hhesse
16.10.14, 20:56
Przeczytałam ostatnio (a bodaj w Wyborczej) informację o tym, że studia lekarskie kończy co roku w Polsce ok. 3500 osób. Jednocześnie miejsc specjalizacyjnych jest zaledwie 2500. Przyznam, ze opadła mi szczęka, ale może ja zwyczajnie czegoś tu nie rozumiem. Pod względem liczby lekarzy jesteśmy na szarym końcu w Europie. A jednocześnie ok. 1000 młodych lekarzy rocznie zostaje niejako na lodzie. Domyślam się, że część z tych osób zdecyduje się na wolontariat, ale to chyba znikomy odsetek. Kogo stać na brak jakichkolwiek zarobków przez kolejne kilka lat? Zatrudnienie lekarza bez specjalizacji też chyba zbyt częste nie jest. Kariera naukowa? Ok, ale to też jak sądzę niewiele osób. Co więc się dzieje z tymi młodymi ludźmi? I gdzie tu logika? Studia jednak państwo trochę kosztują, ale jak już młodzi lekarze je skończą to sporej części z nich dziękujemy? Przecież to jest totalny bezsens. Może mi ktoś to wyjaśnić?