Dodaj do ulubionych

Mam problem z synkiem - proszę o radę

15.09.06, 01:40
Witajcie!
Od wielu już lat choruję na boreliozę. Grzybica dostała mi się niejako przy okazji. Od jakiegoś czasu podczytuję to forum na miarę moich możliwości i zorientowałam się dość szybko, że grzybica jest u nas problemem rodzinnym. Próbujemy się więc wszyscy razem leczyć.
Mam jednak straszny problem z moim synkiem.
Mały nie chce jeść. Syn niedługo będzie miał trzy lata. Im dłużej go obserwuję, tym bardziej mam wrażenie, że jego grzybica jest bardziej zaawansowana, niż mi się na początku wydawało. Kto wie, może nawet przekazałam mu ją już w okresie płodowym?

W każdym razie ma biały nalot na języku, kilka razy dziennie oddaje brzydki, rzadki stolec, przejawia wyraźną niechęć do ruchu, jest apatyczny ostatnio, w nocy bez wyraźnej przyczyny wybudza się ze snu, nad ranem ma często zapchany nos i nie może oddychać (wygląda to na początek alergii), no i nie chce jeść.

Sprawa z jedzeniem zaczyna wylądać dramatycznie.
Maluch ma kilka swoich ulubionych potraw, niestety, to same węglowodany. Poza tym reaguje wręcz chisterycznie, gdy próbuję wprowadzić do jego diety jakieś zmiany. Najchętniej jadłby tylko banany, gotowaną kukurydzę, frytki, spagetti i chlebek z pomidorem. Czasem skusi się też na ugotowane jajko. To wszystko.
Kiedyś, jak był mniejszy, jadł zdecydowanie więcej rzeczy. Im jest starszy, tym bardziej ogranicza swój jadłospis.
Dawniej zupełnie się tym nie martwiłam, bo do drugiego roku życia karmiłam go piersią. W moim mleku dostawał wszystko, czego potrzebował. Teraz, gdy grzybica ewidentnie się u niego rozwija, należałoby radykalnie zmienić jego dietę.
Próbowałam, ale na razie bez skutku.
Wszyscy mi radzili, by malucha trochę przegłodzić, ale to też nie poskutkowało. Jednego dnia podałam mu na śniadanie ugotowane warzywa. Nie zjadł nic. Postanowiłam być uparta i się nie poddawać. Nie dawałam maluchowi nic oprócz wody do picia. Na obiad znów podałam warzywa. Siedział, płakał, ale niczego nie ruszył. Na kolację również nic nie zjadł. Złamał się dopiero następnego dnia w porze obiadowej i zjadł trochę warzyw, ale był już tak słaby, że ledwie stał na nogach. Potem znowu do końca dnia nic nie chciał zjeść z tego, co zaserwowałam. Złamałam się wreszcie i dałam mu na kolację jego ukochany chleb z pomidorem.
Nie wiem zupełnie, co robić. Nie wiem, jak długo można bezpiecznie głodzić tak małe dziecko i czy w ogóle jest sens? Czy to coś da?
Nie ma też na razie najmniejszych szans na podanie małemu jakichkolwiek leków. Gdy próbuję mu coś wlać do buzi na siłę (ot choćby zwykły syrop na kaszel), od razu płacze i wymiotuje. Przemycić leki też za bardzo nie mam w czym, bo syn pija wyłącznie przegotowaną wodę. Dodam też, że mały nigdy nie dostawał słodyczy. W naszym domu cukru w zasadzie nie używa się wcale, zawsze też staram się sprawdzać skład gotowych kupowanych produktów i odrzucać wszystkie te, które mają w składzie cukier.

I co tu z takim maluchem zrobić? Jest wyjątkowo uparty i konsekwentny w swoich decyzjach. Jak się na coś uprze, to nie ma na niego siły. Znałam jeszcze tylko jedno takie dziecko jak on. Tym dzieckiem byłam ja sama. Tak więc najwyraźniej ma to po mamusi...
I ponoć ja też w dzieciństwie byłam strasznym niejadkiem. Może to też po mnie? Czy takie rzeczy są dziedziczne? A może nie powinnam z tym nic robić? Może po prostu obserwować i czekać? Może maluch jakoś sam z tego wyrośnie?

Naprawdę, nie mam pojęcia, jak postępować. Jak nakłonić syna do zmiany diety? Zaczęłam już nawet sama piec chleb. Od jakiegoś czasu daję synowi tylko ten, który sama upiekę w domu, czyli żytni, razowy, na zakwasie. Ale to sprawy przecież nie załatwi. Czym go leczyć? Jak i w czym mu to lekarstwo podawać, żeby chciał wypić? Citrosept w soku grapefruitowym jest całkiem pijalny, ale w wodzie jest okropnie gorzki, a synek nie chce pić soków ani herbatek ziołowych.

Mam w głowie bałagan.
Może ktoś z was miał zagrzybionego malucha-niejadka i jakoś rozwiązał ten problem? Każda sugestia na wagę złota!
Z góry dziękuję! Joanna
Obserwuj wątek
    • jolka1974 Re: Mam problem z synkiem - proszę o radę 15.09.06, 09:52
      Joasiu!
      Najpierw zrób badania, jak będziesz miała pozytywny wynik idź do lekarza
      rodzinnego bez Małego i porozmawiaj z nim, żeby Ci pomógł - zawsze może
      powiedzieć dziecku, że jak nie będzie jadł albo brał lekarstw, to trafi bez
      mamy do szpitala (przy dziecku może Ci nawet na kartce z notesu wypisać lipne
      skierowanie do szpitala), albo że będzie musiał mieć często zastrzyki czy inne
      przykre rzeczy... Może to Go złamie, jak po dobroci nie chce (wiem, że to
      niegodziwewink! Łatwo to Ty nie masz!!!

      A z jadłospisem - ja swojego niejadka ,,oszukiwałam,, cząsto robiąc:
      - zapiekanki z ulubionym składnikiem dziecka i kilkoma innymi, które uważałam
      za stosowne (niektóre miksowane, by były niewidoczne) przykryte serem i
      pomidorem,
      - spagetti - makaron ryżowy z mięsno-pomidorowym sosem wzbogaconym szpinakiem,
      cukinią, tarymi warzywami (jeśli grzebie w talerzu trzeba warzywa zmiksować),
      - zupy, w których niechciane rzeczy oczywiście miksowałam (pomidorowa z
      nadprogramową ukrytą, gotowana cukinią; krupnik z rozduszonym widelcem
      brokułem, itp)
      - placuszki (ciasto naleśnikowe z dwoma jajkami + zmiksowane gotowane warzywa i
      mięso + np. starta cukinia) podawane z plastrem pomidora na wierzchu,
      - ,,wzbogacone'' mielone, pulpety, domowe pasztety,
      - plastry smażonej cukinii, kotlety, nawet kanapki zawsze miały na wierzchu
      przyklejone na roztopiony żółty ser plastry pomidora (koniecznie z cebulkąwink,
      - jajecznicę robiłam ze smażoną cebulką i podsmażanym pomidorem (później
      dołączyłam też cukinię i odrobinę czosnku),
      - no i stosowałam chwyty poniżej pasa - jak dziecko oświadczyło, że marzy o
      długich włosach - zapewniałam, że takie szybko rosną wyłącznie od twarogu (do
      twarogu oczywiście dodawałam trochę koncentratu pomidorowegosmile...
      A tych marzeń trochę było!

      Na początku szło jak po grudzie, ale sie udało. W ubiegłym miesiącu moja 10,5-
      latka dowiedziała się, że to smaczne, zielone za czym od lat przepada nie jest
      szczawiem, ale szpinakiem, którego ,,nienawidzi i nigdy nie zje''... Chwilę
      była zła za oszukiwanie, ale z apetytem je go dalej. I z niejadka wyrosła na
      pannę w 75 centylu. Ale dalej bezapelacyjnie najlepszą potrawą na świecie jest
      POMIDORÓWKA!

      PS. A najlepszym doradcą w sprawie złamania uporu małego niejadka pewnie bedzie
      Twoja Mama wink
      I jeszcze jedno - brak apetytu towarzyszył nam przy zaawansowanej grzybicy - po
      podjęciu leczenia poprawiał się błyskawicznie, z godziny na godzinę!!!
    • nowajulka Re: Mam problem z synkiem - proszę o radę 15.09.06, 10:22
      Podstawowe pytanie - czy odroboaczałaś Synka ? Lub robiłas badania w kierunku
      robali ? Pytam, bo u nas niejedzenie też było problemem. Po odrobaczaniu minęło.

      Swego czasu mój Synek także jadl kilka produktów na krzyż. Głównie sery,
      jogurty, mleko, i owoce. Żadnych obiadów, zup, itp. No może od czasu do czasu
      chleb. Było troche lepiej, kiedy poszedł do przedszkola i zobaczył, jak inne
      dzieci jedzą. Wtedy ruszyło wszystko do przodu. Potem znowu był przestój.
      Zaczęlam więc przezwyczajać go do nowych smaków. Powoli oczywiście. Najpierw
      dodawałam do rzeczy, które jadł odrobinę warzyw, mięska itp. Potem zwiększałam
      ilość, aż wprowadzana rzecz stanowiła osobny posiłek. Rozrzedzałam soczki,
      które pił, itp.
      Problem polega na tym, że mali kandydozowcy czesto wybierają i jedza jedynie te
      produkty, które odzywiaja grzyba. To błedne koło. Niestety. Banany, kukurydza,
      spagetti i chleb - nic dodać nic ująć. W naszym wydaniu były to tylko sery.
      Dopóki nie zmienisz mu pożywienia to nie zmieni sie nic. Staraj sie powoli
      wykluczyć hcleb zwykły i zastapić go chrupkim, wprowadzać po łyżeczce warzywa
      itp. Innej rady nie ma. I wyklucz te robaki (lamblie
      + zwykłe). Zacznij podawac probiotyki (od sprawności układu pokarmowego zależy
      w dużej mierze odpornosć organizmu), które pomogą w walce z grzybcą.
      • joannbernat Re: Mam problem z synkiem - proszę o radę 16.09.06, 11:00
        Dzięki Dziewczyny!
        Badań w kierunku robali nie robiłam, ale to rzeczywiście chyba dobry pomysł. W każdym razie nie zaszkodzi sprawdzić.
        Zaczęłam małemu też przecierać zupy (blendera na razie jeszcze nie mam, muszę kupić). Ugotowałam brokuł, kalafior, odrobinę zielonego groszku i zmiksowałam. Potem dodałam do tej papki trochę ugotowanej kukurydzy. Powiedziałam małemu, że to zupka z kukurydzy i o dziwo! - bardzo nie oponował. Zjadł prawie wszystko, więc może to rzeczywiście jest dobry sposób na niego?

        Oczywiście pytałam mojej mamy, co robiła, gdy ja byłam mała i nie chciałam jeść. Powiedziała, że próbowała wszystkiego, a potem już nie miała siły i poddała się. Ponoć sama wyrosłam z niejedzenia, gdy poszłam do szkoły. Ja jednak nie poddam się chyba i spróbuję trochę powalczyć z moim niejadkiem. Tym bardziej, że sposób z miksowaniem potraw zdaje się działać. Przynajmniej na razie.

        Straszyć dziecka szpitalem, czy zastrzykami raczej nie będę. Uważam, że straszenie dzieci czymkolwiek (z bobokami włącznie), to jednak nienajlepszy pomysł. Bo co będzie, jeśli zdarzy się tak, że kiedyś rzeczywiście mały będzie musiał pójść do szpitala? Wtedy, gdy dziecko będzie źle nastawione, to dopiero będzie problem, no nie? Jestem zdania, że lepiej czasem nie powiedzieć całej prawdy, niż ewidentnie dziecko okłamywać, więc zostanę jednak raczej przy miksowaniu zupek smile

        Jeszcze raz pięknie dziękuję za podpowiedzi. Joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka