imponeross
01.03.10, 01:18
To a propos artykulu:
wyborcza.pl/1,75478,7591056,Jak_ratuje_pogotowie.html
Slyszalem, ze jakis czas temu w Hamburgu ktorys z bardziej rzutkich
neuroradiologow zabiegowych sam jezdzil po miescie do stacji
pogotowia i prosil ratownikow medycznych, zeby pacjentow z
niedowladem albo z wykrzywiona twarza natychmiast wiezli do niego i
absolutnie w zadne inne miejsce. Hamburg ma podobno dobrze
funkcjonujaca opieke nad pacjentami z udarem. Jeszcze lepiej jest w
Kalifornii, gdzie jest stroke center z dyzurujacymi stroke
neurologists i interventional neuroradiologists. Maja nawet swoj
stroke helikopter.
Byloby dobrze, jakby dzialal u nas przynajmniej uproszczony schemat -
pacjent z udarem mozgu dowozony jest na tyle szybko do ODPOWIEDNIEGO
szpitala, zeby mozna po zrobieniu zwyklego TK glowy (wykluczenie
krwawienia) podac przed uplywem 3-ch, maksymalnie 4-ch godzin od
wystapienia objawow trombolize dozylna.
Problemy tu sa jednak dwa - pierwszy to taki, ze czesc pacjentow
dostaje trombolize niepotrzebnie, bo udar niedokrwienny u nich nie
jest spowodowany zatorem zakrzepowym albo w ogole nie jest to udar.
Sprawe te zalatwia dobra diagnostyka na wstepie - neurolog udarowy
(wbrew pozorom rozpoznanie udaru mozgu nie musi byc latwe) i
odpowiednia diagnostyka obrazowa - nie samo tylko TK bez kontrastu,
ale tez perfuzja TK, a idealnie dodatkowo badanie MR o ile jest na
nie czas. Problem drugi to taki, ze czesci pacjentow sie i tak nie
polepszy po trombolizie dozylnej - jest wtedy mozliwosc trombolizy
celowanej (tu okno czasowe jest szersze) albo trombarterektomii
(jeszcze szersze). A do tego musi byc cale zaplecze neuroradiologii
zabiegowej.
Idealnie wiec by bylo, jak by w Polsce powstaly specjalistyczne
osrodki udarowe z pelnym zapleczem i odpowiednimi kompetencjami.
Podejscie do udaru mozgu jako choroby ostrej wymagajacej
natychmiastowej diagnostyki i leczenia jest zreszta dosc nowe.