Dodaj do ulubionych

Jak głośno to zbyt głośno?

IP: 88.156.63.* 03.08.07, 11:41
stefania?! halo?! stefania?! tak! kupilam! pietruszke! za! 1,5! ziemniaki!
potanialy!! tak! zaraz! bede! pozdrowienia!!! (mozna dodac od calego
autobusu). nic tak nie denerwuje jak osoba wrzeszaca do telefonu komorkowego...
Obserwuj wątek
    • labirynt Jak głośno to zbyt głośno? 08.08.07, 08:33
      zostawianie swoich rzeczy na biurkach współpraconików, przyjmowanie
      interesantów na skraju biurka, przy którym pracuje ktoś inny, brak
      reakcji gdy: dzwoni telefon, wchodzi kolejny interesant etc.
      • Gość: Eeela Re: Jak głośno to zbyt głośno? IP: 195.116.120.* 08.08.07, 08:40
        A siadanie komuś pupą na biurku?
        • jednorazowy3 Re: Jak głośno to zbyt głośno? 08.08.07, 09:08
          jeśli dokładnie wytarta papierem toaletowym to chyba nie powinno to stanowić problemu
        • Gość: labirynt Re: Jak głośno to zbyt głośno? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 10:43
          oooooooooo!!! tego nie przerabiałam. niezłe, nawet ośmielę się
          powiedzieć, że zacne...

          dodam jeszce głośne wołanie kogoś z drugiego pokoju, bo przecież nie
          można się pofatygować, podnieść tyłka i przejść tych kilka metrów...
      • Gość: miłka Re: Jak głośno to zbyt głośno? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 13:29
        równie irytujące jest jak ktos odbiera telefon podłączony do tej
        samej linii.Nie dość , że nie jest to jego obowiązkiem to jeszcze
        się wcina w rozmowę . Oczywiście jak jest taka potrzeba żeby to on
        odebrał to "akurat nie może..."
    • Gość: Mimi Toaleta!!! Muszla klozetowa!!! Smierdziele!!! IP: *.spray.net.pl 08.08.07, 10:46
      Otwieranie drzwi _po_, zeby sie "wietrzylo". Papier (a czasem i i
      wiecej)plywajacy w srodku, brudna muszla, brudne deski. To jest
      dopiero koszmar.
      To sa nawyki ludzi, ktorzy toalete mieli poza domem:(

      No i niemyjacy sie wspolpracownicy, zdejmujacy buty, albo tylko nie
      czujacy swojego zapaszku.

      Pracowalam i z taka kobieta i facetem.
      Prawie kazdy mial kiedys do czynienia z takim smierdzielem -
      albo "pachnacym" potem, albo zalewajacym sie wodami toaletowymi.

      No i palenie w chorych miejscach - w drzwiach, korytarzach, holach
      itp.

      W Polsce to my mamy jeszcze obyczaje.... dzicz
      • Gość: Tomasz Re: Toaleta!!! Muszla klozetowa!!! Smierdziele!!! IP: 213.17.175.* 08.08.07, 11:03
        Palenie w toaletech. Widziałem nawet człowieka który jedną ręką
        trzymał papierosa drugą przytrzymywał ptaka podczas sikania.

        Druga sprawa to dystans. Ludzie czasem za blisko podchodzą, to jakiś
        biurowy fetysz.
        • Gość: Mimi Re: Toaleta!!! Muszla klozetowa!!! Smierdziele!!! IP: *.spray.net.pl 08.08.07, 11:58
          A jezeli cuchnie szef?:) Raz mialam taka sytuacje, facet mial cos
          nie halo ze skora (opowiadal barwnie o grzybicy swoich stop), ale
          nawet jezeli bla to prawda, na to, moze w przekonaniu o
          beznadziejnosci prob, 100% sie nie myl, no nie ma opcji.

          facet ma szczescie mial wlasny gabinet, wchodzilo sie tam rzadko, no
          ale....... Palil tam i sam smierdzial przepotwornie.
          farba odpadala ze scian.

          Nazywalismy go "Pachmen".

          No i co? Szefowi nie zwrocisz uwagi:)

          A i koledze, czy kolezance trudno, zreszta - oni i tak nie reaguja,
          sluchaj. Babka - przelozona raz odbyla grzeczna i mila rozmowe z
          nasza kolezanka "smierdzaca Ania", ze teraz takie fajne sa
          nowoczesne dezodoranty - panna odpowiedziala, ze to nic nie daje i
          zero zmiany.


          • Gość: mutant dezodoranty to syf IP: *.telprojekt.pl 08.08.07, 20:22
            przyznam, ze nie uzywam bo mi sie niedobrze robi od tych zapachow

            przyznam tez, ze ciezko wytrzymac z Paniami i Panami, ktorzy uzywaja tego w nadmiarze - słabo mi sie od tego robi
            • agiatami zapach ma byc subtelny 09.08.07, 15:30
              mam to samo.a moja mama wymiotowala po tym jak pewna baba spyskala sie w busie pryskajac jednej osobie w twarz przy okazji.
      • naprawdetrzezwy Spróbuj tego: 08.08.07, 11:12
        (chodzi o śmierdzieli)

        Podchodzisz, węszysz i mówisz:
        Facet! Ty śmierdzisz! Nie masz mydła? Kupię ci może jakieś?


        Zadziała...
      • jorn Re: Toaleta!!! Muszla klozetowa!!! Smierdziele!!! 08.08.07, 11:41
        Gość portalu: Mimi napisał(a):
        >>W Polsce to my mamy jeszcze obyczaje.... dzicz<<

        Nie tylko w Polsce. W krajach romańskich (np. Francja, Walonia czy
        Hiszpania) w publicznych toaletach (przynajmniej w męskich, bo
        damskich nie zwiedzam) powszechnym widokiem są ślady po
        przypaleniach leżącym papierosem na wszystkich poziomych
        powierzchniach (najwyraźniej ludzie na czas korzystania z toalety
        odkładają tam swoje papierosy). W ogóle w wymienionych krajach pali
        się znacznie więcej niż w Polsce…
      • Gość: labirynt Re: Toaleta!!! Muszla klozetowa!!! Smierdziele!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:14
        mało, że zostawiają brudną toaletę, to jeszcze szczelnie zamykają
        okno, chyba po to, żeby im pupa nie zmarzła. i wejdź po takim do
        kibelka - mogiła. bez maski gazowej nie ujedziesz.
        • otw Re: Toaleta!!! Muszla klozetowa!!! Smierdziele!!! 08.08.07, 19:31
          a to nie mozesz poczekac troche z tym ujezdzaniem?
          • Gość: labirynt Re: Toaleta!!! Muszla klozetowa!!! Smierdziele!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 22:00
            mogę, ale nie zawsze :o)
    • naprawdetrzezwy W autobusie? 08.08.07, 11:10
      To w moim przypadku na bank masz taką scenę:

      Do wrzeczącej osoby podszedł spokojnie mężczyzna - jeden z pasażerów - i zbliżając twarz do telefonu wrzeszczącej osoby zaczyna się wydzierać:
      - Ciocia Władzia?! Widzisz mnie?! Też jadę tym autobusem! Tak, W środku jestem! Pozdrów wujka! I stryja Antoniego też!
      Po czym spokojnie odwrócił się i wrócił na swoje miejsce nie reagując na rechot pasażerów...
    • Gość: Polka Jak głośno to zbyt głośno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 12:08
      to chyba artykuł o mojej koleżance z pracy...
      do głośnego gadania z mamuśką, mężem i załatwianiem przez telefon wszystkich
      możliwych prywatnych spraw dochodzi codzienne regularne robienie kupy, głośnie
      mieszanie łyżką w kubku, narzekanie na jej zyciowego pecha i wiecznie ciagnace
      sie choroby, eh
      poza tym ma grzyba na plecach, bielactwo to niestety nie jest, i jak jej o tym
      powiedziec, ze niech sobie go nosi, ale niech sie nie odsłania do samego pasa...
    • wielki_czarownik "Amerykańskie" stanowiska pracy 08.08.07, 16:03
      Powodem wielu z tych tarć jest ta "hamerykańska" moda, żeby wszyscy pracowali w jednym, wielkim pomieszczeniu, mając powydzielane dla siebie jedynie małe boksy, albo nawet i nie.
      Gdyby podzielić zakład na mniejsze pomieszczenia, w których pracowałoby po kilka osób, to konfliktów byłoby mniej.
      No ale jeżeli w firmie X 100 pracowników wykonuje pracę biurową, wymagającą skupienia i koncentracji w jednej wielkiej hali, to co się dziwić?
      • chardonnay11 Re: "Amerykańskie" stanowiska pracy 08.08.07, 17:11
        Nie masz pojecia o kosztach .Widac ze na budowie doginasz.Jak
        bedziesz mial swoje biuro to zbudujesz osobne pokoje dla wszystkich
        pracownikow.Co za cymbal...pozatym tu chodzi o kontrole pracy ...
        • Gość: pawwas Re: "Amerykańskie" stanowiska pracy IP: *.chello.pl 08.08.07, 22:47
          > Nie masz pojecia o kosztach .Widac ze na budowie doginasz.Jak
          > bedziesz mial swoje biuro to zbudujesz osobne pokoje dla wszystkich
          > pracownikow.Co za cymbal...pozatym tu chodzi o kontrole pracy ...
          - Tylko ze koszty wydajności pracy, która bardzo spada, nie da sie skopić w
          "oborach" ciągle rozmowy, itp:. Czasem jedynym, wyjcem jest kuchnia albo salka
          konferencja. Wydajność pracy to tez są koszty. W cywilizowanym świecie odchodzi
          sie powoli od obór. A kontrola ? mogą być szklane ścianki , to sie sprawdza :)
          kontrola jest a jest cisze dużo. brak min zagródek to porażka. Po prostu ciężko
          sie pracuje.
          Zbyt dużo ludzi na m kwadrat powoduje większe straty niż koszt najmu powierzchni
          ( to juz kwestia psychologów praca w "oborach" nie wiele sie różnie od pracy w
          jadacym autobusie w godzinach szczytu
        • wielki_czarownik Chamski ciulu 08.08.07, 23:01
          Jak widać twoja znajomość pojęcia "koszt" ogranicza się do czynszu, ewentualnie ceny ścianek działowych.
          Doucz się trochę.
    • Gość: pocalujta_wujta Rozmowy to pryszcz IP: *.gs.com 08.08.07, 18:38
      Charchanie i wciaganie nosem oraz puszczanie gazow to sa rzeczy z ktorymi
      pracuje. Tak sie sklada ze w innych kulturach (np. azjatyckich) takie rzeczy sa
      przyjete jako dozwolone. Niestety Amerykanie tez nie sa lepsi, bo nikt ich nie
      wychowuje by nosic chusteczki do nosa i smarkac jaks ie ma katar. Tzw. macho
      tutaj nigdy nie splami sie noszeniem chusteczki. Natomiast splami sie gilami
      latajacaymi wokol nosa i wciaganiem ich. Ot co kraj to kultura.

      Mam takich i innych obserwacji z USA tysiace z ostatnich 12 lat zycia tutaj.

      Z najwiekszego biurowca w New Jersey,
      pocalujta_wujta
    • Gość: ryba 75 Jak głośno to zbyt głośno? IP: *.knc.pl 08.08.07, 18:58
      pracowałam kiedyś w dziale w którym zastępczynią kierownika była dziewczyna ,
      która tak śmierdziała potem w połączeniu z aromatami z wczorajszego obiadu, do
      tego nosiła syntetyczne bluzki a miała grono przyjaciółek ( wszystkie
      elegantki) które zawsze jej nadskakiwały itp ona tak psuła atmosferę tym
      smrodem, że klima nie pomagała wietrzenie też nie. dziwne było dla mnie to, że
      potrafiła zachować postawę przywódcy, i ogromną pewność siebie wszyscy bali się
      z nią zadrzeć, ale oczywiście nikt nie zwrócił jej osobiście uwagi tylko na
      boku każdy komentował i się z niej śmiał, jak się wchodziło do naszego działu z
      zewnątrz to odurzał smród.
    • Gość: Ma Radio IP: *.chello.pl 08.08.07, 20:41
      Czy u Was w pracy słucha się radia? Zarówno w poprzedniej pracy jak
      i tej jest ten sam problem - nie mogę skoncentorwac się na pracy, bo
      współlokatorzy włączają radio na cały dzien. Oczywiście, że mówię że
      to mi przeszkadza w pracy, ale to nie jest miłe. Poza tym, żeby
      było "sprawiedliwie" przez częśc czasu musi byc włączone, co dla
      mnie jest czasem zamrnowanym. I denerwuje mnie, zwłaszcza reklamy.
      Co mnie obchodzą żylaki? Nie rozumiem dlaczego ludzei uwielbijący
      radio nie moga go słuchać w słuchawkach tylko na siłę uszcześliwiają
      innych?
    • anahella Nienawidze u siebie w pracy: 08.08.07, 21:28
      1. Wchodzi sie do roboty po wizycie u fryzjera, a tu komentarze: "ooo nowa
      fryzura, gdzie bylas, ile zaplacilas" i zaczynaja sie bezproduktywne dyskusje na
      temat fryzjerow. Podobnie z ciuchami: "nowa bluzka, oooo no ty to sie stroisz,
      pewnie jakis facet jest powodem tego, a ktory to? sasiad czy ktos z firmy? Ile
      bluzka kosztowala, w Galerii Jakiejs_tam bylas, nie? no czego sie zloscisz,
      przeciez ja o nic zlego nie pytam...".

      2. Chrzanienie o krupniczkach. Jak wiadomo kolo krupniku trudno jest przesc
      obojetnie: jedno go uwielbiaja, inni nienawidza. Ja naleze do tych drugich. W
      ogole nie jadam zup na miesie (jestem wegetarianka) i musze wysluchiwac gadania
      o tym ktora jaki krupniczek ugotowala. Jak sie znudzi krupniczek, to bedzie
      rosolek, barszczyk, a potem na tapete idzie pyszny chlebus, maselko, szyneczka.
      Wszystko z naduzywaniem zdrobnien. Brrrrr Stado bab, ktore zostaly stworzone do
      gotowania krupniku i tylko o tym potrafi rozmawiac. Jak sie z kims zaczyna
      rozmwiac na jakis inny temat, to od razu obwoluja dziwaczka.

      3. Zadawanie pytan osobistych i obrazanie sie gdy osoba atakowana nie chce
      odpowiedziec, lub odpowiada wymijajaco.

      4. Zagladanie w talerz podczas posilku i komentowanie. Nie ukrywam, ze ja przy
      stole zwyczajnie grymasze i nie jadam pewnych rzeczy, ale tez nie komentuje co
      inni jedza. Jak ktos lubi cos, czego ja nie trawie, to jego sprawa. Przy okazji
      bardzo towarzyskie kolezanki przynosza z domu salatki, zupy i inne specjaly i
      wmuszaja w kolegow. Dziekuje, ale gdybym lubila to co inni to odzywialabym sie w
      tradycyjny sposob. Wole jesc tak jak lubie. No i zarty z mojego
      wegetarianizmu... Bardzo smieszne sie komus wydaje walenie zartami typu: "Ej,
      kup sobie dzis na obiad golonke".

      Ja wiem, ze prosci ludzie tak reaguja, ale czy ja musze koniecznie znosic
      prostych ludzi?
      • Gość: Hit_Kicker Doskonale Cię rozumiem!!! IP: *.crowley.pl 08.08.07, 23:02
        Wspaniałe zdanie o prostych ludziach - właśnie tak myślę, a nigdy
        nie potrafiłam tego tak ładnie wyrazić :)
        Mnie najbardziej denerwuje koleżanka biurko obok (ekstrawagancki
        sygnał komórki bardzo głośno), kiedy tłumaczy swojej "manzi"
        (pieszczotliwe określenie męża) gdzie leżą parówki w lodówce...
        Zastanawiam się, czy facet jest ociemniały czy jest idiotą....?
        • Gość: olo nie obrażaj prostych ludzi - mylisz ich z prostaka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 17:02
          daj mi Panie Boże pracować z prostymi ludźmi, a nie z zarozumiałymi
          bufonami.
    • Gość: Radek Re: Jak głośno to zbyt głośno? IP: *.winn.cable.ntl.com 08.08.07, 23:18
      A co powiecie o takich co to mlaskaja glosno i dodatkowo, co jest
      norma w czasie lunchu, czytajac cos z ekranu smieja sie, a w tym
      czasie wypada im np. kawalek ogorka na biurko?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka