Gość: mania333 IP: *.wroclaw.mm.pl 12.05.05, 21:52 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23805776 Czytam z przerażeniem!! Są tu lekarze. Może ktoś z panstwa wypowie się czy to w ogóle możliwe??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: xyz Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: *.aster.pl 12.05.05, 21:56 a mnie ciekawi, skad sie bierze taka solidarnosc. nazywali go doktor potasik tzn. wszyscy wiedzieli o jego praktykach. i nikt nic nie powiedział?! jak to mozliwe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: *.oc.oc.cox.net 12.05.05, 22:25 Gość portalu: xyz napisał(a): > a mnie ciekawi, skad sie bierze taka solidarnosc. nazywali go doktor potasik > tzn. wszyscy wiedzieli o jego praktykach. i nikt nic nie powiedział?! jak to > mozliwe? Pytaj tych,co wiedzieli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sanitarka Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: *.wozniaka.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 22:34 Jak to możliwe?? a no możliwe,jeden drugiego czaił,aż się rozsypało,i trzeba było dosypać,by nie być samotnym w tym bagnie. Może myslą że im więcej ich wpadnie to i wyrok podzielą?? a i z czasem ludzie zapomną i uwierzą ze chyba jednak leczyli,bo przecież byli nauvczycielami,ale nie tego Boga. "Ludzie ludziom zgotowali ten los"....coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g@mdan Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: *.tvsat364.lodz.pl 12.05.05, 22:36 Na komentarze przyjdzie czas, gdy proces się zakończy. Będą dowody, wyroki. Będą skazani. Mam nadzieję, że wtedy opinia publiczna nie zwróci się przeciwko "skorumpowanemu" sądowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zofia Re:"skorumpowany sąd?" IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 12.05.05, 23:57 czyli to celowe ,wg ciebie, działanie sądu napędzić stracha klientom PR ,a nawet niektórzy mogą to życiem przypłacić bo będą się w stanie zagrożenia życia bali wezwać karetkę która przeciez do tego jest -korzystamy kiedy jesteśmy zmuszeni a nie wtedy gdy nam wydaje się najprostszym(i najszybszym) rozwiązaniem problemu (a receptę wypiszą ,skontrolują ciśnienie ,ktoś się mną zainteresuje -sąsiedzi zobaczą że jestem chora bo karetka stoi pod oknem ... Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 13.05.05, 01:26 1. Nie można wydawać wyroku nie znając wszystkich dowodów. Uważam, że prasa powinna być bardziej powściągliwa w wydawaniu swoich osądów. 2. Pomówienie zniszczy raczej dobrych lekarzy, niz ludzi o wątpliwej repitacji. Ci drudzy zawsze sobie znajdą jakąś niszę. 3. O ile jest to prawdą, to powinno się zawiesić, o ile nie odebrac tej osobie prawo wykonywania zawodu, ale równiez pociągnąć do odpowiedzialności karnej osoby odpowiedzialne za nadzór medyczny pogotowia. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 13.05.05, 01:19 Chorek potasu może spowodować zatrzymanie krążenia. Jest uważany za idealną truciznę, ponieważ nie można wykryć jego podania. Rozpadające się po śmierci komórki i uwalniają bardzo duża ilość tego jonu i oznacznie pośmiertne potasu nie ma sensu. Z drugiej strony niektórzy doświadczeni anestezjolodzy w rzadkich sytuacjach w czasie reanimacji z opornym na defibrylację i leki antyarytmiczne mogotaniu komór podawali chlorek potasu do dojścia centralnego uzyskiwali krótką asystolię, a potem powrót rytmu elektrycznego z tętnem. Oczywiście takie postępowanie nie jest rekomendowane w ogólnie przyjętych schematach resuscytacyjnych, nie mnie dzięki takim eksperymentom kilka osob pare lat sobie pożyło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Jak się tworzy absurdy... IP: *.oc.oc.cox.net 13.05.05, 02:03 Po wybuchu afery w Łodzi,nawet prasa niemiecka,brytyjska i szwedzka odnotowały ten fakt.Ze zdumieniem skonstatowano tam m.in. fakt,że ZAKŁAD POGRZEBOWY płaci JEDNORAZOWO WIĘCEJ za informację o zgonie niż CAŁOMIESIĘCZNE POBORY SANITARIUSZA.A pewnie połowę MIESIĘCZNYCH POBORÓW LEKARZA POGOTOWIA. Nawet jeśli żadnemu oskarżonemu nie zostanie przed sądem w świetle zebranych dowodów udowodniona wina-to jak długo polskie społeczęństwo chce czekać na następna tego typu aferę? Albo zacznijcie płacić personelowi medycznemu (glównie sanitariuszom,ratownikom medycznym,ale i lekarzom też) płacić uczciwie,albo do każdej obsady karetki dołączcie policjanta .Bo gwarantuję wam,prędzej czy pózniej (szczególnie,że sposoby uśmiercania są szeroko znane i komentowane przez prasę)ktoś to gdzieś w Polsce powtórzy.A potem jeszcze ktoś... i jeszcze ktoś. To jak: policjant w każdej karetce czy uczciwe płace i selekcja pozytywna personelu? Odpowiedz Link Zgłoś
robakalenieksiadz Re: Jak się tworzy absurdy... 13.05.05, 08:11 JAK ZWKLE W SITWIE WINII WSZYSCY INNI TYLKONO NIE MY (w tym przypadku mordercy ) Może przynajmniej milczenie, zamiast mafijnych zasad ??? Mam rozumieć, że skoro mało zarabiam mam prawo mordować dla zysku ? I ktoś się dziwi, że opinia o lekarzach leci w dół...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Jak się tworzy absurdy... IP: *.oc.oc.cox.net 13.05.05, 17:41 Przeczytałeś dokładnie to,co napisałem? Zrozumiałeś sens ? Bo nie sądzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tricolour Niestety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 19:44 ... sens tego, co napisałeś, to próba usprawiedliwienia owych morderstw. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Niestety... 13.05.05, 20:08 Ja raczej nie uznałbym tego za usprawiedliwienie. Jest to raczej próba analizy zjawiska. Wystarczy spojrzeć na Holandię, gdzie w imię szczytnych haseł rozpoczęto systematyczne mordowanie ludzi chorych. Kwestią są pieniądze. Jeśli dostatecznie upodlisz ludzi, to znajdzie się wielu, dla których jedynie pieniądze będą mieć znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
bert.d.s o, tak wlasnie szerza sie bzdury 13.05.05, 22:09 aelithe napisał: > Wystarczy spojrzeć na Holandię, gdzie w imię szczytnych haseł > rozpoczęto systematyczne mordowanie ludzi chorych. Kwestią są pieniądze. Trzeba naprawde zlej woli, zeby napisac cos tak bezsensownego. Nie rozwijam zagadnienia eutanazji, bo jest to zagadnienie baaardzo odlegle od tematu tego watku. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: o, tak wlasnie szerza sie bzdury 15.05.05, 11:41 A czy ty uważasz, że w Holandii usypia się staruszków za darmo. Płaci się za to duże pieniądze i dlatego tak chętnie lekarze naciągają procedury. W warunkach szpitalnych eutanazję przeprowadzają anestezjolodzy. Ich przeciętne zarobki sa znacznie wyższe niż w innych krajach. Słowem są najleiej zarabiającą grupą zawodową w Europie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki stek bzdur, aelithe, i tyle IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 17.05.05, 14:19 Nie o to chodzi. W Holandii nie "usypia sie staruszkow". Przypadki eutanazji sa raczej rzadkie, zaledwie kilka tysiecy rocznie, o ile pamietam. I tak, uwazam, ze to nie tak duzo. Wnioski o eutanazje sa starannie sprawdzane, 2/3 jest tak odsuwana w czasie, ze do eutanazji nie dochodzi. Wiekszosc wnioskow pochodzi nie od "staruszkow"- osoba mentalnie niesprawna nie podlega ustawowo dopuszczalnej eutanazji, bo o eutanazje trzeba w sposob swiadomy i wielokrotnie poprosic samodzielnie- ale od osob ciezko i nieuleczalnie chorych. To, ze Tobie sie wydaje, ze trzeba wlasne zycie przeciagac ile sie da, nie znaczy, ze wszyscy tak uwazaja. Nieprawda jest, ze "w warunkach szpitalnych eutanazję przeprowadzają anestezjolodzy". Czasem tak, czasem nie, nie ma reguly. Jasne jest, ze anestezjolog ma swoj udzial w tym procesie, a to dlatego, ze to anestezjolog ma najwieksza wiedze o srodkach przeciwbolowych, kojacych, przeciwlekowych i usypiajacych. Jeszcze czyms innym jest upor terapeutyczny, gdzie stosuje sie nieraz mocno inwazyjne leczenie na tych wlasnie "staruszkach", choc szans na poprawe zdrowia nie ma. Akurat w Holandii, gdzie opieka medyczna jest scisle racjonowana, nie jest to zbyt wielki problem, inaczej niz w sasiedniej Belgii. Kompletnie nie na miejscu jest Twoje stwierdzenie, ze w Holandii "w imię szczytnych haseł rozpoczęto systematyczne mordowanie ludzi chorych". O tym po prostu nie ma mowy. W Polsce eutanazja jest demonizowana, a tymczasem jest to zjawisko marginalne i tak poza wszystkim to jestem zadowolony, ze zostalo ujete w ramy prawne. Eutanazja byla, jest i bedzie, bo jest potrzebna jak wyjscie awaryjne i tak wlasnie stosowana. I koszt eutanazji nie ma nic, ale to nic do rzeczy. Powiedziec, ze lekarze chetnie "naciagaja" na eutanazje to juz... no brak slow. Przy tym wszystkim stwierdzenie, ze anestezjolodzy "są najleiej zarabiającą grupą zawodową w Europie". Jest juz bzdura mniejszego formatu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: stek bzdur, aelithe, i tyle IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 17.05.05, 14:28 Z holenderskiej prasy: Two-third of the requests of patients for euthanasia do not lead to euthanasia, because of hesitant physicians. This leads to patients dying before euthanasia is performed. In 2001 there were 9700 requests, resulting in granting of 3800 euthanasia cases. (The Netherlands have > 16.000.000 inhabitants.). In many cases, the patients did die before consent was reached, but there were also many cases in which the physicians refused to comply with the request of the patient. Many doctors now seem hesitant, even when they offered earlier to help in times of need, according to the "Society for Voluntary End of Life" Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: stek bzdur, aelithe, i tyle 17.05.05, 15:06 Doki czym innym jest uporczywa terapia, a czym innym celowe zabicie chorego. Dopuszczenie pewnych zjawisk zmiękcza akceptację społeczną. Z resztą sam to podałeś. Wystarczyła sama pomoc lekarska aby zmienić zdanie chorych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: stek bzdur, aelithe, i tyle IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 17.05.05, 15:32 > Doki czym innym jest uporczywa terapia, a czym innym celowe zabicie chorego. Jeszcze czym innym jest prawo chorego (ktory jest w koncu takim samym czlowiekiem jak kazdy) do decydowania o wlasnym losie. Eutanazji dokonuje sie NA ZYCZENIE CHOREGO. > Dopuszczenie pewnych zjawisk zmiękcza akceptację społeczną. Eutanazja JEST akceptowana przez spoleczenstwo. Jest to po prostu rodzaj samobojstwa. > Zresztą sam to podałeś. Wystarczyła sama pomoc lekarska aby zmienić zdanie chorych. Niczego takiego nie napisalem. Faktem jest, ze wszystkie prosby o eutanazje, jakie byly skierowane do mnie, byly wlasnie wywolane niewiara, ze lekarz potrafi jednak pomoc. Nie mialem dotad takiego przypadku, ze pacjent poprosilby o eutanazje, a ja z czystym sumieniem moglbym stwierdzic, ze ma slusznosc. Odwrotnie, na porzadku dziennym sa przypadki, gdzie eutanazji zastosowac nie wolno, choc moze byloby to jakies wyjscie. Na te okazje sa jednak inne procedury i dyskusje, kto wie czy nie trudniejsze. Mysle, aelithe, ze grzeszysz wrzucaniem do jednego worka eutanazji (ktora jest prawnie usankcjonowana), zabojstwa (ktore jest po prostu przestepstwem), paliacji i odstapienia od leczenia z braku wskazan (ktore sa czescia normalnego postepowania lekarskiego). Dla Ciebie to jest proste: pacjent umarl i lekarze maczali w tym palce- znaczy lekarze mordercy. A to nie takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: stek bzdur, aelithe, i tyle 18.05.05, 09:25 Doki przecież sobie sam zdajesz sprawę, że chorego może zmusić do samobójstwa zarówno lekarz jak i rodzina chorego. Szczególnie kiedy w grę wchodzą pieniądze. Eutanazja nie jest samobójstwem. Jest zabiciem chorego przez pacjenta. Jeśli chory popełni samobójstwo, a lekarz nie będzie go leczył to ok. To jest jego wybór. Jeśli poda mu truciznę, to inna sprawa. W Holandii zaakceptowane jest "leczenie" depresji przy pomocy eutanazji. Sorry, ale to jest po prostu eliminacja ludzi chorych. Na eutanazję decydują się zwykle chorzy nie mający opieki lekarza mającego doświadczenie w terapii paliatywnej. Daleki jestem od stwierdzenie, że każdej śmierci są winni lekarze. Jednak istnieją ścisłe i nieprzekraczalne tego co lekarzowi wolno. W Holandii zaledwie kilka lat temu zalegalizowano eutanazję, a juz mówi się o legalizacji kryptanazji. Eliminacji dzieci o niskiej jakości życia ( protokół z Groningen) i osób z demencją na życzenie ich rodzin. Postę jak widzisz jest szybki. Co dalej; eliminacja wszystkich ludzi po 70? Śmierć jest naturalną częścią życia. Trzeba to zaakceptować. Jednak nie zgodzę się, aby lekarz zamiast wspierać chorego w ostatnich godzinach jego życia, przyspieszał jego zgon. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: stek bzdur, aelithe, i tyle IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.05.05, 08:29 aelithe, mam na ten temat zupelnie inne zdanie i bede go bronil, ale nie w tym watku. Dyskusja o eutanazji gdzies na obrzezach sprawy lowcow skor wydaje mi sie nie na miejscu, a i watek rozrosl sie do stu postow, co czyni go niewygodnym. Teraz nie mam czasu, zglosze sie wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Niestety...tricolour IP: *.oc.oc.cox.net 13.05.05, 20:33 Zacytuj mnie-gdzie usprawiedliwiam morderstwa ? Zakładam (nie czekając na wyrok sądu),że zostały popełnione. Przyczynt tej sytuacji są przecież znane:media podkreślają brak nadzoru,korupcjogenne warunki,niskie morale pracowników,niskie kwalifikacje zawodowe. W normalnych krajach po czymś takim lecą głowy aż do ministra włącznie (co najmniej). W normalnych krajach szuka się przyczyn takiego stanu rzeczy i możliwości zapobieżenia im w przyszłości. Dlatego prasa w normalnych krajach pisała w tym tonie (że ewenementem jest doprowadzenie do sytuacji,gdy bardziej OPŁACA się dobić pacjenta i zadzwonić do firmy pogrzebowej niż go uratować). Jeśli nie zależy wam (jako pacjentom i potencjalnym klientom pogotowia) na uniknięciu w przyszłości podobnej afery-to co chcecie zrobić? To jak-policjant w kazdej karetce?A może pewniej i bezpieczniej dwóch policjantów? A może taniej i zdrowiej po prostu likwidować absurdy? Odpowiedz Link Zgłoś
robakalenieksiadz Re: Niestety...tricolour 13.05.05, 22:47 Zrozumiałem co przeczytałem, nie wiem natomiast czy Ty rozumiesz co piszesz. Właściwie to sprowadzają się wszystkie Twoje wypowiedzi do jednego, do kasy natomiast ja jeszcze raz zadam pytanie: czy jeżeli mam małe dochody to mogę mordować dla zysku ? Jeżeli tak to po co nam prawo, normy wspłżycia społecznego itp. biorę odpowiednie wyposarzenie i idę osiągać wyższee dochody....(mam nadzieję, że trafię na Ciebie na pewno mnie usprawiedliwisz Patryku przecież mam małe dochody....) Kiedyś zadałem pytanie mojemu koledze (inna branża niestety,-celnik) przy jakich zarobkach przestanie "brać w łapę" po zastanowieniu odpowiedział: wiesz, to zawsze będą dodatkowe dochody.... Patryku to o czym mówimy to tak nędzne tematy jak .......(mogę wpisać moralność, etyka , poszanowanie prawa, czy też poszanowanie drugiego człowiega ) Wiem jednak, że dla Ciebie to tylko frazesy, smutne to ale prawdziwe..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re:drogi robaku moralisto IP: *.oc.oc.cox.net 14.05.05, 00:45 robakalenieksiadz napisał: > Zrozumiałem co przeczytałem, nie wiem natomiast czy Ty rozumiesz co piszesz. > Właściwie to sprowadzają się wszystkie Twoje wypowiedzi do jednego, do kasy Zasad ekonomii nie musisz lubić,ale nie możesz ich w życiu lekceważyć.Ich przestrzeganie nie jest oznaka cynizmu,a rozsądku.I odwrotnie-ignorowanie ekonomii w życiu (człowieka czy kraju) nie jest oznaką szlachetnych cech,a głupoty i braku wyobrazni. czy jeżeli mam małe dochody to mogę > mordować dla zysku ? Jeżeli tak to po co nam prawo, normy wspłżycia społecznego > itp. biorę odpowiednie wyposarzenie i idę osiągać wyższee dochody....(mam > nadzieję, że trafię na Ciebie na pewno mnie usprawiedliwisz Patryku przecież ma Zacytuj mnie,gdzie to usprawiedliwiam mordowanie dla zysku.Piszę tylko o zasadach selekcji pozytywnej przy naborze personelu.Wrzuć sobie to pojęcie w goggle i trochę poczytaj. >Kiedyś zadałem pytanie mojemu koledze (inna branża niestety,-celnik) przy jakich > zarobkach przestanie "brać w łapę" po zastanowieniu odpowiedział: wiesz, to > zawsze będą dodatkowe dochody.... Nie lubie taniego moralizowania.To w końcu ty pisałeś "SITWA".A sam? Czy nadałeś tej sprawie jakiś oficjalny bieg,zawiadomiłeś prokuraturę o przestępstwach dokonywanych przez twego kolegę (dzień w dzień,miesiąc w miesiąc i rok w rok)? Założę sie ,że nie. A zadałeś sobie trud i oszacowałeś,na ile twój kolega dopomógł okraść skarb państwa w swojej karierze? Załóżę sie ,że również nie! A wiesz ,ile za te pieniądze można by było kupić np.inkubatorów dla noworodków,wykonać przeszczepów szpiku dzieciom w Polsce,albo kupić leków onkologicznych? Również nie?Pewnie nie chciałoby ci sie policzyć? To nie wygłasza mi tutaj morałów,dobrze ?Bo jakoś mało wiarygodnie brzmią. Hipokryzja podniesiona do potęgi. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 13.05.05, 23:01 A może starać się lepiej dbać o zdrowie? A może samemu studiować medycynę? A może mieć w rodzinie/wśród znajomych lekarza, też lekarza pogotowia? A może lepiej dobierać tych ludzi na studiach medycznych? Mnóstwo rozwiązań. Zgoda, że za dużą odpowiedzialność należy się rekompensata finansowa, ten domek nad jeziorem po dużym stresie, na przykład. Ale jeśli mam wybór wesprzeć finansowo lekarza, który argumentuje, że powinno mu się OPłACAĆ uratowanie pacjenta, to wolę zatłuc się własną pięścią niż dzwonić po pogotowie. (Mój dzielnicowy klarował mi kiedyś, jak bardzo mu się nie opłaca reagować na wybryki huligańskie na moim (a jego rejonowym) osiedlu i dlaczego, w związku z tym, nie reaguje, bądź robi to opieszale). > Jeśli nie zależy wam (jako pacjentom i potencjalnym klientom pogotowia) na > uniknięciu w przyszłości podobnej afery-to co chcecie zrobić? Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia zabijanym przez bandytów na oczach źle opłacanych policjantów... Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia okradanym przez źle opłacanych urzędników... Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia wsadzanym do więzienia z powodu opieszałego działania źle opłacanych prawników... Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości złego nauczania/wychowania waszych dzieci przez źle opłacanych nauczycieli... Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia zamykanym w szpitalach psychiatrycznych przez źle wykonujących swój zawód (z powody złego opłacenia) psychiatrów... Jeśli zależy wam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 14.05.05, 01:11 > Ale jeśli mam > wybór wesprzeć finansowo lekarza, który argumentuje, że powinno mu się OPłACAĆ > uratowanie pacjenta, to wolę zatłuc się własną pięścią niż dzwonić po > pogotowie Nie mysle, zeby normalny lekarz ratowal pacjenta tylko dlatego, ze mu sie to oplaca, ale prawda jest, ze w normalnym systemie sluzby zdrowia bycie dobrym lekarzem OPLACA sie bardziej niz bycie lekarzem zlym. Dla narodow poslugujacych sie rozumemm sa to prawdy oczywiste. Tylko Polacy sa mistrzami w tworzeniu sztucznych dylematow moralnych - lekarz moze byc albo dobry, albo bogaty. Cala Polska zyje w tej skrzywionej moralnosci a potem sie dziwi, ze niektorzy zaczynaja uwazac, ze moralnosci nie ma, ze ludzie i tak maja wszystko w d-pie. Nie mam zamiaru usprawiedliwiac mordercow, ale moze bylby czas wrocic do prostych zasad za zle karac ale za dobre WYNAGRADZAC. > Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia zabijanym przez bandytów na > oczach źle opłacanych policjantów... > Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia okradanym przez źle > opłacanych urzędników... > Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia wsadzanym do więzienia z > powodu opieszałego działania źle opłacanych prawników... > Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości złego nauczania/wychowania > waszych > dzieci przez źle opłacanych nauczycieli... > Jeśli zależy wam na uniknięciu w przyszłości bycia zamykanym w szpitalach > psychiatrycznych przez źle wykonujących swój zawód (z powody złego opłacenia) > psychiatrów... > Jeśli zależy wam... Czyli sam widzisz, ze pokraczna moralnosc Polska dotyczy o wiele szerszych obszarow niz medycyna. Skad wziela sie ta moralnosc to dluga historia komunizmu i podzialu na "my i oni". Nie ma zamiaru sie na ten temat rozpisywac. Problem jest jak z tego sie wydostac. Owszem jestem za karaniem winnych musi by jednak mechanizm nagradzania tych wzorowych. Jezeli policjant, ktory potrafi zapobiegac napadom w swoim rejonie zacznie zarabiac 5x wiecej niz "przecietniacy" to jego koledzy zaczna probowac go nasladowac. Jezeli nauczyciel, ktorego uczniowie sie wybijaja i wygrywaja olimpiady podwoi swoja pensje to koledzy zauwaza, ze dobra praca sie oplaca. Przykaldy mozna mnozyc... Wedlug mnie lepiej jest motywowac ludzi do poprawy niz stwazac atomosfere "udajemy, ze placimy za to ze udajesz ze pracujesz" a potem karac tych ktozy sie zdemoralizowali powszechnym olewactwem. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 14.05.05, 08:09 > Nie mysle, zeby normalny lekarz ratowal pacjenta tylko dlatego, ze mu sie to > oplaca, ale prawda jest, ze w normalnym systemie sluzby zdrowia bycie dobrym > lekarzem OPLACA sie bardziej niz bycie lekarzem zlym. No i o to właśnie chodzi, żeby bycie dobrym lekarzem opłacało się BARDZIEJ niż bycie złym. Ale żeby zły (czy tych oskarżonych można ot, złymi lekarzami nazwać?) nie tłumaczył,że jest zły, ponieważ nie jest dobrze opłacany, bo gdyby był, to zaraz zrobiłby się lepszy. To nie jest sztuczny dylemat moralny. Lekarz, jak dla mnie, powinien być dobry i bogaty, albo nie powinno go być wcale, bo nic mi po złym, to jasne. > Czyli sam widzisz, ze pokraczna moralnosc Polska dotyczy o wiele szerszych > obszarow niz medycyna. Jak dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że każda "dobra robota" powinna być dobrze opłacana i zgadzam się, że system wynagradzania najlepszych jest lepszym pomysłem niż wyłącznie karanie winnych (i to duuużo po czasie), natomiast mam mało zrozumienia dla tych, kórzy tłumaczą, że nie robią, bo mało dostają, więc im się nie opłaca, jak ten policjant. Albo którzy stosują ten subtelny szantażyk - macie wybór: albo mi więcej zapłacicie, albo pavulonik, którą bramkę wybieracie? acha! Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 14.05.05, 08:56 Dopóki jednak te nie cierpiące zwłoki, hm, rozwiązania, zostaną wprowadzone w życie, mowa jest często o dobrej woli. A nie jest dobrze, jeśli ma ona jakąś cenę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 14.05.05, 17:49 > Ale żeby zły (czy tych oskarżonych można ot, złymi lekarzami > nazwać?) nie tłumaczył,że jest zły, ponieważ nie jest dobrze opłacany, bo > gdyby był, to zaraz zrobiłby się lepszy. Sprobujmy zrozumiec (co bynajmniej nie znaczy usprawiedliwic) jak dochodzi do tego, ze sanitariusz czy lekarz zaczyna zabijac dla pieniedzy. Jest grupa mordercow, ktorzy zabijaja dla satysfakcji zwiazanej z byciem panem zycia i smierci, sa tacy, ktorzy zabijaja pod wplywem emocji - te grupy nie pasuja mi za bardzo do tego co dzialo sie w pogotowiu. Jest tez grupa psychopatycznych oportunistow, ktorzy nie maja wewnetrznego poczucia moralnosci i zrobia wszystko co sie oplaca zrobic. Ci ludzie moga byc pilnym urzednikiem, lekarzem, lub wlascicielem sklepu ale tez UB-kiem, lub kierownikiem krematorium w Brzezince zaleznie od okolicznosci. Nie ma prostych testow jakie pozwalaja odroznic ich od reszty bo tylko specyficzne okolicznosci pokazuja brak zinternalizowanych zasad moralnych. Nie przypuszczam by byli rzadkoscia. W przypadku oportunistow nawolywanie do zasad moralnych nie ma sensu, bo nie sa tego w stanie zrozumiec. Rozsadne spoleczenstwa staraja sie by energia oportunistow mogla byc pozytywnie wykorzystana, nieudolne spoleczenstwa stwarzaja warunki by oportunisci stawali sie kryminalistami, patologiczne spoleczenstwa (III Rzesza, ZSSR) stawiaja ich na piedestale. Tak wiec bycie oportunista jest (negatywna) cecha, za ktora osoba ponosi odpowiedzialnosc. Stwarzanie warukow w ktorych oportunisci staja sie kryminalistami jest problemem spoleczenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 15.05.05, 00:47 Tak, zgadzam się z tym, co piszesz, i rozumiem, co masz na myśli. Ale to samo, widziane z innej strony, może wyglądać tak: > Jest tez grupa psychopatycznych oportunistow, ktorzy nie maja wewnetrznego > poczucia moralnosci i zrobia wszystko co sie oplaca zrobic Grupę "psychopatycznych" należy oddzielić od grupy "oportunistów"; choć pewnie istnieją jacyś oportuniści psychopatyczni, ale wówczas wystarczy traktować ich po prostu jak zwykłych psychopatów. A w tym przypadku, nawet bez "szczególnych okoliczności", psychopatyczne cechy daje się u ludzi zauważyć. (Trzeba, co prawda, w tym celu, w ogóle się zainteresować, na różnych poziomach podejmowania decyzji. Karanie pionków, choć oskarżonych o morderstwo, nic nie da, jeśli ludzie w instancjach nadrzędnych nie będą zainteresowani podległymi im instytucjami/komórkami/pracownikami. Ci na górze też mogą być psychopatyczni, mogą być oportunistami, ale to nie zwalnia ich od odpowiedzialności. To po pierwsze. A po drugie - też ich ktoś wybiera na tę funkcję. No chyba, że psychopata... itd.) Więc jeśli pozostaje mi tylko strzec się przed psychopatą, to wiem, że podwyższając mu zarobki nic nie zyskam - psychopatą będzie tak czy owak. Jeśli chodzi o oportunistę, to sprawa jest podobna, mimo wszystko - oportunista się nie zmieni w nieoportunistę, więc dlaczego mam mu więcej płacić? Tak na wszelki wypadek, żeby nie stał się kryminalistą? Podobnie jak KAŻDY człowiek może popełnić rzeczy najgorsze, KAŻDY jest zdolny czynić rzeczy niewyobrażalnie szlachetne. Wolna wola? Powiesz, że psychopatia to między innymi zaburzenie woli. Tak. Ale nawet jeśli jest jakiś odsetek ludzi chorych czy ludzi psychopatycznych, to i tak uważam za wskazane odwoływanie się raczej do dobrej części ludzkiej natury, i niezakładanie z góry, że społeczeństwo składa się w głównej mierze ze skrytooportunistów, którzy źle opłacani - będą skrytobójcami. Tłumaczenie działań haniebnych "okolicznościami" do tego stopnia okrojonymi, jest niebezpieczne, ponieważ i zastosowane rozwiązania mogą, w efekcie niepełnego przedstawienia problemu, okazać się jednostronne i niewystarczające. ------------ Ponieważ ABSOLUTNIE KAŻDY człowiek w pewnych okolicznościach jest zdolny do rzeczy najgorszych, dlaczego mam mieć wzgląd BARDZIEJ na oportunistów? Bo oni, biedacy, poczucia moralności nie mają? Czego zresztą jak sam piszesz, na czole nie noszą, objawia się ten przykry fakt w jakiejś konkretnej sytuacji. A więc zaczynamy w tym samym miejscu. WSZYSCY. Bo każdemu się może objawić ;) I chociażby dlatego wciąż warto mówić o zasadach i niebezpieczeństwach wynikającyh z ich łamania, mimo, że ani to kasy nie przysparza, ani nie ma bezpośredniego wpływu na budżet służby zdrowia. Bo to tylko gadanie. ------------ > Stwarzanie warukow w ktorych oportunisci staja sie > kryminalistami jest problemem spoleczenstwa. Tak. Ale wprowadzę małą poprawkę: brak działań zmierzających do wypracowania rozwiązań, dzięki którym nawet megaoportuniści nijak nie staną się kryminalistami - jest błędem społeczeństwa. I jego poważnym problemem. Ale widzisz, według mnie to powinny być działania kompleksowe, zawierające w sobie też rozmowę o wartościach, bo może tak się zdarzyć, że i nieoportunista i niepsychopata posłucha i postara się, w nastepnej kolejności, aby "energia oportunistow mogla byc pozytywnie wykorzystana". Bo trzeba mieć nadzieje, że świat nie składa się z samych oportunistów/feministów i cyklistów ;), że są jeszcze, chociażby, motorowodniacy ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: *.wi.res.rr.com 15.05.05, 22:43 > Grupę "psychopatycznych" należy oddzielić od grupy "oportunistów"; choć pewnie > istnieją jacyś oportuniści psychopatyczni, ale wówczas wystarczy traktować ich > po prostu jak zwykłych psychopatów. A w tym przypadku, nawet bez "szczególnych > okoliczności", psychopatyczne cechy daje się u ludzi zauważyć. Troche tak troche nie. Nazwijmy psychopata kogos kto jest obojetny na ludzkie cierpinie i nie posiada zdolnosci empatii. Sa psychopaci, ktorzy nie posiadaja zinternalizowanych zasad moralnych i nie podlegaja wplywowi spoleczenstwa - wtedy rzeczywiscie pozostaje sie modlic, ze zostana aresztowani zanim stana na naszej drodze. Mysle, ze jest to jednak mniejszosc. Sa psychopaci, ktorzy posiadaja ziternaizowane zasady (powiedzmy Napoleon czy Zukow). Sa oni w stanie wyslac na smierc tysiace ludzi nie mrugnawszy okiem, ale robia to w imie zasad (wielkosc Francji, zwyciestwo w wojnie) ktore zinternalizowali. Sa tez psychopaci oportunisci (oportunista to osoba, ktra nie posiada zinternalizowanych zasad moralnych, ale podlega wplywowi spoleczenstwa). Opportunizm jest POZYTYWNY w jezeli spoleczenstwo zbudowalo system, w ktorych zachowanie moralne jest oplacalne. Podazajac za zyskiem oportunista bedze sie zachowywal w sposob moralny. > wiem, że > podwyższając mu zarobki nic nie zyskam - psychopatą będzie tak czy owak. Nie chodzi o WYSOKOSC zarobkow ale o system w ktorym psychopata jest PEWNY, ze pozadane zachownie podniesie jego zarobki, niepozadane przyniesie kare. Nie zmienia to jego osobowosci, ale zmienia jego ZACHOWANIE. > dlaczego mam mu więcej płacić? Tak na wszelki > wypadek, żeby nie stał się kryminalistą? Placisz wiecej dlatego, bo zalezy Ci na lepiej wykonanej pracy. Owszem zapobiega to kryminalizacji oportunistow, ale "normalni" ludzie tez beda zmotywowani do lepszej pracy. Ty masz lepszy produkt, oportunista pracuje zamiast Cie okradac, a "normalny" robotnik cieszy sie, ze jego wysilek zostal doceniony. NIKT na tym nie traci. > i tak uważam za wskazane odwoływanie się raczej do dobrej > części ludzkiej natury, i niezakładanie z góry, że społeczeństwo składa się w > głównej mierze ze skrytooportunistów, którzy źle opłacani - będą > skrytobójcami. Jak wykazano powyzej system nagradzania pozadanych zachowan dziala zarowno na oportunistow, psychopatow jak i "normalnych". Wbrew pozorom jest latwiej i taniej wynagradzac dobra prace, bo wtedy mniej wydaje sie na sciganie i karanie. Mniejsza jest tez demoralizacja "normalnych" z powodu kryminalnych zachowan oportunistow. Jedyna zaleta odwolywania sie do moralnosci sa piekne przeslanki filozoficzne. Dzialanie na "normalnych" przy nieobecnym systemie motywacji jest znikome (czy naprawde wierzysz w moralnosc jezeli nie ida za tym konkrety). Dzialanie na oportunistow i psychopatow zadne. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 16.05.05, 02:58 > Nazwijmy psychopata kogos kto jest obojetny na ludzkie > cierpinie i nie posiada zdolnosci empatii. Dobrze. Nazwijmy psychopatą osobę, która przejawia cechy kryterialne dla określenia jej osobowości jako psychopatycznej, czyli: "skrajny egocentryzm; brak empatii; silną i utrwaloną postawę nieodpowiedzialności i lekceważenia norm, reguł i zobowiązań społecznych; patologiczne kłamstwo; niedorozwój emocjonalny; ciągłą potrzebę stymulacji; bardzo niską tolerancję frustracji i niski próg wyzwalania agresji, w tym zachowań gwałtownych; impulsywność; nieumiejętność wyciągania wniosków z własnych doświadczeń (czyli uczenia się), a w szczególności z doświadczanych kar; brak lęku; niezdolność przeżywania poczucia winy i skrupułów; wyraźną skłonność do obwiniania innych lub wysuwania pozornie możliwych do uznania racjonalizacji zachowań, które są źródłem konfliktów z otoczeniem." Załóżmy, że te cechy nie występują łącznie, ale że najczęściej występuje ich po kilka u jednej osoby psychopatycznej. Załóżmy. I ja takiemu lekarzowi psychopacie (tak dla przykładu lekarzowi, ale i przede wszystkim, bo o lekarzach wszakże był wątek) mam wybudować system, w którym > zachowanie moralne jest oplacalne. Podazajac za zyskiem oportunista bedze sie > zachowywal w sposob moralny To bardzo optymistyczne założenie, naprawdę. Ale już w samych słowach "podążanie za zyskiem" siedzi ukryty zalążek niemoralności, co ja na to poradzę. Podążać, żeby było moralnie, czyli zgodnie ze społecznymi normami, można za wartościami tworzącymi to społeczeństwo, za wartościami, które je spajają, czyniąc możliwym jego istnienie i żywotnie wpływając na jego trwałość. W przypadku społeczeństwa mającego u swoich podstaw, w charakterze wartości fundującej, "podążanie za zyskiem" osobistym, jednostkowym, nie tam że za jakimś zyskiem społecznym, nie, za własną kaską (a tu już nie wchodzę w taki niuans, że ujmując rzecz w ten sposób, nic nie trzeba wobec tych oportunistycznych łodzian-pracowników pogotowia, którzy podążali po prostu za zyskiem - należy po prostu zmienić kwalifikację czynu i po sprawie. Ale rozumiem, że jednak nie takie rozwiązanie sugerujesz na "od zaraz" ;). W takiej sytuacji rzeczywiście sens traci dyskusja o skórnej aferze, która toczy się, jak mniemam, dlatego, że parę osób uważa, że u podstaw życia w społeczeństwie leży inny zestaw wartości, niż przyjęli ludzie oskarżeni.) Jeśli podążanie za zyskiem usytuujemy na PIERWSZYM miejscu skali wartości społecznych - faworyzując w szczególny i wciąż niezrozumiały dla mnie sposób jednostki moralnie upośledzone - a nie, na przykład, na którymś kolejnym, w podpunkcie mówiącym o "wzroście zamożności obywateli", trudno będzie oczekiwać trwałości od takiego społeczeństwa; wystarczy trochę poczekać, a prędzej czy później rymsnie na dziób. Uważam, że w mówieniu o "podążaniu za zyskiem" przez oportunistę, który rzekomo DLATEGO właśnie będzie się "zachowywał w sposób moralny" jest zasadnicza sprzeczność. > Nie chodzi o WYSOKOSC zarobkow ale o system w ktorym psychopata jest PEWNY, ze > pozadane zachownie podniesie jego zarobki, niepozadane przyniesie kare. Nie > zmienia to jego osobowosci, ale zmienia jego ZACHOWANIE. Tak, można mówić o jakiejś zmianie zachowania, ale psychopata nigdy nie będzie PEWNY, w żadnym ze znaczeń tego słowa, ponieważ jest osobą niedorozwiniętą emocjonalnie, impulsywną, mającą ciągłą potrzebę stymulacji, bardzo niską tolerancję frustracji i niski próg wyzwalania agresji. Bardzo niską tolerancję frustracji. Taka osoba nie będzie nigdy niczego pewna, a już najmniej tego, co tzw."społeczeństwo" może mu zapewnić, jako że to osoba asocjalna (nieuspołeczniona), dysocjalna (źle uspołeczniona) albo antysocjalna z natury swojej psychopatii. Tak, podobno karanie nie odnosi efektów, bo są to osoby niewyuczalne za pomocą kar, ale zupełnie nie mogę pojąć, dlaczego w ogóle mam takie osoby tolerować w pogotowiu, przecież takich cech nie toleruje się nawet wśród pracowników ochrony zakładów tytoniowych, stosując całą baterię testów, żeby się nie okazało, że jaki psychopata się prześliznął. Ja wiem, że nie ma prostych testów. To może wobec tego stosować skomlikowane; może to bardzo dziwne marzenie, ale wolałabym, aby wśród lekarzy ilość psychopatów została znacząco ograniczona, żeby spadła nawet poniżej średniej krajowej ;). Bo się da, naprawdę. Przecież można pięknie się spełniać robiąc cokolwiek innego, niż lecząc, albo, hm, "lecząc", dlaczego głównie psychopaci i oportuniści mają do ręki dostawać ludzkie życie, tak szczególnie oni? Ja wiem, że oportunistów się nie odsieje, ale gdyby choć tych psychopatów, już bylibyśmy deko do przodu...;) ------------ > system nagradzania pozadanych zachowan dziala zarowno na > oportunistow, psychopatow jak i "normalnych". Jest to bardzo prawdopodobne, można powiedzieć nawet, że najprawdopodobniejsze z możliwych do pomyślenia na ten temat stwierdzeń. Ale z powyższego nie chce jakoś wyniknąć, że równanie do psychopatów i oportunistów i stosowanie na skalę ogólnospołeczną rozwiązań, które kupią za zysk wątpliwie trwałe i wątpliwie moralne zachowania oportunistów i psychopatów (ale zwróć uwagę, że rozwiązań wciąż nie "antyoportunistycznych" czy "antupsychopatycznych"...), tak więc z powyższego nie chce wyniknąć, że to rozwiązanie odpowiednie i wystarczające dla średnio moralnego (ale przecież nie złożonego z samych psychopatów i oportunistów) społeczeństwa. > Wbrew pozorom jest latwiej i > taniej wynagradzac dobra prace, bo wtedy mniej wydaje sie na sciganie i > karanie. Mniejsza jest tez demoralizacja "normalnych" z powodu kryminalnych > zachowan oportunistow. Ależ to stwierdzenie uważam za najprawdziwszą prawdę. Mam jedynie wątpliwości co do pierwszych słów: wbrew jakim pozorom? Pozorom, że łatwiej i taniej wynagradzać jest złą pracę? Nie ma takich pozorów. Są pozory, że taniej wyjdzie jeśli mniej zapłacimy za pracę w ogóle, dobrą czy złą, to się zgadzam (niechlubne dziedzictwo moralności "czy sie stoi czy się leży...") Ale to wynika z braku etosu pracy, z niskiego miejsca na skali wartości społecznych owej "pracy" jako takiej, niskiego, bo na pewno niższego od "dążenia do zysku". (Z lepszym płaceniem za dobrą pracę nikt nigdzie nie polemizuje, stwierdźmy to raz a dobrze). > Dzialanie na "normalnych" przy nieobecnym systemie motywacji jest znikome ......prawda, jak w pysk dał. Uwaga: system motywacji to o wiele więcej niż kasa-większa kasa-naprawdę duża kasa. > (czy naprawde wierzysz w moralnosc jezeli nie ida za tym konkrety) ......konkret zawsze mile widziany. Tylko zależy, co uznamy za konkret. ------------- To oczywiście poza tym wątkiem, ale tak przychodzi mi do głowy, kiedy czytam o podnoszeniu zarobków jako panaceum na wszystkie społeczne bolączki (nawet na aspołeczność psychopatów ;) Podnosisz w najlepszej wierze pensję robotnikowi w fabryce mebli w Meksyku, ponieważ jest naprawdę dobrym rzemieślnikiem, jest punktualny (!), jest bardzo obowiązkowy, gdy jest jakaś dostawa do przygotowania, to zostaje po godzinach, itd. Więc chcesz mu dać więcej kasy, bo ta pensja, którą dostaje, jest jakaś śmiesznie niska, a człowiek ma żonę i dzieci. Następnego dnia po podwyżce facet rezygnuje z pracy. Nie czuje się w stanie więcej robić a tak interpretuje podwyżkę. Jako rodzaj zobowiązania. Nic to, że mu wyjaśniasz. On po prostu czuje, że juz teraz robi na miare swoich możliwości, lepiej nie potrafi i nie podoła. Więc nie chce większej pensji, mimo, że po rezygnacji z roboty grozi mu przez czas jakiś brak jakiejkolwiek. ------------ Ta historyjka z Łodzią wspólnego nie ma nic (może tylko wątek fabryki...;); jest z innego świata wziętym przykładem na to, że te proste rozwiązania, które znamy i lubimy na własnym podwórku (więcej kaski za dyżur? a prosze, proszę, to w takim razie zarwę kole Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 16.05.05, 03:08 Kończąc: Ta historyjka z Łodzią wspólnego nie ma nic (może tylko wątek fabryki...;); jest z innego świata wziętym przykładem na to, że te proste rozwiązania, które znamy i lubimy na własnym podwórku (więcej kaski za dyżur? a prosze, proszę, to w takim razie zarwę kolejną nockę, opłaca mi się) niekoniecznie mają proste przełożenie na cudzy trawniczek i że problemy społeczne, zazwyczaj złożone i wielowątkowe, zwykle wymagają równie złożonych rozwiązań, i błędem jest nawoływanie do zastosowań najprostszych, bo stwarza to iluzję, że da się, trzeba tylko wziąć większy młotek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: *.wi.res.rr.com 16.05.05, 05:25 > I ja takiemu lekarzowi psychopacie (tak dla przykładu lekarzowi, ale i przede > wszystkim, bo o lekarzach wszakże był wątek) mam wybudować system, w którym > zachowanie moralne jest oplacalne. Wolalbym trzymac nasza definicje psychopaty nieco dalej od definicji klinicznej, bo wtedy bedziemy mowic o skrajnych potworach i wyjatkowych przypadkach. W normalnym zyciu jest sporo ludzi o psychopatycznych sklonnosciach, ktorzy sa w stanie funkcjonowac poprawnie w dogodnych warunkach. Nie chodzi o to by te warunki tworzyc SPECJALNIE dla nich. Takie warunki sa dogodne dla wszystkich. Powodow dla ktorego warto jest budowac system w ktorym zachowanie moralne jest oplacalne jest wiele. Socjalizacja psychopatow jest tylko jednym z mniejszych powodow. By zauwazyc zalety pomyslmy o przeciwnosci. Czy naprawde uwazasz, ze moralne zachowanie powinno byc karane? Czy tylko traktowane obojetnie? Co jest zlego w tym, ze spoleczenstwo stara sie odroznic prace dobra od poprawnej? Osoby tworcze od przecietnych? > Podążać, > żeby było moralnie, czyli zgodnie ze społecznymi normami, można za wartościami > tworzącymi to społeczeństwo, za wartościami, które je spajają, czyniąc > możliwym > jego istnienie i żywotnie wpływając na jego trwałość. Czyli jezeli normy uznawane przez wiekszosc jednostek, nie ma sprzecznosci w pomiedzy interesem wlasnym wiekszosci jednostek a interesem spoleczenstwa. Nie ma tez sprzecznosci pomiedzy zyzskiem statystycznej jednostki a zyskiem spoleczenstwa. > nic nie trzeba wobec tych oportunistycznych łodzian-pracowników > pogotowia, którzy podążali po prostu za zyskiem - należy po prostu zmienić > kwalifikację czynu i po sprawie Tu mnie nie zrozumiales. Bynajmniej nie twierdze, ze trzeba zmieniac wartosci. Trzeba tylko by system motywacyjny te wartosci ODZWIERCIEDLAL. Jezeli spoleczenstwo uwaza, ze ratowanie zycia jest wartoscia to powinno tak ustawic system motywacji by ratowanie zycia bylo nagradzane lepiej niz jego odbieranie - chyba logiczne. Jaki sens ma nawolywanie do poszanowania zycia kiedy w tym samym czasie zgadzamy sie na system w ktorym ktos kto ratuje zycie uczciwie zyje w nedzy a ten kto zbiera "skory" jest bogaty. > psychopata nigdy nie będzie > PEWNY, w żadnym ze znaczeń tego słowa, ponieważ jest osobą niedorozwiniętą > emocjonalnie, impulsywną, mającą ciągłą potrzebę stymulacji, bardzo niską > tolerancję frustracji i niski próg wyzwalania agresji. Nawet jezeli przyjmiemy tak zaawansowany przypadek. Nie znaczy to, ze psychopata nie ma zdolnosci logicznego myslenia, talentu czy zdolnosci przewidywania. Powiedzmy mamy amerykanskiego neurochiruga, ktory jest swietny technicznie, ale ma powyzsze cechy. Pacjeci, wiedza, ze wiele sie z nim nie nagada, ale wyniki ma bardzo dobre. Potrzeba stymulacji jest zapewniona przez sale operacyjna i drogie samochody jakie sobie kupuje. Frustracje wyzywa sobie na pielegniarkach sali operacyjnej, ale placi im swietnie wiec go toleruja. Facet specjanie sie nie przejmuje gdy pacjent mu umrze, ale z drugiej strony wie, ze jego zarobki i reputacja zaleza od wynikow, wiec stara sie byc jak najleszy - lepszy niz jego koledzy, bo mu to podnosi ego. Czasem ma pomysl by uzyc swojej wladzy nad zyciem i smiercia, ale wie, ze pierwsze podejrzenie umyslnej szkody zakonczy jego kariere - nie jest to na tyle ekscytujace by sie to oplacalo. Oczywiscie nie widzi systemu moralnego spoleczenstwa, ale widzi swoje zarobki zalezne od wlasnych wynikow. Dba o wlasne interesy, ale przez to musi dbac o swoich pacjentow - w koncu nie jest glupi. OK, moze nie lubie goscia, nie bedzie moim przyjacielem, ale gdy dostane guza muzgu pewnie dam mu sie zoperowac. Czy byloby lepiej dla spoleczenstwa gdyby zaczac placic mu marnie, zeby mogl zostac lapowkarzem? Czy lepiej byloby gdyby nie wposcic go do szkoly medycznej by uzywal swoich zdolnosci jako kieszonkowiec? Czy lepiej byloby gdyby go od razu aresztowac za psychopatyczna osobowosc? > dlaczego w ogóle mam takie osoby tolerować w > pogotowiu, przecież takich cech nie toleruje się nawet wśród pracowników > ochrony zakładów tytoniowych, Bo ktos kto skonczyl szkole medyczna jest zbyt inteligentny na to by dac sie odrzucic przez test na psychopatie. > To może wobec tego stosować skomlikowane; > może to bardzo dziwne marzenie, ale wolałabym, aby wśród lekarzy ilość > psychopatów została znacząco ograniczona, żeby spadła nawet poniżej średniej > krajowej ;). Wiekszosc emocjonalnie dojrzalych ludzi chce budowac trwale zwiazki, chce pracowac dla dobra wlasnej rodziny, widziec rozwoj swoich dzieci. Nawolywanie do zawodu przy pomocy hasel budujacych ego ("powolanie", "ratowanie zycia") a jednoczesne uniemozliwianie normalnego zycia rodzinnego (Godziny pracy, zarobki) jest reklama skierowana na psychopatow. W tym ukladzie dziwie sie, ze tak wielu jest "normalnych" lekarzy. > Ale z powyższego nie chce jakoś > wyniknąć, że równanie do psychopatów i oportunistów i stosowanie na skalę > ogólnospołeczną rozwiązań, które kupią za zysk wątpliwie trwałe i wątpliwie > moralne zachowania oportunistów i psychopatów Zakladasz, ze wiesz kto jest psychopata a kto oportunista. Tego typu informacje mozna posiasc tylko po wieloletniej bliskiej znajomosci. Bo klasyfikacja polega na wewnetrznych uczuciach i systemie wartosci. Jest wiec nierealistyczne by tego typu "testy" stosowac zatrudniajac pracownika. Realistyczne jest jednak by obserwowac zachowanie i to zachowanie nagradzac zgodnie z wartosciami spoleczenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 16.05.05, 13:35 > Wolalbym trzymac nasza definicje psychopaty nieco dalej od definicji > klinicznej, bo wtedy bedziemy mowic o skrajnych potworach i wyjatkowych > przypadkach. W normalnym zyciu jest sporo ludzi o psychopatycznych > sklonnosciach, ktorzy sa w stanie funkcjonowac poprawnie w dogodnych warunkach. Zgoda. W dogodnych warunkach, jeśli nie mówimy o wyjątkowych przypadkach, o przypadkach skrajnie patologicznych, jest w stanie poprawnie funkcjonować każdy człowiek. Ja po prostu jestem zdania, że jest ogromna grupa ludzi w jakiś sposób upośledzona moralnie, których nawet po długiej znajomości nie nazwiesz ani oportunistami (to dużo za dużo na ich określenie), ani tym bardziej psychopatami. A i ci, którzy nie są upośledzeni w ten sposób, są ludźmi i już samo to sprawia, że niektóre okoliczności przemówią akurat do najgorszych cech człowieka jako takiego. > > Nie chodzi o to by te warunki tworzyc SPECJALNIE dla nich. Takie warunki sa> dogodne dla wszystkich.> Powodow dla ktorego warto jest budowac system w ktorym zachowanie moralne jest> oplacalne jest wiele. Socjalizacja psychopatow jest tylko jednym z mniejszych powodow. Każda rzecz na swoim miejscu. Zgadzam się. > Co jest zlego w tym, ze spoleczenstwo stara sie odroznic prace dobra od > poprawnej? Osoby tworcze od przecietnych? W żadnym momencie nie dyskutuję z tą oczywistością. Jak dla mnie to jedna z podstaw zdrowego społeczeństwa. > Czyli jezeli normy uznawane przez wiekszosc jednostek, nie ma sprzecznosci > pomiedzy interesem wlasnym wiekszosci jednostek a interesem spoleczenstwa. Rozumiem to tak: nie bogacę się czyimś kosztem, ale obok kogoś. No to racja. Każdy chce się bogacić, ale jeśli dzieje się to kosztem, to już nie może być uznawane za wartość społeczną, tak z definicji. >Nie> ma tez sprzecznosci pomiedzy zyzskiem statystycznej jednostki a zyskiem > spoleczenstwa. Ta „niesprzeczność” zysku statystycznej jednostki z zyskiem społecznym zależy oczywiście od sposobów zdobywania owego „zysku” przez jednostkę. > Bynajmniej nie twierdze, ze trzeba zmieniac wartosci. > Trzeba tylko by system motywacyjny te wartosci ODZWIERCIEDLAL. Jezeli > spoleczenstwo uwaza, ze ratowanie zycia jest wartoscia to powinno tak ustawic> system motywacji by ratowanie zycia bylo nagradzane lepiej niz jego odbieranie - chyba logiczne. Jak najbardziej. > Jaki sens ma nawolywanie do poszanowania zycia kiedy w tym > samym czasie zgadzamy sie na system w ktorym ktos kto ratuje zycie uczciwie> zyje w nedzy a ten kto zbiera "skory" jest bogaty. Ja się nie zgadzam. Ale sam pisałeś, że tego, kto weźmie pieniądze na skórę nie ma jak odróżnić od tego, który tego nie zrobi, tak na pierwszy rzut oka. Więc po prostu płacić więcej wszystkim lekarzom, jak rozumiem. Dobrze, na końcu wyjaśniam swój stosunek do takiego rozwiązania, ale w takim razie nie mydlmy sobie oczu tym „lepszym wynagradzaniem lepszych” i nie stosujmy argumentów, że lepsze wynagrodzenie wyeliminuje negatywne skutki działań oportunistów. Po prostu zaczynamy od początku, tyle, że na wyższym pułapie stawkowym. I jest dokładnie tak samo, z tym, że zakłady pogrzebowe szarpnąć się muszą na więcej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia… Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 16.05.05, 13:51 > Powiedzmy mamy amerykanskiego neurochiruga, ktory jest swietny> technicznie, ale ma powyzsze cechy. Pacjeci, wiedza, ze wiele sie z nim nie> nagada, ale wyniki ma bardzo dobre. Potrzeba stymulacji jest zapewniona przez> sale operacyjna i drogie samochody jakie sobie kupuje. Konia z rzędem lekarzowi, który jest kompetentny. Jak najbardziej. Niech jego zarobki odzwierciedlają jego wyniki, tak. Ja nie tu widzę kłopot, bo widzisz, żeby lekarz był kompetentny albo wybitny w branży, musi być „zawodowo inteligentny”; w razie czego i mordować by umiał niepostrzeżenie. Łódzka afera wyszła na jaw dlatego, że niektórym nie udawało się powściągnąć apetytu (co świadczyć może o tym, że niezależnie od wysokości zarobków niektórym osobom będzie rósł i rósł i może wcale nie ma górnego pułapu, a więc żadna wysokość zarobków w tym przypadku nie zaradzi) i/lub dlatego, że robili to nieudolnie (nieudolność zazwyczaj nie skłania do chęci podwyższania zarobków) i/lub dlatego, że ktoś to zauważył, być może ktoś, komu zależało na tym, żeby wynagradzać raczej ratujących życie i zdrowie, być może ktoś zazdrosny o te ekstra zarobki, a nie mogący się wcisnąć i/lub coś tam jeszcze. >Czy lepiej byloby gdyby> nie wposcic go do szkoly medycznej by uzywal swoich zdolnosci jako> kieszonkowiec? Lepiej żeby ludzie maksymalnie rozwijali i wykorzystywali swoje zdolności. O ile dzieje się to bez szkody dla innych ludzi. (Praca lekarza wymaga innych zdolności niż praca kieszonkowca, więc to nie jest alternatywa). Czy lepiej byloby gdyby go od razu aresztowac za psychopatyczna > osobowosc? Z tego, co wiem, aresztuje się zazwyczaj w efekcie zaistnienia podejrzeń o dokonanie czynu niedozwolonego, a zamyka w więzieniu za czyny niedozwolone których dokonanie zostało udowodnione przez wymiar sprawiedliwości. I póki co nic lepszego nie wymyślono. > > dlaczego w ogóle mam takie osoby tolerować w > > pogotowiu, przecież takich cech nie toleruje się nawet wśród pracowników > > ochrony zakładów tytoniowych, > > Bo ktos kto skonczyl szkole medyczna jest zbyt inteligentny na to by dac sie> odrzucic przez test na psychopatie. Jasne. Ale studia medyczne są długie i wiele można w trakcie. Nawet poznać studenta, jeśli się go ma pod ręką przez tyle lat. I nawet zmienić niektórych. To jedno. Nawet człowiek po studiach medycznych może wybrać inna drogę życia niż pracę w pogotowiu, chyba, że tam będzie opłacać się najbardziej. Jeśli taka ma być motywacja do podejmowania pracy w pogotowiu (czy gdziekolwiek indziej, oczywiście, w jakiejkolwiek innej działce, tu akurat o lekarzach mowa, ale rozumiemy, że to przykład) to tym bardziej nie widzę powodów, dla których mam pchać więcej kasy z budżetu akurat tam, tak bo tak. Lepiej kierować te pieniądze w dobre jednostki leczące (szpitale, przychodnie, i co tam jeszcze), w dobre jednostki-lekarzy, a nie po prostu w pogotowie, bo tak, żeby ci oszukujący na testach wiedzieli gdzie zarabia się najwięcej i gdzie zarabiać będą najwięcej nawet jednostki mierne. To drugie. Łatwiej jest skontrolować przepływ pieniędzy lokalnie, a i selekcję pracowników ten sposób przeprowadzić. To, że jest na przykład dużo chętnych do pracy w pogotowiu nie musi być dla mnie (jako kierującego taką lokalną jednostką) argumentem, żeby każdy chętny, nawet matoł, tę prace dostawał. To trzecie. > Wiekszosc emocjonalnie dojrzalych ludzi chce budowac trwale zwiazki, chce > pracowac dla dobra wlasnej rodziny, widziec rozwoj swoich dzieci. Nawolywanie> do zawodu przy pomocy hasel budujacych ego ("powolanie", "ratowanie zycia ") a> jednoczesne uniemozliwianie normalnego zycia rodzinnego (Godziny pracy,> zarobki) jest reklama skierowana na psychopatow. Trudno mi się zgodzić z tym skierowaniem i z reklamą jako głównym czynnikiem motywacyjnym dla przyszłych lekarzy. Ale napewno brak spójności między tym, co państwo robi i tym, co państwo głosi, nie wróży państwu dobrze. ------------ Przechodzimy do meritum. Jeśli jesteś lekarzem, który mało zarabia, to rozumiem, że sprawa jest dla Ciebie żywotna i chciałbyś ją widzieć rozwiązaną teraz-zaraz, a ja Ci tu pieprzę o wartościach i sposobach kompleksowych, więc myślisz sobie „Jeeezu, jeśli decydenci też tak zaczną (jedno z decydenckich działań pozornych, prawda?), to nawet na wakacje w tym roku nie wyjadę.” I podejrzewam, że dla Ciebie problem polega na tej różnicy w perspektywie patrzenia: tu się gada o wartościach, a tu do garnka nie ma co włożyć. Otóż w moim przekonaniu to nie muszą być działania konkurencyjne. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że psim obowiązkiem państwa jest dbać o godne życie obywateli oraz o zarobki na to „godne” pozwalające. Nikt nie lubi czekać, kiedy mu na czymś zależy. Ale z odrobiną cierpliwości można się doczekać czegoś lepszego i na dłużej, niż stosując rozwiązania nieprzemyślane, ale szybkie. Zresztą mieszkamy w Polsce, dużo więcej nie trzeba dodawać, wystarczy średnio dobra pamięć. ------------ To niemoralne i fatalnie świadczące o społeczeństwie, że ludzie po tak długich i trudnych studiach i wykonujący tak odpowiedzialną, ciężką i często niewdzięczną robotę oraz narażeni na stres, którego wykonujący inne zawody nie są sobie w stanie nawet wyobrazić, są marnie opłacani i nie mają godziwych warunków do wykonywania zawodu. I sądzę, że za to właśnie, oraz za wybitne osiągnięcia zawodowe, jeśli takie się przydarzą, lekarze powinni być wysoko opłacani. Dla mnie to jest wystarczająco dobrym powodem, żeby komuś podwyższyć pensję. Nie potrzebuję mieć nad głową miecza Damoklesa patologii społecznej (Jasło? Już się zaczyna lawinka…), żeby kogoś godziwie wynagrodzić ZA, nie ŻEBY NIE. Tak, mam romantyczną wizję lekarza i sądzę, że tak jest pozytywniej, niż gdybym doszukiwała się racji zmiany struktury wynagrodzeń wyłącznie w zastanej patologii. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 16.05.05, 14:11 > Zakladasz, ze wiesz kto jest psychopata a kto oportunista. Tego typu > informacje> mozna posiasc tylko po wieloletniej bliskiej znajomosci. Bo > > > klasyfikacja polega> na wewnetrznych uczuciach i systemie wartosci. > Jest wiec > nierealistyczne. Jest wiec nierealistyczne by> tego typu "testy" > stosowac zatrudniajac pracownika. Realistyczne jest jednak by> obserwowac > zachowanie i to zachowanie nagradzac zgodnie z wartosciami> > spoleczenstwa. Psychopatów czy oportunistów nie odłowimy, ale wskaźniki dobrej pracy są, można póki co nagradzać te osoby (rozwiązania globalne - każdemu po talonie na kalesona i po parze butów - ośmieszyły się z racji swojej księżycowości), które robią lepszą robotę. I tak. Są prace równe i równiejsze i pozostawiając z boku kwestię możliwości finansowych pracodawcy - informatykowi od gier więcej mogę zapłacić niż szpital wojewódzki ordynatorowi - używając kryteriów, jak odpowiedzialność, trudność warunków wykonywania pracy czy jej odpowiednio zdefiniowaną "wartość społeczną", a także ilość czasu poświęconą na wyuczenie zawodu (tu można dyskutować, kto ma mieć więcej, czy lekarz czy elektryk ma mieć więcej, jeśli nie choruję a instalacja w domu mi się sypie, ale zakładam, że w tej kwestii się rozumiemy), to głosuję na lepsze uposażenie raczej lekarza niż elektryka. Ale cały czas mówimy o starcie od jakiegoś poziomu "godności warunków życia", nie o odbieraniu jednym, żeby dawać drugim, bo to rozwiąanie też już przerabialiśmy i się nie sprawdziło. I nie ma co głosować na ludzi, którzy tego typu retorykę uprawiają, na przykład. A po drugie: to też tyczyłoby rozważań wewnątrzzawodowych, bo wobec tego, jak są postrzegani lekarze pogotowia przez innych lekarzy (przeczytane na forum, nie mam innych danych), akurat ta działka nie cieszy się nadmierną renomą (chodzi o zdania świadczące o poziomie zawodowym tych akurat lekarzy) i mowiąc akurat o tym konkrecie trudno mi sie zgodzić, żeby tu wynagradzać na tyle dobrze, żeby nie opłacało się zabijać, bo zabijanie zawsze się opłaci, póki jest cena za informację o ciele. A cena oferowana przez zakłady pogrzebowe zawsze będzie wyższa niż dniówka lekarza pogotowia. Państwo nie jest w stanie, wobec tragicznego stanu zdrowia naszego społeczeństwa i jego wysokiej średniej wieku, zapłacić na tyle więcej obecnym w karetce, żeby nie opłacało im się po cichutku pacjenta wykończyć. Mogą mieć nawet poczucie misji (szczególnie w przypadku osób starszych i już nie pracujących, które postrzegane są społecznie jako ludzie żadnej korzyści nieprzysparzający a ciągnący tylko ze wspólnej kasy, na którą robią ci w wieku produkcyjnym), bo oto "wyrywają chwasta", prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: *.wi.res.rr.com 17.05.05, 05:04 > I tak. Są prace równe i równiejsze i pozostawiając z boku kwestię możliwości > finansowych pracodawcy - informatykowi od gier więcej mogę zapłacić niż > szpital wojewódzki ordynatorowi - To jest wlasnie anomalia spowodowana brakiem dostepu do rynku. Lekarze sa skazani na ochlapy rzucane przez panstwo. Tu gdzie pracuje niewielu jest informatykow ktorzy zarabiaja wiecej niz przecietny lekarz. Nawet wliczajac postaci typu Bill Gates przecietny lekarz zarabia 2-3x wiecej niz przecietny informatyk. > to też tyczyłoby rozważań wewnątrzzawodowych, bo wobec tego, jak > są postrzegani lekarze pogotowia przez innych lekarzy Kiedy Twoje zarobki zaleza od reputacji calej grupy zawodowej masz motywacje by eliminowac czarne owce. W Polsce zarobki nie zaleza od niczego, a eliminowanie czarnych owiec to wysilek i stres. > Państwo nie jest w stanie, > wobec tragicznego stanu zdrowia naszego społeczeństwa i jego wysokiej średniej > wieku, zapłacić na tyle więcej obecnym w karetce, żeby nie opłacało im się po > cichutku pacjenta wykończyć. Panstwo nie musi nic palcic, niech zostawi sluzbe zdrowia prywatnym lekarzom. prywatnym szpiatalom i prywatnym ubespieczeniom. Wtedy kazdy zarobi tyle ile jego praca jest warta. A panstwo niec sobie zbiera podatki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: *.wi.res.rr.com 17.05.05, 04:54 > Konia z rzędem lekarzowi, który jest kompetentny. Jak najbardziej. Niech jego > zarobki odzwierciedlają jego wyniki, tak. Czyli nie masz nic na przeciwko temu by placic za kompetencje nawet jezeli jest oportunistycznym psychopata! Super, tu sie zgadzamy. Na temat tego, ze niekompetentnych trzeba usuwac nawet jezeli sa badzo mili tez bym sie zgodzil. > Jasne. Ale studia medyczne są długie i wiele można w trakcie. Nawet poznać > studenta, jeśli się go ma pod ręką przez tyle lat. I nawet zmienić niektórych. Mozna, ale swiat tez moze zmienic ludzi w druga strone przez pokraczny system notywacji. > Łatwiej jest skontrolować przepływ pieniędzy lokalnie, a i selekcję > pracowników > ten sposób przeprowadzić. To, że jest na przykład dużo chętnych do pracy w > pogotowiu nie musi być dla mnie (jako kierującego taką lokalną jednostką) > argumentem, żeby każdy chętny, nawet matoł, tę prace dostawał. Jak najbardziej dobrze jest miec wybor. Najlepiej wybierac sposrod kilku dobrze wyksztalconych i zmotywowanych kandydatow. Teraz powiedz jak chesz zmotywowac inteligentnych mlodych ludzi by poszli na medycyne i zostali w kraju. > Przechodzimy do meritum. Jeśli jesteś lekarzem, który mało zarabia, to > rozumiem, że sprawa jest dla Ciebie żywotna i chciałbyś ją widzieć rozwiązaną > teraz-zaraz, a ja Ci tu pieprzę o wartościach i sposobach kompleksowych. Jestem lekarzem dobrze zarabiajacym i bynajmniej nie mam problemu z rozmowa o wartosciach. Wartosci sa jednak martwe jezeli nie ida za nimi dzialania. Mozna mowiec az sie zsinieje jak wazne jest ludzkie zycie, ale gdy za jego uratownie placi sie 10 zl, to nikt nie potraktuje wartosci powaznie. > To niemoralne i fatalnie świadczące o społeczeństwie, że ludzie po tak > długichi trudnych studiach i wykonujący tak odpowiedzialną, ciężką i często > niewdzięczną > robotę oraz narażeni na stres, którego wykonujący inne zawody nie są sobie w > stanie nawet wyobrazić, są marnie opłacani i nie mają godziwych warunków do > wykonywania zawodu. Nie mysle by komukolwiek cos sie nalezalo z tego powodu ze mial trudne studia lub ze jest zestresowany. To co jest niemoralne to, ze lekarze jako jedna z nielicznych grup zawodowych jest odcieta od normalnego rynku uslug. Rynku na ktorym konkurencja, podaz i popyt ustalaja ile kto zarabia. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 17.05.05, 12:49 > > Konia z rzędem lekarzowi, który jest kompetentny. Jak najbardziej. Niech > jego> > zarobki odzwierciedlają jego wyniki, tak. > > Czyli nie masz nic na przeciwko temu by placic za kompetencje nawet jezeli jest> oportunistycznym psychopata! Super, tu sie zgadzamy. Nie tak prosto. Wiesz, na wolnym rynku TO JA, jako klient, decyduję, komu się będzie płacić i kto, koniec końców, dostanie wyższą pensję za kompetencje. Ja mogę wybrać lekarza i korzystam z tego prawa. Idąc do lekarza wybieram kompetentnego niepsychopatę i nieoportunistę. I ostatecznie to ja, jako klient, kupię mu tego Diablo. Żeby być lekarzem praktykującym na ludziach, oprócz kompetencji trzeba posiadać jakiś tam zespół cech osobowościowych, żeby w ogóle mieć klientów (mowa o prywatnej służbie zdrowia). Jeśli mam wybór, a mam: wybrać kompetentnego psychopatę czy równie kompetentnego niepsychopatę (chyba, że według Ciebie kompetencje lekarskie są skorelowane z psychopatią?), to wybiorę tego drugiego. Choć jeśli mam do wyboru lekarza miłego, ale dupka zawodowo, to się nie zastanawiam długo, chyba że mam akurat czas. Jeśli mam - to psychopata na mnie nie zarobi. Ale to ja. Wiem jednak, że są ludzie, dla których bycie "miłym" lekarza jest równie ważne, jak bycie kompetentnym a może ważniejsze, którym już sam kontakt z "miłym" (ale też zainteresowanym osobą pacjenta, kontaktowym, "dobrym", tak po ludzku) lekarzem pomaga. (Wiedząc też, w ilu przypadkach to sama natura leczy (a w tym słowie zawieram również wszystko to, co lekarze "humaniści" rozumieją, a reszta i tak nie skuma), a lekarz tylko jej towarzyszy, i dobrze, jeśli nie przeszkadza, nie deprecjonowałabym umiejętności "bycia miłym" u lekarza. To istotne szczególnie wobec ludzi starszych (wiele mówią badania nad efektem placebo), dzieci, osób słabszych. To tak na marginesie.) I oczywiście, przy sprywatyzowanej służbie zdrowia jest taka możliwość wyboru. Przy wkładaniu łapy przez państwo tam, gdzie tylko może zaszkodzić (a zapewniam Cię, że przy kierowaniu "odgórnym" pieniędzy w różne sektory pozostające pod państwową opieką, te, które mają w nagłówku słówko "służba" zawsze będą dostawały w tyłek pod względem finansowym i tylko najgłośniejsi, co nie oznacza ludzie najbardziej kompetentni, dostaną kasę) - wszelkie patologie wynikające z nieznajomości realiów + ze złego rozdysponowania pieniędzy + z kiepskiej orientacji w jakiejś dziedzinie + z kiepskiej orientacji w warunkach miejscowych + z braku zainteresowania, będą na porządku dziennym. ------------ Lekarze praktycy są DLATEGO, że są PACJENCI. Należy o tym pamiętać. ------------ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 17.05.05, 21:30 > Nie tak prosto. Wiesz, na wolnym rynku TO JA, jako klient, decyduję, komu się > będzie płacić i kto, koniec końców, dostanie wyższą pensję za kompetencje. Ja > mogę wybrać lekarza i korzystam z tego prawa. Idąc do lekarza wybieram > kompetentnego niepsychopatę i nieoportunistę. I ostatecznie to ja, jako klient, > kupię mu tego Diablo. Owszem, tak jak masz prawo wybrac orkiestre, ktora gra na Twoim weselu. Ale gdy bedziesz miala zbyt wiele warunkow wstepnych to moze sie okazac, ze jedyna orkiestra jaka spelnia te warunki jest Pink Floyd... Jezeli stac Cie na to super. Jezli masz ograniczony dochod to staniesz nie raz przed wyborem - fachowiec psychopata czy mily przecietniak. > Lekarze praktycy są DLATEGO, że są PACJENCI. Należy o tym pamiętać. To tez. Niektorzy pacjenci sa dlatego, ze byli lekarze praktycy. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 18.05.05, 00:45 > Owszem, tak jak masz prawo wybrac orkiestre, ktora gra na Twoim weselu. Ale gdy> bedziesz miala zbyt wiele warunkow wstepnych to moze sie okazac, ze jedyna > orkiestra jaka spelnia te warunki jest Pink Floyd... Jezeli stac Cie na to > super. Jezli masz ograniczony dochod to staniesz nie raz przed wyborem - > fachowiec psychopata czy mily przecietniak. Co Ty z tym psychopatą tak w koło Macieju... Muszą gdzieś być fachowcy niepsychopaci!;) Podobnie jak codzień staję przed wyborem, na co w ogóle wydać pieniądze, co potrzebniejsze, co zrobić w pierwszej kolejności. To wszystko to są decyzje do posortowania według kategorii: ważne lub pilne. Ja wiem, z czego mogę zrezygnować, i wiem dokładnie, czego od lekarza jakiejś specjalności oczekuję, a także wiem coś o lekarzach, do których się wybieram i o tym, co ewentualnie usłyszę/dostanę (wiem, to ten najgorszy typ pacjenta :). To, co mi oferują, to płatna usługa, jak każda inna, ale ponieważ może mieć poważne konsekwencje na przyszłość, nie zadowalam się byle czym. I teraz tak - dobry fachowiec psychopata oraz dobry fachowiec niepsychopata powędrują do "prywaciarza"; w publicznej służbie zdrowia zostaną ci mili przeciętniacy i czterech ideowców-niedobitków. Więc ja, jako pacjent, mam do wyboru iść do ośrodka, uczekać się po pachy i musieć przyjść jeszcze w środę, albo wydać pieniądze, których więcej idzie tygodniowo na chipsy i coca-colę, i mieć fachowca. (Znowu oczywiście mowa o jakimś poziomie minimum, też w kieszeni ewentualnego pacjenta. Ale poniżej tego minimum do lekarza w ogóle sie nie chodzi, nawet tego ośrodkowego, bo lekarstwa też kosztują.) Mam podejrzenie, że budżety domowe są podobnie źle administrowane jak państwowe, i tylko dlatego "mili lecz mierni" mają jeszcze robotę. Ale oczywiście, jeśli o "miłego" li i jedynie mi chodzi, to "wszystko jest w porządku, bo nic się nie stało, a jeżeli coś się stało, to także jest w porządku, bo w ogóle coś się dzieje". Bo są tacy, którzy mimo wszystko wolą miłych. Pink Floyd, ha!... :) No i ograniczenia wynikają też z miejsca zamieszkania - nie dowiem się (chyba, że specjalnie poszukam) czy w takim Nuevo Leon nie byłoby lepszego specjalisty niż ci, którymi dysponuje mój kraj. Ale zakładam, że zdolności rozłożone są w miarę równomiernie w populacji lekarzy i nie muszę wędrować po świecie, żeby mi wycięli wyrostek. Jeśli natomiast schorzenie jest poważne i wymaga specjalistycznej aparatury, której dla naszego pięknego kraju nie nabyła jeszcze WOŚP, to muszę się zastanowić nad priorytetami. Jeśli potrzebna wielka kasa, a ja cenię swoje życie, które właśnie tracę, na przykład, to organizuję zrzutkę narodową. Tak upraszczając. Ale chodzi mi o to, że na to zorganizowanie zrzutki też nie każdy się zdecyduje, w razie czego, i nie każdy człowiek stawia swoje zdrowie/życie na pierwszym miejscu i nie każdy ma tyle siły przebicia, żeby o nie walczyć z innymi ludźmi. > To tez. Niektorzy pacjenci sa dlatego, ze byli lekarze praktycy. Hehe, dobre :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: *.wi.res.rr.com 18.05.05, 04:04 > co mi oferują, to płatna usługa, jak każda inna, ale ponieważ może mieć > poważne > konsekwencje na przyszłość, nie zadowalam się byle czym. OK. Zgadzamy sie z idea, ze jezeli chcesz jakosci pod kazdym wzgledem to liczysz sie z tym, ze to kosztuje. Lub gdy cena jest problemem dokonujesz kompromisow. Ty to rozumiesz, ale- wbrew pozorom takie podstawy ekonomii nie dotarly jeszcze pod Polskie strzechy. > No i ograniczenia wynikają też z miejsca zamieszkania. Miejsce zamieszkania tez jest problemem ekonomicznym. Mieszkasz tanio w Nuevo Leon i liczysz sie z tym, ze masz ograniczony dostep do takich luksusow jak dobry lekarz. Albo zylujesz sie na Nowy York i masz kazdego specjaliste w promieniu kilometra. > Jeśli potrzebna wielka kasa, a > ja cenię swoje życie, które właśnie tracę, na przykład, to organizuję zrzutkę > narodową. Chyba przeceniasz hojnosc narodu. Ilosc osob, ktorych zycie zostalo uratowane przez zrzutki mozna policzyc na palcach. Ilosc ludzi, ktorzy umarli z powodu "oszczednosci" NFZ mozna liczyc w dziesiatkach tysiecy. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 18.05.05, 11:31 > OK. Zgadzamy sie z idea, ze jezeli chcesz jakosci pod kazdym wzgledem to > liczysz sie z tym, ze to kosztuje. Lub gdy cena jest problemem dokonujesz > kompromisow. Ty to rozumiesz, ale- wbrew pozorom takie podstawy ekonomii nie > dotarly jeszcze pod Polskie strzechy. Nie do końca. Ja zastanawiam się nad różnymi rozwiązaniami i podejrzewam, że każdy, kto się zastanowi, może dojść do podobnych wniosków. Wszystkim chodzi o to, żeby było lepiej, tak ogólnie i żeby się się opłacało, tak szczegółowiej. Jeśli mnie się opłaca oddawać co miesiąc część zarobków i nie widzieć tej kasy nigdy więcej, to tym bardziej opłaci mi się "opodatkować prywatnie" w jakimś prywatnym ośrodku zdrowia i mieć pewność, że w razie poważnej choroby nie zbankrutuję ani nie umrę a niedoleczenia, bo pieniędzy mi na dalsze nie starczy. Co więcej, to już pewnie zależałoby od umowy pomiędzy świadczącymi usługi w konkretnej placówce a odbiorcami takich usług, nawet regularne wizyty konrolne mogłabym mieć wliczone w "abonament" i za nie każdorazowo nie płacić. > > Jeśli potrzebna wielka kasa, a > > ja cenię swoje życie, które właśnie tracę, na przykład, to organizuję zrz > utkę > > narodową. > > Chyba przeceniasz hojnosc narodu. Chyba nie. Statystyczny zjadacz chleba też lubi poczuć, że się przyczynił do czegoś wielkiego, pomiędzy oglądaniem meczu a zdejmowaniem lokówek; do Uratowania mianowicie Ludzkiego Życia się przyczynił, szczególnie, jeśli potem te działania zbiorowe, ale też indywidualne, zostaną pokazane w telewizji. Ludzie lubią być doceniani. > Ilosc ludzi, ktorzy umarli z > powodu "oszczednosci" NFZ mozna liczyc w dziesiatkach tysiecy. Dobijające, zaiste. Można tak: Narodowy?! Fundusz??! Zdrowia???! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 19.05.05, 01:45 > Co więcej, to już pewnie zależałoby od umowy pomiędzy świadczącymi usługi w > konkretnej placówce a odbiorcami takich usług, nawet regularne wizyty konrolne > mogłabym mieć wliczone w "abonament" i za nie każdorazowo nie płacić Wiesz o co chodzi - czas na akcje. Popieraj wprowadzenie rynku na uslugi medyczne, jest to w Twoim interesie. > Chyba nie. Statystyczny zjadacz chleba też lubi poczuć, że się przyczynił do > czegoś wielkiego, pomiędzy oglądaniem meczu a zdejmowaniem lokówek; Gdyby przecietny zjadacz chleba to rozumial nie mielibysmy tej rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 17.05.05, 13:57 > Teraz powiedz jak chesz zmotywowac > inteligentnych mlodych ludzi by poszli na medycyne i zostali w kraju. To, jak motywować ludzi, by szli na studia i zostawali po nich w kraju to problem szerszy. Fakt, że widzę jakąś skalę potrzeb wynikającą ze schorowania Polaków i średniej ich wieku nie oznacza, że kosztem innych zawodów mam motywować ludzi, żeby szli akurat na medycynę. A druga rzecz wydaje mi się jeszcze bardziej oczywista: na studia idą ludzie młodzi i ich skala wartości niekoniecznie odzwierciedla skalę wartości ludzi już "ustawionych". Za co chwała im i cześć. Pamiętam, że wypełniając różne papiery na studia medyczne myślałam o "robocie" jako takiej, o jakichś fascynujących mnie problemach istniejących w tej działce, nie o kasie. Ciekawiła mnie sama ta dziedzina wiedzy. Tak, życie weryfikuje wiele młodych pomysłów. Ale jeśli ktoś nie ma motywacji wewnętrznej do robienia czegoś, to nie widzę sposobu na zmotywowanie go z zewnątrz. Wysokość zarobków motywuje wielu młodych ludzi pochodzących z tzw. "nizin społecznych" (nie piszę z rodzin średnio i źle sytuowanych z całą świadomością; o wartościach przecież mowa, między innymi, a średnia, na przykład, sytuacja finansowa rodziny pochodzenia nie oznacza, że wysokie zarobki stawia się wysoko na skali w takiej rodzinie i nie oznacza, że dziecko takiej rodziny tego typu motywacją będzie kierował się idąc na studia, a więc "nizin społecznych" podkreślam, nie ekonomicznych), ale tu, z pełną beztroską patrzę sobie jak ci młodzi ludzie idą, z taką właśnie zewnętrzną motywacją, na różne inne kierunki studiów, na przykład, bo podejrzewam, że jako lekarze byliby kiepscy. (Wolę nie mieć takich gości nad głową pośrednio, jako ekonomistów, górników czy informatyków, ale ZUPEŁNIE ich sobie nie wyobrażam w charakerze moich: lekarzy, psychologów czy pedagogów szkolnych oraz nauczycieli). A na pewną dozę beztroski przy pisaniu powyższego pozwalam sobie w pełnym przeświadczeniu o tym, że w razie czego pieniądze na importowanie specjalistów, drogich lecz dobrych, z braku własnych, znajdą się, niezależnie od marności budżetu. Tak przypuszczam, chodząc po tym pełnym sprzeczności świecie. ------------ Nie oznacza to, że kiepsko płacąc nie kopiemy sobie grobu, jako społeczeństwo. Piszę o tym, że motywacja WYŁĄCZNIE finansowa nie jest dobra w zawodach, których praktycy mają bezpośredni wpływ na zdrowie, życie i budowanie motywacji wewnętrznej u ludzi. W zawodach, które, notabene, powinny być świetnie i świetniej, z racji powyższego, opłacane. ------------ > Nie mysle by komukolwiek cos sie nalezalo z tego powodu ze mial trudne studia > lub ze jest zestresowany. No patrz, toś w mniejszości, bo nawet emeryturę wypłaca się (a może już nie?) biorąc pod uwagę też lata studiów, nie mówiąc o rozmaitych dodatkach do pensji z racji "niebezpieczeństwa" wynikającego z wykonywania zawodu :) A wieloletnie oglądanie trupich wnętrzności czy hemoroidów w żywym odbycie, jako też możliwość zarażenia "w robocie" choroba śmiertelną, każą usytuować medycynę w niejakiej odległości od "czyściutkich" pod tym względem zawodów jak prawnik, geograf czy socjolog. A studia są długie i ogłupiające często, jak najbardziej należy się rekompensata ;) Ratowanie ludzkiego życia uważam za bardziej stresogenne niż naprawę piecyka gazowego. Psychopaci, fakt, pewnie w żadnym z tych przypadków się nie stresują. > To co jest niemoralne to, ze lekarze jako jedna z nielicznych grup zawodowych > jest odcieta od normalnego rynku uslug. Rynku na ktorym konkurencja, podaz i > > popyt ustalaja ile kto zarabia Tak, wszelkie odcięcia są niemoralne. > Jestem lekarzem dobrze zarabiajacym i bynajmniej nie mam problemu z rozmowa o > wartosciach. Wartosci sa jednak martwe jezeli nie ida za nimi dzialania. Mozna > mowiec az sie zsinieje jak wazne jest ludzkie zycie, ale gdy za jego uratownie > placi sie 10 zl, to nikt nie potraktuje wartosci powaznie. A jaka jest cena życia ludzkiego, którą można wykalkulować sobie z opłaty za jego uratowanie? Życie ludzkie, samo w sobie (pomińmy kwestie religijne), niewiele jest warte. To ludzie chroniąc je i stawiając na jakimś miejscu nadają mu wartość. No więc tak, w Polsce, jak się okazuje, pracownicy niektórych karetek w niektórych pogotowiach oceniają je na 200 (czy po ile teraz chodzi "skóra") złotych. Ale nie to jest złe, lecz to, że nadając cenę przekraczają swoje kompetenje, bo nie do nich należy tego typu decyzja: ratować czy zabić. Płacić należy za jakość wykonywanej pracy. Dobrą lub złą. To była kiepska robota z punktu widzenia efektywności ratownictwa medycznego, po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 17.05.05, 22:01 > nie oznacza, że kosztem innych zawodów mam > motywować ludzi, żeby szli akurat na medycynę. Jezeli chcesz miec lepszy medycyne musisz pomyslec jak za to zaplacic. jezeli uwazasz, ze zaplacic wiecej nie mozesz, ciesz sie z tego co jest. Dobrzy lekarze nie biora sie z ksiezyca. > A druga rzecz wydaje mi się jeszcze bardziej oczywista: na studia idą ludzie > młodzi i ich skala wartości niekoniecznie odzwierciedla skalę wartości ludzi > już "ustawionych". Czyli zerowanie na naiwnosci mlodziezy jest Twoja strategia na poprawe sluzby zdrowia?... Powodzenia!!! > że w razie czego pieniądze na importowanie specjalistów, > drogich lecz dobrych, z braku własnych, znajdą się, niezależnie od marności > budżetu Proponowal bym bys te pieniadze juz teraz zaczela odkladac, bo gwarantuje Ci, ze politycy tego nie robia. > Piszę o tym, że motywacja WYŁĄCZNIE finansowa nie jest dobra w zawodach, > których praktycy mają bezpośredni wpływ na zdrowie, życie i budowanie > motywacji wewnętrznej u ludzi. Owszem motywacja wewnetrzna jest wazna, ale szybko zanika gdy spoleczenstwo nie popiera jej konkretami. Popatrz sie dookola siebie. Pokaz mi przyklad kraju, ktory ma sensowna motywacje finansowa, gdzie lekarze sa bardziej zdemoralizowani niz w Polsce. > No patrz, toś w mniejszości, bo nawet emeryturę wypłaca się (a może już nie?) > biorąc pod uwagę też lata studiów, nie mówiąc o rozmaitych dodatkach do > pensji z racji "niebezpieczeństwa" wynikającego z wykonywania zawodu :) Owszem, stres, wyksztalcenie, stracone lata zarobkowania wliczam w swoje koszty. Dlatego moje uslugi nie sa tanie, ale to co Ty kupujesz to nie jest moj dyplom, ani moj stres - to jest fachowa usluga. Dlatego aby pokryc swoje koszty musze produkowac uslugi o odpowiedniej jakosci. Jako klient ani Ty ani panstwo nie musisz sie martwic o moje koszty, to moje zmartwienie. > A jaka jest cena życia ludzkiego, którą można wykalkulować sobie z opłaty za > jego uratowanie? Jest dziesiatki sposobow by oszacowac wartosc swojego, zycia. Kazdy z nas kalkuluje wartosc swojego zycia codziennie. Wynik moze byc inny w zaleznosci od osoby lub okolicznosci, ale nigdy nie jest nieskonczony. Wychodzac do pracy: zarobek/(wartosc czasu wolnego-wartosc czasu w pracy), Wyjezdzajac na zakupy: wzrost wartosci towaru/ryzyko wypadku po drodze Kupujac samochod z poduszkami powietrznymi: cena poduszek/szansa, ze poduski uratuja zycie... Nie wiem na ile oceniasz swoje zycie, ale przypuszczam, ze jest to wiecej niz 10 zlp, pewnie nawet wiecej niz 200zlp. Warto byloby by cennik sluzby zdrowia uwzgeldnial wartosc jaka Ty przypisujesz swojemu zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
docuk Wrażenia 18.05.05, 00:22 Bardzo ciekawa dyskusja muszę przyznać szczerze. Oddaje szacunek obydwu stronom. Nie chcę (a na pewno będę) być posądzany o solidarność zawodową (często jest to podkreślane) ale muszę: GTelega "You run on the money" ;-) Ale zaraz padną argumenty: a.o młodości i ideałach b.cenie ludzkiego życia c.oportunizmie itp itd. Zaiste zajmujące jest czytanie humanistów.Z jednej strony ja to jestem w stanie zroumieć. Postawa idealistyczna piękną jest. Oprócz tego faktycznie jeśli doszłoby do urynkowienia opeiki zdrowotnej to należałoby również zadbać o odpowiednią jakość tej opieki. Wiem, że odpowiedzią jest konkurencja ale w obecnej sytacji wprowadzenie konkurencji i wszystkich jej następstw spowodować mogłoby w Polsce załamanie całości. Wyobraźmy sobie kolejki do tych, kórzy mogliby sprostać nowym wymaganiom. Z drugiej ciśnie się na usta proste pytanie: dlaczego humanizm ma dotyczyć i tłumaczyć jedynie koniecznośći sprawowania "darmowej" opieki zdrowotnej? Oraz czy humaniści nie potrafią (czy też nie chcą) dostrzec prostych związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy wolnym rynkiem a jakością usług. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Wrażenia IP: *.wi.res.rr.com 18.05.05, 04:22 > Postawa idealistyczna piękną jest. Nonsensem jest zalozenie, ze idealizm kluci sie z ekonomia. Z blizej nieznanych mi wzgledow jest to przesad wyjatkowo popularny wsrod Polskich "humanizdow". Ekonomia zaklada, ze jako ludzie mamy: ograniczony czas, ograniczone zdolnosci, ograniczony dostep do zasobow naturalnych. Ekomonmia daje nam zasady w jaki sposob optymalnie mozemy uzywac tych ograniczonych zasobow do osiagniecia swoich celow. Cel ma znaczenie moralne, eonomia jest moralnie obojetna. Jednak bez znajomosci ekonomii osiagniecie zyciowych celow nie byloby mozliwe. Matka Teresa sporo czasu spedzila zdobywajac pieniadze na swoja dzialanosc - bez nich nie osiagnela by tak wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Wrażenia 18.05.05, 11:53 Mówienie o delikatnych i niewadzących rozwiązaniach bywa zachowawczym działaniem pozornym, ergo gdybalizm na temat straszliwych konsekwencji działań ekonomicznie radykalnych do niczego nie prowadzi, a może być przykrywką dla zastoju umysłowego w podejmowaniu dyskusji na tematy gorące. Humanizm, jak sama nazwa jego piękna wskazuje, dotyczy człowieka w ogólności, nie szczególnie jakoś darmowej nad nim opieki zdrowotnej. Ale na humanistach się nie znam i trudno mi się ustosunkować do Twojego ostatniego stwierdzenia. A kto to taki, ci humaniści? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docuk Ergo gdybalizm do potęgi IP: *.server.ntli.net 19.05.05, 01:31 > Mówienie o delikatnych i niewadzących rozwiązaniach bywa zachowawczym działaniem pozornym, ergo gdybalizm na temat straszliwych konsekwencji działań ekonomicznie radykalnych do niczego nie prowadzi, a może być przykrywką dla zastoju umysłowego w podejmowaniu dyskusji na tematy gorące. Zgadzam się w zupełności. Moje skromne wykształcenie (jedynie jedna z wielu akademii medycznych w Polsce) nie pozwala mi na przedstawienie gotowych rozwiązań systemowych dla polskiej opieki zdrowotnej.Przesada i koloryzowanie nie wnosi nic nowego podobnie jak ergo gdybalizm (no może poza pewnymi wartościami natury estetycznej).Można tylko wyobrazic sobie ten krzyk wszystkich "pokrzywdzonych" bo zabrano im prawo do nawiedzania swojego lekarza za darmo w celu wykonyania profilaktycznego badania moczu np. A że hałas bardzo na słuch szkodzi stąd płyną obawy. Inna sprawa że nalezy być pewnym że ów lekarz ma racje decydując że takie badanie w danym przypadku jest zbyteczne. Od dyskutowania nie zmieni się nic podobnie jak od gdybania. Z prostego względu - oba działania mają naturę czysto teoretyczną.Jak wyglada to praktycznie, oj tu obawiam się opcji jest zbyt wiele.Rozwijać wątęk ergo gdybalizmu, proszę: Po pierwsze zmiana ordynacji wyborczej i odejście od doktryny marksistowskiej że z czasem ilośc musi przejść w jakość (zmniejszenie np liczby posłow w sejmie)- niestety pociąga za sobą ona oprócz benefitów w postaci wybierania ludzi, których się zna i obniżenia kosztów pewne niebezpieczeństwa. Np wybieranie postaci zupełnie egzotycznych, które dzieki rónym źródłom finansowania są w stanie trafić ze swoim programem do dużej liczby wyborców. Załóżmy jednak że z czasem da radę wybrac kandydatów sensownych i znających się na rzeczy. Oczywiście podstawowym kryterium przy wstępnej selekcji bylby stan majątkowy kandydata. Tak aby zmniejszyc prawdopodobieństwo że wybraniec użyje stanowiska do pomnożenia swojego dorobku.I tak dalej i tak dalej. Można jeszcze wierzyc że ludzie nagle stana się lepsi (wszyscy naraz) i np układający listy wyborcze bedą na piewrszych miejscach stawiać osoby najbardziej kompetentne i znające się na rzeczy.Nie trzeba wtedy zmieniać ordynacji.Itp itd. Pewnie można sobie wyobrazić polityków, którzy itp itd. O tym dlaczego nie ma elit w Polsce niech zaświadczy historia, która oczywiscie jest pisana dzisiaj i jutro. W wyniku eksterminacji prowadzonej przez hitlerowców, sowietów, rodzimych aparatczyków wczoraj i dziś doszło do wytworzenia środowiska zbyt toksycznego dla tych, którzy chcieliby w nim znaleśc swoje miejsce.Skazano ich na cichą wegetacje w rodzimym kraju lub emigracje. Ci, któzy mieli odpwoiednią siłę przebicia zajęli sie raczej walka o własny byt i nie w głowach im troska o dobro wspólne.(rzecz zrozumiała-z racji na obecność u wszystkich obu otworów). No tak ale co z tym zrobic?, zawrócic emigrantów ? rozkazać zaradnym zając się sprawami wagi państwoej, eksterminować tych od równych żołądków(byłoby to neijako powtórką historii)? Czy też zając się li tylko okresowym pisaniem postów na tym czy innym forum? A może założyc jakąs partię? Zebrać ekspertów, znaleść sponsorów i ruszyć w media? > Ale na humanistach się nie znam i trudno mi się ustosunkować do Twojego > ostatniego stwierdzenia. A kto to taki, ci humaniści? "przedstawiciel humanizmu, fil., lit. i art. prądu umysłowego epoki odrodzenia a. postawy intelektualnej i moralnej, nawiązującej do dziedzictwa odrodzenia, wyrażającej się troską o potrzeby, szczęście, godność, swobodny rozwój człowieka. " tyle definicja Kopalińskiego. "Humanistami zwykło się nazywać uczonych, którzy studiują specjalnie człowieka i jego wytwory, którzy sprawy człowieka mają za najdonioślejsze i na świat cały skłonni są patrzeć z jego punktu widzenia." W.Tatarkiewicz Nie wiem czy to wystarczy. Nie wiem też np. czy niezgoda na czynienie krzywdy drugiemu (obcemu) człowiekowi w celu zapewnienia dobrobytu i poczucia bezpieczeństwa drugiemu (bliskiemu) człowiekowi to humanizm czy po prostu zwykle frajerstwo i brak tak zwanej zaradności.Do tej pory nie mogę sobie odpwoiedzieć na to pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Ergo gdybalizm do potęgi 19.05.05, 11:29 > Moje skromne wykształcenie (jedynie jedna z wielu > akademii medycznych w Polsce) nie pozwala mi na przedstawienie gotowych > rozwiązań systemowych dla polskiej opieki zdrowotnej. Wiesz, chodzi o to, żeby każdy robił to, do czego najlepiej się nadaje, nie czekając, aż słońce będzie bogiem. Pomysł, żeby z wykształceniem medycznym przedstawiać rozwiązania dla całego kraju, nie tylko dla opieki zdrowotnej, mam wrażenie, że jest już zajęty. Widać ktoś czuje, że się nadaje do czegoś jeszcze, poza leczeniem. Albo ma doskonałe pomysły na uzdrowienie ;) kraju (swoją drogą ciekawe, czy służba zdrowia skorzystałaby na tym wyborze?). Zobaczymy, co z tego pomysłu wyniknie. > Przesada i koloryzowanie > nie wnosi nic nowego podobnie jak ergo gdybalizm (no może poza pewnymi > wartościami natury estetycznej). Przesada i koloryzowanie pomagają wydobyć z oponenta jego prawdziwą naturę, już starożytni to wiedzieli... ;) A oto przykład gdybalizmu z Twojego postu, którego określenie w ten sposób mogło Cię urazić (za co przepraszam): > Wiem, że odpowiedzią jest konkurencja ale w > obecnej sytacji wprowadzenie konkurencji i wszystkich jej następstw spowodować > mogłoby w Polsce załamanie całości. Wyobraźmy sobie kolejki do tych, > kórzy mogliby sprostać nowym wymaganiom. Może tak, może nie. Nie jesteśmy krajem ostrych cięć, więc tego nie wiadomo, a rozwiązania zachowawcze znamy od podszewki. Podejrzewam, że magia słów sprawia, że niektóre rozwiązania odrzucamy już na wstępie, bo nie mając precyzyjnego ich wyobrażenia reagujemy na skojarzenie: "załamanie" "całości", brrr. Nie wiem czy radykalne rozwiązania nie doprowadzą do straszliwych jakichś mąk ludzkich, ale obserwuję to ciągnięcie się różnych innych spraw z braku konsekwencji - albo przebaczamy i zapominamy albo nie przebaczamy i karzemy, na przykład. Ale konsekwentnie. Podobnie zresztą w innych działkach, bez mydlenia oczu, że tak, uzdrawiamy gospodarkę, ale nie, nie będzie redukcji zatrudnienia, nie będzie przekierowania funduszy z jednej dziedziny w drugą. > Można tylko wyobrazic sobie ten krzyk > wszystkich "pokrzywdzonych" bo zabrano im prawo do nawiedzania swojego lekarza > za darmo w celu wykonyania profilaktycznego badania moczu np. A że hałas > bardzo na słuch szkodzi stąd płyną obawy. No więc właśnie. Podjęcie każdej decyzji politycznej, szczególnie jeśli wiąże się z rzekomym "odbieraniem praw" wymaga odwagi. Ale ból podobno jest użyteczny, bo niesie jakąś informację. Zmiany w tych dziedzinach, których postrzeganie skażone jest pamięcią "misji" do spełnienia w poprzednim systemie (służba zdrowia, szkolnictwo, kultura) jak widać są najpowolniejsze i ciągną się na różne sposoby, zależnie od roli, jaką przez półwiecze dziedziny te pełniły w życiu społecznym. Pacjenci chcą darmowego leczenia, uczący się chcą darmowego szkolnictwa, ponieważ i leczenie i uczenie to ma być "służba" społeczna, a filmowcy i telewizja publiczna chcą, żeby to podatnik płacił za ich wytwory, bo misję krzewienia kultury mają do spełnienia. I tak, racja, że z pisania powyższego nic nie wynika, bo ja sama nie sfinansuję budowy ani kilometra autostrady, ale stosowanie rozmaitego rodzaju rozwiązań jest możliwe na KAŻDYM poziomie działania ludzkiego, od chodzenia do sklepu po bułeczki począwszy. Zechciej to zauważyć. To, że na przykład deklaruję brak poparcia dla jakiegoś działanie każe mi interweniować w każdym momencie, kiedy takie działanie wokół siebie zauważę. Wybieram reprezentantów i to, jaki kolor krawata będą mieli w tym parlamencie też, między innymi, ode mnie zależy. > Od dyskutowania nie zmieni się nic podobnie jak od gdybania. Dla mnie to dwie przeciwstawne rzeczy. Wydaje mi się, że tego pierwszego jest za mało tego drugiego za dużo i w życiu publicznym i w życiu prywatnym. Pochopność rozmaitych działań często wynika z niedostatecznego ich przemyślenia/przedyskutowania. A gdybanie, w moim rozumieniu tego słowa, jest hamulcem dla działania, między innymi dlatego, że często bazuje na nawykach skojarzeniowych odbiorcy, które wpływając na jego emocje zaburzają mu jasny ogląd treści przekazu. > Po pierwsze zmiana ordynacji wyborczej i odejście od doktryny marksistowskiej > że z czasem ilośc musi przejść w jakość (zmniejszenie np liczby posłow w > sejmie)- niestety pociąga za sobą ona oprócz benefitów w postaci wybierania > ludzi, których się zna i obniżenia kosztów pewne niebezpieczeństwa.(...) A ja myślę, że w swojej działce masz o wiele więcj możliwości wpływania na rzeczywisość, bo zmiany, o których piszesz, to któryś kolejny element układanki, gdy tymczasem Ty możesz zadziałać u podstaw. > Oczywiście podstawowym kryterium przy wstępnej selekcji bylby stan > majątkowy kandydata. Tak aby zmniejszyc prawdopodobieństwo że wybraniec użyje > stanowiska do pomnożenia swojego dorobku. Hehe. Myślę, że są lepsze kryteria ;). > Można jeszcze wierzyc że ludzie nagle stana się lepsi Ależ ludzie już są lepsi! Tylko o tym jeszcze nie wiedzą... ;) (Kiedyś zapytano Matkę Teresę, co, jej zdaniem, jest złego w Kościele. Odpowiedziała: Ty i ja.) > No tak ale co z tym zrobic?, zawrócic emigrantów ? rozkazać zaradnym zając się > sprawami wagi państwoej, eksterminować tych od równych żołądków(byłoby to > neijako powtórką historii)? Czy też zając się li tylko okresowym pisaniem > postów na tym czy innym forum? > A może założyc jakąs partię? Zebrać ekspertów, znaleść sponsorów i ruszyć w > media? A może wszystkiego po trochu ? :) > Nie wiem też np. czy niezgoda na czynienie krzywdy > drugiemu (obcemu) człowiekowi w celu zapewnienia dobrobytu i poczucia > bezpieczeństwa drugiemu (bliskiemu) człowiekowi to humanizm czy po prostu > zwykle frajerstwo i brak tak zwanej zaradności.Do tej pory nie mogę sobie > odpwoiedzieć na to pytanie. A ja sobie myślę, że na to pytanie nie ma jednej i zawsze dobrej odpowiedzi, i że jest to wybór przed którym staje się do końca życia. Cholera jasna, psiakrew! :) pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Wrażenia IP: 65.90.124.* 19.05.05, 01:49 > Ale na humanistach się nie znam i trudno mi się ustosunkować do Twojego > ostatniego stwierdzenia. A kto to taki, ci humaniści? Nie humanisci a "humanizdzi" po definicje odsylam: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=23501169&a=23502564 Tak naprawde to zart. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Wrażenia 18.05.05, 12:14 > Z drugiej ciśnie się na usta proste pytanie: dlaczego humanizm ma dotyczyć i > tłumaczyć jedynie koniecznośći sprawowania "darmowej" opieki zdrowotnej? Dobrze, powiedzmy tak: inną kwestią jest mówienie o wartości ludzkiego życia poprzez nadawanie mu konketnej ceny w brzęczącej monecie, ja tu właśnie widzę niebezpieczeństwo, w tych kalkulacjach i mogących z nich wyniknąć nadużyciach; drugą i zupełnie odrębną rzeczą jest zmuszanie ludzi do robienia za bezdurno, tak bo tak, bo się deklarowałeś, że będziesz święty, że sam zęby w ścianę, ale mnie wyleczysz. Przecież tu też mamy człowieka przez wyskokie C. Który nie ma godnych ani tym bardziej wygodnych warunków do rozwijania swoich talentów i korzystania ze swojej wiedzy dla - dobra/zdrowia/pogody ducha na jutro - innych ludzi. Człowiek składa się z różnych części - ma nie tylko marzenia podniebne ale i otwór gębowy, a także cztery litery. Jest higieniczniej kiedy argumenty kierowane do tych podniebnych nie biorą się z czterech liter. Otwór gębowy też skorzysta, jeśli nakarmi się go czymś więcej niż argumentacją archanielską z niebios. Ale to wiadomo. Pytania szczegółowe warto zadawać konkretniej: jak załatać dziurę w asfalcie przed moim blokiem? Jak i za ile zapewnić sobie obecność lekarza (dwóch, trzech czy pięciu, muszę też i to wiedzieć) na dyżurze w szpitalu X? I tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Wrażenia IP: 65.90.124.* 19.05.05, 02:04 > Dobrze, powiedzmy tak: inną kwestią jest mówienie o wartości ludzkiego życia > poprzez nadawanie mu konketnej ceny w brzęczącej monecie, ja tu właśnie widzę > niebezpieczeństwo, w tych kalkulacjach i mogących z nich wyniknąć nadużyciach; Moja pozycja jest taka, ze kazdy z nas jest odpowiedzialny za swoje, zycie, jego cel, jego wartosc, moze oszacowac wartosc swojego w dowolnej walucie, moze decydowac ktore leczenie warte jest poniesionych kosztow. Z drugiej strony nikt nie ma prawa traktowac drugiego czlowieka przedmiotowo. To pacjent ocenia wartosc swojego zycia i zdrowia. To pacjent podejmuje decyzje o tym co sie oplaca a co nie. Z prawem podejmowania decyzji wiaze sie jednak odpowiedzialnosc za finansowe konsekwencje tych decyzji. Chcesz by operowal Cie najlepszy chirurg w miescie - znaj tego cene. Lekarz nie powinien odmowic leczenia, ldatego, ze wydaje mu sie zbyt drogie, powinien jednak poinformowac pacjenta o kosztach leczenia i egzekwowac zaplate (pacjent decyduje ale lekarz nie ma obowiazku ponosic kosztow decyzji pacjenta, za ponoszenie kosztow odpowiedzialny jest pacjent). Jezeli dzialamy w systemie, gdzie w pokrywaniu kosztow uczestniczy ubespieczyciel lekarz nadal powinien informowac pacjenta o dostepnych metodach leczenia, pacjent jest odpowiedzialny za zaplate, ale ma prawo do pokrycia calosci lub czesci kosztow leczenia zgodnie z zasadami umowy jaka spisal ze swoim ubespieczycielem. Lekarz nie powinien byc strona w ukladzie pomiedzy pacjentem a ubespieczycielem. W Polsce oczywiscie udalo sie wszysko postawic na glowie. Lekarz ma obowiazek leczyc kazdego i przy tym ponosic opowiedzialnosc za koszty. Ubespieczyciel zgadza sie zabierac pieniadze, ale nie daje gwarancji pokrycia uslugi, ba nie przedstawia pacjentwi regol pokrywania uslug ani zakresu pokrywanych uslug. Pacjent nie jest za nic odpowiedzialny i zyje w falszywym przekonaniu, ze wszystko nalezy mu sie za darmo, w praktyce nie majac zadnych gwarancji. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 18.05.05, 04:12 >> nie oznacza, że kosztem innych zawodów mam >> motywować ludzi, żeby szli akurat na medycynę. > Jezeli chcesz miec lepszy medycyne musisz pomyslec jak za to zaplacic. jezeli > uwazasz, ze zaplacic wiecej nie mozesz, ciesz sie z tego co jest. Dobrzy > lekarze nie biora sie z ksiezyca. To szersza sprawa i dotyczy wielu dziedzin: jeśli chcę mieć dobre cokolwiek, geodezję, materiałoznawstwo czy balet nowoczesny, to musze zapłacić, nie ma przebacz. A państwo być może faktycznie cieszy się ze służby zdrowia, którą ma, sądząc po tym, co jest. Może po prostu trzeba zaczynać z innego końca, te rozmowy istotne, bo największy problem nie w braku pieniędzy czy w niegospodarności, mimo, że pieniędzy niet a państwo niegospodarne. Problem w tym, że dyskusję sprowadza się do: dajcie! - przeca nie mamy! I tutaj się ją kończy. A tymczasem pomysły na ziemi leżą, tylko zbierać i siać. Te akcje, wymiany i fundacje i zrzutki w dziurawy kapelusz czy co tam fantazja podpowiada, loterie fantowe i już mamy jakąś forsę. Państwo, jako organizm, żyć chce spokojnie, żadnych głębszych wdechów i odkaszlnięć, więc i rozwiązania stosuje powierzchowne i zatkajgębowe. Czasem lekkiego ma kacyka, kiedy przychodzi do karania kolejnych "łowców". Ale od czego od zawsze wypróbowane chwyty: dajcie! bo zabijemy! - a w odpowiedzi: ha!wtenczas zapudlim!i lu. Moje zaangażowanie w tę dyskusję bierze się głównie stąd, że już widzę jak karzemy czterech, w tym dwóch dyrektorów zakładów pogrzebowych i jednego ciecia, co spał, i tyle widzieli debaty o zdrowiu i życiu społeczeństwa, co mnie martwi i złości. Karanie to klasyczna musztarda po obiedzie. Nie to, żebym jasnowidzem, ale scenariusz znany. A tu raz z prawa trzeba, raz z lewa, raz centralnie. Raz, że Życie Ludzkie, raz że Lekarze! Rodacy! Wyjeżdżają!, a raz że taki profesor X, na przykład, embriolog, kiedy do niego Japońce przyjechali, to światło akurat miał odcięte,i gaz, więc przy świeczce im pokazywał te myszki, co to sobie uhodował w schowku na szczotki. A i tak dali Pierwszą Nagrodę. Więc funduszy musim trochę dolać, bo taki wstyd internacjonalny, że ojej. (Za głębokiej komuny był sobie taki badacz pszczół, co aparaturę własnego pomysłu zmontował w stodółce i Francuzi przyjechali, do tej stodoły-laboratorium, i, wypisz wymaluj, "niezapowiedziana przerwa w dostawie prądu...")(co akurat wobec tej stodoły, no, sam rozumiesz, ale wpłynęło to przynajmniej na dyskusję o zapowiadaniu tych przerw w dostawie...) >> A druga rzecz wydaje mi się jeszcze bardziej oczywista: na studia idą ludzie >> młodzi i ich skala wartości niekoniecznie odzwierciedla skalę wartości ludzi >> już "ustawionych". > Czyli zerowanie na naiwnosci mlodziezy jest Twoja strategia na poprawe sluzby > zdrowia?... Powodzenia!!! A pewnie. Ja w ogóle wierzę w młodzież :) A wiara góry przenosi. >> że w razie czego pieniądze na importowanie specjalistów, >> drogich lecz dobrych, z braku własnych, znajdą się, niezależnie od marności >> budżetu > Proponowal bym bys te pieniadze juz teraz zaczela odkladac, bo gwarantuje Ci, > ze politycy tego nie robia. I tak z moich pójdzie, wiadomo. >> Piszę o tym, że motywacja WYŁĄCZNIE finansowa nie jest dobra w zawodach, >> których praktycy mają bezpośredni wpływ na zdrowie, życie i budowanie >> motywacji wewnętrznej u ludzi. > Owszem motywacja wewnetrzna jest wazna, ale szybko zanika gdy spoleczenstwo > nie > popiera jej konkretami. Popatrz sie dookola siebie. Pokaz mi przyklad kraju, > ktory ma sensowna motywacje finansowa, gdzie lekarze sa bardziej > zdemoralizowani niz w Polsce. Nie potrafię tak na szybko, o lekarzach. Miałabym coś o policjantach, może chcesz? ;) Ale powiem przewrotnie, że kiepskich fachowców na świecie w cholerę i jeśli mam wybierać, to wolę zapłacić mniej takiemu kiepskiemu ;). >> Owszem, stres, wyksztalcenie, stracone lata zarobkowania wliczam w swoje >> koszty. Dlatego moje uslugi nie sa tanie, ale to co Ty kupujesz to nie jest >> moj >> dyplom, ani moj stres - to jest fachowa usluga. Dlatego aby pokryc swoje >> koszty >> musze produkowac uslugi o odpowiedniej jakosci. Jako klient ani Ty ani >> panstwo >> nie musisz sie martwic o moje koszty, to moje zmartwienie. Bez Twojego dyplomu to ja w ogóle nic bym od Ciebie nie kupiła ;). Swego czasu nawet do papierniczego chodziłam dlatego, że sprzedawczyni miała dyplom doktora nauk medycznych. Taki snobizm. (Nie kpię, prawda święta, może wybrała "czystszą" i lepiej płatną robotę ;) Jak również dlatego, że duży wybór papieru był... Tak, tak, urynkowienie wszelakich usług, jestem za. Ale tymczasem jest sporo takich, o których dyskusja zaczyna się, rozbija i kończy na pieniądzach. Więc dlaczego nie pomyśleć, co by było, gdyby jedni mówili rybka a drudzy syrenka- zamiast dacie kasę? - nie damy! Bo wtedy może komu wpadłby do głowy jaki twórczy pomysł. Albo dwa. >> A jaka jest cena życia ludzkiego, którą można wykalkulować sobie z opłaty za >> jego uratowanie? > Jest dziesiatki sposobow by oszacowac wartosc swojego, zycia. Kazdy z nas > kalkuluje wartosc swojego zycia codziennie. Wynik moze byc inny w zaleznosci od > osoby lub okolicznosci, ale nigdy nie jest nieskonczony. Kiedy o kupczeniu "życiem" mowa, to uznaję wymianę towarową: życie za życie, albo życie za oglądnięcie serialu w telewizji, na który niehybnie się spóźnię, jeśli nie przebiegnę na czerwonym przez ulicę. Ale mimo wszystko wolę sama to oszacować, a nie zostawiać to żołędnemu z pogotowia, czy skąd inąd. > Nie wiem na ile oceniasz swoje zycie, ale przypuszczam, ze jest to wiecej niz > 10 zlp, pewnie nawet wiecej niz 200zlp. Warto byloby by cennik sluzby zdrowia > uwzgeldnial wartosc jaka Ty przypisujesz swojemu zyciu. Ja w ogóle wolałabym, aby ustalający wszelkie cenniki i rozdzielający pieniądze mówienie o wartościach pozostawili etykom a chociażby perypatetykom i nie starali się wszystkiego rozwiązać za jednym zamachem. Od wartości życia poczynając na kompetencji pań w informacji pogotowia kończąc, i, zamiast tego, żeby mi tu ;) szybciutko skalkulowali koszta wszelakie, bo wtedy można zacząć rozmowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 19.05.05, 02:20 > To szersza sprawa i dotyczy wielu dziedzin: jeśli chcę mieć dobre cokolwiek, > geodezję, materiałoznawstwo czy balet nowoczesny, to musze zapłacić, nie ma > przebacz. Dokladnie. Jednak wnioski z tego plyna takie: 1.Zycie wcale nie ma nieograniczonej wartosci bo przeznaczamy srodki na rzeczy, ktore z przedluzaniem zycia nie maja nic wspolnego. Gdyby zycie rzeczywiscie bylo wartoscia nadrzedna wszystkie dostepne srodki powinny sluzyc jego przedluzaniu. 2. Jezeli cos chce miec to za to place, jezeli nie place to nie mam. Sluzba zdrowia nie jest w tym inna od baletu. Jednak zaden polityk jeszcze tego ludziom nie powiedzial. 3. Jezeli materialoznawstwo lub balet sa dla ludzi wazniejsze niz ratowanie zycia, to nie dziwmy sie Dr. Potasikowi, przeciez biedak moze chcial zobaczyc Barysznikowa i potrzebowal na bilet albo moze zbieral mineraly. Trzeba byc przeciez wiernym swoim priorytetom... :) > A tymczasem pomysły na ziemi leżą, tylko zbierać i siać. Te akcje, > wymiany i fundacje i zrzutki w dziurawy kapelusz czy co tam fantazja > podpowiada, loterie fantowe i już mamy jakąś forsę Jestem lepszy w leczeniu niz w zwijaniu losow. Dlatego wole kupowac losy za pieniadze, ktore zarobilem na leczeniu, niz wydawac na leczenie pieniadze zarobione na losach. Cale szczescie jest kilka krajow, ktore na to pozwalaja. > Tak, tak, urynkowienie wszelakich usług, jestem za. Ale tymczasem jest sporo > takich, o których dyskusja zaczyna się, rozbija i kończy na pieniądzach. Kazda ilosc pieniedzy da sie zmarnowac. Bez wolnego rynku nie ma mowy o optymizacji kostow. Dobrze, ze sie zgadzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Niestety...tricolour 19.05.05, 11:36 > 1.Zycie wcale nie ma nieograniczonej wartosci bo przeznaczamy srodki na rzeczy, > ktore z przedluzaniem zycia nie maja nic wspolnego. Gdyby zycie rzeczywiscie > bylo wartoscia nadrzedna wszystkie dostepne srodki powinny sluzyc jego > przedluzaniu. Tu sie nie rozumiemy. Długość życia nic wspólnego nie ma z jego wartością. Ale oczywiście rozumiem różnice w naszych punktach widzenia, im dłuższe życie pacjenta tym dłużej można go leczyć :) > 3. Jezeli materialoznawstwo lub balet sa dla ludzi wazniejsze niz ratowanie > zycia, to nie dziwmy sie Dr. Potasikowi, przeciez biedak moze chcial zobaczyc > Barysznikowa i potrzebowal na bilet albo moze zbieral mineraly. Trzeba byc > przeciez wiernym swoim priorytetom... :) Wracamy do tego samego. Priorytety dr.Potasik (to kobieta, mam wrażenie, nie facet)są nieistotne, jeśli osiąga je czyimś kosztem. Ale oczywiście pasja (te minerały :) wiele tłumaczy. Prawie wszystko. Nie dla takich rzeczy ludzie ludzi zabijali. Może nawet będzie to okoliczność łagodząca w procesie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 19.05.05, 16:29 > Wracamy do tego samego. Priorytety dr.Potasik (to kobieta, mam wrażenie, nie > facet)są nieistotne, jeśli osiąga je czyimś kosztem. Tak naprawde to chcialem abys to zauwazyla. Dlatego tak wazny jest rynek bo tylko to daje pacjentowi kontrole, szanse ze leczenie odzwierciedli jego priorytety. Jednak za kontrola idzie odpowiedzialnosc - podazaj za swoimi priorytetami, ale nie wymagaj by ktos za Twoje priorytety placil (inni maja swoje priorytety). Tymczasem w Polsce oddaliscie decyzje na temat priorytetow swojego zycia w rece urzednikow NFZ, ktorzy decyduja o tym ile warta Twoje zycie i zdrowie, i czy jego ratowanie jest wazniejsze od materialoznawstwa i baletu... i wszystko po to by kupic sobie zludzenie, "ze za darmo sie nalezy"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Niestety...tricolour IP: 65.90.124.* 16.05.05, 21:43 > Rozumiem to tak: nie bogacę się czyimś kosztem, ale obok kogoś. No to racja. > Każdy chce się bogacić, ale jeśli dzieje się to kosztem, to już nie może być > uznawane za wartość społeczną, tak z definicji. Koncept dobrowolnej wymiany jest podstawa teorii rynku. Czyli Ty masz cos do zaoferowania (towar, usluge, inwestycje) ktora dobrowolnie wymienisz na produkt innej osoby. Zakladajac, ze obydwie strony zachowuja sie w racjonalny sposob, i ze dbaja o swoje wlasne interesy transakcja dojdzie do skutku gdy OBIE strony maja zysk. Czyli transakcja wzbogaca obie strony. Wolny rynek powinien zapewniac by wszystkie transakcje spelnialy ten warunek. Bogacenie sie czyims kosztem jest patologia rynku. (Choc czasem wyrazenie jest naduzywane, powiedzmy, gdy klient wybiera konkurencje mowimy, ze konkurencja bogci sie "naszym kosztem"). > nie stosujmy argumentów, że > lepsze wynagrodzenie wyeliminuje negatywne skutki działań oportunistów. Po > prostu zaczynamy od początku, tyle, że na wyższym pułapie stawkowym. I jest > dokładnie tak samo, z tym, że zakłady pogrzebowe szarpnąć się muszą na więcej. > Apetyt rośnie w miarę jedzenia… Nie. Powiedzmy, ze lekarz zarabia 2000zlp a pogrzeb kosztuje 5000zlp. "Skora" zdarza sie 10x w miesiacu. Prawdopodobienstwo "wpadki" za nielegalne podanie namiarow wynosi 10% i konczy sie `wyrzuceniem z pracy (strata 20000zlp zakladajac, ze znalezienie pracy trwa 10 miesiecy). Czyli aby wyjsc na swoje musi dostac 2000zlp na miesiac (wliczamy 10%x20000zlp jako koszt ryzyka). Wiec musi pobrac przynajmniej 200 zlp za "skore" by bylo to ekonomiczne. Kwota stanowi mniej niz 10% kosztu pogrzebu, wiec zaklad pogrzebowy spokojnie moze to zaplacic. Jezeli lekarz zarabia 10000 euro (przecietne w EU) to aby wyjsc na swoje musialby zarobic 10000E, czyli pobrac przynajmniej 1000E od zakladu pogrzebowego. Na to zaden zaklad sie nie zgodzi. Czyli tylko i wylacznie podwyszenie zarobkow spowoduje, ze nawet psychopata i oportunista uzna sprzedawanie "skor" za nieoplacalne. Dodatkowo kiedy zmniejsza sie czestosc przestepstwa to wzrasta jego wykrywalnosc - co jeszcze bardziej obniza oplacalnosc procederu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tricolour Do Patryka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 09:20 Jak się kogos zabije, to jest sie mordercą. Całe gadanie o jakichkolwiek przyczynach, jakiekolwiek analizy, to próba rozmydlenia pojęcia "morderca". W takim sensie Twoje pisanie o sprawach ekonomicznych w tej tragicznej sprawie, uważam za próbę usprawiedliwienia. Wyrażnię napisałem PRÓBĘ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Do Patryka... IP: *.oc.oc.cox.net 14.05.05, 17:22 Gość portalu: tricolour napisał(a): > Jak się kogos zabije, to jest sie mordercą. Całe gadanie o jakichkolwiek > przyczynach, jakiekolwiek analizy, to próba rozmydlenia pojęcia "morderca". Wolałbym,żebyś nie przypisywał mi obcych mi intencji.To "całe gadanie o przyczynach" ma jedynie na celu zachęcenie was do analizy-jak do tego doszło .A po analizie czas na następny krok-co zrobić,by to sie nie powtórzyło w przyszłości.Chętnie bym przeczytał jakąś twoją opinię w tej sprawie .Inaczej będę twierdził,że traktujesz tą aferę instrumentalnie. > W takim sensie Twoje pisanie o sprawach ekonomicznych w tej tragicznej sprawie,uważam za próbę usprawiedliwienia. Wyrażnię napisałem PRÓBĘ. Usprawiedliwienia? Czego ?Wyraznie pisałem-ukarać winnych.Podkreślam "WINNYCH". Nie chciałbym,by znów aktualne stało sie przysłowie "...Polak i po szkodzie głupi." P.S. Na marginesie-etyka nie jest gwarantem przestrzegania prawa. Dlaczego zamykasz mieszkanie wychodząc do pracy?Przecież to nieetyczne,gdyby ktoś cie okradł,nie sądzisz? Do popełnienia przestępstwa (morderstwa) wg.wiktymologów potrzebne są -motyw -ofiara -sprzyjające okoliczności. Co z tej triady najłatwiej wykluczyć,by nie dochodziło do przestępstw ? Odpowiedz Link Zgłoś
tricolour Opinia. 14.05.05, 18:05 Zacznę od końca, choć wiktymologiem nie jestem. Moim zdaniem do popełnienia zbrodni potrzebny jest jeszcze zbrodniarz, chyba że milcząco zakładamy, że mając odpowiedni motyw, ofiarę i okoliczności, każdy może zabić. Uważam, że w opisywanym przypadku zaszły takie właśnie "sprzyjające okoliczności" do mordowania pacjentów. Zaliczyłbym do nich (nie w kategoriach ważności, ale tak jak mi przyjdzie do głowy): 1. Finansowy aspekt sprawy. 2. Poczucie bezkarności wynikające ze zmowy w zespole karetki. 3. Łatwośc w zadawaniu śmierci wynikająca z posiadanie wiedzy, by zrobić to w sposób trudno wykrywalny, szybki. No i do karetki ładuje się chorego... 4. Upadek moralności, jeżeli tego pojęcia w ogóle jeszcze można używać. Mam wrażenie, że dawno temu ktoś z takiego zespołu zarobił kilka złotych na informacji o zgonie pacjenta. Taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. Potem, z czasem, oczekiwanie na zgon, który ratował domowe budżety, zostało zastapione przez zwyczajne zabijanie dla marnych pieniędzy. Jeżeli zakład pogrzebowy ma ochotę zapłacic za zwłoki, na których potem nieźle zarabia, to nie uważam za złe, że informacje o zwłokach są takim samym towarem rynkowym, jak informacje walutowe. Ale na tym etapie kończy sie ekonomiczny wymiar całej sprawy. Pogotowie nie wykorzystywało naturalnego zgonu pacjenta, by zarobić. Oni zabijali, by zarobić. Dostali pacjenta, mieli odpowiednie sprzyjające okoliczności (w karetce) by uratować, albo zabić. Dokonali wyboru i zabili, a potem poszli po pieniądze za taką "pracę". Pojawia się tu pytanie, czy odpowiednio wynagradzani tez sięgaliby po zbrodnię, czy nie. Nie wiem. Ale wiem, bo nie było doniesien prasowych, że nigdzie indziej (poza tym pogotowiem) nie zarabiano w ten sposób. W żadnym innym polskim pogotowiu, hucie, PKP, zakładach mięsnych Constar itp. Mam więc ogólne wrażenie, że w łódzkim pogotowiu znalazły sie sprzyjające okoliczności do pracy morderców. A największe przerażenie budzi powszechna wiedza o tym procederze i także powszechna bierność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Opinia. IP: *.oc.oc.cox.net 14.05.05, 20:40 tricolour napisał: > Zacznę od końca, choć wiktymologiem nie jestem. > Moim zdaniem do popełnienia zbrodni potrzebny jest jeszcze zbrodniarz, chyba że > > milcząco zakładamy, że mając odpowiedni motyw, ofiarę i okoliczności, każdy > może zabić. Dokładnie tak jest.Z zastrzeżeniem,że dla wielu osób nie istnieje odpowiednio silny motyw, by popełnic morderstwo.A co dopiero,by zabijać seryjnie? > Jeżeli zakład pogrzebowy ma ochotę zapłacic za zwłoki, na których potem nieźle > zarabia, to nie uważam za złe, że informacje o zwłokach są takim samym towarem > rynkowym, jak informacje walutowe. Ale na tym etapie kończy sie ekonomiczny > wymiar całej sprawy. Z tym się zgadzam,nie jest to przestępstwem.Natomiast za patologię uważam relację "rynkowa wartość informacji o zgonie" a miesięczne pobory sanitariusza czy lekarza. > Pojawia się tu pytanie, czy odpowiednio wynagradzani tez sięgaliby po >zbrodnię, czy nie. Nie wiem. Jestem pewny,że nie mieliby szansy dostać sie do pogotowia.Zadziałałaby po prostu selekcja pozytywna przy naborze .Selekcja pozytywna to nie tylko wyższe kwalifikacje i potencjał pracownika ,ale też dużo większe szanse na identyfikację z miejscem pracy (brak tolerancji na patologie) i wysoką etykę zawodową (i sanitariuszy i lekarzy). > Ale wiem, bo nie było doniesien prasowych, że nigdzie indziej (poza tym > pogotowiem) nie zarabiano w ten sposób. W żadnym innym polskim pogotowiu, > hucie, PKP, zakładach mięsnych Constar itp. Dlatwego też mój sprzeciw budzą uogólnienia dotyczące całego środowiska lekarskiego.Nawet jakoś sanitariuszy pominięto (a ciążą na nich napoważniejsze zarzuty),a wszystkiemu znowu są winni lekarze. Dziwi mnie też fakt,że np. nie postawiono zarzutu przedsiębiorcom pogrzebowym o podżeganie do przestępstwa.Dziwi mnie też fakt,że nie oskarżono byłego dyrektora pogotowia (choćby o brak nadzoru).Że nie uchylono bardzo liberalnych dla przedsiębiorców pogrzebowych przepisów o zasiłkach pogrzebowych (uchwalonych zapewne pod wpływem lobby wytwórców parasoli plażowych). > Mam więc ogólne wrażenie, że w łódzkim pogotowiu znalazły sie sprzyjające > okoliczności do pracy morderców. Sami ich sobie nie swtworzyli,te "okoliczności" nadal istnieją w całym kraju. A juz tak zupełnie na marginesie.Kilka lat temu pewien znaczący przedsiębiorca pogrzebowy z Wrocławia wpadł na pomysł,że "sprywatyzuje" wrocławskie hospicjum i opiekę paliatywna.Tzn. zapewni sobie stały i nieprzerwany "dopływ klientów" do własnej firmy pogrzebowej.Oczywiście,nikt z polityków lokalnych nie zauważył oczywistego "konfliktu interesów" pacjentów paliatywnych i niedoszłego właściciela Zesp.Opieki Zdrowotnej. Dopiero silnie nagłośnione protesty lekarzy,zatrudnionych i w hospicjum i w opiece paliatywnej (tu akurat lekarze znalezli sojuszników,niestety w niektórych tylko dziennikarzach)zastopowały ten makabryczny projekt. Tym ludziom należy się głęboki szacunek. Odpowiedz Link Zgłoś
mariner4 Re: Jak się tworzy absurdy... 21.05.05, 08:43 Rozumiem, że uważasz zabijanie ludzi za pieniądze z zakładu pogrzebowego, jako rodzaj należnego przywileju zawodowego. Coś jak deputat weglowy u górników. Każda grupa zawodowa powinna mieć uczciwe płace. Medycy nie powinni byc tutaj uprzywilejowani. Nie da się tego jednak oderwać od ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju. M. Odpowiedz Link Zgłoś
aldo59 Re: Jak się tworzy absurdy... 21.05.05, 09:20 dureń pisze nie zastanawiając się nad tymco pisze: "zabijanie ludzi za pieniądze z zakładu pogrzebowego" kto kogo zabił za pieniądze zakładu pogrzebowego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mariner Re: Jak się tworzy absurdy... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.05, 11:10 Dr Potasik! M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Jak się tworzy absurdy... IP: *.oc.oc.cox.net 21.05.05, 16:56 mariner4 napisał: > Rozumiem, że uważasz zabijanie ludzi za pieniądze z zakładu pogrzebowego, jako > rodzaj należnego przywileju zawodowego. Coś jak deputat weglowy u górników. To wyrazne nadużycie.Nie będę komentował. Nie da się tego jednak oderwać od ogólnej sytuacji > ekonomicznej kraju. > M. No własnie,a jaka jest ta sytuacja ekonomiczna kraju ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mariner Re: Jak się tworzy absurdy... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.05, 11:31 1. Tak. To oczywiście (zresztą celowe)nadużycie. Rodzaj skrótu myślowego. Formuła tego forum nie pozwala na nadmierne rozwijanie myśli. Mnie chodzi o mizerną w Polsce ochronę pacjentów przed niekompetencją, niechlujstwem lekarzy (oczywiście, że nie wszystkich!). Sądy zawodowe to właściwie "Towarzystwo wazajemniej adoracji". Tylko SZ może cokolwiek zmienić. Z wszystkimi tego konsekwencjami, łącznie z bezrobociem wśród lekarzy. 2. Suma dochodów ludności nie może przekraczać wartości towarów i usług oferowanych na rynku. To ekonomiczne ABC. Aby komuś tych dochodów dołożyć, trzeba innym zabrać. Jeżeli lekarze mają zarabiać "godnie", to pada proste pytanie: Czyim kosztem?. Jeżeli w obecnym systemie SZ podniesiemy płace medykom, to tylko zwiększymy stopę inflacji. I nic więcej. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że za tak odpowiedzialną pracę, jaką wykonuje lekarz (dobry!), trzeba dobrze płacic, ale są też inne zawody w których też trzeba płacić więcej niż obecnie. Ale jak? Przez dodruk pieniędzy? Jeżeli o mnie chodzi to zabrać biurokracji i dać SZ, ale po odpowiednim zreformowaniu tej ostatniej. M. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Jak się tworzy absurdy... 23.05.05, 00:21 >Jeżeli o mnie chodzi to zabrać biurokracji i dać SZ, ale po odpowiednim zreformowaniu tej ostatniej.< Największym marzeniem wszystkich "reformatorów" jest podniesienie jakości usług medycznych (a nawet nakładow finansowych na nie ale oczywiście na sprzęt i ew. leki, bron Boże na płace "bo kraj jest biedny") ale tak żeby nie zapłacić ani grosza wicej lekarzom. W ogóle myśl o tym żeby lekarzom płacić więcej jest jakoś wstrętna wyszystkim zajmującym sie tym probleme. Najwięksi radykałowie dopuszczają taką myśl że może należało by (o zgrozo) płacic więcej, ale zaraz dodją "tylko tym lepszym". Oczywiście "tych lepszych" trzeba jakos namaścic więc nąleży "coś zreformować" żeby lepiej pracowali. Oczywiście najpierw "zreformować" (konia z rzędem temu kto wie na czym miało by to polegć) a dopiero jak zobaczymy "jak to działa" potem lepiej płacic. Niestety, nie chce działac lepiej. Może znowu "zreformować" ? Problem polega na tym że sie tak nie da. W ogóle historie "reform" opieki zdrowotnej sa właśnie historiami opartymi na takich schmatach myslowych. Ich porażki w dużej mierze są spowodowane kompletnym pomijaniem interesów (a nawet wpisywaniem w zmiany mechanizmu "ujemnego sprzężenia zwrotnego") lekarzy i innego personelu w momencie tworzenia reformy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Jak się tworzy absurdy... IP: 65.90.124.* 23.05.05, 19:32 > 2. Suma dochodów ludności nie może przekraczać wartości towarów i usług > oferowanych na rynku. To ekonomiczne ABC. To ekonomia robotniczo-chlopska. Sluzba zdrowia jest typowym przykladem uslug ktore ZWIEKSZAJA produktywnosc spoleczenstwa i zmniejszaja wydatki na opieke socjalna. Czlowiek, ktory jest zdrowy moze zarabiac pieniadze a przy tym nie pobiera roznorakich zasilkow. Jako, ze Polska jest swiatowym liderem w produkcji rencistow - wydatki na sluzbe zdrowia to czysty zysk. > Aby komuś tych dochodów dołożyć, > trzeba innym zabrać. Jeżeli lekarze mają zarabiać "godnie", to pada proste > pytanie: Czyim kosztem?. Juz samo zadanie tego pytania swiadczy o braku zrozumienia ekonomii. Dla czego nie pytasz czyim kosztem dorobili sie piekarze (gornicy, stolarze...)? Dla kazdego normalnego czlowieka piekarz musi miec zyzk ze swojej pracy bo inaczej wszyscy bedziemy chodzic glodni. Tak samo jezeli lekarz nie bedzie mial wystaczajacego zysku ze swojej pracy to bedziesz sam sobie radzil ze swoimi chorobami, tak jak radza sobie ludzie w Haiti. Ludzie zarabiaja pieniadza dlatego, ze ich praca WZBOGACA spoleczenstwo. Jezeli nie widzisz ekonomicznej wartosci pracy lekarza, to po co ci w ogole sluzba zdrowia? > Jeżeli w obecnym systemie SZ podniesiemy płace > medykom, to tylko zwiększymy stopę inflacji. I nic więcej. Skad Ci takie glupoty przychodza do glowy? Czy USA lub Niemcy maja inflacje z tego powodu, ze wydaja na sluzbe zdrowia kilkakrotnie wiecej niz Polska. Sluzba zdrowia produkuje, zdrowych, produktywnych ludzi, ktorzy nie pobieraja zasilkow - efektywna sluzba zdrowia ZMNIEJSZA wydatki panstwa!!!!! > Ale jak? Przez dodruk pieniędzy? > Jeżeli o mnie chodzi to zabrać biurokracji i dać SZ, ale po odpowiednim > zreformowaniu tej ostatniej. Owszem SZ potrzebuje reformy - wprowadzenie odplatnej sluby zdrowia, urynkowienie uslug medycznych i prywatnych ubespieczen byloby dobrym poczatkiem. Ale wydatki ponizej 12% GDP tak czy inaczej beda konieczne, by miec sluzbe zdrowia zblizona do poziomu cywilizowanych krajow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mania Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: 62.233.138.* 13.05.05, 09:19 tu koledzy po fachu nic nie skomentują jakbyś coś obrażającego o nich napisała to wtedy był by odzew. nikt nikogo nie wydał dlaczego? dlatego ze wszyscy brali za to kasę Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 13.05.05, 09:54 Gość portalu: mania napisał(a): > tu koledzy po fachu nic nie skomentują jakbyś coś obrażającego o nich napisała > to wtedy był by odzew. nikt nikogo nie wydał dlaczego? dlatego ze wszyscy brali > > za to kasę co tu jest do komentowania? kazdemu oczy na wierzch wychodza i trudno w to uwierzyc. czego oczekujecie? czego sie czepiacie tych, ktorzy w tym pogotowiu nie jezdza? ze beda na wszystkie tematy reagowali? co tu mozna nowego, odkrywczego dodac? cala polska byla i jest w szoku. zna ktos z was slowa, ktore oddzadza w pelni istote tej sprawy? mi jest trudno to ogarnac rozumem, nie umiem o tym precederze racjonalnie myslec, bo to co ci ludzie zrobili jest tak dalekie od moich wartosci, ze nijak mi przypasowac moj system wartosci do ich. niech sie nimi zajmuje sad. niech zapadna wyroki. Odpowiedz Link Zgłoś
walerinka Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 13.05.05, 22:23 pimpek_sadelko napisała: > cala polska byla i jest w szoku. Nie wiem jak obecnie, ale wcześniej, gdy sprawa została nagłośniona to wcale cała Polska w szoku nie była. A już na pewno w szoku nie byli ci lekarze, którzy żarliwie swoich kolegów po fachu bronili. Izba lekarska też w szoku nie była, lekarz Radziwiłłowicz też w szoku nie był. On był co najwyżej zbulwersowany, że gazety ośmieliły sie o tym napisać. Tak, część Polski, ta lekarska część była zbulwersowana, że gazety o tym piszą. Chora solidarność zawodowa nie pozwalała im nawet wobec takiego draństwa zachować choć krztę obiektywizmu. Teraz izba milczy. A może jednak jakoś te kolejne doniesienia skomentowała? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 13.05.05, 22:52 Wcale się nie dziwię że bronili. To normalna reakcja, raczej dziwne byłoby gdyby od razu rzucili się potępiać. Po tylu prasowych nagonkach reakcja na tak w pierwszej chwili wręcz wyglądające na absurdalne zarzuty była jak najbardziej normalna. W pierwszej chwili wyglądało to na robienie wielkiej afery z procederu (nagannego ale nie zbrodniczego) handlowania informacjami o zgonach. Dopiero później zaczęły wypływać informacje uprawdopadabniające o wiele cięższe zarzuty. Obiektywizm można zachowywać mając obiektywne dane. Nawet sąd i prokuratura ich jeszcze nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 14.05.05, 09:27 wiesz walerinko.... powaznym instytucjom nie wypada komentowac zdarzen nie do konca zbadanych. jedyne co takie instytucje moga publicznie mowic to ze zajma stanowisko znajac dowody, konkrety. teraz moga sobie gdybac. mysle, ze prywatmnie kazdy pracownik instytucji ma swoje zdanie i wlosy mu sie jeza od ogromu zarzutow padajacych na pracownikow pogotowia w lodzi. jak rozmawialam o tym z moimi znajomymi lekarzami, ktorzy jezdzili badz jezdza w pogotowiu to dla nich caly ten proceder wydaje sie wrecz nieralny, nie moga uwierzyc, ze czlowiek tak bardzo moze sie upodlic dla kasy czy innych powodow. dowody to jedno a ogarnicie tego myslami to drugie. normalnym ludziom chyba bardzo trudno wyobrazic sobie takie zezwierzecenie. Odpowiedz Link Zgłoś
walerinka Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 14.05.05, 22:05 pimpek_sadelko napisała: > wiesz walerinko.... powaznym instytucjom nie wypada komentowac zdarzen nie do > konca zbadanych. jedyne co takie instytucje moga publicznie mowic to ze zajma > stanowisko znajac dowody, konkrety. A mi się wydaje, ze własnie owa poważna instytucja powinna bardzo uważnie przyjrzeć sie tej sprawie już wtedy gdy tylko zaczęto o tym mówić. Instytucja marnowała energię na zawziętą obronę podejrzanych pracowników pogotowia. A tak Potasik pracowała (leczyła, ratowała (???)) nadal? Przecież ktoś powinien natychmiast tych ludzi odsunąc od pacjentów. Daleko i to raz na zawsze. > teraz moga sobie gdybac. mysle, ze > prywatmnie kazdy pracownik instytucji ma swoje zdanie i wlosy mu sie jeza od > ogromu zarzutow padajacych na pracownikow pogotowia w lodzi. To że taki Radziwiłłowicz ma swoje zdanie prywatne to jest najmniej istotne. On reprezentuje poważną instytucję i powinien w trosce o zdrowie i życie potencjalnych pacjentów tych bandziorów zając się meritum sprawy a nie odpieraniem "ataków". > jak rozmawialam o tym z moimi znajomymi lekarzami, ktorzy jezdzili badz jezdza > w pogotowiu to dla nich caly ten proceder wydaje sie wrecz nieralny, nie moga > uwierzyc, ze czlowiek tak bardzo moze sie upodlic dla kasy czy innych > powodow. Nie ma takich powodów, które usprawiedliwiłyby takie zachowania. Żadna nędza i niskie pensje. To oczywiste. Ktoś tu mówił, ze najcięższe zarzuty postawiono sanitariuszom. Ale czy sanitariusze mieli taki nieograniczony dostęp do tych specyfików? Nie wiem jak to funkcjonuje w pogotowiu, ale wyobrażam sobie, ze po całej "akcji" sporzadza sie jakiś protokół dot zużycia leków i zasadności ich użycia. I chyba nie robi tego kierowca czy sanitariusz tylko własnie lekarz. Rozumiem, że raz mógł coś lekarz przeoczyć, ale to działo się w jakims długim czasie. Przecież w aptece też sporządza się zestawienia zużycia leków. Kierownika tej apteki nie zaintrygowało zużycie takiej ilości chociażby tego Pavulonu? > dowody to jedno a ogarnicie tego myslami to drugie. normalnym ludziom chyba > bardzo trudno wyobrazic sobie takie zezwierzecenie. Bandzior to bandzior. I statystycznie może nim być przedstawiciel każdej grupy zawodowej. I szewc i krawiec, listonosz i lekarz. Przerażające jest to, ze ten proceder trwał latami i wręcz niemożliwe jest by nie wiedzieli o tym inni pracownicy tej placówki. Przy ich cichym przyzwoleniu mordowano ludzi dla nędznych pieniedzy. Ja własnie tego nie potrafię zrozumieć dlaczego nikt nie powiadomił wczesniej dyrekcji, policji.. Tu potrzebne są zdecydowane działania i kontrola wszystkich tego typu placówek. I nazwanie rzeczy po imieniu. Chowanie głowy w piasek bądź robienie ze środowiska lekarskiego niewinnej ofiary mediów nie służy ani dobru pacjenta ani dobremu imieniu polskiego lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwona Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: 62.233.138.* 13.05.05, 09:20 to co wyżej napisaŁAM to była odpowiedz dla mani Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 13.05.05, 14:00 A ja bym sprawdził zużycie płynów infuzyjnych. Wielu lekarzy przy niekótrych zaburzeniach rytmu serca (świeżym migotaniu przedsionków, skrurczach dodatkowych) podaje chlorek potasu (+ siarczan magnezu) w dożylnym wlewie kroplowym- z całkiem niezłymi efektami. 100% nieudanych reanimacji nie świadczy o niczym. Wg literatury udanych reanimacji w warunkach szpitalnych jest ok. 30%, pozaszpitalnych 5-15%. Albo lekarka reanimowała źle (a zatem można jej co najwyżej zarzucić partactwo), albo brutalnie mówiąc miała pecha trafiając na pacjentów, u których prawidłowa reanimacja nie dawała efektu. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 13.05.05, 17:38 Barnaba nie dodajesz faktu, że skutecznośc reanimacje jest ściśle zależna od czasu dotarcia do zatrzymaania krążenia. Po drugie od wyposażenia karetki. Jeśłi nie ma w jej wnętrzu defibrylatora to szanse na skuteczną reanimację są niewielkie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 13.05.05, 21:19 > Barnaba nie dodajesz faktu, że skutecznośc reanimacje jest ściśle zależna od > czasu dotarcia do zatrzymaania krążenia. To oczywiste. Ale wspomniana lekarka miała zerową skuteczność. Wliczając zatrzymania krążenia, do których dochodzilo w obecności zespołu- to marny wynik. > Po drugie od wyposażenia karetki. > Jeśłi nie ma w jej wnętrzu defibrylatora to szanse na skuteczną reanimację są > niewielkie. W Łodzi każda karetka (reanimacyjna i wypadkowa- inne to tzw. "przewozówki"- bez lekarza) ma defibrylator. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 14.05.05, 00:45 1. dodajmy następny czynnik - wyszkolenie lekarza. niestety w wielu pogotowiach jest z tym bardzo kiepsko 2. uważam, że jęsli rzeczywiście mamy podejrzenie zabijania chorych - powinno się najpierw wydac wyrok, a dopiero potem o tym pisać. ; publiczny lincz - może wyeliminuje lilku przestępców, ale może skazac na śmierć publiczna wielu znakomitych lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
tricolour Bzdura. 14.05.05, 02:07 Taka "poprawność", którą proponujesz, by najpierw czekać na wyrok, a potem pisać, to zwyczajna ochrona łajdactwa. Otóż dobrze jest wiedzieć, czy ktoś jest podejrzany i o co. A szczególnie dobrze jest wiedzieć, co podejrzany ma do powiedzenia we własnej sprawie. Mam też wrażenie, że znakomici lekarze poradzą sobie ze swoim publicznym wizerunkiem i nie będą darli włosów z głowy, że kolega po fachu jest mordercą. Milczenie, zaduma jest chyba najlepszą "reakcją". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g@mdan Re: Bzdura. Łatwo się mówi. IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.05.05, 01:05 Czy pochopne ferowanie wyroków nie jest łajdactwem? Mamy tego przykład w polityce. Nasi politycy tak poobrzucali się błotem, że nikt nie został czysty i zrobił się problem przed nadchodzącymi wyborami. Dobrze jest wiedzieć z kim mamy do czynienia. Dlatego należy dążyć do jak najszybszego wyjaśnienia wszelkich oskarżeń. A proces "łowców skór" ciągnie się już chyba 3 lata. Oczywiście, że sprawa dotyczy znikomego procenta lekarzy i nie powinna rzutować na opinię o całości środowiska. Ale zastanawiająca jest naiwność wielu opinii, że sprawa dotyczy tylko Łodzi. Przecież przepisy dotyczące: pochówku zmarłych, zasad wypłacania kasy przez ZUS oraz mechanizmy działania pogotowia i "zmyślność" Polaków ( w tym przedsiębiorców pogrzebowych) - są takie same w całej Polsce. Kiedyś jeszcze otworzy się "puszka z pandorą". I na koniec uwaga na temat oburzenia społeczeństwa, że "wszyscy wiedzieli i nikt nie reagował". Otóż, szary forumowiczu, podsuwam taki przykład. Jeśli jesteś kierowcą to zapewne jesteś też świadkiem powszechnego łamania przepisów przez innych kierowców (przekraczanie dozwolonej prędkości, przecinanie linii ciągłej, wyprzedzanie na przejściu dla pieszych itp.). Czy, gdy byłeś tego świadkiem, to zgłosiłeś to kiedyś Policji, zapisałeś nr rejestracyjny, doniosłeś na pirata?? Jak widzisz patrol radarowy to jeszcze mrugasz światłami tym jadącym z przeciwka, aby ich ostrzec. Nie donosisz bo nie chcesz narazić się na śmieszność. Powszechność patologii powoduje, że obawiasz się by nie stać się wrogiem wszystkich. Powszechność zjawiska powoduje, że zaciera się kontrast pomiędzy dobrym a złym. Tak było w łódzkim pogotowiu. Tak bywa wszędzie. Jedyne rozsądne głosy na forum to te, które mówią o tym, jak zapobiec tej patologii w przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
tricolour Niekoniecznie. 15.05.05, 02:15 Nie migam światłami, by ostrzec kierowców o stojącym w rowie radarze. Zupełnie mnie nie obchodzi, czy zostana złapani, czy nie. Ich prędkość - ich sprawa. Jasne jest, że nie latam na policję z zawiadomieniem o popełnieniu wykroczenia przejechania ciągłej lini, czerwonego światła, czy pokazania palca "fuck you". Przeszkodą jest w tych razach zwykły zdrowy rozsądek. Tak samo chroni ten mój rozsądek lekarza, do którego nie biegnę gdy skaleczę się w paluszek, bo plaster mam. Lekarz jest od ważniejszych spraw. Ale żebyś nie miał wątpliwości - zadzwoniłem na policję, gdy skubaniec ukradł na moich oczach kratkę ściekową (na złom) wartą kilka złotych. Przez brak tej kratki rowerzysta skręciłby sobie kark, a kierowca urwał koło i spowodowałby wypadek. I zostałem przez ta policję pochwalony, co mnie ucieszyło. Z tego powodu jestem oburzony, że wiele osób wiedziało o morderczym łodzkim procederze, a nikt nie zawiadomił odpowiednich służb. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g@mdan Re:No widzisz tricolour. IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.05.05, 16:48 Twój zdrowy rozsądek pozwala tolerować jedne wykroczenia, a nie toleruje innych. Czy to na pewno zdrowy rozsądek? BTW, czy ta kratka ściekowa nadal jest na swoim miejscu? Bo myślę,że jak był jeden chętny to znajdzie się i drugi. A po za tym ten złodziej kratki, złapany dzięki Twojej obywatelskiej postawie, na pewno nie siedzi w więzieniu. Został wypuszczony, bo to mała szkodliwość społeczna. Ludzie! nie piszcie, że jesteście tacy kryształowi, że świat jest czarny albo biały. Nie bądźcie naiwni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Swan Ganz Re:No widzisz tricolour. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 16:57 no ale co Tricolour jeszcze powinien Twoim zdaniem G@mdan zrobić?? Pilnować kratki by jej ktoś inny nie podprowadził?? Czy też pilnować posterunku Policji by złodziejaszka nie wypóścili zbyt szybko?? Gdyby wszyscy mieli taką postawę w analogicznej sytuacji (tzn widząc przestępstwo czy wykroczenie informujemy o tym) to takich sytuacji byłoby bez porównania mniej. Po prostu nie opłacałoby się być idiotą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g@mdan Re: A ja mam prawo do własnego zdania. IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.05.05, 18:09 I z tego prawa właśnie korzystam. Masz rację mówiąc, że należy wprowadzić takie regulacje prawne, aby "nie opłacałoby się być idiotą". A na co dzień mamy mnóstwo przykładów, że jest dokładnie odwrotnie. Opłaca się kraść kratki ściekowe (i nie tylko). Opłaca się łamać mnóstwo przepisów, bo są one po prostu głupie. Nie chodzi o to, aby pilnować kratki, ale o to, aby złodziej wiedział o nieuchronnej karze. Nie chodzi o to, aby wogóle łapać złodziei, ale o to, aby nie opłacało się kraść. Dlatego w pogotowiu, gdzie praca jest ciężka, bo w nocy, w stresie, koniecznie szybko, bardzo fachowo itd., należy zatrudniać najlepszych fachowców. Oni muszą mieć specjalne predyspozycje, a nie tylko głęboką wiedzę. A takich ludzi jest mało. Trzeba ich znaleźć, ściągnąć do pogotowia. Trzeba ich skusić dobrymi zarobkami. Trzeba monitorować ich pracę. Trzeba ich stale doszkalać. A u nas jest tak, że do pogotowia ściągają miernoty, które nigdzie indziej się nie sprawdziły. W pogotowiu są takie zarobki, że każdy szanujący się lekarz zrezygnuje. Zostają albo fanatycy albo nieudacznicy. I jeśli my, obywatele, godzimy się na taki stan, to nie roździerajmy szat, gdy afera goni aferę. Myślę, że i tricolour, i Ty, i wszyscy inni mają coś tu do zrobienia. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: A ja mam prawo do własnego zdania. 16.05.05, 09:53 1. W usługach typu pogotowia w większości krajów jeżdzą ratownicy. Lekarz jest zbyt drogi. 2. Pogotowie nie wypisuje recept, nie stwierdza zgonów i każdego chorego wiezie do szpitala lub przychodni rodzinnej. To tylko Polska specyfika. 3. Nie tylko chodzi o zarobki, w wielu miejscach są wyższe niż w szpitalach, jednak wchodzi w grę równiez traktowanie i wysokie ryzyko błędu. Dlatego każdy szanujący się lekarz po kilku wizytach na prokuraturze i odpowiedziach na idiotyczne skargi powie dowidzenia. Szczególnie po nagonce w mediach. 4. W Polsce istnieje poważny niedobór fachowej kadry medycznej. Opieka medyczna funkcjonuje dzięki temu, że większośc lekarzy wyrabia 2 albo 3 etety miesięcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ADA Re: Bzdura. Łatwo się mówi. IP: *.wroclaw.mm.pl 15.05.05, 11:29 Gość portalu: g@mdan napisał(a): > I na koniec uwaga na temat oburzenia społeczeństwa, że "wszyscy wiedzieli i > nikt nie reagował"... > Jedyne rozsądne głosy na forum to te, które mówią o tym, jak zapobiec tej > patologii w przyszłości. A jak można zapobiec?? Dając im wyższe pensje?? Czytam w swojej lokalnej prasie o przypadku neurologa Mariusza C. z woj dolnośląskiego. Są dowody, ze przyjmował od pacjentów (w tym od podstawionych policjantów) pieniądze za wystawianie lewych zaświadczeń itp. W momencie zatrzymania znaleziono w jego gabinecie ponad 100tys PLN. Jego majątek to kilka działek budowlanych, apartament w Kołobrzegu, dom, kilka mieszkań.. A pan ordynator zarabiał raptem 8 tys miesięcznie, żona tez lekarka. Ani mu tego nie zazdroszczę ani mi nie żal, ze pewnie zwinie mu teraz to wszystko USK. Pan doktor nie ma logicznego wytłumaczenia na pochodzenie tego majątku. Acha, wymieniono też ponad 2 mln PLN i 200tys dolarów. Przez 20 lat pracy z pensji lekarskiej to niemożliwe. Ale do czego zmierzam. Ile twoim zdaniem powinien zarabiać ten lekarz, żeby nie brał łapówek?? I kto byłby w stanie zostać jego pracodawcą, aby sprostac jego wymaganiom finansowym?? Pewnie, ze winne są przepisy, brak nadzoru, zły system.. Ale nie z każdego człowieka okazja uczyni złodzieja. W moim mieście są ulice gdzie nagminnie przekraczana jest prędkość i muszę mieć sporo siły psychicznej by jechac przepisowo i nie reagować na wszystkich wokół trąbiących na mnie, że się wlekę. Nigdy nie ostrzegałam nikogo przed patrolem radarowym. Z powodu nadmiernej prędkości jest tyle wypadków drogowych.. ja nie chcę mieć nikogo na sumieniu. Patroli jest za mało. Powinni łapać ciągle i karać bezwzględnie. Gdy zobaczyłam, że pani w sklepie w tych samych rekawiczkach podaje świeże mięso i za chwile kroi biały ser to zgłosiłam to do Sanepidu. A gdy siedząc w kawiarnianym ogródku przyuważyłam złodziei kart telefonicznych to natychmiast powiadomiłam Policję. Straciłam ok dwóch godzin, aby pomóc Policji, ale opłacało się. Przy złodziejach blokujących automaty znaleziono kilkaset kart. I zaręczam, że nie tylko ja zachowuję się tak chwalebnie. Mam nadzieję, że wokól nas pełno jest ludzi życzliwych i przyzwoitych. Moim zdaniem w sprawie łódzkiej najgorsze było to, że taki proceder tolerowało otoczenie. I pewnie taka bezkarność ośmielała nastepnych do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g@mdan Re: Bzdura. Łatwo się mówi. IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.05.05, 16:59 Ada, przkład tego neurologa to sprawa jednostkowa. Nie należy wyciągać ogólnych wniosków. To potwierdza jedynie tezę, że konieczne są zmiany systemowe. Że samo podwyższenie wynagrodzenia niewiele zmieni. BTW, czy znasz dalsze losy tych złodziei kart telefonicznych? Bo jak znam życie, to są na wolności, wypuszczeni z powodu małej szkodliwości społecznej ich czynu. Ty i tricolour to jesteście takie "kryształki". A życie nie jest czarne albo białe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ADA Re: Bzdura. Łatwo się mówi. IP: *.wroclaw.mm.pl 15.05.05, 18:48 Gość portalu: g@mdan napisał(a): > Ada, przkład tego neurologa to sprawa jednostkowa. Nie należy wyciągać ogólnych > wniosków. "..Ale nie tylko neurolog musi sie tłumaczyć ze swojego majątku przed fiskusem. Inspektorzy UKS wzieli pod lupę również jego byłego szefa, dyrektora bolesławieckiego szpitala.. Prokuratura zarzuca mu, że od 2000r wziął co najmniej 30 tys.zł" GW/Wrocław 13.05.05r. Jestem dumna z wrocławskich służb skarbowych. I na pewno nie jest to sprawa jednostkowa. Wielokrotnie czytałam, że prowadzone są podobne postepowania w stosunku do lekarzy orzeczników ZUS (chyba w Legnicy) i lekarzy psychiatrów. I jakoś nie chce mi sie wierzyć, że to tylko na moim terenie takie nasilenie spraw korupcyjnych. I jest coraz lepiej ze ściganiem takich spraw. Jak podaje Zbigniew Matwiej, oficer prasowy Centralnego Biura Śledczego policja w ub roku postawiła zarzuty ponad dwom tysiącom osób. Kwota udowodnionych łapówek sięgnęła prawie 10 mln zł. A kwota zabezpieczeń majątkowych, a wiec również odebrane podejrzanym majątki wyniosła prawie 11,5 mln zł. BRAWO!! To potwierdza jedynie tezę, że konieczne są zmiany systemowe. Że samo > podwyższenie wynagrodzenia niewiele zmieni. Dokładnie tak myślę. Konieczny jest dobór odpowiedniego personelu. Ale zawsze jest ryzyko, ze wśród tych, którym powierzamy swoje zycie i zdrowie trafi sie jakaś kanalia, którą trzeba wyeliminować a nie milcząco pozwalać na zbrodnicze działania. > BTW, czy znasz dalsze losy tych złodziei kart telefonicznych? Bo jak znam > życie, to są na wolności, wypuszczeni z powodu małej szkodliwości społecznej > ich czynu. Niewykluczone. Tak to niestety regulują przepisy. > Ty i tricolour to jesteście takie "kryształki". A życie nie jest czarne albo > białe. Wiem jakie jest zycie i nie jestem naiwna. Ani nie jestem kryształowa, mam sporo wad, jak każdy. Ale nie odwracam głowy od zła, które dzieje sie wokół. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bzdura. 15.05.05, 11:46 Widzę tricolour jest zwoleniikiem sprawiedliwości rewolucyjnej. Zastąpienia sądów trójkami jak za czasów rewolucji francuskiej, czy najlepszych stalinowskich wzorów. 1. Jeśli ktoś jest podejrzany o przestępstwo może zostać usunięty czasowo od pracy lekarza. 2. Łatwo jest zniszczyć uczciwego cżłowieka, łajdacy się niczym nie przejmują. Naprawienie skutków jest dużo trudniejsze. Wielokrotnie pisałem, że należało pod sąd pociągnąć dziennikarza, którzy mając dowody na zbrodnie zrobił z niej medialny spektakl, a nie zawiadomił o tym prokuratury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Swan Ganz Re: Bzdura. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 12:00 jeśli zrobił spektakl to tym samym jak najbardziej zawiadomił. Dziennikarze nie są organem śledczym. Żyją z newsów (tak jak nie przymierzając ci w Łodzi ze skórek)płacą im za wierszówkę na temat drani a nie za ściganie draniów. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bzdura. 15.05.05, 19:28 O ile wiem osoba która wie o popełnieniu przestępstwa w tym kraju, najpierw powinna zgłosić to organom ścigania. Ogłoszenie tego w prasie mogło pomóc rzeczywistym przestępcą w zatuszowaniu sprawy i przeygotowaniu ewentualnej linii obrony. Natomiast mogło zaszkodzić wielu uczciwym ludziom. Choćby to legendarne wybijanie szyb w karetkach. Czy uważasz, że po takich przeżyciach dobry fachowiec zgodzi się jeździć w karetce. Odpowiedz Link Zgłoś
tricolour Moim zdaniem... 15.05.05, 12:08 Ad1. Jeżeli ktoś jest podejrzany o popełnienie przestepstwa, związanego z wykonywanym zawodem, to powinien być czasowo zawieszony w jego wykonywaniu. Przykład: Jeżeli inżynier projektuje mosty i jest podejrzenie, że jego konstrukcja ma wady i zagraża zasadom bezpiecznego użytkowania, to co? Moim zdaniem należy wstrzymac prace tego inżyniera przy innych mostach, bo może nieuk i nie zna się na robocie. Obowiązkiem dziennikarza jest napisac o tym fakcie, by ludziska wiedzieli po czym chodzą. Dodam, byś nie miał wątpliwości, że nie żądam, by inżynier projektujący złe mosty został odsunięty od pracy lekarza, co sugerujesz w swoim poście. Ad2. Nie wiem, co rozumiesz przez "zniszczenie" uczciwego człowieka. W moim inżynierskim środowisku zdarzają się sytuacje, kiedy jesteśmy oskarżani o rzeczy, których nie zrobiliśmy, a które zacne nie są. Uczciwy człowiek z łatwością broni sie przed niegodziwymi zarzutami, bo ma ręku DOWODY swojej rzetelnej pracy, a pomówienia można obalić. Rzoumiem, że pisząć "Wielokrotnie pisałem, że należało pod sąd pociągnąć dziennikarza, którzy mając dowody na zbrodnie zrobił z niej medialny spektakl, a nie zawiadomił o tym prokuratury" miałeś na myśli, aby dziennikarza TEŻ dać pod sąd za niezawiadomienie prokuratury. Mam takie samo zdanie, chyba że prokuratura została równolegle zawiadomiona inną drogą. Tego, niestey, nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Moim zdaniem... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 15.05.05, 17:19 > Uczciwy człowiek z łatwością broni sie przed niegodziwymi zarzutami, bo ma ręku > DOWODY swojej rzetelnej pracy, a pomówienia można obalić. A guzik! Zostaniesz pomowiony na pierwszej stronie gazety, przyniesiesz do redakcji niezbite dowody, a potem gazeta u dolu osmej strony zamiesci sprostowanie i przeprosiny. Albo nie zamiesci, pozwiesz gazete do sadu, oczywiscie wygrasz, ale po takim czasie, ze smrod, ktory poszedl, wyrzadzi ci nieodwracalne szkody. Wlasnie ze wzgledu na to mam czasem watpliwosci, czy w ogole gazety powinny pisac o tych sprawach. By pociagnac rzecz ku ekstremom: ujawnienie takiej sprawy w prasie moze- w razie nieslusznosci oskarzen- przyniesc szkody rownie wielkie jak nieujawnienie oskarzen, ktore sa prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Moim zdaniem... 15.05.05, 19:34 1. Słuchaj mówimy tu o konkretnej sprawie. Prywatnie nie uważam, aby było słuszne zawieszanie lekarza na podstawie pomówień. W niektórych szczególnie drastycznych sytuacjach, podejrzenie zbrodni, jak w tym przypadku, zawieszenie śledctwa na czas śledzctwa, mogłoby być uzasadnione za zgodą sądu. 2. Jak mój przedmówca, człowiek uczciwy nie ma jak się bronić, kanalia wykona jeden telefon do redaktora i dziennikarz nie istnieje. Znam takie przypadki. Z drugiej strony znam groźby ze strony dziennikarzy, w stosunku ndo moich kolegów, którzy się odważyli podac sprawy przeciwko gazetom. Szykany po telefonach szły ze strony dyrektorów szpitali, kas chorych etc. Większośc wycofała swoje pozwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Swan Ganz Re: Moim zdaniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 19:48 No co Ty? Naprawdę dziennikarze Wam grozili?? I wasi szefowie( w przeważającej częsci też przecież lekarze)im w tym pomagali? Przecież to jakaś paranoja. Jeśli ktoś mnie publicznie obraża to przecież oczywiste, że będę się bronił. I po co wycofywaliście sprawy z sądów? W ten sposób tylko ugruntowaliście przekonanie niektórych o bezkarności Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Moim zdaniem... 15.05.05, 19:54 W wielu szpitalach odbywało sie w ten sposób, Zwykle dyrektor dzwonił do upartego lekarza, który nie rozumiał aluzji i informował go, że jak nie wycofa pozwu to nie będzie pracował w tym szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tricolour To w takim razie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 22:25 ... coraz mniej rozumiem. To chyba nie jest dziedziczne, prawda? :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
sempiasty Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje 15.05.05, 20:16 Nie dajcie sobie robić wody z mózgu przez Wyborczą! Patora i Stelmasiak całą aferę doprowadzili do granic absurdu: zabijali wszyscy i wszystkim jutro napiszą, że tych co przetrzymali pavulon dobijano siekierą wynajdą doktora Insulinkę - który zabijał insuliną (to dopiero zbrodnia doskonała - nie do wykrycia) uwierzę w jednego narkomana-alkoholika sanitariusza, który kogoś uśmiercił robienie z tego zjawiska powszechnego i masowego świadczy o wyłącznie o chciwości dziennikarzy na pieniadze i sławę Ptaorę i Stelmasiaka powinno się wysłać na badania psychiatryczne razem z dyrektorami łódzkiego pogotowia publiczną tajemnicą jest że ten z-ca dyrektora Morawski - który wyciągnął kolejną sensację z chlorkim potasu - to niespełniony były pracownik wywiadu wojskowego. Wojsko go wywaliło bo za głupi a on dalej chce szpiegować i wykrywać wielkie afery no to je sam wymysla czysty psychol i to cała tajemnica bo każdy zorientowany chociaż trochę wie że te teksty w GW to totalne bzdury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Swan Ganz Bardzo bym sobie życzył żebyś miał rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 21:26 tylko czy nie wydaje Ci się, że przeceniasz możliwości Patory i Stelmasiaka. Przecież nie na skutek dziennikarskiej manipulacji najpierw prokuratura a teraz sąd zajmuje się sprawą. Nie oni wymyślili ksywkę "Dr Potasik" i nie oni odpowiadają za brak jakiegokolwiek sukcesu zespołu renimacyjnego w/w. Mam wrażenie, że opisujesz w tej chwili bardziej stan swego umysłu niż tych dziennikarz czy dyrektora łódzkiego pogotowia Odpowiedz Link Zgłoś
aldo59 ja mam rację 15.05.05, 22:43 Gość portalu: Swan Ganz napisał(a): > tylko czy nie wydaje Ci się, że przeceniasz możliwości Patory i Stelmasiaka. > Przecież nie na skutek dziennikarskiej manipulacji najpierw prokuratura a teraz > > sąd zajmuje się sprawą. Nie oni wymyślili ksywkę "Dr Potasik" i nie oni > odpowiadają za brak jakiegokolwiek sukcesu zespołu renimacyjnego w/w. > > Mam wrażenie, że opisujesz w tej chwili bardziej stan swego umysłu niż tych > dziennikarz czy dyrektora łódzkiego pogotowia przypisywanie jakiegokolwiek znaczenia do ksywek, przezwisk czy przydomków jest co najmniej niepoważne. Najczęściej nadaje się jakieś pseudo na zasadzie kontrastu albo w wyniku zabawnego wydarzenia. To takie oczywiste. U nas jeden z pracowników nazywany jest Jaruzelskim - nikt nie pamięta już dlaczego. A ten biedak- zapewniam cię - ani nie wprowadził satnu wojennego ani nie ma na sumieniu krwi pomordowanych górników z "Wujka". Za ksywkę chciałbyś go zaprowadzić do sądu? a wsród prokuratorów też nie brakuje takich, którzy żadnisą sławy i chętnie ustwiają się naprzeciw kamery. poczekajmy na wyrok. a swoją drogą pomyśl: sledztwo trwa trzy lata, zaangażowano wielu ludzi i środków. I nagle na sali sądowej ten Morawski wyskakuje z historyjką o dr Potasik. To nikt wcześniej o niej nie słyszał? żaden prokurator przez trzy lata nie dowiedział się o jej istnieniu? Kompletna bzdura. Każdy człowiek w branzy wie że w GW piszą bzdury. Że w karetkach niepotrzebny potas? to może napisac tylko idiota. A zuzycie potasu - kilkaset ampulek - na kilkadziesiat tysięcy wyjazdów - to naprawde dużo? Majaki Jeżeli tamta lekarka miała 100 % nieudanych reanimacji to może oznaczac tylko brak kompetencji. swoją drogą najlepiej wyposażone i najlepiej wyszkolone zespoły nie mają więcej niż 10 % zakończonych sukcesem reanimacji. Z tego większośc to i tak w efekcie porażka bo serce bje ale pacjent jest odkorowany. Bo reanimacja to przywracanie do zycia człowwieka który już umarł. Nie oddycha, serce nie bije ,często dłużej niż 20 minut. Więc nie mówmy o procentach skutecznych reanimacji. szkoda słów miałem ciężki dyżur: same obrzęki płuc (a pacjenci ze sporą nadwagę - trzeba znosić z 4 pietra wąską klatką schodową), cztery wypadki i tradycyjnie: kilka sraczek i kilku pijaczków z rozbitą głową. jeden z nich sprawdzał czy nie podajemy mu potasiku. takie są efekty pisania hien dziennikarskich z Wyborczej a my nikogo dzisiaj nie uśmiercilismy w co pewnie i tak nie wierzysz idę spać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Swan Ganz Re: ja mam rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 00:03 wierzę bez zastrzeżeń. Dobrej nocy :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Doktor Potasik - może ktoś to skomentuje IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 17.05.05, 13:11 Nie Morawski, a sam dyrektor Tyka był majorem WSW za czasów poprzedniego ustroju. W Łodzi jest to tajemnica poliszynela. A podobno z tajnych służb odchodzi się tylko formalnie. W praktyce- jest to praca na całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
coitusik NFZ morduje ludzi powoli.... 15.05.05, 22:26 a potasik robil to szybciej, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin smiertelne leki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 13:38 po co sie ekscytowac kolejnymi preparatami uzywanymi ponoc do usmiercania chorych pavulon, potas , scolina. trzeba do tej listy dodac wszystkie medykamenta jakie znajduja sie w karetce. Moi kochani potrafił bym usmiercic człowieka praktycznie kazdym lekiem jaki mam do dyspozycji nawet "sola fizjologiczna" w koncu jestem fachowcem:-) zamias wiec podniecac sie kolejnymi rewelacjami zacznijcie ludzie uzywac rozumu.bo zgodnie z tym co sie czyta w prasie i na tym forum praktycznie nikt po zetknieciu z pogotowiem nie ma prawa przezyc. Odpowiedz Link Zgłoś