Dodaj do ulubionych

Wiara - moja decyzja?

01.10.11, 18:14
Witam wszystkie kotki, które jakimś cudem tu zajrzą smile

Jakiś czas temu, kiedy na religii poruszono temat bierzmowania doszłam do wniosku, że po prostu nie chcę przyjąć sakramentu. Nigdy nie czułam się silnie związana z Bogiem, nie odmawiałam "paciorka" wieczór w wieczór, a moja rodzina też jest "niepraktykująca" (co znaczy: do kościoła przychodzą kiedy już naprawdę muszą, np. na chrzciny, śluby czy komunie). Tak jakoś wyszło, że najpierw sceptycznie podchodziłam do wiary, a później całkowicie się odcięłam. Na religię chodzę, bo mimo że nie wierzę, to naprawdę szanuję siostrę, która prowadzi lekcje, a raczej otwarte dyskusje z uczniami.
Tak czy inaczej - nie wierzę. Starałam się porozmawiać o tym z mamą, ale dla niej jest tylko jedno wyjście "wierzyć trzeba". Tylko, że nie czuję się dobrze z myślą, że pójdę do bierzmowania, żeby umacniać więź z Jezusem, której tak naprawdę nie czuję, dlatego, że "bierzmowanie muszę mieć, a po nim róbta co chceta".
Myśląc o całej tej sprawie dokopałam się też do apostazji, czyli całkowitego porzucenia wiary chrześcijańskiej. Skoro z Kościołem i Bogiem nie łączą mnie cieplejsze uczucia, to pomyślałam, że jak tylko stuknie mi osiemnastka warto byłoby iść właśnie w tym kierunku. I oczywiście mama stwierdziła, że gadam głupoty, i że podpiszę ten akt a później co, jak do ślubu będę chciała w białej sukience iść, albo dziecko ochrzcić?

Właściwie nie mam pojęcia jak to będzie, ja jestem uparta, więc jak się zaprę to do bierzmowania nie pójdę, a i świstek za trzy latka podpiszę. Problem polega na tym, że nijak nie potrafię porozmawiać o tym z mamą.

I pytanie: Czym teraz dla ludzi jest wiara i Bóg, skoro najsilniejszy argument, wobec którego powinnam być wierząca to "bo tak trzeba"?
Obserwuj wątek
    • mushi. odświeżam 01.10.11, 20:27
    • kamusia99 Re: Wiara - moja decyzja? 01.10.11, 20:38
      Ja myślę dokładnie to samo co ty z tym że ja jednak chce przyjąć bierzmowanie z tego względu o którym mówila twoja mama tak postanowiłam o tak zamierzam postąpić a narazie niech zostanie tak jak jest.
      • mushi. Re: Wiara - moja decyzja? 01.10.11, 21:05
        Akurat ta kwestia najbardziej mnie irytuje. Okej, pójdę do bierzmowania nie traktując tego jako jakiegoś wielkiego, osobistego przeżycia i po prostu spłynie to po mnie jak po kaczce. Tylko po co? Męczy mnie, że dla niektórych to będzie święto, a ja będę przyjmować sakrament tylko na odczepnego.
      • xxmilaaaaxx Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 18:14
        a no i jeszcze co do bierzmowania... nie kręciło mnie te całe zdawanie pytań i modlitw. robiłam to wszystko na ostatnią chwilę, dosłownie. prawie nie dopuścili mnie do bierzmowania... a ten patron... brałam pierwsze lepsze imię co mi się najbardziej podobało i tyle. Wiktoria. dla mnie nie ważne było czego jest patronką itp... tak to jeest tongue_out
        • plotkara017 Wiara - moja decyzja? 07.10.11, 15:05
          o boze bierzmowanie jest wazne w nastolatka zyciu surprised ja tez ide za rok i sie ciesze powinnysmy zyc wraz z bogiem i kazdy katolik chodzi w niedziele do kosciola i do spowiedzi co pierwszy piatek a wiec jak tego nie robisz i nie chcesz robic to na etyke sie zapisz indifferent
    • marimix Re: Wiara - moja decyzja? 01.10.11, 21:14
      ja właśnie w tym roku idę do bierzmowania ;d a dokładnie za 2 dni . ;D powiem tak o do wiary : powinno się wierzyć w Boga ale nie w kościół... spowiedź , msze , komunia , bierzmowanie ... to jest po prostu nienormalne.. "księża" tylko kase na nowy samochód zbierają ... myślałam dużo kiedyś o tym wszystkim ... bo powiedzmy że nie ma Bogaa... to jak by to wyglądało po śmierci ? nie ma nic ? pustka ? a może się rodzimy na nowo ? a w niebie ? cała wieczność ? nigdy się nie skończy ? dziwnee.. nienormalne .. ale zawsze to lepsze wyjście niż pustka ... dlatego ludzie MUSZĄ wierzyć po jak by to było ?. A twoja sytuacja ? hmm.. ja bym Ci radziła iść do bierzmowania choć by dla tego że nie weźmiesz potem ślubu kościelnego a fajnie iść tak w białej sukni i wgl . ;D albo właśnie Twoje dziecko nie będzie miało chrztu ? niech samo później wybierze jak chce wierzyć . ;D
      • mushi. Re: Wiara - moja decyzja? 01.10.11, 22:06
        Nie lubię, kiedy mówi się "musisz wierzyć". Bo według mnie albo się czuje to wszystko, albo nie. I nie ma nic na siłę.
        Hm, właściwie nie zastanawiałam się jak to będzie wyglądać po śmierci. Chyba jednak wolę wizję pustki, niż żyć w strachu, że na przykład za grzechy trafię do piekła smile
        Uwierz, jeżeli będę brała ślub, to nie biała sukienka będzie dla mnie najważniejsza, a przyrzeczenie przed Bogiem, w którego nie wierzę, nie będzie miało głębszego sensu. Plus, nie jestem do ślubu kościelnego pozytywnie nastawiona, bo moja mama brała z moim protoplastą ślub i cywilny i kościelny, ale z rozwodem nie było tak łatwo. Wyszło na to, że rozwód cywilny jest, a kościelny nie, bo się proboszcz nie zgodził.
        Co do chrzcin, to nie zastanawiałam się za bardzo, bo dzieci też nie planuję tongue_out Ale jeżeli takowe dzieci jednak będą, to wydaje mi się, że chrzest ma sens, kiedy dziecko jest przynajmniej po części świadome całego obrzędu. Naprawdę trudno mi powiedzieć co by było gdyby. Ale nawet jeżeli dziecko było by ochrzczone w wieku szkolnym (podstawówka na przykład) to czy jest w tym coś złego? Szczególnie, gdyby było uświadomione co niesie ze sobą chrzest i samodzielnie zdecydowałoby czy chce być związane z Bogiem, czy nie...
        • a_l_i_c_e_ Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 20:25
          a ja kocham Boga! nie cierpie, po prostu nie cierpie kiedy obraża sie wiarę! Bóg jest dla mnie najważniejszy! tak sie składa, że ja również w tym roku przystąpię do Sakramentu Bierzmowania i już nie mogę się doczekać! nie wyobrażam sobie życia bez Boga! co dzień dziękuję Mu za to, że żyję. pomaga mi podejmować decyzje, zazwyczaj mnie wysłuchuje. bez Boga nic by nie było. Bóg stworzył świat a tym samym człowieka. nie wstydzę sie mojej wiary, szczerze Go kocham. uwielbiam chodzić do Kościoła, na nabożeństwa i Msze. często myślę o wierze... jestem taka szczęśliwa, że mogę należeć do Kościoła, do Boga. moim autorytetem jest o rok starsza kuzynka. jest po prostu idealna! prawie codziennie chodzi na Msze św., nie opuszcza nabożeństw, dziennie poświęca bardzo dużo czasu na modlitwę. bardzo chciałabym być taka jak ona, ale troche jeszcze mi brakuje. nie uważam, żeby wiara przeszkadzała w życiu ! to absurd! i naprawde nie wierzę "bo muszę"! wierze, bo chcę! zapewne mało osób sie ze mną zgodzi, pewnie wydaję Wam sie inna i niefajna, ale szczerze mi żal tych którzy nie wierzą! szczerze żal...
          • bells1313 Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 23:37
            a_l_i_c_e_ napisał(a):

            > a ja kocham Boga! nie cierpie, po prostu nie cierpie kiedy obraża sie wiarę! Bó
            > g jest dla mnie najważniejszy! tak sie składa, że ja również w tym roku przystą
            > pię do Sakramentu Bierzmowania i już nie mogę się doczekać! nie wyobrażam sobie
            > życia bez Boga! co dzień dziękuję Mu za to, że żyję. pomaga mi podejmować decy
            > zje, zazwyczaj mnie wysłuchuje. bez Boga nic by nie było. Bóg stworzył świat a
            > tym samym człowieka. nie wstydzę sie mojej wiary, szczerze Go kocham. uwielbia
            > m chodzić do Kościoła, na nabożeństwa i Msze. często myślę o wierze... jestem t
            > aka szczęśliwa, że mogę należeć do Kościoła, do Boga. moim autorytetem jest o r
            > ok starsza kuzynka. jest po prostu idealna! prawie codziennie chodzi na Msze św
            > ., nie opuszcza nabożeństw, dziennie poświęca bardzo dużo czasu na modlitwę. ba
            > rdzo chciałabym być taka jak ona, ale troche jeszcze mi brakuje. nie uważam, że
            > by wiara przeszkadzała w życiu ! to absurd! i naprawde nie wierzę "bo muszę"! w
            > ierze, bo chcę! zapewne mało osób sie ze mną zgodzi, pewnie wydaję Wam sie inna
            > i niefajna, ale szczerze mi żal tych którzy nie wierzą! szczerze żal...



            Nie cierpisz gdy ktoś obraża twoją wiarę, ale ty możesz obrażać wiarę czy też nie wiarę innych? No to sorry, coś jest nie halo... To czy ktoś wierzy czy nie to jego indywidualna sprawa i nie powinna nikogo obchodzić i spotykać się z potępieniem ludzi. Ja osobiście idę do bierzmowania, choć wcale nie wiem czy wierze. Właściwie zastanawiam się nad tym, bo moje zasady są sprzeczne z zasadami kościoła. Idę do bierzmowania, bo chcę zobaczyć czy to coś mi pomoże. Czy może będę znów wierzyć.
      • inna_odinnych Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:13
        no właśnie, niech dziecko samo wybierze. Kto powiedział, że chrzest można mieć tylko jak się jest noworodkiem? Słyszałam o osobach, które były dorosły i dopiero się ochrzciły, wzięły komunię i przyjęły inne sakramenty. To była ich 100% świadoma decyzja. A nie, Ty np. nie wierzysz, ale ochrzcisz dziecko i będziesz je wysyłać do kościoła, by "wyrastało w wierze".
    • anja_ Re: Wiara - moja decyzja? 01.10.11, 22:11
      na Twoim miejscu poszłabym do bierzmowania. może za jakiś czas uwierzysz, że Bóg istnieje. no i później i tak będziesz potrzebowała tego sakramentu do ślubu.
      • mushi. Re: Wiara - moja decyzja? 01.10.11, 22:17
        Nie wydaje mi się, że będę zdolna całkowicie zmienić swoje zdanie, które tak naprawdę wyrabiałam sobie niemal od dziecka. A ślub zawsze mogę wziąć cywilny, albo żyć na kocią łapę smile
    • koralina94 Re: Wiara - moja decyzja? 01.10.11, 22:20
      Moja katechetka twierdzi, że od Boga nigdy nie można się odciąć i ona zawsze będzie obecny w naszym życiu. To Twoja decyzja, czy chcesz wierzyć. U mnie też panuje takie przekonanie, że trzeba wierzyć. Ja się od tego w pewien sposób "odcięłam" i chodzę do Kościoła z własnej woli. Jeśli nie czujesz takiej potrzeby to nie chodź. Być może nie mówię jak prawdziwy chrześcijanin, ale tak uważam. Idziesz do kościoła jeśli czujesz, że powinnaś. Bo po co tam siedzieć i myśleć o innych rzeczach, marnując swój czas? Może apostazja jest zbyt pochopną decyzją, poza tym nie masz jeszcze do końca ukształtowanych przekonań i wszystko może się zmienić. A co do Twojej mamy, to jeśli chce, żebyś wierzyła, to powinna użyć lepszych argumentów. Ale z drugiej strony jak masz wierzyć, skoro Twoja rodzina nie jest szczególnie religijna? Z bierzmowaniem to akurat prawda. Ludzie chodzą tylko przez okres przygotowań, a później nic. Decyzja należy do Ciebie, bo wiara to indywidualna sprawa.
    • bananka idź do beirzmowania. 01.10.11, 22:22
      może zdarzy się w Twoim życiu coś, że będziesz musiała się zwrócić do...? do Boga.
      • jessicakaulitz Re: idź do beirzmowania. 01.10.11, 22:37
        Jak się będzie musiała zwrócić do Boga, to wtedy przyjmie bierzmowanie.
        Tak wgl, to argument białej sukienki i dziecka jest bezsensowny, bo pójdziesz do Kościoła Mariackiego, dasz księdzu pięć dych i Cię wybierzmuje na miejscu, bez żadnych bzdurnych przygotowań. Tak samo ze ślubem i chrztem. Idź do jakiegoś większego, bardziej znanego w twoim mieście kościoła, bo w mniejszych parafiach zdarza się to rzadziej, no i gwarantuję Ci, że nie będzie problemu. Ja też nie chcę iść do bierzmowania, ale trudno, poświęcę się, nie traktuję tego jako dowodu dojrzałości chrześcijańskiej, bo powiedzcie mi, ilu szesnastolatków, czy piętnastolatków jest dojrzałych chrześcijańsko? Dojrzałym do takiego sakramentu jest się moim zdaniem dopiero, gdy ma się za sobą już trochę życia i doświadczeń. Ja dzięki wspaniałym reformom, uważam bierzmowanie jako zwykłą formalność, żeby mieć spokój i nie denerwować rodziców. Z resztą ciężko jest to traktować inaczej, kiedy trzeba przez trzy lata (bo tak ustanowił biskup, tylko nie wszystkie parafie tego przestrzegają) łazić po podpisy, łazić na 10 różańców, rorat i tak dalej. Tego jest po prostu za dużo i zamiast umacniać, działa w przeciwną stronę. Jestem bardzo ciekawa, kiedy zacni biskupi ruszą głową i zobaczą, jak sami się rujnują.
        • mushi. Re: idź do beirzmowania. 06.10.11, 18:27
          Tak, zdecydowanie tego za dużo. Nie wiem, jak to będzie u mnie w parafii, bo przygotowania mają zacząć się na wiosnę. Nie mam pojęcia jak to wszystko w kościele wygląda, bo tak naprawdę na żadnych roratach, albo różańcu nigdy nie byłam, serio. Według mnie zamiast rorat, różańców, pierwszych piątków, powinno się organizować przede wszystkim spotkania polegające na dyskusjach i rozmowach na temat przyjęcia bierzmowania. Bo chyba szczera chęć przyjęcia sakramentu jest ważniejsza niż pieczątka postawiona za przyjście na mszę i gapienie się w sufit?
    • by_moonlight Re: Wiara - moja decyzja? 02.10.11, 00:19
      Zdecydowanie popieram twoje podejście. Bierzmowanie jest tak naprawdę sakramentem oświadczającym dojrzałość chrześcijańską, zatem jeśli kiedyś w twoim życiu zdarzy się coś, co sprawi, że zaczniesz wierzyć, to możesz ten sakrament przyjąć. Tyle w temacie. Po co masz się męczyć, jeśli to nie będzie zgodne z twoim sposobem pojmowania Boga?
      A co do pytania.. W naszych czasach dla większości ludzi najważniejsze jest postrzeganie nas samych w oczach innych. Bo przecież jak to tak można - nie wierzy, nie chodzi do kościoła, nie ma ślubu kościelnego, nie ochrzcił dzieci, nie przygotowuje wigilii na święta (bo to przecież też wiąże się z wiarą, Biblią). To nie po chrześcijańsku!
      Ja chciałabym kiedyś poznać osobę (nie księdza czy zakonnicę, a zwykłą młodą osobę), która wierzy w Boga całym sercem, bo tak po prostu czuje. Modli się i chodzi na Msze nie dlatego, że musi, a dlatego, że chce i ma taką potrzebę. I chciałabym się jej zapytać, jak ona to robi. Szkoda, że ja tak nie potrafię.
      • demi261 Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 14:00
        ja chodzę do Kościoła dlatego, że chcę, nie dlatego, że muszę, oczywiście miewam chwile zwątpienia, czasami wiara jest trudna, jednakże wierzę i moja wiara znaczy dla mnie dużowink
      • inna_odinnych Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:17
        znam taką osobę i zawsze zastanawiałam się skąd tyle wiary w niej, ale nigdy mi nie potrafiła tego wyjaśnić.
        • by_moonlight Re: Wiara - moja decyzja? 08.10.11, 19:54
          No właśnie. Ja tego nie pojmuję, ale taka wiara po prostu jest w człowieku bardzo głęboko zakorzeniona. Może tu chodzi też o wychowanie, nasze otoczenie? Nie wiem, chyba nigdy tego nie zrozumiem.
    • demetria_ Re: Wiara - moja decyzja? 02.10.11, 19:36
      Też tak myślę,ale cóż muszę wziąść bierzmowanie.
      Mam w 1kl. bo szkoła ustaliła że w 3kl. będzie dużo nauki i nie będzie czasu na bierzmowanie.
      Te podpisy są beznadziejne! w każdą niedziele do kościoła,spowiedzi,pierwsze piątki,po co to jest?ksiądz mówi,że to jest "bat"na nas.Wtf?Uważam,że każy powinien iść do kościoła z właśnej woli,a nie z przymusu sciana
    • anaesthesia Wiara - moja decyzja? 05.10.11, 18:59
      Strasznie podoba mi się Twoje podejście.
      W dzisiejszych czasach nie ma już takiej młodzieży jak Ty.
      Nikt się nie przejmuje tym, że bierzmowanie to coś więcej niż tylko papierek umożliwiający ślub kościelny czy chrzciny dziecka.
      Robią wszystko pod dyktando rodziców 'na odczep się'.
      A wiara .. w tym bierzmowanie, to naprawdę ważne zobowiązanie i jeśli ktoś nie czuje więzi z Bogiem to nie powinien robić czegoś przeciw sobie, bo to i tak będzie tylko papierek.. nic za tym nie będzie stać.
      • pola16 Re: Wiara - moja decyzja? 05.10.11, 19:06
        Ja też zadaje sobie od dawna te pytania, czemu? Zaczęło się od 'ględzenia' księży przed owym bierzmowaniem. Nie powiem, że jestem silnie związana z Kościołem, ale przyjęłam je, bo wtedy byłam gó...arą i nie wiedziałam czego tak na prawdę chcę. No i pokusiłam się na to 3 imię, wiem... próżne, ale co zrobić? O apostazji nawet nie myślałam, bo nie wiem jak się zmienię za parę lat, mogę tego żałować, a odwrotu już nie ma. Fajnie wiedzieć, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty wink.
    • jagoda1602 Re: Wiara - moja decyzja? 05.10.11, 19:06
      Szczerze? Nie wiem. Może dlatego, iż przyjęło się to jako zasadę. Albo po prostu "Ich dziecko wierzy, to nasze nie będzie gorsze.". Możliwe też, że Twoja mama uważa, że ty przechodzisz tylko taki okres, w którym odcinasz się od Boga. Każdy inaczej podchodzi do tego, więc nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.
    • msthic Re: Wiara - moja decyzja? 05.10.11, 19:22
      Właściwie to mam podobną sytuację do twojej. Nie cierpię, jak się mnie do czegoś zmusza, ale do bierzmowania muszę iść, bo "tak trzeba". Najbardziej śmieszy mnie ględzenie księdza, że "do bierzmowania idziemy z własnej woli", a raczej z woli naszych rodziców. No może poza nielicznymi przypadkami.
      Druga rzecz to przymuszanie do chodzenia na różańce, roraty i inne pierdoły. Jaki to ma sens się pytam? Jeśli pójdę tam z przymusu to jednie będę miała przez to gorszą opinię o kościele. Przecież gdybym chodziła tam z własnej woli, to nie potrzebowałabym do tego motywacji w postaci podpisów! To jest chore.
      • smileyy776 Re: Wiara - moja decyzja? 05.10.11, 21:30
        Ja tam pójdę do bierzmowania,bo chcę potem wziąć ślub i ochrzcić dziecko.Też nie czuję więzi z Bogiem/Jezusem więc to bierzmowanie jest mi na prawdę obojętne.Pójdę,ale bez żadnego uczucia...
        • wrzesniowa Re: Wiara - moja decyzja? 07.10.11, 16:41
          Jeżeli nie czujesz więzi z bogiem to po co ci ślub i chrzest dziecka? Po co ci błogosławieństwo boga, złożenie obietnicy, że będziesz dziecko wychowywać w wierze chrześcijańskiej... To całkiem bez sensu
    • lace Re: Wiara - moja decyzja? 05.10.11, 21:55
      Wiara jest oczywiście twoją decyzją...ale ja na twoim miejscu poszłabym do tego bierzmowania. Teraz jesteś w wieku gdy się buntujesz i twierdzisz, że o tylko twoja decyzja, ale nie wiesz co będzie za kilka lat. Przemyśl to dobrze. Czasami żałujemy swoich błędów,
      • mushi. Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 18:43
        Być może to naprawdę taki wiek, chociaż wątpię. Bo mimo, że nie nauczono mnie wiary w domu, to przecież chodziłam na religię i dalej chodzę (z inicjatywy rodziców), przyjęłam komunię to nigdy nie czułam, że wiara jest dla mnie czymś ważnym. Skoro nie przemówiło to do mnie teraz, czemu miałoby przemówić za parę lat?
        Może i tak być, że jednak się nawrócę, ale przecież bierzmowanie mogę przyjąć będąc osobą dorosłą.
    • zuaona Wiara - moja decyzja? 05.10.11, 22:45
      streściłaś właściwie wszystkie moje odczucia względem wiary chrześcijańskiej oraz sakramentu bierzmowania. do którego nie przystąpiłam i z pewnością nie przystąpię. dyskutowałam oczywiście na ten temat z rodzicielami - skoro to dzięki nim otrzymałam chrzest, to oni posłali mnie do komunii, to mają jakiś głos w tej sprawie. a że nie przekazali mi wartości religijnych ani uczuć względem Boga, to wyszło jak wyszło. nie rozumiem jednak myśli katolików (jak zauważyłam, naszych rodaków przede wszystkim) - "bo wypada". nie po to jesteśmy krajem tolerancyjnym religijnie, aby człowiek o własnym światopoglądzie był nierzadko zmuszany do czegoś, co nie ma dla niego większego znaczenia. uściślenie wiary? jednoczenie z Jezusem? jak, skoro nie ma podstaw? nie przekonuje mnie również argument "kiedyś będziesz tego żałować" - jeśli rzeczywiście, określmy to, nawrócę się (choć również myślę o apostazji, ale jest to jednak ważniejsza decyzja) to mogę do tegoż sakramentu przystąpić w każdej chwili.
      w czasach współczesnych wszystko to jest jedną wielką obłudą - uczniowie udają, że się pilnie przygotowują do przyjęcia ducha świętego i biegają z podpisami, stempelkami i innymi bzdurami, katecheci niczego nie widzą, nie chcą widzieć, albo po prostu to ignorują, o księżach nie wspominając. w mojej opinii, wiara powinna być sprawą indywidualną, a nie - powiedzmy sobie - przymusem. jaki to wszystko ma sens? żadnego.
      • demi261 Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 13:51
        Cóż moim zdaniem wiara to indywidualna sprawa i jeśli jesteś ateistką to po co masz iść do bierzmowania? Ludzie, którzy jednocześnie nie wierzą w Boga, a przy tym obchodzą święta Bożego Narodzenia, śpiewają kolędy, biorą ślub w kościele (bo tak ładnie), to straszni hipokryci i tyle! Ja osobiście jestem osobą wierzącą, chrześcijanką, w tym roku przyjmuję sakrament Bierzmowania, tylko, że dla mnie to wiele znaczy i np. spotkania z księdzem przygotowujące do tego bardzo mi się podobająwink Oczywiście twoje poglądy mogą nie być jeszcze ukształtowane, możesz odnaleźć w sobie wiarę, ale jeśli masz przyjmować Bierzmowanie tylko po to żebyś mogła iść w białej sukience do ołtarza, to jest chore!
        • mushi. Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 18:54
          Widzisz, dla Ciebie wiele to znaczy, więc raczej nie jesteś zachwycona wiedząc, że większość osób odbiera bierzmowanie jako coś co muszą "zaliczyć" w drodze do pełnoletniości i "wolności"? Ja właśnie nie chcę tak jak moi znajomi iść tam na siłę, żeby tylko mieć problem z głowy...
      • mushi. Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 18:51
        Wiesz, czasami myślę, że częściowo to podejście ludzi w moim otoczeniu przyczyniło się do mojej niechęci do kościoła. Nie wierzę, ale myślę, że skoro osoba, która od dziecka uczestniczy w niedzielnych mszach, mówi mi, że wierzy w Boga, a za chwilę jęczy mi, że nie chce jej się jechać do kościoła np na różaniec, nie wierzy naprawdę. Jak dla mnie to bzdury, a jeżeli ktoś naprawdę kocha Boga to nie ma, że "mu się nie chce" iść na mszę, a rodzice jeszcze muszą mu o tym przypominać, tylko idzie i robi to z własnej woli...
    • shuttlecockx3 Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 14:34
      Nic nie trzeba, nie chcesz to nie musisz. Bierzmowanie jest tylko dla ludzi którzy wierzą - i wiedzą czego tak naprawdę chcą. Przyjmiesz bierzmowanie nie z własnej woli, z przymusu - ono nic nie znaczy.
      Nie wierzysz w Boga to w co wierzysz? Nie ma człowieka nie wierzącego w zupełnie nic.
      Myślisz że świat powstał z niczego? Bardzo ci współczuję.
      Razi mnie głupota współczesnych ludzi. Bóg dał ci wolną wolę - wybieraj. Jeżeli odetniesz się od Boga - do kogo się zwrócisz? Szatana?
      Diabeł to tylko marna kopia Boga - to nie jest jego przeciwieństwo - tylko stworzenie. Sama się zastanów.
      • inna_odinnych Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:22
        Zapominasz o jednej istotnej rzeczy: jeśli ktoś nie wierzy w Boga, nie wierzy i w Szatana. Jeśli ktoś wierzy w Szatana, jednocześnie wierzy w Boga. Nie ma wiary w jedno bez wiary w drugie.
        Może są ludzie, którzy nie wierzą w nic, ale zgadzam się z jedną piosenką, że ludzie muszą w coś wierzyć. W cokolwiek.
      • wrzesniowa Re: Wiara - moja decyzja? 07.10.11, 16:47
        Nie wierzę i nie potrzebuję twojego współczucia. Wierzysz w coś co nigdy nie zostało zobaczone, wiecznie tylko wszyscy wmawiają "Bóg istnieje". Skąd oni to wiedzą? Skąd wiadomo, ze biblii nie spisali naćpani "apostołowie"? W zasadzie człowiek silny nie musi nic wierzyć bo bierze życie we własne ręce, a wierzący ciągle padają na kolana i proszą o miłosierdzie, a gdy coś się uda/spełni to oczywiście wszystko dzięki Bogu!! Myślę, że młodzież nie poznała boga i nie przyjęła go do serca tak na prawdę tylko wierzą bo rodzice, dziadkowie itd chodzą do kościoła. Co gdybyś urodziła się w Chinach? Myślisz, że dalej byś wierzyła w boga? Można być dobrym człowiekiem bez chodzenia do kościoła i wiecznego przepraszania za wszystko...
    • marsjanka115 x__x 06.10.11, 14:36
      hah . mam podobnie. właściwie to tylko różnimy się tym iż ja w życiu bym czegoś takiego nie podpisała. sądzę że wiara kiedyś spadnie na mnie jak grom z jasnego nieba . na cb pewnie też więc po co ci ten świstek papieru ? poczujesz się inaczej dzięki niemu - nie . więc nie kumam smile
      • shuttlecockx3 Re: x__x 06.10.11, 14:42
        Nic na ciebie nie spadnie - nie obawiaj się.
        Jeśli nie uwierzysz - nikt i nic ci nie pomoże uwierzyć.
        Do wiary trzeba dorosnąć i tyle.
        • mushi. Re: x__x 06.10.11, 19:06
          Sorry, ale nie rozumiem? Skoro nie wierzę w Boga, to od razu automatycznie staję się wyznawcą Szatana? Jak napisała inna_odinnych wierząc w Szatana wierzę i w Boga. A tak to chyba w moim przypadku nie działa.

          Nie wierzę w nic? Nie wiem, być może jeszcze nie wszystko mam całkowicie poukładane, ale najprawdopodobniejszym wyjściem jest dla mnie Wielki Wybuch, ewolucja i inne naukowe teorie. Może się zdarzyć tak, że za jakiś czas znajdę coś co będzie dla mnie miało sens, w co naprawdę uwierzę... Tak więc widzisz, jednak w coś wierzę. A jeżeli to, że dla mnie jest bardziej prawdopodobne, że pochodzę od małpy niż z żebra Adama, jest ci nie na rękę, to wybacz.
      • malinowyplastus Wiara. 06.10.11, 15:11
        nie rozumiem wgl twojego podejścia. Jesteś jeszcze młoda , tak naprawdę nie wiesz nic o o tym że Bóg jest wszystkim . Jest życiem , miłością , radością , bez niego nie było by nic . Może Cię to nie rusza , ale ja zawdzięczam Bogu wszystko , to że mam gdzie mieszkać , co jeść , że widzę że słyszę i że mam dwie nogi . On pomaga mi we wszystkim . Tylko nie będziesz miała tego jak nie uwierzysz , jak nie uwierzysz że jest ktoś na górze dla którego jesteś oczkiem w głowie , dla którego jesteś wszystkim . Ja dziękuję Bogu że zesłał Ducha Św. w postaci bierzmowania . Ja wierzę że naprawdę otrzymam te 7 darów Ducha Św. Myśl o mnie co chcesz , ale gdyby nie Bóg nie miałabym nic . Nie byłabym szczęśliwa , bo dzięki niemu jestem , więc byłabym stracona , i może kiedyś przypomnisz sobie moje słowa . Więc Ci polecam to uczucie .
        • mushi. Re: Wiara. 06.10.11, 19:19
          Masz rację nie rusza mnie to, ale szanuję, to że tak przeżywasz swoją wiarę. Ogólnie nie znam wielu osób, które powiedziałyby mi coś takiego jak ty, więc nie mam zamiaru się z Ciebie wyśmiewać, albo coś.
      • mimika483 Co? 06.10.11, 15:18
        Jaka wiara? Boga nie ma.
      • mushi. Re: x__x 06.10.11, 19:16
        Jak grom z jasnego nieba? smile Myślę, że to nie dzieje się nagle, a raczej to dość powolny proces. Jakoś nie wyobrażam sobie, że w ciągu, nie wiem, 5 sekund, naglę uwierzę.

        Oczywiście, że poczuję. Ppo co mam się utożsamiać z czymś, co kompletnie nie ma dla mnie sensu?
        • marsjanka115 Re: x__x 07.10.11, 22:40
          dobra dobra myśl sobie jak chcesz
          zostawiając to tak jak "ma być "czyli idąc do bierzmowania , dla spokoju [!!] a potem olewając kościół , wiarę w boga itp nie robisz starszym kłopoty przecież oni nie chcą abyś została jebaną zakonnicą , chcą tylko abyś poszła do bierzmowania żeby inni nie patrzyli się krzywo. ja bym zrobiła jak chcą dla św. spokoju ,
    • jagodowamilosc Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 14:52
      Zawsze trzeba próbować naprawić tę więź z Bogiem, bo on jest. Tylko trzeba w niego uwierzyć. To diabeł kusi cię abyś totalnie się od niego odcięła. Zapytaj się czy w twojej parafii istnieje coś takiego jak oaza. Naprawdę mnie to umocniło w wierze że Bóg istnieje naprawdę polecam. wink))))))smile
      • inna_odinnych Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:23
        A mnie oaza nie umocniła, wręcz przeciwnie ;p
    • miastowa. Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 14:58
      Ja popieram twoja postawę . Jeśli nie wierzysz nie idź . Proste , moja limitów robi własnie tak nie idzie po prostu . Czytając twoj post , czułam się jakby własnie z nią rozmawiała . Te same poglądy . Ja nie idę bo nie jestem katoliczka nawet . I tak nie wierze . Jeśli ty nie wierzysz nie czujesz więzi z bogiem to nie idź , to było by zakłamane.
    • inna_odinnych Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:07
      Są ludzie naprawdę wierzący, dla których Bóg jest najważniejszy, chodzą co tydzień do kościoła itp.
      Ja z samym Bogiem czuję się związana, ale tylko z nim. Nie wierzę w zmartwychwstanie Jezusa, nie wierzę w Kościół, więc do niego nie chodzę. Kiedy tylko czuję potrzebę, to się modlę, ale nawet tego nie robię codziennie.
      Bierzmowanie przyjęłam kilka lat temu, ale to był czas kiedy jeszcze byłam "święta". Teraz chodzę do kościoła tylko kiedy muszę: chrzest, ślub, msza za kogoś z rodziny itp...
      Co do bierzmowania, to Twoja decyzja, jeśli w przyszłości nie chcesz mieć ślubu kościelnego (co z Twojej wypowiedzi wynika, że nie - nawet jeśli wypiszesz się z Kościoła kościelny tak czy siak będziesz mogła wziąć, pod warunkiem, że Twój przyszły mąż będzie praktykujący), to po co masz przyjmować ten sakrament. Jeśli chcesz się wypisać, to się wypisz, masz 3 lata na zastanowienie się, ale łatwiej się wypisać niż znów wrócić do Kościoła...
      Tylko pamiętaj, że jak się wypiszesz, to nie tylko nie będziesz mogła ochrzcić dziecka (chyba, że mąż będzie 'wierzącym') i Twoja rodzina nie będzie Ci mogła zrobić "normalnego" kościelnego pogrzebu, tylko jest jakiś inny bez udziału księdza itp.

      Co do Twojego pytania: Bóg i wiara to co innego, niż praktykowanie w Kościele. Wierzę w Boga, ale w Kościół nie, co napisałam na początku mojej wypowiedzi. Bo jak mam wierzyć w Kościół i ludzi go reprezentujących, skoro mówią takie głupstwa? To rób, tego nie rób - to jest grzech. Słuchanie rocka i metalu jest grzechem. Czytanie książek i oglądanie filmów o magii również nim jest - ba, to może doprowadzić do praktykowania czarnej magii! I to nie tylko głosi ksiądz Natanek, spotkałam się z innymi, co twierdzili to samo. Albo co się ostatnio dzieje: sprawa z Nergalem. Protesty przeciwko jego udziałowi w tv to nic... jakiś czas temu była sprawa, że chłopak zabił młodszego kolegę, bo chciał ukraść mu dwie komórki, a biskup z tamtego rejonu stwierdził: "Zbrodni dokonał naśladowca Nergala" czy coś w tym znaczeniu. Ręce opadają. Co ma piernik do wiatraka? Jak mam wierzyć w Kościół, skoro mówią takie bzdury?
      może odbiegłam od tematu, ale kit z tym
    • wiqsiak Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:11
      Mam dokładnie tak samo jak Ty, tylko, że podpisanie jakiegoś dokumentu jest mi zupełne nie potrzebne. Pójdę do bierzmowania, ochrzszczę swoje dziecko i wszystko.. po prostu nie chcę mieć problemów w życiu.. ale w Boga nie wierzę.
    • sirkku Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:13
      Ja bierzmowania nie przyjęłam i ani nie żałuję, ani świat się nie zawalił. Zresztą wg. mnie to nie bóg stworzył człowieka tylko człowiek boga. Podsumowując: nie chcesz - nie idź.

      @shuttlecockx3: Jeżeli nie ma boga, to nie ma też szatana. Antagonista nie może istnieć bez protagonisty.
    • micancion00 Wiara 06.10.11, 15:27
      Jestem wierząca. To widać, słychać i czuć. Jeśli chodzi o wiarę nie wolno jej narzucać, jeżeli czujesz się nie związana z Bogiem to twoja intymna sprawa. Jeśli chodzi o mnie czasami zwątpiałm, ale teraz wiem napewno, że Wiara jest dla mnie czymś bardzo ważnym. Pamiętaj, to twoja sprawa czy wierzysz czy nie. Jesli nie czujesz się na siłach, nie udawaj przed nikim, że jesteś idealnie wierzącym dzieckiem. Powinnać znać sama swoją wartość. Jeśli nie masz sił by powiedzieć to mamie, czy tacie, mam prostą radę...Uwierz, w swoje możliwości, uwierz że dasz rade, bądź silna i stawiaj czolo przeciwnościom, bo wszystko możesz w Tym, który cię umacnia /Flp 4,13/smile
    • madzia11506 Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 15:33
      Ja wierzę. Nie wierzę tak jak ty. Ja chodzę do kościoła, codziennie rano i wieczorem odmawiam modlitwę. Traktuję Boga i Jezusa jak przyjaciół. Zwracam się do nich z prośbami. Oni zawsze mnie wysłuchują i moje prośby prawie zawsze się spełniają. Nawet w tych banalnych prośbach mnie nie opuszczają(kiedyś fatalnie poszedł mi sprawdzian z fizyki, szczerze prosiłam o dobrą ocenę. Na lekcji fizyki okazało się, że dostałam 4!) Dziękuje im, za to że mam gdzie spać, co jeść i że mam rodzinę. Oni na prawdę istnieją. Wiem, że w wieku dorastania zaczynasz wątpić, czy to ma sens czy to w ogóle prawda. Ale te trudne chwile miną. Powinnaś czytać Pismo Święte lub jakieś religijne pismo. Jest tam wiele informacji, które pomogą ci pogłębić wiarę. Ale jak na prawdę nie chcesz to trudno . Lepszy jeden nawrócony grzesznik, niż 100 nieszczerych wiernych....
      • mushi. Re: Wiara - moja decyzja? 06.10.11, 19:26
        Takkkk, coś nie wydaję mi się, żeby Bóg pomagał Ci, magicznie sprawiając, że nauczyciel postawi ci czwórę z fizyki. O ile rozumiem, że jesteś mu wdzięczna za stworzenie Ciebie, to ten pierwszy argument raczej mnie śmieszy niż skłania do refleksji...smile
      • wrzesniowa Re: Wiara - moja decyzja? 07.10.11, 16:52
        Myślisz, że dzięki Jezusowi albo Bogu dostałaś 4 z fizyki?! Akurat udało ci się to napisać, a żadne siły nadprzyrodzone nie miały wpływu na twoją kartkę -,- Niestety czytanie pisma świetego tylko mnie odpycha, to samo ględzenie księży - jakie oni czasami głupoty bez jakiegokolwiek sensu plotą -,-
    • pauulinka Wiara- moja decyzja? 06.10.11, 15:43
      Z głębi serca cię popieram. Bo sama nie wierzę w Boga. W kościele bywam jak muszę. Czyli na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego. Albo kiedy zmusi mnie mama.
      Moi rodzice są tacy sami jak ja tyle, że oni w Boga wierzą, a ja nie.
      Oczywiście wierzę w wszystko inne. Elfy, wróżki, UFO itd... Ponieważ sa na to dowody i więcej razy ludzie widzieli UFO niż Boga. Przez setki tysięcy lat pierd*lą o Jezusie. a ja wam coś powiem. Istnieje to w co się wierzy. A Bóg to tylko coś co wymyśla ludzka podświadomość aby móc uporać się w śmiercią i codziennymi problemami. Czy to ma sens że jak się nie pomodlę to nie będę szczęśliwa bo bóg mnie ukarze.?!. To tak samo jakbym nie powiedziała Dzień dobry nauczycielce i ona mnie obleje z przedmiotu. ... Bóg nie istnieje. On jest naszą podświadomością. A wszystkie inne nadprzyrodzone rzeczy są udokumentowane, a istnienie Boga kto potwierdzi? Kto go kiedyś widział?!. No właśnnie. A kościół to... To jest kłamstwo. Chrześcijaństwo mówi że sa tylko 4 ewangelie. Chciałoby się. Jest ich o wiele więcej. Kościół wybrał te ewangelie które mu się podobają. Zakładając że Jezus kiedyś żył. Czemu jest tyle dowodów że miał żonę Magdalenę?!. Aha. i juz tłumaczę. to ze są dowody na istnienie Jezusa to nie oznacza, że istnieje Bóg. - to nie jest to samoo.
      • mushi. Re: Wiara- moja decyzja? 06.10.11, 19:34
        Istnieje, nie istnieje - to właśnie kwestia wiary.
      • inna_odinnych Re: Wiara- moja decyzja? 07.10.11, 20:38
        Ja przeczytałam ciekawą teorię, z którą się zgadzam, że Ewangelię św. Jana napisał ktoś inny. Bo w sumie jak mógłby napisać Ewangelię i Apokalipsę człowiek, który nie potrafił pisać?
        A co do Jezusa, to że żył, to w to wierzę. Ale uważam go za proroka, swoją drogą mądrego, bo jego przypowieści i słowa, to mądre rzeczy. Nie wierzę tylko w to, że zmartwychwstał.
    • madalena wiara. 06.10.11, 15:46
      a ja wierzę W Boga, jestem z tego dumna. nie wstydzę się. najbardziej mnie irytuje jak ktoś nie chodzi do kościoła a np. do sakramentu bierzmowanie idzie. kiedyś jeden chłopak mi powiedział" ja nie chodzę do kościoła, mnie takie rzeczy nie bawią." ale do bierzmowanie poszedł, więc pytam skoro go to nie bawi to po jaką cholerę poszedł do sakramentu? przecież nie jest to obowiązkowe! takich ludzi szkoda mi! ;/ a ciebie szanuję, za to, że sama wybrałaś i nie przymuszasz się do sakramentu smile brawo za odwagę, gdyby takich ludzi było więcej kościół w Polsce wyglądałby inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka