Dodaj do ulubionych

Dla dobra dziecka?

27.10.11, 10:55
"pan doktor" popchnął moja córkę tak, ze upadła na lezankę, potraktował ja jak rzecz....

"Nie musiałem zajmować się tym dzieckiem w ogóle- mówi ortopeda.
Kogo winić za naganne zachowanie lekarza? system? niskie zarobki?
Czy szybki kurs w zakresie komunikacji z pacjentem pomoże takiemu lekarzowi?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10543593,Lekarz_krzyczal_i_popychal__Dla_d
Obserwuj wątek
    • 0.9_procent Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 13:06
      1. Nie znaleziono strony o podanym adresie.

      2. Już dawno pisałem, że chętnie widziałbym kamerę w gabinecie. Można by skonfrontować zdanie mamusi z nagraniem. Jeśli napiszę, że w przed wysłaniem postu wyłania się z ekranu ręka snajpera z gumką i gumuje mi z ekranu połowę tekstu, to też uwierzysz na słowo?
      • igor14141 Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 14:04
        0.9_procent napisał:

        > 1. Nie znaleziono strony o podanym adresie.
        >
        > 2. Już dawno pisałem, że chętnie widziałbym kamerę w gabinecie. Można by skonfr
        > ontować zdanie mamusi z nagraniem. Jeśli napiszę, że w przed wysłaniem postu w
        > yłania się z ekranu ręka snajpera z gumką i gumuje mi z ekranu połowę tekstu, t
        > o też uwierzysz na słowo?


        Nie wiem dlaczego strona u Ciebie sie nie otwiera, ale możesz sobie znależć w wyszukiwarce podając słowa kluczowe i cały artykuł Ci się wyświetli.

        ),9procent - co do ręki snajpera w to akurat Ci uwierzę na słowo!

        Dlaczego lekarz twierdzi ,ze nie musiał pomagać temu dziecku?

        Po co zlecał rtg?

        A w gipsowni z Ewą została babcia. Mamę wyproszono.

        -" Po chwili jednak usłyszałam podniesiony głos lekarza Magnuszewskiego i zawołano mnie z powrotem do środka. Zobaczyłam, że babcia trzyma na rękach płaczącą Ewę, której puchła nóżka. Lekarz w tym czasie zdjął rękawiczki chirurgiczne, rzucił nimi i krzyczał. Że on "nie ma obowiązku przyjmowania dziecka i pomagania mu, może wypisać skierowanie do DSK, a tam poskładają pod narkozą i tydzień nie zobaczymy córki, bo ją zostawią na obserwacji". Dodał jeszcze, mówiąc bardzo podniesionym tonem: "Babcia ma wyjść, bo nic nie będę robił". Na sugestię, że babcia jest lekarzem i naprawdę wie, jak się zachować w takiej sytuacji, ogromnie się zdenerwował i zagroził, że nic nie będzie robił."

        Wiem ,ze obsługa takiego małego pacjenta jest bardzo trudna, ale lekarz powinien opanować sytuację. Obecność rodziców nie raz jest przydatna w innych sytuacjach utrudniajaca pracę lekarzowi.
        To była przychodna dla dzieci, wszystko wskazuje ,że lekarz miał kontakty z małymi pacjentami.
        Wniosek - do lekarza z dzieckiem tylko ojciec lub dziadek.
        Bardzo ciekawe komentarze pod artykułem w tym spora czesc komentarzy lekarzy.
        Jeden jest bardzo charakterystyczny.


        • igor14141 Re:Lekarz krzyczał i popychał dla dobra dziecka 27.10.11, 14:19
          Można i tak!

          Nowa terapia opracowana przez polskich lekarzy.
          • igor14141 Re:Działający link. 27.10.11, 14:49
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10543593.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1d2e0
        • 0.9_procent Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 18:42
          igor14141 napisał:

          > Nie wiem dlaczego strona u Ciebie sie nie otwiera, ale możesz sobie znależć w w
          > yszukiwarce podając słowa kluczowe i cały artykuł Ci się wyświetli.
          Ja też nie widziałem po co zamieściłeś nie działający link. Teraz już wiem. Żebym mógł sobie poszukać w wyszukiwarce.

          > ),9procent - co do ręki snajpera w to akurat Ci uwierzę na słowo!
          Nie mam wątpliwości że uwierzysz w każdą bzdurę, jeśli w danym momencie będzie to dla ciebie wygodne.

          > Dlaczego lekarz twierdzi ,ze nie musiał pomagać temu dziecku?
          Bo dzieci leczy chirurg dziecięcy. Ortopeda nie ma obowiązku przyjmować dzieci. I nie sądzę, by ten ortopeda zdecydował się jeszcze kiedyś na przyjmowanie dziecka.

          > Po co zlecał rtg?
          A po co się zleca RTG przy podejrzeniu, a nawet jednoznacznym rozpoznaniu klinicznym?

          > A w gipsowni z Ewą została babcia. Mamę wyproszono.
          Straszne. Brakowało jeszcze ojca, drugiej babci, dziadków i chrzestnych.
          Może odpowiesz co mieli robić w gipsowni?

          > -" Po chwili jednak usłyszałam podniesiony głos lekarza Magnuszewskiego i zawoł
          > ano mnie z powrotem do środka. Zobaczyłam, że babcia trzyma na rękach płaczącą
          > Ewę, której puchła nóżka.
          O ile się znam na ortopedii to przy złamaniach zwykle jest obrzęk (znaczy "puchnie" jak to fachowo określiła babcia - lekarz). No chyba że dziecko było uczulone na lateks z rękawiczek.

          > Lekarz w tym czasie zdjął rękawiczki chirurgiczne, rz
          > ucił nimi i krzyczał. Że on "nie ma obowiązku przyjmowania dziecka i pomagania
          > mu, może wypisać skierowanie do DSK, a tam poskładają pod narkozą i tydzień nie
          > zobaczymy córki, bo ją zostawią na obserwacji".
          I to jest sedno sprawy. Głupi ortopeda pewnie chciał zaopatrzyć dzieciaka, zamiast z troską wypisać skierowanie. I... wdepnął w g.ówno. Myślę, że więcej tego nie zrobi.

          > Dodał jeszcze, mówiąc bardzo p
          > odniesionym tonem: "Babcia ma wyjść, bo nic nie będę robił". Na sugestię, że ba
          > bcia jest lekarzem i naprawdę wie, jak się zachować w takiej sytuacji, ogromnie
          > się zdenerwował i zagroził, że nic nie będzie robił."
          Wielokrotnie zaopatrywałem dzieci. I za każdym razem kląłem w duchu na swoją głupotę. Toksyczne mamusie i jeszcze bardziej toksyczne babcie zawsze wiedzące lepiej potrafią doprowadzić do szału świętego. Nie twierdzę, że wszystkie takie są, ale jednak przeważają.
          A stwierdzenie "babcia jest lekarzem i naprawdę wie, jak się zachować w takiej sytuacji" wyjaśnia w zasadzie wszystko. Skoro jest lekarzem i "naprawdę wie" to po kiego wała wiozła dzieciaka do wrednego ortopedy zamiast sama założyć mu gips? To nie jest takie trudne, opaski można spokojnie kupić w aptece.

          > Wiem ,ze obsługa takiego małego pacjenta jest bardzo trudna, ale lekarz powinie
          > n opanować sytuację.
          4 letniemu dziecku ciężko wytłumaczyć, że udzielanie pomocy przez chirurga zwykle jest bolesne. O ile można jeszcze nad dzieckiem zapanować, to nad "wiedzącą lepiej" toksyczną rodziną zwykle nie.

          > Obecność rodziców nie raz jest przydatna w innych sytuacja
          > ch utrudniajaca pracę lekarzowi.
          Rzadko. Najczęściej wręcz przeciwnie. Co zresztą znajduje potwierdzenie w słowach ortopedy: "Nikogo nie popychałem, nie krzyczałem. To raczej te panie się tutaj awanturowały. Zarzuciły mi, że popycham, a ja tylko przytrzymywałem dziewczynkę, aby nie wstawała z leżanki. Nie zgodziłem się na to, aby były przy nastawianiu i gipsowaniu. Z doświadczenia wiem, że dziecko się uspokaja, kiedy nie ma rodziców. Tu pracują pielęgniarki, które potrafią zagadać dziecko, uspokoić. Maluch, jak widzi mamę, to się wyrywa. To, że w gabinecie dziecko zostaje samo, to jest tylko dla jego dobra "
          I co igorku? Na jakiej podstawie mam uważać, że prawdą jest to co mówi rodzina pacjentki a nie lekarz? Jeszcze raz powtarzam. Zapis z kamery. Z dźwiękiem. Ucieszyłbym się gdyby taką zamontowano w moim gabinecie, choćby jutro.

          > To była przychodna dla dzieci, wszystko wskazuje ,że lekarz miał kontakty z mał
          > ymi pacjentami.
          Nie ma specjalizacji „ortopeda dziecięcy”.

          > Wniosek - do lekarza z dzieckiem tylko ojciec lub dziadek.
          Oczywiście. Konowałowi trzeba przypier.dolić. Albo jeszcze lepiej oblać kwasem. Prawda igorku?

          > Bardzo ciekawe komentarze pod artykułem w tym spora czesc komentarzy lekarzy.
          > Jeden jest bardzo charakterystyczny.
          Przykro mi igorku. Nie pisałem komentarzy pod artykułem jeśli to sugerujesz.
          • oby.watel Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 19:43
            0.9_procent napisał:

            > Bo dzieci leczy chirurg dziecięcy. Ortopeda nie ma obowiązku przyjmować dzieci.
            > I nie sądzę, by ten ortopeda zdecydował się jeszcze kiedyś na przyjmowanie dzi
            > ecka.

            Lekarz z pokorą przyjmuje tylko swoją dolę.
          • igor14141 Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 20:29
            Procentowy co Ty bredzisz!
            To była przychodnia dla dzieci, prywatna.Priama.Med.
            Skandalicznego zachowania lekarza nic nie tłumaczy. sześć lat studiów, roczny staż i kilka lat specjalizacji nie upoważnia do takiego traktowania pacjentów.

            0.9procent ja nie sugeruję ,ze Ty napisałeś ten arcyciekawy komentarz, przekopałem się przez dziesiatki komentarzy i zacytuję.

            "Sam jestem lekarzem, ale krew mnie zalewa jak takie przypadki dochodza do moich uszu i oczu. Koledzy!! Nie po to sie uczymy szesc lat, potem 1 rok stazu a potem wiele lat nauki w trakcie specjalizacji zeby w ten sposob traktowac pacjenta. Noblesse oblige jak to ujal dawno temu ksiaze de Levis. Jak mozna byc takim burakiem i zachowywac sie jak ciec a nie lekarz??? Lekarz to powinien byc wzor dla innych, a nie wzbudzac odraze swym zachowaniem i postawa. Wiem, ze pracujac w Polsce lekarz pracuje na wielu etatach i moze byc przemeczony, zestresowany itd. Ale na Boga, to nie powod zeby wyzywac sie na pacjencie, tym bardziej dziecku. Mierzi mnie jak slysze o przypadkach, gdzie koledzy sa pijani na dyzurze, a nastepnie Izby Lekarskie i "srodowisko" chce ukrecac sprawie leb. Mierzi mnie jak slysze jak niektorzy robia specjalizacje, jednoczesnie doktorat, jednoczesnie pracuja na etacie akademickim i jednoczesnie przez ½ miesiaca pracuja zagranica - to jest po prostu kpina. Mierzi mnie przyjmowanie prywatnych pacjentow przez "pana ordynatora profesora" w czasie pracy w publicznej placowce itd. Przyzwalajac na takie praktyki sami, na wlasna prosbe degradujemny status naszego zawodu w oczach spoleczenstwa. Wiedzialem jednak juz po studiach ze tego zastalego systemu zmienic sie nie da, wiec po chwili namyslu wyjechalem z "Najjasniejszej" i pracuje na Zachodzie. Pozdrawiam"
            Podoba mi sie ten akapit o degradowaniu statusu zawodu lekarza.


            Duży wkład w degradację swojego zawodu mają sami lekarze, takie zachowania, traktowanie pacjentów jako zła koniecznego.

            Tylko nagłosnienie takich zachowań, może na krótko , ale nauczy lekarza trochę pokory i taktownego zachowania a stosunku do pacjentów,

            > Wniosek - do lekarza z dzieckiem tylko ojciec lub dziadek.
            > Oczywiście. Konowałowi trzeba przypier.dolić. Albo jeszcze lepiej oblać kwasem.
            > Prawda igorku?

            To Ty to napisałeś, ja nawet o tym nie pomyślałem.
            A własnego doswiadczenia wiem ,ze dzieci w mojej obecności zachowuja sie inaczej, niż przy mamusi czy babci.
            Ale pomysł podsunąłeś dobry , nie mam córki, ale jak by w mojej obecności lekarz pchnął mojego syna z drzwiami by wypadł na korytarz.

            • 0.9_procent Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 21:18
              igor14141 napisał:

              > Procentowy co Ty bredzisz!
              > To była przychodnia dla dzieci, prywatna.Priama.Med.
              Istotnie. Przeoczyłem.
              W moim mieście ortopedzi leczą pacjentów o poradniach urazowo-ortopedycznych, a w poradniach dla dzieci leczą chirurdzy dziecięcy.
              NFZ dość wyraźnie odgranicza leczenie dzieci i dorosłych stąd nierzadkie przypadki leczenia 17 latków w oddziałach dziecięcych.

              > Skandalicznego zachowania lekarza nic nie tłumaczy. sześć lat studiów, roczny s
              > taż i kilka lat specjalizacji nie upoważnia do takiego traktowania pacjentów.
              Ależ ja nie twierdzę, że sześć lat studiów, czy coś innego tłumaczy skandaliczne zachowanie lekarza.
              Twierdzę natomiast, że ani ty, ani osoba będąca autorem zacytowanego przez ciebie komentarza nie była świadkiem wydarzeń z artykułu. Relacje obu stron są sprzeczne, więc na jakiej podstawie traktujecie – ty i autor komentarza relację rodziny za pewnik?
              Skąd wiesz, że to zachowanie lekarza a nie rodziny było skandaliczne? – odpowiedz.

              > Tylko nagłosnienie takich zachowań, może na krótko , ale nauczy lekarza trochę
              > pokory i taktownego zachowania a stosunku do pacjentów,
              Owszem, o ile nagłośnienie nie jest pomówieniem.

              > > Wniosek - do lekarza z dzieckiem tylko ojciec lub dziadek.
              > > Oczywiście. Konowałowi trzeba przypier.dolić. Albo jeszcze lepiej oblać k
              > wasem.
              > > Prawda igorku?
              >
              > To Ty to napisałeś, ja nawet o tym nie pomyślałem.
              Coś podobnego. Za to inni pomyśleli. Już dawno pomyśleli.
              trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,48625,7363341,Pacjent_pobil_lekarza__Szpital_zglosil_sprawe_do_prokuratury.html
              www.tvn24.pl/-1,1689466,0,1,lekarz-oblany-kwasem,wiadomosc.html
              Oba linki łatwo znaleźć na forum.

              > A własnego doswiadczenia wiem ,ze dzieci w mojej obecności zachowuja sie inacz
              > ej, niż przy mamusi czy babci.
              > Ale pomysł podsunąłeś dobry , nie mam córki, ale jak by w mojej obecności lekar
              > z pchnął mojego syna z drzwiami by wypadł na korytarz.
              Przeczytaj sobie obie relacje z linków. Agresja z doktorów aż biła, prawda?
              • slav_ Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 23:42
                > > Tylko nagłosnienie takich zachowań, może na krótko , ale nauczy lekarza
                >> trochę
                > > pokory i taktownego zachowania a stosunku do pacjentów,

                > Owszem, o ile nagłośnienie nie jest pomówieniem.

                Jak myślisz drogi procencie (abstrahując od tego co zaszło lub nie zaszło) czy to możliwe że matka dziecka będąca rzeczniczką prasową poważnej "mundurowej" instytucji mogła wykorzystać swoje zawodowe kontakty z dziennikarzami (bo chyba rzecznik prasowy ma takowe) do całkiem prywatnego zlinczowania medialnego "znielubionego" doktora "po nazwisku" na forum w zasadzie ogólnopolskim (biorąc pod uwagę zasięg info na czołowej stronie gazety)?

                Nieee, to przecież niemożliwe.
                • 0.9_procent Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 08:20
                  Ależ skąd ! W żadnym wypadku.
                • tejsza Re: Dla dobra dziecka? 29.12.11, 22:52
                  Dla mnie sprawa jest jasna: lekarz nie ma prawa odmówienia obecności osoby bliskiej przy dziecku w tym przypadku.
              • igor14141 Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 18:32
                o,9procent napisał :

                [b]Skąd wiesz, że to zachowanie lekarza a nie rodziny było skandaliczne? –
                > ; odpowiedz.

                Mój Drogi Procentowy - samo tłumaczenie lekarza na to wskazuje " ja nie miałem żadnego obowiązku, by się tym dzieckiem zajmować",szantaż matki "mogę wystawić skierowanie do szpitala i tam dziecko zostanie zabezpieczone ze znieczuleniem ogólnym, i nie zobaczycie go przez Tydzień"
                Drogi doktorze pamiętaj ,że to Ty jesteś gospodarzem w gabinecie, to Ty decydujesz jak bedzie przebiegać wizyta, To lekarz kieruje rozmową, pyta, słucha, proponuje i decyduje kto przebywa w gabinecie.

                W tym wypadku lekarz popełnił kardynalny błąd, dlaczego babcia została w gabinecie a nie matka? Czym się kierował?
                Sam naraził się na takie nieprzyjemności. Tak się wszystko kończy z babcią w tle.
                Dlatego odpowiadam Ci to lekarz zachował się skandalicznie. Są lekarze z wrodzonym darem komunikacji z pacjentami, nawet Tymi trudnymi pacjentami lekarze z takim darem sobie znakomicie radzą.
                Nie sztuka rzucić rękawiczkami po czasie.
                Taka akcja musiała wzbudzić taką reakcję.
                Podałeś linki nieadekwatne tematycznie to tematu wątku. Były już dyskutowane na forum.
                Ja nie twierdzę ,ze pacjenci to anioły, tak jak nie twierdzę że wszyscy lekarze są be.
                Ale ten opisany w artykule wyjątkowy arogant.

                • slav_ Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 18:48
                  > Ale ten opisany w artykule wyjątkowy arogant.


                  Ale ten został opisany w artykule jako wyjątkowy arogant.
                  • igor14141 Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 19:29
                    slav_ napisał:

                    > > Ale ten opisany w artykule wyjątkowy arogant.
                    >
                    >
                    > Ale ten został opisany w artykule jako wyjątkowy arogant.

                    W czym różnica?
                    • slav_ Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 19:38
                      > W czym różnica?

                      Różnica jest dość istotna.
                      Ale skoro zadajesz to pytanie to może Cię przeceniam.
                      • igor14141 Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 21:39
                        slav_ napisał:

                        > > W czym różnica?
                        >
                        > Różnica jest dość istotna.
                        > Ale skoro zadajesz to pytanie to może Cię przeceniam.

                        Slav wyrywasz zdania z kontekstu.
                        Został opisany jako wyjątkowy arogant nie bez powodu.
                        Sadzisz ,że matka dziecka wszystko sobie wymyśliła? wykorzystała swoje stanowisko żeby oczernić lekarza, ot tak sobie?
                        Nie twierdzę ,że zachowanie matki i babci było było w porządku, ale to lekarz musi panować nad sobą , anie zachowywać się emocjonalnie jak obie panie.
                        • slav_ Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 22:45
                          > Slav wyrywasz zdania z kontekstu.

                          w porównaniu czym różnią się te dwa zdania kontekst nie ma żadnego znaczenia

                          > Sadzisz ,że matka dziecka wszystko sobie wymyśliła?

                          nie sądzę że "wszystko" - na pewno była u lekarza z dzieckiem i na pewno doszło do konfliktu matki z lekarzem

                          >wykorzystała swoje stanowisko
                          >ko żeby oczernić lekarza, ot tak sobie?

                          nie wiem czy wykorzystała swoje stanowisko i na pewno nie zrobiła niczego "ot tak" - wygląda to na działanie celowe

                          > Nie twierdzę ,że zachowanie matki i babci było było w porządku, ale to lekarz
                          > musi panować nad sobą , anie zachowywać się emocjonalnie jak obie panie.

                          Mamy trzy Matki Polki (dziennikarka też kobieta dobrze poinformowana przez matkę i babcię jaki to zły lekarz był), płaczące dziecko i jednego faceta. Bez względu na to co tam zaszło nie podejrzewam dziennikarki o nachalny obiektywizm. Gościu nie ma w takim starciu żadnych szans.

                          > Został opisany jako wyjątkowy arogant nie bez powodu.

                          Z całą pewnością nie bez powodu. A jest arogantem? Bo ja go nie znam. Ty znasz?
                • 0.9_procent Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 19:45
                  igor14141 napisał:

                  > o,9procent napisał :
                  >
                  > Skąd wiesz, że to zachowanie lekarza a nie rodziny było skandaliczne? –
                  > ;
                  > > ; odpowiedz.
                  >
                  > Mój Drogi Procentowy - samo tłumaczenie lekarza na to wskazuje " ja nie miałe
                  > m żadnego obowiązku, by się tym dzieckiem zajmować",szantaż matki "mogę wystaw
                  > ić skierowanie do szpitala i tam dziecko zostanie zabezpieczone ze znieczulenie
                  > m ogólnym, i nie zobaczycie go przez Tydzień"
                  Igorku drogi. Zwracam twoja uwagę, że cytat "mogę wystawić skierowanie do szpitala i tam dziecko zostanie zabezpieczone ze znieczuleniem ogólnym, i nie zobaczycie go przez Tydzień" nie jest wypowiedzą lekarza, a relacją matki. Innymi słowy, nie lekarz powiedział, tylko rodzina twierdzi, że lekarz powiedział – delikatna różnica.

                  > Drogi doktorze pamiętaj ,że to Ty jesteś gospodarzem w gabinecie, to Ty decyduj
                  > esz jak bedzie przebiegać wizyta, To lekarz kieruje rozmową, pyta, słucha, pro
                  > ponuje i decyduje kto przebywa w gabinecie.
                  Wielu pacjentów oraz ich rodziny niestety nie rozumieją, że w gabinecie są gośćmi i często mają do powiedzenia więcej niż gospodarz. Zapominają także o tym, że rzucać się z pięściami na gospodarza zwyczajnie nie wypada.

                  > W tym wypadku lekarz popełnił kardynalny błąd, dlaczego babcia została w gabine
                  > cie a nie matka? Czym się kierował?
                  Podejrzewam, że presją babci-lekarza.

                  > Sam naraził się na takie nieprzyjemności. Tak się wszystko kończy z babcią w tl
                  > e.
                  Ja to napisałem. Dziecko powinno zostać samo.

                  > Dlatego odpowiadam Ci to lekarz zachował się skandalicznie. Są lekarze z wrodz
                  > onym darem komunikacji z pacjentami, nawet Tymi trudnymi pacjentami lekarze z t
                  > akim darem sobie znakomicie radzą.
                  Oj wziąłbym cię kiedyś na dyżur i popatrzył jak sobie radzisz z pacjentami i ich rodzinami.

                  > Nie sztuka rzucić rękawiczkami po czasie.
                  To jest relacja rodziny. Rodzina może twierdzić, że rzucał chodakami, fartuchem, czy czymkolwiek.

                  > Taka akcja musiała wzbudzić taką reakcję.
                  Piszesz o reakcji na zachowanie lekarza, czy zachowanie rodziny?

                  > Podałeś linki nieadekwatne tematycznie to tematu wątku. Były już dyskutowane n
                  > a forum.
                  Igorku. Albo "pomysł podsunąłeś dobry", albo "były już dyskutowane n a forum".
                  Pomysł przypier.dolenia konowałowi, albo oblania kwasem nie był mój, lecz pacjentów. I linki są tego dowodem.

                  > Ja nie twierdzę ,ze pacjenci to anioły, tak jak nie twierdzę że wszyscy lekarze
                  > są be.
                  Ja nie twierdzę, że wszyscy lekarze to anioły, a wszyscy pacjenci są be.

                  > Ale ten opisany w artykule wyjątkowy arogant.
                  Zgodnie z opisem tak, pytanie jak opis ma się do rzeczywistości.
                  Naprawdę kamera (z dźwiękiem) byłaby świetnym rozwiązaniem. Także w sprawach oskarżeń o łapówki.

                  I jeszcze jedno na koniec.
                  W internecie krąży cennik mechanika To nie ma nic wspólnego z medycyną, ale mechanizm jest ten sam. Przeczytaj sobie
          • radeberger Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 20:37
            @0,9%
            Swojego czasu zacząłem zaznaczać "jednostki wybitnie myślące" na tym forum szarym kolorem, aby unikać czytania takowych.

            Wiesz, że jesteś w tym temacie jedyną osobą, z normalnym (a nawet zielonym) kolorem?
            • 0.9_procent Re: Dla dobra dziecka? 27.10.11, 21:22
              Zaraz będziesz mógł przeczytać o lekarskiej mafii.
              • igor14141 Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 18:36
                0.9_procent napisał:

                > Zaraz będziesz mógł przeczytać o lekarskiej mafii.

                No i ? nie mogę się doczekać gdzie jest o tej mafii.?
            • w_przedpokoju Re: Dla dobra dziecka? 28.10.11, 20:22
              radeberger napisał:

              > Swojego czasu zacząłem zaznaczać "jednostki wybitnie myślące" na tym forum szar
              > ym kolorem, aby unikać czytania takowych.
              >

              Hej...ptysiu, myslisz, ze ktos dba jak Ty selekcjonujesz forumowiczow?

              PS. mam nadzieje, ze jestem, o ile wogole mam prawo byc, szarym kolorem.
              Popietaty to moj ulubiony kolor...jestem w nim mniej wyzywajaca.
      • andnow2 Ja uwierzę...w tym wypadku... 27.10.11, 19:53
        0.9_procent napisał:

        > ... Jeśli napiszę, że przed wysłaniem postu wyłania się
        > z ekranu ręka snajpera z gumką i gumuje mi z ekranu połowę tekstu,
        > to też uwierzysz na słowo?
        • igor14141 Re: Ja uwierzę...w tym wypadku... 27.10.11, 20:33
          andnow2 napisał:

          > 0.9_procent napisał:
          >
          > > ... Jeśli napiszę, że przed wysłaniem postu wyłania się
          > > z ekranu ręka snajpera z gumką i gumuje mi z ekranu połowę tekstu,
          > > to też uwierzysz na słowo?

          Oj, oj andnow nie ryzykuj!

          >
          >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka