Dodaj do ulubionych

Ania - wątki zbyt ogólne

06.07.08, 20:04
Witam!
Czytam właśnie po raz kolejny "Dolinę Tęczy", ale chyba po raz pierwszy
odrobinę (albo nawet więcej niż odrobinę) denerwuje mnie zbyt ogólne
opisywanie niektórych spraw, wydarzeń przez LMM. Teraz mam na myśli
szczególnie historię pastora Mereditha i Rozalii West. Darzę ich oboje tak
wielka sympatia, że chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej np o tym jak
wyglądały ich rozmowy - tzn przytoczenie chociaż fragmentu jakiegoś dialogu, a
nie tylko zdania w stylu "i rozmawiali przez całą drogę do domu".
Albo np kwestia Owena i Ewy. LMM poświęca tej historii prawie cały jeden tom,
a potem wysyła ich Bóg wie gdzie i jedynie jakieś ich wspomnienie pojawia się
w paru miejscach (nie biorę pod uwagę Krzysia).
A co Wy o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • blanacz Re: Ania - wątki zbyt ogólne 06.07.08, 22:06
      Podejrzewam, że LMM nadal przetwarzała schemat nowelki... Pisanie skrótowe,
      ogólnikowe. Tym zajmowała się praktycznie całe życie, powieści to była jakby
      praca dodatkowa.
    • supervixen Re: Ania - wątki zbyt ogólne 08.07.08, 20:14
      Crissy, a o który konkretnie fragment Ci chodzi? Bo chciałabym się
      jakoś ustosunkować do Twojej opinii, ale nie pamiętam, czy pastor i
      Rozalia spacerowali razem więcej niż raz i nie wiem, czy kojarzę
      dobry fragment:)

      Natomiast co do Ewy i Owena, to przyznam, że ich wyjazd pod koniec
      Wymarzonego Domu zawsze wydawał mi się dość naturalny i nigdy nie
      postrzegałam go jako spłycenia tematu. Owen miał gdzie indziej swój
      ośrodek aktywności życiowej, że się tak wyrażę:), więc jego żona tam
      się przeniosła. A nawet gdyby się kłóćić, że Owen uprawiał wolny
      zawód i mógł mieszkać gdziekolwiek, to wcale mnie nie dziwi, że
      wolał Ewę zabrać z miejsca, gdzie przeżyła tyle nieszczęśliwych lat,
      no i w ogóle pokazać jej pewnie trochę świata, skoro już trafił jej
      się mąż nie będący farmerem;)

      Nie zgodzę się z blanacz, że to jakieś nawyki nowelkowe... Jak dla
      mnie ślad po pisaniu opowiadań widać u LMM w Kilmeny - i to pewnie
      głównie dlatego, że ta książka była oryginalnie drukowana jako
      gazetowy serial, dopiero później LMM ją zebrała i nieco rozszerzyła,
      gdy wydawca się domagał czegoś nowego, a ona nie miała gotowej nowej
      powieści. Dla mnie to jest akurat duży minus, opowiadania Maud są
      dla mnie przeciętne, i taka też jest Kilmeny

      Pozostałe powieści natomiast pokazują wg mnie, że to w tej właśnie
      formie LMM czuła się najlepiej i w nich widać jej prawdziwy talent.
      • mist3 Re: Ania - wątki zbyt ogólne 08.07.08, 21:42
        Dla mnie właśnie takie ogólnikowe traktowanie pewnych wątków to raczej norma - w
        końcu gdyby chcieć opisywać wszystko, to byłaby ogromna epopeja i nie zostałoby
        żadne pole dla wyobraźni.
        • yvi1 Re: Ania - wątki zbyt ogólne 14.07.08, 21:45
          Ale niedosyt pozostaje.
          Mi zawsze brakowalo dokladniejszych opisow Nan i Diany ,Shirleya.Przedewszystkim
          ich doroslego zycia.Wiem,ze to mogla byc powiesc rzeka.Ale ja uwielbiam takie
          epopeje i zawsze mi czegos po Rilli brakowalo.
          • pikolakszpak Re: Ania - wątki zbyt ogólne 17.07.08, 13:37
            Dla mnie tp. Shirley był taki zupełnie marginalny, z tego co
            pamiętam, nie byl bohaterem żadnego szczególnego wydarzenia (tak jak
            np. Walter: kiedy rodziła się Rilla, czy któraś z bliżniaczek z tą
            dziewczyną okropną, piszę tak z głowy a nie chcę imion pomieszać,
            ale na pewno wiecie o któy wątek mi chodzi). I tak jakoś ten Shirley
            mi się zawsze jakoś tak "doczepiony na siłę" wydawał, bezpłciowy.
    • lilimeye Re: Ania - wątki zbyt ogólne 10.08.08, 00:20
      Zgadzam się z wypowiedzią Blanacz. Moim zdaniem "Szumiące Topole", "Złoty Brzeg"
      i "Dolina Tęczy" to powieści takie właśnie nowelkowe. Mamy tu rozmaite właściwie
      krótkie historyjki, których bohaterami są różne postacie, a to co je łączy
      rozgrywa się jakby w tle. I w tej konwencji rozdrabnianie się na szczegóły chyba
      nie bardzo pasuje. Choć rzeczywiście czasem ciekawość czytelnika nurtuje :)
      Mnie z kolei najbardziej po "Wymarzonym domu" brakowało samej Ani, jej własnych
      przeżyć, przemyśleń, stała się zbyt drugoplanową postacią.
      • blanacz Re: Ania - wątki zbyt ogólne 10.08.08, 13:36
        Taki styl był u LMM częstszy. Przypominam wątek tego pana, który
        dwadzieścia lat przychodził w konkursy, w "Ani na uniwersytecie",
        który wyrwany z całości byłby samodzielną nowelką bez potrzeby
        przerabiania. Podobnie w przypadku większości swatanych przez Anię
        par.
    • spinelli Re: Ania - wątki zbyt ogólne 12.08.08, 21:45
      Pamietajmy, ze LMM miala niewolnicza umowe z wydawcami Ani, ktorzy zerowali na
      niej jak na kurze znoszacej zlote jaja.
      Jak wiadomo kolejne czesci Ani nie byly pisane w takiej kolejnosci w jakiej
      przebiegaja losy Ani i jej rodziny, czesto byly dopisywane po latach - wciskane
      niejako.

      LMM, ktora przez wiekszosc zycia zmagala sie z ciezka depresja czesto obnizala
      loty by zadowolic wydawcow. Kiedy absolutnie nie byla w stanei tworzyc
      wygrzebywala opowiadania (ktore pisala cale zycie), jakies szkice z notatnika i
      wstawiala to w historie, stad te historyjki-wstawki w "Szumiacych Topolach", czy
      "Dolinie Teczy" itd.

      pozdrawiam
      Spinelli
      • blanacz Re: Ania - wątki zbyt ogólne 12.08.08, 21:58
        Szczerze mówiąc, większość z tych historyjek jako samodzielne utwory
        byłaby słaba. Jako epizody w potyczkach Ani - to coś zupełnie innego.
        Nie chodzi o samą Anię, ale o świadomość, że są częścią czegoś
        większego i mają pośredni wpływ na bohaterkę, jak na przykład tamta
        dziewczyna, która nie umiała zerwać z lubym, a luby chyba zaczął
        umizgiwać się do Ani? I potem dziewczyna, która prosiła ją o pomoc,
        wyzwała ją, że Ania chciała zniszczuć jej związek. To musiało być w
        "Szumiących Topolach".
        • spinelli Re: Ania - wątki zbyt ogólne 13.08.08, 21:44
          blanacz napisała:

          > Szczerze mówiąc, większość z tych historyjek jako samodzielne utwory
          > byłaby słaba.<

          Czesto to byly, tak jak pisalam - szkice. LMM cale zycie miala przy sobie kajet,
          w ktorym zapisywala pomysly, zalazki pomyslow i jakies ciekawsze wydarzenia,
          ktore mogly ja zainspirowac do dalszego pisania. Kiedy koniecznosc pukala do
          drzwi Maud wyciagala swoj "szkicownik" i przycinala co jej pasowalo do zamowienia.

          Nalezy tez pamietac, ze sama napisala w Dziennikach, ze dla dobra swoich synow,
          dla ich wyksztalcenia jest w stanie sprzedac kazda "chale". Przykre, ze w
          przypadku starszego Chestera poswiecenie poszlo na marne. Syn zszedl na psy a
          chala pozostala.

          Spin
          • blanacz Re: Ania - wątki zbyt ogólne 14.08.08, 07:48
            Napisała jednak dostatecznie dużo genialnych utworów, by można było na
            tę chałę przymknąć oko :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka