pct3
21.02.10, 12:24
fragment wywiadu z prof. J. Ruszkowskim, dyrektorem Centrum Zdrowia
Publicznego w Akademii Leona Koźmińskiego, w "Rynek Zdrowia" z
lutego 2010, strona 21:
RZ: a czym są nadwykonania?
JR: to wystawienie rachunku za coś, co nie było zamówione przez
płatnika
Jak taka opinia eksperta ma się do toczonej tu niedawno wojny o to,
że NFZ jest zobowiązany do zapłaty za każde należne świadczenie,
albo w drodze zapłaty za kontrakt, bądź to, gdy świadczenie nie
mieściło się już w kontrakcie, zapłaty odrębnej?
W wywiadzie następuje później lekkie uszczegółowienie, że
owszem, "nadwykonanie" to w sumie głównie narzędzie pozyskiwania
środków finansowych, ale także czasem słuszne działanie na rzecz
autentycznych potrzeb pacjenta. Niemniej jednak, zaakcentowano
głównie wykorzystywanie "nadwykonań" jako dobrego także wizerunkowo
argumentu za dodatkowym finansowaniem: "nadwykonania" przecież
zawsze przez placówkę ochrony zdrowia definiowane są jako
świadczenie niezbędne, za które zły NFZ nie chce zapłacić.
Bywa pewnie i tak i tak. Niemniej jednak, zwięzła i ostra wypowiedź
eksperta - "rachunek za coś co nie było zamówione" pozostaje w
sprzeczności z nieugiętą pewnością niektórych forumowiczów piszących
tu niedawno o oczywistej powinności NFZ w wypłaceniu refundacji za
niezakontrakowane a należne świadczenie, przy całej
niejednoznaczności sformułowania "należne".