Dodaj do ulubionych

moje grzybobranie 2

28.09.05, 05:47
witaj, Mama.mimi,
Twoje "moje grzybobranie" mnie poruszylo....
Ja tez podejrzewam u siebie duzo dluzsza historie choroby niz mi sie to
poczatkowo wyddawalo.

DZIECINSTWO:

Z tego co teraz po dokladnej analizie sobie przypominam to ja bylam zawsze
chorowitym dzieckiem. Kiedy moja mam byla ze mna w ciazy mieszkala w
mieszkaniu z grzybem. Zaraz po moim urodzeniu bylam bez przerwy chora-
zapalenie ucha, nic nie pomagalo. W kazdym razie od urodzenia sprycowali mnie
antybiotykami. Po pol roku wyladowalam w szpitalu - zapalenie pluc. Pewnie
tez dali mi antybiotyk. Potem nawroty zapalenia ucha i decyzja o
przewiezieniu mnie do babci na wies, bo o zmianie mieszkania moi rodzice
mogli tylko pomazyc.U babci wychowywalam sie do 6-go roku zycia- bylam zdrowa
jak rzepa. Po powrocie do rodzicow, na nowe mieszkanie przez 3 lata
funkcjonowalam ok. Ale schudlam duzo w wieku 9-10 i wtedy pamietam, ze
zaczela sie jazda bez trzymanki.... Bywalo, ze lekarz diagnozowal u mnie 3
choroby na raz , zazwyczaj zapalenie oskrzeli, zapalenie ucha i cos tam
jeszcze. I raz prawie 3/4 roku szkolnego spedzilam w domu na
zwolnieniu...zaden antybiotyk (oczywiscie nie dzialal) a ja w kolko lapalam
wszystkie mozliwe przeziebienia i oskrzelowe sprawy.
Potem w wieku 13 lat uodpornilam sie jakos, jednoczesnie przytylam wtedy
sporo (okres dojrzewania) i tak dlugo jak dlugo nie chudlam tak dlugo ze
zdrowiem bylo ok...
Jednak kiedy zaczelam zbijac wage w wieku okolo 20 lat zaraz zaczynalo sie
serie przeziebien.
Ale oprocz tych przeziebien i stanow agresjii,niecierpliwosci, czy zmeczenia
nie obserwpwalam nic bardziej niepokojacego.A zaden lekarz nie obserwowal u
mnie nic co by mozna bylo nazwac choroba.
Jednak ja mysle, ze KAZDY SPADEK WAGI U MNIE ma scisly zwiazek ze spadkiem
odpornosci oraz z podatnoscia na przerost candidy.
Wtedy jeszcze nie bylam lasuchem....raczej kawa czarna mnie rajcowala i
niejedzenie, zeby ladnie wygladac.

2001 rok - 25 LAT - praca w domu z grzybem.
Juz po tygodniu pracy w domu z tym gow.... dosytalam takiego kataru, ze
nazwac to mozna katarotok.Do tego gleboki kaszel, jakies straszne dreszcze,
pocenie nocne.... Po miesiacu jakby minelo....
Ale ten straszny katar meczyl mnie kilka miesiecy, dodatkow wywiazalo sie
zapalenie ucha, inne symptomy: ogromny stress,pocenie sie w ciagu dnia,
nieodparta ochota na ALKOHOL (obalalam 10 butelek piwa na weekendzie albo ze
dwie wina) i rzucawki na cukier , bezsennosc, panika, strach przed nieznanym
(alkohol swietnie lagodzil ten stan stresu i strachu) , zab madrosci ,ktory
mi zaczal kielkowac zaczal podchodzic ropa (do dzis podchodzi i nie moze
urosnac) zbrzydlam na twarzy.
Po roku lazenia z tym chorobstwem okazalo sie, ze mam paciorkowca w gardle.
Antybiotyk pomogl, naprawde pomogl, pierwszy i odtatni antybiotyk, ktory
dobrze zadziala- minelo wszystko jak reka odjal...

Ale co z tego ze pomogl na gardlo....jak zaraz dostalam PACIORKOWCA W POCHWIE
i grzybice odjelitowa i niestety na te sprawy zaden antybiotyk (wzielam chyba
z 10) nie pomogl do dzis. Tzn paciorkowca teoretycznie nie ma , ale grzyb
jest i duzo nie trzebna, zeby i pacior przeklety wrocil.
2003
Obserwuj wątek
    • homeopatkaqq Re: moje grzybobranie 2 28.09.05, 06:27
      2003 rok - zmiana pracy i tam tez grzyb w domu......
      Co za pech,pierwsza moja mysl: trzeba byc ostatnim pechowcem,zeby wpadac z
      deszczu pod rynne.... Ale po zastanowieniu sie uswiadomilam sobie, ze w
      klimacie wilgotnym miasta w ktorym mieszkam (USA) co czwart dom ma grzyba....
      I sa ludzie,ktorzy nie odczuwaja negatywnych skutkow obcowania z grzybnia, a sa
      tacy jak ja alergicy wziewni, ktorzy po tygodniu padaja jak muchy.

      Przy tym grzybie wrocily mi wszytkie gardlowe sprawy: kaszel, ropny zielony
      katar, anginy ropne, ucho, zatoki, bole kosci nosa...reumatyzm,+ extra gratis
      pare nowych dolegliwosci: gazy niesamowite (po kazdym kesie ), klocie w klatce
      piersiowej, astmatyczny oddech, skakanie miesni,trzesace sie rece , krecenie
      sie w glowie, niekoordynacja miesni twarzy (kiedy mowilam platal mi sie jezyk)
      chudniecie, wydalanie niestrawionych kawalkow pozywienia (glownie warzywa,
      ktore nawet kolor zachowaly pierwotny),nieumiejetnosc koncentracjii, powazne
      klopoty z pamiecia,rozkojarzenie, wybuchy histerii,brak zainteresowania swiatem
      zewn., depresja,strach, mysli samobojcze, cos z tarczyca - migotanie serca,
      schudlam, brak apetytu, krwawienia z pochwy, , ...
      Wielokrotnie chodzilam z tym do lekarzy,ktorzy jak mnie widzieli po raz setny
      to smiali mi sie w oczy mowiac, ze ja chyba z pieniedzmi nie mam co robic tylko
      wydawac na wizyty.....Dawali mi srodki uspokajajace : Librax. czulam sie po
      nich bardzo spokojnie,ale na gardlo i pochwe nie pomagaly.....
      Kolejna wizyta u jeszcze innego lekarza- dal mi antybiotyk na wszystkie
      przeziebieniowe sprawy....mowil ze na ucho i katar na pewno pomoze
      Po zazyciu tego antybiotyku pochwa dostala paciorkowca automatycznie. Wiec po
      dwoch tygodniach dostalam na pochwe drugi antybiotyk.
      Po serii antybiot. zaczelam smierdziec....odor skory...
      Na nic nie pomogly mi te leki, czulam sie coraz gorzej, przez 3 miesiace nie
      wychodzilam z domu.....

      Dopiero w 2004 roku (wrzesien) dowiedzialam sie o istnieniu choroby candida. I
      o tym powiedziala mi lekarka medycyny naturalnej.
      Zadawala mi pytania odnosnie dolegliwosci i na kazde odpowiadalam: TO TEZ MAM.
      Na poczatku nie moglam zmusic sie do diety....
      Ale w grudniu postanowilam sie zmobilizowac i przeszlam na dietke.
      Bylo ciezko,naprawde. Kusilo mnie do tych mak, przetwarzanych
      paluszkow,chrupek,kawki - podstawowwych produktow mojej wczesniejszej marnej
      diety.
      Stosowalam od samego poczatku citrosept,probiotyki, B-complex,jakies ziolowe
      leki na candide.Robilam lewatywy u lekarki od jelit.
      Juz po miesiacu bylo lepiej. Ale potem zaczal sie okres die-off i trwal chyba
      ze 4 miesiace i bylo mi ciezko.... nasilenia objawow psychicznych...,poczucie
      bezsensu.
      Mimo to widzialam, ze jestem w lepszej formnie.

      MAJ 2005
      zaczelam brac homeopatie - przez pierwszy miesiac mialam poprostu odlot, czulam
      sie wysmienicie, psychika byla jak nowonarodzona, moglam gory przenosic, w
      stolcu pojawily sie nareszcie sluzy, na ktorych widok czekala moja lekarka od
      jelit. Sluzy wiaza martwa candide i wydalaja ja.
      Jedyne co mnie niepokoilo to wiecej nalotu na jezyku przez cale wakacje .

      LIPIEC 2005
      Calyczas na homeopatii.
      Wzielam tez przez 3 tygodnie nystatyne, na poczatku myslalam,ze ona nie
      pomaga...bo gorzej sie czulam, ale teraz z perspektywy czasu mysle, ze pomogla
      troche- test na sline wyglada duzo lepiej i ja na twarzy zdrowiej wygladam. Raz
      spanikowalam , bo znow pojawily sie sznury w tescie na sline....ale potem juz
      nie....
      Tylko z pochwa sie pogorszylo po tej nystatynie...ale biore caly czas kwas
      borny, wiec juz po miesiacu od wziecia nystatyny pochwa sie unormowala.

      16 WRZESIEN
      wzielam ANRY.
      Najpierw nalot zniknal...potem bylo go tak duzo, ze mialam wrazenie, ze ja mam
      korzuch smietany na jezyku.
      Ale oprocz smierdzacego oddechu, wielowarstwowego nalotu na jezyku, kilku
      pryszczy na udach nie mam jak dotad zadnych nasilen jakis bardziej widocznych.
      No i mam wlasnie mysli troche sceptyczne co do tego anry....bo moze to tez nie
      jest skuteczne?

      Do wyleczenia mam jeszcze pochwe i czeste infekcje gardla, ale delikatne. Z
      psychika jest dobrze.Zadnych ruchow miesni, trzesacych sie rak, bezsennosci,
      katarow, zatok nie mam....
      Na pewno jakies 80 % objawow odeszlo, ale ciagle pozostaje mi pochwa i
      podnoszenie odpornosci gardla.
      Mysle, ze powinnam zrobic sobie niedlugo badanie kropli krwi na grzyby i
      bakterie , zeby zobaczyc w jakim stopniu zredukowalam ta candide ....
      • ape80 Re: moje grzybobranie 2 01.10.05, 14:49
        Wiesz, moja historia jest trochę podobna:

        Od urodzenia mieszkałem w domu "z grzybem". I chorowałem na oskrzela i gardło,
        zatoki przez cały okres dzieciństwa. Poprawiało się jak wyjeżdzałem do
        sanatorium na wakacjach. Lekarze leczyli mnie oczywiście antybiotykami. Później
        był okres dziecka -niejadek (smakowały mi tylko słodkie serki, snikersy, pączki,
        drożdżówki. Okres szkoły słodycze (mars, m&ms, bounty)i kolorowe napoje (coca
        cola, pepsi) bo przecież zaczął się okres kapitalizmu - wszystkiego pod
        dostakiem, amerykański styl życia jest przecież cool. Studia, to stres, brak
        śniadań, piwko, imprezy, zero snu. Szybkie i coraz szybsze życie - wyścig
        szczurów: bo muisz być najlepszy na roku, mieć najlepsze praktyki, bo muisz być
        chlubą rodziny.

        U mnie spadek wagi to też zmniejszona odporność. Pomimo, że zdrowo się odżywiam
        to mam problem z przytyciem. Miałem dużo różnych dolegliwości, stosuję dietę i
        masę specyfików, zażywam homeopatię, i widzę poprawę. Ale to nie jest trwałe,
        wciąż mam uczucie - uzasadnione,że coś jest nie do końca w porządku.

        Aaa, i też jestem z Rzeszowa, tylko że Ty na emigracji. Napisz mi jak hodować te
        probiotyki kaukasie - bo czekam na część - wychodowaną, którą wysłałaś Sylviane.
        • homeopatkaqq Re: moje grzybobranie 2 04.10.05, 02:34
          Milo poznac ZIOMKA smilePozdrawiaqm Rzeszowek!!!!!!!!!!
          No wlasnie, jak nie grzyb w scianie to czasy wyscigow szczurow nas wykoncza...
          Mam nadzieje, ze jakos razem w tej naszej grupie wirtualnej damy rade tej
          wrednej candidziesmile
          Ciesze sie, ze masz kontakt z Sylwiane, ona na pewno dobrze pielegnuje te
          ziarenka, wiec mam nadzieje , ze i Tobie sie rozmnoza i pomoga!
          Tu zamieszczam kilka ogolnych wytycznych jak traktowac te ziarna :
          Probiotyki kaukazkie zalewasz mlekiem na jedna dobe lub nawet na 12 godzin
          (przez noc stoja) i na drugi dzien przecedzasz. To co przeleci przez sitko to
          Twoj kefirek, a odsaczone ziarenka wedruja spowrotem do sloiczka i zalewasz je
          nastepna porcja mleka. Mleko nie moze byc w innej temperaturze niz ziarna, tzn
          jak jest chlodne z lodowki to je zawsze podgrzej przez pol minuty na kuchence
          do temperatury letniej....ja czasem nawet wsadzam to mleko na 20 sekund do
          mikrofalowki, choc nie jestem jej zwolenniczka.
          Ziarna powinny stac w zacienionym miejscu, w temperatrurze pokojowej, daleko od
          przeciagow. Umieraja jak temp. przekroczy 40*C (daleko od slonca i kuchenki
          gazowej!!!).
          Nigdy nie wolno ziaren probiotycznych zalewac woda chlorowana (gina probiotyki)
          ani mieszac w metalowych miskach czy metalowymi sztuccami.
          Ja trzymam ziarna w duzym 1,5 litrowym sloju, a jak przecedzam to przez sitko
          plastikowe, do miski z plastiku i mieszam lyzka drewniana.
          Czesto , kiedy ziarna po 12 godzinach sa juz ready, wsadzam je do lodowki i
          wieczorem odcedzam schlodzone. Kefir 12-godzinny jest mniej kwasny i bardziej
          gesty.
          Kiedy nie mam czasu na picie kefiru (wyjazd lub przerwa w piciu) wsadzam swiezo
          uzyskany kefir po 12 godzinach fermatacjii do lodowki i moga tam one siedziec
          nawet do tygodnia czasu. Ziarna w niskiej temperaturze nie mnoza sie bowiem ,
          nie fermentuja, sa w stanie uspienia. A po tym tygodniu wyciagam sloik z
          lodowy, przecedzam i pije swieży nadal kefir.
          Sylwiane wie wszytko na temat ziaren, mysle,ze ci wylozy to doskonale.
          Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia!
    • homeopatkaqq Re: moje grzybobranie 2 28.09.05, 06:51
      WRZESIEN 2005
      zaczelam zazywac BABKE PLESZNIKA Z BLONNIKIEM.
      I to dziala na moja pochwe rewelacyjnie. Podczas brania nie mam zadnych
      dolegliwosci pochwy!!! Nawet cukierka zjadlam dla sprawdzenia- nic mnie nie
      zaswedzialo.
      Babka plesznika wiaze wszystkie toksyny i zle rzeczy w jelitach.



      Co do dotychczasowych dolegliwosci pochwy to dotycza one swedzenia lub
      pieczenia calego odcinka sluzowki skory laczacego wargi sromowe i odbyt,
      swedzenie odbytu, klucie w pochwie lub przy jej wylocie.
      Pojawia sie to zawsze wtedy w reakcjii na zjedzenie czegos niezdrowego lub
      braku wody w organizmie. Nie mam zadnych uplawow, a jedyne co wydobywa sie z
      pochwy to przezrozysty sluz, ktory w wodzie klozetu zaznacza sie jak
      mgla....jak osad z mydla....I to jest typowa grzybica odjelitowa.(tak twierdzi
      lekarka od jelit)
      Cytologie mam 1 grupe od lat....a grzyb wchodzi przez nieszczelne jelito i tam
      zaczyna rozsiewac bakterie.


      • mefistoola Re: moje grzybobranie 2 03.10.05, 17:03
        BABKE PLESZNIKA Z BLONNIKIEM.?? co to? gdzie sie kupuje?
        • asiabed Re: moje grzybobranie 2 03.10.05, 19:15
          Chodzi tu - jak sadze - o Colon C (lacidophillus acidophillus + babka plesznik
          (blonnik z babki plesznika) + prebiotyki (fruktoligosacharydy).







          • homeopatkaqq Re: moje grzybobranie 2 04.10.05, 02:17
            nie umiem ci powiedziec, gdzie kup[ic babke plesznika w Polsce, zdaje sie ze u
            ojcow Bonofratow (Krakow, Warszawa) mozna to kupic.
            Ja kupuje ja zagranica pod naZWA PSYLLIUM HUSK.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka