Dodaj do ulubionych

Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarła.

05.10.09, 21:46
polskalokalna.pl/wiadomosci/lubuskie/news/dwie-godziny-czekali-na-karetke-dziecko-zmarlo,1378018
Obserwuj wątek
    • cccykoria Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 05.10.09, 23:02
      Przykre ,ale takie rzeczy sie zdarzaja i beda
      zdarzac.Przydaloby sie ,aby jakikolwiek dr stracil w ten
      sam sposob dziecko ,lub innego czlonka rodziny ,zobaczylby co
      czuja rodzice.Hanba
      • snajper55 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 05.10.09, 23:03
        cccykoria napisała:

        > Hanba

        A gdzie Ty tę hańbę widzisz ?

        S.
        • cccykoria Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 05.10.09, 23:04
          snajper55 napisał:

          > cccykoria napisała:
          >
          > > Hanba
          >
          > A gdzie Ty tę hańbę widzisz ?
          >
          > S.
          Ja nie widze tak mi sie napisalo z nerwa .
    • snajper55 Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło 05.10.09, 23:02
      S.
      • cccykoria Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 05.10.09, 23:03
        snajper55 napisał:

        > S.
        Dobrze sie czujesz?
        • cccykoria Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 05.10.09, 23:16
          Tak male dziecko biegunka wymioty szybko moze sie odwodnic .
          Czopek nie jest lekarstwem a gdzie leki na zatrzymanie
          biegunki przeciwymiotne.?Nie byla to rodzina patologiczna9czesto
          pada z ust dr) ,czuwali cala noc .Przez cholerne zaufanie
          do dr sracili coreczke i to jest niewybaczlne.
          • snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 03:06
            cccykoria napisała:

            > Przez cholerne zaufanie do dr sracili coreczke i to jest niewybaczlne.

            Nie przez zaufanie, tylko przez chorobę. Choroba nie jest winą lekarza.

            S.
            • cccykoria Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 20:27
              snajper55 napisał:

              > cccykoria napisała:
              >
              > > Przez cholerne zaufanie do dr sracili coreczke i to jest
              niewybaczlne.
              >
              > Nie przez zaufanie, tylko przez chorobę. Choroba nie jest winą
              lekarza.
              >
              > S.

              Nie mam zamiaru sie klocic ,ale nie masz racji.Skoro dr
              dal czopek i kazal nawodniac i nic nie wspominal o
              zabrozeniu zycia to jak mieli myslec ,rodzice zaufali
              dr.Jakby powiedzial ,ze w razie dalej utrzymujacej sie
              goraczki wymiotow i czestszych biegunek ,prosze zglosic sie
              do najblizszego szpitala itp to by bylo oki.
              Moze 1 raz w zyciu spotkali sie z takim stanem?Czlowiek
              ktorego dzieci mialy biegunki itp ,postapilby inaczej.
              • snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 20:38
                cccykoria napisała:

                > Nie mam zamiaru sie klocic ,ale nie masz racji.Skoro dr
                > dal czopek i kazal nawodniac i nic nie wspominal o
                > zabrozeniu zycia

                Tak rozumując lekarz powinien pacjenta przed zajrzeniem mu do gardła uprzedzać o
                zagrożeniu życia. Każda choroba, każda czynność, każdy krok człowieka jest
                zagrożeniem życia.

                S.
          • aelithe Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 08.10.09, 16:55
            jakiego lekarza
            oni nie byli u lekarza, tylko wezwali pogotowie

            pogotowie to kasówka medyczna - nie lekarz !!
        • snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 05.10.09, 23:37
          cccykoria napisała:

          > snajper55 napisał:
          >
          > > S.
          > Dobrze sie czujesz?

          Dobrze. A dlaczego sie pytasz ?

          S.
          • 1951b Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 00:00
            Bo bredzisz jak durny chłopek roztropek.
            Bez urazy snajper to tylko słownictwo practicanta, którym się posługuje a ty
            jako admin to tolerujesz.
            • snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 17:03
              1951b napisała:

              > Bo bredzisz jak durny chłopek roztropek.

              Czego chcesz ? Czyż oba stwierdzenia nie są prawdziwe ?

              S.
              • 1951b snajper, dlaczego za wszelka cenę........ 06.10.09, 22:37
                starasz się udowodnić, że jesteś inteligentny inaczej?

                Napisałeś, cytuję:
                „Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło”

                Cykoria zapytała czy dobrze się czujesz?

                Odpowiedziałeś: „Dobrze. A dlaczego sie pytasz ?”

                Napisałam:, „Bo bredzisz jak durny chłopek roztropek.”

                Nie wiesz, czego ja chcę?
                Nie wiesz, dlaczego Cykoria pytała o stan twojego zdrowia?
                Nawet nie wiesz snajper, że zdanie typu
                „Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło”
                jest delikatnie rzecz ujmując nie na miejscu, o czym wszyscy obecni tu na forum wiedzą oprócz oczywiście ciebie.
                • snajper55 Re: snajper, dlaczego za wszelka cenę........ 07.10.09, 01:42
                  1951b napisała:

                  > Nawet nie wiesz snajper, że zdanie typu
                  > „Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło”
                  > jest delikatnie rzecz ujmując nie na miejscu,

                  Nie, nie wiem. Jeśli uważasz, że jest nie na miejscu, to mnie uświadom dlaczego.
                  Ja nie widzę nic niewłaściwego w napisaniu dwóch niewątpliwie prawdziwych zdań.

                  > o czym wszyscy obecni tu na forum wiedzą oprócz oczywiście ciebie.

                  Mam nadzieję, że inni na tym forum wiedzą o co chodzi i mają niezłą zabawę z
                  naszego dialogu.

                  S.
      • andnow2 Wiesz snajper55, nie każda matka droczy się od lat 06.10.09, 06:24
        snajper55 napisał:

        > Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło.

        na forum Służby Zdrowia z oblężoną twierdzą, by wiedzieć, że w
        żargonie lekarzy i dyspozytorek pogotowia ratunkowego pierwsze "nie"
        oznacza w istocie "tak", tylko wymaga jeszcze dłuższej awantury i
        przekonywań, jest zaproszeniem do tych awantur i przekonywań, że nie
        jest się bomisiem i że nieudzielenie pomocy może stanowić zagrożenie
        życia ludzkiego.

        Zastanawiam się, czy w tych aferach z pogotowiem w Polsce, to tak
        naprawdę ten słynny na forum bomiś (bo mi się należy) nie jest
        przypadkiem odbiciem lustrzanym innego bomisia (bo mi się po prostu
        nie chce).
        • claratrueba główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 09:18
          ... to w/g mediów:
          1. wypadki (przy czym ofiara musi być zmasakrowana by wykluczyć pkt.3)
          2. nowotwory
          3. nieprzyjechanie karetki (ze wskazaniem na tę przyczynę)

          Staruszkowie umierają bo pogotowie nie przyjechało, śmierci ze starości- zużycia
          organizmu już nie ma. Z powodu chorób krążenia też nie- uratowaliby, na bank,
          ale ich nie było. Tu dziecko zmarło nie z powodu menigokoków bardziej zabójczych
          niż John Rambo i Chuch Norris razem wzięci tylko "z powodu nieprzyjechania
          pogotowia". Załóżmy, że przyjechałoby po 5 min.- co więcej niz biegunkę mógłby
          lekarz stwierdzić? Menigikoka by nie stwierdził w warunkach domowych. Czy były
          podstawy by dziecko hospitalizować- nie wiadomo, innych prócz biegunka i
          gorączka (fakt-wysoka, ale u małych dzieci tak bywa) objawów nie było. Były w
          przypadku brata dziewczynki i był leczony.
          Rozumiem rozpacz rodziny, obwinianie kogo się da. Ale ludzie umierają i umierać
          będą dopóki istnieć będą zabójcze choroby.
          Nie dziwie się, że pogotowie nie wysłało R-ki do biegunki- częstej i w 99%
          niegroźnej. Ktoś inny mógł w tym czasie umrzeć "na nieprzyjechanie pogotowia".
          • gazton51 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 11:15
            > Rozumiem rozpacz rodziny, obwinianie kogo się da. Ale ludzie umierają i umierać
            > będą dopóki istnieć będą zabójcze choroby.

            Nie sądzę, abyś coś w ogóle rozumiała, biorąc pod uwagę to, co piszesz.
            Znam z autopsji wiele przypadków wczesnych i skutecznych interwencji w sepsie, zwłaszcza meningokokowej u dzieci.
            Trzy uwagi na ten temat:

            a/ fachowy lekarz ma dostateczne przygotowanie zawodowe i - powinien - mieć wrażliwość i doświadczenie, aby (jeśli-dla niego) wątpliwe przypadki zabezpieczać, a nie lekceważyć.
            b/ selekcja wyjazdów pogotowia przez niemedyczny personel, którym są dyspozytorzy(ki) to zawsze był i jest skandal. Są to ludzie nieprzygotowani ani zawodowo ani mentalnie do udzielania jakiejkolwiek pomocy a co dopiero - medycznej. Ponownie, dyspozytor powinien chcieć i umieć zadawać pytania zgłaszającemu i postępować zgodnie z algorytmem standardu, zapewniającym POMOC choremu (a nie spokój własnej d... jak to jest teraz). W razie wątpliwości ( a te mieć powinien) powinien przekierować zgłoszenie do lekarza.
            c/ lekarze, pogotowie i medycyna są od ratowania życia i zdrowia a nie refleksji, że "każdy na coś umrze", który to cynizm nam bez zmrużenia oka serwujesz w swoim poście.
            • 0.9_procent Teoretyk bajkopisarz ... 06.10.09, 11:57
              ... rozpoznający KAŻDĄ sepsę na podstawie tak specyficznych objawów
              jak biegunka i gorączka, oraz zapewniający 100 procentowo skuteczną
              terapię.

              Rozumiem, że Nobla nie dostałeś tylko dlatego, że nie jest godną
              ciebie nagrodą.
              • pct3 Re: Teoretyk bajkopisarz ... 06.10.09, 23:26
                Rozumiem, że Nobla nie dostałeś tylko dlatego, że nie jest godną
                ciebie nagrodą.


                BRAWO BRAWO!
                Od dawna chciałem coś podobnego powiedzieć a propos Gaztona, ale nie stało mi tej błyskotliwości.
                • gazton51 Alfredzie... 06.10.09, 23:47
                  > BRAWO BRAWO!

                  Miło stwierdzić, że dołączyłeś do licznego w naszym kraju grona kandydatów do Komitetu Noblowskiego (z szansami na 0,9%)
                  Zawsze łatwiej przyznawać czy odmawiać, niż zdobywać, co nie?
                  Pewnie dlatego jakoś głucho o osiągnięciach naszej medycyny, pozostają brawa klaskane sobie przez trolli na forumnie :)))

                  PS
                  > Od dawna chciałem coś podobnego powiedzieć a propos Gaztona, ale nie stało mi tej błyskotliwości.

                  Możesz mi wszystko powiedzieć, nawet jeśli Ci nie staje ...tego czy owego. Twe szczere wyznanie rzuca jasne światło na psychologię Twoich ostatnich postów, Obsie :)))
                  • pct3 Re: Alfredzie... 07.10.09, 07:41
                    czy Ty kiedy zmienisz coś w tym bełkotliwym i już doprawdy nie imponującym nam swoją pseudobłyskotliwością stylu?

                    Twe szczere wyznanie rzuca jasne światło na psychologię Twoich
                    ostatnich postów, Obsie :)))


                    Mylisz się i tu. Ale mylenie się to Twoja domena i sens istnienia na forum.
                    Znosiliśmy Arona, zniesiemy i Ciebie.
                    Przy czym, pomimo pierwszej uwagi, i tak fajniej się Ciebie czyta niż Arona. Jednak półka wyżej.
                    Musi nie busami, a nawet auto-busami jeździsz (wytłuszczony tekst koresponduje również z "psychologią Twoich postów" i jej domyślnymi przyczynami - w Twoim przypadku.

                    • gazton51 Re: Alfredzie... 09.10.09, 23:28
                      > Mylisz się i tu.

                      A skąd wiesz? O twej psychologii świadczy komunikat, jaki przekazujesz a nie to,
                      co o sobie myślisz.

                      > Znosiliśmy Arona, zniesiemy i Ciebie.

                      Bardzo Wam, Obs dziękuję. Rozumiem że nabyliście prawa własności do spółki Agora
                      - gratuluję, 'szlachetne' jak widzę się rozwija!
                      Swoją drogą zawsze podejrzewałem, że jest Was więcej - obs/pct3.

                      >i tak fajniej się Ciebie czyta niż Arona.
                      I to jest właśnie Twój problemik - to, co sprawia Ci przyjemność budzi
                      automatycznie Twój kompleks winy. Oj, nie lubisz się, obs.
                      Trudno jednak się temu dziwić - nie mogę Ci się zrewanżować radością z lektury
                      Twych kompleksowych publikacji.

                      Spróbuj czasem wznieść się poza stadne odruchy agresji wobec nonkonformizmu,
                      będzie Ci łatwiej znosić ten okrutny świat, gdzie nie wszyscy równo beczą na
                      redyku i nad sobą a ze strachu zagryzają się nawzajem.
                      • pct3 Re: Alfredzie... 10.10.09, 11:41
                        A skąd wiesz? O twej psychologii świadczy komunikat, jaki
                        przekazujesz a nie to co o sobie myślisz.


                        naturalnie, ale o komunikacie jaki przekazuję mam informację zwrotną
                        nie tylko od Ciebie, prawda? No i wyobraź sobie, że Twoje
                        spostrzeżenia generalnie nie są podzielane.
                        Oczywiście- jak już wspomniałem, być może to właśnie Ty masz rację.
                        Wiem że tak bywało (vide Kopernik, Newton itd.)

                        Spróbuj czasem wznieść się poza stadne odruchy agresji wobec
                        nonkonformizmu, będzie Ci łatwiej znosić ten okrutny świat


                        w realu robię to częściej niż na forum, wspominałem już o tym.

            • maksiu1313 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 16:07
              Selekcją wyjazdów przez niemedyczny personel którym są dyspozytorzy nie
              przygotowani ani mentalnie ani zawodowo do pomocy a co dopiero medycznej -gazton
              51.rzeczywiscie bajkopisarz iteoretyk. Akto ma być dyspozytorem,może profesor
              zhabilitacją.Tu zadziałał żie przeprowadzony wywiad wcześniej leczony brat
              pownien być alarmem dla lekarzy.Nie ma nic straszniejszego dla rodziców niż
              strata dziecka i nieważne czy ktoś za to odpowie czy nie.TO NIEODWRACALNY
              BóL.KARETKA JECHAłA ZA DłUGO.
              • snajper55 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 16:40
                maksiu1313 napisała:

                > Tu zadziałał żie przeprowadzony wywiad wcześniej leczony brat
                > pownien być alarmem dla lekarzy.

                Brat nie był leczony wcześniej, gdyż zachorował później.

                S.
              • extorris Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 19:08
                karetka nie jechala za dlugo tylko za krotko

                lekarz z karetki zbadal dziecko i jak widac nie stwierdzil wskazan do hospitalizacji
                gdyby karetka jechala wolniej to byc moze stan bylby ciezszy, dziecko trafiloby
                na obserwacje do szpitala i mialo nieco wieksza szanse na przezycie
                • cccykoria Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 20:19
                  extorris napisał:

                  > karetka nie jechala za dlugo tylko za krotko
                  >
                  > lekarz z karetki zbadal dziecko i jak widac nie stwierdzil wskazan
                  do hospitali
                  > zacji
                  > gdyby karetka jechala wolniej to byc moze stan bylby ciezszy,
                  dziecko trafiloby
                  > na obserwacje do szpitala i mialo nieco wieksza szanse na przezycie

                  Dr w ogole zlekcewazyl objawy ,chyba nikt nie
                  zaprzeczy.Biegunka z wymiotami i wysoka goraczka sama miala
                  przejsc po czopku.
                  • gazton51 Biegunka i czopki 06.10.09, 21:29
                    Gdyby w ogóle analizować akompetencję tak udzielanej "pomocy", podawanie czopków
                    dziecku z biegunką miałoby szansę na hit kabaretowy.
                    Gdyby nie tragiczne okoliczności.
                    Szkoda słów.
                    • extorris Re: Biegunka i czopki 06.10.09, 22:06
                      wiekszosc paracetamolu wchlania sie z rectum w ciagu 30 minut

                      jesli dziecko nie mialo cholery (a wiemy ze nie mialo), tylko kilka luznych
                      stolcow co pare godzin to raczej twoja wypowiedz nadaje sie do kabaretu
                      • gazton51 Expertyza luźnych stolców 06.10.09, 23:37
                        Podawanie paracetamolu w sepsie, przy towarzyszącej biegunce (a to nie są luźne
                        stolce) jako rekomendacja postępowania lekarskiego może spowodować cholerę.
                        U egzaminatora na 3 roku studiów.
                        Pośpiesz się z habilitacją, a może nie zostaniesz zdemaskowany.
                        Wszystko wskazuje że nie widziałeś na oczy ani sepsy, ani biegunki, ani w ogóle
                        chorego dziecka.
                        Na szczęście dla dzieci.
                        • extorris Re: Expertyza luźnych stolców 07.10.09, 00:18
                          paracetamol podano u dziecka z objawami odpowiadajacymi infekcji rotawirusowej, a nie u dziecka z rozpoznana posocznica meningokokowa

                          nawadnianie doustne i doustne lub doodbytnicze leki przeciwgoraczkowe w domu (u dziecka w tym wieku paracetamol i ibuprofen) sa standardowym i wystarczajacym postepowaniem w 90% przypadkow

                          a teraz zajmij sie psychorerapia
                        • kzet69 Re: Expertyza luźnych stolców 10.10.09, 18:18
                          gazton nie chce mi się komentowac wszystkich twoich rewelacji ale
                          odnosze wrażenie że sepsę i wstrząs septyczny to widziałeś na... you
                          tube
            • gazton51 Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 20:10
              Rzeczywiście, w naszym post(?)sowieckim systemie SZ, cywilizowane zasady przygotowania zawodowego i profesjonalnego postępowania na stanowisku - i lekarza i dyspozytora, to bajki.

              Na szczęście, podobno poziom wynagrodzeń niewolników tego systemu jest tak niski, że adekwatny do ich akomptencji.
              To w istocie postaci nie z mojej bajki.
              • 0.9_procent Re: Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 20:44
                Kiedyś zrobiłem moim dzieciom wymazy z nosa. Z przerażeniem
                stwierdziłem, że mają wszelakie przywleczone przeze mnie szpitalne
                s.y.f.y oporne na wszystko poza imipenemem. Zastanawiałem się, co
                będę mógł zrobić, gdy rozwinie się zakażenie z jednego z nich.
                TERAZ JUŻ WIEM! Skontaktuję się na forum z cywilizowanie
                profesjonalnym
                gaztonem, który na pewno ma już gotowe
                rozwiązanie. O ile się oczywiście nie pogubię w nickach (obecnego)
                gaztona, bo może zdąży je zmienić ze 45 razy.

                Bajkopisarzu teoretyku!
                Kilku takich 'mądrych' już w życiu spotkałem. Zawsze mieli najwięcej
                do powiedzenia, zawsze mieli powód by krytykować innych i ZAWSZE
                gdy trzeba było zająć się trudnym pacjentem mieli nawał innych
                nie cierpiących zwłoki spraw
                .


                Będzie jeszcze jedno 'zawsze', takie pasujące do 'Moskwy'.
                Otóż ZAWSZE, gdy czytam twoje posty przypomina mi się tytuł jednej z
                powieści Dostojewskiego.
                • gazton51 Re: Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 21:26
                  > Otóż ZAWSZE, gdy czytam twoje posty przypomina mi się tytuł jednej z
                  > powieści Dostojewskiego.

                  Dziękuję. Nie spodziewałem się, że aż tak wysoko ocenisz to, co piszę, kojarząc
                  mnie z Dostojewskim, ale ponieważ jak widać zatrzymałeś się na tytule książek -
                  przeczytaj którąkolwiek a spotkania z mądrymi ludźmi będą dla Ciebie nieco
                  bardziej zrozumiałe.

                  Natomiast Twa obawa o własne dzieci przynosi Ci chwałę - rozumiem, że po
                  przeczytaniu postu tytułowego, Ty też wolisz szukać szybkiej i skutecznej pomocy
                  choćby na forum, niż zaufać jakiemukolwiek pogotowiu nie mówiąc o własnych
                  kompetencjach.
                  Coś jednak nawet Ty zrozumiałeś - wątek spełnił zadanie.

                  • 0.9_procent Re: Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 21:45
                    gazton51 napisał:

                    > Nie spodziewałem się, że aż tak wysoko ocenisz to, co piszę,
                    kojarząc
                    > mnie z Dostojewskim,

                    Nie schlebiaj sobie. Nie kojarzę cię z Dostojewskim. Kojarzę cię z
                    tytułem jego książki – delikatna różnica.


                    > Coś jednak nawet Ty zrozumiałeś

                    Za to ty niewiele.
          • snajper55 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 14:06
            claratrueba napisała:

            > Tu dziecko zmarło nie z powodu menigokoków bardziej zabójczych
            > niż John Rambo i Chuch Norris razem wzięci tylko "z powodu nieprzyjechania
            > pogotowia".

            Zwracam uwagę, iż pogotowie przyjechało.

            S.
            • gazton51 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 20:12
              Sprostowanie słuszne, ale daremne.
              A jakie znaczenie mają w tych postach spod znaku procentów i tym podobnych fakty
              i znajomość tematu własnych wypowiedzi?
    • sabinac-0 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 12:29
      Ile razy karetka jest zajeta przy wezwaniu do bolu gardla, upojenia
      alkoholowego, kleszcza, kaca, babci ktorej skonczyly sie tabletki, drzazgi w
      stopie i innych "naglych stanow".
      Jesli w tym czasie na drugim koncu rejonu zdarzy sie powazny wypadek lub ktos
      bedzie mial zawal czy sepse - niestety, karetka moze nie dojechac.
      Rzeczywiscie hanba, ale nie dla lekarza z karetki, tylko dla tych co traktuja
      pogotowie jak przychodnie na kolkach. I to im nalezaloby zyczyc nieszczescia.
      • cccykoria Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 14:13
        sabinac-0 napisała:

        > Ile razy karetka jest zajeta przy wezwaniu do bolu gardla, upojenia
        > alkoholowego, kleszcza, kaca, babci ktorej skonczyly sie tabletki,
        drzazgi w
        > stopie i innych "naglych stanow".
        > Jesli w tym czasie na drugim koncu rejonu zdarzy sie powazny
        wypadek lub ktos
        > bedzie mial zawal czy sepse - niestety, karetka moze nie dojechac.
        > Rzeczywiscie hanba, ale nie dla lekarza z karetki, tylko dla tych
        co traktuja
        > pogotowie jak przychodnie na kolkach. I to im nalezaloby zyczyc
        nieszczescia.
        Nie wierze myslalam ,ze zle przeczytalam ,jak mozna komus
        zycic nieszczescia?
        Moje zdanie jest takie dr z pogotowia zlekcewazyl
        objawy ,nie mam na mysli sepsy ,nawet nie przepisal lekow
        o ktorej wyzej napisalam.Tak male dziecko do rana moglo sie
        odwodnic i nie piszcie ,ze trzeba nawadniac ,bo czlowiek na
        sile dziecku nie wleje ...Sama biegunka ma wiele
        przyczyn ,takie dziecko powinno znalesc sie na
        oddziale ,koniec i kropka.Nikomu nigdy nie zyczylam
        nieszczescia i dziwie sie ze sa takie osoby ,ktore to robia.
        • snajper55 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 15:17
          cccykoria napisała:

          > Tak male dziecko do rana moglo sie odwodnic i nie piszcie ,ze
          > trzeba nawadniac ,bo czlowiek na sile dziecku nie wleje
          >...Sama biegunka ma wiele przyczyn ,takie dziecko powinno
          > znalesc sie na oddziale ,koniec i kropka.

          Rozumiem, że do każdego małego dziecka z wymiotami i biegunką powinna
          przyjeżdżać karetka i zabierać je na oddział ?

          S.
          • andnow2 A czemu nie? 06.10.09, 15:24
            snajper55 napisał:

            > Rozumiem, że do każdego małego dziecka z wymiotami i biegunką
            > powinna przyjeżdżać karetka i zabierać je na oddział ?
            • snajper55 Bo nie ma tylu karetek 06.10.09, 16:43
              A także miejsc w szpitalach, zakontraktowanych usług i pieniędzy w kasach NFZ.
              Inaczej każdego, kto się źle poczuje można by wozić do szpitala a przynajmniej
              do lekarza. Ja nie miałbym nic przeciwko.

              S.
              • andnow2 A co to wszystko obchodzi ratownika z karetki?! 06.10.09, 17:18
                snajper55 napisał:

                > Bo nie ma tylu karetek. A także miejsc w szpitalach,
                > zakontraktowanych usług i pieniędzy w kasach NFZ.


                Ratownik z karetki bierze i wiezie. On nie ma możliwości i czasu
                robienia specjalistycznych badań i prowadzenia długotrwałych
                obserwacji.

                A dlaczego miałby ponosić ryzyko przeoczenia sepsy, czy innej
                cholery i ponoszenia odpowiedzialności za nieudzielenie pomocy w
                zagrożeniu życia?!
                • extorris Re: A co to wszystko obchodzi ratownika z karetki 06.10.09, 20:23
                  ratownik z karetki nie bierze i nie wiezie, tylko bierze tych, ktorzy sie
                  kwalifikuja, a w razie watpliwosci pyta CPR

                  w tym wypadku w karetce byl lekarz, co spowodowalo (i uwazam, ze to zle), ze
                  czesc diagnostyki i leczenia zostala przesunieta z SOR do karetki

                  najpdawdopodobniej, niezaleznie od tego kto bylby w karetce, wyjazd zakonczylby
                  sie tak samo (podaniem lub zaleceniem podania lekow przeciwgoraczkowych - do
                  cykorii - nie przeciwbiegunkowych i nie przeciwwymiotnych)

                  w tym konkretnym momencie nie dawalo sie przewidziec rozwoju posocznicy o ile
                  rzeczywiscie wystapila, a jedyne wskazanie do hospitalizacji moglo sie wiazac z
                  ryzykiem odwodnienia, ktore, sadzac z zalecen lekarza nie bylo pewnie zbyt wielkie

                  nie ma zadnego standardu polegajacego na hospitalizacji wszystkich dzieci z
                  objawami infekcji, zreszta sami rodzice na to sie nie zawsze godza

                  ten zgon jest zdarzeniem rzadkim i wyjatkowym
                  wyciaganie wnioskow na podstawie tego mija sie z celem

                  proba rozciagniecia wskazan do hospitalizacji oznacza kierowanie niemal kazdego
                  dziecka z goraczka na obserwacje szpitalna, co pomijajac tak prozaiczne
                  przeszkody jak brak lozek, moze byc wiekszym ryzykiem niz sama choroba, ze
                  wzgledu na wysokie ryzyko przeniesienia infekcji z innych chorych dzieci oraz
                  wysokie ryzyko infekcji szpitalnych
                  • cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 06.10.09, 20:33
                    bo w czasie przyjazdu dr nie mial pojecia ze moze byc to
                    sepsa.Wiem ,ze ciezko to stwierdzic ,pisalam o lekach na
                    zatrzymanie biegunki itp.Nie myl pojec ,tego dr nie potrafil
                    nawet zrobic ,wiem ze to by nic nie dalo ,bo teraz wiemy
                    ze byla sepsa,ale wtedy dr nie wiedzial..
                    • sabinac-0 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 07.10.09, 16:47
                      cccykoria napisała:

                      >,pisalam o lekach na
                      > zatrzymanie biegunki itp.

                      Jak na czyms sie nie znasz, to sie nie wymadrzaj.
                      Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci, ze wzgledu na ryzyko
                      sepsy wlasnie.
                      Z tego samego powodu przy biegunkach przeciwskazane sa doustne antybiotyki, bo
                      zabite bakterie wydzielaja wiecej toksyn niz zywe.
                      • cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 07.10.09, 20:34
                        sabinac-0 napisała:

                        > cccykoria napisała:
                        >
                        > >,pisalam o lekach na
                        > > zatrzymanie biegunki itp.
                        >
                        > Jak na czyms sie nie znasz, to sie nie wymadrzaj.
                        > Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci, ze wzgledu
                        na ryzyko
                        > sepsy wlasnie.
                        > Z tego samego powodu przy biegunkach przeciwskazane sa doustne
                        antybiotyki, bo
                        > zabite bakterie wydzielaja wiecej toksyn niz zywe.

                        Ciekawe bardzo ciekawe Ty odrazu bys postawila diagnoze
                        SEPSA na miejscu dr.

                        Ma sie dzieci i wnuki i nieraz mialy biegunki to
                        tyle .Dzieki za pouczenie
                        • snajper55 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 02:58
                          cccykoria napisała:

                          > Ciekawe bardzo ciekawe Ty odrazu bys postawila diagnoze
                          > SEPSA na miejscu dr.

                          Niczego takiego nie napisała. Czytaj ze zrozumieniem. Skorygowała jedynie Twoją
                          wiedzę medyczną pisząc:

                          "Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci"

                          S.
                          • cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 10:38
                            snajper55 napisał:

                            > cccykoria napisała:
                            >
                            > > Ciekawe bardzo ciekawe Ty odrazu bys postawila diagnoze
                            > > SEPSA na miejscu dr.
                            >
                            > Niczego takiego nie napisała. Czytaj ze zrozumieniem. Skorygowała
                            jedynie Twoją
                            > wiedzę medyczną pisząc:
                            >
                            > "Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci"
                            >
                            > S.
                            Z calym szacunkiem od kiedy to nie stosuje sie u dzieci
                            lekow przeciwbiegunkowych dla dzieci? typu nifuroxazide lakcid
                            smekta ,gastrolit na uzupelnienie elekktolitow Zalezy jaki
                            rodzaj biegunki .To moje wnuki chyba zle leczyli dr z
                            tego wynika.Pisze z zycia wziete i nie musze byc
                            dr.Zalozylam wersje jak wyzej gdzies napisalam ,ze dr nie
                            mial pojecia o sepsie ....
                            Prosze podac mi od kiedy to sie nie stosuje i jakie leki
                            wzamian ?
                            • snajper55 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 11:15
                              cccykoria napisała:

                              > Z calym szacunkiem od kiedy to nie stosuje sie u dzieci
                              > lekow przeciwbiegunkowych dla dzieci?

                              To chyba nie do mnie pytanie. Ja jedynie zwróciłem Ci uwagę, że przeczytałaś w
                              jej poście coś, czego ona nie napisała. Dlatego proszę Cie na przyszłość o
                              czytanie ze zrozumieniem i nie wkładanie w usta ludzi tego, czego nie powiedzieli.

                              S.
                            • sabinac-0 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 15.10.09, 00:52
                              Skutecznosc preparatow typu "smektalakcidnifuroxazyd" jest rowna efektowi
                              placebo. Poza Polska praktycznie wyszly z uzycia.
                              Plyny uzupelniajace elektrolity maja znaczenie pomocnicze i nie lecza biegunki,
                              nie sa wiec "lekami przeciwbiegunkowymi".
                              Biegunki i niezyty zoladkowe u dzieci nie wymagaja zadnych lekow, wystarczy
                              kilkudniowa dieta, jedynie trzeba dbac o nawodnienie - doustne w lzejszych
                              przypadkach, dozylne w ciezszych.

                              Czytalam niedawno prace na temat sepsy. Stwierdzono, ze praktycznie wszystkie
                              przypadki sa odsylane do domu w czasie pierwszej wizyty. Probowano ustalic jakis
                              protokol by wylapac te przypadki zanim stan sie dramatycznie pogorszy, ale nie
                              udalo sie. Powod - objawy sa identyczne jak w zwyklych infekcjach, nawet wyniki
                              badan dodatkowych w pierwszych godzinach nie wykazuja istotnych zmian.
                              Niestety, nie jest mozliwe wczesne wykrycie sepsy. Najwyzej czasem mozna miec
                              szczescie i zauwazyc cos, co wzbudzi podejrzenia ale nie da sie uniknac sytuacji
                              opisanych powyzej i kolejnych oskarzen lekarzy ze "sie nie poznali".

                              • andnow2 To może jednak warto wysłać karetkę lub przyjąć 15.10.09, 01:04
                                sabinac-0 napisała:

                                > Niestety, nie jest mozliwe wczesne wykrycie sepsy. Najwyzej czasem
                                > mozna miec szczescie i zauwazyc cos, co wzbudzi podejrzenia ale
                                > nie da sie uniknac sytuacji opisanych powyzej i kolejnych oskarzen
                                > lekarzy ze "sie nie poznali".

                                pozornie chorego pacjenta na obserwację, zamiast arogancko opędzać
                                się przed pozornie zdrowym pacjentem i potem usprawiedliwiać się
                                przed całym światem, że znowu nie wyszło?

                                Na zdrowy, chłopski rozum, to na błędach należałoby się uczyć i ich
                                unikać, a nie powielać.
                                • snajper55 Już się o to pytałeś. Ile razy jeszcze zapytasz ? 15.10.09, 02:08
                                  Tu masz odpowiedź:

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,101170778,101206119,Bo_nie_ma_tylu_karetek.html

                                  S.
                                  • andnow2 Choćby z rozkoszy, że nie usunąłeś tego postu, 15.10.09, 07:44
                                    snajper55 napisał:

                                    > Już się o to pytałeś. Ile razy jeszcze zapytasz ?
                                    > ...

                                    jak wiele innych, nie wykluczam, że parę razy jeszcze to pytanie
                                    postawię, tym bardziej że zadaję je nie Tobie, tylko tym, którzy
                                    ryzykują odpowiedzialnością - w tym karną - za narażenie życia i
                                    zdrowia pacjenta w imię pseudooszczędności lub po prostu w imię
                                    demonstracji "władzy" w stylu recepcjonistki z wątku: "Za
                                    przychodnię - i kiecka w górę...".

                                    Zresztą, tak na marginesie, w Twojej lubości w wycinaniu postów i
                                    wątków, też wyczuwam przejaw wspomnianej "władzy".
                                • slav_ Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 09:11
                                  > pozornie chorego pacjenta na obserwację, zamiast arogancko opędzać
                                  > się przed pozornie zdrowym pacjentem i potem usprawiedliwiać się
                                  > przed całym światem, że znowu nie wyszło?

                                  Spowodowałoby to załamanie i całkowite "zatkanie" systemu opieki zdrowotnej w czasie krótszym niż jedna doba.

                                  Jadnak jak widzę lekarze powinni tak robić/zrobić - skoro tego życzą sobie pacjenci i inne postępowanie jest piętnowane.

                                  Pacjenci życzą sobie by lekarz rozpoznał każda chorobę na jednej wizycie, nawet te które rozpoznano dopiero na sekcji lub której objawy wystąpiły wiele godzin po badaniu (bo lekarz zbadał a takie badanie "obowiązuje" na zawsze). Jeśli togo nie zrobił powinien iść do więzienia.

                                  Ponieważ nie jest to możliwe (oczywiście nie potrafią tego tylko polscy lekarze) rzeczywiście należałoby kierować wszystkich pacjentów do szpitali i trzymać tak długo aż się "rozpozna chorobę" oczywiście bezbłędnie.
                                  • andnow2 Niezupełnie tak, idzie też o kulturę komunikacji 15.10.09, 09:24
                                    slav_ napisał:

                                    > Ponieważ nie jest to możliwe (oczywiście nie potrafią tego tylko
                                    > polscy lekarze) rzeczywiście należałoby kierować wszystkich
                                    > pacjentów do szpitali i trzymać tak długo aż się "rozpozna
                                    > chorobę" oczywiście bezbłędnie.


                                    W większości tych relacji z niepotrzebnych śmierci słyszymy o
                                    arogancji, odsyłaniu, wymyślaniu od bomisiów, zamiast racjonalnego
                                    wytłumaczenia pacjentowi i pouczenia go o konieczności bycia czujnym
                                    i alarmowania rodziny i lekarza w razie zaobserwowania niepokojących
                                    objawów i jakich.
                                    • sabinac-0 Re: Niezupełnie tak, idzie też o kulturę komunika 15.10.09, 12:33
                                      Pamietam, jak pewna lekarka, zawsze mila dla pacjentow i zawsze cierpliwie ich
                                      informujaca, dostala skarge ze "w czasie rozmowy brzydko patrzyla".

                                      Male przyklad komunikacji interpersonalnej:
                                      Jestes na dyzurze w Izbie Przyjec od 18 godzin bez przerwy, w poczekalni siedzi
                                      jeszcze sporo ludzi, na podjezdzie stoja dwie karetki, jest 2.00 w nocy, wchodzi
                                      siedmioosobowa rodzina Romow z 11-letnia dziewuszka, zasmarkana ale pelna
                                      wigoru, jest to czwarty szpital ktory odwiedzaja tego dnia, w poprzednich trzech
                                      (jeden z nich kliniczny) postawionio diagnoze "wirusowa infekcja gornych drog
                                      oddechowych" i zlecono syrop. Badasz dziewuszke i grzecznie mowisz ze
                                      potwierdzasz diagnoze poprzednikow i podtrzymujesz leczenie przez nich zlecone.
                                      Wtedy wszyscy zaczynaja wrzeszczec, obrzucaja cie ordynarnymi wyzwiskami i
                                      wolaja ze "dopiero jak dziecko bedzie umierac, jakis konowal da im recepte na
                                      antybiotyk". Kilku pacjentow z poczekalni dolacza sie do choru i tez zaczyna cie
                                      wyzywac, choc widza cie pierwszy raz w zyciu.

                                      Wydarzenie jest autentyczne.

                                      Wiem, na pewno masz odpowiedz, jak powinien sie zachowac lekarz idealny.
                                      Przypominam - jest druga w nocy i pracujesz bez odpoczynku od 18 godzin wiec nie
                                      jestes juz w idealnej formie.
                                  • snajper55 Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 12:50
                                    slav_ napisał:

                                    > Ponieważ nie jest to możliwe (oczywiście nie potrafią tego tylko polscy lekarze
                                    > ) rzeczywiście należałoby kierować wszystkich pacjentów do szpitali i trzymać t
                                    > ak długo aż się "rozpozna chorobę" oczywiście bezbłędnie.

                                    Nie tak długo, aż się "rozpozna chorobę", tylko tak długo, aż pacjent dobrze się
                                    poczuje a wyniki badań będą w normie. Wszystkie wyniki.

                                    S.
                                • sabinac-0 Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 12:15
                                  Wtedy trzebaby zabierac do szpitala KAZDEGO pacjenta z jednodniowymi objawami
                                  infekcji i trzymac go tam na obserwacji minimum 1 dobe, robiac kilkakrotnie
                                  wszystkie badania.
                                  Obawiam sie ze brakloby miejsca w szpitalacgh oraz personelu i ktos naprawde
                                  bardzo chory moglby przez tlok i chaos zostac bez pomocy.

                                  Sposrod goraczkujacych pacjentow tylko 1 na ok 10 000 (jesli sie myle w
                                  liczbach, skorygujcie, nie znam dokladnych statystyk) ma sepse.

                                  • snajper55 Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 12:49
                                    sabinac-0 napisała:

                                    > Sposrod goraczkujacych pacjentow tylko 1 na ok 10 000 (jesli sie myle w
                                    > liczbach, skorygujcie, nie znam dokladnych statystyk) ma sepse.

                                    Choćby był to jeden na milion, to trzeba do szpitala (szpitali) ten milion
                                    położyć, aby uratować tego jednego. Tak uważają niektórzy uczestnicy tego forum.

                                    S.
                    • aelithe Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 17:02
                      towarzyszko - pogotowie nie przepisuje leków, towarzyszka się nie obudziła, że to nie komunistyczny raj

                      towarzyszko - pogotowie to taksówka medyczna
                      przyjeżdza ocenia czy wieźć, czy nie a ptoem wiezie lub zostawia i tyle

                      jeśli towarzyszka ma inne zdanie może napisac do komitetu PZPR.
                      • cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 20:38
                        aelithe napisał:

                        > towarzyszko - pogotowie nie przepisuje leków, towarzyszka się nie
                        obudziła, że
                        > to nie komunistyczny raj
                        >
                        > towarzyszko - pogotowie to taksówka medyczna
                        > przyjeżdza ocenia czy wieźć, czy nie a ptoem wiezie lub zostawia i
                        tyle
                        >
                        > jeśli towarzyszka ma inne zdanie może napisac do komitetu PZPR.

                        Towarzyszu to chyba mi na piekne oczy wypisali

                        leki ,chodzilo o babcie.Odmeldowuje sie:)
                        • aelithe Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 09.10.09, 00:41
                          powinnaś napisać skargę
                          lekarzowi pogotowia leków pisac nei wolno
                  • andnow2 I to jest problem polskiego pogotowia 06.10.09, 21:11
                    extorris napisał:

                    > w tym wypadku w karetce byl lekarz, co spowodowalo (i uwazam, ze
                    > to zle), ze czesc diagnostyki i leczenia zostala przesunieta z SOR
                    > do karetki


                    Narzekacie na małą ilość karetek, a robicie z nich taksówki do
                    wożenia lekarzy na wizyty domowe. Te cenne karetki wystają potem pod
                    domami konsultowanych godzinami chorych, zamiast zwozić z okolicy
                    pacjentów z zagrożeniem życia i zdrowia.
                    • extorris Re: I to jest problem polskiego pogotowia 06.10.09, 21:13
                      co znazy ku... "robicie"???
                      • andnow2 zaczerpnę z pewnej wypowiedzi m.algorzatki 06.10.09, 21:43
                        extorris napisał:

                        > co znazy ku... "robicie"???


                        Czyżbyś uważał, że to hydraulicy, a nie lekarze zostali
                        konsultantami z zakresu ratownictwa medycznego?
                    • pct3 Re: I to jest problem polskiego pogotowia 07.10.09, 11:43
                      Narzekacie na małą ilość karetek, a robicie z nich taksówki do
                      wożenia lekarzy na wizyty domowe.


                      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

                      Andnow. Zaręczam Ci. Znam od podszewki pracę w POZ, nocnej i świątecznej opiece lekarskiej, znałem od podszewki pracę w "starym pogotowiu" a teraz znam całkiem nieźle realia "nowego pogotowia" czyli ratownictwa medycznego.
                      To jest niemożliwe. Jeżeli się zdarzyło, to w skali kraju pojedyncze historie. Uwierz mi. Znam realia i standardy pracy kilkunastu stacji i podstacji pogotowia (czy też ratownictwa).
                      Jest to tam po prostu niemożliwe i nigdy się nie zdarzyło.

                      Te cenne karetki wystają potem pod domami konsultowanych godzinami chorych

                      Uwierzę we wszystko, znam życie.
                      Ale znam: osobiście pracę w pogotowi i ratownictwie. Znam lekarzy systemu, w tym kierowników stacji ratownictwa. Znam lekarzy koordynatorów ratownictwa. Znam ratowników. Znam dyspozytorów pogotowia, w tym kierowników.
                      To się nie zdarza i nie zdarzyło na tysiące dni i tysiące wyjazdów w miejscach które znam.
                      Może gdzieś się zdarzyło. Ale to nie wpływa na całokształt i ma się nijak do sprawy.
                      To tak jak lekarze-mordercy. Zapewne wśród 100 000 lekarzy trafi się zdeklarowany morderca-psychopata. No i jakie niby wnioski z tego płyną?
          • gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 20:14
            Każde zgłoszenie należy przeanalizować i zebrać wywiad, do czego potrzebne są
            kompetencje, których brak na każdym poziomie pomocy medycznej w tej SZ.
        • sabinac-0 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 16:40
          cccykoria napisała:



          > Nie wierze myslalam ,ze zle przeczytalam ,jak mozna komus
          > zycic nieszczescia?

          Kilka wersow wczesniej uzytkownik cccykoria napisal:
          "Przydaloby sie, aby jakikolwiek dr stracil w ten sposob dziecko lub innego
          czlonka rodziny, zrozumialby, co czuja rodzice".

          Moze ow uzytkownik tego nie wie, ale, co za dziwo, istoty zwane dr tez bywaja
          rodzicami i miewaja bliskich - bynajmniej nie niesmiertelnych.

          Nikomu nigdy nie zyczylam
          > nieszczescia i dziwie sie ze sa takie osoby ,ktore to robia.

          Zyczylas, w drugim poscie w tej dyskusji.
          Nie klam.

          >
          >
      • gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 20:13
        Karetka nie wyjechała, bo stała i nie była wysłana, zauważ.
        • reszka2 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 21:47
          Bo była to karetka R.
          A do czego służy karetka R to sobie doczytaj.
          • gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 23:28
            Znam pracę i zadania karetki R nie z lektury.
            A Ty?
            • extorris Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 23:34
              zmieniasz w nich olej?
              • gazton51 Olej :( 06.10.09, 23:59
                Tak, to słowo mi się nasuwa gdy czytam Twoje uczone wypowiedzi w wątku o śmierci
                małego dziecka.

                Przyjmuję więc wskazówkę i zmieniam rekomendację polemiki z Tobą na: Olej!
            • pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 09:00
              Znam pracę i zadania karetki R nie z lektury.

              Zwłaszcza że już od dłuższego czasu nie ma karetek "R" :-))).

              Ale wiem - to nie zmienia istoty.
              W każdym razie - Gazton, odpowiedz wprost: czy karetka nawet P to jest właściwy adresat zgłoszenia o biegunce i gorączce?
              Jeśli naprawdę tak uważasz, to powiem tak: może masz rację. Może jakimś cudem jesteś tym jednym jedynym, tym Galileuszem, Bachem i Heglem pośród lekarskiej miernoty intelektualnej, tym Pelem i Maradoną na tle polskiej ligi piłkarskiej, tym Pudzianem wśród zwykłych pakowaczy na siłce, tym brylantem wśród kupek gnoju - może.
              Ale jednak 99 % lekarzy uważa inaczej. Procent wyciągnięty z opinii kilkuset lekarzy - nie będę już dodawał mojego zwyczajowego że są wśród nich eksperci (np. wojewódzcy koordynatorzy medycyny ratunkowej z tytułem dr hab., czy lekarze którzy jeżdżą w pogotowiu 30 lat i mają do tego wszelkie kompetencje - ot choćby specjalizację antestezjologa oraz lekarza medycyny ratunkowej, a na dodatek tytuł instruktora Europejskiej Rady Resuscytacji), ordynatorzy oddziałów intensywnej terapii itp.
              • gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarła 09.10.09, 23:01
                Oszczędzono wyjazdu "R-ki".
                Dziewczynka zmarła

                >Ale jednak 99 % lekarzy uważa inaczej.

                Cała sztuka przeżycia na tym padole polega na znalezieniu tego 1%.
                Przeczytaj sobie raz jeszcze temat postu.
                I zamyśl się, Obs, zamyśl.
                Wszak mienisz się lekarzem.
                • pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 11:50
                  Cała sztuka przeżycia na tym padole polega na znalezieniu tego 1%.


                  Wydaje mi się, że nie.
                  Myślałem o tym - sądzę że wiele razy więcej, niż przypuszczasz (lub
                  nie - jak wiesz, ale mówisz inaczej, bo lubisz prowokować, a ja
                  lubię udawać, że na prowokację się łapię bardziej niż faktycznie się
                  łapię).

                  Otóż uważam drogi Gaztonie iż po pierwsze popełniasz podstawowy błąd-
                  błąd grania eksperta ex post - co ja wiemy jest niezwykle łatwe.

                  Jesteś w 1% lekarzy którzy uważają inaczej - ale jesteś w tym 1%
                  mając wiedzę o tym jak się sprawa skończyła.
                  Odpowiedz mi - bez teorii - na proste pytanie:
                  Jesteś lekarzem konsultantem do którego zwraca się dypozytor
                  ratownictwa. Mówi: "panie doktorze koordynatorze ratownictwa. Mam
                  wezwanie. Dziecko z wysoką gorączką i biegunką, bez innych objawów.
                  Nie oglądane dotychczas przez lekarza. Rodzice oczekują przyjazdu
                  karetki. Ja nie znajduję wskazań. Proszę żeby pan doktor zdecydował".

                  Oczekuję grzecznie na odpowiedź.
                  Powtarzam - na odpowiedź. Na pytanie.

                  • 0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 13:28
                    pct3 napisał:

                    > Oczekuję grzecznie na odpowiedź.

                    Jak to, nie wiesz?

                    Proszę postąpić w sposób cywilizowanie profesjonalny. -
                    proste!
                    • pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 15:33
                      Problem polega na tym, że wedle wszelkich kryteriów postąpiono
                      profesjonalnie i cywilizowanie.
                      Gazton ma jedną przewagę - i dzięki niej może teraz czytając to
                      śmiać się do woli.
                      On wie - i pisał o tym- że wszystko to co my nazywamy standardem,
                      jest o kant du.py rozbić - podobnie jak próby bronienia się
                      że "odsyłanie" pacjentów ma uzasadnienie poza merytorycznym także
                      formalne. Gazton napisał - i jeszcze pewnie napisze- że system
                      skonstruowany jest tak, że pacjentowi świadczenie się należy. Były
                      pewne błędy w rozumieniu jego toku myślenia (które - przyznaję -
                      sprostował). W każdym razie - Gazton może do woli dworować z nas,
                      którzy nie dość że "odmawiają leczenia" (bądź popierają "odmówienie
                      leczenia") to jeszcze zupełnie nieświadomie robiąc to łamią prawo -
                      kompletnie sobie nie zdając z tego sprawy.

                      Gazton stoi na stanowisku, iż system ochrony zdrowia oparty o NFZ w
                      punkcie wyjścia strzela sobie w stopę: bowiem de facto nie zakłada
                      instytucji odmowy i odesłania. Gdyby faktycznie była to prawda -
                      wówczas nasze dyskusje z nim rzeczywiście nie mają sensu - bo je
                      przegramy.
                      Jeżeli tak jest, to owszem karetka powinna była jechać.
                      Oczywiście - gdyby w tym czasie stało się coś poważniejszego i inny
                      pacjent ucierpiałby z powodu braku karetki - byłaby to KOLEJNA wina
                      systemu.
                      I tu przyznaję Gaztonowi rację (na chwilę zakładając że jego
                      wyjściowe tezy są słuszne). On dworuje z nas na zasadzie: "głupcy,
                      nie raz robicie merytorycznie prawidłowo. Ale praktycznie zawsze się
                      podkładacie prawnie. Wysłanie karetki do biegunki się pacjentowi
                      należy, bo tak skonstruowany jest patologiczny system w którym
                      godzicie się pracować. Ale jest to wysłanie również i równocześnie
                      błędem! Wnioski dotyczące dalszego wzmacniania systemu waszą w nim
                      obecnością pozostawiam wam" itd. itp.

                      Cóż - coś w tym jest.
                      • 0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 16:29
                        pct3 napisał:

                        > Problem polega na tym, że wedle wszelkich kryteriów postąpiono
                        > profesjonalnie i cywilizowanie.

                        Zauważ jednak, że postąpiono profesjonalnie i cywilizowanie według
                        99 procent, a gazton jest przedstawicielem 1 procenta, czemu daje
                        wyraz tutaj:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,305,101170778,101215156,Moskwa_nie_wierzy_lzom.html


                        > Gazton ma jedną przewagę - i dzięki niej może teraz czytając to
                        > śmiać się do woli.
                        > On wie - i pisał o tym- że wszystko to co my nazywamy standardem,
                        > jest o kant du.py rozbić - podobnie jak próby bronienia się
                        > że "odsyłanie" pacjentów ma uzasadnienie poza merytorycznym także
                        > formalne. Gazton napisał - i jeszcze pewnie napisze- że system
                        > skonstruowany jest tak, że pacjentowi świadczenie się należy. Były
                        > pewne błędy w rozumieniu jego toku myślenia (które - przyznaję -
                        > sprostował). W każdym razie - Gazton może do woli dworować z nas,
                        > którzy nie dość że "odmawiają leczenia" (bądź
                        popierają "odmówienie
                        > leczenia") to jeszcze zupełnie nieświadomie robiąc to łamią prawo -

                        > kompletnie sobie nie zdając z tego sprawy.

                        Jak pisałem – bajkopisarz, przyjmujący bezkrytycznie zapisy,
                        że 'pacjentowi świadczenie się należy' mimo oczywistej utopii
                        takiego zapisu.


                        > Gazton stoi na stanowisku, iż system ochrony zdrowia oparty o NFZ
                        w
                        > punkcie wyjścia strzela sobie w stopę: bowiem de facto nie zakłada
                        > instytucji odmowy i odesłania. Gdyby faktycznie była to prawda -
                        > wówczas nasze dyskusje z nim rzeczywiście nie mają sensu - bo je
                        > przegramy.
                        > Jeżeli tak jest, to owszem karetka powinna była jechać.
                        > Oczywiście - gdyby w tym czasie stało się coś poważniejszego i
                        inny
                        > pacjent ucierpiałby z powodu braku karetki - byłaby to KOLEJNA
                        wina
                        > systemu.
                        > I tu przyznaję Gaztonowi rację (na chwilę zakładając że jego
                        > wyjściowe tezy są słuszne). On dworuje z nas na zasadzie: "głupcy,
                        > nie raz robicie merytorycznie prawidłowo. Ale praktycznie zawsze
                        się
                        > podkładacie prawnie. Wysłanie karetki do biegunki się pacjentowi
                        > należy, bo tak skonstruowany jest patologiczny system w którym
                        > godzicie się pracować. Ale jest to wysłanie również i równocześnie
                        > błędem! Wnioski dotyczące dalszego wzmacniania systemu waszą w nim
                        > obecnością pozostawiam wam" itd. itp.
                        >
                        > Cóż - coś w tym jest.

                        Gazton stawia się w bardzo wygodnej roli osoby kontrolującej.
                        Ewentualna próba realizacji jego założeń obnażyłaby ich
                        absurdalność, więc tak przyziemne rzeczy gazton pozostawia innym,
                        sobie pozostawiając możliwość krytyki. Problem w tym, że lekarze na
                        forum próbując uzasadnić pewne postępowanie stawiają się wobec
                        gaztona jako osoby, które muszą się przed min wytłumaczyć. A wobec
                        utopijnych oczekiwań żadne wytłumaczenie nie będzie wystarczające.
                        Zauważ, że na żadne pytanie gazton nie daje jednoznacznej
                        odpowiedzi, możesz się doczekać jedynie wodolejstwa i stwierdzeń
                        typu „Nie jestem od tego by za darmo dawać gotowe rozwiązania. Za
                        takie porady się płaci.”
                        Idę o zakład, że za opłatą też nic
                        sensownego nie będzie w stanie zaproponować.

                        Jak wyglądają kontrole sanepidu chyba dobrze wiesz – nie ma takiej
                        możliwości, by nie było żadnych zastrzeżeń. Znalazł się jednak
                        kiedyś ordynator, który na uwagi pań z sanepidu ‘jest brudno’
                        odpowiedział: "No to się bierzcie za szmaty! Bo salową mam jedną,
                        a wy jesteście cztery!"
                        I tego typu tekst powinien być dla
                        gaztona jedyną odpowiedzią.
                        • pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 16:55
                          Znalazł się jednak kiedyś ordynator, który na uwagi pań z
                          sanepidu ‘jest brudno’ odpowiedział: "No to się bierzcie za szmaty!
                          Bo salową mam jedną, a wy jesteście cztery!" I tego typu tekst
                          powinien być dla gaztona jedyną odpowiedzią.


                          Jest tu kolejny problem. Gazton wtedy ze stoickim spokojem odpowie,
                          że to przecież nie on, a my tworzymy i utrzymujemy przy życiu ten
                          system.
                          I że on nie po to - biorąc pełną odpowiedzialność i podejmując
                          ryzyko - z kesonu odszedł, by teraz ktoś mu teraz wycieranie kesonu
                          szmatą proponował.
                          Tak - ma wygodną pozycję niezależnego sędziego.

                          • 0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 18:14
                            Pytanie, jaki jest sens merytorycznej dyskusji z gaztonem.
                            Postawienie go w sytuacji niezależnego sędziego zawsze da mu
                            przewagę, bo realizacja utopii z definicjij jest skazana na
                            niepowodzenie. Lanie wody i krytykowanie wszystkiego jest proste a
                            zauważ, że casio/avacef/gazton nie robi nic innego.
                            • pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 19:20
                              pytanie jest jak dla mnie jedno.
                              Czy można całkowicie zanegować stanowisko Gaztona- niezależnie od
                              uwag o jego stylu, o ewidentnym miganiu się od odpowiedzi, o
                              stawianiu siebie "ponad" - chodzi mi o stanowisko wyrażające się w
                              mniej czy bardziej retorycznym pytaniu o sens i cel pozostawania w
                              systemie.
                              Inaczej - czy Gazton ma przewagę bo stawia się jako niezależny
                              sędzia, czy to też my sami strzelamy sobie bramkę i sami chcąc nie
                              chcąc stawiamy go jako naszego niezależnego sędziego - bo że pracą
                              dla systemu system utrzymujemy - to przecież fakt.
                              Jeszcze inaczej - pytanie brzmi: czy system jest z gruntu zły, czy
                              też da się jednak (wbrew temu co głosi Gazton) uprawiać w nim zawód
                              lekarza.

                              • 0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 20:03
                                Uważam, że gazton nie wykonuje zawodu lekarza sensu stricte. Zajmuje
                                się administracją ochrony zdrowia – czymś w tym stylu. Lekarzy,
                                którzy istotnie uprawiają wolny zawód i nie są związani z NFZ a co
                                za tym idzie nie tkwią w systemie jest relatywnie niewielu.
                                Jeśli się postawi poza systemem bardzo łatwo o jego krytykę, jeszcze
                                łatwiej o odkrycia typu ‘Królowa Bona umarła’, czy cenne rady nie
                                mające szans na realizację.
                                Myślę, że tym się w głównej mierze od gaztona różnimy, że – tkwiąc w
                                systemie – próbujemy znaleźć rozwiązanie jak sprawić, by system mimo
                                jego wad, nielogiczności, czy absurdów jakoś działał. I – lepiej lub
                                gorzej, ale działa.
                                Nie twierdzę, że gazton nie ma racji krytykując istniejący system,
                                bo zdecydowanie jest co krytykować. Tylko – jakby to powiedzieć –
                                ‘nasz’ pacjent na jakąś szansę przeżycia, bo będziemy go lepiej lub
                                gorzej ratować, pacjent gaztona jest bez szans, ponieważ gazton
                                ograniczy się jedynie do wygłoszenia wzniosłych haseł, natomiast
                                jeśli chodzi o samo ratowanie - nie kiwnie palcem. Pytanie, co
                                lepsze.
                                • young_doc Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 21:01
                                  Pytanie nieco zbliżone do dylematu przed którym lekarz stał trzydzieści lat temu
                                  - emigrowac czy walczyc z systemem w Polsce?

                                  Z perespektywy czasu osoby które wówczas zostały w jeszcze bardziej
                                  patologicznych uwarunkowaniach krajowych zmieniły ten kraj nie do poznania, lecz
                                  czy dziś przechodząc na głodowe emerytury czują że wybrały lepiej? Są moralnymi
                                  zwycięzcami, ale za jaką cenę... Jeśli wyemigruję to jednym z najważniejszych
                                  argumentów będzie nie brak możliwości zdziałania czegoś tutaj lecz obawa jak
                                  wiele będą mnie te sukcesy kosztowac.
                              • gazton51 Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy 11.10.09, 23:21
                                Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy
                                Na początek - sorry, że z powodu pobytu na detoksie od państwowej SZ umknęła mi merytoryczna dyskusja o...tożsamości gaztona, jego zajęciach zawodowych czy domniemaniach, co by zrobił (na pewno coś paskudnego), gdyby....
                                Bardziej poważnie - cieszy mnie, że zauważyliście PP Adwersarze coś więcej w tym wątku niż sprawy osobiste.
                                Dla mnie tożsamość gaztona czy Obsa oraz nawet 0.9% nie ma żadnego znaczenia dla dyskusji, ważne są argumenty i wnioski, jakie prezentujemy.
                                Jednak, jak już napisałem, swój głos zamieszczam również z powodu swoich autopsyjnych doświadczeń w temacie wątku.
                                Spróbuję po kolei odnieść się do Waszych uwag:
                                1/ jak napisałem, kluczem do sytuacji jest wadliwa odpowiedzialność i system rozpoznawania wagi zgłoszeń do PR. W opisanej sytuacji nie ma żadnych danych, że wywiad w trakcie zgłoszenia został w ogóle zebrany przez lekarza(nie jest nim pytanie typu "co się dzieje" lub "dlaczego nie poszła Pani z tym do przychodni") ani też, że sytuacja wzbudziła podejrzenia, skłaniające do wywiadu pogłębionego. Jak zbierać wywiad i w ogóle kiedy podejrzewać sepsę meningokokową proszę wybaczyć ale nie będę tu pisał. Są odpowiednie i kompetentne źródła, które ja musiałem poznać aby dostać dyplom, więc pewnie Wy także.
                                2/ w kwestii pytania Obsa – nie mam inklinacji do bycia lekarzem konsultantem/koordynatorem, a dyspozytor po pierwsze powinien zwrócić się do lekarza dyżurnego, odpowiedzialnego za ew. wyjazd. Ten, powinien w takiej sytuacji zebrać wywiad telefonicznie ze zgłaszającym. A teraz pytanie za pytanie – o co powinien zapytać zgłaszających lekarz, wiedząc że:
                                (…) Choroba meningokokowa o szybkiej progresji może doprowadzić do zgonu w ciągu kilku godzin od wystąpienia pierwszych objawów.
                                (…) Posocznica meningokokowa bez objawów zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych może szybciej przejść w fazę wstrząsu septycznego i zakończyć się zgonem niż samo zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.

                                Dodatkowe punkty za odpowiedź:
                                a/ dlaczego lekarz powinien w ogóle w takim wypadku brać pod uwagę zagrożenie sepsą, w tym meningokokową?
                                b/ skąd lekarz w ogóle powinien wiedzieć to, co cytuję powyżej?
                                c/ jakie jest ostateczne postępowanie weryfikacyjne w razie wątpliwości o zasadności wezwania?
                                Przypomnę, że w opisywanym przypadku dyspozytor ZDECYDOWAŁ by w nie powiadamiać lekarza natychmiast o tym zgłoszeniu (jak się wydaje z przebiegu zdarzeń).

                                3/ Obs: „Problem polega na tym, że wedle wszelkich kryteriów postąpiono
                                profesjonalnie i cywilizowanie.”
                                Tak, jeśli to co się zdarzyło tak oceniasz, to masz problem – kompetencyjny. Nie rozumiesz – patrz wyżej.
                                4/ System nie tylko zakłada, ale wręcz próbuje zmusić do odsyłania i olewania pod groźbą represji – tyle, że w świetle prawa całkowicie gołosłownych.

                                5/ Co do dworowania sobie i mania za głupców, to, drogi Obsie udowodniłem Ci już nie raz, że to Ty wykazujesz taką postawę wobec postów ( i nie tylko) pacjentów. Cały ostatni akapit Twego postu (2) to czyste insynuacje pod moim adresem. Szkoda – i nie mów, że to mądre podejście…
                                6/ Podobne insynuacje i obelgi ze strony Szanownego 0,9% pozostawię Ci do refleksji – kto tu kogo nazywa głupcem i odnosi się w niegodny lekarza sposób.
                                7/ Dla ilustracji postawy, z której nosicielem nie sposób prowadzić poważnej dyskusji:

                                0,9% o gaztonie (oczywiście ad personam):
                                „Jak pisałem – bajkopisarz, przyjmujący bezkrytycznie zapisy,
                                że 'pacjentowi świadczenie się należy' mimo oczywistej utopii
                                takiego zapisu”
                                No, jeśli przestrzeganie prawa to utopia i bajki – to ja wolę pogadać z pewnym Panem Jurkiem, który co prawda kradnie narzędzia z budowy i oferuje po niskiej cenie, ale ma równie dobre wytłumaczenie, na pytanie, czy mu nie wstyd: „A z czego ja bym żył? Panie doktorze, czeba być człowiekiem, Pan kupi.” I Pan Jurek, gdy odmawiam kupna kradzionych dóbr, mówi: przepraszam. Ma chłopak choć trochę wstydu.
                                Czego życzę i innym „realistom” wraz z wyrazami współczucia z krainy utopii.
                                • 0.9_procent Re: Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy 12.10.09, 00:03
                                  gazton51 napisał:

                                  > 0,9% o gaztonie (oczywiście ad personam):
                                  > „Jak pisałem – bajkopisarz, przyjmujący bezkrytycznie zapisy,
                                  > że 'pacjentowi świadczenie się należy' mimo oczywistej utopii
                                  > takiego zapisu”
                                  > No, jeśli przestrzeganie prawa to utopia i bajki….

                                  Drogi gaztonie bajkopisarzu.
                                  Dzisiejszy link zamieszczony przez loraphenusa
                                  miasta.gazeta.pl/gorzow/1,36844,7122339,Lubuskie_szpitale_nie_maja_pieniedzy_na_leczenie.html

                                  jak na dłoni pokazuje utopię systemu.

                                  Z jednej strony pacjenci, którzy zgodnie z prawem oczekują
                                  przyjęcia i leczenia – w końcu po to płacili składki, z drugiej
                                  strony szpitale, którym skończył się zawarty zgodnie z prawem
                                  kontrakt z NFZ. Radosna sugestia, by kontrakt podzielić na 12 i
                                  równomiernie gospodarować dopełnia całości.
                                  Tylko nie wiem, drogi gaztonie, które działanie zgodne z prawem
                                  wybrać? Czy zgodnie z prawem przyjmować i leczyć pacjentów
                                  naruszając warunki zawartego zgodnie z prawem kontraktu, czy
                                  zgodnie z zawartym kontraktem (w końcu zawarta zgodnie z prawem
                                  umowa) nie przyjmować pacjentów, mimo że zgodnie z prawem
                                  świadczenie im się należy.

                                  Zapewne znasz wyjście z sytuacji, ale rozumiem, że "nie jesteś od
                                  tego by za darmo dawać gotowe rozwiązania".
                                  • gazton51 Dygresja wielobajeczna off-topic na żądanie ogółu 12.10.09, 01:27
                                    Otóż, sprawa jezd prosta jak drót:
                                    Jest sobie w Polsce prawo, które reguluje zasady działania miśków, co chcą
                                    prowadzić biznes w zdrowiu.
                                    Nieważne, czy to miśki państwowe czy spółdzielcze czy prywatne.
                                    Nazywa się Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej.
                                    Przedsiębiorstwa te działają zgodnie z tą ustawą albo mozna je zamknąć choćby
                                    dziś a misiek może sprzedawać pietruszkę.
                                    A co mówi Ustawa i komentujące odnośne spory sądowe orzeczenia Sądu Najwyższego:
                                    Zakład (...) nie ma prawa odmówić świadczeń zdrowotnych ze względu na
                                    wyczerpanie kontraktu z ubezpieczycielem a NFZ nie ma prawa nie zapłacić za
                                    nadwykonania.

                                    Jest też Ustawa o Zawodzie Lekarza, mówiąca toż samo - lekarz nie ma prawa
                                    odmówić świadczeń (w ramach pracy dla Zakładu) ze względu na "brak środków"
                                    tegoż Zakładu.

                                    Resume: jak się chce prowadzić biznes zdrowotny w tej rzeczywistości prawnej, to
                                    się bierze na siebie w pełni świadomie ryzyko, że - nie można odmówić leczenia z
                                    braku środków - bo nfz musi zapłacić, a jak się jest w tym pasztecie dodatkowo
                                    lekarzem - to nie można się zasłaniać brakiem piniendzy. I dlatego pacyjentowi
                                    "się należy" a szpitale zgodnie z prawem, mają leczyć.
                                    Cały ambaras polega na wyegzekwowaniu prawa od nfz - a od tego są miśki, co
                                    biorą kasę za właścicielstwo lub zarządzanie tym foie gras.
                                    Lekarze zaś od tych miśków powinni egzekwować zabezpieczenie finansowe swoich
                                    obowiązków i - albo się zwolnić, jak nie potrafią, albo, co najmniej, przestać
                                    zwalać na pacjentów swe frustracje i impotencję pracowniczą.
                                    Tak to jest pomyślane - prawo jest spójne, tyle że wszystkim miśkom na
                                    państwowym garnuszku oraz ich wyrobnikom bardziej opłaca się egzekwować
                                    satysfakcje i finansowe i zawodowe (czyli spławianie petentów) od pacjenta.

                                    I to je bajka dla Ciebie, Drogi Doktorze - lekarze do leczenia, fachowcy
                                    do biznesu.

                                    Przepraszam za prostacki format językowy, ale dawno nie tłumaczyłem w sklepie,
                                    dlaczego mnie nie obchodzi że szynki nie dowieźli.
                                    O stanie prawnym jak wyżej pisałem wiele razy cytując dosłownie odnośne
                                    przepisy. I zapewniam Cię, że jakby prywatny biznes ich nie znał i nie umiał
                                    egzekwować, to nie miałbym czasu tego tu pisać.

                                    Serdecznie pozdrawiam w podzięce za merytoryczne podejście do tematu off-topic.
                                    • snajper55 Re: Dygresja wielobajeczna off-topic na żądanie o 12.10.09, 01:53
                                      gazton51 napisał:

                                      > A co mówi Ustawa i komentujące odnośne spory sądowe orzeczenia Sądu Najwyższego:
                                      > Zakład (...) nie ma prawa odmówić świadczeń zdrowotnych ze względu na
                                      > wyczerpanie kontraktu z ubezpieczycielem

                                      Zapisanie chorego do kolejki nie jest odmową świadczenia zdrowotnego.

                                      Art. 21. Ustawy: Do udzielania świadczeń zdrowotnych w sytuacji ograniczonych
                                      możliwości udzielenia odpowiednich świadczeń stosuje się przepisy art. 20-23
                                      ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej
                                      finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. Nr 210, poz. 2135). [mówiące o
                                      zasadach tworzenia kolejek chorych]

                                      > a NFZ nie ma prawa nie zapłacić za nadwykonania.

                                      "Dyrektorzy placówek dowiedzieli się właśnie, że w tym roku Narodowy Fundusz
                                      Zdrowia nie zapłaci za sporą część nadwykonanych zabiegów. NFZ twierdzi, że nie
                                      ma pieniędzy."
                                      http://www.rmf.fm/fakty,162233,Malopolska,NFZ,nie,zaplaci,za,nadwykonania.html

                                      > Resume: jak się chce prowadzić biznes zdrowotny w tej rzeczywistości prawnej, to
                                      > się bierze na siebie w pełni świadomie ryzyko, że - nie można odmówić leczenia z
                                      > braku środków

                                      Można pacjenta zapisać na listę oczekujących na leczenie.

                                      Art. 19. Ustawy: 1. Pacjent ma prawo do:

                                      1) świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom wiedzy medycznej, a w
                                      sytuacji ograniczonych możliwości udzielenia odpowiednich świadczeń - do
                                      korzystania z rzetelnej, opartej na kryteriach medycznych procedury ustalającej
                                      kolejność dostępu do tych świadczeń,

                                      S.
                                    • 0.9_procent Re: Dygresja wielobajeczna off-topic na żądanie o 12.10.09, 09:36
                                      gazton51 napisał:

                                      > Otóż, sprawa jezd prosta jak drót:
                                      > Jest sobie w Polsce prawo, które reguluje zasady działania miśków,
                                      co chcą
                                      > prowadzić biznes w zdrowiu.
                                      > Nieważne, czy to miśki państwowe czy spółdzielcze czy prywatne.
                                      > Nazywa się Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej.
                                      > Przedsiębiorstwa te działają zgodnie z tą ustawą albo mozna je
                                      zamknąć choćby
                                      > dziś a misiek może sprzedawać pietruszkę.
                                      > A co mówi Ustawa i komentujące odnośne spory sądowe orzeczenia
                                      Sądu Najwyższego
                                      > :
                                      > Zakład (...) nie ma prawa odmówić świadczeń zdrowotnych ze względu
                                      na
                                      > wyczerpanie kontraktu z ubezpieczycielem a NFZ nie ma prawa nie
                                      zapłacić za
                                      > nadwykonania.
                                      >
                                      > Jest też Ustawa o Zawodzie Lekarza, mówiąca toż samo - lekarz nie
                                      ma prawa
                                      > odmówić świadczeń (w ramach pracy dla Zakładu) ze względu na "brak
                                      środków"
                                      > tegoż Zakładu.
                                      >
                                      > Resume: jak się chce prowadzić biznes zdrowotny w tej
                                      rzeczywistości prawnej, t
                                      > o
                                      > się bierze na siebie w pełni świadomie ryzyko, że - nie można
                                      odmówić leczenia
                                      > z
                                      > braku środków - bo nfz musi zapłacić, a jak się jest w tym
                                      pasztecie dodatkowo
                                      > lekarzem - to nie można się zasłaniać brakiem piniendzy. I dlatego
                                      pacyjentowi
                                      > "się należy" a szpitale zgodnie z prawem, mają leczyć.


                                      Dziękuję za obszerne wyjaśnienie.

                                      Więc leczymy dalej. Tyle, że NFZ nawet, gdy płacił za nadwykonania
                                      robił to z kilkumiesięcznym opóźnieniem, oczywiście pomijając taki
                                      szczegół jak należne odsetki. A w tym roku zapowiada, że płacił nie
                                      będzie. Można oczywiście sprawę skierować do sądu tyle, że biorąc
                                      pod uwagę przewlekłość postępowania sądowego pod koniec procesu nie
                                      będzie już komu zapłacić za nadwykonania. A - ponieważ w Polsce
                                      istnieją także inne przepisy prawa niż Ustawa o Zakładach Opieki
                                      Zdrowotnej i Ustawa o Zawodzie Lekarza – dyrektor (były) z
                                      postawionymi zarzutami niegospodarności, działania na szkodę i
                                      doprowadzeniu do upadku jednostki którą kierował, będzie miał gdzieś
                                      proces o pietruszkę z NFZ. I mimo, że postępował zgodnie z prawem
                                      pójdzie siedzieć.

                                      Możesz więc sobie swoje 'proste jak drót' rady w d.upę
                                      wsadzić, tylko ostrożnie, bo perforacje na wysokości excavatio
                                      retrovesicalis
                                      są paskudne do leczenia.
                                      Z troską o twoje zdrowie pozdrawiam.
                                      • loraphenus ide o zaklad, ze nikt z was odpowiedzi sie nie 12.10.09, 22:25
                                        doczeka,

                                        a jesli juz, to odpowiedzi nie na temat.
                                        lub z pominieciem waszych argumentow.
                                        • loraphenus i widzicie, 13.10.09, 20:37
                                          nie mylilem sie.

                                          casio avacef vel gazton nie ma w zwyczaju odpowiadac na posty, ktore neguja jego
                                          etyczny biznesowo-profesjonalny utopijny belkot,

                                          nie jestescie godni otrzymania profesjonalnego biznesowego bezsensownego slowotoku.

                                          Czy to kogokolwiek zadziwia?
                                • pct3 Re: Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy 12.10.09, 18:50
                                  w kwestii pytania Obsa – nie mam inklinacji do bycia lekarzem
                                  konsultantem/koordynatorem,


                                  Wiem, ale to hipotetyczna sytuacja. I nie mów mi, że nie unikasz
                                  odpowiedzi na pytania.

                                  dyspozytor po pierwsze powinien zwrócić się do lekarza dyżurnego,
                                  odpowiedzialnego za ew. wyjazd


                                  nie wydaje mi się. Jeżeli tak - to po co w ogóle dyspozytor?
                                  Gaztonie, w ratownictwie doprawdy są poważniejsze zgłoszenia niż
                                  gorączka i biegunka.

                                  dlaczego lekarz powinien w ogóle w takim wypadku brać pod uwagę
                                  zagrożenie sepsą, w tym meningokokową?


                                  kiedy? Przy pierwszym wezwaniu? Przy drugim?

                                  jakie jest ostateczne postępowanie weryfikacyjne w razie
                                  wątpliwości o zasadności wezwania?


                                  ostateczne - wybacz, nie chcę by to zabrzmiało cynicznie i nie jest
                                  taką moja intencja - więc ostateczne - to sekcja vs "wyzdrowienie
                                  bez leczenia".
                                  A patrząc życiowo - w pogotowiu weryfikacja zasadności wyjazdu może
                                  się odbyć poprzez....wyjazd właśnie - bowiem tu w pełni zgadzam się
                                  z Tobą - o pacjencie można coś powiedzieć zbadawszy go.
                                  Tyle że po weryfikacji zasadności wyjazdu powstaje kolejne okienko
                                  algorytmu: zostawić czy zawieźć do szpitala?



    • aelithe Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 23:32
      androw wybacz w tym przypadku powinna wkroczyć prokuratura i wyjaśnić zaniedbania w opiece nad dzieckiem

      rodzice nie poszli do lekarza i spowodowali śmierć dziecka - pomoc doraźna w żadnym wypadku nie jest przychodnią rejonową

      posocznica to nie choroba - to zespół chorobowy
      z definicji zespół uogólnionej odpowiedzi zapalnej wywołany czynnikiem zakaźnym ( tj, przez bakterie, wirusy bądź grzyby)

      tak więc zamiast wylewać złość na lekarzach, powinno się rozpocząć pokazowy proces przeciwko rodzicom za zaniedbania w opiece nad dzieckiem, które doprowadziły do zgony
      • dradam121 sens dyskusji 07.10.09, 00:31
        aelithe napisał:

        > androw wybacz w tym przypadku powinna wkroczyć prokuratura i
        > wyjaśnić zaniedbania w opiece nad dzieckiem
        >
        > rodzice nie poszli do lekarza i spowodowali śmierć dziecka -
        > pomoc doraźna w żadnym wypadku nie jest przychodnią rejonową
        >(...)
        >
        > tak więc zamiast wylewać złość na lekarzach, powinno się
        > rozpocząć pokazowy proces przeciwko rodzicom za
        > zaniedbania w opiece nad dzieckiem, które doprowadziły
        > do zgonu


        I to jest, jak mi sie wydaje sens dyskusji.
        Bo jaka byla odleglosc do szpitala ? 100 czy 200 km ? Z pewnoscia o wiele mnie
        i w ciagu godziny mozna bylo dziecko dowiezc.

        Najwyzszy czas wreszcie doprowadzic do swiadomosci spolecznej, ze w Polsce nie
        ma tego, co bylo poprzednio.

        Kiedy zamykano tutaj (18 lat temu) szpital, w ktorym bylem jedynym lekarzem, to
        zeszlo sie sporo osob i powiedzielismy sobie :

        - bye, bye !
        -a teraz co robic jak do najblizszego szpitala jest 130 km ?

        I musze Wam wyznac, ze wymyslili calkiem niezly uklad i rozwiazania.

        Obowiazkiem rodzicow jest dostarczyc dziecko do szpitala. Bo system pomocy
        doraznej tego nie zrobi. I to wszystko wszyscy dobrze wiedza.
        • andnow2 Nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych 07.10.09, 00:44
          dradam121 napisał:

          > Obowiazkiem rodzicow jest dostarczyc dziecko do szpitala. Bo
          > system pomocy doraznej tego nie zrobi. I to wszystko wszyscy
          > dobrze wiedza.

          Osobiście nie mam większych wątpliwości, że gdyby lekarz przybyły
          karetką do domu tej chorej dziewczynki powiedział jej rodzicom, że
          mają dostarczyć chore dziecko do szpitala, to pewnie stanęliby
          choćby na głowie i to dziecko do szpitala dostarczyli. Lekarz
          powiedział jednak coś zgoła odmiennego, dał czopek i uśpił czujność
          rodziców.

          No chyba, że z lekarzen jest z założenia jak z tą panną, że gdy
          mówi "nie", myśli "tak".
          • aelithe Re: Nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych 07.10.09, 22:05
            androw od 10 lat pogotowie ma zakaz leczenia
            pogotowie to transport medyczny; a nie przychodnia na kółkach
            po pogotowie się dzwoni, aby przewieźć ciężko chorego do szpitala, a nie po to by przepisac lek na gorączkę

            androw ja nie mam wątpliwości, że do zgonu dziecka doszło, z powodu zaniedbania obowiązków przez rodziców
            powinni iśc z dzieckiem do lekarza !!, a nie zrobili tego przez 24 godziny po wizycie pogotowia ; androw to jest karygodne zaniedbanie rodziców, za które powinni odpowiedzieć przed sądem.
            • andnow2 Chyba jednak szukasz zastępczego winnego 07.10.09, 23:51
              aelithe napisał:

              > androw od 10 lat pogotowie ma zakaz leczenia
              > pogotowie to transport medyczny; a nie przychodnia na kółkach
              > po pogotowie się dzwoni, aby przewieźć ciężko chorego do szpitala,
              > a nie po to by przepisac lek na gorączkę


              Zgadzam się i dlatego wydaje mi się, że ta karetka powinna po prostu
              zabrać to maleństwo do szpitala.

              Prawdziwy dorosły mężczyzna umiera w swym przekonaniu przy gorączce
              powyżej 40 stopni. A to maleństwo miało do tego jeszcze wymioty i
              biegunkę.


              > androw ja nie mam wątpliwości, że do zgonu dziecka doszło, z
              > powodu zaniedbania obowiązków przez rodziców
              > powinni iśc z dzieckiem do lekarza !!,


              Ci rodzice wezwali jednak pomoc fachową. Czy uważasz, że powinni być
              mądrzejsi i ostrożniejsi od tego lekarza pogotowia?


              > a nie zrobili tego przez 24 godziny po wizycie pogotowia ; androw
              > to jest karygodne zaniedbanie rodziców, za które powinni
              > odpowiedzieć przed sądem.


              Gdyby wiedzieli, co warte jest badanie przez tego lekarza pogotowia,
              to pewnie poszukali by kogoś kompetentnego. Zlekceważyli zasadę
              ograniczonego zaufania do lekarzy polskiego pogotowia. Może nie
              czytają naszego forum?!!

              Dystans czasowy między badaniem przez lekarza pogotowia a śmiercią
              dziecka był jednak krótszy, niż 24 godziny:

              "O godz. 19.30, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie. ...
              Ale przyjechali dopiero po dwóch godzinach od pierwszego
              zgłoszenia! - płacze mama Ani. ... (t.j. ok. 21:30)...
              Około godziny 6 rano, dziecko przestało oddychać. Przerażona matka
              zaczęła reanimować córeczkę, wezwała pogotowie. Ale na pomoc było
              już za późno. Mimo reanimacji, Ania zmarła."

              Dziewczynka zmarła więc ok. 8 godzin po badaniu przez lekarza
              pogotowia.
              • aelithe Re: Chyba jednak szukasz zastępczego winnego 08.10.09, 09:19
                andnow2 napisał:


                >
                > Zgadzam się i dlatego wydaje mi się, że ta karetka powinna po prostu
                > zabrać to maleństwo do szpitala.
                >
                > Prawdziwy dorosły mężczyzna umiera w swym przekonaniu przy gorączce
                > powyżej 40 stopni. A to maleństwo miało do tego jeszcze wymioty i
                > biegunkę.
                1. jeśli mówimy i pryncypiach - to z karetki wogóle powinno się usunąć lekarza - tam powinien byc ratownik, który ma zawieść chorego do szpitala i tyle ; żadnych leków p - bólowych ; tylko kilka godzin na izbie przyjęć plus rachunek za to
                2. w tym kontrtnym przypadku - wskazaniem do hospitalizacji jest znaczne odwodnienie, lub podejrzenie posocznicy
                gdyby dziecko miało posocznicę przy pierwszej wizycie zmarłoby w ciagu kilku godzin - wniosek nie było błedu w pierwszej wizycie
                3.. błąd leżał ewidetnie po stronie rodziców, którzy z chorym dzieckiem nie zgłosili się do lekarza następnego dnia rano, tylko czekali dobę by werwać karetkę

                > Ci rodzice wezwali jednak pomoc fachową. Czy uważasz, że powinni być
                > mądrzejsi i ostrożniejsi od tego lekarza pogotowia?
                lekarz pogotowie ma zakaz leczenia - on ma ocenić stan pacjenta; jeśli tego wymaga przewieźc do szpitala ; rodzice z dzieckiem powinni się zgłosić do przychodni rejonowej następnego dnia rano; czego nie uczynili

                > Gdyby wiedzieli, co warte jest badanie przez tego lekarza pogotowia,
                > to pewnie poszukali by kogoś kompetentnego. Zlekceważyli zasadę
                > ograniczonego zaufania do lekarzy polskiego pogotowia. Może nie
                > czytają naszego forum?!!
                >
                > Dystans czasowy między badaniem przez lekarza pogotowia a śmiercią
                > dziecka był jednak krótszy, niż 24 godziny:
                nie zmienia faktu, że nie zgłosili się z dzieckiem do lekarza rodzinnego
                > "O godz. 19.30, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie. ...
                > Ale przyjechali dopiero po dwóch godzinach od pierwszego
                > zgłoszenia! - płacze mama Ani. ... (t.j. ok. 21:30)...
                > Około godziny 6 rano, dziecko przestało oddychać. Przerażona matka
                > zaczęła reanimować córeczkę, wezwała pogotowie. Ale na pomoc było
                > już za późno. Mimo reanimacji, Ania zmarła."
                ludzie na choroby zakaźne umierają ; nie chodzi o zasadę ograniczonego zaufania - chodzi, o fakt, że pogotowie od 10 lat ma zakaz leczenia chorych !!
                tutaj piszą o zmarłym dziecku ; nikt nie pisze ile osób zmarło, bo wszystkie zespoły były wysłane do gorączkujacych dzieci i nie było nikogo aby wyjechać do stanów nagłych
                > Dziewczynka zmarła więc ok. 8 godzin po badaniu przez lekarza
                > pogotowia.
                nie znam dokumentacji lekarza
                dokumentacja jest jedynym obiektwnym dowodem w sprawie = ona broni lub pogrąża lekarza

                jeśli dziecko miało objawy choroby infekcyjnej - stan był dobry , a w międzyczasie sie pogorszył ; postepowanie lekarza było prawidłowe
                jeśli dziecko miało objawy posocznicy i lekarz je zostawił w domu to jest znaczny błąd
                jedynym pytaniem jakie należy tu zadać jest w jakim stanie było dziecko w chwili badania - odpowiedź jest tylko z dokumentacji lekarskiej


        • aelithe Re: sens dyskusji 07.10.09, 21:52
          dradam, a co ma odległość od szpitala do wizyty u lekarza rodzinego
          czy gdyby dziecko otrzymało antybiotyk w 1 dobie ot rozwinęło objawy posocznicy
    • pct3 nie rozumiem tego 06.10.09, 23:36
      To jakaś paranoja! Musiało mi umrzeć jedno dziecko, aby bez gadania pogotowie przysłało karetkę do drugiego - dodaje P. Drzewiecka.

      Dlaczego jest to paranoja? I dlaczego "jakaś"?

      Zgon to niedyskutowalna tragedia i współczujemy wszyscy.
      Dlaczego jednak, zgon jednego dziecka jako fakt nie jest tu traktowany jako bardzo istotny moment zmieniający podejście do wyjściowo niegroźnych objawów u drugiego dziecka w tej samej rodzinie?
      Dlaczego to co oczywiste nazywane jest tu paranoją bez żadnego komentarza?
      Inaczej.
      Gdyby gdzieś na niebie w nocy pojawiły się 2, 3 smugi, i gdyby ktoś zawiadomił o tym różne służby, zostałby zignorowany. "Panie, to meteory" - odpowiedziano by. I słusznie.
      Gdyby jednak po chwili w tej okolicy spadł już nie meteor, ale - z definicji - meteoryt, dajmy na to - metrowej średnicy, to po kolejnym wezwaniu o choćby jednej smudze na niebie w promieniu 500 km na nogach byłyby wszystkie możliwe służby, a eksperci NASA byliby w drodze. A przecież to tylko "taka sama smuga na niebie jak miliardy podobnych, po prostu meteor".
      • gazton51 nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 00:05
        > Zgon to niedyskutowalna tragedia i współczujemy wszyscy.
        (...)
        A przecież to tylko "taka sama smuga na niebie jak miliardy podobnych, po prostu meteor"<

        A słowo ciałem się stało.
        Zaserwowano kolejne wyrazy współczucia nie odbiegające od innych głosów lekarskich (?) w tym wątku. Ale przecież autor zastrzegał, że nie rozumie...

        dwie specjalizacje...
        • marcinoit Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 01:45
          to ze niejaki gazton51 ( czy jak on tam sie naprawde zwie) wyciaga jakies nieuprawnione wnioski na podstawie tego nic niemowiacego artykolu , rozumiem, On poprostu WIE!!! i nic na to nie poradzimy WIE i juz!!! ze cccyckoria pisze bzdury tez sie zdazylem przyzwyczaic ale to ze inni probuja dyskutowac z tymi , zupelnie bzdurnymi wnioskami wysnutymi na podstawie tego bezwartosciowego artykulu,tego juz nie rozumiem.:(
          niech sobie pouzywaja , co wam szkodzi ???
          • cccykoria Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 13:57
            marcinoit napisał:

            > to ze niejaki gazton51 ( czy jak on tam sie naprawde zwie) wyciaga
            jakies nieup
            > rawnione wnioski na podstawie tego nic niemowiacego artykolu ,
            rozumiem, On pop
            > rostu WIE!!! i nic na to nie poradzimy WIE i juz!!! ze cccyckoria
            pisze bzdury
            > tez sie zdazylem przyzwyczaic ale to ze inni probuja dyskutowac z
            tymi , zupeln
            > ie bzdurnymi wnioskami wysnutymi na podstawie tego
            bezwartosciowego artykulu,te
            > go juz nie rozumiem.:(
            > niech sobie pouzywaja , co wam szkodzi ???

            Sluchaj kolego:) Ty mi tu nie cccyckuj oki:)
            Jakie bzdury napisalam ? Biegunka i wymioty i wysoka goraczka
            to nie jest pikus u tak malego dziecka.Moze by nie
            wspominajac o sepsie(bo wiemy juz co bylo
            przyczyna) ,zapytac co bys przepisal jakie leki? biegunka
            wymioty i wysoka goraczka? i jaka diagnoza zatrucie ? a moze
            salmonella itp Przy takiej goraczce niektore dzieci maja
            konwulsje i co bys zrobil?

            Lekarz zlekcewazyl objawy popelnil blad ,rodzice powinni
            jechac do szpitala zakaznego napewno tak bym zrobila koniec
            i kropka..
          • gazton51 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 09.10.09, 23:43
            Nie wkurzaj się tak.

            > to ze niejaki gazton51 ( czy jak on tam sie naprawde zwie) wyciaga jakies
            nieuprawnione wnioski na podstawie tego nic niemowiacego artykolu
            To, że nie rozumiesz ani artykułu ani sytuacji, to jeszcze nie świadczy, że masz
            rację.
            To, że nie znasz prawa, nie sprawi, ze wnioski dla Ciebie niepojęte są
            nieuprawnione.

            >On poprostu WIE!!! i nic na to nie poradzimy WIE i juz!!!<

            Nie martw się, Ty też możesz się jeszcze czegoś nauczyć, nawet na tak wysoko
            (dla Ciebie) płatnych dyżurach, że nic już się myśleć, jak widać, nie chce.
            Nawet już w Polsce, wiedzieć coś to nie jest powód do wstydu czy
            ukrywania się.
            Naturalnie, jeśli nie jest się członkiem społeczności publicznej SZ.
            A ja nie jestem, więc nie obraża i nie przeraża mnie Twoje straszliwie
            wykrzyczane oskarżenie: "ON WIE!", w zastępstwie braku argumentów merytorycznych.

            Masz więc na wygnaniu szansę rozwoju - uwaga: umysłowego - nie zaprzepaść jej,
            nijaki marcinoicie, czy co tam się za tym wstydliwie kryje.
            I napisz coś na temat i do rzeczy - dla odmiany.
        • pct3 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 07:49
          Gaztonie.
          Ja tylko wyraziłem zdziwienie, że w tym konkretnym przypadku dziecko z tej samej
          rodziny potraktowano z uwzględnieniem faktu niedawnego zgonu innego dziecka.
          Co w tym dziwnego i dlaczego ktoś to właśnie (PRAWIDŁOWE postępowanie) określa
          mianem paranoi?
          • pct3 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 07:59
            źle napisałem - jestem niedospany.
            Wyraziłem zdziwienie, że takie potraktowanie oceniane jest jako coś niezwykłego.
            Czy uważasz, że do objawów drugiego dziecka w tej rodzinie należało podejść z
            całkowitym spokojem po zgonie pierwszego?
            • pct3 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 10.10.09, 11:35
              i jak zwykle- konkretne pytanie zostaje bez odpowiedzi.
              Naturalnie- mącić jest łatwo.

              A wiesz że ja też umiem- ale wolę konkret?
              Z szacunku choćby dla innych forumowiczów?
              • gazton51 Z szacunku choćby dla innych forumowiczów 12.10.09, 01:36
                > A wiesz że ja też umiem- ale wolę konkret?
                > Z szacunku choćby dla innych forumowiczów?

                No to konkretnie - prosto z mostu:
                O powszechnym obowiązku szacunku dla forumowiczów wiele mi opowiadali casio i paru innych a i sam posiadam pikantny zestaw cytatów skierowanych - pewnie z tegoż szacunku - do mnie, w Tym od Szacunkowego Adwersarza.

                Miałem już okazję cytować Koledze jego własne, pełne szacunku, wypowiedzi wobec pacjentów, po czym Kolega dramatycznie opuścił forum i powrócił pod nowym nickiem.

                Pisanie o szacunku warto zacząć od wykazania wrażliwości i pokory wobec omawianej tu tragedii ludzi, którzy stracili dziecko, o co już do Kolegi apelowałem, wskutek jego niesmacznych uwag w tym wątku.

                Na taki szacunek, dobry jest tylko (mocny) trunek.
                • young_doc A propos szacunku... 12.10.09, 12:54
                  obs2 26.06.09, 23:18
                  Ok. Proszę o konkretne wskazówki.
                  Pacjent ma nieprawidłowe TSH - oznaczone w związku z przesłankami do jego oznaczenia.
                  Jest albo za wysokie, albo za niskie.
                  TSH jest jedynym badaniem związanym z tarczycą jakie mogę wykonać.
                  Termin do endokrynologa jest za 2 miesiące.
                  Bardzo proszę o KONKRETNE zalecenia jak LECZYĆ przez 2 miesiące pacjenta z:
                  a) TSH 0.02
                  b) TSH 8.
                  Konkretnie. Co w a), co w b)
                  Przypominam: bez możliwości żadnych dalszych badań tarczycy.

                  Ja też poproszę.Forum naszą szkołą życia!
                  casio69 26.06.09, 23:28
                  Droga Tino (pardon, Izo). Proszę pomóż mi co mam zrobić w tej mojej trudnej sytuacji, bo Ty jedna możesz mi pomóc.
                  Wchodzę do sklepu - mam wino za 19,5 i drugie, za 244,0.
                  Dwóch na raz nie wypiję, bo na dworze zimno.
                  Jest 12 dzień miesiąca i pensja dawno przebrzmiała a debet na karcie woła o pomstę do windykatora.
                  Następny wpływ na konto za 2 tygodnie, szwagier żąda zwrotu pożyczki na wakacje od 3 miesięcy.
                  Bardzo proszę o KONKRETNE zalecenia jak PRZEŻYĆ rzez 2 tygodnie z tym sklepem:
                  a/ 19,5
                  b/ 244,0
                  > Konkretnie. Co w a), co w b)
                  > Przypominam: bez możliwości żadnych dalszych pożyczek.
                  Ach, Tino, zapomniałam, że kupiłam Ciebie i do w/w cen należy doliczyć 5,50!.

                  Re: Ja też poproszę.Forum naszą szkołą życia!
                  obs2 26.06.09, 23:32
                  To jest mój ostatni post na tym forum.
                  Mam dość.
                  Nawet kląć mi się już nie chce.

                  Nie rób tego!!!!!!!!!!!!
                  casio69 26.06.09, 23:46
                  Nie, Obs.
                  To moja wina.
                  Ja odejdę.
                  żEGNAJ.

                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,97130470,,Aby_zrozumiec_ciag_dalszy.html?v=2
                  • pct3 Re: A propos szacunku... 12.10.09, 19:35
                    Doc! Teraz już wiem co należy zrobić:
                    należy w POZ wykonać wszystkie należne badania - przepisy tego nie
                    zabraniają! jedynie wymagają sfinansowania w ramach istniejącej
                    kapitacji. Potem należy od NFZ domagać się zwrotu kosztów badań
                    niezbędnych. Oczywiście NFZ się roześmieje, bo ustalił on zakres
                    badań który jest znany.
                    Należy w związku z tym poinformować szefa przychodni, że przychodnia
                    musi ponieść koszty tych badań w paradygmacie cywilizowanie
                    profesjonalnego traktowania pacjenta. Oczywiście szef może zwolnić
                    lekarza, wtedy informuje się go że OK- traci jedynego pracownika
                    charakteryzującego się cywilizowanym profesjonalizmem, no i see you!

                    Po drugie, należy ponieść odpowiedzialność typu: kwalifikacja do
                    ewentualnej scyntygrafii itp.

                    Po trzecie - mając co prawda wypowiedzenie w rękach, ale i w tych
                    samych rękach komplet badań tarczycowych pacjenta- wdrożyć leczenie.

                    TO PRZECIEŻ TAKIE PROSTE!!!
                    • gazton51 Re: A propos szacunku... 13.10.09, 20:55

                      >...Oczywiście szef może zwolnić lekarza...

                      Tak to funkcjonuje umysł po dyplomie i specjalizacjach, gdy jedyną
                      motywacją zawodową jest obawa przed zwolnieniem - tchnąca z całości wywodów.
                      Wynikająca z głębokiego przekonania wewnętrznego o własnej nieprzydatności do
                      jakiegokolwiek innego zatrudnienia (jw).
                      Słusznie extorris kiedyś zasugerował, że nie warto płacić Ci nawet pensji.
                      Obs, pisz coś nie na tematy medyczne, trudno mi dzielić z Tobą poczucie
                      wspólnoty zawodowej w świetle Twych wynurzeń.
                      • pct3 Re: A propos szacunku... 13.10.09, 22:01
                        Wynikająca z głębokiego przekonania wewnętrznego o własnej nieprzydatności do jakiegokolwiek innego zatrudnienia

                        Mylisz się. Propozycje pracy dostaję z wielu instytucji.
                        Z części skorzystałem.
                        Oczywiście nie odpowiesz, ale ja zapytam:
                        co byś zrobił na miejscu szefa, którego lekarz wydał na badania pacjenta 5000 zł, przy czym w zgodzie z oficjalnym wykazem badań mógł ich zrobić za powiedzmy 100 zł - przy wizji braku możliwości odzyskania tych pieniędzy z NFZ?

                        Odpowiedź wstępnie znam: "skoro tego nie wiem, to będzie rzeczą niezwykłą o ile jutro natychmiast nie zrzeknę się prawa wykonywania zawodu" - prawda?
                        No ale zaryzykuję: odpowiesz?
    • czarnapodpalana Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 01:07
      Widze tutaj tylko jeden blad. Lekarz powinien poinformowac rodzicow
      aby skontaktowali sie z pogotowiem, jesli stan dziecka nie poprawi
      sie, a przynajmniej nie spadnie goroczka, po podaniu czopku. Dziecko
      majaczylo przez cala noc.
      • snajper55 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 01:48
        czarnapodpalana napisała:

        > Widze tutaj tylko jeden blad. Lekarz powinien poinformowac rodzicow
        > aby skontaktowali sie z pogotowiem, jesli stan dziecka nie poprawi
        > sie, a przynajmniej nie spadnie goroczka, po podaniu czopku. Dziecko
        > majaczylo przez cala noc.

        Skąd wiesz, że tego nie zrobił ? Bo w artykule nie napisali ?

        S.
        • andnow2 Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życiowym 07.10.09, 04:46
          snajper55 napisał:

          > Skąd wiesz, że tego nie zrobił ? Bo w artykule nie napisali ?

          Opis jest taki:

          "Objawy pojawiły się gwałtownie. W niedzielę (27 września)
          wieczorem, Ania dostała 40-stopniowej gorączki, wymiotowała, miała
          biegunkę. O godz. 19.30, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie. -
          Dyspozytorka powiedziała, że karetki nie wyśle, bo jest w Zielonej
          Górze - opowiada roztrzęsiona Paulina Drzewiecka z Brzeźnicy.

          - W końcu, gdy drugi raz zadzwoniłam, z wielką łaską wysłała
          karetkę. Ale przyjechali dopiero po dwóch godzinach od pierwszego
          zgłoszenia! - płacze mama Ani.

          Pani Paulina opowiada, że lekarz był w ich domu tylko kilka minut.
          Dał Ani czopek, nawet nie zmierzył jej gorączki. Nie miał patyczka,
          aby obejrzeć języczek, poprosił więc o łyżeczkę. Na koniec zalecił,
          aby dawać dziecku dużo płynów i odjechał."

          Ten opis, no i doświadczenie życiowe w zakresie antybomisiowej
          taktyki odstraszania pacjenta od korzystania z pomocy pogotowia
          karze z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że lekarz raczej nie
          zachęcał do skorzystania z pogotowia w razie jakichkolwiek,
          najmniejszych wątpliwości co do stanu zdrowia dziecka.
          • pct3 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 07:47
            nawet nie zmierzył jej gorączki.

            Dlaczego "nawet"?
            Tak samo nie rozumiem, jak wyżej z "paranoją".
            Przecież mierzenie temperatury u chorego dziecka to podstawowy obowiązek opiekuńczy rodzica - i zresztą spełniony w tym przypadku.
            Wiadomo było, że ma gorączkę.

            Nie zmienia faktu, że istnieje silne wrażenie mylnej oceny ciężkości stanu dziecka przez lekarza karetki.

            • snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 10:43
              pct3 napisał:

              > nawet nie zmierzył jej gorączki.
              >
              > Dlaczego "nawet"?
              > Tak samo nie rozumiem, jak wyżej z "paranoją".
              > Przecież mierzenie temperatury u chorego dziecka to podstawowy obowiązek opieku
              > ńczy rodzica - i zresztą spełniony w tym przypadku.
              > Wiadomo było, że ma gorączkę.

              Gdyby zmierzył, to byśmy przeczytali, że lekarz nie wierzył rodzicom i upewniał
              się, czy dziecko rzeczywiście ma gorączkę tracąc na tę niepotrzebną czynność
              cenny czas decydujący o życiu dziecka.

              S.
              • pct3 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 11:06
                głos rozsądku.

                Dlaczego nie chce się tu uparcie zrozumieć, że lekarzom nie chodzi o:
                - spanie na dyżurach
                - niewyjeżdżanie karetką do chorych
                - odsyłanie pacjentów od szpitala do szpitala

                itd. itd.

                Gdyby o to chodziło, to naprawdę lekarz POZ nie przyjmowałby kilkudziesięciu pacjentów dziennie- to samo lekarz dyżurny ambulatorium, to samo lekarz dyżurny SOR lub izby przyjęć.
                Czy to tak trudno zrozumieć?

                Lekarzom chodzi o to, by nie było nagonki wtedy, gdy zgodnie z merytoryczną oceną sytuacji- kierują pacjenta we WŁAŚCIWE miejsce.

                Powtórzę jeszcze raz: z przekazu opisywanego zdarzenia można domniemywać że popełniono błąd.
                Ale na pewno nie było tym błędem wyjściowe odmawianie przysłania karetki przez dyspozytora.

                Cała reszta jest tak jak napisał Snajper.
                Nie zmierzył gorączki (a przecież rodzice mierzyli) - źle bo nie zmierzył.
                Zmierzyłby - źle bo nie wierzy rodzicom i traci czas.

                Nie wysłano karetki do biegunki - źle bo dziecko zmarło. Otóż w przypadku biegunek oraz nawet katarów jedno na ileś tysięcy czy setek tysięcy dzieci będzie umierać, nawet jak do każdej biegunki czy kataru pojedzie karetka.
                Wysłano by karetkę do biegunki - natychmiast znajdą się eksperci cytujący wytyczne - że byłoby to błędem i narażaniem życia innych pacjentów w tym czasie (I JEST TO RACJA).

                A najważniejsze w tym wszystkim- a byłoby jeszcze najśmieszniejsze gdyby nie to że to poważne sprawy:
                błędne zgłaszanie się pacjentów do niewłaściwych placówek, jest - pamiętając o stresie i cierpieniu wywołanym chorobą - jest zatem, na litość boską - działaniem PACJENTÓW a nie lekarzy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                To PACJENT a nie lekarz idzie z urazem do internisty.
                To PACJENT a nie lekarz idzie z katarem na SOR, za to z zawałem (którego objawów w toku 20 letniego leczenia wieńcówki u kardiologa jest doskonale świadomy) - do gabinetu POZ.
                To PACJENT ma pomysł by lekarz opuścił SOR i biegł ratować rzekome zasłabnięcie w autobusie stojącym 200, a może 1000 metrów dalej, a moze nie w autobusie, a może....

                Tak, lekarz ma obowiązek prostowania tego i ma obowiązek wstępnej oceny stanu. I ten obowiązek spełniam ZAWSZE.
                Ale w połowie przypadków gdy informuję gdzie pacjent znajdzie właściwą pomoc, jest to komentowane jako "niechciejstwo".
                Trudno, przywykłem taki fach.
                Ale za każdym razem będę wobec powyższego powtarzał, że skoro tak, to proszę szukać pomocy na poczcie albo w masarni - bo skoro ktoś pyta mnie jako niby wiedzącego co zrobić - to ja oczekuję wykorzystania tejże informacji a nie komentowania.
                Pacjencie - wiesz lepiej? To sobie radź sam.
                Ale nie komentnuj już. Bo już się rzygać chce.


                • maksiu1313 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 21:40
                  Gdyby rzecznik praw pacjenta nie był jakimś fantomem,mógłby parę
                  rzeczy zbadać.Jaka część pacjentów świadomie godzi śię na to co śie z nimi
                  robi.A jaka podpisuje jakieś tajemnicze kwity - o tu, ijeszcze tu,szybko,bo pan
                  doktor śię śpieszy.

                  Teraz sobie rzygnij.SZ to nie las, to puszcza.
                  • snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 08.10.09, 03:00
                    maksiu1313 napisała:

                    > Gdyby rzecznik praw pacjenta nie był jakimś fantomem,mógłby parę
                    > rzeczy zbadać.Jaka część pacjentów świadomie godzi śię na to co śie z nimi
                    > robi.A jaka podpisuje jakieś tajemnicze kwity - o tu, ijeszcze tu,szybko,bo pan
                    > doktor śię śpieszy.

                    Jak sprawić, aby pacjent świadomie podpisywał ? Może na jakiś kurs go wysłać,
                    zanim podpisze ? I jak potem sprawdzić, czy on świadomie podpisuje czy tylko udaje ?

                    S.
                    • maksiu1313 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 08.10.09, 18:44
                      Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć poinformować
                      pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi postępowania.Jakie są
                      konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub leczenia oraz jakie
                      ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych lekarskich ingerencjach.
                      • snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 08.10.09, 21:15
                        maksiu1313 napisała:

                        > Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć poinformować
                        > pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi postępowania.Jakie są
                        > konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub leczenia oraz jakie
                        > ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych lekarskich ingerencjach.

                        Nie rozumiem. Lekarz informuje pacjenta o tych wszystkich alternatywnych drogach
                        postępowania i pacjent wybiera jedną z nich, czy też lekarz informuje pacjenta o
                        tych wszystkich alternatywnych drogach postępowania a pacjent zgadza się na to,
                        co wybrał lekarz albo wypisuje się do domu ?

                        S.
                        • maksiu1313 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 15:01
                          NIE rozumiem,napisał snajper55 ,gdybyś rozumiał nie byłoby postów o
                          Filipie jego zmaganiach, obrażaniu lekarzy.Właśnie tutaj wyszlła indolencja
                          lekarzy,brak zgody,wybór odpowiedniej drogi postępowania.
                          • snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 16:42
                            maksiu1313 napisała:

                            > NIE rozumiem,napisał snajper55 ,gdybyś rozumiał nie byłoby postów o
                            > Filipie jego zmaganiach, obrażaniu lekarzy.

                            Gdybym rozumiał Twój post nie byłoby tego wszystkiego ? No popatrz, nie
                            wiedziałem, że ode mnie tyle zależy.

                            S.
                        • cccykoria Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 18:52
                          snajper55 napisał:

                          > maksiu1313 napisała:
                          >
                          > > Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć
                          poinformo
                          > wać
                          > > pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi
                          postępowania.Jakie s
                          > ą
                          > > konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub
                          leczenia oraz ja
                          > kie
                          > > ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych
                          lekarskich ingeren
                          > cjach.
                          >
                          > Nie rozumiem. Lekarz informuje pacjenta o tych wszystkich
                          alternatywnych drogac
                          > h
                          > postępowania i pacjent wybiera jedną z nich

                          Informacja ze strony dr byla taka ,laparoskopia w razie
                          czego przejdziemy na klasyczna no wlasnie czego tego nie
                          zapytalam:)
                          Nie chcialam laparos... ,ale dr powiedzial ze musi zapisac
                          bo wykonuja jedna dziennie-SCIEMA

                          czy też lekarz informuje pacjenta
                          > o
                          > tych wszystkich alternatywnych drogach postępowania a pacjent
                          zgadza się na to,
                          > co wybrał lekarz albo wypisuje się do domu ?
                          >
                          > S.
                          Zeby dostac sie do oddzial trzeba miec ustalic termin (i
                          tu odbywa sie to cale poinformowanie) ,wycofac sie mozesz
                          pozniej niekiedy nogami do przodu:)
                          2) wersja nie mozesz sie wycowac bedac na oddziale bo to
                          zagraza zyciu....

                          Teraz to przynajmiej wiem zaczym cos podpisze to dokladnie
                          przeczytam ...
                          • marcinoit Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 20:35
                            > Teraz to przynajmiej wiem zaczym cos podpisze to dokladnie
                            > przeczytam ...
                            ludzie zachowuja sie niodpowiedzialnie, wszystkim sie to zdarza,
                            ale robic z tego powod do dumy to juz gruba przesada ccyckorio :)
                            • cccykoria Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 21:07
                              marcinoit napisał:

                              > > Teraz to przynajmiej wiem zaczym cos podpisze to dokladnie
                              > > przeczytam ...
                              > ludzie zachowuja sie niodpowiedzialnie, wszystkim sie to zdarza,
                              > ale robic z tego powod do dumy to juz gruba przesada ccyckorio :)

                              Marcin Ty przestan mnie "przezywac";-)

                              Nie myl tego z powodem do dumy ,oki?
                              Mam nauczke ,tego drugi raz nie zrobie...
                      • cccykoria Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 18:45
                        maksiu1313 napisała:

                        > Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć
                        poinformować
                        > pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi
                        postępowania.Jakie są
                        > konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub leczenia
                        oraz jakie
                        > ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych lekarskich
                        ingerencjach.

                        Popieram Maksia ,niestety tak nie jest drogi snajperze.
        • czarnapodpalana Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 11:33


          > czarnapodpalana napisała:
          >
          > > Widze tutaj tylko jeden blad. Lekarz powinien poinformowac
          rodzicow
          > > aby skontaktowali sie z pogotowiem, jesli stan dziecka nie
          poprawi
          > > sie, a przynajmniej nie spadnie goroczka, po podaniu czopku.
          Dziecko
          > > majaczylo przez cala noc.
          >
          > Skąd wiesz, że tego nie zrobił ? Bo w artykule nie napisali ?
          >
          > S.


          Jesli lekarz poinformowal o tym rodzica to blad jest wciaz jeden,
          ale matki, ze nie zadzwonila jeszcze raz kiedy stan dziecka sie nie
          poprawil.

          Ja za kazdym razem daje takie zalecenie i dokumentuje oczywiscie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka