Gość: Paweł
IP: 62.233.214.*
17.12.07, 04:07
~~~~ Prokuratura wyjaśnia, czy policjanci pobili nastolatka
Prokuratorzy i policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych i wyjaśniają okoliczności
pobicia 17-latka z Wyr (Śląskie). Twierdzi on, że został poturbowany na
komisariacie. Po kilku dniach w szpitalu usunięto mu śledzionę.
Zespół prasowy śląskiej podał, że o sprawie poinformował policję ojciec
chłopca. Według jego relacji, syn miał zostać pobity przez funkcjonariuszy
komisariatu w Łaziskach Górnych. Policjanci z Łazisk zaprzeczają.
Według wstępnych ustaleń policjantów z Wydziału Kontroli KWP w Katowicach, w
poniedziałek wieczorem, podczas legitymowania nastolatek nie chciał podać
policjantom swoich danych, dlatego został przewieziony został do komisariatu,
by potwierdzić jego tożsamość.
Godzinę później chłopak wyszedł z komisariatu. Swoim kolegom opowiedział, że
został tam pobity. W środę nastolatek źle się poczuł. Karetką pogotowia został
przewieziony do szpitala, gdzie został poddany zabiegowi usunięcia śledziony.
Tego samego dnia po południu jego ojciec zawiadomił policję.
Szef śląskiej policji polecił dokładnie wyjaśnić sprawę. Do komisariatu w
Łaziskach pojechali policjanci z Wydziału Kontroli komendy wojewódzkiej,
którzy zebrane na wstępie informacje przekazali prokuratorom z Mikołowa i
policjantom z Biura Spraw Wewnętrznych KGP, czyli tzw. policji w policji. (mg)
Piątek, 14 grudnia 2007
PAP
////////////////////////////////////////////////
Pijany policjant wpadł autem do rowu
Prawie 1,7 promila alkoholu w organizmie miał policjant, który prowadząc
samochód w miejscowości Jakubówka niedaleko Ryk (Lubelskie) wpadł do rowu i
dachował. Po tym wyczynie 40-letni Norbert K. jest już byłym policjantem.
Mężczyzna nie odniósł obrażeń. Za prowadzenie po pijanemu został zwolniony z
pracy. Będzie też odpowiadał karnie - poinformował rzecznik komendanta
wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz. O wypadku policję w Rykach
powiadomił przypadkowy kierowca, który w czwartek widział jak samochód audi
wpadł do rowu i wywrócił się na dach. Gdy na miejsce wypadku przyjechali
funkcjonariusze, okazało się, że za kierownicą auta siedzi ich kolega,
komisarz Norbert K., specjalista ds. prewencji i ruchu drogowego w ryckiej
komendzie powiatowej. Policjant miał prawie 1,7 promila alkoholu w organizmie.
Został zatrzymany. W policji pracował 13 lat. Gdy spowodował wypadek jechał
sam, prywatnym samochodem. Był wtedy po służbie. (mg)Wiadomość wydrukowana ze
stron: wiadomosci.wp.pl(PAP)
2007-12-14
////////////////////////////////////////////////
9,5 tys. odszkodowania za niesłuszny areszt
Prawie 9,5 tys. zł odszkodowania za 27 miesięcy niesłusznego aresztu przyznał
Sąd Okręgowy w Łodzi Lechowi P. Mężczyzna został prawomocnie uniewinniony od
zarzutu zabójstwa. Wcześniej sąd przyznał mu 60 tys. zł zadośćuczynienia. Lech
P. domagał się od Skarbu Państwa 115 tys. zł zadośćuczynienia i 85 tys. zł
odszkodowania. Sąd pierwszej instancji przyznał mu 40 tys. zł
zadośćuczynienia, oddalił natomiast wniosek o odszkodowanie. Po odwołaniu
wnioskodawcy, łódzki sąd apelacyjny podwyższył do 60 tys. zł kwotę
zadośćuczynienia; jednocześnie uchylił wyrok w zakresie odszkodowania,
kierując sprawę do ponownego rozpoznania. W ponownym procesie sąd okręgowy
uznał, że mężczyźnie należy się jednak odszkodowanie. Wyliczył, że Lech P.,
który przed aresztowaniem zarabiał ok. 1500 zł miesięcznie, mógł z tej pensji
zaoszczędzić ok. 350 zł. Na tej podstawie sąd zdecydował, że za 27 miesięcy
spędzone w areszcie należy mu się 9450 zł odszkodowania. Wyrok nie jest
prawomocny. Lech P. zapowiada ponowne jego zaskarżenie. Do zabójstwa doszło w
sierpniu 1997 roku w jednym z łódzkich parków. Nieznany sprawca bił i kopał
50-letnią kobietę. Zdarzenie widziało z daleka kilka osób, ale jedynie
14-letni wówczas chłopak miał zapamiętać twarz sprawcy. Dwa lata później
rozpoznał go na zdjęciu w policyjnym albumie - niemal trzy lata po zabójstwie
policja zatrzymała Lecha P. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do winy;
spędził w areszcie 27 miesięcy. W listopadzie 2001 roku Sąd Okręgowy uznał
Lecha P. za winnego i skazał go na 15 lat więzienia. W czerwcu 2002 r. Sąd
Apelacyjny uchylił jednak ten wyrok i przekazał sprawę do ponownego
rozpoznania. W drugim procesie sąd pierwszej instancji uniewinnił mężczyznę.
Uzasadniając ten wyrok, sąd wskazał m.in., że w zeznaniach świadka, które były
głównym dowodem w tej sprawie, jest zbyt wiele rozbieżności i nie są one
wiarygodne. Po apelacji prokuratury sąd odwoławczy skierował sprawę do
rozpoznania po raz trzeci. Tym razem sądy obu instancji ostatecznie
uniewinniły Lecha P. (sm)
Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl
(PAP)
2007-12-14
Z pijanego gangu :
www.policyjnyserwisinformacyjny.fora.pl/viewforum.php?f=3