margot40-70
09.09.10, 15:57
Dziękuję za cykl o raku. I mnie to spotkało, żyję z nim, daję sobie radę, ale jako nieuleczalna optymistka zapragnęłam coś polepszyć. Poszłam do dyrekcji z pomysłami, usłyszałam, że to bardzo ciekawe i żebym to napisała. więc napisałam:
Małgorzata Garncarek Józefosław 7 września 2005
Szanowni Państwo,
pragnę przekazać parę uwag na temat warunków leczenia w Centrum Onkologii. Rozumiem, że warunki są trudne, pieniędzy jest mało a pacjentów coraz więcej. Ale chcę zaproponować małe, tanie modyfikacje, które trochę ułatwią nasze (pacjentów) wizyty w Centrum:
1. Rejestracja – kolejki do okienek są porażające – czy nie byłoby możliwe zainstalowanie systemu numerków, jak na poczcie? Wtedy ci ludzie – przecież w większości chorzy i w nienajlepszej kondycji - mogliby , wiedząc ile numerów przed nimi, pójść gdzies przysiąść, zamiast stać przez bardzo nieraz długi czas.
2. Oczekiwanie na wejście do lekarza kwalifikującego do chemioterapii.
a) Lekarz przyjmujący chorych pojawia się nie wcześniej niż o 10.00 (bywa i później) co skutkuje, że na oddziale chemioterapii rano jest pusto, a potem, po południu tłok. (Oczywiście nie wiem jak jest zawsze – ja miałam do czynienia z dwoma dniami – środami i piątkami, i za każdym razem przyjęcia zaczynały się równie późno). W związku z tym lekarze powinni zaczynać przyjmowanie chorych nie później, niż o 9.00.
b) Czy nie byłoby też możliwe wywieszanie zrobionych przez sekretarkę spisów nazwisk chorych w kolejności przyjęcia, co pozwoliłoby opuścić zatłoczony, duszny nieprzeciętnie pokoik, gdzie nikt nie wie, kiedy jego nazwisko padnie (ostatnio siedziałam tam od godziny 10.00 do 13.30), a większość pacjentów przychodzi do Centrum jeszcze wcześniej, bo muszą zrobić badanie krwi, a tam też są kolejki.
Jak widać nie proponuję rewolucyjnych zmian, powtarzam, że zdaję sobie sprawę z realiów, ale przecież przy odrobinie dobrej woli można coś polepszyć i nie wystawiać naszej cierpliwości na próbę – i tak próbą jest każdy dzień z rakiem, więc po co jeszcze nam dokładać. Tym bardziej, że na oddziale rehabilitacji, gdzie chodzę już od 3 tygodni wszystko działa jak w zegarku, więc jednak można.
Pozostaję z szacunkiem Małgorzata Garncarek
No i co? Nic oczywiście. Nawet pocałunku mi nie zaproponowano, i jest tak, jak było. Więc wszystko zależy od ludzi - patrz rozmowa z dyrektorem Centrum Onkologii w Bydgoszczy.
Małgorzata Garncarek