Dodaj do ulubionych

System opieki medycznej

06.07.11, 19:12
Czytam sobie pomalutku "Anię z Wyspy Księcia Edwarda" (uwagami postaram się podzielić, jak skończę) i nasunęło mi się takie pytanie. To pewnie oczywiste, że opieka lekarska była wyłącznie prywatna, jakbyśmy to dziś powiedzieli. Czy to było bardzo intratne zajęcie? W którymś opowiadaniu pada stwierdzenie, że dziewczyny Blythe'ów są bogate, bo ich ojciec jest wziętym lekarzem.
Gilbert objął praktykę po stryju. Czy to znaczy, że był jedyny na okolicę i nie miał konkurencji?
Patrzę przez pryzmat współczesności w Polsce i nie wyobrażam sobie utrzymać tyloosobową rodzinę tylko z wizyt domowych lekarza rodzinnego ;)
Obserwuj wątek
    • jadwiga1350 Re: System opieki medycznej 06.07.11, 20:01
      nie wyobrażam sobie utrzymać tyl
      > oosobową rodzinę tylko z wizyt domowych lekarza rodzinnego

      Pacjenci musieli być zamożni, a Gilbert żądał słonych honorariów. Czy doktor Blythe bywał w ogóle w domach biedaków, rybaków, francuskich Kanadyjczyków? Czy leczył tylko zamożną elitę?

      > Gilbert objął praktykę po stryju. Czy to znaczy, że był jedyny na okolicę i nie
      > miał konkurencji?

      Kiedyś (przynajmniej w utworach literackich) doktor był jeden na całą okolicę.
      Karol Bovary zaczął praktykę w mieście, gdzie lekarzem był starzec, który szybko zmarł. Później przeniósł się do miasta, skąd dotychczasowy lekarz uciekł
      O konkurencji ani mru mru. Chyba, że jakiś znachor/zanachorka zacząłł robić konkurencję panu doktorowi.


      • invisse Re: System opieki medycznej 07.07.11, 14:55
        "Czy doktor Blythe bywał w ogóle w domach biedaków, rybaków, francuskich Kanadyjczyków? Czy leczył tylko zamożną elitę?"

        Z tego co mi wiadomo, w Ani ze Złotego Brzegu jest takie opowiadanie, gdzie jedna z bliźniaczek dowiedziała się, że nie jest prawdziwą córką jej mamy, tylko podmienioną, i dlatego wybrała się do wioski rybackiej. Był tam obszerny ustęp, jak to wszyscy tam byli doktorowi wdzięczni, wśród małych chłopców pełno było Gilbertów, a "była i podobno jedna mała Gilbertynka".
        (jedno ze świeższych tłumaczeń)
        Wnioskuję więc, że Gilbert swoich pacjentów nie segregował, a podejrzewam przy tym, że niewypłacalnym finansowo chorym pozwalał płacić "towarami" - rybacy, więc płacili rybami, konfiturami... Bo on zawsze takie dobre serce miał.
        • kooreczka Re: System opieki medycznej 09.07.11, 12:27
          Co do praktyk- w jednym z opowiadań o Holmesie było wręcz o odkupywaniu tejże- chodziło o Londyn, bogatą dzielnicę i podejrzanie niską cenę, którą kuszono absolwenta.

          Wychodzi tu kwestia tego, co uznajemy za zamożność- na tle wiejskiej społeczności wzięty lekarz mógł uchodzić za zamożnego. Gilbert pracuje dużo, często mówi się o tym, że odsypia, albo, że trzeba go namawiać na krótki wyjazd dla wypoczynku. Przed wojną lekarzom wiejskim jak najbardziej płacono w naturze- chciwy od razu chciał jałówki, bardziej wyrozumiały zadowalał się gęsią lub koszykiem jaj. W Ani pastor dostaje część zapłaty w śledziach i wełnie (pełniej supłów:P), więc Gilbert też pewnie nie wybrzydzał.
        • jadwiga1350 Re: System opieki medycznej 10.07.11, 13:12
          > Wnioskuję więc, że Gilbert swoich pacjentów nie segregował, a podejrzewam przy
          > tym, że niewypłacalnym finansowo chorym pozwalał płacić "towarami" - rybacy, wi
          > ęc płacili rybami, konfiturami... Bo on zawsze takie dobre serce miał.


          Jakby miał takie dobre serce, to nie stać by go było na złote naparstki dla żony i podróż po Europie. Gilbert nie był Judymem.
          • drzewko_szczescia Re: System opieki medycznej 11.07.11, 10:36
            Ale w Ani z Wyspy jest zdanie, że starych ludzi leczył za darmo :)
            • kooreczka Re: System opieki medycznej 11.07.11, 15:00
              A małych Gilbertów (i jedną Gilbertynę) karmił własną piersią.

              Gilbert ma rodzinę i to jej utrzymanie powinno być priorytetem. Tymczasem doktorek jeździ do ubogich rybaków i leczy staruszków za darmo- kiedy on znajduje czas na płatnych pacjentów?
              Powiedzcie mi, dlaczego jeśli kreuje się dobrego lekarza to trzeba z niego robić fuzję Judyma z Matką Teresą i Duchem Świętym? Dlaczego nie pisze się, że sklepikarz rozdawał wszystkim za darmo chleb, albo, że rolnik nieodpłatnie udostępniał sieczkarnię? Ale lekarz za darmo leczyć musi.
              • jadwiga1350 Re: System opieki medycznej 11.07.11, 15:57
                Wydaje się mi, że tych Gilbertów było dużo w Glenn, nie w porcie. I to mieszkańcy Glenn byli doktorowi wdzięczni, a nie biedni rybacy. Lekarz nie był dla biedaków.
                Nigdzie nie spotkałam się z tym , że Gilbert leczył ludzi za darmo. Jest to zupełny bezsens
                a) niby dlaczego miałby to robić?
                b) skąd pieniądze na złote naparstki?


                > Gilbert ma rodzinę i to jej utrzymanie powinno być priorytetem

                No i było. Ania opływała przy nim w luksusy. Inne panie doktorowe, choćby Emma Bovary czy matka Madzi Brzeskiej, to bida z nędzą przy Ani.

                >Ale lekarz za darmo leczyć musi.

                A kto powiedział, że musi? To raczej rzadkie i wyjątkowe wypadki. Ot taki Wysocki z Ziemi Obiecanej, utrzymywany przez matkę.
                U Rodziewiczówny też był jeden lekarz, Kryszpin, leczący za darmo i utrzymywany przez swoją matkę.
                • invisse Re: System opieki medycznej 11.07.11, 16:44
                  "Tak bardzo ufali Gilbertowi. Szczególnie ludzie z Górnego i Glen zdawali się wierzyć, że potrafi on wskrzesić umarłego, i jeśli tego nie robi, to tylko dlatego, że nie chce krzyżować planów Wszechmogącego. (...) Jego imię nadawano ogromnej ilości dzieci, tak że w Przystani Czterech Wiatrów roiło się od małych Gilbertów, a była też nawet jedna malutka Gilbertyna." (Ania ze Złotego Brzegu)

                  Wiedziałam, że to było coś "mokrego", tylko wioskę rybacką pomyliłam z przystanią ;) Tzn, Gilbert leczył ludzi nie tylko z Glen, ale i z całej okolicy. Wniosek - moim zdaniem Gilbert brał pieniądze od ludzi, którzy mogli płacić (w końcu lekarz nie był i nie jest najlepiej zarabiającym zawodem, otoczonym samymi biedakami) a reszcie pomagał, jak mógł, nie pilnując zapłaty. W końcu on naprawdę ciężko pracował, był wiecznie na wizytach - zdążyłby uciułać na "opływanie w luksusy Ani", o których wspomina ktoś przede mną, a o których to luksusach nie ma ani słowa w książkach.
                  I wierzę w to, że człowiek może mieć dobre serce, a jednocześnie godziwie zarabiać. Mimo tego w kółko wypominanego złotego naparstka.
                  • jadwiga1350 Re: System opieki medycznej 11.07.11, 17:01
                    zdążyłby uciułać na "opływanie w luk
                    > susy Ani", o których wspomina ktoś przede mną, a o których to luksusach nie ma
                    > ani słowa w książkach.

                    Jak to nie ma?
                    Pal sześc naparstek.
                    Jest jeszcze brylantowy naszyjnik, jedwabne suknie, podróż po Europie, wystawne przyjęcia, wyjazdy, urlop Gilberta w Nowej Szkocji, elegancki wystrój domu. No chyba że to nie są żadne luksusy, tylko zwykłe, protestancko-surowe życie skromnego lekarza.
                    • kooreczka Re: System opieki medycznej 11.07.11, 18:06
                      Naparstek jeden, podróż do Europy w sumie też.
                      To co nam wydaje się luksusem mogło mieć zupełnie inne przełożenie na tamtejsze warunki. W mojej miejscowości przedwojenny lekarz niby zarabiał niewiele (słowa z listu burmistrza) a w dwa lata postawił willę (drewno i robota tania) i co roku całą rodziną jeździli na dwumiesięczne wakacje. Soames Forsyte jako młody prawnik wystawia żonie chałupę jak się patrzy:)
                      • kooreczka Re: System opieki medycznej 11.07.11, 18:18
                        I tak z ciekawości przejrzałam Złoty Brzeg
                        "Jest jeszcze brylantowy naszyjnik,"

                        "A cozawiesić na szyi? Paciorki od Jima, traktowane przez lata jak prawdziwy skarb, rozleciały się
                        wreszcie. Po prostu nie miała Ŝadnego naszyjnika. No cóŜ… Wyjęła pudełeczko, w którym
                        leŜało małe róŜowe serduszko, ofiarowane jej przez Gilberta w Redmondzie."
                        Jeden. I nie naszyjnik A'la Maria Antonina, a wisiorek z brylancikiem

                        jedwabne suknie,
                        Wychodząc na przyjęcie Ania rozważa 3 opcje- nowa z gazy, jedwabna z żakietem i stara, czarna. Wtedy ubrania kupowało się na lata, przerabiało się.

                        wystawne przyjęcia,
                        Gdzie? Lokaje w liberii i złocone zastawy, czy samodzielnie przygotowane spotkania w gronie przyjaciół?

                        urlop Gilberta w Nowej Szkocji,
                        Rzut beretem na polowanie na bekasy. Żadne rozbijanie się po modnych kurortach. To koniec wieku XIX nie XVIII. Do podróży nie trzeba 3 karet i 2 zmian stangretów, a bilet i wynajęta kwatera.

                        - elegancki wystrój domu.
                        Elegancki, a nie luksusowy czy wyszukany. Zresztą meble kupiono chyba razem z domem.
                        • jadwiga1350 Re: System opieki medycznej 14.07.11, 14:34
                          >Po prostu nie miała Ŝadnego naszyjnika.

                          To pewna niekonsekwencja, bo LMM pisze także, ze Gilbert na każda rocznicę ślubu ofiarowywał Ani jakiś drobiazg. Pewnie jakąś część tych"drobiazgów" stanowiła biżuteria. Po za tym Ania dostawała podarki od męża na urodziny( m.in. sławny naparstek i pierścionek), więc dziwne, że nigdy nic na szyję nie dostała.

                          >Wtedy ubrania kupowało się na lata, przerabiało się

                          U Ani to raczej nie było na lata. Kilka lat wcześniej zastanawiała się czy włożyć białą czy raczej kremową na przyjęcie. Ania zawsze elegancka, na pewno nie nosiła przerabianych sukien.

                          > wystawne przyjęcia,
                          > Gdzie? Lokaje w liberii i złocone zastawy, czy samodzielnie przygotowane spotk
                          > ania w gronie przyjaciół?

                          Wystarczy przeczytać opis przyjęcia urodzinowego ciotki Mary. Na pewno nie jest to skromne spotkanie w gronie przyjaciół.
                          Albo zabawa na cześć Janki Pringle.
                          Tylko osobę opływająca w luksusy byłoby stać na organizowanie zabawy, żeby wyswatać dwoje znajomych.
                          • mela54 Re: System opieki medycznej 14.07.11, 16:12
                            Blythowie na pewno byli dobrze sytuowani,ale nie byli bogaczami. Myślę, że takie przyjęcie kiedyś to po prostu nie to samo co dziś. Mam wrażenie, czytając u LMM o różnych przyjęciach robionych nie zawsze przez bogate osoby, że jedzenie było stosunkowo tanie i dlatego zrobienie ni stąd ni zowąd "imprezy" nie było aż takim wyzwaniem. Teraz wystawne przyjecie to kilkaset złotych, co przy współczesnych zarobkach jest wyzwaniem. Była zresztą już na forum o tym dyskusja,przy okazji Pat.
                      • raszefka Re: System opieki medycznej 11.07.11, 19:47
                        Soames był akurat obrzydliwie bogaty raczej i wytykano mu małostkowość w stosunku do architekta (aczkolwiek oglądała, nie czytałam).

                        Nie mam pojęcia, jakim wydatkiem mogła być podróż za ocean, ale podróżowanie samo w sobie chyba nie było koszmarnie drogie. Pamiętam, że Agnieszka kursowałam regularnie z Lozanny do Kalińca, a Niechcicom się przecież specjalnie nie przelewało.
                        • drzewko_szczescia Re: System opieki medycznej 12.07.11, 12:42
                          No i do tej Europy pojechali przy okazji kongresu lekarzy, więc może sobie koszty od podatku odliczył i mu się wycieczka "zwróciła" :D
                          • pi.asia Re: System opieki medycznej 14.07.11, 18:03
                            tak sobie myślę, że dosyć łatwo to przeliczyć, dla ułatwienia używając współczesnej polskiej waluty.
                            Załóżmy, że domowa wizyta lekarza kosztuje 100 zł. (poprawcie mnie, jeśli się mylę)
                            Załóżmy, że w Glen St. Mary jest 50 domów, w każdym średnio 4 mieszkańców - pacjenci wypłacalni w gotówce
                            Załóżmy, że w przystani jest 20 domów, średnia jak wyżej - pacjenci biedni, wypłacalni w naturze.
                            Załóżmy, że Gilbert ma dziennie 4 wizyty w Glen St. Mary i 2 w przystani.
                            To daje 400 złotych dziennie plus ryby, kurczaki, jajka, sery, masło itd.
                            W ciągu miesiąca wychodzi 12 tys. złotych plus żywność.
                            Wiemy jednak, że Gilbert bywa gościem w domu, bo ma tak wiele wizyt, czyli więcej niż 6 dziennie, czyli - naprawdę nieźle zarabia.
                            Z drugiej strony - utrzymanie dużego domu, żony, szóstki dzieci, Zuzanny, bryczki i konia też sporo kosztuje.
                            Reasumując - Blythe'owie są ludźmi dobrze sytuowanymi, o stabilnej sytuacji, aczkolwiek do bogaczy zaliczyć ich nie można.
                            • slotna Re: System opieki medycznej 14.07.11, 18:07
                              > tak sobie myślę, że dosyć łatwo to przeliczyć, dla ułatwienia używając współcze
                              > snej polskiej waluty.

                              No nie, takie przeliczanie nie ma zadnego sensu, za duzo "zalozmy" i zupelnie inny rozklad cen wtedy i dzis.

                              > To daje 400 złotych dziennie plus ryby, kurczaki, jajka, sery, masło itd.
                              > W ciągu miesiąca wychodzi 12 tys. złotych plus żywność.

                              Pod warunkiem, ze Gilbert pracuje 7 dni w tygodniu, rowniez we wszystkie swieta.
                              • pi.asia Re: System opieki medycznej 14.07.11, 19:06
                                Ależ Gilbert pracuje praktycznie na okrągło! Często jest wzywany w nocy, czasem nie ma go w domu cały dzień. Pamiętam, jak Zuzanna upiekła ciasteczka z poziomkami, i Ania powiedziała, że te ciasteczka mają zostać dla doktora, jak późnym wieczorem wróci do domu.

                                Moje założenia wzięły się stąd, że nie wiemy, ile ludzi było pod opieką Gilberta. Przyjęłam prawdopodobną wielkość Glen i przystani. Myślę, że przeciętnie sześć wizyt dziennie to minimum, biorąc pod uwagę, że Gilbert bywa w domu gościem.



                                • slotna Re: System opieki medycznej 14.07.11, 21:27
                                  > Ależ Gilbert pracuje praktycznie na okrągło! Często jest wzywany w nocy, czasem
                                  > nie ma go w domu cały dzień. Pamiętam, jak Zuzanna upiekła ciasteczka z poziom
                                  > kami, i Ania powiedziała, że te ciasteczka mają zostać dla doktora, jak późnym
                                  > wieczorem wróci do domu.

                                  No to czasami, ale zasadniczo fizycznie niemozliwe jest, zeby nie mial zadnych dni wolnych albo chociaz polowicznie wolnych.

                                  > Moje założenia wzięły się stąd, że nie wiemy, ile ludzi było pod opieką Gilbert
                                  > a. Przyjęłam prawdopodobną wielkość Glen i przystani. Myślę, że przeciętnie sze
                                  > ść wizyt dziennie to minimum, biorąc pod uwagę, że Gilbert bywa w domu gościem.

                                  Bardziej mi chodzilo o wartosc pieniedzy, ale to tez - za malo danych.
    • pontecorvo Re: System opieki medycznej 29.06.12, 09:41
      w górę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka