pattinsonowa007
31.01.12, 19:16
Cześć.
Dziwię się sobie, że weszłam na takie forum. Zawsze dusiłam problemy w sobie. Ale to zaczyna mnie przerastać.
W sumie nie pamiętam, żeby między rodzicami było dobrze. Zawsze coś, którejś stronie przeszkadzało. Tylko jak byłam mała to ukrywali kłótnie, zamykając mnie w pokoju siostry. Mówili coś do niej, czego wtedy nie rozumiałam i po prostu ona zajmowała mnie, bym nie słuchała tych krzyków.
Teraz jak jest? Gorzej. Mają głęboko gdzieś czy ja jestem w domu z kumpelą, czy sama. Drą koty, nie zwracając na nic uwagi. Tylko przy babciach udają, że wszystko jest w porządku. Że są kochającym się małżeństwem z długim stażem. Przecież ja wszystko wiem.
Przecież zawsze ja jestem pod ręką, żeby mama pokazała ojcu jaki jest, co ze mną robi. Nie musi nic powiedzieć, żebym płakała bez powodu. Nigdy taka nie byłam. Nigdy nie płakałam. Zawsze udawałam twardą, bo tylko na siebie można liczyć, prawda?
Ojciec pije. Zbyt często. Może nie jest alkoholikiem, ale nie wiele już mu brakuje. Przychodzi prosto z pracy, a ledwo stoi. Mama stara się być spokojna, ale nawet pies, który jest za ojcem, gdy go widzi w takim stanie, przybiega do mnie i się przytula. Ojciec zawsze się zapiera, że on w ogóle nie pił, a ledwo można go zrozumieć. Mama zawsze płacze.
Kiedyś była sytuacja, że mama była już gotowa skakać z czwartego piętra. Gdyby się nie odwróciła i nie zobaczyła mnie, 10-letniego brzdąca patrzącego na nią z przerażeniem i płaczącego, pewnie by się nie zawahała.
Była też sytuacja, że już miałam wchodzić do mieszkania, a rodzice akurat się kłócili. Usłyszałam urywek 'Gdyby nie [imię] dawno bym już się zabiła..' Nie weszłam do domu. Pobiegłam. Wróciłam dopiero o 23. Oczywiście ja zawiniłam, nie odzywając się.
Opuściłam się w nauce. Nawet wychowawczyni coś zauważyła. Na lekcjach siedzę zapatrzona w ścianę, jakbym zobaczyła tam nie wiadomo co. Nauczyciele non stop zwracają mi uwagę, zrobiłam się agresywna wobec nich. Nie mogę sobie poradzić z tym, co dzieje się u mnie w domu. W szkole, na przerwach, udaję, że wszystko jest w porządku, wymuszam śmiech... Nie chcę pokazać, że coś się dzieje.
Mam przyjaciółkę, która wesprze mnie we wszystkim. Wstydzę jej się powiedzieć. Jej rodzice doskonale się dogadują. Bardzo często do niej przychodzę, bo oni są dla mnie milsi niż moi. Zauważa, że coś się dzieje, ale nie chce odezwać się pierwsza. Wie, że jestem taka, że jak nie odezwę się pierwsza, to ona nie wyciągnie tego ode mnie w życiu. Nie chcę powiedzieć jej, jacy moi rodzice są. Wie, że ojciec popija. Cóż, wie pewnie pół mojej szkoły, tylko nie wiedzą, że to akurat mój ojciec. Nie wiedzą, że ten zataczający się facet, który idzie i gada do siebie to mój ojciec.
Co mam zrobić? Na pewno nie pójdę do szkolnego psychologa, nie otworzę się przed rodziną. Lubię samotność, lubię zachowywać ból dla siebie.