          Z listopada na grudzien ceny wzrosly o 0.1% a inflacja CPI spdala z 0.9% do
          0.8%. Ale to chyba za trudne.


          > Jednomiesieczny spadek cen swiadczy o jednomiesiecznej DEFLACJI.

          Tak ale u nas to bedzie CPI, ceny producentow (PPI) nie beda malec y/y. Wiec
          nie mozna mowic o deflacji sensy stricto.


          > Kogo ty chcesz rozsmieszyc OCZEKIWANA INFLACJA?
          > CEL INFLACYJNY JUZ BYL KILKA RAZY ZMNIEJSZANY.
          > SPYTAJ FIZYKA,ON CI TO LEPIEJ WYTLUMACZY.

          Cel inflacyjny jest ustalany przez RPP a oczekiwania inflacyjne powstaja w
          wyniku badania opinii publicznej (zwyklych obywateli) wiec jesli spoleczenstwo
          spodziewa si en akoniec roku inflacji CPI 0.7% to znaczy ze nie bedzie
          odkladalo swoich wydatkow. Nie bedzie to mialo skutkow dla gospodarki,
          chatakterystycznych dla deflacji.

          Fizyk nie jest dla mnie zadnym autorytetem.

          Macieju zawiodles mnie, kiedys sprawiales wrazenie czlowieka inteligentnego,
          teraz mylisz pojecia nie znasz definicji. Dryfujesz w strone populisty
          cwiercinteligenta.

          Pozdrawiam
          RYBA
          • Gość: Zbigniew Ryba , przejdź się lepiej po sklepach IP: *.magic-net.pl 16.02.03, 21:38
            Dziś znalazłem starą gazetkę z MAKRO z XI 2001.Porównałem ceny z obecnymi i
            obecnie jest jakieś 10% taniej.Oczywiście więcej o 20% płacę za wodę , prąd i
            gaz oraz ogrzewanie ( jakoś dziwnie GUS podaje , że w tych branżach "drgnęło" )
            o 10% więcej za benzynę i 15% więcej za olej napędowy.Zabawki dziecięce
            podrożały ostatnio o 10% ( VAT wzrósł z 12 na 22% ) więc "nakręca to inflację".
            Tak więc w cenach towarów mamy do czynienia z deflacją od 2 lat.Drożej to
            wszystko , gdzie ceny są urzędowe lub są monopoliści i to gdzie podwyższono
            podatki.
            • Gość: RYBA Re: Zbigniew przejdz sie po rozum IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.02.03, 22:22
              Kazda miara inflacji bazowej spada ale nie jest jeszcze ujemna. Nie szafuj mi
              tu jakimis gazetkami MAKRO. Licza sie fakty odnotowane przez styatystyke.
              • Gość: Zbigniew Re: Zbigniew przejdz sie po rozum IP: *.magic-net.pl 16.02.03, 23:10
                Gość portalu: RYBA napisał(a):

                > Kazda miara inflacji bazowej spada ale nie jest jeszcze ujemna. Nie szafuj mi
                > tu jakimis gazetkami MAKRO. Licza sie fakty odnotowane przez styatystyke.

                Statystycznie to się w Polsce poprawia . PKB rośnie , inflacja spada , kraj
                umacnia się makroekonomicznie. Jednym słowem Polska rośnie w siłę , a ludziom
                żyje się dostatniej. Lub słowami towarzysza premiera : miniony rok był lepszy
                od poprzedniego i każdy następny będzie lepszy od poprzedniego.
                A jak SLD obieca to i gruszki na wierzbie wyrosną.

                Na Twoją wiarę w to co napisane najlepiej opowiedzieć stary kawał żydowski jak
                to synek przychodzi do ojca z płaczem , że wbił sobie drzazgę w palec i go
                strasznie boli.Tatko się pyta synka , jak to się stało , a synek opowiada :
                Szedł sobie ze szkoły obok drewnianego parkanu.I nagle widzi napis "DUPA".
                No to przyszedł i zaczął głaskać.Tatko pokiwał głową i powiedział do synka :
                "I tak to synku wierzyć w to co napisane".

                Oj, Ryba , Ryba . Kiedy Ty wreszcie dorośniesz i przestaniesz bezgranicznie
                wierzyć "ekonomistom" i statystykom ?

                Pzdr
            • Gość: MACIEJ RYBA-POJDZ PO ROZUM DO GLOWY IP: *.ny325.east.verizon.net 17.02.03, 00:34
              Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

              > Dziś znalazłem starą gazetkę z MAKRO z XI 2001.Porównałem ceny z obecnymi i
              > obecnie jest jakieś 10% taniej.Oczywiście więcej o 20% płacę za wodę , prąd i
              > gaz oraz ogrzewanie ( jakoś dziwnie GUS podaje , że w tych
              branżach "drgnęło" )
              > o 10% więcej za benzynę i 15% więcej za olej napędowy.Zabawki dziecięce
              > podrożały ostatnio o 10% ( VAT wzrósł z 12 na 22% ) więc "nakręca to
              inflację".
              > Tak więc w cenach towarów mamy do czynienia z deflacją od 2 lat.Drożej to
              > wszystko , gdzie ceny są urzędowe lub są monopoliści i to gdzie podwyższono
              > podatki.

              Podales RYBA ,ze deflacja z miesiaca na miesiac byla juz od maj,tak jak ja
              pamietalem.
              W grudniu inflacja szarpnela (+0,1%) do przodu.
              Zbigniew wyjasnia ci to,o czym wszyscy normalni ludzie wiedza,ze oprucz cen
              wolnorynkowych,sa rowniez urzedowe i monopolowe,ktore podnosza wskaznik wedle
              zyczen.
              Nawet gdybys byl 2X madrzejszy od cwiercinteligenta,to i tak bedziesz tylko
              polinteligentem.
    • apollokrid Re: Raport o inflacji 17.02.03, 19:08
      Zachęcam wszystkich do zapoznania się z raportem o inflacji opublikowanym przez
      NBP, a także z danymi GUS.
      www.nbp.pl/publikacje/index.html
      Z danych GUS wynika, że ciągle mamy do czynienia z inflacją. Ta deflacja z
      miesiąca na miesiąc to chyba tylko prywatny patent MACIEJA. Ja już wcześniej
      prosiłem tego człowieka, żeby powiedział skąd bierze te swoje rewelacje. Niech
      pokaże jakieś linki do stron statystycznych które unaocznią nam tą jego
      deflacje z miesiąca na miesiąc albo jakiś artykuł który opisuje występowanie
      tego zjawiska w Polsce.

      Raport NBP który nazywa się "o inflacji" a nie "o deflacji" dość szczegółowo
      opisuje sytuację makroekonomiczną w Polsce i przyczyny spadku inflacji.
      Do takich przyczyn zalicza się głównie
      - utrzymujące się niskie tempo wzrostu dochodów
      - spadek cen żywności związany z powstaniem nadwyżek podaży podstawowych
      surowców rolniczych

      Czynniki które które mogą spowodować wzrost inflacji:
      - pogłębiający się w III kwartale br. spadek dynamiki oraz stanu depozytów
      sektora niefinansowego, w tym przedewszystkim gospodarstw domowych

      - wysoka roczna dynamika pieniądza gotówkowego w obiegu

      - niepewność co do sytuacji finansów publicznych w 2003r.

      - niepewność dotycząca kształtowania się cen paliw, związana z groźbą wybuchu
      konfliktu zbrojnego w Iraku

      - świadomość, że pełne skutki wcześniejszych obniżek stóp procentowych jeszcze
      się nie ujawniły
      • Gość: YY! Re: Raport o inflacji IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 17.02.03, 20:35
        apollokrid napisał:

        > Zachęcam wszystkich do zapoznania się z raportem o inflacji
        > opublikowanym przez NBP, a także z danymi GUS.

        > Z danych GUS wynika, że ciągle mamy do czynienia z inflacją. Ta deflacja z
        > miesiąca na miesiąc to chyba tylko prywatny patent MACIEJA. Ja już wcześniej
        > prosiłem tego człowieka, żeby powiedział skąd bierze te swoje rewelacje.

        Za Onet.pl - "Pogłębiająca się deflacja cen żywności i napojów - kategorii
        stanowiącej ok. 30 proc. koszyka towarów i usług służących do pomiaru CPI -
        uszczupliła roczny wskaźnik inflacji w styczniu o 0,2-0,3 proc." - napisali
        analitycy LB."
        Nigdy nie będzie tak że deflacje będziemy mieli we wszystkich
        grupach towarów. Nie było tego także w Portugalii za Salazara.
        Gdy wszyscy przyznają że mamy do czynienia z deflacją to mam
        nadzieję że nie będzie trzeba udowadniać że ojcem deflacji
        (kryzysu naszej gospodarki) jest Balcerowicz i RPP :-((.









        Niech
        > pokaże jakieś linki do stron statystycznych które unaocznią nam tą jego
        > deflacje z miesiąca na miesiąc albo jakiś artykuł który opisuje występowanie
        > tego zjawiska w Polsce.
        >
        > Raport NBP który nazywa się "o inflacji" a nie "o deflacji" dość szczegółowo
        > opisuje sytuację makroekonomiczną w Polsce i przyczyny spadku inflacji.
        > Do takich przyczyn zalicza się głównie
        > - utrzymujące się niskie tempo wzrostu dochodów
        > - spadek cen żywności związany z powstaniem nadwyżek podaży podstawowych
        > surowców rolniczych
        >
        > Czynniki które które mogą spowodować wzrost inflacji:
        > - pogłębiający się w III kwartale br. spadek dynamiki oraz stanu depozytów
        > sektora niefinansowego, w tym przedewszystkim gospodarstw domowych
        >
        > - wysoka roczna dynamika pieniądza gotówkowego w obiegu
        >
        > - niepewność co do sytuacji finansów publicznych w 2003r.
        >
        > - niepewność dotycząca kształtowania się cen paliw, związana z groźbą wybuchu
        > konfliktu zbrojnego w Iraku
        >
        > - świadomość, że pełne skutki wcześniejszych obniżek stóp procentowych
        jeszcze
        > się nie ujawniły
        • apollokrid Re: sytuacja pogarsza się z minuty na minutę 17.02.03, 22:58
          Prawa ekonomi są takie, że jak podaż rośnie to cena spada. To że rolnicy
          naprodukowali więcej świń niż nakazywałby rachunek ekonomiczny nie oznacza, że
          mamy deflacje tylko, oznacza że mamy nadprodukcje świń. Jak sam wspomniałeś w
          przytoczonym fragmencie żeby wyliczyć inflację czy deflację trzeba podliczyć
          wszystki składowe wchodzące do wyliczenia tego wskaźnika. W przytoczonym
          fragmencie autor z onetu dokonał uproszczenia myślowego bo nie ma czegoś
          takiego jak deflacja w inflacji.

          Deflacja sektorowa to chyba jeszcze coś innego niż deflacja z miesiąca na
          miesiąc. Zdaje się, że sytuacja pogarsza się z minuty na minutę bo już mamy
          kilka rodzajów deflacji :)
          • Gość: MACIEJ DEFLACJA RUINUJE POLSKA GOSPODARKE IP: *.ny325.east.verizon.net 17.02.03, 23:23
            apollokrid napisał:

            > Zachęcam wszystkich do zapoznania się z raportem o inflacji opublikowanym
            przez
            > NBP, a także z danymi GUS.
            > <a
            href="http://www.nbp.pl/publikacje/index.html"target="_blank">www.nbp.pl/pub
            > likacje/index.html</a>
            > Z danych GUS wynika, że ciągle mamy do czynienia z inflacją. Ta deflacja z
            > miesiąca na miesiąc to chyba tylko prywatny patent MACIEJA.

            Po co tobie raporty NBP jak ty KOMPLETNIE NIE MYSLISZ.
            Nie ma znaczenia czy jest to deflacja z dnia na dzien ,z tygodnia na
            tydzien,czy z miesiaca na miesiac.
            Podales za NBP ,ze DEFLACJA BYLA w:
            -maju
            -czerwcu
            -lipcu
            -sierpniu
            -listopadzie
            W pozostalych miesiacach byla minimalna inflacja spowodowana zwyzka cen
            regulowanych i monopolowych(energia,telefon itd)


            > Ja już wcześniej
            > prosiłem tego człowieka, żeby powiedział skąd bierze te swoje rewelacje.
            Niech
            > pokaże jakieś linki do stron statystycznych które unaocznią nam tą jego
            > deflacje z miesiąca na miesiąc albo jakiś artykuł który opisuje występowanie
            > tego zjawiska w Polsce.

            Jeszcze raz potwierdzasz jak to sie mocno z rozumem mijasz.
            Te dane byly publikowane przez NBP jak i przytaczane przez ciebie.

            > Raport NBP który nazywa się "o inflacji" a nie "o deflacji" dość szczegółowo
            > opisuje sytuację makroekonomiczną w Polsce i przyczyny spadku inflacji.

            Nazwac go se mozesz:"O hodowli krow ,oblepionych wlasnym gownem,zeby bylo im
            cieplej".
            Masz dane statystyczne i z nich masz wyciagac wnioski a nie z tytulow
            rapaportow.

            > Do takich przyczyn zalicza się głównie
            > - utrzymujące się niskie tempo wzrostu dochodów
            > - spadek cen żywności związany z powstaniem nadwyżek podaży podstawowych
            > surowców rolniczych
            >
            > Czynniki które które mogą spowodować wzrost inflacji:
            > - pogłębiający się w III kwartale br. spadek dynamiki oraz stanu depozytów
            > sektora niefinansowego, w tym przedewszystkim gospodarstw domowych
            >
            > - wysoka roczna dynamika pieniądza gotówkowego w obiegu
            >
            > - niepewność co do sytuacji finansów publicznych w 2003r.
            >
            > - niepewność dotycząca kształtowania się cen paliw, związana z groźbą wybuchu
            > konfliktu zbrojnego w Iraku
            >
            > - świadomość, że pełne skutki wcześniejszych obniżek stóp procentowych
            jeszcze
            > się nie ujawniły

            A teraz szczerze: Masz juz mature,czy ja wlasnie robisz zaocznie?
            • apollokrid Re: Inflacja czy deflacja? 19.02.03, 16:50
              Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych
              ten sam miesiąc poprzedniego roku = 100
              2002-01 103,4
              2002-02 103,5
              2002-03 103,3
              2002-04 103,0
              2002-05 101,9
              2002-06 101,6
              2002-07 101,3
              2002-08 101,2
              2002-09 101,3
              2002-10 101,1
              2002-11 100,9
              2002-12 100,8
              2003-01 100,4

              Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych
              poprzedni miesiąc = 100
              2002-01 100,8
              2002-02 100,1
              2002-03 100,2
              2002-04 100,5
              2002-05 99,8
              2002-06 99,6
              2002-07 99,5
              2002-08 99,6
              2002-09 100,3
              2002-10 100,3
              2002-11 99,9

              Mamy dwa wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych. Na podstawie tego
              drugiego MACIEJ doszedł do wniosku, że mamy już deflację w miesiącach maj,
              czerwiec, lipiec, sierpień i listopad . Wszystko pięknie, tylko że mamy jeszcze
              drugi wskaźnik który pokazuje inflację w maju, czerwcu, lipcu, listopadzie jak
              i w całym roku 2002 czyli przeczy wskaźnikowi pierwszemu. Nikt chyba nie
              podważa faktu, że nie możemy mieć do czynienia jednocześnie z inflacją jak i
              deflacją. Dlatego jeden z tych wskaźników jest fałszywy i nie nadaje się do
              analizy dla poważnego analityka.
              Otóż łatwo wyjaśnić, który jest fałszywy i dlaczego nie jest brany pod uwagę
              przy anlizowaniu inflacji i jest to wskaźnik MACIEJA, który nie uwzględnia
              sezonowości z jaką mamy do czynienia w Polsce.
              I w tym momencie mógłbym zapytać, jak tam twoja matura MACIEJU? :)
              • Gość: YY! Re: Inflacja czy deflacja? IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 19.02.03, 18:08
                apollokrid napisał:
                i Maciej także o maturze - przenieście to na priv.
                dalej czytam:

                > Mamy dwa wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych. Na podstawie tego
                > drugiego MACIEJ doszedł do wniosku, że mamy już deflację w miesiącach maj,
                > czerwiec, lipiec, sierpień i listopad . Wszystko pięknie, tylko że mamy
                > jeszcze drugi wskaźnik który pokazuje inflację w maju, czerwcu,
                > lipcu, .listopadzie jak i w całym roku 2002 czyli przeczy wskaźnikowi
                > pierwszemu. Nikt chyba nie
                > podważa faktu, że nie możemy mieć do czynienia jednocześnie z inflacją jak i
                > deflacją.

                Tutaj akurat jest odwrotnie możemy mieć deflację w grupie artykułów
                rolnych, przemysłowych. Mogą równocześnie wzrastać ceny lokomotyw,
                czołgów i środków psychotropowych. Ogólnie wystąpi wtedy inflacja,
                natomiast w ogólnym odczuciu będzie tak że za złotówkę z miesiąca
                na miesiąc można kupić więcej żywności.
                Dla kupującego leki psychotropowe będzie inflacja - to już
                złośliwość skierowana do... no wiecie jakich dotkrynerów.
                • apollokrid Re: Podstawy ekonomii 19.02.03, 20:09
                  Dla mnie mówienie o deflacji czy inflacji w jakimś sektorze jest ekonomicznym
                  nadużyciem. Można mówić o czynnikach dezinflacyjnych lub inflacyjnych natomiast
                  rozgłaszanie że jednocześnie występuje inflacja i deflacja to jest robienie
                  wody z mózgu.

                  Zacytuje jeszcze fragment definicji inflacji z podręcznika Romana
                  Milewskiego "Podstawy ekonomii"

                  "Przez inflację rozumieć będziemy proces wzrostu ogólnego poziomu cen. Z
                  inflacją mamy do czynienia, gdy rosną ceny różnorodnych dóbr: chleba, mięsa,
                  benzyny, samochodów, maszyn, gruntów itd.
                  Warto zwrócić uwagę na dwa momenty występujące w tej definicji. Po pierwsze,
                  podkreśla się w niej, że inflacja jest procesem. Oznacza to, że mamy z nią do
                  czynienia wówczas, gdy wzrost cen w jakimś okresie ma charakter względnie
                  trwały. Natomiast gdy występuje skokowy wzrost cen pod wpływem działania
                  jednorazowego wstrząsu (np. jednorazowego wzrostu cen dóbr importowych,
                  zniesienia dotacji czy też podniesienia stawek podatku VAT), po którym poziom
                  cen stabilizuje się, to takiego wzrostu cen nie będziemy traktować jako
                  inflacji. Trzeba stwierdzić jednak, że rozróżnienie inflacyjnego i
                  nieinflacyjnego wzrostu cen w praktyce nie jest łatwe. Po drugie, stwierdza się
                  w naszej definicji, że inflacja oznacza wzrost ogólnego (tj. średniego) poziomu
                  cen. W praktyce ma to miejsce wówczas gdy rosną ceny większości towarów lub też
                  gdy podwyżki cen niektórych towarów są silniejsze od obniżek cen innych
                  towarów."
                  • Gość: MACIEJ Re: Podstawy ekonomii IP: *.ny325.east.verizon.net 19.02.03, 22:34
                    apollokrid napisał:

                    > Dla mnie mówienie o deflacji czy inflacji w jakimś sektorze jest ekonomicznym
                    > nadużyciem. Można mówić o czynnikach dezinflacyjnych lub inflacyjnych
                    natomiast
                    > rozgłaszanie że jednocześnie występuje inflacja i deflacja to jest robienie
                    > wody z mózgu.

                    Ludziom,u ktorych proces samodzielnego myslenia nie wystapuje,wode z mozgu
                    mozna robic czesto i skutecznie.

                    > Zacytuje jeszcze fragment definicji inflacji z podręcznika Romana
                    > Milewskiego "Podstawy ekonomii"

                    Nie znam czlowieka.Jakis twoj kumpel?

                    > "Przez inflację rozumieć będziemy proces wzrostu ogólnego poziomu cen. Z
                    > inflacją mamy do czynienia, gdy rosną ceny różnorodnych dóbr: chleba, mięsa,
                    > benzyny, samochodów, maszyn, gruntów itd.
                    > Warto zwrócić uwagę na dwa momenty występujące w tej definicji. Po pierwsze,
                    > podkreśla się w niej, że inflacja jest procesem. Oznacza to, że mamy z nią do
                    > czynienia wówczas, gdy wzrost cen w jakimś okresie

                    I twoj proces myslowy nie pozwala zdefiniowac tego wlasnie okresu czasu.


                    > ma charakter względnie
                    > trwały. Natomiast gdy występuje skokowy wzrost cen pod wpływem działania
                    > jednorazowego wstrząsu (np. jednorazowego wzrostu cen dóbr importowych,
                    > zniesienia dotacji czy też podniesienia stawek podatku VAT), po którym poziom
                    > cen stabilizuje się, to takiego wzrostu cen nie będziemy traktować jako
                    > inflacji. Trzeba stwierdzić jednak, że rozróżnienie inflacyjnego i
                    > nieinflacyjnego wzrostu cen w praktyce nie jest łatwe. Po drugie, stwierdza
                    się
                    > w naszej definicji, że inflacja oznacza wzrost ogólnego (tj. średniego)
                    poziomu
                    > cen. W praktyce ma to miejsce wówczas gdy rosną ceny większości towarów lub
                    też
                    > gdy podwyżki cen niektórych towarów są silniejsze od obniżek cen innych
                    > towarów."

                    Zauwaz,ze ten twoj kumpel pisze o gospodarce rynkowej,gdzie nie ma cen
                    urzedowych lub monopolowych.
                    Jak jeszcze czegos nie rozumiesz ,to daj znac.
                    • Gość: MACIEJ Re: Podstawy ekonomii A MOCNY PIENIADZ IP: *.ny325.east.verizon.net 20.02.03, 22:37

                      NUMER 07/2003




                      Rozpruć Balcerowicza

                      Nawet ciemny bandzior wie, dokąd się idzie po forsę.

                      Od miesięcy dowodzimy na łamach "NIE", że wzięcie za twarz Rady Polityki
                      Pieniężnej i prezesa NBP wielkie by krajowi przyniosło korzyści. ("Leszek
                      Tłusty" – "NIE" nr 43 i 48/2002). Wychodzi na nasze.

                      Z nieoficjalnych, ale wiarygodnych źródeł związanych z Ministerstwem Finansów i
                      Narodowym Bankiem Polskim dowiedziałam się, że rząd ostro naciska, aby
                      Balcerowicz uwolnił część z rezerwy 31 mld zł na pokrycie ryzyka kursu
                      walutowego.

                      Bony, dolary

                      Skąd te pieniądze? Otóż w latach 1994–1996, gdy polska gospodarka
                      za "pierwszego Kołodki" rozwijała się w tempie 6–7 proc. PKB, korzystając z
                      dobrej koniunktury Narodowy Bank Polski kupował dolary chcąc zabezpieczyć
                      gospodarkę przed niespodziewanymi wahaniami kursowymi. Rzecz jasna, kupował je
                      po cenach niższych niż obecnie. Różnica między tym, co "konie" z NBP zapłaciły
                      5–7 lat temu za sałatę a dzisiejszą ceną, fachowo nazywa się rezerwą
                      rewaluacyjną.

                      Jest tego całkiem sporo, bo jeśli dziś dolar kosztuje około 3,80–3,90, a euro
                      leciutko powyżej 4 zł, to trzeba pamiętać, że złoty stracił od tamtych lat
                      połowę na nominalnej wartości! Całe rezerwy walutowe naszego kraju to 29,8 mld
                      dolarów! Ta kasa należy do nas wszystkich.

                      O ile rząd i Ministerstwo Finansów ostrzą sobie na nią zęby, o tyle "konie" z
                      NBP ostro stają dęba. Ani myślą oddać szmalu. Tylko że tym razem sytuacja banku
                      centralnego jest trudniejsza niż w sławnym sporze o politykę pieniężną.
                      Argument o "konstytucyjnej niezależności NBP" nie ma tu nic do rzeczy. Zysk NBP
                      powinien być w dyspozycji rządu. Balcerowicz ma psi obowiązek oddać te
                      pieniądze Kołodce. Co gorsza, w przypadku publicznej dyskusji na temat tak
                      pożądanej przez rząd kasy potwierdzi się to, co wielokrotnie głosiłam na
                      łamach "NIE" – że NBP to jedyna instytucja publiczna w Pomrocznej pozostająca
                      poza kontrolą.

                      Jak księgujesz tak masz

                      Chodzi o to, że rezerwa rewaluacyjna jest wynikiem takiego, a nie innego
                      księgowania. Dziś wykorzystanie tych środków byłoby możliwe np. poprzez
                      dodrukowanie pieniędzy. Nie byłyby to puste pieniądze, bo pokrycie w dolarach
                      jest. Wystarczy zmienić zasady rachunkowości obowiązujące w NBP, aby ten
                      ekstrazysk pojawił się w dokumentach. Jak wyjaśnił mi jeden z wysokich
                      urzędników NBP – to Rada Polityki Pieniężnej ustala sposób, w jaki kalkulowana
                      jest ta rezerwa. – Trochę to tak, jakby każda firma sama sobie ustalała zasady
                      księgowości. Jeśli to wyjdzie do opinii publicznej, może być niezła chryja –
                      dodał. Obywatele dowiedzieliby się, na jakiej miliardowej kasie siedzi
                      Balcerowicz i jego kolesie z Rady – i jeszcze po sądach się awanturują, że im
                      za mało płacą.

                      Ministerstwo Finansów w walce o zachomikowany przez NBP szmal ma supermocny
                      argument. Pieniądze te są potrzebne, aby sfinansować wydatki związane z
                      wejściem Polski do Unii Europejskiej. Jeśli w budżetach na rok 2004 i 2005
                      zabraknie środków, za pomocą których możliwe będzie współfinansowanie unijnych
                      projektów, może się okazać, że Polska więcej odprowadzi do Brukseli, niż z niej
                      wyjmie. Kołodko wie też, że Europejski Bank Centralny nie tworzy wielkich
                      rezerw związanych z ryzykiem walutowym, tylko dostosowuje ich poziom do
                      aktualnej sytuacji. Gdy Polska stanie się członkiem EBC, powinna rozwiązać
                      część z tych 31 mld zł zapasów. Właściwie już dziś można by było spokojnie
                      wyjąć z NBP kilkanaście miliardów złotych i zainwestować je w budowę autostrad
                      albo jednym ruchem zlikwidować zadłużenie służby zdrowia i zmniejszyć deficyt
                      budżetu. Gospodarka ruszyłaby z kopyta i mielibyśmy taką "Strategię dla
                      Polski", że aż miło!

                      Jest jeszcze jeden ciekawy sposób wykorzystania tych pieniędzy. Każdego roku
                      budżet państwa przeznacza idące w miliardy złotych kwoty na spłatę zadłużenia
                      zagranicznego. NBP od dawna postuluje, aby Ministerstwo Finansów kupowało
                      waluty na rynku po aktualnym kursie. Gdyby jednak te zobowiązania regulowane
                      były dolarami kupowanymi po 2,30–2,50 zł, byłaby to idąca w miliardy złotych
                      oszczędność dla budżetu państwa.

                      Bankier jak pies ogrodnika

                      Mam podstawy sądzić, że NBP za wszelką cenę nie chce do tego dopuścić. Obecny
                      stan doskonale odpowiada Balcerowiczowi i RPP. Można z pozycji mędrców ćwiczyć
                      rząd i jego ministra finansów. Uzasadniać konieczność zaciskania pasa i innych
                      liberalnych pomysłów. Przy okazji nakręca się też sute zyski bankom, otwartym
                      funduszom emerytalnym i inwestorom portfelowym chętnie kupującym obligacje
                      skarbu państwa. No bo niby skąd Kołodko ma wziąć pieniądze na bieżące wydatki,
                      jak nie z emisji obligacji?

                      Nie wydaje mi się, aby w roku 2003 operacja wyrwania kasy z NBP się powiodła. W
                      2004 r. jednak, gdy obecny skład Rady Polityki Pieniężnej odejdzie w niebyt,
                      nowi członkowie mogą skręcić Balcerowiczowi wora i przeforsować prostą zmianę
                      dotyczącą zasad rachunkowości obowiązujących w banku centralnym, a wtedy okaże
                      się, że nasz biedny kraj ma kasy jak lodu. Byłby to potężny impuls dla
                      gospodarki i wielki sukces rządu Millera, który zapewniłby lewicy spokojne
                      rządy przez następną kadencję. Przy okazji pojawiłyby się nietaktowne pytania
                      do prezesa NBP: Dlaczego wcześniej tego nie zrobiono?

                      Autor : Anna Fisher
                      • Gość: pawel-l Re: Podstawy ekonomii A MOCNY PIENIADZ IP: 1.0.12.* 21.02.03, 11:27
                        >albo jednym ruchem zlikwidować zadłużenie służby zdrowia

                        Zdaje się że my od lat na okrągło jednym ruchem likwidujemy zadłużenie kopalń,
                        cukrowni, stoczni, szpitali

                        >No bo niby skąd Kołodko ma wziąć pieniądze na bieżące wydatki, jak nie z
                        >emisji obligacji

                        Czy jest inny sposób płacenia niż branie kredytu ?

                        > Byłby to potężny impuls dla gospodarki i wielki sukces rządu Millera, który
                        >zapewniłby lewicy spokojne rządy przez następną kadencję

                        Co za dureń ten Balcerowicz. Mógłby rządzić już 3 kadencję miałby same sukcesy,
                        a on chomikuje kasę nie wiadomo na co. A może ma układ z Millerem i szykuje mu
                        prezent ?
                        • Gość: MACIEJ Re: Podstawy ekonomii A MOCNY PIENIADZ IP: *.ny325.east.verizon.net 21.02.03, 13:33
                          Gość portalu: pawel-l napisał(a):

                          > >albo jednym ruchem zlikwidować zadłużenie służby zdrowia
                          >
                          > Zdaje się że my od lat na okrągło jednym ruchem likwidujemy zadłużenie
                          kopalń,
                          > cukrowni, stoczni, szpitali
                          >
                          > >No bo niby skąd Kołodko ma wziąć pieniądze na bieżące wydatki, jak nie z
                          > >emisji obligacji
                          >
                          > Czy jest inny sposób płacenia niż branie kredytu ?
                          >
                          > > Byłby to potężny impuls dla gospodarki i wielki sukces rządu Millera, któr
                          > y
                          > >zapewniłby lewicy spokojne rządy przez następną kadencję
                          >
                          > Co za dureń ten Balcerowicz. Mógłby rządzić już 3 kadencję miałby same
                          sukcesy,
                          >
                          > a on chomikuje kasę nie wiadomo na co. A może ma układ z Millerem i szykuje
                          mu
                          > prezent ?

                          On uwaza,ze to co mialo miejsce jest dobre.
                          Lata 1970te byly dobre dla Hiszpanii,to 30 lat pozniej ta sama taktyka powinna
                          obowiazywac w Polsce.
                          Balcerowicz wogole nie bierze pod uwage,ze lata 1970-te byly NAJLEPSZE dla EU i
                          EUropy ale dawno juz minely.
                          XXI wiek to schylek EUropy i upadek EU ale taktyka Balcerowicza sie nie
                          zmienila.
                          To tak jakby Lubanskiego powolac do reprezentacji teraz.
                          • Gość: pawel-l Re: Podstawy ekonomii A MOCNY PIENIADZ IP: 1.0.12.* 21.02.03, 13:54
                            Cały czas powtarzam że trzeba naśladować Chińczyków. Czym prędzej zaczniemy tym
                            lepiej.
                            Jak pewnego pięknego dnia Chińczycy porzucą dolara... to zostanie wam ino sznur
                            • Gość: MACIEJ Re: Podstawy ekonomii A MOCNY PIENIADZ IP: *.ny325.east.verizon.net 21.02.03, 20:30
                              Gość portalu: pawel-l napisał(a):

                              > Cały czas powtarzam że trzeba naśladować Chińczyków. Czym prędzej zaczniemy
                              tym
                              >
                              > lepiej.
                              > Jak pewnego pięknego dnia Chińczycy porzucą dolara... to zostanie wam ino
                              sznur

                              To wszystko zalezy w ktora strone pojdzie ich waluta.
                              Zakladam,ze nie beda tacy glupi jak EUowcy i nie pozwola sobie na wzmocnienie
                              swojej waluty.
                              USA ten problem o tyle nie interesuje,ze nam nie zalezy skad przychodzi import.
                              Chinczycy po prostu wypieraja Japonczykow i EU.
                    • apollokrid Re: kto tu niemyśli, kto tu kłamie 22.02.03, 00:10
                      MACIEJ napisał:
                      > I twoj proces myslowy nie pozwala zdefiniowac tego wlasnie okresu czasu.

                      Można sobie wyliczać tysiące różnych wskaźników inflacji z różnymi okresami
                      czasowymi. Po wyliczeniu tych wskaźników trzeba jednak odpowiedzieć na pytanie
                      który z nich jest najbliższy prawdzie i dlaczego. Tym bardziej trzeba to zrobić
                      gdy z jednego wskaźnika wychodzi inflacja a z drugiego deflacja. Wskaźnik zmian
                      z miesiąca na miesiąc nie uwzględnia sezonowości. To jest jego podstawowa wada,
                      która sprawia, że trudno ocenić na ile zmiany cen były spowodowane czynnikami
                      inflacyjnymi a na ile nieinflacyjnymi (np. mniejsze zapotrzebowanie na
                      ogrzewanie w miesiącach ciepłych).
                      Takiej wady nie ma wskaźnik powszechnie używany który porównuje styczeń'00 ze
                      styczniem'01 czy lipiec'00 z lipcem'01.

                      MACIEJ napisał:
                      > Zauwaz,ze ten twoj kumpel pisze o gospodarce rynkowej,gdzie nie ma cen
                      urzedowych lub monopolowych.

                      Twoje ceny kontrolowane nie mają, aż takiego wpływu na inflację, aby po ich
                      wyłączeniu powstała deflacja. NBP wylicza całe mnóstwo różnych wskaźników,
                      które mają dopomóc w takiej analizie. Jeden z nich to inflacja bazowa po
                      wyłączeniu cen kontrolowanych. Wskaźnik ten powstaje poprzez wyeliminowanie
                      tych cen, które nie są kształtowane przez mechanizmy rynkowe, lecz podlegają
                      różnego rodzaju regulacjom i w związku z tym rozkład tych cen może nie
                      odzwierciedlać rzeczywistych tendencji inflacyjnych.
                      Inflacja bazowa w całym roku 2002 była powyżej 0.
                      Mogę tylko powiedzieć, że mamy spadającą inflację, która jest bardzo bliska 0,
                      ale nie ma deflacji.
                      • Gość: MACIEJ Deflacja juz jest,a nidlugo cie porazi. IP: *.ny325.east.verizon.net 22.02.03, 04:04
                        apollokrid napisał:

                        > MACIEJ napisał:
                        > > I twoj proces myslowy nie pozwala zdefiniowac tego wlasnie okresu czasu.
                        >
                        > Można sobie wyliczać tysiące różnych wskaźników inflacji z różnymi okresami
                        > czasowymi. Po wyliczeniu tych wskaźników trzeba jednak odpowiedzieć na
                        pytanie
                        > który z nich jest najbliższy prawdzie i dlaczego. Tym bardziej trzeba to
                        zrobić
                        > gdy z jednego wskaźnika wychodzi inflacja a z drugiego deflacja. Wskaźnik
                        zmian
                        > z miesiąca na miesiąc nie uwzględnia sezonowości. To jest jego podstawowa
                        wada,
                        > która sprawia, że trudno ocenić na ile zmiany cen były spowodowane czynnikami
                        > inflacyjnymi a na ile nieinflacyjnymi (np. mniejsze zapotrzebowanie na
                        > ogrzewanie w miesiącach ciepłych).

                        Tlumaczysz sie jak dziecko.
                        To jest proces,na ktory sobie ciezko zapracowalismy i go nie unikniemy.
                        W momencie gdy Polacy zaczynaja brac kredyty w walutach obcych-to juz mozesz
                        zaczynac mowic o deflacji.

                        > Takiej wady nie ma wskaźnik powszechnie używany który porównuje styczeń'00 ze
                        > styczniem'01 czy lipiec'00 z lipcem'01.
                        >
                        > MACIEJ napisał:
                        > > Zauwaz,ze ten twoj kumpel pisze o gospodarce rynkowej,gdzie nie ma cen
                        > urzedowych lub monopolowych.
                        >
                        > Twoje ceny kontrolowane nie mają, aż takiego wpływu na inflację, aby po ich
                        > wyłączeniu powstała deflacja. NBP wylicza całe mnóstwo różnych wskaźników,
                        > które mają dopomóc w takiej analizie. Jeden z nich to inflacja bazowa po
                        > wyłączeniu cen kontrolowanych. Wskaźnik ten powstaje poprzez wyeliminowanie
                        > tych cen, które nie są kształtowane przez mechanizmy rynkowe, lecz podlegają
                        > różnego rodzaju regulacjom i w związku z tym rozkład tych cen może nie
                        > odzwierciedlać rzeczywistych tendencji inflacyjnych.
                        > Inflacja bazowa w całym roku 2002 była powyżej 0.
                        > Mogę tylko powiedzieć, że mamy spadającą inflację, która jest bardzo bliska
                        0,
                        > ale nie ma deflacji.

                        Przetrzyj oczy i przygladaj sie uwaznie i wtedy nie umknie ci.
                        • Gość: MACIEJ Re: Deflacja juz jest,a nidlugo cie porazi. IP: *.ny325.east.verizon.net 28.02.03, 19:22
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > Tlumaczysz sie jak dziecko.
                          > To jest proces,na ktory sobie ciezko zapracowalismy i go nie unikniemy.
                          > W momencie gdy Polacy zaczynaja brac kredyty w walutach obcych-to juz mozesz
                          > zaczynac mowic o deflacji.

                          Wiesz o co chodzi?
                          Zaciagajac kredyty w walutach obcych,wycofujesz wlasny pieniadz z obiegu.

                          > > MACIEJ napisał:
                          > > > Zauwaz,ze ten twoj kumpel pisze o gospodarce rynkowej,gdzie nie ma ce
                          > n
                          > > urzedowych lub monopolowych.

                          > Przetrzyj oczy i przygladaj sie uwaznie i wtedy nie umknie ci.

                          Ostatnio RPP probuje ratowac sytuacje i zaczyna grozic nam plaskostopiem.
                          • Gość: MACIEJ JADA WOZY KOLOROWE TABUNAMI IP: *.ny325.east.verizon.net 05.03.03, 05:24
                            Wprost Online > Biznes > Wiadomości

                            wyślij drukuj forum

                            Polska nieatrakcyjna
                            Poniedziałek, 03 marca 2003 - 16:32 CET (15:32 GMT)

                            Prawie 14 mln turystów przyjechało do Polski w 2002 r. Jest to 6,8 proc. mniej
                            niż rok wcześniej. Ceny w Polsce sa coraz mniej atrakcyjne dla zagranicznych
                            turystów.

                            Dr. Krzysztof Łopaciński z Instytutu Turystyki uważa, że zmniejszenie liczby
                            turystów to naturalny proces po wzroście zainteresowania Polską w latach 90.
                            Również ceny nie są dla nich tak atrakcyjne jak poprzednio.
                            Natomiast w 2003 r. Łopaciński spodziewa się niewielkiego wzrostu liczby
                            zagranicznych przyjazdów w stosunku do 2002 r., m.in. z powodu bliskiego
                            przystąpienia Polski do UE. Według prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej,
                            Andrzeja Kozłowskiego, w przyszłości naszym krajem w większym stopniu
                            zainteresują się młodzi ludzie w krajów UE. Dlatego należy stworzyć specjalnie
                            dla nich atrakcyjny program turystyczny oraz zwiększyć liczbę tanich
                            schroniska.

                            Według Kozłowskiego, Organizacja planuje też bardziej intensywne i kompleksowe
                            akcje promocyjne za granicą. Dodał, że obecnie promocja prowadzona jest w
                            sposób mało oryginalny i niekompletny. Organizacja kończy też opracowanie
                            programu turystyki morskiej.

                            Organizacja planuje też intensywną promocję w Rosji i krajach byłego ZSRR,
                            czego dotychczas nie robiła. "Jest to najbardziej perspektywiczny rynek
                            zagraniczny" - powiedział Kozłowski. Dodał, że przyciąganiem rosyjskich
                            turystów są zainteresowane także organizacje turystyczne z krajów UE.

                            Według danych Instytutu, w 2002 r. przychody z tytułu przyjazdów turystów
                            wyniosły 2,8 mld USD, co stanowi spadek o 3,7 proc. w stosunku do roku
                            poprzedniego. Kwota ta stanowi ponad 62 proc. wpływów od cudzoziemców.
                            Pozostała część pochodzi od odwiedzających jednodniowych.

                            Spośród przyjeżdżających do Polski w 2002 r. turystów największą grupę
                            stanowili: Niemcy (4,1 mln), Ukraińcy (2,9 mln), Białorusini (1,7 mln),
                            Rosjanie (940 tys.) i Litwini (840 tys.)

                            W 2002 r. do Polski przyjechało 5,5 proc. mniej Niemców niż w roku poprzednim.
                            Według Łopacińskiego, obecnie ceny w Polsce nie są już dla nich tak atrakcyjne,
                            jak w poprzednich latach. Jednak spadek ich przyjazdów był dwukrotnie mniejszy
                            niż w poprzednim roku.

                            Do Polski przyjechało też ponad 18 proc. mniej turystów z Białorusi, co wynika
                            z licznych informacji prasowych o wprowadzeniu wiz do Polski, zaś turyści nie
                            znają dokładnej daty wprowadzenia wiz. Sytuacja ta powinna się unormować w
                            kilka miesięcy po ich wprowadzeniu. W 2002 r. liczba międzynarodowych podróży
                            na świecie wyniosła 714, 6 mln czyli o 3,1 proc. więcej niż w 2001 r. W
                            regionie Europy Środkowej i Wschodniej zanotowano 81 mln wizyt, o 3,9 proc.
                            więcej niż w ubiegłym roku.

                            sg, pap

                            • Gość: MACIEJ TREDOWATA POLSKA IP: *.ny325.east.verizon.net 06.03.03, 06:57
                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                              > Prawie 14 mln turystów przyjechało do Polski w 2002 r. Jest to 6,8 proc.
                              mniej
                              > niż rok wcześniej. Ceny w Polsce sa coraz mniej atrakcyjne dla zagranicznych
                              > turystów.

                              > W 2002 r. liczba międzynarodowych podróży
                              > na świecie wyniosła 714, 6 mln czyli o 3,1 proc. więcej niż w 2001 r. W
                              > regionie Europy Środkowej i Wschodniej zanotowano 81 mln wizyt, o 3,9 proc.
                              > więcej niż w ubiegłym roku.

                              Jak sie wymaze caly srodek,to pierwsze zdanie lepiej kontrastuje z ostatnim.
                              W Polsce turystow ubylo o 6,8% a na swiecie przybylo o 3,1%.
                              Nawet w Europie Srodkowej i Wschodniej byl wzrost o 3,9%.
                              Czy Polska z zalozenia jest nieprzychylna dla turystow?
                              Czy moze juz nic sie w Polsce nie oplaci?
                              • Gość: MACIEJ TYLKO 2,75% W 2003.ZA TO PERSPEKTYWY,A OWSZEM IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.03, 05:57

                                MFW o wzroście PKB w Polsce

                                Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego w tym roku możemy liczyć na wzrost
                                produktu krajowego brutto o 2,75 proc. Przeszkodą w osiągnięciu tego wyniku
                                może być słabe ożywienie za granicą, zwłaszcza w Niemczech, oraz niepewność co
                                do cen ropy. W 2004 r. możemy się spodziewać szybszego wzrostu PKB - nawet o
                                blisko 4 proc. (10-03-2003 19:21) »

                                Cos jakby potwarz dla planow Grzegorza.
                                Tez sie nie moge doczekac,az sie Niemcy ozywia.
                                • Gość: MACIEJ DALEKO W TYLE ZA ESKIMOSAMI IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.03, 22:55

                                  Daleko w tyle za Eskimosami
                                  Środa, 19 lutego 2003 - 17:21 CET (16:21 GMT)


                                  Komentowana wiadomość

                                  Interneto - analfabeci
                                  Aż 30 proc. polskich małych i średnich firm nie ma dostępu do internetu. W co
                                  czwartym z tych, które połączenie mają działa tylko jedno stanowisko
                                  komputerowe.
                                  [19 lutego 2003 16:57 CET]

                                  Od prawie dwóch lat na polskim rynku internetowym nic się nie zmieniło. Do
                                  Sieci podłączyli się ci, co chcieli od początku i koniec. Aż 30 proc. polskich
                                  firm nie ma internetu w ogóle. Za to zapóźnienie cywilizacyjne przyjdzie nam w
                                  najbliższej przyszłości słono zapłacić.

                                  Dwa lata temu (co wynika np. z badań ARC Rynek i Opinia z 2001 r.) odsetek firm
                                  poza siecią był niemal taki sam. Oto cytat z ówczesnego raportu: "Wprawdzie
                                  większość średnich i dużych firm posiada dostęp do internetu, to i tak nadal
                                  ponad 35 proc. firm nie korzysta z tego udogodnienia. Wydaje się to dziwne,
                                  zwłaszcza, że wyniki badań pokazują dobitnie, że firmy korzystające z internetu
                                  przyznają, że jest to narzędzie przydatne w prowadzeniu biznesu. Dla pewnej
                                  grupy firm korzystanie z sieci stanowi również wymierny wzrost obrotów,
                                  szczególnie dla tych najmniejszych."
                                  W raportach nieustannie się powtarza stała lista korzyści, które daje internet.
                                  Ale nie przekonuje to małych firm. Trafiły one na jakąś barierę nie do
                                  pokonania własnymi siłami. Na pewno nie jest to kwestia niedoinformowania -
                                  dziś o internecie nie wie chyba tylko noworodek. W badaniach jednak często
                                  zadaje się pytanie "dlaczego się korzysta z internetu", ale trudno jest znaleźć
                                  przyczyny niekorzystania. A może właśnie na to powinno się zwrócić uwagę? Chyba
                                  że firmy telekomunikacyjne wyszły z założenia, że nie zależy im na nowych
                                  klientach (bo za duże są koszty "zdobywania"), tylko chcą jak najwięcej zarobić
                                  na już podłączonych. A taka strategia na pewno nie przyczyni się do rozwoju
                                  nowoczesnych form biznesu.

                                  Wyliczenia amerykańskie (szacunkowe) przekonują, że dzięki internetowi o ok.
                                  1/4 spada koszt dotarcia do nowych klientów i ofert, jeszcze bardziej koszt
                                  podtrzymania kontaktów ze stałymi klientami. Polskie firmy spoza sieci nie
                                  wykorzystują szansy na skorzystanie z tego dobrodziejstwa. Zapłacą za to wielką
                                  cenę już w najbliższej przyszłości.

                                  Sergiej Greczuszkin
                                  • Gość: MACIEJ CZY KOMENTATOR JEST DALEKO W TYLE ZA ESKIMOSAMI? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.03.03, 05:18
                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                    > komentator napisała:
                                    >
                                    > > MACIEJ wypocil:
                                    > >
                                    > > >GDY LUDZIE BIORA CORAZ MNIEJ KREDYTOW,to jest coraz mniej pieniadza w
                                    > obieg
                                    > > u.
                                    > > >Jak jest mniej pieniadza w obiegu,to ceny musza spadac.
                                    > > >Brakuje jeszcze wystapienia Balcerowicza w Sejmie i komentatora na for
                                    > um by
                                    > > >nas utwierdzic w przekonaniu ,ze makroekonomicznie wszystko jest OK!
                                    > >
                                    > > Komentatora nie brakuje ale rzeczywiscie wszystko jest OK.
                                    > >
                                    > > Jak sie ma kurzy mozdzek i jest sie yankesem to niemozliwe jest widzenie
                                    > > realnej makroekonomii.
                                    >
                                    > Potwierdzic musze,ze mozdzek ma sie adekwatny do dochodow,a raczej dochody
                                    > adekwatne do sprawnosci mozgu.
                                    >
                                    > > Branie kredytow to ekonomia iluzji w stylu yankee,
                                    > > za ktora kiedys przyjdzie rachunek.
                                    >
                                    > Jak sie bierze kredyt,to daty splaty kredytu okreslone sa co do dnia,chyba ze
                                    > sie nie ma mozgu,to wtedy mozna domniemywac to,co dla wszystkich normalnych
                                    > ludzi jest oczywistym.
                                    >
                                    > > A ekonomia polska ma niezwykle powazne problemy zwiazane z rownowaga
                                    > > makroekonomiczna. Kredyty na wzrost popytu sa jedna strona medalu.
                                    >
                                    > Cala filozofia polskiej szkoly ekonomicznej sprowadza sie do OGRANICZENIA
                                    > POPYTU KONSUMPCYJNEGO.
                                    > Czyz nie tak komentator?
                                    >
                                    > > Oprocz popytu jest ogromny problem z deficytem bilansu platniczego i
                                    > > finansow publicznych oraz zadluzeniem. Obnizenie stop procentowych prowadz
                                    > i
                                    > do
                                    > > wzrostu importu konsumpcyjnego jezeli wartosc waluty nie spadnie.
                                    >
                                    > Juz myslalem,ze sie na to zdanie nie doczekam.
                                    > To byloby tak jakbym opuscil niezly wiec.
                                    >
                                    > > A jezeli
                                    > > wartosc waluty spadnie to sa dodatkowe obciazenia zwiazane ze splata dlugo
                                    > w i
                                    > > pozyczek publicznych oraz nacisk na inflacje bo ekonomia polska jest bardz
                                    > o
                                    > > uzalezniona od importu.
                                    >
                                    > Czyli identyczne "PROBLEMY" jakie ma teraz gospodarka amerykanska,wystapilyby
                                    > przy obnizeniu wartosci zlotowki.
                                    >
                                    >
                                    > > Wobec takich wielostronnych powiazan i obciazen obecna polityka
                                    > > makroekonomiczna stanowi najlepszy mozliwy kompromis.
                                    >
                                    > TYLKO DLACZEGO BUSH,GREENSPAN I GOSPODARKA AMERYKANSKA NIE NASLADUJA TEGO
                                    > NAJLEPSZEGO Z MOZLIWYCH KOMPROMISOW???
                                    >
                                    > > Popyt konsumpcyjny
                                    > > jest utrzymywany w ryzach,
                                    >
                                    > A U NAS WRECZ ODWROTNIE,STARAMY SIE MAKSYMALNIE ZWIEKSZYC KREDYT KONSUMPCYJNY.
                                    >
                                    > > tak jak import i deficyt. Czyli mozna sie cieszyc
                                    > > ze w tym trudnym polozeniu sytuacja ogolnie jest stabilna.
                                    >
                                    > Moznaby wrecz powiedziec stagnacyjnie stabilna.
                                    >
                                    > > Na dodatek zlotowka
                                    > > stracila co nieco wobec euro wiec nie jest zle z punktu widzenia eksportu
                                    > .
                                    > > Ekonomia w skali makro lubi stabilnosc i teraz ona jest.
                                    >
                                    > Narod ci moze jaja wyrwac za ta pochwale stagnacji.
                                    >
                                    > > Czy w Polsce grozi deflacja? Wydaje sie to malo prawdopododobne jezeli
                                    > > wystapi stopniowo ozywienie. Jezeli ozywienia nie byloby, i beda widoczne
                                    > > tendencje do spadku importu konsumpcyjnego, to mozna bedzie obnizac stopy
                                    > > procentowe.
                                    >
                                    > Troche logiki commie.
                                    > Jak obnizysz st% ,to konsumpcja wzrosnie.
                                    > Od regulacji konsumpcji,czy jest ona krajowa czy zagraniczna jest wartosc
                                    > zlotowki.
                                    > Przy mocnej zlotowce rosnie import,przy slabej zlotowce rosnie eksport.
                                    > Czyzby tego na w szkolach partyjnych nie uczyli?
                                    >
                                    > > Jest to bardzo delikatna gra ale Polska to nie kraj yankesow gdzie mozna
                                    > > nie przejmowac sie deficytem publicznym i platniczym. Chociaz nawet Grynsz
                                    > pan
                                    > > powiedzial ostatnio na przesluchaniu ze przyjdzie czas korekcji deficytow.
                                    >
                                    > Wy commies jestescie wszyscy madrzejsi od Busha i Greenspana i dlatego lepiej
                                    > zyjecie i czeka was tez swietlana przyszlosc,tylko nie wiedziec czemu kraj
                                    sie
                                    > wyludnia.

                                    PYTANIE MAM TYLKO JEDNO:
                                    CZY KOMENTATOR W CIAGU JEDNEGO MIESIACA ZMADRZAL,CZY MU SIE RACZEJ POGORSZYLO?
                                    • Gość: MACIEJ KIEDY DEFLACJA W POLSCE? IP: *.ny325.east.verizon.net 31.03.03, 22:29
                                      CZY BIOLOG MIAL RACJE?
                                      CZY TO JUZ ZAPROSZENIE DO TANGA?

                                      2003.02.19 11:02
                                      Nadal spada podaż pieniądza – deflacja coraz bliżej
                                      część 1/1
                                      W piątek NBP podał informacje dotyczące kształtowania się podaży pieniądza w
                                      styczniu. Wedle opublikowanych danych ponownie nastąpił jej spadek - tym razem
                                      o 1,1%, z 321,6 do 317,9 mld zł. Spadek ten przyczyni się niewątpliwie do
                                      dalszej presji na spadek - i tak rekordowo niskiej - inflacji

                                      Rozpoczęliśmy rok 2003 niezbyt dobrymi informacjami. Powiem więcej – nie
                                      wskazują one moim skromnym zdaniem na szumnie zapowiadany przełom koniunktury.
                                      Najpierw minister pracy prof. Jerzy Hausner ze smutkiem stwierdza, że
                                      styczniowe bezrobocie rejestrowane sięgnie nawet 18,5%. Następnie minister
                                      prof. Grzegorz Kołodko poinformował, że 12 miesięczna inflacja konsumpcyjna
                                      wyniesie w styczniu tylko 0,5% (była jeszcze niższa i wyniosła 0,4 proc. -
                                      przyp. red.) i to pomimo podwyżek na poczcie, w PKP, niektórych czynszów, a
                                      także stopniowemu wzrostowi cen paliw z uwagi na zbliżającą się wojnę z Irakiem.

                                      Trzecia informacja – podana w piątek przez NBP – dotyczy kształtowania podaży
                                      pieniądza w styczniu 2003 roku. Znowu nastąpił jej spadek – tym razem o 1,1%, z
                                      321,6 do 317,9 mld zł. Spadek ten przyczyni się niewątpliwie do dalszej presji
                                      na spadek inflacji, prognoza ministra prof. Kołodki wydaje się całkiem realna.
                                      Jednak w lutym pojawiają się już bodźce proinflacyjne – znaczący wzrost cen
                                      paliw oraz cen interwencyjne w rolnictwie – i zatrzymają one jej spadek, jednak
                                      jeśli wojna nie potrwa długo i zakończy się sukcesem, a interwencje na rynku
                                      rolnym okażą się nieudolne, to już na wiosnę deflacja może zapukać do naszych
                                      drzwi.

                                      Oczywiście nadal pogłębia się zapaść w oszczędzaniu gospodarstw domowych – ich
                                      depozyty spadły tym razem w ciągu miesiąca 0,5%, ze 195,9 do 195,0 mld zł. Był
                                      to więc spadek mniejszy niż na przestrzeni ostatnich miesięcy, ale przecież
                                      należy pamiętać, że w grudniu wynagrodzenia gospodarstw domowych są znacząco
                                      wyższe niż w styczniu (o ponad 11% - różne premie, bony, dodatki, nagrody) i
                                      gospodarstwa nie muszą w tak znaczącym stopniu jak dotychczas uzupełniać
                                      bieżącej konsumpcji z oszczędności. Jednak w lutym wszystko wróci do „normy”.

                                      Za to w nieco bardziej drastycznym stopniu spadły depozyty przedsiębiorstw, bo
                                      aż o 4,7% w skali miesiąca, czyli z 55 do 52,4 mld zł. Może to oznaczać coraz
                                      poważniejsze kłopoty z płynnością, coraz większe zatory płatnicze, a
                                      przyszłości kolejną falę bankructw. Nieoczekiwanie spadły również zasoby
                                      gotówki w obiegu. Spadek wyniósł 1,3%, z 42,2 do 41,6 mld zł. Oznaczać to może
                                      spadek popytu konsumpcyjnego ze strony gospodarstw domowych, a więc brak
                                      realizacji rządowego planu pobudzania gospodarki za pomocą popytu wewnętrznego.

                                      Pomimo znaczącego spadku podaży pieniądza rosną zobowiązania zarówno
                                      gospodarstw domowych jak i przedsiębiorstw. Nadal oba sektory zadłużają się,
                                      korzystając ze spadku stóp procentowych. Gospodarstwa domowe zwiększyły swoje
                                      zadłużenie w styczniu o 0,2%, z 89,8 do 89,95 mld zł., zaś przedsiębiorstwa o
                                      1,2%, ze 129,4 do 131,1 mld zł. O ile gospodarstwa domowe tłumaczę wysokimi
                                      sezonowymi dochodami z wynagrodzeń za grudzień, to bardzo zastanawiające jest
                                      wzrastanie zadłużenia wśród przedsiębiorstw przy jednoczesnym spadku
                                      posiadanych przez nie depozytów. Wzmacnia to moją tezę o rosnących problemach z
                                      płynnością.

                                      Na koniec krótka uwaga. Aktywa zagraniczne wzrosły o 1,5%, licząc w USD. Nie
                                      mogę ocenić, na ile jest to spowodowane zmianą relacji EUR/USD a na ile
                                      zaspokajaniem popytu na kredyty przez zagraniczne źródła oszczędności. Nie
                                      mniej trwała tendencja do importu oszczędności przy spadku dynamiki własnych
                                      oszczędności, naraża nas w przyszłości na większe ryzyko kryzysu w stylu
                                      argentyńskim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka