Dodaj do ulubionych

Zastępstwo - trudna sprawa

07.07.09, 12:49
Jak u was jest z zastępstwem, kto was zastępuje jak idziecie na
urlop, zwolnienie czy nawet po prostu wychodzicie aby zanieść
papiery, załatwić coś w innym pokoju czy po prostu do stołówki
zjeść??
U mnie jest z tym problem - nie ma osoby, która mogłaby mnie
zastąpić, nikt z pracowników nie siądzie na sekretariacie bo ma
swoją pracę.
Niepisana umowa jest taka że idę na urlop wtedy kiedy szef, żeby nie
zakłócać porządku :/ ale oczywiście nie zawsze mi to pasuje. Poza
tym on rzadko chodzi na urlopy, jest nawet problem jak sie
rozchoruje... nie ma mni ekto zastąpić :(
Obserwuj wątek
    • tezej Re: Zastępstwo - trudna sprawa 07.07.09, 13:57
      U mnie w firmie szef decyduje kto mnie ma zastępować i nie pyta pań o zdanie
      • forumowiczka_m Re: Zastępstwo - trudna sprawa 07.07.09, 14:14
        U mnie również tak jest - są inni pracownicy na tym samym stanowisku (piszę "pracownicy" bo panów-asystentów też mamy =P), którzy muszą mnie albo kogoś innego z zespołu zastąpić, jak ten ktoś jest na urlopie/zwolnieniu/lunchu. Ja również afery z tego powodu nie robię. To się chyba nazywa fachowo "zasadami współżycia społecznego" :) Raz ja kogoś zastępuję, raz ktoś inny mnie. Jak się nie potrafimy dogadać, to w ostateczności wkracza główne guru - czyli szef ;)
        • kkk Re: Zastępstwo - trudna sprawa 07.07.09, 14:39
          hehe szkoda że mojego szefa średnio to obchodzi.
          U mnie taki ezastępowanie przez innego pracownika nie wchodzi w
          rachube, jestem na sekretariacie i to jest głównie moja praca,
          pozostali to pracownicy merytoryczni - ochrona środowiska,
          transport, drogi, nieruchomości... i nikt nie przyjdzie na sekr.
          robiac jednocześnie swoje rzeczy :(
          U mnie przeważnie siada po prostu stażysta :/ - oczywiście osoba ta
          za nic nie odpowoda, ot tak jest, byleby ktoś był fizycznie, potem
          bałagan w papierach i nikt nic nie wie :/
    • joalicja Re: Zastępstwo - trudna sprawa 08.07.09, 13:56
      Ciekawe pytanie:)
      Ja rozparcelowuję obowiązki między "merytorycznych". wtedy nikt nie ma
      całości mojej roboty na głowie, tylko fragmenty. I wszystko hula.
      • anna205 Re: Zastępstwo - trudna sprawa 08.07.09, 17:06
        Ja też nie mam z tym problemu, jest jedna wyznaczona pracownica
        która mnie zastępuje podczas nieobecności i nie ma z tym problemu.
        Jej obowiązki w tym czasie wykonują pozostałe 2 panie z jej działu.
      • kkk Re: Zastępstwo - trudna sprawa 09.07.09, 10:52
        OK, tylko kto siedzi FIZYCZNIE na Twoim miejscu, odbiera telefony,
        przyjmuje interesantów, obsługuje spotkania (kawa, itd.) ???
        u mnie z tym jest problem
        • karola12341 Re: Zastępstwo - trudna sprawa 10.07.09, 14:19
          mam ten sam problem :/
          na sekretariacie siędzę sama, gdy chce iść do toalety to prosze albo
          kogoś z finansów, albo z geodezji itd czasem kadrową. Nie mam jednej
          stałej osoby na której mogłabym polegać. Czasem jak przyjdzie w
          miare kumata stażystka to "daje się wykorzystywać" i siedzi w razie
          potrzeby. Gdy idę na urlop nikt nie chce mi podpisać kartki (chyba
          wszyscy się boją wziąć taki obowiazek na barki) to wtedy idę do
          szefa i on wyznacza, ale przewaźnie każe mi samej decydować kto ma
          usiaść, ale wtedy między pracownikami pojawia się problem.
          Uważam, ze powinno być jasno okreslone kto siada na naszym miejscu w
          razie potrzeby, bo już mam dosć proszenia gdy chcę zejsć do toalety,
          a już nie mówię o czasem kryzysowych sytuacjach gdy trzeba na chwile
          się wyrwac z pracy - nie mam takiej możliwości :/
          ale i tak bardzo lubię moja pracę a to jest jej największy
          minus :))))
          pozdrawiam
        • anna205 Re: Zastępstwo - trudna sprawa 13.07.09, 13:39
          No przecież napisałam, podczas nieobecności obowiązki przejmuje
          koleżanka z innego działu, to jest jednoznacznie z FIZYCZNYM
          zastępowaniem, po prostu przenosi się do sekretariatu i już, i nie
          ma żadnej dyskusji, zresztą mam z nią dobry kontakt i nie ma
          problemu żeby mnie zastąpiła. Tak więc obowiązki od kawy, przez
          telefony, interesantów i pracowników załatwia:) Nawet jeśli chodzi o
          wyskoczenie z pracy, żeby coś załatwić, przyjść później czy wyjść
          wcześniej, to wystarczy napisać jej smsa i jest o.k.:) Siedzi w
          sekretariacie dopóki się nie pojawię:) Z tego co tu czytam wynika,że
          zazwyczaj jest to spory problem, więc cieszę się, że ja go nie
          mam... a co do wyjścia do ubikacji, to już chyba lekka przesada, że
          w tym czasie musi was ktoś zastąpić... u mnie w tym czasie szef
          potrafi powiedzieć interesantowi żeby zaczekał chwileczkę. Zresztą
          ja dość często znikam zza biurka plącząc się po terenie firmy (który
          jest dość spory), coś roznoszę, sprawdzam, przekazuję innym
          pracownikom, w tym czasie szef potrafi sobie posiedzieć sam, a jak
          ktoś przyjdzie to po prostu do mnie dzwoni na komórkę i wracam i
          załatawiam interesanta. Ja proponuję poważną rozmowę z szefem,
          powinno się wyznaczyć 1 osobę która was zastępuje i którą w tym celu
          odpowiednio przesszkolicie, żebyście mogły spokojnie iść na urlop, w
          końcu w interesie szefa leży, aby mieć wypoczętą asystentkę, nie
          nękaną ciągłymi telefonami na urlopie... (przynajmniej takie
          podejście ma mój szef i chwała mu za to!) :-)
    • margot452 Re: Zastępstwo - trudna sprawa 10.07.09, 15:04
      Taaak... a mnie własnie wczoraj cofnięto urlop, bo koleżanka z
      pokoju się "nagle" rozchorowała - trzeci raz w tym miesiacu :] i
      ozywiscie ja zostałam wytypowana na tego szczęśliwca, który musi w
      biurze siedzieć. Co ciekawe, jestem przekonana, ze kolezanki nikt by
      w takiej sytuacji z urlopu nie odwoływał (no, ale to cięzko
      sprawdzić, ostatni raz byłam na zwolnieniu 4 lata temu)
      • lektorka Re: Zastępstwo - trudna sprawa 13.07.09, 13:47
        A czy wniosek urlopowy miałaś już zatwierdzony? W piątek czytałam
        artykuł o takiej sytuacji. Jeśli poniosłaś już jakieś koszty:
        wykupiłaś wycieczkę, przejazd, to pracodawca powinien ci zwrócić
        koszty.
    • panna.migotka777 Re: Zastępstwo - trudna sprawa 14.07.09, 14:02
      U mnie zawsze była z tym istna tragedia.. Kierownik musiał mieć mnie w każdej
      sekundzie dnia. Jak musiałam na jego polecenie wyjść zanieść gdzieś dokumenty i
      czas nieobecności liczyłam w minutach to robił panikę kto mnie zastąpi. Nie raz
      wyciągnął mnie z ... toalety.. Był niesamodzielny do potęgi, nie umiał
      obsługiwać Worda i poczty, "pisał" jednym palcem i robił takie byki że szok..
      Jak szłam na urlop to zatrudniali dziewczynę na zlecenie bo facet nie był w
      stanie funkcjonować bez asystentki na zawołanie. Na szczęście odszedł i miałam
      spokój z normalniejszym kierownikiem :)
    • tilia-cordata Re: Zastępstwo - trudna sprawa 14.08.09, 17:29
      Na szczęście nie ma z tym problemu. Jest jedna kobieta, która mnie zastępuje podczas urlopu, tzn. odbiera tylko telefony, i jest "fizycznie". A do ubikacji albo gdziekolwiek wychodzsę gdy szef jest u siebie, tak samo gdy muszę wyjść do innego działu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka