szlachcic
09.07.11, 16:26
"- Dla mnie zakup tej kasy był niczym konieczność wyposażania samochodu w gaśnicę. Trzeba ją mieć, bo takie są przepisy, ale korzyści z tego marne - mówi"
parsknalem smiechem z wypowiedzi elity narodu
przypomniala mi sie zaraz dyskusja z doktorami na tym forum o zapalaniu swiatel jadac autem. Jeden z doktorow napisal cos takiego a kilku sie calkowicie zgodzilo
"nie widze roznicy w tym czy swiatla sie pala czy nie ale zapalam je abym byl lepiej widoczny"
To wypowiedzial zdaje sie obs2 albo sie z tym zgodzil i kilku z elity narodow sie z tym zgodzilo
Ta wypowiedz o kasach pokazuje dokladnie to samo co tamta o slawetnych kasach
Tak panie doktorze,dla pana byc moze nie zmienlo sie nic.
tak panie doktorze, jak samochod sie ne pali gasnica jest totalnie zbedna
Mam nadzieje ze pan doktor nie sprzeda na zlom instalacji CO ktora jest teraz calkowicie zbedna bo za oknami 30 stopni
"Lekarze i prawnicy, z którymi rozmawiała "Gazeta", uważają, że wprowadzenie kas sprawiło, że czują znacznie większy respekt przed fiskusem."
Stomatolog wie, że niektóre gabinety w związku z wprowadzeniem kas podniosły ceny o 10-20 proc. Domyśla się, że nie chodzi o pokrycie zakupu kasy.
Wcześniej niekoniecznie wpisywali pacjentów i płacili podatek. Teraz jednak się boją i wbijają - ocenia. "
"Część gabinetów dentystycznych dalej nie ma kas. Dentyści twierdzą, że nie przekraczają 40 tys. zł rocznych obrotów. W dużych miastach trudno w to uwierzyć. Jeśli w Warszawie najtańsza plomba kosztuje ok. 110 zł, a dentysta przyjmowałby tylko trzech klientów dziennie i pracował tylko 250 dni w roku, to i tak wychodzi ponad 75 tys. zł rocznych obrotów.
bez komentarza
i tak oto temat kas fiskalnych pokazuje ze lekarze bronia burdelu bo pozwala on kantowac i pokazuje rowniez iloraz inteligencji elity narodu - porownanie z gasnica w aucie pokazuje bezmyslnosc doktorka