Dodaj do ulubionych

najwieksze moje niepowodzenie...

15.04.06, 10:39
witam,
fakt ze ja wprowadzałam diete b a r d z o s t o p n i o w o...
nie nagle (np. od 1-go dieta) i może mi sie uda kiedys wyeliminowac
pieczywo...
jem szczerze 6-7 kromek razowca dziennie. czasem zamiast razowca wase.
wiem ze to jest podstawowy błąd... i pewnie Wy wszyscy jakoś poradziliście
sobie z takim problemem...możecie sie podzielić?
problem w tym ze cięzko mi brac np.zupy do pracy. i jak na śniadanie zjem
chleb to nie mam motywacji zeby nie zjesc go na kolację... (bo jak juz łamię
zakaz rano....)
z innymi produktami nie miałam wiekszego problemu - np. z alkoholem, cukrem,
mlekiem, kawą, lodami, herbata, sokami, płatki kukurydziane, pizzą..itp.. -
bo po nich mialam duze objawy (głowa i brzuch) i miałam dużą motywacje zeby
tego nie jeść/pić...
a z chlebem jest tak, ze nie oczuwam po nim objawów... a wiadomo ze to na
drożdzach...
napiszecie jak sobie z tym chlebem radzicie/poradziliście?

Obserwuj wątek
    • maxion1 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 15.04.06, 11:17
      Witaj.
      Ja rozwiązałem problem kupując chleb pieczony na zakwasie i tak już od roku nie
      jem innego pieczywa. Akurat szczęśliwie się składa, że nie mam żadnego problemu
      z jego kupnem, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są w takiej komfortowej
      sytuacji. Pozostaje wówczas wypiek własny.
      Pozdrawiam smile
      ---
      www.candida.yoyo.pl
      • ulaa4 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 15.04.06, 11:26
        dziękuję za odpowiedź smile
        możliwe ze w szczecinie gdzieś jest taki chleb.(jakby ktoś wiedział to prosze
        sie podzielić) jak trafię na taki to dam znać.(chociaż nie wiem czy jest tu
        ktos ze szczecina....) a może jednak zmusze się i nauczę sie sama piec...
        ten co jem na pewno jest na drożdżach bo ma piekne dziurki sad
        • iwna19 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 15.04.06, 11:57
          ja tez jem tylko chleb zytni na zakwasie, ewentualnie chleb gryczany na
          zakwasie. co prawda zeby go dostac trzeba jechac ode mnie jakies 30 min
          tramwajem i w piekarni zjawic sie rano, ale na szczescie moja mama pracuje w
          poblizu i mnie zaopatruje smile Proponuje popytac w piekarniach. Jesli sami nie
          beda piekli to moze dadza namiar na jakas piekarnie ktora piecze taki chleb. Ja
          osobiscie pieczywa nie jestem w stanie wyeliminowac, poniewaz po chrupkim mam
          jakies dziwne jazdy zoladkowe, a poza tym kiedy caly dzien nie ma mnie w domu,
          musze brac ze soba jakies kanapki. Wiele osob na forum twierdzi, ze trzeba
          zupelnie zrezygnowac z pieczywa, nawet tego na zakwasie, ale ja nie mam
          mozliwosci zeby to zrobic i musze przyznac ze po tym chlebku czuje sie calkiem
          niezle. Pozdrawiam!
          • ulaa4 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 15.04.06, 12:07
            witam.

            czy mogę wiedzec czy jestes ze szczecina? a jezeli tak to gdzie mama kupuje dla
            Ciebie ten chlebek?
            ostatecznie przetestuje ta wase (jak na razie nie mam po niej objawow ale
            jadlam jej malo)

            problem z wyeliminowaniem pieczywa polega na tym ze jestem cały dzien poza
            domem...
            pozdrawiamsmile
            • iwna19 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 15.04.06, 15:30
              no niestety jestem z Krakowa wiec raczej Ci nie pomoge, ale jestem pewna ze w
              Szczecinie tez sa piekarnie ktore pieka chleby na zakwasie. Nawet jakby taka
              piekarnia byla daleko, to zawsze mozna kupowac wieksze ilosci chleba i po
              prostu go mrozic. Mrozenie jest nawet wskazane. Pozdrawiam i zycze owocnych
              poszukiwan oraz wesolych swiat! smile
              • homeopatkaqq Re: najwieksze moje niepowodzenie... 15.04.06, 16:09
                ulaa, a nie lepiej samej upiec chleb na zakwasie.
                Bedzie na pewno jeszcze zdrowszy.
                Info na temat procedury wypieku masz w FAQ.
                Powodzenia.
                • ulaa4 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 11:15
                  bardzo chetnie spróbuje upiec... hihihi ale znając moje gotowanie... to nie
                  wiem co z tego wyniknie smile
                  a od cioci w sobotę dowiedziałam sie ze chleb na zakwasie jest w szczecinie
                  w "filipince" na witkiewicza. jak tylko tam bede to sie zapytam albo i kupie.

                  pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi
              • nowajulka A gdzie jest ta piekarnia ? 18.04.06, 16:04
                Bo ja też z Krakowa. Też bym chciała chleb gryczany.
                • iwna19 Re: A gdzie jest ta piekarnia ? 18.04.06, 21:51
                  piekarnia w Krakowie z chlebem żytnim na zakwasie i gryczanym na zakwasie jest
                  na ul. Wawrzyńca, tuż przy jej przecznicy ze Starowiślną. Tylko po chleb trzeba
                  isc kolo 8-9 bo pozniej juz nie ma. Kupuje sie go na kilogramy kawalek
                  wielkosci mniej wiecej zwyklego chleba kosztuje ok. 3zl, wiec roznica w cenie
                  jest niewielka. Pozdrawiam smile
                  • nowajulka Re: A gdzie jest ta piekarnia ? 19.04.06, 00:27
                    Dzięki. Pojadę tam, może nawet jutro.
        • airbus340 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 13:48
          Kiedyś,2-3 lata temu, w Szczecinie mozna było kupić chleb na zakwasie.Był
          sprzedawany dwa razy w tyg (chyba środy i soboty) w małej piekarni na ryneczku
          Pogodno (ul.Mickiewicza). To był pawilon naprzeciw sklepu z butami, tuż przy
          ul. Reymonta.
          • ulaa4 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 13:52
            o dziękuję. na pewno sprawdze. smile
    • etka12 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 11:19
      a moje największe niepowodzenie to minine święta sad
      dożywiłam drożdżaki i jestem totalnie załamana, bo to oznacza zaprzepaszczenie
      wysiłków poprzedniego miesiąca.
      Czy ktoś z Was zrobił kiedyś coś równie głupiego, a mimo to potem odzyskał
      równowagę i już konsekwentnie przestrzegał wszystkich zaleceń?
      Przydałoby sie jakieś wsparcie duchowe wink
      • ulaa4 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 11:59
        czesc. ja złamałam dietę... jak to w święta: sałatki na majonezie kupnym,
        sałatka z ryżem białym, pieczona karkówka i boczek, herbatka... na szczęscie
        nie jadłam lodów i nie piłam alkoholu smile
        znalazłoby sie tego więcej ale grunt to ze sie żle nie czuję smile i dalej uwazam
        na to co jem smile
        • zocha18 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 12:25
          Ja też zaszalałamsmile)
          czerwone winko wytrawne, pasztet,śledzie. Ale ciast i pieczywa nie jadłam,
          czuję się dobrze, tylko nosek zapchany rano i powieki spuchnięte mimo 10-cio
          godzinnego snu.
          • ulaa4 Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 13:02
            na mnie najgorzej działa alkohol, owoce... jesli tego unikam jest w miare
            dobrze. miesa starałam sie malutko zjesc.
            • homeopatkaqq Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 15:29
              ja tez zlamalam diete..kurcze...lampka wina,kawalek sernika...ech,te swieta...
              Naprawde na swiatecznym stole nie ma nic dla ludzi na diecie, no chyba ze
              postne jajko...ale jak tu wytrzymac 7 godzin przy stole o jednym jajku?
              No ni, nastepne swieta dopiero w grudniu, wiec moze do tego czasu uda sie
              pogromic drozdza.
              • homeopatkaqq Re: najwieksze moje niepowodzenie... 18.04.06, 15:32
                ja mysle,ze jak sie zlamie post raz na jakis czas to siwta sie nie zawali. Ja
                po swiatecznym obzarstwie zaraz wzielam sobie podwojna dawke babki plesznika i
                bantonite na noc,zeby oczyscily troche jelita z nadmiaru zlego.
                I od wczoraj trzymam sie tego co dotad jadlam.
          • lilith_6 Do Zochy 18 18.04.06, 22:07
            > Ja też zaszalałamsmile)
            > czerwone winko wytrawne, pasztet,śledzie.

            Nie rozumiem, to śledzi też nie można?
            • zocha18 Re: Do Zochy 18 18.04.06, 22:43
              Już sama nie wiem, gdzies tu na forum (chyba) czytałam, że raczej nie, ale
              czuje sie dobrze, więc może jest obojętnysmile)
              • agazabcia1 Re: Do Zochy 18 19.04.06, 13:10
                Sledzie mozna ale tylko świeże, bez żadnej zalewy octowej lub olejnej.
                Ja miałam wiekszą pokuse, bo w niedziele byłam na osiemnastce u siostrzeńca, a
                tu jedzenie i świąteczne i urodzinowe. Ciasta ani tortu nie jadłam, bo jak na
                to patrze to odrazu widzę wstrętnie uśmiechającego sie drożdża. Ale jadłam trzy
                krokiety z pieczarkami i kapustą (na mące pszennej białej), mięso kebabowe z
                surówką na majonezie i ketchupie oraz gołąbka z białym ryżem. Jeszcze trochę by
                się znalazło tych niewłasciwych produktów. Moja mama zlitowała się i zrobiła
                gołabki z brazowym ryżem, ale za to mięso mielone było też. Nie najlepsze to
                połączenie, ale człowiek by zwariował widząc stół zastawiony a ty tylko możesz
                zagryzac migdały smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka