12.02.10, 21:02
PROLOG
Carla rozejrzała się po okolicy. Było zimno, wiatr wiał z nieprawdopodobną prędkością, a
ze strony nieba nie można było liczyć na jakiekolwiek światło. W takich chwilach zawsze
chciała wrócić do domu. Do ciepłego domu. Nawet nie zwracała by uwagi na
wredną „ciocię”, cieszyła by się tym, do czego nie mogła teraz wrócić.
W jej oku zabłąkała się mała łza. Carla starała ją szybko, nie chcąc by jej siostra widziała,
że płacze. Wtedy by ją wyśmiała. Blanka kochała się śmiać, ze wszystkiego, więc
dziewczyna była zawsze narażona na głośny śmiech.
Zastanawiające może być, co robią trzynastoletnie bliźniaczki w środku nocy, na progu
opuszczonego budynku, w środku miasta. Zastanawiające też może być, gdzie są ich
rodzice. Gdyby spytano o to Blankę, śmiech zamarł by w jej ustach, a na jego miejsce
wkroczyłby niepohamowany smutek.
Otóż rodzice sióstr zniknęli, około trzech lat temu. Dziewczyny wylądowały wtedy u
pseudo- cioci, jak ją nazywały. Była to siostra mamy, ale tak okrutna, że na miano cioci
nie zasługiwała. Wzięła je do siebie jako darmową służbę, pomiatała nimi, traktowała jak
śmieci.
Oczywiste jest więc, że dwie zbuntowane nastolatki nie mogły tego wytrzymać zbyt
długo. Jakiś czas temu uciekły.
Życie ulicy, według nich, było dużo lepsze, niż życie niewolnika. To podejście
towarzyszyło im zawsze, nawet, kiedy miały już wszystkiego dość. Ile można spać w
zimnych ruinach, kraść i uciekać? Dla większości ludzi niedługo, jednak siostry Scarlet,
wychowano tak, że przeszkadzało im to tylko w sytuacjach ekstremalnych. Dzisiejsza łza
Carli była wyjątkiem…
Dziewczyna osunęła się wolno i usiadła pod ścianą. Zlustrowała zmęczonym wzrokiem
siostrę, która kawałkiem kredy pokrywała ceglany mur malunkami. Na, tak zwanego,
upartego, można było powiedzieć, że ma talent.
Carla przymknęła oczy. Siostrze jak widać nie dolega zmęczenie, więc jeśli ona zaśnie,
Blanka postoi na warcie.
Mimo tego, że rzadko ktoś zwracał na nie uwagę, zawsze któraś stała na warcie. Zawsze
zwiększało to szanse, że nie pójdą do domu dziecka, lub nie wrócą do cioci. Nie zniosły by
tego, więc conocne warty trzeba było przeboleć.
Carlę przebudziło lekkie szturchnięcie. Otworzyła oczy i ujrzała siostrę, która po raz
kolejny miała zamiar ją szturchnąć.
- Nie śpię, klonie. Uspokój się- warknęła, co jej siostra przyjęła ze stoickim spokojem. W
końcu zna siostrę już trochę lat i wie, że na takie odzywki nie można zwracać uwagi. Chciaż
odciąć się można.
- Wiem, że nie śpisz. Podczas snu jesteś milsza. Dolly.- Blanka zachichotała. Carla zawsze
wpadała w szał, gdy ona mówiła do niej Dolly. Ale skoro ona jest klonem, to jej siostra
może być sklonowaną owcą. Nie zaszkodzi jej.
Carla przewróciła oczami.
- Ty idź lepiej śpij, bo nic mądrego nie powiesz.- usiadła i zerknęła wilkiem na siostrę, na
której twarzy jak zwykle malował się uśmiech- i przestań się tak szczerzyć, bo nie ma z
czego.
- Mama zawsze mówiła, że mimo smutku trzeba się uśmiechać, bo nie wiadomo, kto
może zakochać się w tym uśmiechu.- Blanka zawsze kogoś cytowała, najczęściej matkę.
- Ale ona mówiła o ładnym uśmiechu. Przy twoich krzywych zębach to nie możliwe.
- Lepsze zęby, niż nogi.- Blanka ziewnęła i położyła się. Była senna, co zdarzało się równie
często jak to, że się nie uśmiechała. Spojrzała na zabrudzony zegarek, który pokazywał,
że jest dokładnie północ.
- To dobranoc, kaczuszko.- pożegnała siostrę, która zrobiła minę typu „spadaj”.
Położyła się nucąc po cichu swoją ulubioną piosenkę. Nie chciała, by słyszała ją siostra,
która nie tolerowała jej upodobań muzycznych. No cóż, jedni mają dobry gust, drudzy
nie.
Nagle podszedł do nich wysoki chłopak. Był może rok starszy, ale jego wzrost był
imponujący. Długa, ciemno ruda grzywka spadała na jego zielone, prawie czarne oczy.
- Panie tu same?- zapytał głośnym, zawadiackim wzrokiem
- A pan zabłądził?- Blanka podniosła się i spojrzała bez entuzjazmu na chłopaka- bo my
nie centrala.
- Ostre poczucie humorku, moja droga- chłopak był wyraźnie rozbawiony, co Blance się
nie spodobało- ale do rzeczy: jestem Schwarz, szef Zapomnianych Dzieci.
Zapomniane Dzieci. Banda samotnych dzieciaków, mieszkająca w mieście, w duże,
porzuconej fabryce. Dziewczyny nie raz chciały tam dołączyć, ale nie wiedziały jak.
- I co? Przyszedłeś się pochwalić?- tym razem Carla. Nienawidziła, kiedy ktoś tak
zaczynał. Szedł wolno do sedna sprawy i wymuszał wielką niecierpliwość na słuchających.
- Nie. Chociaż, może troszeczkę. Ale chodzi o to, że jakiś czas was obserwujemy. Wiemy,
że jesteście bezdomne, jak my. Chcecie się przyłączyć?
Siostry wymieniły zdumione spojrzenia. Dostały szanse.

jeżeli chcesz czytać dalej, wejdź na escape-from-hell.blog.onet.pl/ . już niebawem
rodział I !
Obserwuj wątek
    • wtf.owa Re: książka 12.02.10, 21:42
      hej ! mi się podobało ; ) ja też piszę;3
      z pewnością przeczytam, ty spamiaro jedna ; *
    • gitarzystka_ Re: książka 12.02.10, 21:48
      Nawet nie czytam, spam. Zarejestrowałaś się tylko po to, żeby to napisać. Pff.
      • pisarka Re: książka 13.02.10, 21:14
        nie. zarejestrowałam się tu, tak sobie. a to po prostu było pierwszą rzeczą, jaką napisałam.
        a spam, noe przyznam, spamem zalatuje. ale ja tu tylko chcę wyrobić sobie nowe
        czytelniczki.
        • automatisch_ Re: książka 14.02.10, 18:37
          niezłe
          podoba mi się kiss

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka