Gość: Agata
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.01.05, 18:02
To już paranoja co się dzieje w naszej służbie zdrowia. Mam obecnie kłopoty z
kręgosłupem. Nigdy wcześniej na taką skalę nie musiałam korzystać z usług
służby zdrowia. No i szok. Do lekarzA specjalisty typu ortopeda czy neurolog
czas oczekiwania 3 mies. A ja jestem z potwornymi bólami już od 2 mies. i
żadne środki nie działają/ neurochirurg czeka na wynik badania MR/.Lekarz
ortopeda w końcu wypisuje skierowanie na badanie Rezonansem Magnetycznym -
czas oczekiwania 3 mies. A ja dalej w bólach i wykrzywiona. Od ręki badanie
robią tylko dla pacjentów z oddziału. Proszę więc lekarza o skierowanie
awaryjnie na oddział neurologiczny szpitala. Pani w badaniu MR nie daje się
uprosić na wcześniejszy termin - aj jak boli. Dzwonię do znajomej na oddział
neurologiczny szpitala i proszę o przyjęcie aby zrobić MR. Udaje się, na
drugi dzień zostaję przyjęta na oddział i jadę karetką do szpitala/ mimo, że
mieszkam obok szpitala/. Robią mi MR /ale mina tej pani co nie chciała
przyspieszyć/ i z powrotem do szpitala. Na drugi dzień do domu bo nie mam po
co tam leżeć. Idę do neurichirurga / oczywiście też po znajomości/ i czeka
mnie operacja .Czy to nie jest chore, narażam państwo na koszty, wttwarzają
się groteskowe sytuacje. A gdybym nie miała trochę znajomych. UMARŁABYM JUŻ Z
BÓLU. JESTEM W PEŁNYM SZOKU. KTO MI TO WYJAŚNI?