andnow2 05.10.09, 21:46 polskalokalna.pl/wiadomosci/lubuskie/news/dwie-godziny-czekali-na-karetke-dziecko-zmarlo,1378018 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cccykoria Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 05.10.09, 23:02 Przykre ,ale takie rzeczy sie zdarzaja i beda zdarzac.Przydaloby sie ,aby jakikolwiek dr stracil w ten sam sposob dziecko ,lub innego czlonka rodziny ,zobaczylby co czuja rodzice.Hanba Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 05.10.09, 23:03 cccykoria napisała: > Hanba A gdzie Ty tę hańbę widzisz ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 05.10.09, 23:04 snajper55 napisał: > cccykoria napisała: > > > Hanba > > A gdzie Ty tę hańbę widzisz ? > > S. Ja nie widze tak mi sie napisalo z nerwa . Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 05.10.09, 23:03 snajper55 napisał: > S. Dobrze sie czujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 05.10.09, 23:16 Tak male dziecko biegunka wymioty szybko moze sie odwodnic . Czopek nie jest lekarstwem a gdzie leki na zatrzymanie biegunki przeciwymiotne.?Nie byla to rodzina patologiczna9czesto pada z ust dr) ,czuwali cala noc .Przez cholerne zaufanie do dr sracili coreczke i to jest niewybaczlne. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 03:06 cccykoria napisała: > Przez cholerne zaufanie do dr sracili coreczke i to jest niewybaczlne. Nie przez zaufanie, tylko przez chorobę. Choroba nie jest winą lekarza. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 20:27 snajper55 napisał: > cccykoria napisała: > > > Przez cholerne zaufanie do dr sracili coreczke i to jest niewybaczlne. > > Nie przez zaufanie, tylko przez chorobę. Choroba nie jest winą lekarza. > > S. Nie mam zamiaru sie klocic ,ale nie masz racji.Skoro dr dal czopek i kazal nawodniac i nic nie wspominal o zabrozeniu zycia to jak mieli myslec ,rodzice zaufali dr.Jakby powiedzial ,ze w razie dalej utrzymujacej sie goraczki wymiotow i czestszych biegunek ,prosze zglosic sie do najblizszego szpitala itp to by bylo oki. Moze 1 raz w zyciu spotkali sie z takim stanem?Czlowiek ktorego dzieci mialy biegunki itp ,postapilby inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 20:38 cccykoria napisała: > Nie mam zamiaru sie klocic ,ale nie masz racji.Skoro dr > dal czopek i kazal nawodniac i nic nie wspominal o > zabrozeniu zycia Tak rozumując lekarz powinien pacjenta przed zajrzeniem mu do gardła uprzedzać o zagrożeniu życia. Każda choroba, każda czynność, każdy krok człowieka jest zagrożeniem życia. S. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 08.10.09, 16:55 jakiego lekarza oni nie byli u lekarza, tylko wezwali pogotowie pogotowie to kasówka medyczna - nie lekarz !! Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 05.10.09, 23:37 cccykoria napisała: > snajper55 napisał: > > > S. > Dobrze sie czujesz? Dobrze. A dlaczego sie pytasz ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 00:00 Bo bredzisz jak durny chłopek roztropek. Bez urazy snajper to tylko słownictwo practicanta, którym się posługuje a ty jako admin to tolerujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zm 06.10.09, 17:03 1951b napisała: > Bo bredzisz jak durny chłopek roztropek. Czego chcesz ? Czyż oba stwierdzenia nie są prawdziwe ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b snajper, dlaczego za wszelka cenę........ 06.10.09, 22:37 starasz się udowodnić, że jesteś inteligentny inaczej? Napisałeś, cytuję: „Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło” Cykoria zapytała czy dobrze się czujesz? Odpowiedziałeś: „Dobrze. A dlaczego sie pytasz ?” Napisałam:, „Bo bredzisz jak durny chłopek roztropek.” Nie wiesz, czego ja chcę? Nie wiesz, dlaczego Cykoria pytała o stan twojego zdrowia? Nawet nie wiesz snajper, że zdanie typu „Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło” jest delikatnie rzecz ujmując nie na miejscu, o czym wszyscy obecni tu na forum wiedzą oprócz oczywiście ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: snajper, dlaczego za wszelka cenę........ 07.10.09, 01:42 1951b napisała: > Nawet nie wiesz snajper, że zdanie typu > „Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło” > jest delikatnie rzecz ujmując nie na miejscu, Nie, nie wiem. Jeśli uważasz, że jest nie na miejscu, to mnie uświadom dlaczego. Ja nie widzę nic niewłaściwego w napisaniu dwóch niewątpliwie prawdziwych zdań. > o czym wszyscy obecni tu na forum wiedzą oprócz oczywiście ciebie. Mam nadzieję, że inni na tym forum wiedzą o co chodzi i mają niezłą zabawę z naszego dialogu. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Wiesz snajper55, nie każda matka droczy się od lat 06.10.09, 06:24 snajper55 napisał: > Andnow nie zadzwonił na pogotowie. Dziecko zmarło. na forum Służby Zdrowia z oblężoną twierdzą, by wiedzieć, że w żargonie lekarzy i dyspozytorek pogotowia ratunkowego pierwsze "nie" oznacza w istocie "tak", tylko wymaga jeszcze dłuższej awantury i przekonywań, jest zaproszeniem do tych awantur i przekonywań, że nie jest się bomisiem i że nieudzielenie pomocy może stanowić zagrożenie życia ludzkiego. Zastanawiam się, czy w tych aferach z pogotowiem w Polsce, to tak naprawdę ten słynny na forum bomiś (bo mi się należy) nie jest przypadkiem odbiciem lustrzanym innego bomisia (bo mi się po prostu nie chce). Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 09:18 ... to w/g mediów: 1. wypadki (przy czym ofiara musi być zmasakrowana by wykluczyć pkt.3) 2. nowotwory 3. nieprzyjechanie karetki (ze wskazaniem na tę przyczynę) Staruszkowie umierają bo pogotowie nie przyjechało, śmierci ze starości- zużycia organizmu już nie ma. Z powodu chorób krążenia też nie- uratowaliby, na bank, ale ich nie było. Tu dziecko zmarło nie z powodu menigokoków bardziej zabójczych niż John Rambo i Chuch Norris razem wzięci tylko "z powodu nieprzyjechania pogotowia". Załóżmy, że przyjechałoby po 5 min.- co więcej niz biegunkę mógłby lekarz stwierdzić? Menigikoka by nie stwierdził w warunkach domowych. Czy były podstawy by dziecko hospitalizować- nie wiadomo, innych prócz biegunka i gorączka (fakt-wysoka, ale u małych dzieci tak bywa) objawów nie było. Były w przypadku brata dziewczynki i był leczony. Rozumiem rozpacz rodziny, obwinianie kogo się da. Ale ludzie umierają i umierać będą dopóki istnieć będą zabójcze choroby. Nie dziwie się, że pogotowie nie wysłało R-ki do biegunki- częstej i w 99% niegroźnej. Ktoś inny mógł w tym czasie umrzeć "na nieprzyjechanie pogotowia". Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 11:15 > Rozumiem rozpacz rodziny, obwinianie kogo się da. Ale ludzie umierają i umierać > będą dopóki istnieć będą zabójcze choroby. Nie sądzę, abyś coś w ogóle rozumiała, biorąc pod uwagę to, co piszesz. Znam z autopsji wiele przypadków wczesnych i skutecznych interwencji w sepsie, zwłaszcza meningokokowej u dzieci. Trzy uwagi na ten temat: a/ fachowy lekarz ma dostateczne przygotowanie zawodowe i - powinien - mieć wrażliwość i doświadczenie, aby (jeśli-dla niego) wątpliwe przypadki zabezpieczać, a nie lekceważyć. b/ selekcja wyjazdów pogotowia przez niemedyczny personel, którym są dyspozytorzy(ki) to zawsze był i jest skandal. Są to ludzie nieprzygotowani ani zawodowo ani mentalnie do udzielania jakiejkolwiek pomocy a co dopiero - medycznej. Ponownie, dyspozytor powinien chcieć i umieć zadawać pytania zgłaszającemu i postępować zgodnie z algorytmem standardu, zapewniającym POMOC choremu (a nie spokój własnej d... jak to jest teraz). W razie wątpliwości ( a te mieć powinien) powinien przekierować zgłoszenie do lekarza. c/ lekarze, pogotowie i medycyna są od ratowania życia i zdrowia a nie refleksji, że "każdy na coś umrze", który to cynizm nam bez zmrużenia oka serwujesz w swoim poście. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Teoretyk bajkopisarz ... 06.10.09, 11:57 ... rozpoznający KAŻDĄ sepsę na podstawie tak specyficznych objawów jak biegunka i gorączka, oraz zapewniający 100 procentowo skuteczną terapię. Rozumiem, że Nobla nie dostałeś tylko dlatego, że nie jest godną ciebie nagrodą. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Teoretyk bajkopisarz ... 06.10.09, 23:26 Rozumiem, że Nobla nie dostałeś tylko dlatego, że nie jest godną ciebie nagrodą. BRAWO BRAWO! Od dawna chciałem coś podobnego powiedzieć a propos Gaztona, ale nie stało mi tej błyskotliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Alfredzie... 06.10.09, 23:47 > BRAWO BRAWO! Miło stwierdzić, że dołączyłeś do licznego w naszym kraju grona kandydatów do Komitetu Noblowskiego (z szansami na 0,9%) Zawsze łatwiej przyznawać czy odmawiać, niż zdobywać, co nie? Pewnie dlatego jakoś głucho o osiągnięciach naszej medycyny, pozostają brawa klaskane sobie przez trolli na forumnie :))) PS > Od dawna chciałem coś podobnego powiedzieć a propos Gaztona, ale nie stało mi tej błyskotliwości. Możesz mi wszystko powiedzieć, nawet jeśli Ci nie staje ...tego czy owego. Twe szczere wyznanie rzuca jasne światło na psychologię Twoich ostatnich postów, Obsie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Alfredzie... 07.10.09, 07:41 czy Ty kiedy zmienisz coś w tym bełkotliwym i już doprawdy nie imponującym nam swoją pseudobłyskotliwością stylu? Twe szczere wyznanie rzuca jasne światło na psychologię Twoich ostatnich postów, Obsie :))) Mylisz się i tu. Ale mylenie się to Twoja domena i sens istnienia na forum. Znosiliśmy Arona, zniesiemy i Ciebie. Przy czym, pomimo pierwszej uwagi, i tak fajniej się Ciebie czyta niż Arona. Jednak półka wyżej. Musi nie busami, a nawet auto-busami jeździsz (wytłuszczony tekst koresponduje również z "psychologią Twoich postów" i jej domyślnymi przyczynami - w Twoim przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: Alfredzie... 09.10.09, 23:28 > Mylisz się i tu. A skąd wiesz? O twej psychologii świadczy komunikat, jaki przekazujesz a nie to, co o sobie myślisz. > Znosiliśmy Arona, zniesiemy i Ciebie. Bardzo Wam, Obs dziękuję. Rozumiem że nabyliście prawa własności do spółki Agora - gratuluję, 'szlachetne' jak widzę się rozwija! Swoją drogą zawsze podejrzewałem, że jest Was więcej - obs/pct3. >i tak fajniej się Ciebie czyta niż Arona. I to jest właśnie Twój problemik - to, co sprawia Ci przyjemność budzi automatycznie Twój kompleks winy. Oj, nie lubisz się, obs. Trudno jednak się temu dziwić - nie mogę Ci się zrewanżować radością z lektury Twych kompleksowych publikacji. Spróbuj czasem wznieść się poza stadne odruchy agresji wobec nonkonformizmu, będzie Ci łatwiej znosić ten okrutny świat, gdzie nie wszyscy równo beczą na redyku i nad sobą a ze strachu zagryzają się nawzajem. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Alfredzie... 10.10.09, 11:41 A skąd wiesz? O twej psychologii świadczy komunikat, jaki przekazujesz a nie to co o sobie myślisz. naturalnie, ale o komunikacie jaki przekazuję mam informację zwrotną nie tylko od Ciebie, prawda? No i wyobraź sobie, że Twoje spostrzeżenia generalnie nie są podzielane. Oczywiście- jak już wspomniałem, być może to właśnie Ty masz rację. Wiem że tak bywało (vide Kopernik, Newton itd.) Spróbuj czasem wznieść się poza stadne odruchy agresji wobec nonkonformizmu, będzie Ci łatwiej znosić ten okrutny świat w realu robię to częściej niż na forum, wspominałem już o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
maksiu1313 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 16:07 Selekcją wyjazdów przez niemedyczny personel którym są dyspozytorzy nie przygotowani ani mentalnie ani zawodowo do pomocy a co dopiero medycznej -gazton 51.rzeczywiscie bajkopisarz iteoretyk. Akto ma być dyspozytorem,może profesor zhabilitacją.Tu zadziałał żie przeprowadzony wywiad wcześniej leczony brat pownien być alarmem dla lekarzy.Nie ma nic straszniejszego dla rodziców niż strata dziecka i nieważne czy ktoś za to odpowie czy nie.TO NIEODWRACALNY BóL.KARETKA JECHAłA ZA DłUGO. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 16:40 maksiu1313 napisała: > Tu zadziałał żie przeprowadzony wywiad wcześniej leczony brat > pownien być alarmem dla lekarzy. Brat nie był leczony wcześniej, gdyż zachorował później. S. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 19:08 karetka nie jechala za dlugo tylko za krotko lekarz z karetki zbadal dziecko i jak widac nie stwierdzil wskazan do hospitalizacji gdyby karetka jechala wolniej to byc moze stan bylby ciezszy, dziecko trafiloby na obserwacje do szpitala i mialo nieco wieksza szanse na przezycie Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 20:19 extorris napisał: > karetka nie jechala za dlugo tylko za krotko > > lekarz z karetki zbadal dziecko i jak widac nie stwierdzil wskazan do hospitali > zacji > gdyby karetka jechala wolniej to byc moze stan bylby ciezszy, dziecko trafiloby > na obserwacje do szpitala i mialo nieco wieksza szanse na przezycie Dr w ogole zlekcewazyl objawy ,chyba nikt nie zaprzeczy.Biegunka z wymiotami i wysoka goraczka sama miala przejsc po czopku. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Biegunka i czopki 06.10.09, 21:29 Gdyby w ogóle analizować akompetencję tak udzielanej "pomocy", podawanie czopków dziecku z biegunką miałoby szansę na hit kabaretowy. Gdyby nie tragiczne okoliczności. Szkoda słów. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: Biegunka i czopki 06.10.09, 22:06 wiekszosc paracetamolu wchlania sie z rectum w ciagu 30 minut jesli dziecko nie mialo cholery (a wiemy ze nie mialo), tylko kilka luznych stolcow co pare godzin to raczej twoja wypowiedz nadaje sie do kabaretu Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Expertyza luźnych stolców 06.10.09, 23:37 Podawanie paracetamolu w sepsie, przy towarzyszącej biegunce (a to nie są luźne stolce) jako rekomendacja postępowania lekarskiego może spowodować cholerę. U egzaminatora na 3 roku studiów. Pośpiesz się z habilitacją, a może nie zostaniesz zdemaskowany. Wszystko wskazuje że nie widziałeś na oczy ani sepsy, ani biegunki, ani w ogóle chorego dziecka. Na szczęście dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: Expertyza luźnych stolców 07.10.09, 00:18 paracetamol podano u dziecka z objawami odpowiadajacymi infekcji rotawirusowej, a nie u dziecka z rozpoznana posocznica meningokokowa nawadnianie doustne i doustne lub doodbytnicze leki przeciwgoraczkowe w domu (u dziecka w tym wieku paracetamol i ibuprofen) sa standardowym i wystarczajacym postepowaniem w 90% przypadkow a teraz zajmij sie psychorerapia Odpowiedz Link Zgłoś
kzet69 Re: Expertyza luźnych stolców 10.10.09, 18:18 gazton nie chce mi się komentowac wszystkich twoich rewelacji ale odnosze wrażenie że sepsę i wstrząs septyczny to widziałeś na... you tube Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 20:10 Rzeczywiście, w naszym post(?)sowieckim systemie SZ, cywilizowane zasady przygotowania zawodowego i profesjonalnego postępowania na stanowisku - i lekarza i dyspozytora, to bajki. Na szczęście, podobno poziom wynagrodzeń niewolników tego systemu jest tak niski, że adekwatny do ich akomptencji. To w istocie postaci nie z mojej bajki. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 20:44 Kiedyś zrobiłem moim dzieciom wymazy z nosa. Z przerażeniem stwierdziłem, że mają wszelakie przywleczone przeze mnie szpitalne s.y.f.y oporne na wszystko poza imipenemem. Zastanawiałem się, co będę mógł zrobić, gdy rozwinie się zakażenie z jednego z nich. TERAZ JUŻ WIEM! Skontaktuję się na forum z cywilizowanie profesjonalnym gaztonem, który na pewno ma już gotowe rozwiązanie. O ile się oczywiście nie pogubię w nickach (obecnego) gaztona, bo może zdąży je zmienić ze 45 razy. Bajkopisarzu teoretyku! Kilku takich 'mądrych' już w życiu spotkałem. Zawsze mieli najwięcej do powiedzenia, zawsze mieli powód by krytykować innych i ZAWSZE gdy trzeba było zająć się trudnym pacjentem mieli nawał innych nie cierpiących zwłoki spraw. Będzie jeszcze jedno 'zawsze', takie pasujące do 'Moskwy'. Otóż ZAWSZE, gdy czytam twoje posty przypomina mi się tytuł jednej z powieści Dostojewskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 21:26 > Otóż ZAWSZE, gdy czytam twoje posty przypomina mi się tytuł jednej z > powieści Dostojewskiego. Dziękuję. Nie spodziewałem się, że aż tak wysoko ocenisz to, co piszę, kojarząc mnie z Dostojewskim, ale ponieważ jak widać zatrzymałeś się na tytule książek - przeczytaj którąkolwiek a spotkania z mądrymi ludźmi będą dla Ciebie nieco bardziej zrozumiałe. Natomiast Twa obawa o własne dzieci przynosi Ci chwałę - rozumiem, że po przeczytaniu postu tytułowego, Ty też wolisz szukać szybkiej i skutecznej pomocy choćby na forum, niż zaufać jakiemukolwiek pogotowiu nie mówiąc o własnych kompetencjach. Coś jednak nawet Ty zrozumiałeś - wątek spełnił zadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Moskwa nie wierzy łzom 06.10.09, 21:45 gazton51 napisał: > Nie spodziewałem się, że aż tak wysoko ocenisz to, co piszę, kojarząc > mnie z Dostojewskim, Nie schlebiaj sobie. Nie kojarzę cię z Dostojewskim. Kojarzę cię z tytułem jego książki – delikatna różnica. > Coś jednak nawet Ty zrozumiałeś Za to ty niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 14:06 claratrueba napisała: > Tu dziecko zmarło nie z powodu menigokoków bardziej zabójczych > niż John Rambo i Chuch Norris razem wzięci tylko "z powodu nieprzyjechania > pogotowia". Zwracam uwagę, iż pogotowie przyjechało. S. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: główne przyczyny zgonów w Polsce 06.10.09, 20:12 Sprostowanie słuszne, ale daremne. A jakie znaczenie mają w tych postach spod znaku procentów i tym podobnych fakty i znajomość tematu własnych wypowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 12:29 Ile razy karetka jest zajeta przy wezwaniu do bolu gardla, upojenia alkoholowego, kleszcza, kaca, babci ktorej skonczyly sie tabletki, drzazgi w stopie i innych "naglych stanow". Jesli w tym czasie na drugim koncu rejonu zdarzy sie powazny wypadek lub ktos bedzie mial zawal czy sepse - niestety, karetka moze nie dojechac. Rzeczywiscie hanba, ale nie dla lekarza z karetki, tylko dla tych co traktuja pogotowie jak przychodnie na kolkach. I to im nalezaloby zyczyc nieszczescia. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 14:13 sabinac-0 napisała: > Ile razy karetka jest zajeta przy wezwaniu do bolu gardla, upojenia > alkoholowego, kleszcza, kaca, babci ktorej skonczyly sie tabletki, drzazgi w > stopie i innych "naglych stanow". > Jesli w tym czasie na drugim koncu rejonu zdarzy sie powazny wypadek lub ktos > bedzie mial zawal czy sepse - niestety, karetka moze nie dojechac. > Rzeczywiscie hanba, ale nie dla lekarza z karetki, tylko dla tych co traktuja > pogotowie jak przychodnie na kolkach. I to im nalezaloby zyczyc nieszczescia. Nie wierze myslalam ,ze zle przeczytalam ,jak mozna komus zycic nieszczescia? Moje zdanie jest takie dr z pogotowia zlekcewazyl objawy ,nie mam na mysli sepsy ,nawet nie przepisal lekow o ktorej wyzej napisalam.Tak male dziecko do rana moglo sie odwodnic i nie piszcie ,ze trzeba nawadniac ,bo czlowiek na sile dziecku nie wleje ...Sama biegunka ma wiele przyczyn ,takie dziecko powinno znalesc sie na oddziale ,koniec i kropka.Nikomu nigdy nie zyczylam nieszczescia i dziwie sie ze sa takie osoby ,ktore to robia. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 15:17 cccykoria napisała: > Tak male dziecko do rana moglo sie odwodnic i nie piszcie ,ze > trzeba nawadniac ,bo czlowiek na sile dziecku nie wleje >...Sama biegunka ma wiele przyczyn ,takie dziecko powinno > znalesc sie na oddziale ,koniec i kropka. Rozumiem, że do każdego małego dziecka z wymiotami i biegunką powinna przyjeżdżać karetka i zabierać je na oddział ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 A czemu nie? 06.10.09, 15:24 snajper55 napisał: > Rozumiem, że do każdego małego dziecka z wymiotami i biegunką > powinna przyjeżdżać karetka i zabierać je na oddział ? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Bo nie ma tylu karetek 06.10.09, 16:43 A także miejsc w szpitalach, zakontraktowanych usług i pieniędzy w kasach NFZ. Inaczej każdego, kto się źle poczuje można by wozić do szpitala a przynajmniej do lekarza. Ja nie miałbym nic przeciwko. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 A co to wszystko obchodzi ratownika z karetki?! 06.10.09, 17:18 snajper55 napisał: > Bo nie ma tylu karetek. A także miejsc w szpitalach, > zakontraktowanych usług i pieniędzy w kasach NFZ. Ratownik z karetki bierze i wiezie. On nie ma możliwości i czasu robienia specjalistycznych badań i prowadzenia długotrwałych obserwacji. A dlaczego miałby ponosić ryzyko przeoczenia sepsy, czy innej cholery i ponoszenia odpowiedzialności za nieudzielenie pomocy w zagrożeniu życia?! Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: A co to wszystko obchodzi ratownika z karetki 06.10.09, 20:23 ratownik z karetki nie bierze i nie wiezie, tylko bierze tych, ktorzy sie kwalifikuja, a w razie watpliwosci pyta CPR w tym wypadku w karetce byl lekarz, co spowodowalo (i uwazam, ze to zle), ze czesc diagnostyki i leczenia zostala przesunieta z SOR do karetki najpdawdopodobniej, niezaleznie od tego kto bylby w karetce, wyjazd zakonczylby sie tak samo (podaniem lub zaleceniem podania lekow przeciwgoraczkowych - do cykorii - nie przeciwbiegunkowych i nie przeciwwymiotnych) w tym konkretnym momencie nie dawalo sie przewidziec rozwoju posocznicy o ile rzeczywiscie wystapila, a jedyne wskazanie do hospitalizacji moglo sie wiazac z ryzykiem odwodnienia, ktore, sadzac z zalecen lekarza nie bylo pewnie zbyt wielkie nie ma zadnego standardu polegajacego na hospitalizacji wszystkich dzieci z objawami infekcji, zreszta sami rodzice na to sie nie zawsze godza ten zgon jest zdarzeniem rzadkim i wyjatkowym wyciaganie wnioskow na podstawie tego mija sie z celem proba rozciagniecia wskazan do hospitalizacji oznacza kierowanie niemal kazdego dziecka z goraczka na obserwacje szpitalna, co pomijajac tak prozaiczne przeszkody jak brak lozek, moze byc wiekszym ryzykiem niz sama choroba, ze wzgledu na wysokie ryzyko przeniesienia infekcji z innych chorych dzieci oraz wysokie ryzyko infekcji szpitalnych Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 06.10.09, 20:33 bo w czasie przyjazdu dr nie mial pojecia ze moze byc to sepsa.Wiem ,ze ciezko to stwierdzic ,pisalam o lekach na zatrzymanie biegunki itp.Nie myl pojec ,tego dr nie potrafil nawet zrobic ,wiem ze to by nic nie dalo ,bo teraz wiemy ze byla sepsa,ale wtedy dr nie wiedzial.. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 07.10.09, 16:47 cccykoria napisała: >,pisalam o lekach na > zatrzymanie biegunki itp. Jak na czyms sie nie znasz, to sie nie wymadrzaj. Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci, ze wzgledu na ryzyko sepsy wlasnie. Z tego samego powodu przy biegunkach przeciwskazane sa doustne antybiotyki, bo zabite bakterie wydzielaja wiecej toksyn niz zywe. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 07.10.09, 20:34 sabinac-0 napisała: > cccykoria napisała: > > >,pisalam o lekach na > > zatrzymanie biegunki itp. > > Jak na czyms sie nie znasz, to sie nie wymadrzaj. > Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci, ze wzgledu na ryzyko > sepsy wlasnie. > Z tego samego powodu przy biegunkach przeciwskazane sa doustne antybiotyki, bo > zabite bakterie wydzielaja wiecej toksyn niz zywe. Ciekawe bardzo ciekawe Ty odrazu bys postawila diagnoze SEPSA na miejscu dr. Ma sie dzieci i wnuki i nieraz mialy biegunki to tyle .Dzieki za pouczenie Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 02:58 cccykoria napisała: > Ciekawe bardzo ciekawe Ty odrazu bys postawila diagnoze > SEPSA na miejscu dr. Niczego takiego nie napisała. Czytaj ze zrozumieniem. Skorygowała jedynie Twoją wiedzę medyczną pisząc: "Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci" S. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 10:38 snajper55 napisał: > cccykoria napisała: > > > Ciekawe bardzo ciekawe Ty odrazu bys postawila diagnoze > > SEPSA na miejscu dr. > > Niczego takiego nie napisała. Czytaj ze zrozumieniem. Skorygowała jedynie Twoją > wiedzę medyczną pisząc: > > "Leki przeciwbiegunkowe sa niedozwolone u malych dzieci" > > S. Z calym szacunkiem od kiedy to nie stosuje sie u dzieci lekow przeciwbiegunkowych dla dzieci? typu nifuroxazide lakcid smekta ,gastrolit na uzupelnienie elekktolitow Zalezy jaki rodzaj biegunki .To moje wnuki chyba zle leczyli dr z tego wynika.Pisze z zycia wziete i nie musze byc dr.Zalozylam wersje jak wyzej gdzies napisalam ,ze dr nie mial pojecia o sepsie .... Prosze podac mi od kiedy to sie nie stosuje i jakie leki wzamian ? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 11:15 cccykoria napisała: > Z calym szacunkiem od kiedy to nie stosuje sie u dzieci > lekow przeciwbiegunkowych dla dzieci? To chyba nie do mnie pytanie. Ja jedynie zwróciłem Ci uwagę, że przeczytałaś w jej poście coś, czego ona nie napisała. Dlatego proszę Cie na przyszłość o czytanie ze zrozumieniem i nie wkładanie w usta ludzi tego, czego nie powiedzieli. S. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 15.10.09, 00:52 Skutecznosc preparatow typu "smektalakcidnifuroxazyd" jest rowna efektowi placebo. Poza Polska praktycznie wyszly z uzycia. Plyny uzupelniajace elektrolity maja znaczenie pomocnicze i nie lecza biegunki, nie sa wiec "lekami przeciwbiegunkowymi". Biegunki i niezyty zoladkowe u dzieci nie wymagaja zadnych lekow, wystarczy kilkudniowa dieta, jedynie trzeba dbac o nawodnienie - doustne w lzejszych przypadkach, dozylne w ciezszych. Czytalam niedawno prace na temat sepsy. Stwierdzono, ze praktycznie wszystkie przypadki sa odsylane do domu w czasie pierwszej wizyty. Probowano ustalic jakis protokol by wylapac te przypadki zanim stan sie dramatycznie pogorszy, ale nie udalo sie. Powod - objawy sa identyczne jak w zwyklych infekcjach, nawet wyniki badan dodatkowych w pierwszych godzinach nie wykazuja istotnych zmian. Niestety, nie jest mozliwe wczesne wykrycie sepsy. Najwyzej czasem mozna miec szczescie i zauwazyc cos, co wzbudzi podejrzenia ale nie da sie uniknac sytuacji opisanych powyzej i kolejnych oskarzen lekarzy ze "sie nie poznali". Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 To może jednak warto wysłać karetkę lub przyjąć 15.10.09, 01:04 sabinac-0 napisała: > Niestety, nie jest mozliwe wczesne wykrycie sepsy. Najwyzej czasem > mozna miec szczescie i zauwazyc cos, co wzbudzi podejrzenia ale > nie da sie uniknac sytuacji opisanych powyzej i kolejnych oskarzen > lekarzy ze "sie nie poznali". pozornie chorego pacjenta na obserwację, zamiast arogancko opędzać się przed pozornie zdrowym pacjentem i potem usprawiedliwiać się przed całym światem, że znowu nie wyszło? Na zdrowy, chłopski rozum, to na błędach należałoby się uczyć i ich unikać, a nie powielać. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Już się o to pytałeś. Ile razy jeszcze zapytasz ? 15.10.09, 02:08 Tu masz odpowiedź: forum.gazeta.pl/forum/w,305,101170778,101206119,Bo_nie_ma_tylu_karetek.html S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Choćby z rozkoszy, że nie usunąłeś tego postu, 15.10.09, 07:44 snajper55 napisał: > Już się o to pytałeś. Ile razy jeszcze zapytasz ? > ... jak wiele innych, nie wykluczam, że parę razy jeszcze to pytanie postawię, tym bardziej że zadaję je nie Tobie, tylko tym, którzy ryzykują odpowiedzialnością - w tym karną - za narażenie życia i zdrowia pacjenta w imię pseudooszczędności lub po prostu w imię demonstracji "władzy" w stylu recepcjonistki z wątku: "Za przychodnię - i kiecka w górę...". Zresztą, tak na marginesie, w Twojej lubości w wycinaniu postów i wątków, też wyczuwam przejaw wspomnianej "władzy". Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 09:11 > pozornie chorego pacjenta na obserwację, zamiast arogancko opędzać > się przed pozornie zdrowym pacjentem i potem usprawiedliwiać się > przed całym światem, że znowu nie wyszło? Spowodowałoby to załamanie i całkowite "zatkanie" systemu opieki zdrowotnej w czasie krótszym niż jedna doba. Jadnak jak widzę lekarze powinni tak robić/zrobić - skoro tego życzą sobie pacjenci i inne postępowanie jest piętnowane. Pacjenci życzą sobie by lekarz rozpoznał każda chorobę na jednej wizycie, nawet te które rozpoznano dopiero na sekcji lub której objawy wystąpiły wiele godzin po badaniu (bo lekarz zbadał a takie badanie "obowiązuje" na zawsze). Jeśli togo nie zrobił powinien iść do więzienia. Ponieważ nie jest to możliwe (oczywiście nie potrafią tego tylko polscy lekarze) rzeczywiście należałoby kierować wszystkich pacjentów do szpitali i trzymać tak długo aż się "rozpozna chorobę" oczywiście bezbłędnie. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Niezupełnie tak, idzie też o kulturę komunikacji 15.10.09, 09:24 slav_ napisał: > Ponieważ nie jest to możliwe (oczywiście nie potrafią tego tylko > polscy lekarze) rzeczywiście należałoby kierować wszystkich > pacjentów do szpitali i trzymać tak długo aż się "rozpozna > chorobę" oczywiście bezbłędnie. W większości tych relacji z niepotrzebnych śmierci słyszymy o arogancji, odsyłaniu, wymyślaniu od bomisiów, zamiast racjonalnego wytłumaczenia pacjentowi i pouczenia go o konieczności bycia czujnym i alarmowania rodziny i lekarza w razie zaobserwowania niepokojących objawów i jakich. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Niezupełnie tak, idzie też o kulturę komunika 15.10.09, 12:33 Pamietam, jak pewna lekarka, zawsze mila dla pacjentow i zawsze cierpliwie ich informujaca, dostala skarge ze "w czasie rozmowy brzydko patrzyla". Male przyklad komunikacji interpersonalnej: Jestes na dyzurze w Izbie Przyjec od 18 godzin bez przerwy, w poczekalni siedzi jeszcze sporo ludzi, na podjezdzie stoja dwie karetki, jest 2.00 w nocy, wchodzi siedmioosobowa rodzina Romow z 11-letnia dziewuszka, zasmarkana ale pelna wigoru, jest to czwarty szpital ktory odwiedzaja tego dnia, w poprzednich trzech (jeden z nich kliniczny) postawionio diagnoze "wirusowa infekcja gornych drog oddechowych" i zlecono syrop. Badasz dziewuszke i grzecznie mowisz ze potwierdzasz diagnoze poprzednikow i podtrzymujesz leczenie przez nich zlecone. Wtedy wszyscy zaczynaja wrzeszczec, obrzucaja cie ordynarnymi wyzwiskami i wolaja ze "dopiero jak dziecko bedzie umierac, jakis konowal da im recepte na antybiotyk". Kilku pacjentow z poczekalni dolacza sie do choru i tez zaczyna cie wyzywac, choc widza cie pierwszy raz w zyciu. Wydarzenie jest autentyczne. Wiem, na pewno masz odpowiedz, jak powinien sie zachowac lekarz idealny. Przypominam - jest druga w nocy i pracujesz bez odpoczynku od 18 godzin wiec nie jestes juz w idealnej formie. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 12:50 slav_ napisał: > Ponieważ nie jest to możliwe (oczywiście nie potrafią tego tylko polscy lekarze > ) rzeczywiście należałoby kierować wszystkich pacjentów do szpitali i trzymać t > ak długo aż się "rozpozna chorobę" oczywiście bezbłędnie. Nie tak długo, aż się "rozpozna chorobę", tylko tak długo, aż pacjent dobrze się poczuje a wyniki badań będą w normie. Wszystkie wyniki. S. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 12:15 Wtedy trzebaby zabierac do szpitala KAZDEGO pacjenta z jednodniowymi objawami infekcji i trzymac go tam na obserwacji minimum 1 dobe, robiac kilkakrotnie wszystkie badania. Obawiam sie ze brakloby miejsca w szpitalacgh oraz personelu i ktos naprawde bardzo chory moglby przez tlok i chaos zostac bez pomocy. Sposrod goraczkujacych pacjentow tylko 1 na ok 10 000 (jesli sie myle w liczbach, skorygujcie, nie znam dokladnych statystyk) ma sepse. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: To może jednak warto wysłać karetkę lub przyj 15.10.09, 12:49 sabinac-0 napisała: > Sposrod goraczkujacych pacjentow tylko 1 na ok 10 000 (jesli sie myle w > liczbach, skorygujcie, nie znam dokladnych statystyk) ma sepse. Choćby był to jeden na milion, to trzeba do szpitala (szpitali) ten milion położyć, aby uratować tego jednego. Tak uważają niektórzy uczestnicy tego forum. S. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 17:02 towarzyszko - pogotowie nie przepisuje leków, towarzyszka się nie obudziła, że to nie komunistyczny raj towarzyszko - pogotowie to taksówka medyczna przyjeżdza ocenia czy wieźć, czy nie a ptoem wiezie lub zostawia i tyle jeśli towarzyszka ma inne zdanie może napisac do komitetu PZPR. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 08.10.09, 20:38 aelithe napisał: > towarzyszko - pogotowie nie przepisuje leków, towarzyszka się nie obudziła, że > to nie komunistyczny raj > > towarzyszko - pogotowie to taksówka medyczna > przyjeżdza ocenia czy wieźć, czy nie a ptoem wiezie lub zostawia i tyle > > jeśli towarzyszka ma inne zdanie może napisac do komitetu PZPR. Towarzyszu to chyba mi na piekne oczy wypisali leki ,chodzilo o babcie.Odmeldowuje sie:) Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re:Ja nie pisalam o sepsie extorris 09.10.09, 00:41 powinnaś napisać skargę lekarzowi pogotowia leków pisac nei wolno Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 I to jest problem polskiego pogotowia 06.10.09, 21:11 extorris napisał: > w tym wypadku w karetce byl lekarz, co spowodowalo (i uwazam, ze > to zle), ze czesc diagnostyki i leczenia zostala przesunieta z SOR > do karetki Narzekacie na małą ilość karetek, a robicie z nich taksówki do wożenia lekarzy na wizyty domowe. Te cenne karetki wystają potem pod domami konsultowanych godzinami chorych, zamiast zwozić z okolicy pacjentów z zagrożeniem życia i zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: I to jest problem polskiego pogotowia 06.10.09, 21:13 co znazy ku... "robicie"??? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 zaczerpnę z pewnej wypowiedzi m.algorzatki 06.10.09, 21:43 extorris napisał: > co znazy ku... "robicie"??? Czyżbyś uważał, że to hydraulicy, a nie lekarze zostali konsultantami z zakresu ratownictwa medycznego? Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: I to jest problem polskiego pogotowia 07.10.09, 11:43 Narzekacie na małą ilość karetek, a robicie z nich taksówki do wożenia lekarzy na wizyty domowe. ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? Andnow. Zaręczam Ci. Znam od podszewki pracę w POZ, nocnej i świątecznej opiece lekarskiej, znałem od podszewki pracę w "starym pogotowiu" a teraz znam całkiem nieźle realia "nowego pogotowia" czyli ratownictwa medycznego. To jest niemożliwe. Jeżeli się zdarzyło, to w skali kraju pojedyncze historie. Uwierz mi. Znam realia i standardy pracy kilkunastu stacji i podstacji pogotowia (czy też ratownictwa). Jest to tam po prostu niemożliwe i nigdy się nie zdarzyło. Te cenne karetki wystają potem pod domami konsultowanych godzinami chorych Uwierzę we wszystko, znam życie. Ale znam: osobiście pracę w pogotowi i ratownictwie. Znam lekarzy systemu, w tym kierowników stacji ratownictwa. Znam lekarzy koordynatorów ratownictwa. Znam ratowników. Znam dyspozytorów pogotowia, w tym kierowników. To się nie zdarza i nie zdarzyło na tysiące dni i tysiące wyjazdów w miejscach które znam. Może gdzieś się zdarzyło. Ale to nie wpływa na całokształt i ma się nijak do sprawy. To tak jak lekarze-mordercy. Zapewne wśród 100 000 lekarzy trafi się zdeklarowany morderca-psychopata. No i jakie niby wnioski z tego płyną? Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 20:14 Każde zgłoszenie należy przeanalizować i zebrać wywiad, do czego potrzebne są kompetencje, których brak na każdym poziomie pomocy medycznej w tej SZ. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 16:40 cccykoria napisała: > Nie wierze myslalam ,ze zle przeczytalam ,jak mozna komus > zycic nieszczescia? Kilka wersow wczesniej uzytkownik cccykoria napisal: "Przydaloby sie, aby jakikolwiek dr stracil w ten sposob dziecko lub innego czlonka rodziny, zrozumialby, co czuja rodzice". Moze ow uzytkownik tego nie wie, ale, co za dziwo, istoty zwane dr tez bywaja rodzicami i miewaja bliskich - bynajmniej nie niesmiertelnych. Nikomu nigdy nie zyczylam > nieszczescia i dziwie sie ze sa takie osoby ,ktore to robia. Zyczylas, w drugim poscie w tej dyskusji. Nie klam. > > Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 20:13 Karetka nie wyjechała, bo stała i nie była wysłana, zauważ. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 21:47 Bo była to karetka R. A do czego służy karetka R to sobie doczytaj. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 23:28 Znam pracę i zadania karetki R nie z lektury. A Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 23:34 zmieniasz w nich olej? Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Olej :( 06.10.09, 23:59 Tak, to słowo mi się nasuwa gdy czytam Twoje uczone wypowiedzi w wątku o śmierci małego dziecka. Przyjmuję więc wskazówkę i zmieniam rekomendację polemiki z Tobą na: Olej! Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 09:00 Znam pracę i zadania karetki R nie z lektury. Zwłaszcza że już od dłuższego czasu nie ma karetek "R" :-))). Ale wiem - to nie zmienia istoty. W każdym razie - Gazton, odpowiedz wprost: czy karetka nawet P to jest właściwy adresat zgłoszenia o biegunce i gorączce? Jeśli naprawdę tak uważasz, to powiem tak: może masz rację. Może jakimś cudem jesteś tym jednym jedynym, tym Galileuszem, Bachem i Heglem pośród lekarskiej miernoty intelektualnej, tym Pelem i Maradoną na tle polskiej ligi piłkarskiej, tym Pudzianem wśród zwykłych pakowaczy na siłce, tym brylantem wśród kupek gnoju - może. Ale jednak 99 % lekarzy uważa inaczej. Procent wyciągnięty z opinii kilkuset lekarzy - nie będę już dodawał mojego zwyczajowego że są wśród nich eksperci (np. wojewódzcy koordynatorzy medycyny ratunkowej z tytułem dr hab., czy lekarze którzy jeżdżą w pogotowiu 30 lat i mają do tego wszelkie kompetencje - ot choćby specjalizację antestezjologa oraz lekarza medycyny ratunkowej, a na dodatek tytuł instruktora Europejskiej Rady Resuscytacji), ordynatorzy oddziałów intensywnej terapii itp. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarła 09.10.09, 23:01 Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarła >Ale jednak 99 % lekarzy uważa inaczej. Cała sztuka przeżycia na tym padole polega na znalezieniu tego 1%. Przeczytaj sobie raz jeszcze temat postu. I zamyśl się, Obs, zamyśl. Wszak mienisz się lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 11:50 Cała sztuka przeżycia na tym padole polega na znalezieniu tego 1%. Wydaje mi się, że nie. Myślałem o tym - sądzę że wiele razy więcej, niż przypuszczasz (lub nie - jak wiesz, ale mówisz inaczej, bo lubisz prowokować, a ja lubię udawać, że na prowokację się łapię bardziej niż faktycznie się łapię). Otóż uważam drogi Gaztonie iż po pierwsze popełniasz podstawowy błąd- błąd grania eksperta ex post - co ja wiemy jest niezwykle łatwe. Jesteś w 1% lekarzy którzy uważają inaczej - ale jesteś w tym 1% mając wiedzę o tym jak się sprawa skończyła. Odpowiedz mi - bez teorii - na proste pytanie: Jesteś lekarzem konsultantem do którego zwraca się dypozytor ratownictwa. Mówi: "panie doktorze koordynatorze ratownictwa. Mam wezwanie. Dziecko z wysoką gorączką i biegunką, bez innych objawów. Nie oglądane dotychczas przez lekarza. Rodzice oczekują przyjazdu karetki. Ja nie znajduję wskazań. Proszę żeby pan doktor zdecydował". Oczekuję grzecznie na odpowiedź. Powtarzam - na odpowiedź. Na pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 13:28 pct3 napisał: > Oczekuję grzecznie na odpowiedź. Jak to, nie wiesz? Proszę postąpić w sposób cywilizowanie profesjonalny. - proste! Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 15:33 Problem polega na tym, że wedle wszelkich kryteriów postąpiono profesjonalnie i cywilizowanie. Gazton ma jedną przewagę - i dzięki niej może teraz czytając to śmiać się do woli. On wie - i pisał o tym- że wszystko to co my nazywamy standardem, jest o kant du.py rozbić - podobnie jak próby bronienia się że "odsyłanie" pacjentów ma uzasadnienie poza merytorycznym także formalne. Gazton napisał - i jeszcze pewnie napisze- że system skonstruowany jest tak, że pacjentowi świadczenie się należy. Były pewne błędy w rozumieniu jego toku myślenia (które - przyznaję - sprostował). W każdym razie - Gazton może do woli dworować z nas, którzy nie dość że "odmawiają leczenia" (bądź popierają "odmówienie leczenia") to jeszcze zupełnie nieświadomie robiąc to łamią prawo - kompletnie sobie nie zdając z tego sprawy. Gazton stoi na stanowisku, iż system ochrony zdrowia oparty o NFZ w punkcie wyjścia strzela sobie w stopę: bowiem de facto nie zakłada instytucji odmowy i odesłania. Gdyby faktycznie była to prawda - wówczas nasze dyskusje z nim rzeczywiście nie mają sensu - bo je przegramy. Jeżeli tak jest, to owszem karetka powinna była jechać. Oczywiście - gdyby w tym czasie stało się coś poważniejszego i inny pacjent ucierpiałby z powodu braku karetki - byłaby to KOLEJNA wina systemu. I tu przyznaję Gaztonowi rację (na chwilę zakładając że jego wyjściowe tezy są słuszne). On dworuje z nas na zasadzie: "głupcy, nie raz robicie merytorycznie prawidłowo. Ale praktycznie zawsze się podkładacie prawnie. Wysłanie karetki do biegunki się pacjentowi należy, bo tak skonstruowany jest patologiczny system w którym godzicie się pracować. Ale jest to wysłanie również i równocześnie błędem! Wnioski dotyczące dalszego wzmacniania systemu waszą w nim obecnością pozostawiam wam" itd. itp. Cóż - coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 16:29 pct3 napisał: > Problem polega na tym, że wedle wszelkich kryteriów postąpiono > profesjonalnie i cywilizowanie. Zauważ jednak, że postąpiono profesjonalnie i cywilizowanie według 99 procent, a gazton jest przedstawicielem 1 procenta, czemu daje wyraz tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,305,101170778,101215156,Moskwa_nie_wierzy_lzom.html > Gazton ma jedną przewagę - i dzięki niej może teraz czytając to > śmiać się do woli. > On wie - i pisał o tym- że wszystko to co my nazywamy standardem, > jest o kant du.py rozbić - podobnie jak próby bronienia się > że "odsyłanie" pacjentów ma uzasadnienie poza merytorycznym także > formalne. Gazton napisał - i jeszcze pewnie napisze- że system > skonstruowany jest tak, że pacjentowi świadczenie się należy. Były > pewne błędy w rozumieniu jego toku myślenia (które - przyznaję - > sprostował). W każdym razie - Gazton może do woli dworować z nas, > którzy nie dość że "odmawiają leczenia" (bądź popierają "odmówienie > leczenia") to jeszcze zupełnie nieświadomie robiąc to łamią prawo - > kompletnie sobie nie zdając z tego sprawy. Jak pisałem – bajkopisarz, przyjmujący bezkrytycznie zapisy, że 'pacjentowi świadczenie się należy' mimo oczywistej utopii takiego zapisu. > Gazton stoi na stanowisku, iż system ochrony zdrowia oparty o NFZ w > punkcie wyjścia strzela sobie w stopę: bowiem de facto nie zakłada > instytucji odmowy i odesłania. Gdyby faktycznie była to prawda - > wówczas nasze dyskusje z nim rzeczywiście nie mają sensu - bo je > przegramy. > Jeżeli tak jest, to owszem karetka powinna była jechać. > Oczywiście - gdyby w tym czasie stało się coś poważniejszego i inny > pacjent ucierpiałby z powodu braku karetki - byłaby to KOLEJNA wina > systemu. > I tu przyznaję Gaztonowi rację (na chwilę zakładając że jego > wyjściowe tezy są słuszne). On dworuje z nas na zasadzie: "głupcy, > nie raz robicie merytorycznie prawidłowo. Ale praktycznie zawsze się > podkładacie prawnie. Wysłanie karetki do biegunki się pacjentowi > należy, bo tak skonstruowany jest patologiczny system w którym > godzicie się pracować. Ale jest to wysłanie również i równocześnie > błędem! Wnioski dotyczące dalszego wzmacniania systemu waszą w nim > obecnością pozostawiam wam" itd. itp. > > Cóż - coś w tym jest. Gazton stawia się w bardzo wygodnej roli osoby kontrolującej. Ewentualna próba realizacji jego założeń obnażyłaby ich absurdalność, więc tak przyziemne rzeczy gazton pozostawia innym, sobie pozostawiając możliwość krytyki. Problem w tym, że lekarze na forum próbując uzasadnić pewne postępowanie stawiają się wobec gaztona jako osoby, które muszą się przed min wytłumaczyć. A wobec utopijnych oczekiwań żadne wytłumaczenie nie będzie wystarczające. Zauważ, że na żadne pytanie gazton nie daje jednoznacznej odpowiedzi, możesz się doczekać jedynie wodolejstwa i stwierdzeń typu „Nie jestem od tego by za darmo dawać gotowe rozwiązania. Za takie porady się płaci.” Idę o zakład, że za opłatą też nic sensownego nie będzie w stanie zaproponować. Jak wyglądają kontrole sanepidu chyba dobrze wiesz – nie ma takiej możliwości, by nie było żadnych zastrzeżeń. Znalazł się jednak kiedyś ordynator, który na uwagi pań z sanepidu ‘jest brudno’ odpowiedział: "No to się bierzcie za szmaty! Bo salową mam jedną, a wy jesteście cztery!" I tego typu tekst powinien być dla gaztona jedyną odpowiedzią. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 16:55 Znalazł się jednak kiedyś ordynator, który na uwagi pań z sanepidu ‘jest brudno’ odpowiedział: "No to się bierzcie za szmaty! Bo salową mam jedną, a wy jesteście cztery!" I tego typu tekst powinien być dla gaztona jedyną odpowiedzią. Jest tu kolejny problem. Gazton wtedy ze stoickim spokojem odpowie, że to przecież nie on, a my tworzymy i utrzymujemy przy życiu ten system. I że on nie po to - biorąc pełną odpowiedzialność i podejmując ryzyko - z kesonu odszedł, by teraz ktoś mu teraz wycieranie kesonu szmatą proponował. Tak - ma wygodną pozycję niezależnego sędziego. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 18:14 Pytanie, jaki jest sens merytorycznej dyskusji z gaztonem. Postawienie go w sytuacji niezależnego sędziego zawsze da mu przewagę, bo realizacja utopii z definicjij jest skazana na niepowodzenie. Lanie wody i krytykowanie wszystkiego jest proste a zauważ, że casio/avacef/gazton nie robi nic innego. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 19:20 pytanie jest jak dla mnie jedno. Czy można całkowicie zanegować stanowisko Gaztona- niezależnie od uwag o jego stylu, o ewidentnym miganiu się od odpowiedzi, o stawianiu siebie "ponad" - chodzi mi o stanowisko wyrażające się w mniej czy bardziej retorycznym pytaniu o sens i cel pozostawania w systemie. Inaczej - czy Gazton ma przewagę bo stawia się jako niezależny sędzia, czy to też my sami strzelamy sobie bramkę i sami chcąc nie chcąc stawiamy go jako naszego niezależnego sędziego - bo że pracą dla systemu system utrzymujemy - to przecież fakt. Jeszcze inaczej - pytanie brzmi: czy system jest z gruntu zły, czy też da się jednak (wbrew temu co głosi Gazton) uprawiać w nim zawód lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 20:03 Uważam, że gazton nie wykonuje zawodu lekarza sensu stricte. Zajmuje się administracją ochrony zdrowia – czymś w tym stylu. Lekarzy, którzy istotnie uprawiają wolny zawód i nie są związani z NFZ a co za tym idzie nie tkwią w systemie jest relatywnie niewielu. Jeśli się postawi poza systemem bardzo łatwo o jego krytykę, jeszcze łatwiej o odkrycia typu ‘Królowa Bona umarła’, czy cenne rady nie mające szans na realizację. Myślę, że tym się w głównej mierze od gaztona różnimy, że – tkwiąc w systemie – próbujemy znaleźć rozwiązanie jak sprawić, by system mimo jego wad, nielogiczności, czy absurdów jakoś działał. I – lepiej lub gorzej, ale działa. Nie twierdzę, że gazton nie ma racji krytykując istniejący system, bo zdecydowanie jest co krytykować. Tylko – jakby to powiedzieć – ‘nasz’ pacjent na jakąś szansę przeżycia, bo będziemy go lepiej lub gorzej ratować, pacjent gaztona jest bez szans, ponieważ gazton ograniczy się jedynie do wygłoszenia wzniosłych haseł, natomiast jeśli chodzi o samo ratowanie - nie kiwnie palcem. Pytanie, co lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
young_doc Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 10.10.09, 21:01 Pytanie nieco zbliżone do dylematu przed którym lekarz stał trzydzieści lat temu - emigrowac czy walczyc z systemem w Polsce? Z perespektywy czasu osoby które wówczas zostały w jeszcze bardziej patologicznych uwarunkowaniach krajowych zmieniły ten kraj nie do poznania, lecz czy dziś przechodząc na głodowe emerytury czują że wybrały lepiej? Są moralnymi zwycięzcami, ale za jaką cenę... Jeśli wyemigruję to jednym z najważniejszych argumentów będzie nie brak możliwości zdziałania czegoś tutaj lecz obawa jak wiele będą mnie te sukcesy kosztowac. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy 11.10.09, 23:21 Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy Na początek - sorry, że z powodu pobytu na detoksie od państwowej SZ umknęła mi merytoryczna dyskusja o...tożsamości gaztona, jego zajęciach zawodowych czy domniemaniach, co by zrobił (na pewno coś paskudnego), gdyby.... Bardziej poważnie - cieszy mnie, że zauważyliście PP Adwersarze coś więcej w tym wątku niż sprawy osobiste. Dla mnie tożsamość gaztona czy Obsa oraz nawet 0.9% nie ma żadnego znaczenia dla dyskusji, ważne są argumenty i wnioski, jakie prezentujemy. Jednak, jak już napisałem, swój głos zamieszczam również z powodu swoich autopsyjnych doświadczeń w temacie wątku. Spróbuję po kolei odnieść się do Waszych uwag: 1/ jak napisałem, kluczem do sytuacji jest wadliwa odpowiedzialność i system rozpoznawania wagi zgłoszeń do PR. W opisanej sytuacji nie ma żadnych danych, że wywiad w trakcie zgłoszenia został w ogóle zebrany przez lekarza(nie jest nim pytanie typu "co się dzieje" lub "dlaczego nie poszła Pani z tym do przychodni") ani też, że sytuacja wzbudziła podejrzenia, skłaniające do wywiadu pogłębionego. Jak zbierać wywiad i w ogóle kiedy podejrzewać sepsę meningokokową proszę wybaczyć ale nie będę tu pisał. Są odpowiednie i kompetentne źródła, które ja musiałem poznać aby dostać dyplom, więc pewnie Wy także. 2/ w kwestii pytania Obsa – nie mam inklinacji do bycia lekarzem konsultantem/koordynatorem, a dyspozytor po pierwsze powinien zwrócić się do lekarza dyżurnego, odpowiedzialnego za ew. wyjazd. Ten, powinien w takiej sytuacji zebrać wywiad telefonicznie ze zgłaszającym. A teraz pytanie za pytanie – o co powinien zapytać zgłaszających lekarz, wiedząc że: (…) Choroba meningokokowa o szybkiej progresji może doprowadzić do zgonu w ciągu kilku godzin od wystąpienia pierwszych objawów. (…) Posocznica meningokokowa bez objawów zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych może szybciej przejść w fazę wstrząsu septycznego i zakończyć się zgonem niż samo zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Dodatkowe punkty za odpowiedź: a/ dlaczego lekarz powinien w ogóle w takim wypadku brać pod uwagę zagrożenie sepsą, w tym meningokokową? b/ skąd lekarz w ogóle powinien wiedzieć to, co cytuję powyżej? c/ jakie jest ostateczne postępowanie weryfikacyjne w razie wątpliwości o zasadności wezwania? Przypomnę, że w opisywanym przypadku dyspozytor ZDECYDOWAŁ by w nie powiadamiać lekarza natychmiast o tym zgłoszeniu (jak się wydaje z przebiegu zdarzeń). 3/ Obs: „Problem polega na tym, że wedle wszelkich kryteriów postąpiono profesjonalnie i cywilizowanie.” Tak, jeśli to co się zdarzyło tak oceniasz, to masz problem – kompetencyjny. Nie rozumiesz – patrz wyżej. 4/ System nie tylko zakłada, ale wręcz próbuje zmusić do odsyłania i olewania pod groźbą represji – tyle, że w świetle prawa całkowicie gołosłownych. 5/ Co do dworowania sobie i mania za głupców, to, drogi Obsie udowodniłem Ci już nie raz, że to Ty wykazujesz taką postawę wobec postów ( i nie tylko) pacjentów. Cały ostatni akapit Twego postu (2) to czyste insynuacje pod moim adresem. Szkoda – i nie mów, że to mądre podejście… 6/ Podobne insynuacje i obelgi ze strony Szanownego 0,9% pozostawię Ci do refleksji – kto tu kogo nazywa głupcem i odnosi się w niegodny lekarza sposób. 7/ Dla ilustracji postawy, z której nosicielem nie sposób prowadzić poważnej dyskusji: 0,9% o gaztonie (oczywiście ad personam): „Jak pisałem – bajkopisarz, przyjmujący bezkrytycznie zapisy, że 'pacjentowi świadczenie się należy' mimo oczywistej utopii takiego zapisu” No, jeśli przestrzeganie prawa to utopia i bajki – to ja wolę pogadać z pewnym Panem Jurkiem, który co prawda kradnie narzędzia z budowy i oferuje po niskiej cenie, ale ma równie dobre wytłumaczenie, na pytanie, czy mu nie wstyd: „A z czego ja bym żył? Panie doktorze, czeba być człowiekiem, Pan kupi.” I Pan Jurek, gdy odmawiam kupna kradzionych dóbr, mówi: przepraszam. Ma chłopak choć trochę wstydu. Czego życzę i innym „realistom” wraz z wyrazami współczucia z krainy utopii. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy 12.10.09, 00:03 gazton51 napisał: > 0,9% o gaztonie (oczywiście ad personam): > „Jak pisałem – bajkopisarz, przyjmujący bezkrytycznie zapisy, > że 'pacjentowi świadczenie się należy' mimo oczywistej utopii > takiego zapisu” > No, jeśli przestrzeganie prawa to utopia i bajki…. Drogi gaztonie bajkopisarzu. Dzisiejszy link zamieszczony przez loraphenusa miasta.gazeta.pl/gorzow/1,36844,7122339,Lubuskie_szpitale_nie_maja_pieniedzy_na_leczenie.html jak na dłoni pokazuje utopię systemu. Z jednej strony pacjenci, którzy zgodnie z prawem oczekują przyjęcia i leczenia – w końcu po to płacili składki, z drugiej strony szpitale, którym skończył się zawarty zgodnie z prawem kontrakt z NFZ. Radosna sugestia, by kontrakt podzielić na 12 i równomiernie gospodarować dopełnia całości. Tylko nie wiem, drogi gaztonie, które działanie zgodne z prawem wybrać? Czy zgodnie z prawem przyjmować i leczyć pacjentów naruszając warunki zawartego zgodnie z prawem kontraktu, czy zgodnie z zawartym kontraktem (w końcu zawarta zgodnie z prawem umowa) nie przyjmować pacjentów, mimo że zgodnie z prawem świadczenie im się należy. Zapewne znasz wyjście z sytuacji, ale rozumiem, że "nie jesteś od tego by za darmo dawać gotowe rozwiązania". Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Dygresja wielobajeczna off-topic na żądanie ogółu 12.10.09, 01:27 Otóż, sprawa jezd prosta jak drót: Jest sobie w Polsce prawo, które reguluje zasady działania miśków, co chcą prowadzić biznes w zdrowiu. Nieważne, czy to miśki państwowe czy spółdzielcze czy prywatne. Nazywa się Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej. Przedsiębiorstwa te działają zgodnie z tą ustawą albo mozna je zamknąć choćby dziś a misiek może sprzedawać pietruszkę. A co mówi Ustawa i komentujące odnośne spory sądowe orzeczenia Sądu Najwyższego: Zakład (...) nie ma prawa odmówić świadczeń zdrowotnych ze względu na wyczerpanie kontraktu z ubezpieczycielem a NFZ nie ma prawa nie zapłacić za nadwykonania. Jest też Ustawa o Zawodzie Lekarza, mówiąca toż samo - lekarz nie ma prawa odmówić świadczeń (w ramach pracy dla Zakładu) ze względu na "brak środków" tegoż Zakładu. Resume: jak się chce prowadzić biznes zdrowotny w tej rzeczywistości prawnej, to się bierze na siebie w pełni świadomie ryzyko, że - nie można odmówić leczenia z braku środków - bo nfz musi zapłacić, a jak się jest w tym pasztecie dodatkowo lekarzem - to nie można się zasłaniać brakiem piniendzy. I dlatego pacyjentowi "się należy" a szpitale zgodnie z prawem, mają leczyć. Cały ambaras polega na wyegzekwowaniu prawa od nfz - a od tego są miśki, co biorą kasę za właścicielstwo lub zarządzanie tym foie gras. Lekarze zaś od tych miśków powinni egzekwować zabezpieczenie finansowe swoich obowiązków i - albo się zwolnić, jak nie potrafią, albo, co najmniej, przestać zwalać na pacjentów swe frustracje i impotencję pracowniczą. Tak to jest pomyślane - prawo jest spójne, tyle że wszystkim miśkom na państwowym garnuszku oraz ich wyrobnikom bardziej opłaca się egzekwować satysfakcje i finansowe i zawodowe (czyli spławianie petentów) od pacjenta. I to je bajka dla Ciebie, Drogi Doktorze - lekarze do leczenia, fachowcy do biznesu. Przepraszam za prostacki format językowy, ale dawno nie tłumaczyłem w sklepie, dlaczego mnie nie obchodzi że szynki nie dowieźli. O stanie prawnym jak wyżej pisałem wiele razy cytując dosłownie odnośne przepisy. I zapewniam Cię, że jakby prywatny biznes ich nie znał i nie umiał egzekwować, to nie miałbym czasu tego tu pisać. Serdecznie pozdrawiam w podzięce za merytoryczne podejście do tematu off-topic. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Dygresja wielobajeczna off-topic na żądanie o 12.10.09, 01:53 gazton51 napisał: > A co mówi Ustawa i komentujące odnośne spory sądowe orzeczenia Sądu Najwyższego: > Zakład (...) nie ma prawa odmówić świadczeń zdrowotnych ze względu na > wyczerpanie kontraktu z ubezpieczycielem Zapisanie chorego do kolejki nie jest odmową świadczenia zdrowotnego. Art. 21. Ustawy: Do udzielania świadczeń zdrowotnych w sytuacji ograniczonych możliwości udzielenia odpowiednich świadczeń stosuje się przepisy art. 20-23 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. Nr 210, poz. 2135). [mówiące o zasadach tworzenia kolejek chorych] > a NFZ nie ma prawa nie zapłacić za nadwykonania. "Dyrektorzy placówek dowiedzieli się właśnie, że w tym roku Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci za sporą część nadwykonanych zabiegów. NFZ twierdzi, że nie ma pieniędzy." http://www.rmf.fm/fakty,162233,Malopolska,NFZ,nie,zaplaci,za,nadwykonania.html > Resume: jak się chce prowadzić biznes zdrowotny w tej rzeczywistości prawnej, to > się bierze na siebie w pełni świadomie ryzyko, że - nie można odmówić leczenia z > braku środków Można pacjenta zapisać na listę oczekujących na leczenie. Art. 19. Ustawy: 1. Pacjent ma prawo do: 1) świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom wiedzy medycznej, a w sytuacji ograniczonych możliwości udzielenia odpowiednich świadczeń - do korzystania z rzetelnej, opartej na kryteriach medycznych procedury ustalającej kolejność dostępu do tych świadczeń, S. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Dygresja wielobajeczna off-topic na żądanie o 12.10.09, 09:36 gazton51 napisał: > Otóż, sprawa jezd prosta jak drót: > Jest sobie w Polsce prawo, które reguluje zasady działania miśków, co chcą > prowadzić biznes w zdrowiu. > Nieważne, czy to miśki państwowe czy spółdzielcze czy prywatne. > Nazywa się Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej. > Przedsiębiorstwa te działają zgodnie z tą ustawą albo mozna je zamknąć choćby > dziś a misiek może sprzedawać pietruszkę. > A co mówi Ustawa i komentujące odnośne spory sądowe orzeczenia Sądu Najwyższego > : > Zakład (...) nie ma prawa odmówić świadczeń zdrowotnych ze względu na > wyczerpanie kontraktu z ubezpieczycielem a NFZ nie ma prawa nie zapłacić za > nadwykonania. > > Jest też Ustawa o Zawodzie Lekarza, mówiąca toż samo - lekarz nie ma prawa > odmówić świadczeń (w ramach pracy dla Zakładu) ze względu na "brak środków" > tegoż Zakładu. > > Resume: jak się chce prowadzić biznes zdrowotny w tej rzeczywistości prawnej, t > o > się bierze na siebie w pełni świadomie ryzyko, że - nie można odmówić leczenia > z > braku środków - bo nfz musi zapłacić, a jak się jest w tym pasztecie dodatkowo > lekarzem - to nie można się zasłaniać brakiem piniendzy. I dlatego pacyjentowi > "się należy" a szpitale zgodnie z prawem, mają leczyć. Dziękuję za obszerne wyjaśnienie. Więc leczymy dalej. Tyle, że NFZ nawet, gdy płacił za nadwykonania robił to z kilkumiesięcznym opóźnieniem, oczywiście pomijając taki szczegół jak należne odsetki. A w tym roku zapowiada, że płacił nie będzie. Można oczywiście sprawę skierować do sądu tyle, że biorąc pod uwagę przewlekłość postępowania sądowego pod koniec procesu nie będzie już komu zapłacić za nadwykonania. A - ponieważ w Polsce istnieją także inne przepisy prawa niż Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej i Ustawa o Zawodzie Lekarza – dyrektor (były) z postawionymi zarzutami niegospodarności, działania na szkodę i doprowadzeniu do upadku jednostki którą kierował, będzie miał gdzieś proces o pietruszkę z NFZ. I mimo, że postępował zgodnie z prawem pójdzie siedzieć. Możesz więc sobie swoje 'proste jak drót' rady w d.upę wsadzić, tylko ostrożnie, bo perforacje na wysokości excavatio retrovesicalis są paskudne do leczenia. Z troską o twoje zdrowie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
loraphenus ide o zaklad, ze nikt z was odpowiedzi sie nie 12.10.09, 22:25 doczeka, a jesli juz, to odpowiedzi nie na temat. lub z pominieciem waszych argumentow. Odpowiedz Link Zgłoś
loraphenus i widzicie, 13.10.09, 20:37 nie mylilem sie. casio avacef vel gazton nie ma w zwyczaju odpowiadac na posty, ktore neguja jego etyczny biznesowo-profesjonalny utopijny belkot, nie jestescie godni otrzymania profesjonalnego biznesowego bezsensownego slowotoku. Czy to kogokolwiek zadziwia? Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Sztuka przeżycia - hurtem do Sz.P. Adwersarzy 12.10.09, 18:50 w kwestii pytania Obsa – nie mam inklinacji do bycia lekarzem konsultantem/koordynatorem, Wiem, ale to hipotetyczna sytuacja. I nie mów mi, że nie unikasz odpowiedzi na pytania. dyspozytor po pierwsze powinien zwrócić się do lekarza dyżurnego, odpowiedzialnego za ew. wyjazd nie wydaje mi się. Jeżeli tak - to po co w ogóle dyspozytor? Gaztonie, w ratownictwie doprawdy są poważniejsze zgłoszenia niż gorączka i biegunka. dlaczego lekarz powinien w ogóle w takim wypadku brać pod uwagę zagrożenie sepsą, w tym meningokokową? kiedy? Przy pierwszym wezwaniu? Przy drugim? jakie jest ostateczne postępowanie weryfikacyjne w razie wątpliwości o zasadności wezwania? ostateczne - wybacz, nie chcę by to zabrzmiało cynicznie i nie jest taką moja intencja - więc ostateczne - to sekcja vs "wyzdrowienie bez leczenia". A patrząc życiowo - w pogotowiu weryfikacja zasadności wyjazdu może się odbyć poprzez....wyjazd właśnie - bowiem tu w pełni zgadzam się z Tobą - o pacjencie można coś powiedzieć zbadawszy go. Tyle że po weryfikacji zasadności wyjazdu powstaje kolejne okienko algorytmu: zostawić czy zawieźć do szpitala? Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 06.10.09, 23:32 androw wybacz w tym przypadku powinna wkroczyć prokuratura i wyjaśnić zaniedbania w opiece nad dzieckiem rodzice nie poszli do lekarza i spowodowali śmierć dziecka - pomoc doraźna w żadnym wypadku nie jest przychodnią rejonową posocznica to nie choroba - to zespół chorobowy z definicji zespół uogólnionej odpowiedzi zapalnej wywołany czynnikiem zakaźnym ( tj, przez bakterie, wirusy bądź grzyby) tak więc zamiast wylewać złość na lekarzach, powinno się rozpocząć pokazowy proces przeciwko rodzicom za zaniedbania w opiece nad dzieckiem, które doprowadziły do zgony Odpowiedz Link Zgłoś
dradam121 sens dyskusji 07.10.09, 00:31 aelithe napisał: > androw wybacz w tym przypadku powinna wkroczyć prokuratura i > wyjaśnić zaniedbania w opiece nad dzieckiem > > rodzice nie poszli do lekarza i spowodowali śmierć dziecka - > pomoc doraźna w żadnym wypadku nie jest przychodnią rejonową >(...) > > tak więc zamiast wylewać złość na lekarzach, powinno się > rozpocząć pokazowy proces przeciwko rodzicom za > zaniedbania w opiece nad dzieckiem, które doprowadziły > do zgonu I to jest, jak mi sie wydaje sens dyskusji. Bo jaka byla odleglosc do szpitala ? 100 czy 200 km ? Z pewnoscia o wiele mnie i w ciagu godziny mozna bylo dziecko dowiezc. Najwyzszy czas wreszcie doprowadzic do swiadomosci spolecznej, ze w Polsce nie ma tego, co bylo poprzednio. Kiedy zamykano tutaj (18 lat temu) szpital, w ktorym bylem jedynym lekarzem, to zeszlo sie sporo osob i powiedzielismy sobie : - bye, bye ! -a teraz co robic jak do najblizszego szpitala jest 130 km ? I musze Wam wyznac, ze wymyslili calkiem niezly uklad i rozwiazania. Obowiazkiem rodzicow jest dostarczyc dziecko do szpitala. Bo system pomocy doraznej tego nie zrobi. I to wszystko wszyscy dobrze wiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych 07.10.09, 00:44 dradam121 napisał: > Obowiazkiem rodzicow jest dostarczyc dziecko do szpitala. Bo > system pomocy doraznej tego nie zrobi. I to wszystko wszyscy > dobrze wiedza. Osobiście nie mam większych wątpliwości, że gdyby lekarz przybyły karetką do domu tej chorej dziewczynki powiedział jej rodzicom, że mają dostarczyć chore dziecko do szpitala, to pewnie stanęliby choćby na głowie i to dziecko do szpitala dostarczyli. Lekarz powiedział jednak coś zgoła odmiennego, dał czopek i uśpił czujność rodziców. No chyba, że z lekarzen jest z założenia jak z tą panną, że gdy mówi "nie", myśli "tak". Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych 07.10.09, 22:05 androw od 10 lat pogotowie ma zakaz leczenia pogotowie to transport medyczny; a nie przychodnia na kółkach po pogotowie się dzwoni, aby przewieźć ciężko chorego do szpitala, a nie po to by przepisac lek na gorączkę androw ja nie mam wątpliwości, że do zgonu dziecka doszło, z powodu zaniedbania obowiązków przez rodziców powinni iśc z dzieckiem do lekarza !!, a nie zrobili tego przez 24 godziny po wizycie pogotowia ; androw to jest karygodne zaniedbanie rodziców, za które powinni odpowiedzieć przed sądem. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Chyba jednak szukasz zastępczego winnego 07.10.09, 23:51 aelithe napisał: > androw od 10 lat pogotowie ma zakaz leczenia > pogotowie to transport medyczny; a nie przychodnia na kółkach > po pogotowie się dzwoni, aby przewieźć ciężko chorego do szpitala, > a nie po to by przepisac lek na gorączkę Zgadzam się i dlatego wydaje mi się, że ta karetka powinna po prostu zabrać to maleństwo do szpitala. Prawdziwy dorosły mężczyzna umiera w swym przekonaniu przy gorączce powyżej 40 stopni. A to maleństwo miało do tego jeszcze wymioty i biegunkę. > androw ja nie mam wątpliwości, że do zgonu dziecka doszło, z > powodu zaniedbania obowiązków przez rodziców > powinni iśc z dzieckiem do lekarza !!, Ci rodzice wezwali jednak pomoc fachową. Czy uważasz, że powinni być mądrzejsi i ostrożniejsi od tego lekarza pogotowia? > a nie zrobili tego przez 24 godziny po wizycie pogotowia ; androw > to jest karygodne zaniedbanie rodziców, za które powinni > odpowiedzieć przed sądem. Gdyby wiedzieli, co warte jest badanie przez tego lekarza pogotowia, to pewnie poszukali by kogoś kompetentnego. Zlekceważyli zasadę ograniczonego zaufania do lekarzy polskiego pogotowia. Może nie czytają naszego forum?!! Dystans czasowy między badaniem przez lekarza pogotowia a śmiercią dziecka był jednak krótszy, niż 24 godziny: "O godz. 19.30, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie. ... Ale przyjechali dopiero po dwóch godzinach od pierwszego zgłoszenia! - płacze mama Ani. ... (t.j. ok. 21:30)... Około godziny 6 rano, dziecko przestało oddychać. Przerażona matka zaczęła reanimować córeczkę, wezwała pogotowie. Ale na pomoc było już za późno. Mimo reanimacji, Ania zmarła." Dziewczynka zmarła więc ok. 8 godzin po badaniu przez lekarza pogotowia. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Chyba jednak szukasz zastępczego winnego 08.10.09, 09:19 andnow2 napisał: > > Zgadzam się i dlatego wydaje mi się, że ta karetka powinna po prostu > zabrać to maleństwo do szpitala. > > Prawdziwy dorosły mężczyzna umiera w swym przekonaniu przy gorączce > powyżej 40 stopni. A to maleństwo miało do tego jeszcze wymioty i > biegunkę. 1. jeśli mówimy i pryncypiach - to z karetki wogóle powinno się usunąć lekarza - tam powinien byc ratownik, który ma zawieść chorego do szpitala i tyle ; żadnych leków p - bólowych ; tylko kilka godzin na izbie przyjęć plus rachunek za to 2. w tym kontrtnym przypadku - wskazaniem do hospitalizacji jest znaczne odwodnienie, lub podejrzenie posocznicy gdyby dziecko miało posocznicę przy pierwszej wizycie zmarłoby w ciagu kilku godzin - wniosek nie było błedu w pierwszej wizycie 3.. błąd leżał ewidetnie po stronie rodziców, którzy z chorym dzieckiem nie zgłosili się do lekarza następnego dnia rano, tylko czekali dobę by werwać karetkę > Ci rodzice wezwali jednak pomoc fachową. Czy uważasz, że powinni być > mądrzejsi i ostrożniejsi od tego lekarza pogotowia? lekarz pogotowie ma zakaz leczenia - on ma ocenić stan pacjenta; jeśli tego wymaga przewieźc do szpitala ; rodzice z dzieckiem powinni się zgłosić do przychodni rejonowej następnego dnia rano; czego nie uczynili > Gdyby wiedzieli, co warte jest badanie przez tego lekarza pogotowia, > to pewnie poszukali by kogoś kompetentnego. Zlekceważyli zasadę > ograniczonego zaufania do lekarzy polskiego pogotowia. Może nie > czytają naszego forum?!! > > Dystans czasowy między badaniem przez lekarza pogotowia a śmiercią > dziecka był jednak krótszy, niż 24 godziny: nie zmienia faktu, że nie zgłosili się z dzieckiem do lekarza rodzinnego > "O godz. 19.30, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie. ... > Ale przyjechali dopiero po dwóch godzinach od pierwszego > zgłoszenia! - płacze mama Ani. ... (t.j. ok. 21:30)... > Około godziny 6 rano, dziecko przestało oddychać. Przerażona matka > zaczęła reanimować córeczkę, wezwała pogotowie. Ale na pomoc było > już za późno. Mimo reanimacji, Ania zmarła." ludzie na choroby zakaźne umierają ; nie chodzi o zasadę ograniczonego zaufania - chodzi, o fakt, że pogotowie od 10 lat ma zakaz leczenia chorych !! tutaj piszą o zmarłym dziecku ; nikt nie pisze ile osób zmarło, bo wszystkie zespoły były wysłane do gorączkujacych dzieci i nie było nikogo aby wyjechać do stanów nagłych > Dziewczynka zmarła więc ok. 8 godzin po badaniu przez lekarza > pogotowia. nie znam dokumentacji lekarza dokumentacja jest jedynym obiektwnym dowodem w sprawie = ona broni lub pogrąża lekarza jeśli dziecko miało objawy choroby infekcyjnej - stan był dobry , a w międzyczasie sie pogorszył ; postepowanie lekarza było prawidłowe jeśli dziecko miało objawy posocznicy i lekarz je zostawił w domu to jest znaczny błąd jedynym pytaniem jakie należy tu zadać jest w jakim stanie było dziecko w chwili badania - odpowiedź jest tylko z dokumentacji lekarskiej Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: sens dyskusji 07.10.09, 21:52 dradam, a co ma odległość od szpitala do wizyty u lekarza rodzinego czy gdyby dziecko otrzymało antybiotyk w 1 dobie ot rozwinęło objawy posocznicy Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 nie rozumiem tego 06.10.09, 23:36 To jakaś paranoja! Musiało mi umrzeć jedno dziecko, aby bez gadania pogotowie przysłało karetkę do drugiego - dodaje P. Drzewiecka. Dlaczego jest to paranoja? I dlaczego "jakaś"? Zgon to niedyskutowalna tragedia i współczujemy wszyscy. Dlaczego jednak, zgon jednego dziecka jako fakt nie jest tu traktowany jako bardzo istotny moment zmieniający podejście do wyjściowo niegroźnych objawów u drugiego dziecka w tej samej rodzinie? Dlaczego to co oczywiste nazywane jest tu paranoją bez żadnego komentarza? Inaczej. Gdyby gdzieś na niebie w nocy pojawiły się 2, 3 smugi, i gdyby ktoś zawiadomił o tym różne służby, zostałby zignorowany. "Panie, to meteory" - odpowiedziano by. I słusznie. Gdyby jednak po chwili w tej okolicy spadł już nie meteor, ale - z definicji - meteoryt, dajmy na to - metrowej średnicy, to po kolejnym wezwaniu o choćby jednej smudze na niebie w promieniu 500 km na nogach byłyby wszystkie możliwe służby, a eksperci NASA byliby w drodze. A przecież to tylko "taka sama smuga na niebie jak miliardy podobnych, po prostu meteor". Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 00:05 > Zgon to niedyskutowalna tragedia i współczujemy wszyscy. (...) A przecież to tylko "taka sama smuga na niebie jak miliardy podobnych, po prostu meteor"< A słowo ciałem się stało. Zaserwowano kolejne wyrazy współczucia nie odbiegające od innych głosów lekarskich (?) w tym wątku. Ale przecież autor zastrzegał, że nie rozumie... dwie specjalizacje... Odpowiedz Link Zgłoś
marcinoit Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 01:45 to ze niejaki gazton51 ( czy jak on tam sie naprawde zwie) wyciaga jakies nieuprawnione wnioski na podstawie tego nic niemowiacego artykolu , rozumiem, On poprostu WIE!!! i nic na to nie poradzimy WIE i juz!!! ze cccyckoria pisze bzdury tez sie zdazylem przyzwyczaic ale to ze inni probuja dyskutowac z tymi , zupelnie bzdurnymi wnioskami wysnutymi na podstawie tego bezwartosciowego artykulu,tego juz nie rozumiem.:( niech sobie pouzywaja , co wam szkodzi ??? Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 13:57 marcinoit napisał: > to ze niejaki gazton51 ( czy jak on tam sie naprawde zwie) wyciaga jakies nieup > rawnione wnioski na podstawie tego nic niemowiacego artykolu , rozumiem, On pop > rostu WIE!!! i nic na to nie poradzimy WIE i juz!!! ze cccyckoria pisze bzdury > tez sie zdazylem przyzwyczaic ale to ze inni probuja dyskutowac z tymi , zupeln > ie bzdurnymi wnioskami wysnutymi na podstawie tego bezwartosciowego artykulu,te > go juz nie rozumiem.:( > niech sobie pouzywaja , co wam szkodzi ??? Sluchaj kolego:) Ty mi tu nie cccyckuj oki:) Jakie bzdury napisalam ? Biegunka i wymioty i wysoka goraczka to nie jest pikus u tak malego dziecka.Moze by nie wspominajac o sepsie(bo wiemy juz co bylo przyczyna) ,zapytac co bys przepisal jakie leki? biegunka wymioty i wysoka goraczka? i jaka diagnoza zatrucie ? a moze salmonella itp Przy takiej goraczce niektore dzieci maja konwulsje i co bys zrobil? Lekarz zlekcewazyl objawy popelnil blad ,rodzice powinni jechac do szpitala zakaznego napewno tak bym zrobila koniec i kropka.. Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 09.10.09, 23:43 Nie wkurzaj się tak. > to ze niejaki gazton51 ( czy jak on tam sie naprawde zwie) wyciaga jakies nieuprawnione wnioski na podstawie tego nic niemowiacego artykolu To, że nie rozumiesz ani artykułu ani sytuacji, to jeszcze nie świadczy, że masz rację. To, że nie znasz prawa, nie sprawi, ze wnioski dla Ciebie niepojęte są nieuprawnione. >On poprostu WIE!!! i nic na to nie poradzimy WIE i juz!!!< Nie martw się, Ty też możesz się jeszcze czegoś nauczyć, nawet na tak wysoko (dla Ciebie) płatnych dyżurach, że nic już się myśleć, jak widać, nie chce. Nawet już w Polsce, wiedzieć coś to nie jest powód do wstydu czy ukrywania się. Naturalnie, jeśli nie jest się członkiem społeczności publicznej SZ. A ja nie jestem, więc nie obraża i nie przeraża mnie Twoje straszliwie wykrzyczane oskarżenie: "ON WIE!", w zastępstwie braku argumentów merytorycznych. Masz więc na wygnaniu szansę rozwoju - uwaga: umysłowego - nie zaprzepaść jej, nijaki marcinoicie, czy co tam się za tym wstydliwie kryje. I napisz coś na temat i do rzeczy - dla odmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 07:49 Gaztonie. Ja tylko wyraziłem zdziwienie, że w tym konkretnym przypadku dziecko z tej samej rodziny potraktowano z uwzględnieniem faktu niedawnego zgonu innego dziecka. Co w tym dziwnego i dlaczego ktoś to właśnie (PRAWIDŁOWE postępowanie) określa mianem paranoi? Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 07.10.09, 07:59 źle napisałem - jestem niedospany. Wyraziłem zdziwienie, że takie potraktowanie oceniane jest jako coś niezwykłego. Czy uważasz, że do objawów drugiego dziecka w tej rodzinie należało podejść z całkowitym spokojem po zgonie pierwszego? Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: nie rozumiem to brzmi dum/rnie 10.10.09, 11:35 i jak zwykle- konkretne pytanie zostaje bez odpowiedzi. Naturalnie- mącić jest łatwo. A wiesz że ja też umiem- ale wolę konkret? Z szacunku choćby dla innych forumowiczów? Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Z szacunku choćby dla innych forumowiczów 12.10.09, 01:36 > A wiesz że ja też umiem- ale wolę konkret? > Z szacunku choćby dla innych forumowiczów? No to konkretnie - prosto z mostu: O powszechnym obowiązku szacunku dla forumowiczów wiele mi opowiadali casio i paru innych a i sam posiadam pikantny zestaw cytatów skierowanych - pewnie z tegoż szacunku - do mnie, w Tym od Szacunkowego Adwersarza. Miałem już okazję cytować Koledze jego własne, pełne szacunku, wypowiedzi wobec pacjentów, po czym Kolega dramatycznie opuścił forum i powrócił pod nowym nickiem. Pisanie o szacunku warto zacząć od wykazania wrażliwości i pokory wobec omawianej tu tragedii ludzi, którzy stracili dziecko, o co już do Kolegi apelowałem, wskutek jego niesmacznych uwag w tym wątku. Na taki szacunek, dobry jest tylko (mocny) trunek. Odpowiedz Link Zgłoś
young_doc A propos szacunku... 12.10.09, 12:54 obs2 26.06.09, 23:18 Ok. Proszę o konkretne wskazówki. Pacjent ma nieprawidłowe TSH - oznaczone w związku z przesłankami do jego oznaczenia. Jest albo za wysokie, albo za niskie. TSH jest jedynym badaniem związanym z tarczycą jakie mogę wykonać. Termin do endokrynologa jest za 2 miesiące. Bardzo proszę o KONKRETNE zalecenia jak LECZYĆ przez 2 miesiące pacjenta z: a) TSH 0.02 b) TSH 8. Konkretnie. Co w a), co w b) Przypominam: bez możliwości żadnych dalszych badań tarczycy. Ja też poproszę.Forum naszą szkołą życia! casio69 26.06.09, 23:28 Droga Tino (pardon, Izo). Proszę pomóż mi co mam zrobić w tej mojej trudnej sytuacji, bo Ty jedna możesz mi pomóc. Wchodzę do sklepu - mam wino za 19,5 i drugie, za 244,0. Dwóch na raz nie wypiję, bo na dworze zimno. Jest 12 dzień miesiąca i pensja dawno przebrzmiała a debet na karcie woła o pomstę do windykatora. Następny wpływ na konto za 2 tygodnie, szwagier żąda zwrotu pożyczki na wakacje od 3 miesięcy. Bardzo proszę o KONKRETNE zalecenia jak PRZEŻYĆ rzez 2 tygodnie z tym sklepem: a/ 19,5 b/ 244,0 > Konkretnie. Co w a), co w b) > Przypominam: bez możliwości żadnych dalszych pożyczek. Ach, Tino, zapomniałam, że kupiłam Ciebie i do w/w cen należy doliczyć 5,50!. Re: Ja też poproszę.Forum naszą szkołą życia! obs2 26.06.09, 23:32 To jest mój ostatni post na tym forum. Mam dość. Nawet kląć mi się już nie chce. Nie rób tego!!!!!!!!!!!! casio69 26.06.09, 23:46 Nie, Obs. To moja wina. Ja odejdę. żEGNAJ. forum.gazeta.pl/forum/w,305,97130470,,Aby_zrozumiec_ciag_dalszy.html?v=2 Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: A propos szacunku... 12.10.09, 19:35 Doc! Teraz już wiem co należy zrobić: należy w POZ wykonać wszystkie należne badania - przepisy tego nie zabraniają! jedynie wymagają sfinansowania w ramach istniejącej kapitacji. Potem należy od NFZ domagać się zwrotu kosztów badań niezbędnych. Oczywiście NFZ się roześmieje, bo ustalił on zakres badań który jest znany. Należy w związku z tym poinformować szefa przychodni, że przychodnia musi ponieść koszty tych badań w paradygmacie cywilizowanie profesjonalnego traktowania pacjenta. Oczywiście szef może zwolnić lekarza, wtedy informuje się go że OK- traci jedynego pracownika charakteryzującego się cywilizowanym profesjonalizmem, no i see you! Po drugie, należy ponieść odpowiedzialność typu: kwalifikacja do ewentualnej scyntygrafii itp. Po trzecie - mając co prawda wypowiedzenie w rękach, ale i w tych samych rękach komplet badań tarczycowych pacjenta- wdrożyć leczenie. TO PRZECIEŻ TAKIE PROSTE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gazton51 Re: A propos szacunku... 13.10.09, 20:55 >...Oczywiście szef może zwolnić lekarza... Tak to funkcjonuje umysł po dyplomie i specjalizacjach, gdy jedyną motywacją zawodową jest obawa przed zwolnieniem - tchnąca z całości wywodów. Wynikająca z głębokiego przekonania wewnętrznego o własnej nieprzydatności do jakiegokolwiek innego zatrudnienia (jw). Słusznie extorris kiedyś zasugerował, że nie warto płacić Ci nawet pensji. Obs, pisz coś nie na tematy medyczne, trudno mi dzielić z Tobą poczucie wspólnoty zawodowej w świetle Twych wynurzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: A propos szacunku... 13.10.09, 22:01 Wynikająca z głębokiego przekonania wewnętrznego o własnej nieprzydatności do jakiegokolwiek innego zatrudnienia Mylisz się. Propozycje pracy dostaję z wielu instytucji. Z części skorzystałem. Oczywiście nie odpowiesz, ale ja zapytam: co byś zrobił na miejscu szefa, którego lekarz wydał na badania pacjenta 5000 zł, przy czym w zgodzie z oficjalnym wykazem badań mógł ich zrobić za powiedzmy 100 zł - przy wizji braku możliwości odzyskania tych pieniędzy z NFZ? Odpowiedź wstępnie znam: "skoro tego nie wiem, to będzie rzeczą niezwykłą o ile jutro natychmiast nie zrzeknę się prawa wykonywania zawodu" - prawda? No ale zaryzykuję: odpowiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnapodpalana Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 01:07 Widze tutaj tylko jeden blad. Lekarz powinien poinformowac rodzicow aby skontaktowali sie z pogotowiem, jesli stan dziecka nie poprawi sie, a przynajmniej nie spadnie goroczka, po podaniu czopku. Dziecko majaczylo przez cala noc. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 01:48 czarnapodpalana napisała: > Widze tutaj tylko jeden blad. Lekarz powinien poinformowac rodzicow > aby skontaktowali sie z pogotowiem, jesli stan dziecka nie poprawi > sie, a przynajmniej nie spadnie goroczka, po podaniu czopku. Dziecko > majaczylo przez cala noc. Skąd wiesz, że tego nie zrobił ? Bo w artykule nie napisali ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życiowym 07.10.09, 04:46 snajper55 napisał: > Skąd wiesz, że tego nie zrobił ? Bo w artykule nie napisali ? Opis jest taki: "Objawy pojawiły się gwałtownie. W niedzielę (27 września) wieczorem, Ania dostała 40-stopniowej gorączki, wymiotowała, miała biegunkę. O godz. 19.30, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie. - Dyspozytorka powiedziała, że karetki nie wyśle, bo jest w Zielonej Górze - opowiada roztrzęsiona Paulina Drzewiecka z Brzeźnicy. - W końcu, gdy drugi raz zadzwoniłam, z wielką łaską wysłała karetkę. Ale przyjechali dopiero po dwóch godzinach od pierwszego zgłoszenia! - płacze mama Ani. Pani Paulina opowiada, że lekarz był w ich domu tylko kilka minut. Dał Ani czopek, nawet nie zmierzył jej gorączki. Nie miał patyczka, aby obejrzeć języczek, poprosił więc o łyżeczkę. Na koniec zalecił, aby dawać dziecku dużo płynów i odjechał." Ten opis, no i doświadczenie życiowe w zakresie antybomisiowej taktyki odstraszania pacjenta od korzystania z pomocy pogotowia karze z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że lekarz raczej nie zachęcał do skorzystania z pogotowia w razie jakichkolwiek, najmniejszych wątpliwości co do stanu zdrowia dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 07:47 nawet nie zmierzył jej gorączki. Dlaczego "nawet"? Tak samo nie rozumiem, jak wyżej z "paranoją". Przecież mierzenie temperatury u chorego dziecka to podstawowy obowiązek opiekuńczy rodzica - i zresztą spełniony w tym przypadku. Wiadomo było, że ma gorączkę. Nie zmienia faktu, że istnieje silne wrażenie mylnej oceny ciężkości stanu dziecka przez lekarza karetki. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 10:43 pct3 napisał: > nawet nie zmierzył jej gorączki. > > Dlaczego "nawet"? > Tak samo nie rozumiem, jak wyżej z "paranoją". > Przecież mierzenie temperatury u chorego dziecka to podstawowy obowiązek opieku > ńczy rodzica - i zresztą spełniony w tym przypadku. > Wiadomo było, że ma gorączkę. Gdyby zmierzył, to byśmy przeczytali, że lekarz nie wierzył rodzicom i upewniał się, czy dziecko rzeczywiście ma gorączkę tracąc na tę niepotrzebną czynność cenny czas decydujący o życiu dziecka. S. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 11:06 głos rozsądku. Dlaczego nie chce się tu uparcie zrozumieć, że lekarzom nie chodzi o: - spanie na dyżurach - niewyjeżdżanie karetką do chorych - odsyłanie pacjentów od szpitala do szpitala itd. itd. Gdyby o to chodziło, to naprawdę lekarz POZ nie przyjmowałby kilkudziesięciu pacjentów dziennie- to samo lekarz dyżurny ambulatorium, to samo lekarz dyżurny SOR lub izby przyjęć. Czy to tak trudno zrozumieć? Lekarzom chodzi o to, by nie było nagonki wtedy, gdy zgodnie z merytoryczną oceną sytuacji- kierują pacjenta we WŁAŚCIWE miejsce. Powtórzę jeszcze raz: z przekazu opisywanego zdarzenia można domniemywać że popełniono błąd. Ale na pewno nie było tym błędem wyjściowe odmawianie przysłania karetki przez dyspozytora. Cała reszta jest tak jak napisał Snajper. Nie zmierzył gorączki (a przecież rodzice mierzyli) - źle bo nie zmierzył. Zmierzyłby - źle bo nie wierzy rodzicom i traci czas. Nie wysłano karetki do biegunki - źle bo dziecko zmarło. Otóż w przypadku biegunek oraz nawet katarów jedno na ileś tysięcy czy setek tysięcy dzieci będzie umierać, nawet jak do każdej biegunki czy kataru pojedzie karetka. Wysłano by karetkę do biegunki - natychmiast znajdą się eksperci cytujący wytyczne - że byłoby to błędem i narażaniem życia innych pacjentów w tym czasie (I JEST TO RACJA). A najważniejsze w tym wszystkim- a byłoby jeszcze najśmieszniejsze gdyby nie to że to poważne sprawy: błędne zgłaszanie się pacjentów do niewłaściwych placówek, jest - pamiętając o stresie i cierpieniu wywołanym chorobą - jest zatem, na litość boską - działaniem PACJENTÓW a nie lekarzy!!!!!!!!!!!!!!!!!! To PACJENT a nie lekarz idzie z urazem do internisty. To PACJENT a nie lekarz idzie z katarem na SOR, za to z zawałem (którego objawów w toku 20 letniego leczenia wieńcówki u kardiologa jest doskonale świadomy) - do gabinetu POZ. To PACJENT ma pomysł by lekarz opuścił SOR i biegł ratować rzekome zasłabnięcie w autobusie stojącym 200, a może 1000 metrów dalej, a moze nie w autobusie, a może.... Tak, lekarz ma obowiązek prostowania tego i ma obowiązek wstępnej oceny stanu. I ten obowiązek spełniam ZAWSZE. Ale w połowie przypadków gdy informuję gdzie pacjent znajdzie właściwą pomoc, jest to komentowane jako "niechciejstwo". Trudno, przywykłem taki fach. Ale za każdym razem będę wobec powyższego powtarzał, że skoro tak, to proszę szukać pomocy na poczcie albo w masarni - bo skoro ktoś pyta mnie jako niby wiedzącego co zrobić - to ja oczekuję wykorzystania tejże informacji a nie komentowania. Pacjencie - wiesz lepiej? To sobie radź sam. Ale nie komentnuj już. Bo już się rzygać chce. Odpowiedz Link Zgłoś
maksiu1313 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 07.10.09, 21:40 Gdyby rzecznik praw pacjenta nie był jakimś fantomem,mógłby parę rzeczy zbadać.Jaka część pacjentów świadomie godzi śię na to co śie z nimi robi.A jaka podpisuje jakieś tajemnicze kwity - o tu, ijeszcze tu,szybko,bo pan doktor śię śpieszy. Teraz sobie rzygnij.SZ to nie las, to puszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 08.10.09, 03:00 maksiu1313 napisała: > Gdyby rzecznik praw pacjenta nie był jakimś fantomem,mógłby parę > rzeczy zbadać.Jaka część pacjentów świadomie godzi śię na to co śie z nimi > robi.A jaka podpisuje jakieś tajemnicze kwity - o tu, ijeszcze tu,szybko,bo pan > doktor śię śpieszy. Jak sprawić, aby pacjent świadomie podpisywał ? Może na jakiś kurs go wysłać, zanim podpisze ? I jak potem sprawdzić, czy on świadomie podpisuje czy tylko udaje ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
maksiu1313 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 08.10.09, 18:44 Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć poinformować pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi postępowania.Jakie są konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub leczenia oraz jakie ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych lekarskich ingerencjach. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 08.10.09, 21:15 maksiu1313 napisała: > Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć poinformować > pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi postępowania.Jakie są > konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub leczenia oraz jakie > ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych lekarskich ingerencjach. Nie rozumiem. Lekarz informuje pacjenta o tych wszystkich alternatywnych drogach postępowania i pacjent wybiera jedną z nich, czy też lekarz informuje pacjenta o tych wszystkich alternatywnych drogach postępowania a pacjent zgadza się na to, co wybrał lekarz albo wypisuje się do domu ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
maksiu1313 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 15:01 NIE rozumiem,napisał snajper55 ,gdybyś rozumiał nie byłoby postów o Filipie jego zmaganiach, obrażaniu lekarzy.Właśnie tutaj wyszlła indolencja lekarzy,brak zgody,wybór odpowiedniej drogi postępowania. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 16:42 maksiu1313 napisała: > NIE rozumiem,napisał snajper55 ,gdybyś rozumiał nie byłoby postów o > Filipie jego zmaganiach, obrażaniu lekarzy. Gdybym rozumiał Twój post nie byłoby tego wszystkiego ? No popatrz, nie wiedziałem, że ode mnie tyle zależy. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 18:52 snajper55 napisał: > maksiu1313 napisała: > > > Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć poinformo > wać > > pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi postępowania.Jakie s > ą > > konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub leczenia oraz ja > kie > > ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych lekarskich ingeren > cjach. > > Nie rozumiem. Lekarz informuje pacjenta o tych wszystkich alternatywnych drogac > h > postępowania i pacjent wybiera jedną z nich Informacja ze strony dr byla taka ,laparoskopia w razie czego przejdziemy na klasyczna no wlasnie czego tego nie zapytalam:) Nie chcialam laparos... ,ale dr powiedzial ze musi zapisac bo wykonuja jedna dziennie-SCIEMA czy też lekarz informuje pacjenta > o > tych wszystkich alternatywnych drogach postępowania a pacjent zgadza się na to, > co wybrał lekarz albo wypisuje się do domu ? > > S. Zeby dostac sie do oddzial trzeba miec ustalic termin (i tu odbywa sie to cale poinformowanie) ,wycofac sie mozesz pozniej niekiedy nogami do przodu:) 2) wersja nie mozesz sie wycowac bedac na oddziale bo to zagraza zyciu.... Teraz to przynajmiej wiem zaczym cos podpisze to dokladnie przeczytam ... Odpowiedz Link Zgłoś
marcinoit Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 20:35 > Teraz to przynajmiej wiem zaczym cos podpisze to dokladnie > przeczytam ... ludzie zachowuja sie niodpowiedzialnie, wszystkim sie to zdarza, ale robic z tego powod do dumy to juz gruba przesada ccyckorio :) Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 21:07 marcinoit napisał: > > Teraz to przynajmiej wiem zaczym cos podpisze to dokladnie > > przeczytam ... > ludzie zachowuja sie niodpowiedzialnie, wszystkim sie to zdarza, > ale robic z tego powod do dumy to juz gruba przesada ccyckorio :) Marcin Ty przestan mnie "przezywac";-) Nie myl tego z powodem do dumy ,oki? Mam nauczke ,tego drugi raz nie zrobie... Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Bazujemy na opisie, no i na doświadczeniu życ 11.10.09, 18:45 maksiu1313 napisała: > Nie pacjenta na kurs ale lekarza.Lekarz powinien umieć i chcieć poinformować > pacjenta.co może zrobić jakie są alternatywne drogi postępowania.Jakie są > konsekwencje zabiegu, leczenia, konsekwencje zabiegu lub leczenia oraz jakie > ryzyko się z tym wiąże.Piszę tu o wszystkich możliwych lekarskich ingerencjach. Popieram Maksia ,niestety tak nie jest drogi snajperze. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnapodpalana Re: Oszczędzono wyjazdu "R-ki". Dziewczynka zmarł 07.10.09, 11:33 > czarnapodpalana napisała: > > > Widze tutaj tylko jeden blad. Lekarz powinien poinformowac rodzicow > > aby skontaktowali sie z pogotowiem, jesli stan dziecka nie poprawi > > sie, a przynajmniej nie spadnie goroczka, po podaniu czopku. Dziecko > > majaczylo przez cala noc. > > Skąd wiesz, że tego nie zrobił ? Bo w artykule nie napisali ? > > S. Jesli lekarz poinformowal o tym rodzica to blad jest wciaz jeden, ale matki, ze nie zadzwonila jeszcze raz kiedy stan dziecka sie nie poprawil. Ja za kazdym razem daje takie zalecenie i dokumentuje oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś