Dodaj do ulubionych

Kolejka do lekarza???

22.07.10, 14:35
Guz mózgu potwierdzony badaniem tomografii komputerowej.

Skierowanie od neurologa na operację.

Wyznaczony termin operacji za pół roku

Absurd? Niestety codzienna rzeczywistość publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Niniejszy wątek dotyczy wszechobecnych kolejek do lekarzy. Zachęcam wszystkich forumowiczów do zgłaszania absurdów z jakimi mieli nieprzyjemność zetknąć się w publicznych, bądź prywatnych placówkach opieki zdrowotnej.
Obserwuj wątek
    • practicant Owszem,absurd. 22.07.10, 15:39
      Oponiaki rosna latami i nic sie z nimi nie dzieje.Naprawde nie
      rozumiem,czemu pacjenci mieliby byc operowani w dniu
      rozpoznania.Aaaa,juz wiem,kolejny laik-krzykacz wie lepiej...

      Akurat terminy na neurochirurgie sa w polsce krociutkie,wiec bez jaj...
      • cccykoria Re: Owszem,absurd. 22.07.10, 19:43
        practicant napisał:

        > Oponiaki rosna latami i nic sie z nimi nie dzieje.Naprawde nie
        > rozumiem,czemu pacjenci mieliby byc operowani w dniu
        > rozpoznania.Aaaa,juz wiem,kolejny laik-krzykacz wie lepiej...
        >
        > Akurat terminy na neurochirurgie sa w polsce krociutkie,wiec bez
        jaj...

        aaa to dobrze się składa, daj namiary na poradnie
        neurochirurgiczną z krótkimi terminami...chyba, że to jest
        tajemnicą:)
        • pct3 Re: Owszem,absurd. 22.07.10, 21:05
          kiedyś kierowałem pacjenta w Krakowie. Termin za około tydzień - długo?
          • cccykoria Re: Owszem,absurd. 23.07.10, 00:16
            pct3 napisał:

            > kiedyś kierowałem pacjenta w Krakowie. Termin za około tydzień -
            długo?

            Dzięki, termin b. krótki tylko nie po drodze mi .W lipcu
            chciałam w WCM Opole do poradni neuroch. terminy na koniec
            listopada.:)zrezygnowałam.
    • oby.watel Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 15:42
      I co to da? Ja czekałem na wizytę u kardiologa ponad pół roku, a potem po około
      trzy miesiące. Ale groźniejsze od oczekiwania było zaordynowane leczenie, które
      pogarszało stan. I kompletne ignorowanie sugestii, że może przyczyna leży gdzie
      indziej, a leki zamiast przynieść poprawę wręcz szkodzą.
    • 0.9_procent Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 16:34
      Kiedyś w PRL co roku borykano się z problemem sznurka do
      snopowiązałek.
      I znalazł się ktoś kto napisał:
      'Problem braku sznurka do snopowiązałek wynika z tego, że ci,
      którzy chcą ów sznurek kupić nie mają pieniędzy. Gdyby mieli
      pieniądze, to w ciągu jednego dnia wylądowałby w Polsce samolot
      pełen sznurka do snopowiązałek. Albo dwa samoloty, albo
      dwadzieścia.'


      Przenosząc to na pacjenta z guzem mózgu:
      Problem półrocznego terminu operacji jest w istocie problemem
      braku pieniędzy. Gdyby pacjent miał ubezpieczyciela, który za niego
      zapłaci, a nie ubezpieczyciela-bankruta udającego że płaci, albo
      wprost piszącego, że płacić nie będzie,
      mógłby (pacjent) zostać
      natychmiast zoperowany w dowolnej klinice na świecie.


      Problem ubezpieczenia u bankruta jest problemem pacjenta a nie
      lekarza, podobnie jak problem braku pieniędzy jest problemem
      kupującego a nie sprzedawcy.
      • oby.watel Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 16:47
        0.9_procent napisał:

        > Kiedyś w PRL co roku borykano się z problemem sznurka do
        > snopowiązałek.

        > I znalazł się ktoś kto napisał:
        > 'Problem braku sznurka do snopowiązałek wynika z tego, że ci,
        > którzy chcą ów sznurek kupić nie mają pieniędzy. Gdyby mieli
        > pieniądze, to w ciągu jednego dnia wylądowałby w Polsce samolot
        > pełen sznurka do snopowiązałek. Albo dwa samoloty, albo
        > dwadzieścia.'


        A gdzie napisał? Nie napisałeś.

        > Problem ubezpieczenia u bankruta jest problemem pacjenta a nie
        > lekarza, podobnie jak problem braku pieniędzy jest problemem
        > kupującego a nie sprzedawcy.

        Chyba nie do końca jest jak mówisz, bo to nie kupujący płacze, że pracuje za
        jałmużnę i twierdzi, że robi za darmo.
        • 0.9_procent Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 17:04
          oby.watel napisał:

          > A gdzie napisał? Nie napisałeś.
          Oczekujesz linku do "Polityki" sprzed 30 lat ?

          > Chyba nie do końca jest jak mówisz, bo to nie kupujący płacze, że
          pracuje za
          > jałmużnę i twierdzi, że robi za darmo.
          Ja tu głównie widzę lamenty tych, którzy 'płacą składkę i im się
          należy'
          a nie dostali natychmiast.
          • oby.watel Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 17:13
            0.9_procent napisał:

            > Oczekujesz linku do "Polityki" sprzed 30 lat ?

            Aha. Napisał w Polityce 30 lat temu! Cud! I cenzura przepuściła! Drugi cud.
            Pytanie kto napisał mija się z celem. Bo widać, że nie masz pojęcia o czym
            piszesz. Więc na pewno równie dobrze wiesz po ile były 30 lat temu dolary? I z
            ilu dolarów składała się średnia wypłata?

            > Ja tu głównie widzę lamenty tych, którzy 'płacą składkę i im się
            > należy'
            a nie dostali natychmiast.

            A nie należy się? Jak rozbijesz samochód to odszkodowanie również chcesz od
            razu, a nie za rok, może dwa...
            • 0.9_procent Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 18:48
              oby.watel napisał:

              > 0.9_procent napisał:
              >
              > > Oczekujesz linku do "Polityki" sprzed 30 lat ?
              >
              > Aha. Napisał w Polityce 30 lat temu! Cud! I cenzura przepuściła!
              Drugi cud.
              > Pytanie kto napisał mija się z celem. Bo widać, że nie masz
              pojęcia o czym
              > piszesz. Więc na pewno równie dobrze wiesz po ile były 30 lat temu
              dolary? I z
              > ilu dolarów składała się średnia wypłata?
              Naprawdę zwisa mi, czy oby.watel, który nigdy nie splamił się
              podaniem linku do przytaczanych ‘cytatów’ pamięta co 30 lat temu
              pisano w „Polityce”, czy też nie pamięta, bo w tamte czasy zna
              wyłącznie z opowiadań, a na g. mówił wtedy ‘papu’.

              >Więc na pewno równie dobrze wiesz po ile były 30 lat temu dolary? I
              z
              > ilu dolarów składała się średnia wypłata?
              Właśnie dlatego napisano, że ‘nie mają pieniędzy’. Bo pieniędzy nie
              mieli. Mieli bilety Narodowego Banku polskiego, które pieniądze
              udawały. Stąd wynikała pewna rozbieżność między kursem
              oficjalnym, a kursem sprzed Pewexu.

              > A nie należy się? Jak rozbijesz samochód to odszkodowanie również
              chcesz od
              > razu, a nie za rok, może dwa...

              Jak się rozbije w samochodzie błotnik, to się nie domaga
              lakierowania całego auta i jeszcze remontu silnika – a wielu na tym
              forum takie ma oczekiwania jeśli chodzi o ich ubezpieczenie
              zdrowotne.
              A droga do uzyskania odszkodowania bywa nieraz baaardzo długa.
      • korektor_zdrowia Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 17:27
        Problemem pacjenta jest nie tylko problem ubezpieczyciela bankruta. Problemem pacjenta są również niedoskonałość systemu w którym ten pacjent musi istnieć. Podaję przykład:

        NFZ narzuca przychodni limit na świadczenia. Dochodzi do sytuacji w której pacjent nie może mieć przeprowadzonego taniego badania USG (koszt 50 zł) ponieważ limit na nie został wyczerpany. W zamian za to temu samemu pacjentowi świadczy się tomografię komputerową (koszt 600zł), ponieważ środki na to badanie nie zostały jeszcze wyczerpane.

        • 0.9_procent Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 18:49
          No to znaczy, że pacjent ma ubezpieczyciela-bankruta, który jeszcze
          do tego szasta pieniędzmi.
          Ale to w dalszym ciągu jest problem pacjenta.
          Ja już wielokrotnie na forum pisałem o tym, że pacjent powinien
          płacić za wykonane świadczenia i z rachunkiem zgłosić się po
          refundację. Wtedy nie dałby sobie wcisnąć TK za 600 złotych, tylko
          chciałby USG. Swoją drogą 50 złotych za badanie USG to śmieszna cena
          biorąc pod uwagę niezbędne umiejętności i cenę aparatu.
          • oby.watel Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 19:34
            0.9_procent napisał:

            > Ja już wielokrotnie na forum pisałem o tym, że pacjent powinien
            > płacić za wykonane świadczenia i z rachunkiem zgłosić się po
            > refundację.

            Nie tylko Ty. Ale nie do końca jest tak jak piszesz. Owszem, pisałeś że pacjent powinien, ale pisałeś też, że zwrot kosztów - refundowanie - jest rozwiązaniem socjalistycznym i takie numery to nie z Tobą. Czy to znaczy, że wielokrotnie jesteś za, a czasami przeciw, czy może po prostu sam nie wiesz czego chcesz?
            • 0.9_procent Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 19:58
              Jeśli mogę coś poradzić.
              Dzisiaj jest zbyt ciepło na picie wina. Taniego wina także. A już
              szczególnie na słońcu. Wiem, że na słońcu to taniej wychodzi, ale
              później robi się różne głupoty.
              Na przykład podaje się link, który w prostej linii prowadzi do
              klasycznego przykładu manipulacji
              dokonanej przez oby.watela.
              Na szczęście już słonko zaszło, więc może ci się w główce nieco
              rozjaśni. Choć kto wie. Może dopiero jutro po porannym piwku
              będziesz się do czegoś nadawał.
              • oby.watel Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 20:50
                Nie mogłem, kolego, podać wszystkich punktów ze względów oczywistych. Poza tym wybierałem tylko te, z którymi zgadzam się bez zastrzeżeń. A Ty zachowałeś się jak trzynastoletnia dziewczynka, która zorientowała się, że została nabrana dopiero jak jej to uświadomiono. Trudno się dziwić, że służba zdrowia kuleje, jak tak infantylne osobniki są lekarzami. Jeśli Ty w ogóle jesteś lekarzem, bo szczerze mówiąc nic na to nie wskazuje, a już na pewno nie kultura osobista.
                • 0.9_procent Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 21:53
                  Oby.watelu.
                  Znów chcesz linka do obrazka?

                  Nie pisz takich bredni bo to kompromitacja.
                  I nie pij taniego wina na słońcu, bo ci wyraźnie szkodzi.
                  • cccykoria Re: Kolejka do lekarza??? 23.07.10, 00:22
                    0.9_procent napisał:

                    > Oby.watelu.
                    > Znów chcesz linka do obrazka?
                    >
                    > Nie pisz takich bredni bo to kompromitacja.
                    > I nie pij taniego wina na słońcu, bo ci wyraźnie szkodzi.

                    ...że sie wtrącę, nie naśladuj loraphenusa, chyba, że jestes
                    jedo uczniem, czas zmienić "nauczyciela" ...masz chyba swój
                    rozum:)Pa

                    ..ale mi się oberwie:)
            • korektor_zdrowia Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 21:46
              Taki system ubezpieczeniowy jest we Francji. W skrócie wygląda to tak: pacjent,
              który nawiasem mówiąc jest ubezpieczony w takiej kasie w jakiej mu się podoba (a
              jest ich mnóstwo) idzie do dowolnego lekarza. Lekarz wystawia rachunek, pacjent
              płaci, a następnie ubiega się o refundację. NIE JEST TO BYNAJMNIEJ ROZWIĄZANIE
              SOCJALISTYCZNE wręcz przeciwnie - wolny rynek
              • 0.9_procent Re: Kolejka do lekarza??? 22.07.10, 22:10
                korektor_zdrowia napisał:

                > Taki system ubezpieczeniowy jest we Francji.
                Ja dokładnie wiem jak wygląda system francuski.

                > NIE JEST TO BYNAJMNIEJ ROZWIĄZANIE
                > SOCJALISTYCZNE wręcz przeciwnie - wolny rynek
                Zestaw zdań:
                > - Finansowanie świadczeń zdrowotnych zwrotem kosztów,
                > - Jednakowa, realna kwota refundacji za to samo świadczenie,
                z pominięciem kolejnych punktów raczej nie daje złudzeń kto określi
                ową „jednakową realną kwotę refundacji za to samo świadczenie”.
                Ubezpieczyciel narzucający świadczeniodawcy cenę usługi to dla
                ciebie wolny rynek ?


                Dopiero punkt 7:
                "Możliwość ustalenia przez świadczeniodawców cen wyższych niż
                kwota refundacji
                z koniecznością uiszczenia różnicy przez
                pacjentów lub przez ich ubezpieczenia dodatkowe, dobrowolne,”


                który oby.watel skrupulatnie pominął zupełnie zmienia postać
                rzeczy.


                Daje bowiem świadczeniobiorcy możliwość samodzielnego określenia
                ceny usługi, a nie przyjmowania ceny narzuconej przez
                ubezpieczyciela jak to ma miejsce obecnie.

                Co byś powiedział gdybym zacytował ci treść konstytucji z
                pominięciem punktu 68 ?
                • gotrek_live Prawda jest... 22.07.10, 23:41
                  0.9_procent napisał:

                  Ubezpieczyciel narzucający świadczeniodawcy cenę usługi to dla
                  ciebie wolny rynek ?


                  ...Narzucanie ceny, wykorzystujac pozycje monoplisty (lub "zmowa
                  cenowa" grupy ubezpieczycieli) jest lamaniem praw rynku,to oczywiste.


                  > Dopiero punkt 7:
                  "Możliwość ustalenia przez świadczeniodawców cen wyższych niż
                  kwota refundacji
                  z koniecznością uiszczenia różnicy przez
                  pacjentów lub przez ich ubezpieczenia dodatkowe, dobrowolne,”

                  który oby.watel skrupulatnie pominął zupełnie zmienia postać
                  rzeczy.



                  W zasadzie poprawne ("rynkowe rozwiazanie"),tylko czy rozsadne? Nic
                  nie przeszkodzi ubezpieczycielom ustalac cen na poziomie 10-20% ich
                  wartosci-a reszte niech doplaca pacjent (bo na dodatkowe
                  ubezpieczenia raczej nie mozna byloby juz liczyc).

                  Problemem jawi sie wobec tego nie tylko uelastycznienie cen samo w
                  sobie, ale i urealnienie wyceny "obowiazkowego" ubezpieczyciela.
                  (mozna zalozyc przeciez sytuacje, ze dla wielu lekarzy cena
                  proponowana przez "obowiazkowego" bedzie na tyle atrakcyjna, ze
                  zrezygnuja z doplat). Jak to osiagnac w sytuacji 2-3 dominujacych
                  ubezpieczycieli (albo i nawet "monopolisty"?

                  Np. tak : "Proponujemy aby była to metoda kosztowo - negocjacyjna.
                  Podstawą do ustalania tych kwot będą standaryzowane koszty, które
                  powinny zostać wyliczone przez niezależną (od płatników, od
                  świadczeniodawców i od polityków) instytucję. Standaryzacja kosztów
                  musi być poprzedzona standaryzacją postępowania medycznego w
                  odniesieniu do poszczególnych świadczeń (czyli określeniu - co
                  świadczeniodawca powinien wykonać przy danej chorobie albo przy
                  określonej procedurze leczniczej lub diagnostycznej itp.).Ostateczna
                  decyzja co do wielkości kwot refundacji powinna być podejmowana w
                  uzgodnieniu między przedstawicielstwem ubezpieczycieli ( np. Krajowy
                  Związek Ubezpieczalni Zdrowotnych) a przedstawicielstwem
                  świadczeniodawców." (cytat z dokumentu, o ktorym panowie
                  dyskutujecie).

                  Ustalanie cen, przy uzyciu metody arbitrazowo-negocjacyjnej jest jak
                  najbardziej rynkowa ich regulacja.

                  P.S. A po co ten przydlugawy wywod? Nie jestem pewny, czyw zdaniu
                  oby.watela "Jednakowa, realna kwota refundacji za to samo
                  świadczenie...", slowo "realna" mozna uznac za synonim np."kosztowo-
                  negocjacyjna". Jesliby taka byla oby.watela intencja, to nie wiem o
                  co toczy sie spor.
                  • 0.9_procent Re: Prawda jest... 23.07.10, 11:15
                    1. Prawdopodobieństwo, że 2-3 ubezpieczycieli ustali ceny na
                    poziomie 10-20% ich wartości jest daleko mniejsze, niż to że zrobi
                    to monopolista.

                    2. Przecież obecnie NFZ twierdzi, że wycena procedur pokrywa ich
                    koszty. I jak każdy monopolista ma rację.

                    3. Standaryzacja postępowania. Hmmm. To przeszukaj forum, bo już o
                    tym pisałem. Brak takiej standaryzacji to raj dla ubezpieczyciela.
                    Zawsze można się przyczepić do ‘niepotrzebnych’ procedur, zawsze
                    można stwierdzić, że ‘w tej sytuacji należało daną procedurę
                    wykonać’.
                    Jest więc prawdopodobne, że próba wprowadzenia takiej standaryzacji
                    napotka na duży opór ze strony ubezpieczycieli.

                    > P.S. A po co ten przydlugawy wywod? Nie jestem pewny, czyw zdaniu
                    > oby.watela "Jednakowa, realna kwota refundacji za to samo
                    > świadczenie...", slowo "realna" mozna uznac za synonim
                    np."kosztowo-
                    > negocjacyjna". Jesliby taka byla oby.watela intencja, to nie wiem
                    o
                    > co toczy sie spor.

                    O dość istotną różnicę między przyjęciem cen 'zaproponowanych' przez
                    ubezpieczyciela(i) a możliwością samodzielnego określena takich cen.
                    O różnicę między socjalizmem a wolnym rynkiem.
                    • gotrek_live Re: Prawda jest... 23.07.10, 16:18
                      1.Owszem, wartosci 10-20% uzylem jako przejaskrawienia (taka figura
                      retoryczna). Przypomnij sobie zatem nieodlegle czasy niezaleznych,
                      regionalnych kas chorych-dziwnym trafem ustalaly ceny na b.zblizonym
                      poziomie (a bylo ich 16+1), a jak sie on mial do wartosci uslug
                      rzeczywistych? 40-50%? I prawdopodobienstwo "zmowy cenowej" w
                      przypadku 3 ubezpieczycieli uwazasz za niskie,tak?

                      2.Myslalem ,ze rozmawiamy powaznie, a nie robimy sobie jaja. Pisalem
                      o niezaleznym audycie zewnetrznym, wyceniajacym procedury po ich
                      standaryzacji i po wzieciu pod uwage usrednionych ich kosztow.

                      3.Tak, zgadzam sie-choc nawet po wprowadzeniu standaryzacji
                      ubezpieczyciel bedzie poszukiwal furtek, by nie placic. Ale lepszej
                      drogi nie ma, totez nie ma co sarkac.

                      Ceny nie mialyby byc "proponowane" przez ubezpieczyciela, ale
                      negocjowane dwu, lub trojstronnie, na podstawie opracowan
                      usrednionych kosztow przez niezalezny,zewnetrzny audyt. Uwazasz to
                      za "socjalistyczne"?


                      N.b.- w USA ceny sa narzucane przez ubezpieczycieli, jak i wysokosc
                      co-pay.
                      • 0.9_procent Re: Prawda jest... 23.07.10, 16:56
                        1. Kasy chorych były jakąkolwiek formą konkurencji?
                        Bo dla mnie były monopolistami na własnym terenie – w obrębie
                        województwa w którym działały. I tyle. Co to ma wspólnego z
                        konkurującymi ubezpieczalniami ? - nie wiem.

                        2. A co jest niepoważnego w tym co napisałem. Ktoś za ten niezależny
                        audyt musi zapłacić. A płacący będzie miał znaczny wpływ na to jaki
                        będzie zakres wyceny świadczeń.
                        Wystarczy, że ubezpieczyciel jednakowo zechce płacić za leczenie
                        zapalenia oskrzeli czy zapalenie płuc (jedno i drugie jest
                        zakażeniem układu oddechowego), albo za pancolectomię i odcinkową
                        resekcję jelita cienkiego z powodu choćby Meckela na szerokiej
                        podstawie – to resekcja jelita i to resekcja jelita.
                        Jeśli uważasz, że to niepoważne to wiedz, że obecnie jednakowo
                        wycenia się częściową i całkowitą resekcję żołądka. Różnica między
                        zabiegami i prowadzeniem po zabiegach jest zasadnicza.
                        Jeśli ubezpieczyciel-monopolista wykaże złą wolę, to nawet najlepiej
                        wycenione procedury nie pomogą.

                        3. Ja nie widzę sensu negocjacji cen z ubezpieczycielem.
                        Jeśli lekarz będzie się cenił zbyt wysoko w stosunku do uzyskiwanej
                        przez pacjentów refundacji to straci pacjentów. Chyba że się okaże,
                        iż jego usługi istotnie są warte wielokrotność refundacji – dlaczego
                        jego honorarium ma być ograniczane jakimiś umowami?
                        A jeśli będzie przeciętny dostanie przeciętne pieniądze – niewiele
                        wyższe niż refundacja, ale raczej pokrywające koszty.
                        • gotrek_live Re: Prawda jest... 23.07.10, 23:03
                          1.Teoretycznie byly wobec siebie konkurencyjne,ubezpieczeni mieli
                          prawo wyboru KCh, niezależnie od miejsca zameldowania. Plus (nie
                          pamietam od ktorego roku) mozliwosc wyboru Branzowej KCh dla kazdego
                          zainteresowanego. Nic nie przeszkadzalo i nie ograniczalo
                          owych "regionalnych" KCh w ekspansji ogolnokrajowej-mogly konkurowac
                          z innymi kasami na "ich" terenie.
                          2a.)
                          Wybacz,za niepowazne odebralem powolywanie sie na rzecznika NFZ, w
                          sytuacji gdy wymieniami sie pogladami a nie opowiadamy gorzkie
                          dowcipy. Urazic nie zamierzalem.
                          Kto mialby placic za audyt? Kwestia regulacji ustawowej- przy ok. 80-
                          100 mld zl (na jakie wyceniane sa rzeczywiste koszty
                          zapewnienia podstawowej opieki zdrowotnej w Polsce), koszty audytu w
                          wysokosci promila tej kwoty nie sa chyba przerazajace. A zlecic
                          mozna go np. dowolnej firmie miedzynarodowej.
                          2b.)
                          Standaryzacja (i zwiazana z nia niezalezna wycena) uslug, ma
                          zapobiegac wlasnie opisywanym przez ciebie praktykom NFZ.

                          3.
                          Jesli masz uklad monoplistyczny lub quasi-monopolistyczny (2-3-6
                          obowiazkowych,podstawowych ubezpieczen publicznych)-to w ustawowo
                          gwarantowanych negocjacjach twoja jedyna szansa. Inaczej masz to, co
                          teraz-dyktat.
                          Nie liczylbym tez na rekompensate roznicy przez pacjentow, jesliby
                          mieli doplacac np. 50% do kazdego leczenia? Bo przeciez nikt ich
                          nie "dobezpieczy" prywatnie- nie bylyby to juz kwoty procentowe od
                          dochodow (jak przy obowiazkowej skladce), ale stawki kwotowe,
                          zalezne od wieku, historii chorob,itd.
                          Efekty ekonomiczne dla biznesow medycznych- latwo przewidywalne.
                          • 0.9_procent Re: Prawda jest... 24.07.10, 22:50
                            gotrek_live napisał:

                            > 1.Teoretycznie byly wobec siebie konkurencyjne,ubezpieczeni mieli
                            > prawo wyboru KCh, niezależnie od miejsca zameldowania.

                            Jak zauważyłeś absolutnie teoretycznie. Patrząc na to co się działo
                            w czasach kas chorych nawet karetka by do ciebie nie przyjechała, bo
                            jesteś ‘nie z tej kasy’.

                            > Kto mialby placic za audyt? Kwestia regulacji ustawowej- przy ok.
                            80-
                            > 100 mld zl (na jakie wyceniane sa rzeczywiste koszty
                            > zapewnienia podstawowej opieki zdrowotnej w Polsce), koszty audytu
                            w
                            > wysokosci promila tej kwoty nie sa chyba przerazajace. A zlecic
                            > mozna go np. dowolnej firmie miedzynarodowej.

                            > Standaryzacja (i zwiazana z nia niezalezna wycena) uslug, ma
                            > zapobiegac wlasnie opisywanym przez ciebie praktykom NFZ.

                            Standaryzacja i rzeczywista wycena kosztów nie jest na rękę ani NFZ,
                            ani ministrowi zdrowia, ani ministerstwu finansów – czyli generalnie
                            politykom. Obnażyłaby duży niedobór środków w systemie, który
                            obiecuje swoim ubezpieczonym ‘wszystko’ – też teoretycznie.
                            Więc nie ma większej różnicy czy za audyt zapłaci NFZ czy też
                            ministerstwo z budżetu państwa.
                            Oczywiście nie neguję konieczności ustalenia określonych realnych
                            cen za określone leczenie, ale jako kwot refundacji, a
                            nie kwot zapłaty dla podmiotu leczącego.

                            > Jesli masz uklad monoplistyczny lub quasi-monopolistyczny (2-3-6
                            > obowiazkowych,podstawowych ubezpieczen publicznych)-to w ustawowo
                            > gwarantowanych negocjacjach twoja jedyna szansa. Inaczej masz to,
                            co
                            > teraz-dyktat.

                            Nie widzę możliwości rezygnacji z przymusowego ubezpieczenia. Byłoby
                            bardzo wielu takich, którzy zrezygnowaliby z ubezpieczenia ‘bo mają
                            do tego prawo’ a przypominających sobie o konieczności ubezpieczenia
                            w momencie zachorowania. Ja już widziałem wystarczająco dużo
                            nieubezpieczonych meneli, których MOPS ubezpieczał kiedy już leżeli
                            w szpitalu
                            -Jak długo będzie trwało leczenie w szpitalu?
                            -Około miesiąca.
                            -Dobrze, to ubezpieczymy go na miesiąc.


                            > Nie liczylbym tez na rekompensate roznicy przez pacjentow, jesliby
                            > mieli doplacac np. 50% do kazdego leczenia?

                            A dlaczego nie i dlaczego 50% ? Dopłaty do leczenia, czy też
                            refundacja nie obejmująca całości poniesionych kosztów egzystuje w
                            świecie i jakoś nie stwarza problemów – wręcz przeciwnie jest
                            mechanizmem regulacyjnym.
                            Sektor prywatny w ochronie zdrowia jakoś nie wywindował cen – tylko
                            w nielicznych przypadkach ceny wizyt prywatnych są istotnie wyższe
                            od średniej, więc 50 procentowej dopłaty bym się nie obawiał.

                            > Bo przeciez nikt ich
                            > nie "dobezpieczy" prywatnie- nie bylyby to juz kwoty procentowe od
                            > dochodow (jak przy obowiazkowej skladce), ale stawki kwotowe,
                            > zalezne od wieku, historii chorob,itd.

                            Rozumiem, że trudno powiedzieć emerytom płacącym całe życie składki
                            na zupełnie innych zasadach „To teraz się (do)ubezpieczcie” – byłoby
                            to wobec nich nieuczciwe.
                            Ale nie widzę powodu by nie miał się dodatkowo ubezpieczyć 20 letni
                            byczek.

                            > Efekty ekonomiczne dla biznesow medycznych- latwo przewidywalne.

                            Na razie – co także było łatwe do przewidzenia – biznesy medyczne
                            bez żenady pozbywają się pacjentów, których leczenie mogłoby być
                            obarczone większymi kosztami.
                            Dlatego nie widzę powodu, dla którego świadczeniodawca miałby być
                            zobligowany do wykonania świadczenia w określonej – wynegocjowanej
                            dla wszystkich cenie. Jeśli pacjent będzie miał możliwość otrzymania
                            określonej refundacji za leczenie, to żadna umowa między
                            ubezpieczycielem a usługodawcą nie będzie potrzebna.
                            Bo kwestia refundacji jest kwestią między ubezpieczonym a
                            ubezpieczycielem
                            , a nie między ubezpieczonym a usługodawcą.
                            • st.lucas Zgadzam sie, rzecz jasna. 31.07.10, 21:38
                              Nie rozumiem tylko tej nutki potepienia dla ubezpieczycieli, ktorzy "bez zenady"
                              nie zgadzaja sie na ubezpieczanie starych i biednych - maja pelne prawo!
                              Zapewne za odpowiednia skladke, nie mieliby oporow...

                              Podstawa wszelkiej wolnosci spolecznej jest swoboda zawierania umow.
                              "Reforma" Obamy uderza wlasnie w nia.
                              Pozdrawiam.
                              • gotrek_live Nie wiem, u kogo ja dostrzegles 01.08.10, 17:32
                                st.lucas napisał:

                                > Nie rozumiem tylko tej nutki potepienia dla ubezpieczycieli,
                                ktorzy "bez zenady" nie zgadzaja sie na ubezpieczanie starych i
                                biednych - maja pelne prawo!

                                U mnie go nie ma, jest jedynie stwierdzenie faktu, ze dostep do
                                takich ubezpieczen bedzie dla tych grup mocno utrudniony.
                                Moim celem nie jest licytowanie sie, kto wymysli najbardziej
                                liberalny system finasowania leczenia, ale przedyskutowanie modeli
                                akceptowalnych w polskiej rzeczywistosci.
                                A "akceptowalne" oznaczaja rowniez kompromisy i odstepstwa od
                                teorii.


                                > "Reforma" Obamy uderza wlasnie w nia.
                                > Pozdrawiam.

                                Jesli mowisz o wolnosci zawierania umow w kontekscie reform Obamy,
                                to nie jest to pierwszy i ostatni przypadek tej wolnosci lamania.
                                Obecnie tylko nieliczne stany nie wymagaja obowiazkowego
                                ubezpieczenia komunikacyjnego kierowcow. Aczkolwiek to temat na inna
                                dyskusje.
                                • st.lucas Re: Nie wiem, u kogo ja dostrzegles 06.08.10, 15:20
                                  gotrek_live napisal:

                                  > Jesli mowisz o wolnosci zawierania umow w kontekscie reform Obamy,
                                  > to nie jest to pierwszy i ostatni przypadek tej wolnosci lamania.
                                  > Obecnie tylko nieliczne stany nie wymagaja obowiazkowego
                                  > ubezpieczenia komunikacyjnego kierowcow. Aczkolwiek to temat na
                                  inna
                                  > dyskusje.

                                  O jakie ubezpiecuenie komunikacyjne ochodzi?

                                  Bo, jezeli chodzi o nastepstwa wypadkow, to jest to logiczny i
                                  uprawniony wymog.
                                  Jezeli chodzi natomiast o WLASNE zdrowie - to jest to moralnie
                                  bezprawny przymus!
              • aelithe Re: Kolejka do lekarza??? 01.08.10, 20:58
                tylko że we Francji secu zwraca od 20-80 % ceny usługi ( zwykle 70% )
                do limitu ceny z lekarzami mającymi umowę z secu
                jeśli prywatny lekarz przyjmie cię taniej dostajesz podobny procent refundacji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka