Hmm..jak już wiecie.mam na imie Sandra xd
Dobra..dzisiaj miałam bardzo głupią sprawe...Bardzo..
Wybrałam się z moją najlepszą przyjaciółką ( Olka) na tak zwany modny plac
zabaw...tak sobie pogadać...na rowerze przyjechał mój kolega ze swoją mamą i
ze 7- letnim bratem;/
Była dzisiaj u nas burza więc były wielkie kałuże...Jak szłyśmy do domu ( bo
już posiedziałyśmy tam ze 2 godziny) szłyśmy chodnikiem ..Mój kolega zepchnął
moją przyjaciółkę na wielką kałuże która była na ulicy a jego brat najechał
jej na nogi ( specjalnie) i popchnął ją tak że wylądowała w kałuży..NA TWARZ!
...potem ona wstała i powiedziała mu żeby sie odwalił i zaraz pójdzie do mamy
o tym powiedzieć..( tak żeby go postraszyć) ale wiedział ten mały,że i tak nie
pójdziemy..przeszłyśmy niecałe 15 metrów a ten mały jechał specjalnie pod prąd
i nas oblewał wodą...( rękami i nogami czasem)... potem kiedy jechał po
chodniku..w prost na nas zatrzymałam go..chwyciłam za ręke i powiedziałam mu:
'' Słuchaj młody..jeszcze raz nam tak zrobisz to nie bedzie tak śmieszne!
pójde do Twojej mamy i naprawde opowiem jej wszystko.. i przestań nas chlapać,
bo jak wrócimy to nas matki nie poznają !!! '' ( my już i tak wyglądałyśmy
jak wampiry..Ola była cała mokra a ja tak samo..) On sie uspokoił i przejechał
jakieś 5 metrów i się wywalił..zadrapał sobie kolano i troche mu sie krew
lała...myślałam że coś mu zrobiłam..ale to nie przeze mnie się wywalił

..ale
ok..podeszłam do niego i chciałam mu pomóc...nawet go przeprosiłam ale nie
wiem nawet za co..;/

..a ja zamiast usłyszeć '' okey '' dostałam jeszcze
raz wodą w twarz..;/ .siedział w tej wodzie...ale kiedy wstał jeździł dalej a
jego starszy braciszek się z tego śmiał..a szczególnie z nas..ten młody i jego
brat pojechał do swojej mamusi i się naskarżył na mnie i na Olkę że go
pobiłyśmy i go wywróciłyśmy;/ ...( jak go nie wywróciłam...ani Olka..jechał se
z rękami na kierownicy i stracił równowage i sam rozbił kolano.

...Chwile po
tym spotkałam jego matke a w tle słyszałam '' to Sandra zrobiła To Sandra ''
Krzyczał Kolega...a my szłyśmy się wytłumaczyć..ale ten mały nawet nie beczał..
a dostałyśmy opieprz od jego matki:
'' CZEMU ŻEŚCIE MU ROZBIŁY KOLANO?!
- ja mu nie rozbiłam..sam sie wywrócił...stracił równowage a ja o tylko
zatrzymałam i powiedziałam żeby nas nie chlapał..i nic więcej..nawet go nie
dotknęłam...
- MOGŁYŚCIE ISĆ CHODNIKIEM TO BY WAS NIE CHLAPAŁ!
- No a co do jasnej cholery robiłyśmy..skakałyśmy po drzewach?
i nawet go przeprosiłam..ale nawet nie wiem za co...
- PRZEPROSINY NIC NIE DAJĄ! *
a najgorsze jest to że dostałyśmy opieprz od tej baby a chłopaki sami
zaczęli...nawet nie wiem co im zrobiłyśmy...i jeszcze że TEN MAŁY I JEGO BRAT
NAOPOWIADALI JEJ TAKICH KŁAMSTW...a im ona wierzy...a ta ich mamusi była od
nas 500 metrów...mogła pilnować swoich dzieci..nawet nie widziała co się
stało;/

..wiem że za chwile będziecie pisać w komentarzach, że '' O
MATKO..Kobieto..jakie ty masz problemy, żaal'' . itp..ale sama nie wiem co o
tym myśleć..
