Dodaj do ulubionych

Ewa Moore a Ania

07.11.16, 14:57
Dlaczego Ewę tak drażni, denerwuje, boli, szczęście Ani? Przecież przez te wszystkie lata, od chwili zamążpójścia, na pewno widywała/znała szczęśliwych ludzi. Czy to tylko jedna Ania była szczęśliwą mężatką w całym Glenn?
Ewa musiała też znać ludzi(choćby ze słyszenia), którym było znacznie gorzej niż jej, przy których to ona mogła uchodzić za szczęściarę(mieszkańców portu, francuskich Kanadyjczyków, rodziny, którym pomaga panna Kornelia).
Czy jej tragedia była tak wyjątkowa?
Obserwuj wątek
    • marutax Re: Ewa Moore a Ania 07.11.16, 18:44
      Dla Ewy Ania była jakby jej alter ego - młoda, inteligentna kobieta w podobnym wieku, ale to wszystko, co w życiu Ewy było złe, w życiu Ani wydawało się dobre. Mogła spotykać wcześniej nieszczęśliwych ludzi, ale się z nimi nie utożsamiała, nie dostrzegała w nich siebie. Widząc Anię pani Moore widziała to wszystko, czego pragnęła - i na co nie miała szans. Ciągłe przypomnienie własnego nieszczęścia. Ewa mówi :"Miałaś śliczny, kochany domek, i miłość, i szczęście, i słodkie marzenia - wszystko, czego mnie brakowało, czego nigdy nie mogłam się spodziewać, że będzie moim udziałem. (...) Nigdy bym ci tego nie zazdrościła, gdybym mogła mieć nadzieję, że moje życie będzie kiedyś inne. Ale nie miałam nadziei, nie miałam i zdawało mi się, że to niesprawiedliwość".
      Co do drugiej części - świadomość, że komuś jest gorzej raczej nie poprawia humoru ludziom nieszczęśliwym. No, może sadystom. A tragedia Ewy była wyjątkowa, bo po pierwsze był to właściwie cały ciąg nieszczęść, które stopniowo coraz bardziej niszczyły jej życie, a po drugie Ewa znalazła się w sytuacji, którą można określić jako więzienie: nie mogła zrobić nic, by ją zmienić i cierpiała nie za winy, ale zasługi...
      • pi.asia Re: Ewa Moore a Ania 09.11.16, 18:58
        "Rodziny, którym pomaga panna Kornelia"

        Nie pamiętam zbyt dobrze, ale wydaje mi się, że te rodziny, którym pomagała panna Kornelia, były po prostu bardzo biedne. Jednak kobiety miały dzieci, dzieci miały rodzeństwo, a w życiu nawet najuboższej z tych rodzin zdarzały się jaśniejsze chwile.
        Tymczasem Ewa nie miała jaśniejszych chwil. Wykształcona, oczytana, inteligentna, uwielbiana przez ojca, do tego śliczna - została przez matkę po prostu sprzedana nieokrzesanemu gburowi, do którego czuła wstręt. A na koniec zepchnięta do roli niańki, bez żadnych szans na wyzwolenie.
        Myślę, że Ewie najbardziej doskwierała nie śmierć ukochanego ojca, nie egoistyczna decyzja matki, nawet nie ciężka i niewdzięczna opieka nad Jerzym/Ryszardem. Jej rozpaczliwie brakowało kogoś do kochania. Tak bardzo, że usprawiedliwiała nawet matkę, żeby tylko mieć kogo kochać.
        Jej reakcja na słowa Ani, że oczekuje dziecka: "więc jeszcze i to pani dostanie?" wyraźnie wskazuje na straszliwą samotność i rozpacz.
        A w sytuacji, gdy po sąsiedzku pojawia się młoda, śliczna, szczęśliwa mężatka, Ewa tym dotkliwiej odczuwa własną niedolę. Tak to już jest - cudze nieszczęście nas nie pociesza, a cudze szczęście potrafi zaboleć. I widać jak bardzo Ewa potrzebuje kogoś bliskiego - zaprzyjaźnia się z Anią, mimo że obcowanie z nią musiało być dla niej ogromnie trudne.
      • jadwiga1350 Re: Ewa Moore a Ania 10.11.16, 13:19
        Ale Ewa tych 12 lat nie spędziła pod kloszem. Być może jej koleżanki szkolne, rówieśnice( alter ego) wychodziły za takich Gilbertów i były szczęśliwe. Być może inne poślubiały takich Piotrów(ten, którego pogrzeb opisany jest w A.ze Złotego Brzegu) i cierpiały.Jak to w życiu. A tu Ania budzi taką zazdrość i gorycz.

        Ciekawe, czy w realnym życiu ktoś chciałby przyjaźnić się z osobą, która tak bardzo nam zazdrości?
        Szczególnie oburzająca jest reakcja Ewy na wieść, że Ania oczekuje dziecka!
        Chyba pani doktorowa powinna poddać się aborcji, żeby przyjaciółka czuła się usatysfakcjonowana.
        A marzenie o dziecku mogłaby łatwo urzeczywistnić. Adopcja w świecie LMM, to jak pstrykniecie palcami


        > Co do drugiej części - świadomość, że komuś jest gorzej raczej nie poprawia hum
        > oru ludziom nieszczęśliwym.

        Ale w Ewie, to właśnie po śmierci Joyce następuje przemiana w jest stosunku do Ani.

        >>No, może sadystom.

        Nie chodzi o radość z cudzego bólu, tylko świadomość, że ludziom w życiu jest różnie. Niektórym znacznie gorzej niż Ewie.

        To postrzeganie Ewy(przez nią samą, przez przyjaciół, przez narratora) przypomina spojrzenie na sprawę Nan i Kasi Thomas.
        Gdyby Nan musiała mieszkać w porcie jako córka Sześciopalczastego, to byłaby tragedia. A dla Kasi Thomas to najnormalniejsza normalność.
        • pi.asia Re: Ewa Moore a Ania 10.11.16, 16:10
          jadwiga1350 napisała:

          > Ale Ewa tych 12 lat nie spędziła pod kloszem. Być może jej koleżanki szkolne,
          > rówieśnice( alter ego) wychodziły za takich Gilbertów i były szczęśliwe. Być mo
          > że inne poślubiały takich Piotrów(ten, którego pogrzeb opisany jest w A.ze Złot
          > ego Brzegu) i cierpiały.Jak to w życiu. A tu Ania budzi taką zazdrość i gorycz.

          Ania jest najbliższą sąsiadką, rówieśnicą i Ewa ma ją ciągle "na widoku". Znasz przysłowie "Co z oczu, to i z serca". O innych swoich koleżankach WIE, że są szczęśliwe, ale ich NIE WIDZI. I to jej tak bardzo nie boli.

          > Ciekawe, czy w realnym życiu ktoś chciałby przyjaźnić się z osobą, która tak ba
          > rdzo nam zazdrości?

          Ania nie wie, że Ewa jej zazdrości. Czuje się tylko przyciągana i odpychana, i nie ma pojęcia dlaczego. A czemu się z Ewą przyjaźni? Anię zawsze ciągnęło do nietuzinkowych postaci, w najbardziej odpychającej wyczuwała bogatą psychikę, którą warto rozgryźć. Przychodzi mi na myśl Katarzyna Brooke, nauczycielka z Szumiących Topoli. Była dla Ani okropna, a okazała się wspaniałą przyjaciółką. Zapewne Ania ma nadzieję, że w końcu Ewa też się do niej przekona.

          > Szczególnie oburzająca jest reakcja Ewy na wieść, że Ania oczekuje dziecka!

          Nieszczęśliwej dziewczynie po prostu się ulało. Była to paskudna reakcja, ale - jak dla mnie - w pełni zrozumiała. Zresztą Ania po tym incydencie zamierzała zerwać z Ewą kontakty, ale Ewa przyniosła jej na przeprosiny własnoręcznie uszyte śliczne ubranko dla dziecka.

          > Chyba pani doktorowa powinna poddać się aborcji, żeby przyjaciółka czuła się us
          > atysfakcjonowana.

          Eno, nie przeginaj.

          > A marzenie o dziecku mogłaby łatwo urzeczywistnić. Adopcja w świecie LMM, to j
          > ak pstrykniecie palcami.

          Ewa marzyła, że będzie mieć dziecko/dzieci z ukochanym mężczyzną. A nie ma na to szans. Adoptowane to jednak nie własne.

          > Ale w Ewie, to właśnie po śmierci Joyce następuje przemiana w jest stosunku do
          > Ani.

          Syty głodnego nigdy nie zrozumie. Głodny sytego tez nie. Ania jest syta, Ewa głodna. I nagle Ewa zobaczyła, że Ania też jest głodna, zobaczyła w Ani cierpiącą kobietę - czyli pojawiła się szansa na pełne porozumienie.

          > Gdyby Nan musiała mieszkać w porcie jako córka Sześciopalczastego, to byłaby tr
          > agedia. A dla Kasi Thomas to najnormalniejsza normalność.

          No i sama odpowiedziałaś sobie na swoje pytania. Gdyby Ewa była pospolitą dziewczyną ze wsi, traktowaną przez rodziców na odczep się, to swoją życiową sytuację uznałaby za w miarę normalną, i cieszyłaby się, że nie jest gorzej. Ale Ewa była hołubiona, pieszczona i kochana, wyszła z dobrego domu, miała marzenia o lepszym życiu - i wszystko runęło. Tak samo, jak wszystko runęłoby dla Nan. Te wątki są analogiczne.
    • kooreczka Re: Ewa Moore a Ania 14.11.16, 11:47
      Rozumowanie w poście założycielskim przypomina m rady w stylu "nie płacz, w Afryce mają gorzej".

      W czasach LMM ludzie nawet bardziej niż teraz identyfikowali się ze swoją grupą społeczną- było to obecne i u nas, nawet bardziej jaskrawo. Studenci u Prusa mimo, że nie mają na czynsz i niedojadają stoją wyżej w hierarchii niż syty i ubrany odźwierny. Joanna Lipska "zniża się", żeby pracować z dziećmi z gminu, mimo, że sama nic nie ma. Nic dziwnego, że Ewa nie czuła żadnego powiązania z ludźmi z rybackiej wioski. Dla niej całe życie było degradacją- z córki samodzielnych rolników do żony niekochanego człowieka i opiekunki upośledzonego męża. A obok zjawia się osoba młoda, dość zamożna, z planami na przyszłość- to boli.

      A poza tym sytuacja Ewy BYŁA wyjątkowa. Nieszczęśliwych mężatek było pewnie sporo, jedna użalała się przed drugą i wspierały się. Natomiast dorosły, upośledzony facet w domu który mógł przeżyć wiele lat i zestarzeć się z Ewą- raczej nie było drugiej takiej sytuacji. nawet dzisiaj choroba w rodzinie alienuje, a wtedy? Ilu ludzi szeptało, że to kara boska albo, że tak miało być? Kto oprócz panny Kordelii zająłby się nim na chwilę? Dziecko- zapomnij, Ryszard nie znał swojej siły, bywał agresywny i miał zmienne humory, obrzucanie gorącymi pączkami na szczęście nie skończyło się źle.
      • jadwiga1350 Re: Ewa Moore a Ania 04.01.17, 15:33
        > Rozumowanie w poście założycielskim przypomina m rady w stylu "nie płacz, w Afr
        > yce mają gorzej".

        No tak, Ewie troszeczkę ulżyło, kiedy okazało się, że w Afryce umierają z głodu....tzn kiedy Joyce umarła.

        >Dla niej całe życie było degradacją- z córki samodzielny
        > ch rolników do

        Przesada, toż Ewa nie była jakąś Emmą Woodhouse, czy tam Izabelą Łęcką. Rodzina Westów była bardzo biedna. Według słów panny Kornelii żywili się głównie ziemniakami. Ojciec popełnił samobójstwo, czyn, który kiedyś wywoływał dużo większe potępienie społeczne niż obecnie.

        >Natomiast dorosły, upośledzo
        > ny facet w domu który mógł przeżyć wiele lat i zestarzeć się z Ewą- raczej nie
        > było drugiej takiej sytuacji.

        W czym ta sytuacja była gorsza od sytuacji Rozalii West? Rozalia też mogła zestarzeć się w swoim "więzieniu". Albo od sytuacji Janiny, narzeczonej Jana Douglasa?

        >a wted
        > y? Ilu ludzi szeptało, że to kara boska albo, że tak miało być?

        Raczej wszyscy współczuli Ewie i podziwiali ją. A Ewa zaczęła izolować się od ludzi od dnia ślubu, nie od dnia choroby Ryszarda.

        >Kto oprócz pann
        > y Kordelii zająłby się nim na chwilę?

        Ewa wszystkich odpychała, nawet życzliwą pannę Kornelię.

        >Ryszard nie znał swoje
        > j siły, bywał agresywny i miał zmienne humory, obrzucanie gorącymi pączkami na
        > szczęście nie skończyło się źle.

        Musiał być wyjątkowo spokojny i nieszkodliwy jak na tak chorego człowieka. Inaczej żona nie poradziłaby sobie z opieką i byłaby zmuszona oddać go do zakładu.
        A letnicy? Kto chciałby wynajmować pokój w domu gdzie przebywa agresywny, nieobliczalny mężczyzna. Pani Moore nie zarobiłaby złamanego grosza.

        >Ewa nie czuła żadnego powiązania z ludź
        > mi z rybackiej wioski.

        Więc powinna cieszyć się i dziękować codziennie Bogu, że nie jest jak ta dziewczyna z portu, albo jak ta francuska Kanadyjka.
        • sowca Re: Ewa Moore a Ania 29.01.17, 23:35
          Niestety, metoda "inni mają gorzej" bardzo często nie działa. Twoje podejście przypomina mi trochę reakcje ludzi na wieśc o tym, że ktoś ma depresję: pracę ma, rodzinę ma, zdrowy jest? To czemu depresja, pewno sam sobie wmówił i nie umie się życiem cieszyć!
          A to tak czasem bywa. Myśl "to prawda, ojciec się zabił, mąż jest upośledzony i nigdy nie będę miała dzieci, ale przynajmniej nie jestem dzieckiem rybaka z portu" po prostu nie pomaga. A Ewa była ewidentnie nieszczęsliwa i nie łudźmy się - po tylu nieszczęściach miała do tego prawo.
    • odczepcie_sie Re: Ewa Moore a Ania 02.01.17, 15:46
      A kto czasem nie czuje się tak jak Ewa?
    • dominka1 Re: Ewa Moore a Ania 05.03.17, 20:40
      Być może Ewa czuła ,że los potraktował ją niesprawiedliwie.Była prawie 10 lat młodsza od Ani z "Wymarzonego domu",kiedy matka "sprzedała " ją pijakowi,który budził w niej wstręt.Przedtem umarł jej ukochany ojciec i mały braciszek.Po ślubie z Ryszardem zmarła matka i została sama.Potem lata życia z upośledzonym facetem,w czasach gdy rozwody nie były na porządku dziennym.Rzeczywiście,nie miała pochodzenia jak Łęcka(podobnie jak Ania ), lecz miała ambicje,była inteligenta .O ile Ania była urocza i komunikatywna ,zalety Ewy były inne.Była dużo bardziej introwertyczna,ale fascynująca dla otoczenia i wyjątkowo piękna.Nie wiem czy dobrze pamiętam,ale chyba jest fragment,że Ania z zazdrością mówi o urodzie Ewy.To chyba pierwsza przyjaciółka Ani,której Montgomery nie kreowała na gorszą od Ani,a nawet stworzyła ją ciekawszą niż tytułowa bohaterka cyklu.W końcu taka Katarzyna była inteligentna,ale zgorzkniała i niezbyt urocza,Ruby ,Iza czy Diana chociaż ładniejsze od Ani,są bardzo powierzchowne i pozbawione jej wyobraźni oraz zdolności ładnego wysławiania się.Dopiero Ewa jest prawdziwą bohaterką,a nie tylko tłem dla przygód Ani.W dodatku jest o wiele bardziej wiarygodna niż inne dziewczyny z serii o Ani.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka