Sam tema mówi za siebie chcę wam coś opowiedzieć historię pewnego chłopaka chodź
niezanm szczegołów .zaczynam
W mojej szkole był taki chłopak ,nazywał się Karol i miał brata w tej samej szkole,uczył sie
dobrze był grzeczny nie bił się z nikim ogulnie aniołek . Pewnego dnia nieprzyszedł do
szkoły i tak przez 2 tygodnie. Gdy wróził pochodził kilka dni i znowu nie chodził słyszałam
plotki że nie będzie chodził już do szkoły niewieżyłam bo myślałam dlaczego i przecierz nic
nie mowił . A dzisiaj moja mama spotkała jego mamae i powiedziała ze chodzi on do inne
szkoły bo w mojej ktoś go skopał i ganiał z młotkiem ,podobno on mowił pani i był u
dyrektorki a oni mu nie wierzyli mówili że se to wymyślił ,matce tez wmawiali ze to
nieprawda (ah te szkoły) No i niechciało mi się wieżyć w te historia ale to prawda

Szkoda
mi tego biednego dzieciaka ,aaaa to z innej beczki ale wam powiem że podobno jakieś
dziecko rozprowadza u nas narkotyki ,i podobno mu proponowano . I wgl to mama mi
dzis powiedziala że od nikogo niemam brać cukierków itp bo tam mogą byc narkotyki
chyba że kogoś dobrze znam / Normalnie masakra co o tym sądzicie?