GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA...

IP: *.ip-pluggen.com 16.05.04, 13:17
Ciekawe, czy gdyby wizytu u kazdego lekarza bylyby platne, pomoc
pielegniarska platna, a badania laboratoryjne zdrozaly.......
Czy wtedy tez Polacy biegaliby do lekarza z kazda drobnostka, ktora z
powodzeniem mozna wyleczyc w domu????
Chcialabym uslyszec zdania lekarzy czy rzeczywiscie KAZDA wizyta u nich
byla niezbedna?
A specjalisci: czy zawsze przychodzacy bez skierowania pacjenci przychodzili
do wlasciwego lekarza: Czy byli tak obeznani w medycynie ze wiedzieli
dokladnie jaki specjalista im potrzebny?
Czy czesc tych "specjalistycznych" chorob nie mogl wyleczyc lekarz pierwszej
pomocy?
Czy wtedy nie skonczyloby sie kosztowne dla sluzby zdrowia bieganie do
kilku lekarzy, aby w koncu otrzymac "wlasciwa" diagnoze, czyli te ktora
sie chcialo sie uslyszec, i lekarstwo "ktore pomoglo pani Kowalskiej"?
    • vecka Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 16.05.04, 14:25
      Witaj Zofio,

      w dużej mierze masz racje, ale czasem problem polega na tym, ze lekarz
      pierwszego kontaktu nie jest w stanie postawic diagnozy...i zawsze nalezy
      pamietac, ze decyzja ostateczna o skierowaniu pacjenta do specjalisty nalezy do
      lekarza pierwszego kontaktu, a nie do pacjenta...
      Fakt, ze czasem pacjenci wymuszaja te skierowania, ale mimo wszystko, jak
      lekarz nie bedzie chcial go wypisac lub bedzie uwazal, ze nie jest takie
      skierowanie potrzebne, to go po prostu nie wypisze i tyle. To do niego nalezy
      decyzja, a nie do pacjenta.
      Czesto bywa tak, ze skierowan do specjalistow jest za duzo i z blahych powodow,
      gdzie lekarz pierwszego kontaktu moglby z powodzeniem dolegliwosc wyleczyc...,
      no ale i bywa odwrotnie...Lekarz pierwszego kontaktu leczy i leczy i leczy...,
      wydaje sie na to leczenie kupe kasy, a do specjalisty kieruje sie po ilus tam
      wizytach u internisty i dopiero specjalista szybko i sprawnie moze pomoc...i
      wtedy NFZ tez duzo traci kasy na te wizyty bezsensowne u internisty.
      Mysle, ze to dziala w dwie strony.
      Ostecznie to jak i gdzie i u jajkiego lekarza bedzie ktos leczony zalezy od
      lekarza pierwszego kontaktu. Jezli lekarz pierwszego kontaktu tak latwo
      wypisuje te skierowania do specjalistow, to moze jest leniwy i nie chce mu sie
      pomyslec i pacjnta wyleczyc, moze jest wlasnie wygodnicki i zwala klopot na
      specjaliste, zeby miec spokoj albo nie zna sie do konca i nie chce brac
      odpowiedzialnosci za leczenie na siebie.
      Mysle, ze problem czasami polega na tym, ze wiekszosc lekow jest na recepte.
      Niektore leki moglyby byc z powodzeniem bez recepty wydawame w aptekach.. Takie
      leki jak nospa, furagin, pyralgin...itd...Nospa jest juz dostepna bez recepty
      od jakiegos czasu, ale furaginu w Lodzi nie dostaniesz bez recepty...,
      pyralginy tez...Biostyminy np. tez nie dostaniesz....
      Czasem tego typu rzeczy powoduja czeste wizyty u lekarza i NFZ za to placi...
      Dyskutowalam tutaj tez z Dradam i on jest lekarzem za granica. Mowil, ze u nich
      pigulki sie wypisuje na pol roku z gory, a czasem nawet na rok..., a u nas
      muisz latac co trzy miesiace, a nawet czesciej po te recepty, bo lekarz moze ci
      wypisac tylko 3 opakowania pigulek na raz...i kolejne bezsensowne wizyty u
      lekarza tylko po recepte i NFZ bóli za to kase...
      Pozdrawiam.
      • Gość: zzofia Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.ip-pluggen.com 16.05.04, 20:42
        Mnie wyglada to na to, ze ludzie i bez skierowania biegaja od specjalisty do
        specjalisty tego samego rodzaju...
        • maretina Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 18.05.04, 10:05
          Gość portalu: zzofia napisał(a):

          > Mnie wyglada to na to, ze ludzie i bez skierowania biegaja od specjalisty do
          > specjalisty tego samego rodzaju...
          jesli bez skierowania to zapewne prywatnie, zatem placa. i w czym tu problem
          dla lekarzy?
      • maszar Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 16.05.04, 22:24
        Vecka, może całkowicie zlikwidować instytucję lekarza? Uważasz, że bieganie co
        3 miesiące po receptę to przesada. Przez taki czas naprawdę wiele w stanie
        pacjenta może się zmienić a wypisywanie recept "w ciemno" napradę może
        zaszkodzić.
        • vitalia Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 16.05.04, 22:53
          A ja myślę,że gdyby do tego doszło to połowa społeczeństwa by jakimś cudem
          ozdrowiała......Ja wypracowałam sobie sposób,aby nie utrudniać życia naszej
          kochnej służbie zdrowia. Kiedy to tylko możliwe ,,leczę,, się sama i dzieci
          też.A gdy podejrzewam że coś grubszego się szykuje to idę już z gotowymi
          podstawowymi badaniami(prywatnie robię)....pozatym stosujemy szeroko pojętą
          profilaktykę.Czasami jednak trzeba odwiedzić ,,,rejonową,,,Zwolnienie np.To
          mówi się trudno. Maszar ma rację co do wypisywania recept na zapas,U nas i
          tak panuje jakaś lekomania....
          • vecka Hej Vitalia, 17.05.04, 10:42

            • vecka Re: Hej Vitalia, 17.05.04, 10:45
              Nie mowie, aby wypisywac pacjnetwoi na pol roku z gory antybiotyk albo na
              zapas , w razie anginy w przeciagu najblizeszego roku, ale pigulki to nie
              lekomania, to nie sa teoterycznie leki, jezli sie je stosuje tytlko w celach
              antykoncepcyjnych...i wydaje mi sie, ze w przypadach nieskomplikowanych, gdzie
              pacjntka nie skarzy sie na zadne dolegliwosci, jest ogolnie zdrowa, wizyty co
              trzy miesiace sa obciazeniem dla NFZ.
              • maszar Vecka, jeśli tak dbasz o fundusze NFZ 17.05.04, 22:29
                nikt nie broni Tobie pójść prywatnie do lekarza.
                Okresowa kontrola jest konieczna nawet przy leczeniu przewlekłym - w razie
                jakichkolwiek powikłań spowodowanych np. objawami ubocznymi leku (nie zawsze
                pacjent jest w stanie je zauważyć) oczywiście winny jest lekarz, który nie
                nadzoruje procesu leczenia;
                • vecka Re: Vecka, jeśli tak dbasz o fundusze NFZ 17.05.04, 22:32
                  Witaj Maszar,
                  no ale ja tu mowie konkretnie o pigulkach antykoncepcyjnych, a nie leczeniu
                  innych chorob...
                  Moja wypowiedz tyczyla sie tylko i wylacznie pigulek, niczego wiecej...
                  Pozdrawiam.
        • Gość: Zzofia Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.ip-pluggen.com 17.05.04, 01:17
          Maszar, nie kazda recepte mozna wypisywac na rok. Ale takie tabletki czy
          plastry antykoncepcyjne dlaczego nie? Ktos z niedoczynnoscia tarczycy tez moze
          z powodzeniem pokazywac sie lekarzowi tylko raz na rok.
        • vecka Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 17.05.04, 10:42
          Hej,

          no ja rozumiem, ze moze sie zmienic, ale i tak morfologie albo te nieszczesne
          proby watrobowe robi sie raz na rok, a jak pacjenta cos boli albo zle sie czuje
          to i tak przyjdzie szybciej..., bo jak mi ginekolog wypisauje pigulki co trzy
          miesiace, to mnie nie pyta o morfologie, o proby watrobowe i nie bada mnie,
          tylko wypisauje recepte i papa.
          • Gość: Zzofia Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.ip-pluggen.com 17.05.04, 11:26
            Zapomnialam podac, ze recepta ma WAZNOSC na rok, lekarstwo mozna kupic 4 razy,
            ale nie wolno wykupic lekarstwa wczesniej niz 2 miesiace od ostatniej daty
            zakupu. W ten sposob oszczedza sie pieniadze panstwowe jesli recepta byla
            tylko czesciowo platna, i nie zanieczyszcza srodowiska niezuzytym lekarstwem.
            • vecka Hej Zofia 17.05.04, 12:14
              Witaj,

              o jakiej ty mowisz recepcie, ktora ma waznosc rok?
    • Gość: AGRYPA I Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 10:47
      Odnoszę wrażenie że normalnie pierdzielicie. Zarówno ja jak i moja rodzina oraz
      wszyscy znajomi a mam ich kupę jakoś nie biegają do lekarza nawet jak są chorzy
      co skutkuje tym że po np 5 latach nie chodzenia po doktorkach byle grypa może
      się skończyć exitus. Przychodnie w moim rejonie zarówno państwowe jak i
      prywatne świecą pustkami.
      • vecka Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 17.05.04, 11:10
        Witaj, a gdzie ty mieszkasz?, bo u mnie nie ma gdzie tylka posadzic jak sie do
        przychodni przyjdzie...
        • Gość: AGRYPA I Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 18:07
          Na Śląsku tu ludzie nie mają czasu na chorowanie.
    • nchyb Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 18.05.04, 06:41
      Gdyby wizyta u lekarza kosztowała, zapewne byłoby spore ozdrowienie. Część
      staruszków emerytów, spędzających swój czas w przychodniach, gdzie mogą do
      kogoś buzię otworzyć, siedziaoby więcej samotnie w domu. Wiele osób nie szłoby
      do lekarza, z uwagi na brak możliwości finansowych (przy dochodach rzędu
      kilkuset złotych dla kilkuosobowej rodziny, wydatek rzędu kilkunastu złotych za
      lekarza - jest niemożliwy - a niestety, takich rodzin jest co raz więcej i nie
      zawsze są to patologiczne rodziny, gdzie co rok prorok i brak zabezpiecznia).

      Być może, są drobnostki, które można z powodzeniem leczyć w domu. Ale nie
      zawsze. I ta bariera kilkudziesięcio - kilkunastozłotowa dla wielu stałaby się
      nie do przebycia. Już teraz są osoby które do lekarza pójdą, proszą o najtańsze
      leki, a potem płowy z nich i tak nie są w stanie wykupić. Pacjentów w
      przychdniach zapewneby ubyło, chorych na pewno nie!
      Najbardziejjednak myślę, że odbiłoby się to na sytuacji dzieci z tych
      najbiedniejszych rodzin. Gdy wzywanie pogotowia było płatne ( o zasadności
      decydował lekarz, i często kazał płacić, a co niektórzy rodzice z niemowlakiem
      z 40 stopniową gorączką w środku nocy nie wiedzieli jak sobie radzić) doszło
      kilkakrotnie dotragicznych sytuacji.
      Była mowa o malutkiej dziewczyne, której rodzice, będąc nieubezpieczonymi i
      niemając pieniędzy, bali się wezwać lekarza. Dziecko w wyniku zakażenia
      straciło zdaje się paluszki u rąk i cudem je odratowano. To zdaje się nie
      jedyny przykład :-((((
      • vecka Do nychyb na chwile. 18.05.04, 12:27
        Witaj nychyb,

        widzisz, problem polega na tym, ze część tutaj osob na tym forum, a mam na
        mysli min. Patryka,z ktorym to prowadzilam nazwijmy to "dyskusje", bo jego
        wrzuty sa ponizej pasa, nie zdaja sobie sprawy jak ludzie zyja, jak nie maja
        pieniedzy, jak zyja dzieci z rodzin, gdzie maja po kilkoro rodzenstwa, gdzie w
        osrodkach kuratorkich chowaja bulke do kieszeni "na jutro"...albo zimna w
        sniegu po kolana przychodza w dziurawych trampkach i maja poodmarzane stopy..
        Zauwazylam, ze wiekszosc tych ludzi, ktorzy tutaj sa na forum,to ludzie, ktorzy
        jakos sobie radza, przynajmniej na tyle, zeby miec ten internet i go np.
        oplacic, choc do zycia on niezbedny nie jest...i wiekszosc sobie kompletnie nie
        zdaje sprawy jak wyglada zycie rodzin bedacych pod nadzorem sądu i kuratorów
        sądowych, mowie tutaj o kuratorach dla nieletnich, no ale i takze dla
        doroslych, bo jezli kuratora dostaje dorosly, to i czesto ze wzgledu na
        znecanie sie psychiczne nad dzieckiem...
        Gdybyscie ludzie wiedzieli, ze polowa, jak nie wiecej ludzi z tych rodzin
        choruje na gruzice i ze kazdego dnia obok tych ludzi jezdicie w tramwajach,
        stoicie w kolejce..., to byscie z domu ze strachu nie wychodzili.
        Widzialam 2-letnie dziecko gryzace sobie zaswierzbiona reke, bo matka nie miala
        na masc , zeby dziecko wyleczyc. Dziecko bylo zabierane do Pogotowia
        Opiekuńczego, bo mata nie byla w stanie go i jego rodzenstwa utrzymać.
        W osrodkach kuratorskich wszytkie dzieci maja wszy, wiekszosc ma swierzb i
        gruzlice..., bo ci ludzie nie maja kasy, zeby te dzieci leczyc i takich rodzin,
        nawet niepatologicznych, a coraz biedniejszych jest coraz wiecej i gdyby to
        wszytko bylo platne, to tylko przezyliby ci, ktorzy maja kase i to nawet duzo
        kasy, bo opieka daje na jedno dziecko 8 zl na miesiac...
        Jak ci ludzie maja placic za wizyty? Czemu teraz sie tak gruzlica szerzy? W
        łodzkim jest coraz gorzej, w olsztynskim od poczatku roku zanotowano 500 nowych
        przypadkow...CZemu? BO ludzie nie maja kasy, zle sie odzywiaja itd...i zarazaja
        reszte..., nawet tych dobrze usytuowanych...
        Od czerwca podobno ma byc jeszcze gorzej, wiec moze juz nie tak dlugo zobaczymy
        jak to bedzie, jak bedzie trzeba placic za wszytko i za te wizyty lacznie.
        Czesc ludzi bedzie umierac tak jak to w opisanym przypadku nchyb...

        Pozdrawiam pesymistycznie.
        • Gość: AGRYPA I Re: Do nychyb na chwile. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 18:12
          I tu zgadzam się z tobą w 120%. Pociesza mnie jednak to że ci co chcą mieć
          płatne leczenie i tak wykitują bo kasy im braknie szybciej niż myślą (chorujesz
          nie pracujesz a więc nie zarabiasz)a wykończy ich ta sama cholera co biednych
          (zaraza nie wybiera).
        • Gość: Patryk Re: Do nychyb na chwile. IP: *.oc.oc.cox.net 19.05.04, 21:09
          Z twojego postu wynika,że jeśli część pacjentów jest niezamożna,uboga,biedna,to
          bezpłatne świadcznia(bez współpłatności ze strony pacjenta) i leki należą się
          wszystkim???
          A dlaczego ci ludzie,o których piszesz-"nie mają kasy"???
          A co robią (robili),żeby "mieć kasę" (oprócz oczekiwania aż ktoś im ją da,tj.
          (przepraszam) wypłaci zasiłek)?
          P.S.Chętnie przeczytam twoją odpowiedz,pozbawioną niemerytorycznych
          wstawek,złośliwostek i osobistych ataków.
          • vecka Re: Do nychyb na chwile. 19.05.04, 22:20
            Nie uslyszysz mojej odpowiedzi, bo Twoj post słuzy tylko durnej prowokacji do
            niczego nie prowadzacej rozmowy,bo nie umiesz jak czlowiek na poziomie
            rozmawiac.
            Kazdy tutaj czasem sie wkurza i ponosza go emocje, ale twoje emocje wyrazone
            zwrotem "chlanie gorzaly z konkubentem", dyskryminacja ludzi biednych i
            pokrzywdzonych przez los dzieci, wypinanie sie na tą biede i ludzi w trudnej
            sytuacji zyciowej, jest na tyle dla mnie ososbiscie rażące, ze nie mam
            przyjemnosc sluchania twoich wrzutow ponizej pasa...

            I jeszcze jedno slowo...Nie badz taki pewien swojej pozycji spolecznej,
            swojej wyzszosci nad biednymi ludzmi, bo nigdy nie wiesz co komu pisane i los
            lubi sie zlosliwe odwracac od takich jak ty...
            "Pierwsi beda ostatnimi, ostatni beda pierwszymi..."








            Jag ar radd for spindlar och jag skulle vilja aka till manen :))
            • Gość: Patryk Re: Do nychyb na chwile. IP: *.oc.oc.cox.net 19.05.04, 22:35
              I to by było wszystko na temat merytorycznych dyskusji z vecką.

              Nie uslyszysz mojej odpowiedzi, bo Twoj post słuzy tylko durnej prowokacji do
              > niczego nie prowadzacej rozmowy,bo nie umiesz jak czlowiek na poziomie
              rozmawiac.

              Za wzorzec "człowieka umiejącego na poziomie rozmawiać" oczywiście siebie
              uważasz.Jakoś mało kto podziela tę opinię na forum.
              P.S.Gdybym zmienił nick na inny i podpisał nim swój poprzedni post(jak ty to
              masz w zwyczaju-występując jako "lala"),też zapewne niewiele byś miała do
              powiedzenia.
              • vecka Re: Do nychyb na chwile. 19.05.04, 23:01
                Dziwne, ze ty sie tutaj objawiles jako Patryk od kilku dni, a tak sie dobrze
                orientujesz apropo wszytskich dyskusji...
                Kim byles wczesniej?
                Ktos cie juz ladnie mowiac za twoje mile uwagi zgasił na tym forum i musiales
                zmienic nick?
                Widze, ze intryguje cie moja osoba, skoro tak przy tym kompie siedzisz i
                czekasz na moja odpowiedz..Nie szkoda ci nerwow?
                Idz leczyc swoich pacjentow i prowadzic swoje psychoterapie lepiej, to moze
                jakos sie wyluzjujesz ....
                Milego wieczoru...
                Zegnam...i nie czuje do ciebie urazy...
                • Gość: komuna Re: Do nychyb na chwile. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 22:47
                  Lecz się VECKA,już Ci o tym wcześniej pisałam.
          • Gość: AGRYPA I Re: Do nychyb na chwile. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 19:42
            A dlatego nie mają kasy bo tacy jak ty poprzez swoją bezczelność i wredotę ich
            pracy pozbawili. A pozatym skąd wiesz czy nie szukają roboty, jesteś pewien że
            tylko czekają aż ktoś im da, bo ja nie jestem tego pewien, trzeba samemu
            stracić robotę zeby się dowiedzieć na co cię stać. Jak widzę to jesteś taki sam
            jak jeden znajomy co miał służbową furę, komórę i 6000 zl na łapkę netto, też
            się smiał z lekarza że on by za takie pieniądze z łóżka nie wstał. Teraz wstaje
            o 4 rano i gania za robotą bo czas zasiłku się skończył, za wcześnie go odcięli
            i odratowali (za darmo. Pogadamy jak będziesz w podobnej sytuacji.
            • Gość: Patryk Re: Do nychyb na chwile. IP: *.oc.oc.cox.net 20.05.04, 20:43
              A dlatego nie mają kasy bo tacy jak ty poprzez swoją bezczelność i wredotę ich
              > pracy pozbawili.

              Jescze mi tylko wyjaśnij kogo pozbawiłem pracy ,wyjeżdżając na stałe do USA.No
              nie wstydz się,napisz.

              A pozatym skąd wiesz czy nie szukają roboty, jesteś pewien że
              > tylko czekają aż ktoś im da, bo ja nie jestem tego pewien, trzeba samemu
              > stracić robotę zeby się dowiedzieć na co cię stać
              Jedną z moich pacjentek była nauczycielka z Ukrainy,która słabo znając
              polski,potrafiła sprzątaniem zarobić na miesiąc ok.1200-1400 zł na rękę.
              Narzekających na brak pieniędzy i bezrobocie-było x razy więcej.Trzeba tylko
              chcieć pracować,a nie gadać o pracy.
              • vecka Re: Do nychyb na chwile. 20.05.04, 21:36
                Problem polega Patryku na tym, ze ja jako nauczyciel, po porzadnych studiach,
                gdybym tam parcowala na caly etat, to dostane ok. nie cale 1000 zl. na reke..
                I wiesz, nawet gdybym miala sprzatac i moglabym zarobic sprzataniem wiecej
                kasy, to jedenk nie po to te studia konczylam.
                Latwo ci mowic i sie wypinac na biednych...jak TY siedzisz w USA, siedzisz
                przed kompem i pewnie sobie chipsy zajadasz...
                Wiec skoro tak, to powiedz mi czemu TY wyjechales do USA?, czemu nie zostales
                tutaj pracowac za 1000 zl?, bo tyle dostaja lekarze po studiach?, tylko
                wyjechales?
                Proste, bo tam wiecej zarabiasz i tyle.
                Trzeba bylo zamiast wyjezdzac , zabrac sie do sprzatania, wiecej bys zarobil
                niz pracujac jako lekarz...
                Zyjemy Patryku w chorym karju i tyle.
                Tobie sie udalo z niego wyjechac i czujesz sie juz kims, nie dlugo pewnie
                zapomnisz polskiego i bedziesz udawal, ze jestes wielkim Amerykaninem...
                Tak cos czuje, biorac pod uwage TWoj stosunek do rodakow pozostawionych w tym
                beznadziejnym kraju...
    • maretina Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 18.05.04, 10:04
      wiesz... a ja ciagle do okola slysze jak lekarze mowia pacjentom, zeby sami sie
      nie leczyli. ktos kto nie skonczyl medycyny naprawde nie wie czy cos jest
      drobnostka czy nie.
      od tego jest lekarz rodzinny, idzie sie do niego a on decyduje czy to cos co
      samo przejdzie czy jednak leczyc.
      co do bieganie od lekarza do lekarza..... na to trzeba miec niezbedne
      skierowania!
      • Gość: lekarka Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.chello.pl 19.05.04, 10:00
        Pacjenci dzielą się na trzy kategorie:
        1. Sensowni - przychodzą do lekarza wtedy, gdy naprawdę czują się źle, nie
        lekceważą dolegliwości, sa zdyscyplinowani, wykonuja w terminie zlecone badania
        i biorą DO KOŃCA leki.
        2. Tacy, którzy leczą się sami, biorą leki ordynowane przez sąsiadkę ( pół
        biedy jeśli sąsiadka jest lekarzem), badań z zasady nie wykonują, a gdy już
        pojawią sie u lekarza są naprawdę ciężko chorzy. Nadciśnienia z zasady nie
        leczą - bo przecież nie boli -
        3. Straszni! Odwiedzają lekarza z byle podwodu. Swędząca pięta, 36.7,brak
        wypróżnienia przez 1 dzień, katar czy bóle mięśniowe po lekkim wysiłku
        fizycznym ( którego zwykle unikaja jak ognia). Wszystko wiedzą lepiej, domagaja
        sie skierowań na wszelkie dostępne badania, proszą o dziesiatki recept na setki
        leków na teraz i na potem, i na wszelki wypadek. Mają kancerofobię lub
        irracjonalny lek przed nagłym zgonem sercowym, uzywają medycznej nomenklatury.
        A gdy już zjawią sie z badaniami, które zrobili albo wymuszając skierowanie
        albo prywatnie, oczom lekarza ukazują sie podkreślone na czerwono(!) wszelkie
        odchylenia. Nawet takie w granicach błedu laboratoryjnego.
        Ojjjjjjjjjjjj gdyby tak wizyta kosztowała..................
        P.S. Ta ostatnia kategoria pacjentów uwielbia pobyty w szpitalu a także
        odwiedzania izb przyjęć ( najlepiej w nocy) z powodu bliżej nieokreślonego
        złego samopoczucia. Do niedawna ci ludzie chętnie wzywali pogotowie ratunkowe
        podając jako powód wezwania U M I E R A !!!!!!!!!!!!!!
        • vecka Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 19.05.04, 23:34
          A co z tymi, ktorzy mieliby sensowny powod aby do lekarza przyjsc, ale nie
          przyszliby, bo by ich nie bylo na to stac?
          A co z tymi co dostaja skierowanie na USG z guzem piesi na termin za poł roku?
          i nie dozywaja tego terminu USG, bo ich nie stac na prywatnego lekarza?
          Co z takimi?
          Niektorzy pewnie powiedza:"Coz, selekcja naturalna".
          Czy tak z drugiej strony powinno byc?
        • Gość: Zzofia Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.ip-pluggen.com 20.05.04, 00:13
          Chodzilo mi wlasnie o pacjentow z punktu TRZECIEGO, bo takich jest chyba
          najwiecej, w kazdym razie wyglada na to kiedy czyta sie pytania i odpowiedzi
          na forum Zdrowie.
    • maretina Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 19.05.04, 10:30
      uwazam, ze pacjent, ktory ma sie za lekarza i sam kuruje siebie i swoja rodzine
      jest grozny.
      ostatnio moja maz jechal karetka do pacjentki z objawami zawalu serca. byl
      wezwany ok 18. w domu pacjentki od jej syna 40-letniego dowiedzial sie,
      ze "mamusia czuje sie tak fatalnie od 10 rano". synek wie, ze to
      serce ,pogotowia nie widzial sensu wczesniej wzywac, bo by sobie poradzil sam.
      synek stawial, ze to stan przedzawalowy, bo on kiedys taki mial, to sie zna.
      zatem faszerowal mamusie od 10 rano do 18-tej lekami, ktore kiedys dal mu
      kardiolog.
      to cud i laska Boza, ze mamusia dozyla przyjazdu pogotowia.
      • vecka I jeszcze jedna uwaga... 20.05.04, 10:44
        Ciekwe Patryk, czemu skoro jesteś takim wspaniałym lekarzem i tak doświadczonym
        psychoterapeutą, to jeszcze nie pomogłes ani nie udzieliłeś żadnej rady zadnemu
        choremu czlowiekowi na forum "zdrowie" albo jakiemus czlowiekowi pograzonemu w
        depresji na forum "depresja". Jak widac Twoja jedyna specjalnoscia jest
        ukazywanie sie od czasu do czasu, zeby komus wrzucuc, natomist jesli chodzi o
        ta druga strone, to tak jakos ci nie idzie...
        • Gość: Patryk miłego dnia IP: *.oc.oc.cox.net 20.05.04, 19:06
          to jeszcze nie pomogłes ani nie udzieliłeś żadnej rady zadnemu
          >
          > choremu czlowiekowi na forum "zdrowie" albo jakiemus czlowiekowi pograzonemu
          w
          > depresji na forum "depresja".
          Bo "Patryk" to prywatna osoba-mogąca ulegać emocjom i dawać temu
          wyraz.Ani "Patryk-lekarz",ani "Patryk-psychoterapeuta" nie miałby do tego
          prawa,byłby nieprofesjonalny.
          Bo to jest podstawowa,nienaruszalna zasada:"Primum non nocere" i w
          psychoterapii i w medycynie.Jest b.niska granica błędu-którego na podstawie
          kilku zdań w wątku się nie uniknie.Jak nie za pierwszym,to dziesiątym razem.Nie
          udzielam porad w internecie,przez telefon,czy u cioci na imieninach.To jest
          skrajnie nieprofesjonalne!

          takim wspaniałym lekarzem i tak doświadczonym
          >
          > psychoterapeutą,
          To nie tobie oceniać.Pozwalając sobie na złośliwości,spodziewaj się zawsze co
          najmniej tego samego z drugiej strony.Ewentualnie ignorowania.

          P.S.
          "Kto wam- lekarze daje te wasze dyplomy?"
          Autor: vecka
          Data: 01.05.2004 11:22

          I w tym wątku znajdujemy:
          "witam,
          moze napisze kilka zdan o tym jak lekarze nie posiadaja elemntarnej
          wiedzy...jak wy lekarze konczycie ta medycyne? Jak to mozliwe?"

          "...Kochani lekarze....Wy wpedzacie ludzi do grobu!!!!!!1Jak taki ktos moze
          leczyc?"
          To teraz taka hipotetyczna sytuacja. Jako germanistka byłaś w Niemczech.I
          spotkałaś się z powszechną w pewnych środowiskach opinią np.
          "Polka? Polki to k...y,a Polacy to złodzieje!"
          Czy poczułaś sie tym dotknięta?Uznałaś rozmówcę za ograniczonego chama, czy
          raczej odpowiedziałaś "Tak,proszę pana.Wcale mnie pan nie obraził-bo:
          1.ma pan rację-to prawda,jestem taka jak w pańskiej opinii
          2.jestem inna i to mnie nie dotyczy

          "Rozumiem, ze ty mozesz byc inna i niekoenicznie taka jak czesc lekzry, ale nie
          badz hipokrytka...!!Nie umiesz sie po protu pogodzic ztym, ze twoi koledzy "po
          fachu" sa partczami czesto...Moj post nie byl kieroany konkretnie do Ciebie...,
          ja ciebie nie oskarzam o nic...Nie pisze, ze Connie nie umie leczyc i dziala na
          szkode pacjenta.."


          Odbieram cię cały czas jako autorkę napastliwego,obrazliwego w swoich
          założeniach wątku. Twoje wpisy oddają pewne cechy twojej osobowości i
          charakteru.Niektóre,jak np.otwartość na problemy innych ludzi i umiejętność
          silnego emocjonalnego zaangażowania są wartościowe.Na kilka innych mam brak
          tolerancji.
          • Gość: AGRYPA I Re: miłego dnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 19:46
            O widzę że znasz zwrot "PRIMUM NON NOCERE" ale jak pacjent nie ma kasy to kopa
            w dupę, czyli nie szkodzić lekarzowi.
            • Gość: Patryk Re: miłego dnia IP: *.oc.oc.cox.net 20.05.04, 20:49
              Gość portalu: AGRYPA I napisał(a):

              > O widzę że znasz zwrot "PRIMUM NON NOCERE" ale jak pacjent nie ma kasy to
              kopa
              > w dupę, czyli nie szkodzić lekarzowi.


              A co to ma do rzeczy?

              Porada za darmo:"Mniej buractwa w wypowiedziach!",honorarium możesz przeznaczyć
              na dowolnie wybrany szlachetny cel.
          • vecka Re: miłego dnia 20.05.04, 21:25
            Witam,
            owszem byłam w Niemczech, byłam w Austrii i doświadczyłam tego jak ekspedientka
            słysząc , ze rozmawiamy po polsku podeszla do nas i patrzyla nam sie na rece ...
            Powiedzialam jej:"Machen Sie sich bitte keine Sorgen,nicht alle Polen
            kaluen"(Prosze sie nie martwic, nie wszyscy Polacy kradną), na co pani mi
            odpowiedziala:"Ich weiss, aber die meisten klauen und deshalb mussen wir daruf
            achten".(Wiem,ale wiekszosc kradnie, dlatego musimy na to uwazac)
            I co mialam kobiete zlinczowac za to? Przeciez ma racje, Polacy to zlodzieje,
            czy tak nie jest?
            Oststnio mialam porzyjemnosc brac udzial w wymianie polsko -niemieckiej,
            przyjechli do nas Niemcy i jedena Niemka zostala okradziona...i co?
            Wiesz jak mi bylo za POlakow wstyd? Autentycznie, wstydzialm sie tego, ze
            jestem Polka...

            I pwoeim ci, ze nie mam za zle Niemcom jak sie patrza nam na rece w ich
            sklepach, bo ja bym sie na ich miejscu tez patrzyla..
            ama jak ide na rynek, to trzymam torebke przy sobie i rozgladam sie czy
            przypadkiem mi ktos nie buchnie portfela i taka jest rzeczywistosc...
            Tak samo z lekarzami, nie twierdze, ze kadzy lekarz to nieuk czy partacz,
            nigdzie tak nie napisalam, tylko, ze niestety nie tylko z moich wypowiedzi, ale
            takze z wypowiedzi na forum "zdrwie", tak jak i Vitalii np. wynika, ze zdarza
            sie, ze lekarze szkodzą pacjentowi.
            Ja mialam tego pecha , ze trafilam na tych wlasnie gorszych i czuje sie z tego
            tytulu pokrzywdzona i mam prawo sie tak czuc.Tak samo jak Niemiec ma prawo czuc
            sie pokrzywdzony, kiedy Polak go okradnie.
            Trzeba spojrzec po prostu obiektywnie i nie byc za wszelka cene upartym
            hipokryta.
            Pozdrawiam i nie badz taki zacietrzewiony w tej swojej postawie,
            bo gdybys stal po drugiej stronie i to ty bys tego doznal, gdyby to tobie noga
            np. zgnila tak jak Vitalii, to zapewne bys umial spojrzec sie nieco bardziej
            obiektywnie, a nie sie np. drwic z niej tak jak to robi Ala.

            A apropo tych porad, to mysle, ze przesadzasz, ze spokojnie mozna w wielu
            wypadkach poradzic komus cos...Zaznaczam, tutaj sie przez forum radzi , a nie
            leczy i to jest zasdnicza roznica...
        • Gość: komuna Re: I jeszcze jedna uwaga... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 22:52
          Chyba dlatego,ze nie jest szarlatanem i nie uzdrawia na odległość jak
          Kaszpirowski tylko musi zbadać pacjenta.
    • saba76 Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... 22.05.04, 17:27
      teraz lekaz 1 kontaktu nawt niemoze wystawic skierowania na Ktg tylko kardiolod
      bosz ja nielAATAM Z GŁUPOTAMI BO NIEMAM CZASU
      GORA 2X i to raz po skierowanie na leczenie endokrynologiczne-nadczynnosc
      tarczycy z guzem tarczycy, no i 2 jak jestem niedajboze i zadko chora.
      Z dziecmi tez dopiero wrazie koniecznosci jak zawodza DOMOWE sposoby - czosnek
      inchalacje syropki domowe i homopatia.
      Wiec nie nalealych bywalcow lekarza .
      Endokrynolog w tym roku jak bedze 3 x to bede skakac z radosci - malo limitow
      Stomatolog - prywatnie ,ale trzeba bo tam raczej niechodzi sie z byle czym
      Ginekolog - raz na badanie co roczne i prywatnie (antykoncepcja)
      Pediatra wrazie koniecznosci ostatnio tylko szczepienia i 3x w ciagu ubieglego
      roku z powodu choroby 2 dzieci

      CZY TO DUZO i z byle powodu?
    • Gość: mkol Re: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.04, 20:26
      HIHI. dzisiaj sąsiadka do sąsiadki obie po 70 -tce "wiesz lekarz mnie opieprzył
      bo nie byłam u niego już od 8 miesięcy. A po co ja mam do niego chodzić jak mi
      nic nie jest, co on jest głupi"
    • barbin Re: do Patryka... 26.05.04, 23:21
      Błagam. Nie dyskutuj więcej z Vecką. Perły między wieprze?
      • Gość: komuna Re: do Patryka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 00:04
        Vecka znów napisze,że to ja.:(
        • maretina Re: do Patryka... 27.05.04, 07:52
          Gość portalu: komuna napisał(a):

          > Vecka znów napisze,że to ja.:(
          spokojnie, teraz ma faze na moja osobe:). forum nie czytasz?:)
          • Gość: zzofia Wizyty u lekarzy w Szwecji. IP: *.ip-pluggen.com 31.05.04, 00:39
            Wlasnie przeczytalam, ze statystyczny Szwed chodzi do lekarza 2,8 razy na rok.
            Ciekawi mnie, co mowia statystyki na temat Polakow.
            • Gość: Zzofia Re: Wizyty u lekarzy w Szwecji. IP: *.ip-pluggen.com 02.06.04, 01:56
              Chodzi mu o statystyke. Prosze podac ile wizyt lekarskich przypada na
              statystycznego Polaka? Ciekawi mnie takie porownanie.
              • Gość: mkol Re: Wizyty u lekarzy w Szwecji. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.04, 07:08
                W moim przypadku 0,25 raza na rok.
                • Gość: Halina Re: Wizyty u lekarzy w Szwecji. IP: *.ip-pluggen.com 02.06.04, 13:22
                  W Twoim wypadku TAK. Ale przeczytaj listy innych...
                  Chodza od jednego do drugiego cennego (na zachodzie!) specjalisty, bo NIE
                  WIERZA, ze diagnoza wydana przez poprzedniego byla prawdziwa...

                  Czesto chodzi o naprawde drobiazgi; lekarz powiedzial ze "takie cos jest
                  normalne, wiele osob na to cierpi i nic na to nie mozna zrobic".

                  Po wizytach u czterech lekarzy wchodza na na net i dalej sie pytaja, bo
                  LEKARZE NIE WIEDZIELI CO TO JEST!

                  Nie rozumiem skad taki brak zaufania do lekarzy?
Pełna wersja