To jest pierwszy rozdział w mojej książce, którą planuje dalej kontynuowac.
Rozdział I
(bohaterka)
Łzy...one dają upust uczuciom, które gnieżdzą się w nas bezpowrotnie. Doktor podszedł do mnie...podszedł jak gdyby nigdy nic i powiedział: Nie żyje. Po usłyszeniu tych słów było mi wszystko jedno jak dalej potoczy się moje życie. Ale jestem pewna, że już nigdy nie będzie takie jak kiedyś. Stałam tak sama jeszcze przez chwile, po czym usłyszałam ciepły głos dochodzący zza mego ucha:
- Nie martw się- szybko obejrzałam się za siebie i ujrzałam go. Był wtedy blady i dośc zdyszany. Spojrzałam mu głęboko w oczy, a w nich zauważyłam łzy...tak, teraz kiedy mrugnął, było je widac jeszcze bardziej. Uśmiechnęłam się. On w tej ciężkiej chwili dla mnie czuł to samo. Objął mnie i razem wyszliśmy ze szpitala.
Jestem Julia, mam 16 lat i czasami czuję, że zostałam sama na tym świecie. Moment! Przecież niedawno zmarła moja matka, więc teraz wiem to na pewno. Mój ojciec? Nigdy go nie znałam i nie mam najmniejszej chęci. Bob to chłopak...mężczyzna sprzedający zapiekanki w budce. Nie wiem co bym bez niego zrobiła, mimo iż jest między nami 12 lat różnicy, to najlepszy przyciel. Jeśli chodzi o moje kontakty tomarzyskie, to nie są one zbyt urozmaicone jak widac. Za tydzień zaczyna się rok szkolny. Idę do pierwszej klasy liceum. Ale żeby wkroczyc do tego budynku przetrwania, trzeba sie odpowiednio przygotowac. Nałożenie pól kilograma tynku na twarz powinno załatwic sprawe. Oczywiście żartuje, nie zrobiła bym takiego kalectwa swej skórze, dlatego stawiam na nautrę. Tak ciężko jest o tym myślec, kiedy na głowie mam większy problem. W najbliższym czasie trafie do domu dziecka jeżeli nikt mnie nie adoptuje. Poprostu świetnie, zresztą wszystko mi jedno. Idę na profil humanistyczno-prawny, nie wiem po co, skoro i tak zamierzam zostac testerem gier komputerowych. Tak, perfekcyje i odległe plany na przyszłośc. Przez ten czas wiele sie zmieni, więle się wydarzy...
Prosiłabym o szczerą ocenę, uwagi i opinie
