Dodaj do ulubionych

problem z rodzicami...

22.07.12, 17:35
witam, mam 17 lat a moj chlopak 19. od poczatku stosunek mojego taty do niego byl bardzo zly. jakies pol roku temu moj tata zabronil mi sie spotykac z moim chlopakiem (wtedy jeszcze nie bylismy razem). mimo tego zakazu spotykalismy sie moze nie czesto ale jakies 2 - 3 razy w tygodniu i tak bylo do teraz. ale moi rodzice pomimo mojego wieku traktuja mnie jak dziecko rzadko moge wychodzic z domu no w piatek chcialam pojsc na pizze to nie chcieli mnie zawiezc, wczoraj godzine blagalam ich zeby mne puscili na impreze pozwolili mi pojsc ale o 12 po mnie przyjechali... dzisiaj jak chcialam pojechac do kolezanki (spotkac sie z chlopakiem) tata mi zabronil i powiedzial ze wczoraj bylam i mi wystarczy... poklocilam sie z nim w zlosci powiedzialam zeby sie pocalowal w dupe ale ja juz tak nie moge ciagle mi czegos zabrania nie wiem czy daje mu to jakas satysfakcje a ja tylko przez te 3 dni placze caly czas sad juz nie mowie o tym ze w roku szkolnym za oceny zabronil mi wgl z domu wychodzic przez miesiac i zabral mi laptopa. moj chlopak mowi ze nie moze juz tak sie ukrywac bo to go bardzo meczy mnie zreszta tez. ale boje sie powiedziec o tym rodzicom bo znajac ich zabronia mi sie z nim widywac jak zawsze. nie wiem co mam robic moj chlopak wczoraj plakal przy mnie ze on juz tak nie moze... sad
Obserwuj wątek
    • esy_folresy Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 18:39
      A co a to twoja mama? Moze spróbuj z nia szczerze pogadac, bez taty? Moje kolezanki mają podobnie i nie wiem co innego mozna zrobic. Pamiętaj, że twoj tata chce dla Ciebie jak najlepiej. Może jego zdaniem wlasnie takim postępowaniem próbuje Cię chronić?
      • paulinka. Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 18:49
        moja mama nie jest az taka ale tata i tak nie liczy sie z jej zdaniem wiec ona duzo mi nie pomoze... poza tym mowi ze nie zasluguje na nic i ma mnie w dupie interesuje sie tylko soba. moze i chce dla mnie jak najlepiej ale w domu caly czas siedziec nie moge bo to ze mi nie pozwala jezdzic do kolezanki bo stwierdzil ze mi wystarczy to troche przegiecie wg mnie. poza tym przez ta cala sytuacje moj chlopak sie do mnie nie odzywa i to juz chyba bedzie koniec... nie dziwie sie mu bo to jest nienormalne a widze ze mnie na prawde kocha a jak wczoraj plakal przy mnie moze byl po paru piwach ale nie moglam tam sad
        • esy_folresy Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 18:57
          Zupełnie nie wiem co bym zrobila na Twoim miejscu. Znając życie to pewnie zaczęlabym klamać o zajęciach dodatkowych i podobnych rzeczach. Ale to na dluższą metę nie zadziala. Jesteś prawie dorosła i nie możesz ukrywać się z chłopakiem. Może powiedz tacie, że spotykasz sie z nim i musi to zakaceptowac, przecież Cię nie upilnuje 24h. Albo zaproś go do siebie gdy Ty nie bedziesz mogła wyjsc..chyba go nie wyrzuci ?
          • paulinka. Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 19:04
            nikt nie wie co mam robic... sama juz sil do tego nie mam caly dzien tylko placze z tego powodu a jak on mnie rzuci to juz wgl moje zycie nie bedzie mialo sensu... wczoraj powiedzial ze nie jest szczesliwy a ja go kocham i chce zebym byl wiec moze powinnam mu dac spokoj zeby sie nie meczyl ze mna juz? w sumie mialam isc do kolezanki ale tak na prawde mialam sie z nim zobaczyc i w ostatniej chwili napisalam ze znowu nie moge i sie do mnie nie odzywa... jutro postaram sie z nim spotkac moze pojade na zakupy i tam... w sumie to na wakacjach sie spotykamy jakos 3 razy w tyogniu po 2 godziny ale co to jest jak chcialabym spedzac z nim kazda chwile sad
            • paulinka. Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 19:07
              a co do zapraszania go do siebie to nie ma zadnych szans z zadnym chlopakiem bo tata powiedzial ze wgl tego nie akceptuje i moge dopiero jak skoncze studia.. podejrzewam ze boi sie ze moge zajsc w ciaze bo coraz wieciej nastolatkow wpada. ale mi juz nie chodzi o to zeby przychodzil do mnie do domu tylko o to zeby mogl po mnie przyjechac normalnie i wziac mnie na pizze albo cos... na poczatku tak bylo tak jakies 5 razy a potem tata stwierdzil ze on jest nie dla mnie
              • wampire13 Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 20:31
                Ech..strasznie ci współczuję...naprawdę przykra sprawa.
                Słuchaj, a nie mogłabyś wziąć ojca na stronę i pogadać z nim jak człowiek z człowiekiem? Wytłumacz mu całą sytuację, powiedz mu jak bardzo cię rani i jak bardzo kochasz swojego chłopaka..albo może we dwójkę z nim pogadajcie? Może to coś pomoże...

                Życzę powodzenia smile

                • paulinka. Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 21:50
                  chyba nic lepszego nie moge zrobic tylko z nim pogadac musze tylko poczekac na odpowiedni moment... ale boje sie jego rekacji sad zapomnialam dodac ze moja mama wie a raczej domysla sie ze z nim jestem ale ona nic do tego raczej nie ma.
    • kokosh_ Re: problem z rodzicami... 22.07.12, 22:45
      radykalne rozwiązanie - mogłabyś powiedzieć ojcu, że go kochasz i szanujesz jego decyzję, skoro go to uszczęśliwia. a potem prostu płacz - wszędzie, do obiadu, do kolacji, rano - żeby widział. nie sugeruję już tu okaleczania się, czy coś, to chyba zbyt radykalne środki. każdy rodzic cierpi, gdy cierpi jego dziecko. może zrozumie, że to nie jest "letnie zakochanie" tylko coś poważniejszego.
    • morfina Re: problem z rodzicami... 24.07.12, 15:26
      Rozmowa . Porozmawiaj z nimi dlaczego mają do ciebie brak zaufania . Spróbuj ich zrozumieć . Nie naskakuj . Po przedstawieniu ich wniosków zaprezentuj twoją stronę . Wytłumacz im , tylko spokojnie , że masz już 17 lat , nie 11 i niebawem staniesz się pełnoletnia i musisz się uczyć robić pierwsze kroki w dorosłym życiu . Musisz być konsekwentna .
    • atmosphere. Re: problem z rodzicami... 28.07.12, 15:46
      Spróbuj jeszcze raz porozmawiać powiedz mu, że masz 17 lat a nie 12 i masz prawo decydować jakiego będziesz mieć chłopaka, w końcu za niedługo będziesz miała 18 lat i nie będą mogli ci zabronić spotykać sie z chłopakiem ( tak uważam ) .
      A twój chłopak też musi zrozumieć, że jest ci tak samo ciężko jak i jemu ;/
      Powodzenia smile
      • paulinka. Re: problem z rodzicami... 08.08.12, 12:52
        chlopak w niedziele ze mna zerwal bo juz tak nie mogl... mialam szlaban i w sumie dalej mam od 2 tygodni nie wychodze z domu a z nim spotkalam sie z nim tylko 3 razy w tym czasie. powiedzial ze jezeli porozmawiam z rodzicami i sie zgodza to do mnie wroci bardzo mi na tym zalezy ale boje sie... moi rodzice sie poklocili i sie nie odzywaja. wczoraj porozmawialam z tata na temat mojego szlabanu przeprosilam go za to ze kazalam mu sie w dupe pocalowac ale narazie mi go nie odwolal.. kolezanka radzi mi zebym porozmawiala z mama o calej sytuacji i powiedziala prawde o chlopaku... mysle ze tak powinnam zrobic... a z tata musze zalatwic jak najszybciej ten szlaban i tez mu powiedziec.. tylko najgorsze jest to ze nie mam duzo czasu na to sad a wy co myslicie o tym wszystkim ?
    • mesajahforever Re: problem z rodzicami... 08.08.12, 13:14
      Ja bym przyprowadziła chłopaka do domu i prosto poszła do rodziców, przedstawiła im go i powiedziała, ze jestem zakochana i, ze oni nie mogą mi zabrać miłości i chłopaka. Ja bym zawalczyła i sprzeciwiła się rodzicom. kiss
    • koty2013 Re: problem z rodzicami... 08.08.12, 14:36
      ja mam 12 lat to z domu nie mogę się ruszyć i na rzadnej imrezie jeszcze nie byłam musze czekać w szkole nie mogę wychodzić z koleżankami nigdzie i mieliśmy się wybrać po zakończeniu roku szkolnego z dziewczynami na pizze ale mnie w pizzeri nie byłoangryangryangryangryangryangryangryangryangrycryconfused
    • szatynka że co? 08.08.12, 16:18
      cześć, też mam siedemnaście.

      troszkę dramatyzujesz, a raczej rzekłabym - bardzo. rodzice ci nie pozwalają wychodzić? ciesz się, że możesz się lenić. masz zapewne wszystko zapewnione - ciuchy, żarcie, internet. widzisz, sama w te wakacje byłam na kilku imprezach, ale po całym dniu roboty. jak się chce coś mieć, to trzeba na to zapracować. proste. moi rodzice nigdy się ze mną nie paprali, nie pozwalali mi na tyle, na ile mogły sobie pozwolić moje koleżanki. gdy one wypisują mi esy jak świetnie jest w jakimś-tam-klubie, ja sprzątam/robię obiad/pomagam tacie w robocie. życie jest brutalne.

      rozumiem twoich rodziców. nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z ilu rzeczy oni muszą rezygnować, by za każdym razem mieć czym zapłacić za rachunki. to wszystko jest drogie. i jak słuchają jeszcze córeczki, która wciąż chce gdzieś iść, a w domu pewnie tylko zmywa naczynia, no to litości.

      może spróbuj od innej strony - zapytaj czy mogłabyś pomóc w tym czy w tamtym. pracowałaś w te wakacje? nie? to znajdź pracę w przyszłym roku. rób rzeczy, które widać, są namacalne.

      a chłopak rzeczywiście musi cię mega mocno kochać skoro jak tylko idzie coś nie tak woli zerwać stosunki i 'męcz się maleńka', hoho. niech on sam ruszy tyłek i jak taki wielce ważny, dorosły i sratataj - to niech pogada z twoim ojcem, rany.

      wkurzyłam się. nie działacie. płaczecie.
      • ilovesparrow Re: że co? 08.08.12, 17:56
        Popieram szatynke... Też mam 17 lat. Jak byłam młodsza faktycznie musiałam siedzieć w domu żadnych wyjść, nigdzie. Ale przez caly ten czas pomagałam w domu jak mogłam,starałam się nawet w szkole. jak rodzice widzą zaangażowanie to potem na więcej pozwalają. Dlatego teraz juz mam wiekszy luz jeśli chodzi o wyjścia ze znajomymi. Nie ma co sie ze nimi kłócić, bo można sobie tylko pogorszyćwink
        A jeśli chodzi o chłopaka... cóż, co to za miłość jeśli ucieka gdy pojawią sie problemy. może mu być ciężko, wiadomo, ale co, tobie jest lekko?? zamiast cie wspierać to on jeszcze bardziej cie dołuje i odchodzi... ja bym chyba wolała sobie takiego odpuścić.. uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka