Dodaj do ulubionych

błąd lekarski

IP: 62.233.139.* 24.10.04, 10:03
Dzien dobry czy ktos moze wie jak albo gdzie mozna znalesc jakis wzór wniosku
stwierdzający popelnienei przez lekarzy błędu?
Przez niedopatrzenie własnie lekarzy dziewczynce musiano amputowac paluszki u
nogi. Jak napisac taki wniosek? Czy ktos wie?
Obserwuj wątek
    • vecka Re: błąd lekarski 24.10.04, 11:04
      hej,

      nie wiem czy ktos ci udzieli wzoru takiego wniosku,bo kazda sytuacja jest
      inna,ale napisz normalnie skarge i tyle.
      Napisz w lewym górnym roku swoje imie i nazwisko, adres.
      Ponizej , bardziej na srodku adres np. Okregowej IZby Lekarskiej( dowiedz sie
      gdzie takowa istnieje u Ciebie) i na srodku napisz "Skarga"

      POtem pod słowem "Skarga" napisz caly tekst uzasadniajacy twoja skarge i opisz
      kolejo wszytkie wydarzenia. Dolacz tez, jezli masz jakies dokumenty, wszelkie
      kserokopie badan, wypisow ze szpitala itd.

      W Izbie Lekarskiej mozesz malo wskorac. Masz tez mozliwosc np. skardzyc do
      Sądu, gdzie Sąd powoła bieglych, a po zapadnieciu wyroku na Twoja korzysc ,
      masz prawo na drodze cywilnej zadac odszkodowania.
      POzdr.
      • Gość: Doki Re: "błąd" lekarski IP: *.60-136-217.adsl.skynet.be 24.10.04, 17:54
        > W Izbie Lekarskiej mozesz malo wskorac. Masz tez mozliwosc np. skardzyc do
        > Sądu, gdzie Sąd powoła bieglych, a po zapadnieciu wyroku na Twoja korzysc ,
        > masz prawo na drodze cywilnej zadac odszkodowania.

        W Izbie Lekarskiej mozesz "wskorac" mniej niz w sadzie, a to z roznych wzgledow.
        Po pierwsze, Izba skupia sie na pytaniu, czy istotnie doszlo do bledu w
        postepowaniu. Takich bledow jest malo i "wyrokow skazujacych" przez Izbe dlatego
        jest malo. To, co pacjenci uwazaja za blad, zwykle nim nie jest. No w omawianym
        przypadku nie wiadomo dlaczego amputowano palce- a moze np. chodzilo o
        Waterhouse-Friedrichsena, gdzie martwica palcow jest po prostu czescia obrazu
        chorobowego i cieszyc sie nalezy, ze dziewczynka, choc bez palcow, w ogole
        przezyla. A tu zaraz wysokie C- "blad".
        Sad skupia sie na prawniczej stronie zagadnienia i na pokryciu szkody i chodzi
        mu bardziej o to, by powod nie byl stratny, dlatego sad woli zinterpretowac
        watpliwosci na korzysc powoda.

        A co do meritum- przy kazdej Okregowej Izbie Lekarskiej jest Rzecznik
        Odpowiedzialnosci Zawodowej i do niego nalezy kierowac skargi i watpliwosci. Nie
        wyklucza to wystapienia z powodztwem cywilnym, a do tego wystarczy adwokat,
        ktory sam powinien znac procedure w tych sprawach.
        • vecka Re: "błąd" lekarski 24.10.04, 18:14
          Hej,

          po co adwokat?, nie jest konieczny. Adwokat jest tylko konieczny w kasacji do
          Sądu Najwyższego i nie ma tutaj znaczenia kto sie odwoluje od wyroku.

          I jeszcze jedno. W Izbie Lekarskiej czesto "wyrok" jest nie na korzysc
          pacjneta, mimo, ze pacjent ucierpial na skutek bledu lelarskiego, gdzy jak w
          kazdym srodowisku zawodowym, takze i tutaj, lekarze sie wazjemnie popieraja.
          Jest to zjawisko normalne, wiec wydaje mi sie osobiscie bardziej obiektywny Sad
          Okregowy jednak, w ktorym i tak pozostana powolani bielgi, a Sedzia i lawnicy
          beda ludzmi, ktorzy jednak nie sa lekarzami i ci, ktorzy ten blad lekarski
          mogli pepelnic, nie sa ich kolegami. Proste.

          Doki napisał:

          > Po pierwsze, Izba skupia sie na pytaniu, czy istotnie doszlo do bledu w
          > postepowaniu

          Sedzia i bielgi tez sie na tym skupiaja.

          Doki napisal:
          Sad skupia sie na prawniczej stronie zagadnienia i na pokryciu szkody i chodzi
          > mu bardziej o to, by powod nie byl stratny, dlatego sad woli zinterpretowac
          > watpliwosci na korzysc powoda.


          Na pokryciu szkody skupia sie juz Sad po zapadnieciu wyroku na korzysc
          pacjenta. Jezli wyrok zapadnie na korzysc pacjneta, to Sad skupia sie na
          wartosci odszkodowania( jezli pacjent o to odszkodowanie wystapi, bo nie musi),
          ale zanim to nastapi, to Sad skupia sie na tym, czy zostal rzeczywiscie
          popelniony blad lekarski.
          To sa dwie rozne rzeczy. Nie posadzaj Doki Sadu o to, ze jest subiektywny
          i "woli zasadzic na korzysc pacjneta", bo to jak zasadzi nie zalezy od tego
          jak "Sad woli", tylko od tego za czym beda przemawialy zeznania i wnioski
          dowodowe. Sad nie moze krzywdzic lekarza kierujac sie subiektywnym dobrem
          pacjenta. POdwazasz w tej chwilii sprawiedlisc, ktora Sad sie kieruje przy
          wydawaniu wyroku i ktora kierowac sie ma za obowiazek.
          Pozdrawiam.

          Pozdr.
          • Gość: Patryk Re: "błąd" lekarski IP: *.oc.oc.cox.net 24.10.04, 19:00
            Vecko,trochę pochopnie oceniasz szanse na wydanie mniej korzystnego orzeczenia
            dla pacjenta, w sprawach dotyczących "błedów lekarskich" przez izbe lekarską.W
            przypadku postepowania przed izba jak i sprawy sądowej, orzeczenie opiera sie na
            analizie dokumentacji medycznej i opinii biegłych.Nie mówię tu o
            przypadkach,kiedy nalezy najpierw ustalić winnego danego błędu (czyli:"to nie ja
            zostawiłem te nożyczki w brzuchu,Wysoki Sądzie").
            Biegłymi,czy chcesz czy nie przed każdym z tych organów są i będą zawsze
            lekarze.Nie można sporządzić różnych opinii-na potrzeby sądu jedn a,a na
            potrzeby izby lekarskiej-druga ,łagodniejsza.
            Nie ma żadnej znanej mi statystyki,popierającej taką tezę.
            Owszem,czytamy o odszkodowaniach w Polsce za zakażenie HBs,HIV,itd.,ale to nie
            są "błędy lekarskie".
            • vecka Do Patryka 24.10.04, 20:34
              Hej,

              w wiekszosci zgdazm sie z tym co piszesz, owszem, ze bieglymi w Sadzie tez sa
              lekarze, tylko, ze ich powluje Sad, skladaja oni przysiege, za to co orzekna sa
              obciazeni odpowiedzialnoscia i bardzo wysoka kara, gdyby sie okazalo, ze
              orzekli niezgodnie z prawda i jezli biegli maja jakies powiazania- chocby
              kolezenskie z lekarzem oskarzonym, to Sad powoluje innych bieglych albo wylacza
              dany Sad od sprawy i sprawa trafia np. ze SZczecina do Bydgoszczy- gdzie nie ma
              juz zadnych kolezenskich powiazan, bo wiadomo jak jest w jednym miescie.
              Nie czarujmy sie, zle w Izbie Lekarskiej sa lekzre, ktorzy znaja innych lekarzy
              z danego miasta, zwlaszcza tych pracujacych w szpitalach, czesto utrzymuja oni
              prywatne kontakty i niesposob jest podlozyc tzw. swinie koledze albo kolezance.
              Ja to rozumiem i dlatego uwazam, ze bardziej obiektywny bedzie Sad Okregowy,
              biegli powolani przez Sad itd..
              POzdrawiam serdecznie.
          • Gość: Doki Re: "błąd" lekarski IP: *.60-136-217.adsl.skynet.be 24.10.04, 19:20
            vecka napisała:

            > Hej,
            >
            > po co adwokat?, nie jest konieczny.

            Niektore pisma procesowe moze zlozyc tylko adwokat. nie mowiac juz o
            umiejetnosci ich sporzadzenia i znajomosci procedury. Nie wiem jak Ty, ale
            pierwsze, co bym zrobil to znalazl adwokata, nie ma co samemu kombinowac.

            I jeszcze jedno. W Izbie Lekarskiej czesto "wyrok" jest nie na korzysc
            > pacjneta, mimo, ze pacjent ucierpial na skutek bledu lelarskiego, gdzy jak w
            > kazdym srodowisku zawodowym, takze i tutaj, lekarze sie wazjemnie popieraja.

            Ja swoje, Ty swoje. Nie, vecka, Izba rozstrzyga, jak rozstrzyga, bo czesto bledu
            nie ma. W medycynie rozne rzeczy moga pojsc nie po Twojej mysli nawet bez bledu
            lekarskiego. To nie sklep, tu gwarancji nie ma, a ryzyko jest.

            > Sedzia i bielgi tez sie na tym skupiaja.

            Guzik prawda. Biegli mowia to, co chca uslyszec strony (bo za to im placa),
            sedzia musi to rozwazyc, a lawnicy... coz, maja o tym wszystkim takie samo
            pojecie, jak tzw (przepraszam za slowo) "spoleczenstwo", z ktorego sie wywodza.

            > POdwazasz w tej chwilii sprawiedlisc, ktora Sad sie kieruje przy
            > wydawaniu wyroku i ktora kierowac sie ma za obowiazek.

            Ale sie usmialem. Jaka sprawiedliwosc???? Przypomniala mi sie taka anegdotka,
            gdy swiadek kilkakrotnie upomniany, ze ma sie zwracac do sadu per "Wysoki
            Sadzie" uparcie mowil "Wysoka sprawiedliwosci", az w koncu pani sedzia warknela
            "Tu nie ma zadnej sprawiedliwosci, tu jest sad!". Jakze prawdziwe.

            Izba rozstrzyga watpliwosci na korzysc oskarzonego, dla sadu cywilnego wystarczy
            51% pewnosci, by rozstrzygac na korzysc powoda. Dodaj do tego presje spoleczna,
            by dopasc zlego doktora i jest, jak jest. Sprawiedliwosci w tym nie ma sensu sie
            doszukiwac, bo jest jej tyle samo co w polowaniu na czarownice.

            Zeznania? Wnioski dowodowe? A jesli ich po prostu nie ma? A najczesciej nie ma.

            Pomijasz wreszcie ostatni, najistotniejszy czynnik: wiekszosc skarg przeciwko
            lekarzom nawet nie trafia na wokande. Jesli sa sluszne, dochodzi do ugody bez
            procesu. W sadzie rozstrzyga sie tylko te dwuznaczne- w moim ogladzie w
            wiekszosci niesluszne. Nie spodziewaj sie niczego dobrego po rozwscieczonym
            pacjencie.
            • Gość: judym Re: "błąd" lekarski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 20:05
              Mała uwaga. W Polsce biegłego powołuje i opłaca sąd, a nie strony.
              • Gość: Doki Re: "błąd" lekarski IP: *.60-136-217.adsl.skynet.be 24.10.04, 20:18
                Gość portalu: judym napisał(a):

                > Mała uwaga. W Polsce biegłego powołuje i opłaca sąd, a nie strony.

                OK, moj blad, dzieki za poprawienie. Oczywiscie, na koncu sad niczego nie
                oplaca, tylko kaze przegranemu poniesc koszta procesowe.
            • vecka Do Dokiego. 24.10.04, 21:04
              Hej,.

              powtarzam raz jeszcze, ze adwokat potrzebny jest przymusowo do kasacji w Sadzie
              Najwyzszym, ale nie tutaj. Jezli ktos chce, to go moze wynajac, ale jezli radzi
              sobie sam, to nie musi nikomu polacic, nie ma takiego wymogu.


              Doki pisze:
              Ja swoje, Ty swoje. Nie, vecka, Izba rozstrzyga, jak rozstrzyga, bo czesto bled
              > u
              > nie ma. W medycynie rozne rzeczy moga pojsc nie po Twojej mysli nawet bez
              bledu
              > lekarskiego. To nie sklep, tu gwarancji nie ma, a ryzyko jest.


              No ok, rozumiem, ze nie ma gwarancji, ale mimo wszytko nie mow mi, ze norma
              jest to, ze lekarz z Izby Lekarskiej , jezli jest przewinienie po stronie
              lekarza, to podklada swinie swojemu koledze, z ktorym spotyka sie na kawie i
              golfie. Nie da sie przed takim subiektywizmem utsrzec.Po prostu nie da i nie
              czarujmy sie, ze jest inaczej.
              Piszesz, ze czesto obledu nie ma. Nie wiem czy nie ma, bo ludzie w POlsce
              ostnio zaczeli wznosic skargi do Sadow i wygrywaja je czesto, a pokaz mi choc
              jeden przyklad gdzie Izba Lekarska przynaje, ze lekarz popelnil bład? Angora
              czesto publikuje orzeczenia Izby Lekarskiej w roznych sprawach tego typu-
              poczytaj sobie te uzasadnienia, to padniesz.
              Mialam tez duzo sama tego typu doswiadczen i zapewniam Cie, ze nie doszukasz
              sie sparwiedliwosci u innych lekarzy- kolegow.
              Jak sie zlozy sprawe do Sadu, to juz wszyscy zaczynaja trzacs portkami i sa
              nerwowe usmiechy.

              Doki napisal:
              Guzik prawda. Biegli mowia to, co chca uslyszec strony (bo za to im placa),
              > sedzia musi to rozwazyc, a lawnicy... coz, maja o tym wszystkim takie samo
              > pojecie, jak tzw (przepraszam za slowo) "spoleczenstwo", z ktorego sie
              wywodza.


              Tak jak ci Judym uwage zwrocil, bieglych powoluje Sad i biegli nie sa po
              niczyjej stronie, jezli juz, to jako lekarze bardziej po stronie lekarza, ale
              biegli sa zobowiazani przysiegami, bardzo duza odpowiedzialnoscia karna za to
              co mowia i orzekaja, a Sad moze zawsze dla weryfikacji powolac bieglych z
              innych Sadow i wtedy juz moze nie byc tak rozowo.
              PO prostu w Izbie Lekraskiej za orzeczenie czegos, co nie jest zgodne z prawda
              nie ma zadnej kary, czyli nie ma kary w tej Izbie za stronniczosc i tyle.
              Tutaj tacy bieli moga ja poniesc i to jest bardzo duza kara.

              Doki pisze:
              Ale sie usmialem. Jaka sprawiedliwosc???? Przypomniala mi sie taka anegdotka,
              > gdy swiadek kilkakrotnie upomniany, ze ma sie zwracac do sadu per "Wysoki
              > Sadzie" uparcie mowil "Wysoka sprawiedliwosci", az w koncu pani sedzia
              warknela
              > "Tu nie ma zadnej sprawiedliwosci, tu jest sad!". Jakze prawdziwe.


              Owszem wyroki Sadu nie zawsze sa sprawiedliwe,bo Sedziowie to tez ludzie, ale
              gdyby nie bylo Sadu i tych wyrokow, mialbys ty i inni ludzie ciezkie zycie.
              Gdzies musi byc punkt odniesienia.


              Doki pisze:
              Izba rozstrzyga watpliwosci na korzysc oskarzonego, dla sadu cywilnego wystarcz
              > y
              > 51% pewnosci, by rozstrzygac na korzysc powoda.


              Bzdura. Tego sie Doki nie wycenia w procentach. Nie da sie winy policzyc w
              punktach i przeliczyc na procenty, to nie sprawdzian z matematyki.



              Doki pisze:
              Zeznania? Wnioski dowodowe? A jesli ich po prostu nie ma? A najczesciej nie ma.


              Zeznania sa jak najbardziej, najpierw strony pokrzywdzonej, potem oskarzonej,
              potem powowlanych swiadkow, ktorych obie strony podaja, przesluchania swiadkow,
              ktorych sobie Sad zazyczy, dokumetnacje choroby itd...Tego jest bardzo duzo.
              Na czym sie oskarzenie musi opierac, nie?

              Doki pisze:
              W sadzie rozstrzyga sie tylko te dwuznaczne- w moim ogladzie w
              > wiekszosci niesluszne. Nie spodziewaj sie niczego dobrego po rozwscieczonym
              > pacjencie.

              Pacjnet jest rozwscieczony, ale to nie pacjnet wydaje wyrok, a ludzie na
              wiekszosci spraw sa rozwscieczeni, to normalka.

              Pozdr.
              • Gość: Doki Re: Do Dokiego. IP: *.60-136-217.adsl.skynet.be 24.10.04, 22:36
                > Piszesz, ze czesto obledu nie ma. Nie wiem czy nie ma, bo ludzie w POlsce
                > ostnio zaczeli wznosic skargi do Sadow i wygrywaja je czesto, a pokaz mi choc
                > jeden przyklad gdzie Izba Lekarska przynaje, ze lekarz popelnil bład?

                No wlasnie. Sad wydaje wyrok, mimo ze bledu nie bylo- bo ja bardziej wierze
                opinii Izby niz sadu. W kàncu w sadzie zasiadaja ludzie, ktorzy nie znaja sie na
                medycynie i biegly tego nie zmieni.

                > lekarza, to podklada swinie swojemu koledze

                Lekarzom tez zalezy na poziomie etycznym, dlatego nie beda mieli problemow z
                napietnowaniem kolegi, ktory wykroczyl przeciwko zasadom etyki- ale tylko i
                wylacznie wtedy, gdy wykroczyl. Pamietaj, ze etyka i prawo to zupelnie rozne sprawy.

                Angora
                > czesto publikuje orzeczenia Izby Lekarskiej w roznych sprawach tego typu-
                > poczytaj sobie te uzasadnienia, to padniesz.

                Czytalem i padam z powodu naciagania tych spraw. Jeszcze nie udalo mi sie
                znalezc w serialu "Angory" ANI JEDNEJ sprawy, gdzie wina lekarza bylaby
                bezsporna. Moze to nieudolnosc dziennikarza, a moze po prostu slabe sprawy,
                pisane pod publiczke.

                > Jak sie zlozy sprawe do Sadu, to juz wszyscy zaczynaja trzacs portkami i sa
                > nerwowe usmiechy.

                Wiadomo. A wiesz, dlaczego? Bo sad to zla reklama, koszty i strata czasu. A
                sprawiedliwosci nie doczekasz sie.

                > PO prostu w Izbie Lekraskiej za orzeczenie czegos, co nie jest zgodne z prawda
                > nie ma zadnej kary, czyli nie ma kary w tej Izbie za stronniczosc i tyle.
                > Tutaj tacy bieli moga ja poniesc i to jest bardzo duza kara.

                Rece opadaja.

                > > 51% pewnosci, by rozstrzygac na korzysc powoda.
                >
                >
                > Bzdura. Tego sie Doki nie wycenia w procentach.

                Dokladnie tak. W sprawach karnych (i w izbie lekarskiej) trzeba udowodnic wine
                ponad wszelka watpliwosc, inaczej zapada wyrok uniewinniajacy. W sprawach
                cywilnych wystarczy, ze jedna ze stron ma wiecej racji- chocby tylko troche
                wiecej. "Beyond reasonable doubt" vs. "preponderance of evidence".

                > Na czym sie oskarzenie musi opierac, nie?

                Na ogol pierwsza podstawa jest taka, jak w tym watku.

                Dobra, nie mozna juz postawic lekarzy poza prawem, sam to rozumiem. Jednak
                traktowanie dzialalnosci lekarza jak kazdej innej dzialalnosci doroslego
                obywatela to nieporozumienie i to z kolei rozumie takze ustawodawca, przyznajac
                pewien- ograniczony- immunitet lekarzom. Tak jest przynajmniej w normalnym
                ustawodawstwie, nie wiem czy jest tak w Polsce albo w USA.

                Spij dobrze.
              • Gość: judym Re: Do Dokiego. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 00:41
                Tak się składa, że jestem dobrze zorientowany w funkcjonowaniu biura Rzecznika
                Odpowiedzialności Zawodowej na szczeblu Okręgowej Izby Lekarskiej.
                Sąd Lekarski jest sądem korporacyjnym. Może orzec wyłącznie karę upomnienia,
                nagany i czasowego lub stałego pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Nie orzeka
                kar finansowych, ani odszkodowań dla osób wnoszących skargę. O tym czy zostanie
                przedstawiony lekarzowi zarzut i sprawa stanie przed Sądem Lekarskim decyduje
                zazwyczaj opinia biegłego, którego powołuje się na koszt Izby Lekarskiej
                wyłącznie spośród autorytetów klinicznych w danej dziedzinie i zawsze z innego
                miasta lub ośrodka klinicznego, aby zapewnić możliwie największą bezstronność.
                W razie stwierdzenia przez biegłego nieprawidłowości w postępowaniu lekarskim
                lub naruszenia zasad sumienności zawodowej sprawa kierowana jest do Sądu
                Lekarskiego i to on orzeka o winie i wymierza jedną z powyższych kar.

                Większość skarg nie trafia jednak do sądu, gdyż wbrew pozorom w większości nie
                dotyczą one błędów lekarskich, lecz innych znacznie mniej poważnych spraw nie
                dających często podstaw do postawienia lekarzowi zarzutów, niektóre bywają
                wręcz absurdalne. To nie jest przecież tak, że lekarze są zawsze źli, a
                pacjenci święci. O tym też należy pamiętać, gdy jest mowa o relacjach lekarz-
                pacjent.

                Podnoszone są zarzuty w stosunku do Sądów Lekarskich, że są łagodne. Trudno
                jednak oczekiwać, aby Sądy bez uzasadnionych rzeczywiście poważnych powodów
                pozbawiały lekarzy możliwości pracy orzekając najwyższą karę, jaką jest
                pozbawienie prawa wykonywania zawodu. Kary upomnienia lub nagany są natomiast w
                odbiorze pacjenta karami zbyt łagodnymi. Każdy pacjent ma jednak zawsze prawo
                dochodzenia odszkodowań finansowych w postępowaniu z powództwa cywilnego w
                Sądach powszechnych.
                Nie zawsze jednak pacjentowi chodzi wyłącznie o odszkodowanie. Często bardziej
                zależy mu na zemście i bezpośrednim ukaraniu lekarza.
              • Gość: blues Re: Do Dokiego. IP: *.p.lodz.pl 18.11.04, 12:38
                kochani, - jestescie jak dzieci, przecież lekarze i prawnicy to
                jedna "rodzina", oni nigdy nie bedą sobie szkodzić, pacjent jest traktowany jak
                śmieć - z nim sie nikt nie liczy.
                Społeczeństwo w naszym kraju jest "kastowe", jak w indiach, pacjent jest na
                samym dole (w indiach nazywa sie takich "nietykalnymi" - bo nikt ich nie chce
                dotknąc, ponieważ parają sie najgorszymi i najbrudniejszymi pracami,uważanymi
                za "nieczyste")
                Sad też kiedyś bedzie musiał skorzystać z pomocy lekarza albo "jaśnie pana
                ordynatora" któremu kiedyś "dołozył" popierajac skargę poszkodowanego pacjenta.
                Ogólna uwaga : społeczeństwo dzieli się na "bogatych i układowych"
                oraz "resztę".
                Pacjenci są tą "resztą" (bez układów)
                Sądy i lekarze to "jedna rodzina"
                Oni sobie nawzajem nie zaszkodzą, wszystko jedno czy sa z tego samego miasta,
                czy z róznych miast.
                pacjent nigdy nie dojdzie swoich racji, a jesli jednak jakiemus coś tam sie uda
                wskórać, to odszkodowanie płacone jest "z budżetu" - a więc przez całe
                społeczeństwo, a nie przez lekarza, który zawinił.
                W ten sposób i lekarze i prawnicy sa zawsze bezkarni.
                miłego dnia zyczę optymistom krótkowzrocznym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka