Dodaj do ulubionych

Dramat...lekarza i pacjentki?

12.09.11, 18:35
Prokuratura oskarżyła K. o nieumyślne narażenie pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez niezlecenie specjalistycznych badań, a także nieprawidłowe leczenie preparatem antykoncepcyjnym.

Prokuratura pyta m.in., czy lekarz leczył prawidłowo pacjentkę- " nie, nie leczył" odpowiadają biegli.

Lekarz gdy sie dowiedział, że sprawa została skierowana do prokuratury, przyszedł do pacjentki, przeprosił i zaproponował 20.tyś, żeby pacjentka wycofała sprawę , ale pacjentka sie na to nie zgodziła.
Swietne komentarze pod artykułem.
Jaka reakcja tu na forum? Zobaczymy!

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10270599,Dramat_chorej_na_raka_kielczanki__Lekarz_popelnil.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fe69e7816947fc&relation=parent&transport=fragment&frame=f3fb459f1c0952e
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 12.09.11, 19:00
      Dlatego, drogi Igorze, lekarze największe sukcesy odnoszą lecząc choroby, których nie ma. Gdy zaś pacjent zachoruje naprawdę, i to nie na nieżyt nosa, to ma pecha...
      • igor14141 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 12.09.11, 20:51
        oby.watel napisał:

        > Dlatego, drogi Igorze, lekarze największe sukcesy odnoszą l
        > ecząc choroby, których nie ma
        . Gdy zaś pacjent zachoruje naprawdę, i
        > to nie na nieżyt nosa, to ma pecha...

        Cześć moj drogi Obi, cieszę się ze jesteś!

        Tak w tym co piszą w tym artykule zalinkowanym przez Ciebie jest sporo racji.
        Jest jedno ale, czy widziałeś pacjenta z chorego na Alzheimera, tak zdiagnozowana została matka mojego znajomego właściwie sąsiada.
        Nawet nie mogę o tym pisać,w tej chorobie nie ma poprawy tylko jest coraz gorzej, cała rodzina 24 godz w pogotowiu. Z jednej strony dobrze że pracują na doskonaleniem metod leczenia, tylko to wykorzystywanie pacjenta..

        wracając do tematu wątku, jestem ciekawy czy kobieta leczyła sie prywatnie czy na NFZ.
        Lekarz - własciwie kanalia z tą swoją propozycją wycofania sprawy za takie pieniądze.

        "gdy już pacjent zachoruje naprawdę i to nie na nieżyt nosa to ma pecha"
        chciałoby się powiedzieć jak cholera!
        Ale zobacz co pisze lubiany przez nas lekarz:

        "Inaczej, czy sugerujesz, że każdemu należy fundować wizytę u onkologa?
        Ja byłbym za. Już dawno postulowałem hospitalizację każdego kataru na OIOM i to najlepiej w referencyjnej klinice ch. zakaźnych, bo jak wda się sepsa, to pacjent będzie miał większą szansę. Onkolog - bo może mieć nowotwór? Świetna koncepcja. Także jako dupochron. Kupuję to."

        Pozdrawiam.

        >
        • pct3 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 12.09.11, 21:34
          Ale zobacz co pisze lubiany przez nas lekarz:....

          No i co tym co napisałem sądzisz? Czyżbyś sądził że moja ironia jest znacznie przesadzona?
          Ja sądzę że nie. Każdy do onkologa! Każdy może mieć nowotwór - to głęboka prawda, naprawdę, zgadzam się z tym.
          • claratrueba Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 07:21
            Każdy do onkologa! Każdy może mieć nowotwór - to głęboka prawd
            > a, naprawdę, zgadzam się z tym.

            Czy onkolog jest potrzebny by wykonać badania markera ca-125? Wystarczy "zwykły" ginekolog i "zwykłe" skierowanie.
            Dwa lata temu to badanie było dostępne. Koszt -coś ok. 30 złotych.
            • pct3 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 09:16
              Czy onkolog jest potrzebny by wykonać badania markera ca-125? Wystarczy "zwykły" ginekolog i "zwykłe" skierowanie.

              No ale tam właśnie był "zwykły" ginekolog.
              Zupełnie czym innym jest niewłaściwa diagnostyka w tym konkretnym przypadku, a czym innym - nieustanne kreowanie atmosfery, że jeśli "coś" się pacjentowi stało a we wszechświecie "istnieje" badanie które ewentualnie mogło podpowiedzieć że to "coś" może się stać (choć nie było żadnych ku temu przesłanek), to winny jest lekarz bo "mógł zlecić a nie zlecił".
              Nie odnosisz wrażenia, że przypadki w których podejrzewać można winę lekarza to kropla w morzu przypadków opisywanych w mediach i na forach - i za każdym razem kiedy "coś" się stało winny miał być lekarz? Ten przypadek to jedno, a to że oskarża nas się o plamy na słońcu to drugie. Nawet jeśli faktycznie od czasu do czasu oskarża nas się o faktycznie zawinione plamy (krwi) na fartuchu, to nie zmienia to faktu naszego życia pod presją niewyobrażalnej, bezprecedensowej nagonki.
              • claratrueba Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 10:16
                Co do "kreowania atmosfery"- zgoda. Ale co proponujesz? Cenzurę?
                "Nagonka" na jakość leczenia to żadna polska specyfika. I wszędzie wynika z kiepskiej jakości bądź leczenia, bądź mediów. Lub obu. Czyli u nas.

              • igor14141 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 19:59
                pct3 napisał:

                > No ale tam właśnie był "zwykły" ginekolog.
                > Zupełnie czym innym jest niewłaściwa diagnostyka w tym konkretnym przypadku, a
                > czym innym - nieustanne kreowanie atmosfery, że jeśli "coś" się pacjentowi stał
                > o a we wszechświecie "istnieje" badanie które ewentualnie mogło podpowiedzieć ż
                > e to "coś" może się stać (choć nie było żadnych ku temu przesłanek), to winny j
                > est lekarz bo "mógł zlecić a nie zlecił"

                pct3 własnie ta niewłaściwa diagnostyka , ktora zdarza się bardzo często kreuje taką a nie inną atmosferę.Ty odbierasz to jako nagonkę- dla pacjentów to jest ostrzeżenie .

                > Nie odnosisz wrażenia, że przypadki w których podejrzewać można winę lekarza to
                > kropla w morzu przypadków opisywanych w mediach i na forach - i za każdym raze
                > m kiedy "coś" się stało winny miał być lekarz? Ten przypadek to jedno, a to że
                > oskarża nas się o plamy na słońcu to drugie.

                To są przypadki które ujrzały światło dzienne i dobrze się dzieje że nie są tematem tabu.
                Nie odbieraj tak wszystkich przypadków personalnie, nie obronisz całego środowiska lekarskiego. Ty jeden możesz być dobry a dziesięciu nie
                Mnie jedno zastanawia , ginekolog leczył pacjentkę około dwóch lat , bez wyrażnej poprawy.
                Dlaczego nie wysłał pacjentki na konsultacje do innego specjalisty tylko trwał przy swojej diagnozie?



                • imponeross niewlasciwa diagnostyka 18.09.11, 19:29
                  igor14141 napisał:

                  > pct3 napisał:
                  >
                  > > No ale tam właśnie był "zwykły" ginekolog.
                  > > Zupełnie czym innym jest niewłaściwa diagnostyka
                  ...

                  Nie zawsze jest mozliwa wlasciwa diagnostyka. Diagnostyka ma byc optymalna. W omawianym przypadku o ile dobrze pamietam z przeczytanego artykulu (link nie otwiera sie dzis) to lekarz w przychodni zlecil badania - mammografie i usg, i te badania byly bez zmian.
            • do.ki Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 15.09.11, 02:21
              > Czy onkolog jest potrzebny by wykonać badania markera ca-125? Wystarczy "zwykły
              > " ginekolog i "zwykłe" skierowanie.

              No wiec nie. Zarowno zlecenie CA-125 i podobnych badan, jak ich interpretacje nalezy zostawic onkologowi. Markery to nie jest szybki test na wykrywanie raka.
        • slav_ Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 12.09.11, 23:57
          > Jest jedno ale, czy widziałeś pacjenta z chorego na Alzheimera, tak zdiagnozowa
          > na została matka mojego znajomego właściwie sąsiada.

          przecież taka choroba nie istnieje!
          To tylko wymysł konowałów by się forsy nachapać
          powiedz sąsiadom albo poproś obywatela by do nich zadzwonił i im wytłumaczył bo żyją w nieświadomości i dają się wykorzystywać
          • oby.watel Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 09:37
            Alzheimera zdiagnozuje każdy lekarz wyposażony w kalkulator. Wystarczy, że odejmie od bieżącego roku rok urodzenia pacjenta. Jeśli wynik przekracza 60, a pacjent zapomniał koperty (z wynikami badań), to na bank alzheimer.
            • pct3 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 09:56
              pacjent zapomniał koperty (z wynikami badań),

              Kiedyś na tym forum był pewien gość, zmieniający często nicki, jednym z nich był "casio".
              On używał dokładnie tych samych chwytów stylistycznych jak powyżej.
              Powiało nostalgią.
              • barabara6 wspominek czas 13.09.11, 10:19
                a czy ktoś jeszcze pamięta "arona"? I jego wczasy w Grecji i terenówkę?
                • oby.watel Re: wspominek czas 13.09.11, 10:56
                  A czy ktoś jeszcze pamięta Gierka? Jego "pomożecie?" i "żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło dostatniej się"? To były złote czasy dla lekarzy, choć z kolei kapelani szpitalni teraz mają lepiej (od lekarzy).
              • igor14141 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 20:45
                pct3 napisał:

                > pacjent zapomniał koperty (z wynikami badań),
                >
                > Kiedyś na tym forum był pewien gość, zmieniający często nicki, jednym z nich by
                > ł "casio".
                > On używał dokładnie tych samych chwytów stylistycznych jak powyżej.
                > Powiało nostalgią.

                Oj pct3 nie bądż taki Sherlock Holmes, zapewniam Cię ,że obi to nie casio, ale jak dobrze pamiętam casio też dobrze pisał czego Tobie też nie można odmówić.
                Badż podejrzliwy w diagnostyce, dociekliwy to wyjdzie na dobre dla Ciebie jak i dla Twoich pacjentów. A kto jest kim w sieci?

                Ręczę za oby.watela, Twoja diagnoza jest błedna.

          • igor14141 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 19:37
            slav_ napisał:

            > > Jest jedno ale, czy widziałeś pacjenta z chorego na Alzheimera, tak zdiag
            > nozowa
            > > na została matka mojego znajomego właściwie sąsiada.
            >
            > przecież taka choroba nie istnieje!
            > To tylko wymysł konowałów by się forsy nachapać
            > powiedz sąsiadom albo poproś obywatela by do nich zadzwonił i im wytłumaczył bo

            > żyją w nieświadomości i dają się wykorzystywać

            slav- to nie jest teza obywatela, że taka choroba nie istnieje.
            Podał link z jakiej prasy to jest przedruk.
            To jest mały fragment tekstu - całość w watku oby.watela o starości.


            Istnieją liczne odmiany demencji, występujące zwłaszcza w podeszłym wieku, którym towarzyszą zaburzenia pamięci i zanik innych funkcji poznawczych. Jesienią nakładem wydawnictwa Kiepenheuer & Witsch ukaże się książka "Vergiss Alzheimer!" (Zapomnijcie o alzheimerze!). Dziennikarka Cornelia Stolze pokazuje w niej, że alzheimer nie jest chorobą, lecz „celowo powołanym do życia tworem, za pomocą którego można wzniecać obawy, aktywować środki finansowe na badania, przyspieszać bieg karier, zdrowych ogłaszać chorymi i sztucznie kreować olbrzymi rynek medykamentów". W końcu strach przed zanikiem pamięci uderza w czuły punkt starzejących się społeczeństw.

            Ten, komu za bardzo kojarzy się to z tanią sensacją, powinien zajrzeć do książki „The Myth of Alzheimer's" (Mit alzheimera) autorstwa renomowanego badacza demencji Petera Whitehouse'a. W rozdziale "Narodziny imperium alzheimera" autor opisuje, jak w trakcie jego kariery lekarskiej określenie stosowane do upośledzeń poznawczych zmieniało się ze „starości" poprzez „demencję starczą", „demencję starczą typu alzheimera", „chorobę Alzheimera i zaburzenia pokrewne" aż po obowiązującą obecnie „chorobę Alzheimera". Na „agresywnej medykalizacji procesu starzenia się umysłu" korzystają, zdaniem Whitehouse'a, instytucje badawcze, poszczególni naukowcy i przemysł medyczny, chociaż wszyscy oni wiedzą, że „jednostka chorobowa o nazwie alzheimer nie istnieje i mamy do czynienia z kompleksowym, z naukowego punktu widzenia nieprecyzyjnym, społecznym tworem, którego chyba nikt nigdy nie będzie w stanie wyleczyć".

            • slav_ Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 13.09.11, 20:01
              > akładem wydawnictwa Kiepenheuer & Witsch ukaże się książka "Vergiss Alzheimer!"
              > (Zapomnijcie o alzheimerze!). Dziennikarka Cornelia Stolze pokazuje w niej, że
              > alzheimer nie jest chorobą, lecz „celowo powołanym do życia tworem, za p
              > omocą którego można wzniecać obawy, aktywować środki finansowe na badania, przy
              > spieszać bieg karier, zdrowych ogłaszać chorymi i sztucznie kreować olbrzymi ry
              > nek medykamentów".

              Zapewne książka będzie będzie kreowana na bestseller a dziennikarka zarobi na niej sporo pieniędzy. Tak się to toczy. Jedni "sprzedają" chorobę Alzheimera a inni "sprzedają" negację jej istnienia.

              > aburzenia pokrewne" aż po obowiązującą obecnie „chorobę Alzheimera". Na &
              > #8222;agresywnej medykalizacji procesu starzenia się umysłu" korzystają, zdanie
              > m Whitehouse'a, instytucje badawcze, poszczególni naukowcy i przemysł medyczny,

              Aby nie poddawać się "agresywnej medykalizacji procesu starzenia" wystarczy zaakceptować proces starzenia, nie chodzić do lekarza i nie brać leków.

              > chociaż wszyscy oni wiedzą, że „jednostka chorobowa o nazwie alzheimer n
              > ie istnieje i mamy do czynienia z kompleksowym, z naukowego punktu widzenia nie
              > precyzyjnym, społecznym tworem, którego chyba nikt nigdy nie będzie w stanie wy
              > leczyć".

              "chyba"? bardzo optymistyczne podejście
              • practicant Znowu:) 14.09.11, 00:27
                Igorku, jak Ty coś czasem...strzelisz...:)
                To teraz negujemy istnienie choroby alzheimera?:)B-amyloid, apo-E, czy lipofuscyna to oczywiście międzynarodowy spisek patomorfologów. W końcu, oni przecież tyyyle zarabiają na tych receptach na leki dla chorych na alzheimera:)
                Mówiąc językiem ludu: żal dupę ściska.
                • oby.watel Znowu chodzi o kasę 14.09.11, 10:21
                  Procesowi starzenia nie można zapobiec, ale można go spowolnić za pomocą eliksiru młodości. Nie ma leku, cofającego, lub chociaż zatrzymującego postęp "choroby". "Leczenie" farmakologiczne koncentruje się na objawowym leczeniu zaburzeń pamięci i funkcji poznawczych.

                  21 września jest Światowym Dniem Choroby Alzheimera. Tego dnia organizacje na całym świecie zwracają uwagę swoich rządów na sytuację chorych i ich rodzin. Dlaczego poważne firmy pracują nad "lekiem" na demencję starczą zwaną "chorobą" i domagają się refundacji bezwartościowych medykamentów? Szacuje się, że na "chorobę alzheimera" zapada ok 30% populacji. Miesięczny koszt "kuracji" to 400-500 zł. Jest się o co bić.
                • igor14141 Re: Znowu:) 14.09.11, 16:17
                  practicant napisał:

                  > Igorku, jak Ty coś czasem...strzelisz...:)
                  > To teraz negujemy istnienie choroby alzheimera

                  Practicanciku , gdzie ja coś neguję?

                  Czytać nie potrafisz, czytasz odwrotnie?

                  No tak ale jak Ty strzelisz to " klękajcie pacjenci"

                  " Na medycynę idzie się nie po to żeby leczyć. ale żeby zarabiać kasiorę i cieszyć się prestiżem.
                  Tak było od zawsze i bedzie."
                  Tak bedzie do czasu aż wpadniesz , znajdzie się pacjent który Ci pokaże i kasiorkę i prestiż.
                  Jedna sprawa i po kasiorce i prestiżu.
          • loraphenus Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 18.09.11, 19:28
            slav_ napisał:

            > przecież taka choroba nie istnieje!
            > To tylko wymysł konowałów by się forsy nachapać

            podobnie jak nie istnieją takie choroby jak cukrzyca ( to wymysł konowalskiej mafii chcącej sprzedawać insulinę, której nikt nie potrzebuje) oraz nadciśnienie tętnicze.

            Z nadciśnieniem to już w ogóle przegięcie, lobby mafijne sobie ubzdurało, że jakaś tam wartośc jest nieprawidłowa i faszeruje ludzi lekami.

            a ostatnio mafia wymyśliła sobie nadciśnienie płucne, tej choroby także nie ma...

    • imponeross odszkodowanie 13.09.11, 23:14
      igor14141 napisał:

      > Prokuratura oskarżyła K. o nieumyślne narażenie pacjentki na bezpośrednie nieb
      > ezpieczeństwo utraty życia poprzez niezlecenie specjalistycznych badań, a także
      > nieprawidłowe leczenie preparatem antykoncepcyjnym.
      >
      > Prokuratura pyta m.in., czy lekarz leczył prawidłowo pacjentkę- " nie, nie lecz
      > ył" odpowiadają biegli.
      >
      > Lekarz gdy sie dowiedział, że sprawa została skierowana do prokuratury, przysze
      > dł do pacjentki, przeprosił i zaproponował 20.tyś, żeby pacjentka wycofała spra
      > wę , ale pacjentka sie na to nie zgodziła.
      > Swietne komentarze pod artykułem.
      > Jaka reakcja tu na forum? Zobaczymy!
      >
      > <a href="wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10270599,Dramat_chorej_na_raka_kielczanki__Lekarz_popelnil.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fe69e7816947fc&relation=parent&transport=fragment&frame=f3fb459f1c0952e" target="_blank" rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10270599,Dramat_chorej_na_raka_kielczanki__Lekarz_popelnil.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fe69e7816947fc&relation=parent&transport=fragment&frame=f3fb459f1c0952e</a>

      Trudno wywnioskowac z powyzszego opisu na czym tu polegal blad medyczny i czy on rzeczywiscie byl. Bledy medyczne beda sie zdarzac zawsze. Powinien byc sprawny system wyplacania pacjentom odszkodowan. Lekarz, ktory spowodowal blad nieumyslnie nie powienien byc specjalnie pociagany doi odpowiedzialnosci, chyba ze sprawa wyglada na razace zaniedbanie.
      • cccykoria Re: odszkodowanie 14.09.11, 07:15
        imponeross napisał:

        > igor14141 napisał:
        >
        > > Prokuratura oskarżyła K. o nieumyślne narażenie pacjentki na bezpośredni
        > e nieb
        > > ezpieczeństwo utraty życia poprzez niezlecenie specjalistycznych badań, a
        > także
        > > nieprawidłowe leczenie preparatem antykoncepcyjnym.
        > >
        > > Prokuratura pyta m.in., czy lekarz leczył prawidłowo pacjentkę- " nie, ni
        > e lecz
        > > ył" odpowiadają biegli.
        > >
        > > Lekarz gdy sie dowiedział, że sprawa została skierowana do prokuratury, p
        > rzysze
        > > dł do pacjentki, przeprosił i zaproponował 20.tyś, żeby pacjentka wycofał
        > a spra
        > > wę , ale pacjentka sie na to nie zgodziła.
        > > Swietne komentarze pod artykułem.
        > > Jaka reakcja tu na forum? Zobaczymy!
        > >
        > > <a href="<a href="wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10270599,Dramat_chorej_na_raka_kielczanki__Lekarz_popelnil.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fe69e7816947fc&relation=parent&transport=fragment&frame=f3fb459f1c0952e"" target="_blank" rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10270599,Dramat_chorej_na_raka_kielczanki__Lekarz_popelnil.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fe69e7816947fc&relation=parent&transport=fragment&frame=f3fb459f1c0952e"</a> target="_blank" rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10270599,Dramat_chorej_na_raka_kielczanki__Lekarz_popelnil.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fe69e7816947fc&relation=parent&transport=fragment&frame=f3fb459f1c0952e</a>
        >
        > Trudno wywnioskowac z powyzszego opisu na czym tu polegal blad medyczny i czy o
        > n rzeczywiscie byl. Bledy medyczne beda sie zdarzac zawsze. Powinien byc sprawn
        > y system wyplacania pacjentom odszkodowan. Lekarz, ktory spowodowal blad nieumy
        > slnie nie powienien byc specjalnie pociagany doi odpowiedzialnosci, chyba ze sp
        > rawa wyglada na razace zaniedbanie.

        zdecydowanie błąd diagnostyczny na nierozpoznaniu istniejącej choroby pacjentki co doprowadzilo (wiadomo ) bez dwóch zdań..
        • imponeross Re: odszkodowanie 18.09.11, 18:48
          cccykoria napisała:

          ...
          > > Trudno wywnioskowac z powyzszego opisu na czym tu polegal blad medyczny i
          > czy o
          > > n rzeczywiscie byl. Bledy medyczne beda sie zdarzac zawsze. Powinien byc
          > sprawn
          > > y system wyplacania pacjentom odszkodowan. Lekarz, ktory spowodowal blad
          > nieumy
          > > slnie nie powienien byc specjalnie pociagany doi odpowiedzialnosci, chyba
          > ze sp
          > > rawa wyglada na razace zaniedbanie.
          >
          > zdecydowanie błąd diagnostyczny na nierozpoznaniu istniejącej choroby pac
          > jentki co doprowadzilo (wiadomo ) bez dwóch zdań..

          Nie wiem, nie otwiera sie juz link do podanego artykulu. Nie pamietam, w kazdym razie z informacji w artykule nie wynikalo jednoznacznie, kto popelnil blad i na czym on polegal. W kazdym razie nie bylo chyba umyslnego bledu czy razacego zaniedbania. Pacjentce powinno nalezec sie odszkodowanie, jesli to prawda, ze nie rozpoznano istniejacej choroby, chociaz mozna to bylo zrobic. Chorobe rozumiem rozpoznano, ale za pozno. Nie kazda istniejaca chorobe da sie zreszta rozpoznac na czas.
    • nunia01 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 14.09.11, 12:51
      > Jaka reakcja tu na forum? Zobaczymy!

      A forum dyskutuje istnienie demencji.

      Chyba trzeba studia medyczne skończyć żeby taki rozwój wątku przewidzieć? A wchodziłam z nadzieją na ciekawą dyskusję 'w temacie'.
      • igor14141 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 14.09.11, 16:27
        nunia01 napisała:

        > > Jaka reakcja tu na forum? Zobaczymy!
        >
        > A forum dyskutuje istnienie demencji.
        >
        > Chyba trzeba studia medyczne skończyć żeby taki rozwój wątku przewidzieć? A wch
        > odziłam z nadzieją na ciekawą dyskusję 'w temacie'.

        Moja Droga nuniu ,a cóż Tobie przeszkodziło wpisać jakiś światły komentarz?
        Link do artykułu podany,w watku wyjsciowym jest komentarz,
        Demencja wyskoczyła tak przy okazji, leczenia chorób które z racji wieku są nieuleczalne.
        W podanym materiale chodzi o to , czy kobieta miałaby szanse na "zdrowie? czy diagnoza lekarza była słuszna, czy lekarz popełnił błąd?

        • oby.watel Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 14.09.11, 16:43
          Droga Niunia miała nadzieję, że merkantylitis lekarski (branżowa odmiana alzheimera) nie przeszkodzi lekarzom w wątku o dramacie lekarza i pacjentki wypowiadać się na temat dramatu lekarza i pacjentki, a nie opowiadać o fikcyjnej chorobie, o której mowa w innym wątku. Ale ta przypadłość uniemożliwia rozmowy na poruszany temat, czego dowodem wątek o niekompetencji i sprawiedliwości, w którym opowiadali o zarobkach.
          • slav_ Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 14.09.11, 18:02
            > ć się na temat dramatu lekarza i pacjentki, a nie opowiadać o fikcyjnej chorobi
            > e, o której mowa w innym wątku.

            Ciekawe któż to perfidnie wrzucił wątek "Alzheimera i innych fikcyjnych chorób" w ten wątek??
            No kto?
            • oby.watel Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 14.09.11, 18:32
              Ciekawe któż dał się złapać jak mucha na lep i skwapliwie podchwycił wątek "Alzheimera i innych fikcyjnych chorób" w tym wątku??
              • slav_ Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 14.09.11, 23:31
                1. przysłowie "uderz w stół..." działa !

                > Ciekawe któż dał się złapać jak mucha na lep i skwapliwie podchwycił wątek "Alz
                > heimera i innych fikcyjnych chorób" w tym wątku??

                2. tu odpowiedź jest równie prosta - biedny igor...
                • oby.watel Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 15.09.11, 00:09
                  Przysłowie działa? A mnie się o uszy obiło powiedzenie w stylu "prawdomówny jak lekarz". Bowiem to Slav dał się złapać jak owad na lep Igora. A skoro już mowa o prawdomówności i jej siostrze uczciwości, to nawet Fundusz Zdrowia nie wierzy, że to przymioty cechujące środowisko medyczne i wymaga by po różowe recepty pozwalające wypisać silniejsze środki przeciwbólowe lekarze występowali do NFZ...
                  • slav_ Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 15.09.11, 01:53
                    Znów zmieniasz temat?
                    Sam zatrollowałes wątek tym Alzheimerem i wpuściłeś w to igora co widać jak na dłoni z następstwa postów a teraz masz pretensje.

                    >A mnie się o uszy obiło powiedzenie w stylu "prawdomówny jak
                    > lekarz".

                    Nie znam, zacytuj w całości.

                    > a o prawdomówności i jej siostrze uczciwości, to nawet Fundusz Zdrowia nie wier
                    > zy, że to przymioty cechujące środowisko medyczne i wymaga by po różowe recepty
                    > pozwalające wypisać silniejsze środki przeciwbólowe lekarze występowali do NFZ

                    O Jezu, Jezu jak mi przykro chyba się popłaczę albo seppuku popełnię z powodu tych różowych recept!

                    A tak w ogóle to leczenie bólu w Polsce "leży".
                    No ale skoro mamy takich nieuczciwych lekarzy to lepiej trzymać ich z dala od narkotyków bo zajmą się dilerką.

                    Na marginesie - powszechne oskarżenia o nieuczciwość są powodem braku angażowania się lekarzy w różne procesy decyzyjne czy opiniodawcze czy cokolwiek innego poza zakresem obowiązków. Np. ostatnio nie można było znaleźć żadnych lekarzy chętnych do udziału w komisji przetargowej na sprzęt medyczny aby ten sprzęt ocenili i zaopiniowali.
                    Brak angażowania się gwarantuje brak oskarżeń o nieuczciwość.
                    Brak różowych recept gwarantuje brak oskarżeń o nieuczciwość w ordynacji leków przeciwbólowych narkotycznych.
                    • oby.watel Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 15.09.11, 12:01
                      Bloczki różowych recept tym różnią się od tradycyjnych białych, że mają kopię, która musi pozostać u lekarza do ewentualnej kontroli. Wypisanie choremu leku na różowej recepcie nie jest co prawda formalizmem nie do pokonania (potrzebny jest jedynie specjalny wniosek do NFZ), jednak świadomość, że Fundusz bierze te druki pod lupę i kontroluje je ze szczególną starannością, zniechęca do zawracania sobie głowy całą procedurą. Zresztą aby ubiegać się o różowe bloczki wymagana jest też zgoda dyrektora poradni, a nieraz właśnie ją najtrudniej uzyskać.

                      Morfinofobia, panująca nadal wśród medyków, wpędza chorych w otchłań, z której potem trudno ich wydobyć - specjalistów potrafiących zastosować właściwą kurację mamy w Polsce dużo mniej niż lekarzy rodzinnych i o wiele trudniej się do nich dostać.

                      Wypromowana przez Polskie Towarzystwo Badania Bólu moda na posiadanie tytułu „Szpital bez bólu" (do tej pory nadano go 87 placówkom, ubiega się o to kolejnych 66, podczas gdy w kraju mamy 700 szpitali!) sprawia wrażenie, jakby walka z bólem przestała być szeroko praktykowanym standardem, a stała się usługą luksusową. Jacek Paszkiewicz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, odnosząc się do wniosku, by premiować finansowo szpitale posiadające stosowny certyfikat, uznał ten pomysł za chybiony: „Idąc tym tropem, NFZ powinien płacić ekstra za tamowanie krwawienia podczas operacji i za każdą czynność lekarską oddzielnie. Zastanawiające, że trzeba aż certyfikatu, by mieć pewność, że lekarze prawidłowo uśmierzają ból. Przecież to powinno być codzienną praktyką w każdym szpitalu".

                      Tragedią jest to, że Jacek Paszkiewicz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, wraz z Ewą Kopacz, minister zdrowia, chętnie mówią jak powinno być, ale niewiele robią, żeby było.
                • igor14141 Re: Dramat...lekarza i pacjentki?slav 15.09.11, 18:37
                  slav_ napisał:

                  > 1. przysłowie "uderz w stół..." działa !
                  >
                  > > Ciekawe któż dał się złapać jak mucha na lep i skwapliwie podchwycił wąte
                  > k "Alz
                  > > heimera i innych fikcyjnych chorób" w tym wątku??
                  >
                  > 2. tu odpowiedź jest równie prosta - biedny igor

                  No nie wiem czy ta odpowiedż jest taka prosta? Czy to ja polemizuję z autorem tekstu
                  Autor: slav

                  > akładem wydawnictwa Kiepenheuer & Witsch ukaże się książka "Vergiss Alzheimer!"
                  > (Zapomnijcie o alzheimerze!). Dziennikarka Cornelia Stolze pokazuje w niej, że
                  > alzheimer nie jest chorobą, lecz „celowo powołanym do życia tworem, za p
                  > omocą którego można wzniecać obawy, aktywować środki finansowe na badania, przy
                  > spieszać bieg karier, zdrowych ogłaszać chorymi i sztucznie kreować olbrzymi ry
                  > nek medykamentów".

                  Zapewne książka będzie będzie kreowana na bestseller a dziennikarka zarobi na niej sporo pieniędzy. Tak się to toczy. Jedni "sprzedają" chorobę Alzheimera a inni "sprzedają" negację jej istnienia.

                  > aburzenia pokrewne" aż po obowiązującą obecnie „chorobę Alzheimera". Na &
                  > #8222;agresywnej medykalizacji procesu starzenia się umysłu" korzystają, zdanie
                  > m Whitehouse'a, instytucje badawcze, poszczególni naukowcy i przemysł medyczny,

                  Aby nie poddawać się "agresywnej medykalizacji procesu starzenia" wystarczy zaakceptować proces starzenia, nie chodzić do lekarza i nie brać leków.

                  > chociaż wszyscy oni wiedzą, że „jednostka chorobowa o nazwie alzheimer n
                  > ie istnieje i mamy do czynienia z kompleksowym, z naukowego punktu widzenia nie
                  > precyzyjnym, społecznym tworem, którego chyba nikt nigdy nie będzie w stanie wy
                  > leczyć".

                  "chyba"? bardzo optymistyczne podejście

                  ja Ci podrzuciłem fragment tekstu,nie musiałeś z nim dyskutować.
                  Twój wybór!



        • nunia01 Re: Dramat...lekarza i pacjentki? 15.09.11, 09:29
          > Moja Droga nuniu ,a cóż Tobie przeszkodziło wpisać jakiś światły komentarz?

          > Link do artykułu podany,w watku wyjsciowym jest komentarz,

          A wyobraź sobie, że mój komentarz, a nawet dwa znajdują się pod artykułem. Możesz nawet ocenić ich światłość. Tylko, że tam dyskusja toczy się na zasadzie, a znajoma mojej znajomej miała taki przypadek, a ja (naiwnie jak widać) liczyłam, że lekarze napiszą coś mądrego.
          Na temat istnienia demencji wypowiadać się nie będę - nie mam doświadczenia ani pośredniego ani bezpośredniego, a o znajomych znajomej pisać nie będę.

          > Demencja wyskoczyła tak przy okazji, leczenia chorób które z racji wieku są nie
          > uleczalne.
          Czyżby nowotwór jajnika z racji wieku nie był uleczalny?

          > W podanym materiale chodzi o to , czy kobieta miałaby szanse na "zdrowie? czy d
          > iagnoza lekarza była słuszna, czy lekarz popełnił błąd?
          W mojej ocenie pacjentka miała szansę, ale padła 'ofiarą' tego, że 'zazwyczaj takie guzy to nic poważnego'. Problem zaczyna się wtedy kiedy jest inaczej niż zazwyczaj. Pacjentki z nowotworem jajnika zazwyczaj diagnozuje się przez przypadek albo latami odsyła się je od ginekologa, do gastrologa, a bywa, że i do psychiatry. Lekarze owi, mają zazwyczaj zwyczaj lekceważenia niestepujących objawów niespecyficznych. I również zazwyczaj brak wiedzy aby taki nowotwór rozpoznać. Ale pomimo tego są pacjentki, które cieszą się zdrowiem a nie tylko życiem, po prawidłowo przeprowadzonej terapii.
          Swoją drogą jak długo można komuś podawać hormony, które nie powodują wchłonięcia się zmian - na mnie nikt nie próbował dłużej niż 2 miesiące. Później chyba warto już rozważyć inne metody leczenia i głębszą diagnostykę?
    • oby.watel Dramat... pacjentki? 17.09.11, 14:15
      Sześć dni po narodzinach sąd odebrał dziecko rodzinie Szwaków z Błot Wielkich w Wielkopolsce, tłumacząc to bałaganem w domu, nieporadnością rodziców i ''prawdopodobnym upośledzeniem matki''. Szwaków wsparli sąsiedzi, proboszcz, sołtys, szkoła i opieka społeczna, interweniował rzecznik praw dziecka. Mała Róża wróciła do domu. Ale podczas porodu w szpitalu w Szamotułach lekarze wysterylizowali matkę Róży. Gdy była w narkozie po cesarskim cięciu, przecięli jej jajowody. Wioletta Szwak dowiedziała się o tym dopiero w domu po przeczytaniu wypisu. W szpitalu podpisała zgodę na ewentualne rozszerzenie zabiegu, jeśli pojawią się komplikacje, a jej życie i zdrowie będą zagrożone. Lekarze tłumaczyli potem, że macica była uszkodzona i przy następnym porodzie mogłaby pęknąć. Ale przyznali też, że w tamtej chwili sterylizacja życia nie ratowała. Kiedy lekarzy zacytowała ''Gazeta'', poznańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie bezprawnego pozbawienia płodności. Dwukrotnie jednak je umorzyła. Wtedy do sądu prywatny akt oskarżenia skierowała Wioletta Szwak. Jednak sąd w Szamotułach nawet nie rozpoczął procesu. W poniedziałek na niejawnym posiedzeniu umorzył postępowanie. Prawo przewiduje taką możliwość, gdy dla sądu jest oczywiste, że nie doszło do przestępstwa.

      Sędzia uzasadnia: 'Nie można zakładać, że będzie stosowała ona skuteczne metody zapobiegania ciąży. Wynika to zdaniem sądu z braku przede wszystkim u Wioletty Szwak, a także jej partnera (...) świadomości w zakresie planowania potomstwa i ewentualnego przestrzegania zasad dotyczących tego planowania. Sędzia tłumaczy: to była dziewiąta ciąża Wioletty Szwak, a psycholog stwierdził u niej ''poziom sprawności intelektualnej na poziomie dolnej granicy upośledzenia umysłowego w stopniu lekkim''. Odwołuje się też do zeznań Władysława Szwaka, który powiedział, że ich córka z ostatniego porodu była dzieckiem planowanym, a jego żona - przez fakt, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci - została okaleczona. ''Taka postawa Władysława Szwaka oznaczałaby w ocenie sądu, w przypadku dalszej płodności Wioletty.

      A może lekarze nie chcieli być postawieni pod ścianą w przypadku, gdyby kobieta zaszła ponownie w ciążę zagrażającą bezpośrednio jej życiu? Może uznali, że zwykły obywatel w naszej Polskiej Rzeczypospolitej Katolickiej w konfrontacji z fanatykami nie ma najmniejszych szans, a w jego obronie nie stanie żadna instytucja państwowa, a już na pewno nie wymiar sprawiedliwości? Tak czy owak jeśli chodzi o poczęcie, ciążę, ogólnie - dupę - to co by lekarz nie zrobił i tak w końcu będzie miał sprawę i wyląduje w sądzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka