ep.sl 21.05.05, 14:04 Kto mi pomoze w przygotowaniu projektu ustawy zdrowotnej? Prosze o kontakt, po zapoznaniu się z tematem na stronie inter.; www.ustawa.zdrowotna.prv.pl Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych tym problemem. Edward Puszczewicz. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: SG Re: Projekt ustawy zdrowotnej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 15:49 tak będzie lepiej :))) www.ustawa.zdrowotna.prv.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Projekt ustawy zdrowotnej. IP: 65.90.124.* 23.05.05, 21:38 > Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne > zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze > środków publicznych. To zdanie konstytucji zasadniczo uniemozliwia wprowadzenie rynku uslug medycznych jak i prywatnych ubespieczen zdrowotnych. > pacjent (obywatel) w systemie jest przedmiotem, a nie podmiotem Owszem tak jest i wynika to z tego wlasnie zdania, ktorego nie kwestionujesz. Dlaczego klient kupujacy samochod jest podmiotem a pacjennt nie jest? Otoz klient wpelni decyduje o tym jaki samochod chce kupic, decyduje o tym ile moze za towar zaplacic, ma prawo negocjowac na rownych prawach cene samochodu ze sprzedawca, ma prawo wyboru ubespieczenia samochodu na wolnym rynku ubespieczen. Cena ubespieczenia samochodu zalezy od tego jak bespiecznie ktos prowadzi samochod. Jednak za podmiotowscia podaza odpowiedzialnosc, klient jest w pelni odpowiedzialny za uiszczenie zaplaty, i sam ponosi konsekwencje wyboru pojazdu, ponosi tez konsekwencje swoich zachowan za kierownica. Zadna z tych decyzji nie nalezy do pacjenta. Pacjent nie kontroluje wyboru sposobu leczenia, nie ma mozliwosci decydowania czy go na leczenie stac czy nie, nie wyboru ubespieczenia. Z dzugiej strony nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci za zaplate i nie ponosi finansowych konsekwencji swoich wyborow. Podmiotowosc nie istnieje bez zdolnosci decydowania i bez ponoszenia konsekwencji swoich decyzji. Ten projekt nie zapewnia ani jednego ani drugiego. > niewłaściwy podział dochodu narodowego Nie rozumiem dlaczego to dochod NARODOWY ma byc dzielony, a nie dochod prywatny uzywany zgodnie z decyzja upodmiotowionych pacjentow. > system jest upolityczniony To prawda. Urynkowienie moze system odpolitycznic bardzo skutecznie. > Dla każdego chyba jest oczywistym, iż życie i zdrowie jest najwyższą > wartością człowieka. Ten slogan jest w oczywisty sposob sprzeczny z rzeczywistoscia. Gdyby to byla prawda to WSZYSTKIE zasoby gospodarki bylyby przeznaczone na poprawe zdrowia i przedluzenie zycia. Za kazdym razem, kiedy idziemy do kina czy kupujemy samochod zaprzeczamy temu stwierdzeniu. Zycie i zdrowie maja wysoka wartosc nie jest to jednak wartosc nieskonczona ani nawet nadrzedna dla wiekszosci ludzi. > zapewnienie obywatelom równego i powszechnego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Koleny wewnetrznie sprzeczny slogan. Jezeli cos jest finansowane ze srodkow publicznych to znaczy, ze nic nie ogranicza popytu na uslugi medyczne - wiec koszt tego edzie nieskoncznoy. Jezeli wprowadzisz ograniczenia aministracyjne do tego jakie uslugi sie naleza to dostep nie bedzie POWSZECHNY (bo dlaczego potrzeby zdrowotne niektorych nie sa zaspokajane), jezeli niektore uslugi stana sie odplatne to dostep nie bedzie ROWNY, bo niektorych nie bedzie na to stac. Mysle ze najlepiej byloby odpuscic sobie slogany i zbudowac system w ktorym kazdy ma WYBOR ubespieczenia i uslug medycznych, ale sam jest finansowo ODPOWIEDZIALNY za swoje wybory. > wykonywaniu usług zdrowotnych przez wszystkie podmioty merytorycznie do tego > przygotowane, bez względu na ich formę organizacyjną i status własnościowy. Ma sens. > Wysokość cen maksymalnych określona byłaby w cenniku usług medycznych. Kto te ceny ma ustalac panstwo? (czy jest wtedy wolny rynek?) czy lekarz? > Zakłada się, iż wszystkie swiadczenia zdrowotne będą wolne od podatku Vat, > oraz placówki słuzby zdrowia wpisane do rejestru sadowego osób prawnych będą > zwolnione od płacenia podatku dochodowego od zysku. Swiadczeniodawcy > działający na podstawie wpisu do ewidencji działalnosci gospodarczej, wydatki > inwestycyjne i modernizacyjne związane z wykonywaniem zawodu, zaliczać będą w > koszty uzyskania przychodów. Ma sens Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Projekt ustawy zdrowotnej. IP: 65.90.124.* 23.05.05, 21:47 > W zakresie ubezpieczeń zdrowotnych propozycja dotyczy likwidacji Narodowego > Funduszu Zdrowia, oraz powołanie w to miejsce Towarzystwa Wzajemnych > Ubezpieczeń Zdrowotnych. Jaka jest roznica poza nazwa, i tym ze czlonkowie moga glosowac? > Składki na ubezpieczenie zdrowotne, będą wnoszone bezpośrednio do T.W.U.Z. > przez każdego podatnika (za pośrednictwem pracodawcy) w wysokości 8 % > uzyskiwanych dochodów osobistych. To nie jest ubespieczenie, to jest podatek. Nie motywuje ludzi do dbania o swoje zdrowie (wyobrazasz, sobie ubespieczenie samochodowe naliczane od dochodu a nie od ryzyka zwiazanego z kierowca). Nie on zwiazku z rzeczywistymi kosztami - dlaczego 8% a nie 15% albo 4%? Jest to numer z sufitu tak jak kazdy inny. Trzeba miec rynek by znac ceny, trzeba znac zakres swiadczen pokrywanych przez ubespieczenie, trzeba znac ryzyko zachorowan w poszczegolnych grupach spolecznych a wtedy mozna mowic o tym ile to bedzie kogos kosztowac. > wydatków (potrzeb)realizowanych przez budżet państwa, a mianowicie; ochronę > zdrowia Niech mi ktos wytlumaczy dlaczego sluzba zdrowia MUSI byc finansowna z budzetu panstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
tricolour Pytanie: 21.05.05, 16:09 Jakie ma Pan możliwości przeforsowania własnego projektu? Czy jest Pan zawodowym politykiem, jaką formację reprezentuje? Czym Pan dysponuje do realizacji zamierzenia (finanse, wiedza, lobbing)? Proszę wybaczyć, ale trudno poświęcać swój wolny czas, kiedy projekt ustawy może byc amatorski i bez szans na cokolwiek... Odpowiedz Link Zgłoś
ep.sl Re: Pytanie: 21.05.05, 17:17 Nie, nie jestem zawodowym politykiem, ale do tej pory politycy niczego sensownego w systemie funkcjonowania słuzby zdrowia i poziomu życia nie uczynili. W tym roku jeszcze jest okazja przeforsować sensowny obywatelski projekt zmian w ochronie zdrowia jak również ustawach podatkowych. Uważam,iż do tego są potrzebne nie tylko marzenia, ale i chęci. Mam nadzieję, iż znajdą się Tacy, co ich ten problem zainteresuje, chodzi tu o fachowców; profesjonalistów a nie o polityków. Pozdrawiam Edward. Odpowiedz Link Zgłoś
mariner4 Re: Pytanie: 22.05.05, 13:07 O jakich fachowców chodzi? Medyków? Bo jak tak, to za nas pacjentów znów ktoś zadecyduje, jaką mamy mieć Służbę Zdrowia. Lekarze znają się na leczeniu, a nie na organizacji SZ. M. Odpowiedz Link Zgłoś
ep.sl Re: Pytanie: 23.05.05, 14:57 Chodzi o takich "fachowców", którzy zechcą poświecić czas na uczestnictwo w Zespole, w celu zredagowania projektu. Nie ma znaczenia, czy to lekarz, prawnik, ekonomista, pielęgniarka, pedagog, czy inny specjalista, tylko powinien reprezentować określoną wiedzę na temat służby zdrowia i problemów społeczno-gospodarczych. Pozdrawiam Edward. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g@mdan Re: Pytanie: IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.05.05, 20:03 Jak do tej pory to zawsze ktoś inny decydował za Was pacjentów. I nie byli to raczej lekarze. No chyba, że Maksymowicz i Wutzow. Generalnie to lekarze w znacznej większości byli przeciwni każdej kolejnej "reformie", bo widzieli cały jej bezsens. Protestowała zarówno Izba Lekarska, jak i OZZL. Nikt nie chciał słuchać. Teraz też OZZL zaskarżył projekt nowej Ustawy. Zawsze bardziej populistyczne było twierdzenie, że lekarze chcą dobrze tylko dla siebie. No to jest jak jest - źle dla lekarzy, źle dla pacjentów. Lekarze, być może, nie znają się na organizacji SZ. Ale nie wolno pomijać ich głosu. To jest tak samo ważne jak głos pacjentów, polityków i ekonomistów. ---------------------------------------- Racjonalny projekt ustawy już istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Ad vocem - Dr GTelega IP: 81.219.249.* 24.05.05, 16:42 Artykuł 68 pkt.2 Konstytucji RP : " Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają RÓWNY dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczen okresla ustawa". Nie wiem, skad Dr GTelega wzial to "POWSZECHNY", w konstytucji nic takiego nie ma. A samo "ROWNY" nie oznacza "bezplatny". Nie widze tez specjalnych barier do rozwoju systemu dodatkowych ubezpieczen w Polsce, co aktualnie ma miejsce, jakkolwiek na razie w dosc okrojonym zakresie. Ubezpieczenie dodatkowe nie zwalnia niestety z placenia haraczu do NFZ w postaci obowiazkowej skladki 8,5%..., na razie mamy wiec ubezpieczenia DODATKOWE a nie ALTERNATYWNE. Warto wspomniec tez o rynku uslug calkowicie prywatnych, czyli o gabinetach (a nawet ZOZ-ach) nie majacych zadnego kontraktu z NFZ (sam w takim pracuje), gdzie pacjent placi 100% z wlasnej kieszeni. Biorac jednak pod uwage niewygorowane ceny uslug prywatnych (np. wizyta u specjalisty 50 zl czyli niecale 15 $) wiele osob z tego korzysta i obie strony sa zadowolone (pacjent i lekarz). Probujemy wiec sami stworzyc sobie "rynek" nie patrzac na to co wyrabiaja z nami politycy i mocno upolityczniony NFZ. Ten kielkujacy "rynek" psuja jednak lekarze pracujacy na marniutkich panstwowych etacikach, za cwierc-darmo albo w ogole za darmo jako wolontariusze. Nadal za duzo jest publicznych ZOZ-ow, czy nawet niepublicznych, ale podpisujacych niekorzystne, glodowe kontrakty z NFZ. No ale wynika to miedzy innymi ze zbyt duzej ilosci lekarzy w Polsce, o czym pisze regularnie na tym Forum...:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 65.90.124.* 24.05.05, 17:47 > Nie wiem, skad Dr GTelega wzial to "POWSZECHNY" "Powszechny" wzial sie z tekstu projektu ustawy, nie konstytucji. > A samo "ROWNY" nie oznacza "bezplatny". Jezeli ma byc "rowny" i "niezalezny od sytuacji materialnej" i "finansowany ze srodkow publicznych" to znaczy, ze ktos kto nie ma pieniedzy ma prawo do bezplatnej porady oplacanej przez panstwo. Przynajmniej ja bym to tak interpretowal. A skoro jedni maja prawo do dezplatnej opieki to wprowadzenie oplat dla innych byloby "nierownoscia". > Probujemy wiec sami stworzyc sobie "rynek" nie patrzac na to co wyrabiaja z > nami politycy i mocno upolityczniony NFZ. Sluszne to i sprawiedliwe... To co bym sugerowal pozostawcie na smietniku bezsensownych sloganow: "nadrzedna wartosc zycia i zdrowia", "rowne", "powszechne" itp... Wtedy latwiej sie mysli. > No ale > wynika to miedzy innymi ze zbyt duzej ilosci lekarzy w Polsce, o czym pisze > regularnie na tym Forum. Nie mysle, aby bylo w Polsce zbyt wielu lekarzy. Marne zarobki nie koniecznie sie poprawia gdy lekarzy ubedzie. Nie iestnieje w Polsce system, ktory by laczyl jakosc i ilosc uslug wykonanych przez lekarza z zarobkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 81.219.249.* 24.05.05, 22:50 1. W ustawie (obecnej) POWSZECHNY jest tylko obowiązek ubezpieczenia, czyli płacenia składek, co sie ma nijak do powszechnosci dostepu do lekarza... 2. Trzeba brac pod uwage, ze w Polsce lekarz nie utrzyma sie z jednego etatu, wiec pracuje na 2 albo i 3 (szpital, poradnia, w nocy pogotowie). Znam czlowieka, ktory byl w pracy bez przerwy 56 godzin (8 godzin w poradni, potem 48 godzin dyzurek na pogotowiu, bo kolega zachorowal). W tej sytuacji trzeba liczbe lekarzy pomnozyc przez 2 albo i 3, co daje zdecydowany nadmiar. Gdyby wprowadzono dyrektywe unijna ograniczajaca czas pracy do tych 48 godzin tygodniowo, to byloby super. Tylko na razie nikogo nie obchodzi, ze niewyspany chirurg moze uciac zdrowa noge zamiast chorej, wazne jest ze godziny w grafiku sa obsadzone i wszystko "dziala". Oczywiscie "dziala" w wielkim cudzyslowiu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 81.219.249.* 24.05.05, 23:07 (ciąg dalszy) 3. Rowny nie oznacza bezplatny. Gdyby tak bylo, to leki w aptece musialyby byc tez bezplatne, a nie sa i wiele osob nie realizuje recept z braku pieniedzy. A coz pacjentowi po darmowej poradzie, jesli otrzymana recepte wyrzuci do kosza ??? Ale nikt z tego nie robi problemu, jest jak jest. Natomiast gdy chciano wprowadzic symboliczna oplate za wizyte u lekarza (2-5 zlotych), to rozlegl sie wielki wrzask i protest, ze to stworzy "nierownosci", bo ktos nie ma tych 2 zlotych. A przeciez sa pacjenci, ktorzy mieszkaja dwa kroki od poradni i pacjenci, ktorzy musza podjechac 1-2 przystanki autobusem i zaplacic wlasnie te 2-5 zlotych za bilet tam i z powrotem. Czy nie stwarza to nierownosci w dostepie do lekarza? A jak ktos nie ma na autobus czy tramwaj ???? Skandaliczna nierownosc !!!! Tyle ze nikt z tego nie robi problemu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 65.90.124.* 25.05.05, 00:15 W piatym paragrafie stoi: > Celem obywatelskiego projektu ustawy jest zapewnienie obywatelom równego i > powszechnego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków > publicznych. Tak wiec chyba DOSTEP ma byc POWSZECHNY. > Trzeba brac pod uwage, ze w Polsce lekarz nie utrzyma sie z jednego etatu, > wiec pracuje na 2 albo i 3 Ale odpowiedzia na patologie nie powinna byc nowa patologia. Celem ustway powinno byc by opieke nad pacjentem sprawowali, pelnosprawni, dobrze wyksztalceni, dobrze oplaceni i wypoczeci lekarze. Ograniczenie ilosci lekarzy do tego celu nie prowadzi. Oczywiscie wbrew sloganom jakosc sluzby zdrowia nikogo nie obchodzi, wiec sprawe widze czarno. Ale tu tez mysle, ze lepiej przedstwaiac ludziom rzeczywisty obraz, niz isc na skroty i mowic o nadmiarze lekarzy - co sie stanie jak ktos rzeczywiscie w to uwierzy? > Rowny nie oznacza bezplatny. Gdyby tak bylo, to leki w aptece musialyby byc > tez bezplatne. Pewnie tak. Konstytucyjny slogan tak dalece nie ma sensu, ze juz sie go w aptekach (i gabinetach stomatologicznych) nie stosuje. Oczywiscie nie stoi to na przeszkodzie by przywolywac go tam gdzie jest to wygodne. Tak czy inaczej mysle, ze warto postarac sie by calkiem go wyrzucic. Dla mnie rownosc nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirex Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 66.222.215.* 25.05.05, 10:10 >Dla mnie rownosc nie ma sensu. hipotetczna sytuacja; w iraku czy w awganistanie. odstrzelony zostaje helikopter us air force i spada. zaloga sklada sie z 3 bialych, 2 czarnych, 5 latino, 3 azjatow, 1 zyda i 1 indianina. wszyscy wydaja sie byc ciagle zywi. jak lekarz powinien sie zachowac w takij sytuacji? co by GTelega zrobil? kogo ratowal by jako pierwszego z dewiza "Dla mnie rownosc nie ma sensu"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 81.219.249.* 25.05.05, 12:02 1. zgodnie z zasadami medycyny wojennej lekarz powinien ratować a) najciezej rannego b) majacego jednak szanse na przezycie (na wojnie nie traci sie czasu na ratowanie smiertelnie rannych) 2. mimo wszystko bronie mojej tezy o nadmiarze lekarzy w Polsce, co wynika z analizy rynku pracy i analizy finansow. Moj znajomy (lekarz) juz pol roku szuka pracy i wszedzie slyszy "nie potrzeba, nie ma miejsc,nie ma pieniedzy". Jesli polowa absolwentow akademii medycznych szykuje sie do wyjazdu za granice, to dlaczego polski podatnik ma finansowac ich ksztalcenie ??? Zamknac polowe akademii i koniec ! Caly czas podkreslam, ze nadmiar lekarzy jest WZGLEDNY, czyli zbyt wielu absolwentow w stosunku do ilosci wolnych etatow w lecznictwie. Jesli ktos nie wierzy - polecam strony internetowe z ogloszeniami "zatrudnie lekarza" - swieca pustkami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 65.90.124.* 25.05.05, 17:53 > 1. zgodnie z zasadami medycyny wojennej lekarz powinien ratować... Jak najbardziej. W naglych wypadkach lekarz ratuje tych, ktorzy maja najwieksze szanse na to by interwencja uratowala im zycie. W normalnej praktyce tego typu wybory sa niespotykane. Jestem w stanie udzielic pomocy wszystkim, ktorzy chca zaplacic za moja porade. Jezeli zaczynam miec wiecej pacjentow niz moge przerobic, podnosze cene. Dlaczego mam traktowac wszyskich identycznie, jezeli pacjent chce drogie leczenie dlatego, ze ma nieco mniej efektow ubocznych - ma do tego prawo, ja udziele mu informacji na temat alternatyw, ale chce placic niech placi. Jezeli, ktos woli wydac pieniadze na telewizor i ryzykowac problemy - tez dobrze, o ile zostal o tym wlasciwie poinformowany. Jezeli chcecie autonomi pacjenta to zapomnijcie o rownosci. Chcecie rownosci zapomnijcie o wspoldecydowaniu o wlasnym zdrowiu. > "nie potrzeba, nie ma miejsc,nie ma pieniedzy" Problem w tym, ze to nie potrzeby ale arbitralnie okreslona ilosc pieniedzy ograniczaja ilosc pozycji. W sytuacji gdzie rynek okresla potrzeby, lekarzy trzeba wiecej - wystarczy spojrzec na inne kraje nawet z ograniczonym rynkiem by sie o tym przekonac. Rozumiem o czym mowisz: jezeli utrzymamy obecny system finansowania sluzby zdrowia to nie bedziemy w stanie zapalcic pensje obecnym lekarzom. Problem w tym, ze obecny system finansowania jest tak chory, ze niezaleznie od ilosci lekarzy zacznie brakowac na ich pensje. > Jesli > polowa absolwentow akademii medycznych szykuje sie do wyjazdu za granice, to > dlaczego polski podatnik ma finansowac ich ksztalcenie ??? Zalozmy,ze ilosc studentow zmniejszy sie o 50% - przypuszczam, ze nadal wiekszosc bedzie planowala wyjazd. Aby zapobiec wyjazdom trzeba poprawic warunki tym, ktorzy pracuja w Polsce, albo wprowadzic niewolnictwo. Owszem mozna wprowadzic oplaty za studia, wtedy 90% studentow bedzie myslalo o wyjezdzie, bo kto o przy normalnych zmyslach bedzie wydawal $10000 za rok studiow by potem pracowac za $3000 rocznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docuk Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: *.server.ntli.net 25.05.05, 23:35 "Aby zapobiec wyjazdom trzeba poprawic warunki tym, ktorzy pracuja w Polsce, albo wprowadzic niewolnictwo." Obawiam się ,że quasi niewolniczy system w Polsce juz działa.Wspominając o lekarzach pracujących na 1/3 etatu nadmieniono, że zwykle robią oni w to w celu uzyskania specjalizacji. Pomysl prosty i jak się okazuje działa: ograniczona liczba "rezydentur" utrudniła specjalizowanie sie. Aby zdobyc wymarzona specjalziacje nalezy w przypadku młodego lekarza zgodzić się na każdy zaproponowany "etat" Wczesniejsza ustawa o kształceniu podyplomowym lekarzy w Polsce ograniczała możlwiość robienia specjalizacji do 3 sytuacji: rezydentura, studia doktoranckie i pełen etat (włącznie z oddelegowaniem). To ostatnie szybko zmieniono gdy zorientowano się, ze taniej dla budżetu będzie umożliwić specjalizowanie się na części etatu. W ten sposób niewolnikowi daje sie to chciał i korzysta za darmo z owoców jego pracy redukując koszty utrzymania niewolnika o 2/3.Sprytne. Uprzedzajac głosy krytyki nie mam aboslutnie nic przeciwko ilości pracy i wysiłku jaką trzeba włożyć w zdobycie przyzwoitej wiedzy-poprzez badanie i analizowanie jak największej liczby pacjentów, ustawiczne dokształcanie, co powinno być częścią rozowju zawodowego.Tylko dlaczego nalezy dać się okradać. W imię przyszłych nielegalnych zysków?Czy taki był zamysł autora? "Lekarzowi, księdzu i kelnerowi nie trzeba płacić-dorobia na boku" autor pochodzi prawd. z wczesnego Gierka i inne: "Lekarz, który leczy za darmo sam niewiele jest wart" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 65.90.124.* 26.05.05, 15:20 > Tylko dlaczego nalezy dać się okradać. Jak widze pytanie "dlaczego", ktore zaprowadzilo mnie na droga strone oceanu staje sie coraz bardziej natretne. Nawet jezeli system niewolnictwa staje sie coraz bardziej wydajny, ciagle kajdany kazdy lekarz zaklada sobie sam. Sam tez moze je sobie zdjac. Jest wiele miejsc na swiecie gdzie mozna zrobic specjalizacje, niekoniecznie glodujac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docuk Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: *.server.ntli.net 26.05.05, 22:55 Ja swoje kajdanki zostawiłem w Polsce. Nie żałuję, w ciagu roku nauczyłem sie i zdobyłem więcej doświadczenia niż w ciągu dwóch lat w Polsce. Nikt mnie terroryzuje, nikt nie ubliża proponując stawkę dozorcy na budowie, nikt nie traktuje mnie z pobłażaniem ani agresją. Mam tylko marzenie, czemu tego wszystkiego co jest tutaj nie można przenieśc do Polski.? Aha, nie oddałem jeszcze za studia, myśle jednak zze utracone zarobki z 4 lat (licząc po 70% cen europesjkich i kursie euro za 4 zł) zostały przekazane społeczeństwu w formie niewolniczej pracy z duża nadwyżką. Także rachunki wyrównane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: 65.90.124.* 26.05.05, 23:16 > Ja swoje kajdanki zostawiłem w Polsce. Tak trzymac, medycyna to swietny zawod, trzeba tylko wybrac wlasciwe miejsce do pracy. > Mam tylko marzenie, czemu tego wszystkiego co jest tutaj nie można przenieśc > do Polski.? Mozna, tylko jakos ludzie wola to co maja. Puki co spelniajmy swoj patriotyczny obowiazek piszac o tym, ze mozna inaczej. Moze w koncu ktos uslyszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tricolour Ludzie !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 00:03 Pacjenci chcą, lekarze chcą też. Ktoś, kurcze, przeszkadza, by zmieniło sie na lepsze. A może by tak znaleźć sukinkota i zapłacic jakiemuś mordercy... niech zrobi porządek... Wiadomo, że bedzie kosztowało, ale to jednorazowy wydatek więc sie opłaci. Poza tym praca mordercy jest odpowiedzialna i wymaga odpowiednich predyspozycji... tanio nie bedzie, ale złożymy się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: *.salbis.pnet.com.pl 25.05.05, 22:51 > Trzeba brac pod uwage, ze w Polsce lekarz nie utrzyma sie z jednego etatu... > Znam czlowieka, ktory byl w pracy bez przerwy 56 godzin... Znam takich, co byli dłużej, ale - nie do końca zgadzam się że "w pracy". 8 godzin w przychodni pewnie tak (choć mógł być na kontrakcie lub umowie zleceniu). Ale 48 godzin w pogotowiu na pewno nie był "w pracy", tylko pozostawał w gotowości do świadczenia usług medycznych, nie będąc pracownikiem w rozumieniu prawa pracy. To wbrew pozorom nie jest czepianie się słów! Ma to istotne implikacje. > Gdyby > wprowadzono dyrektywe unijna ograniczajaca czas pracy do tych 48 godzin > tygodniowo, to byloby super. Tylko na razie nikogo nie obchodzi, ze niewyspany > chirurg moze uciac zdrowa noge zamiast chorej, wazne jest ze godziny w grafiku > sa obsadzone i wszystko "dziala"... To teraz popatrz: Przyjmijmy, że działa dyrektywa, że lekarz- jako osoba - nie może pracować więcej niż 48 godzin tygodniowo, co więcej - bo takie były projekty- nie więcej niż 11 godzin na raz. Chodzi o wszystkie miejsca pracy: czyli wszystkie cząstki etatów i wszystkie umowy-zlecenia. OK. Lekarz otwiera działalność i zawiera kilka kontraktów. Zakazanie mu pracy więcej niż 48 godzin w tygodniu też pewnie jest możliwe, ale tu już jedna jakaś badziewna brukselska dyrektywa nie wystarcza. Bowiem wtedy nie mamy w ogóle do czynienia z pracownikiem! Ograniczamy wolność działalności gospodarczej! Oczywiście bruksela może próbować zakazać i tego, podobnie jak oddychania - ale nie pójdzie to już tak łatwo. Można co najwyżej próbować w trosce o pacjenta (a taką troskę jak najbardziej popieram) można próbować wyegzekwować te max 11 godzin non-stop. I wiesz co się stanie w warunkach polskich ? Lekarz, który dyżuruje 48 godzin w jednym miejscu wie co robi. Nikt nie stoi 48 godzin przy stole operacyjnym! Możesz spokojnie przeżyć taki dyżur w pogotowiu nie narażając pacjentów. Da się w nocy- śpisz w nocy, nie da się- śpisz w dzień. Wyjątkowo nie zmrużysz oka 48 godzin!!! A przy ograniczeniu: Po jednym 11-godzinnym dyżurze lekarz wściekły wsiada do auta, łamie przepisy, naraża innych na drodze, wściekły wpada na kolejny dyżur (dobrze jeśli tylko wściekły a nie spóźniony), i zaczyna następną "jedenastkę" i tak parę razy. Czy jest bardziej wypoczęty niż przy 48 godzinach w jednym miejscu? Wątpię. A zakazać mu tego będzie bardzo trudno! Nie jest pracownikiem, pamiętaj! W Polsce zaś innej drogi dla 90 % lekarzy nie ma, jeśli chcą dać dzieciom obiad! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: *.salbis.pnet.com.pl 25.05.05, 23:11 >Tylko na razie nikogo nie obchodzi, ze niewyspany chirurg moze uciac zdrowa noge zamiast chorej Zastanówmy się nad szansami na ucięcie przez chirurga złej nogi w sytuacji, gdy pozbawi się go możliwości dorobienia do głodowej pensji i uszczęśliwi możliwością wyspania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: *.salbis.pnet.com.pl 25.05.05, 23:02 >W tej sytuacji trzeba liczbe lekarzy pomnozyc przez 2 albo i 3, Może nie aż pomnożyć, ale kilkanaście tysięcy wolnych etatów by się stworzyło. To byłby absolutny koniec służby zdrowia! Czy tego chcemy? Z dyrektywą ograniczającą czas pracy jako absurdalną, anty-rynkową i tak naprawdę anty- pracowniczą (socjaliści z Brukseli uchwalając projekt dyrektywy mieli na myśli dobro pracownika, he he he) walczą takie kraje jak Wielka Brytania, przerażone obciążeniem budżetu. Ale oni sobie poradzą, budżet jakoś to zniesie, a polscy lekarze będą wniebowzięci mogąc jechać tam pracować. A Polska - zostanie z kilkunastoma tysiącami wolnych etatów po lekarzach, którzy wyjadą, plus kilkanaście tysięcy nowych wolnych etatów - nigdy nie obsadzonych - wynikających z ograniczenia możliwości dyżurowania. Jeszcze raz socjalizm triumfuje i wykazuje swą miażdżącą przewagę nad reakcyjnym wolnym rynkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Ad vocem - Dr GTelega 26.05.05, 10:51 Panie doc czy dyżurował Pan 24 godziny na ciężkim oddziale szpitalnym. Ja tak nawet 48 godzin i dłużej. Nie wynika to z wolnego wyboru, ale z przymusu. W Polsce po dyzurach zostaje się jeszcze 6-8 godzin bo ordynator będzie robił kłopoty. CO według Pana oznacza gotowośc do dyżuru. Dla mnie siedzenie w domu i koniecznośc zgłoszenie się do spzitala w ciagu 30 minut od wezwania a nie natychmiastowy udzial w reNIMACJI. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 10:05 > Panie doc czy dyżurował Pan 24 godziny na ciężkim oddziale szpitalnym. Jak bym nie dyżurował, to bym się nie wypowiadał w tym temacie. > CO według Pana oznacza gotowośc do dyżuru. Według mnie nic bo o niczym takim nie pisałem. Wypada czytać posty na które się odpowiada. Poza tym, nic według mnie. Staram się raczej przytaczać fakty lub opisywać stany faktyczne. Otóż lekarz na dyżurze nie jest w pracy i to nie jest według mnie tylko tak jest. Pisałem nie o gotowości do dyżuru tylko o gotowości do świadczenia usług medycznych, a tym jest dyżur. > a nie natychmiastowy udzial w reNIMACJI... Ale przed reanimacją mógł Pan spać na przykład i był Pan w gotowości (owszem mógł Pan też mieć inną reanimację. Taki zawód...). I to, że najpierw Pan był w gotowości a potem reanimował to się nazywa dyżur i ani gotowość ani reanimowanie nie jest wykonywaniem pracy w rozumieniu kodeksu pracy. To wszystko. Poza tym oczywiście 48 godzin dyżuru i potem 8 godzin pozostawania w pracy to głupota i folklor naszego kraju, i chyba jasne, ze tego nie popieram, nie rozumiem, czemu ktoś odbiera moje wypowiedzi jako akceptujące ten stan rzeczy ? Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Ad vocem - Dr GTelega 28.05.05, 15:40 mimo wszystko siedzenie nad chorym trudno nie nazwać pracą chyba, że pan uważa że praca to jedynie mierzenie ciśnienia i podawanie zastrzyków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - Dr GTelega IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 09:20 > mimo wszystko siedzenie nad chorym trudno nie nazwać pracą Szkoda że pewnie już 10 prośba o czytanie postów na które się odpowiada, trafia w próżnię. Nie chodziło o to co ja uważam, tylko rozmawialiśmy - jak mi się wydaje - o formach zatrudnienia lekarza, a nie o kwestiach semantycznych. Oczywiście że siedzenie na dyżurze jest dla dyżurującego pracą, ale nie jest on "w pracy" w rozumieniu prawa pracy! Co ciekawsze, może niedługo będzie - po ostatnich rewelacyjnych pomysłach brukseli. > chyba, że pan uważa że praca to jedynie mierzenie ciśnienia i podawanie > zastrzyków To jest wykonywanie określonych procedur medycznych. Jest to praca dla wykonującego. Pewnie jest to (bywa) praca w znaczeniu fizycznym. Może - ale coraz częściej nie jest - to praca dla pracodawcy. Itd. Mam dalej drążyć temat czy przestanie mnie Pan nieumiejętnie łapać za słowa ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Ad vocem - doc IP: 81.219.249.* 26.05.05, 12:28 Przestrzeganie przepisów BHP wcale nie przeczy idei wolnego rynku, tylko Pan Doc myli pojecia. Czy wolno kierowcy prowadzic autokar pelen wczasowiczow przez 24 godziny non-stop? Nie wolno, musi miec zmiennika, bo inaczej moze zrobic wypadek. Wedlug mnie wcale nie jest to ograniczenie wolnego rynku, tylko sluszna troska o ogolne bezpieczenstwo. Dla mnie bardziej absurdalne jest to, ze jeden lekarz ciagnie 48-godzinny dyzur, a drugi w tym czasie bezskutecznie szuka pracy. Jest w tym logika ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - doc IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 09:56 >Dla mnie bardziej absurdalne jest to, ze jeden >lekarz ciagnie 48-godzinny dyzur, a drugi w tym czasie bezskutecznie szuka >pracy. Jest w tym logika ??? Bo pracy szuka ten, Panie Nocny Piotruś, co nie może godziny dyżurować, bo jeszcze nie umie. A ten co umie, owszem, z powodów ekonomicznych dyżuruje 48 godzin. Ale logika w tym jest, z perspektywy Pańskiego pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - doc IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 09:59 >Przestrzeganie przepisów BHP wcale nie przeczy idei wolnego rynku, tylko Pan >Doc myli pojecia. Każdy czasem coś myli, tylko wypada napisać o co chodzi. Bo np. ja nic nie pisałem o BHP! To owszem ma też znaczenie, ale to kolejny wątek. Mi chodziło o dyrektywę unii dotyczącą pracownika, a pole manewru dla lekarza na kontrakcie, który nie jest pracownikiem! BHP ma do tego też coś, ale to jest kolejna, trzecia kwestia w omawianej sprawie.Proszę o ścisłość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - doc IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 10:14 >Czy wolno kierowcy prowadzic autokar pelen wczasowiczow przez 24 > godziny non-stop? Nie wolno, musi miec zmiennika, bo inaczej moze zrobic > wypadek. A teraz Nocny Piotruś myli pojęcia. Kierowcy nie wolno prowadzić przez 24 godziny BO JEST PRZEPIS. A przepis jest dlatego, bo może być wypadek itd. A lekarz PRZEPISU NIE MA. I dlatego mu wolno dyżurować 24 godziny. A pytanie jest takie, czy POWINIEN ,a nie czy może. Podsumowując Kierowca nie powinien i nie może. Lekarz nie powinien, ale może. To w kwestii ścisłości pojęć ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Re: Ad vocem - doc IP: 81.219.249.* 27.05.05, 20:00 Zgadzam sie, ze niestety w tym kraju jest wiele idiotyzmow. Dlatego z radoscia powitalem dyrektywe unijna ograniczajaca czas pracy lekarzy. Jedyna szansa w Unii, bo nasze prawo jest gorsze od unijnego (choc unijne jest dalekie od doskonalosci...). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - doc IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 20:04 Z tym, że dyrektywa zacznie obowiązywać za 3 lata. Może być jeszcze zablokowana. Ponadto - powtórzę po raz kolejny - jak słusznie zauważasz ogranicza ona czas p r a c y lekarza. Co z czasem wykonywania świadczeń medycznych na kontrakcie podpisanym z lekarzem wykonującym działalność gospodarczą? Tego przecież ta dyrektywa nie może regulować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 09:25 >Dlatego z radoscia powitalem dyrektywe unijna ograniczajaca czas pracy >lekarzy. A nie mówiłem? Było się tak cieszyć? Rządy (i to nie byle jakie - Niemiec, Wielkiej Brytanii, Austrii i parę innych szeregowych kraików, w tym Polska), zablokowały ten kretynizm. Teraz czeka nas parę lat "uzgadniania szczegółów" przed próbą wprowadzenia kolejnej dyrektywy. Czas pracy lekarzy można ograniczyć jedynie zwiększeniem zarobków, by po prostu było normalnie i by nikt nie musiał spędzać w pracy więcej niż te ok. 50 godzin tygodniowo, co wydaje się docelowo rozsądnym limitem. Ale skoro na razie nie da rady Wielka Brytania i Niemcy, to jakim cudem ktokolwiek mógł przypuszczać, że udźwignie to taka nędza jak Polska czy Węgry? Swoją drogą, wreszcie ktoś pokazał brukseli, że nie będzie ingerować w rozwiązania poszczególnych państw. Dość tych dyrektyw! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Re: Ad vocem - doc IP: 81.219.249.* 27.05.05, 20:16 >Bo pracy szuka ten, Panie Nocny Piotruś, co nie może godziny dyżurować, bo >jeszcze nie umie. Prosze najpierw przejrzec ogloszenia, panie "doc" i wyciagac wnioski z faktow, a nie fantazjowac : "Pediatra szuka pracy" "Lekarz specjalista 2 st. z pediatrii, podejmie dodatkową pracę" "Ginekolog-położnik poszukuje pracy" "Specjalista medycyny rodzinnej szuka pracy" "Pediatra, specjalista neonatolog, specjalista neurologii dziecięcej, 18 lat pracy w zawodzie szuka atrakcyjnej pracy" "Chirurg z II stopniem specjalizacji, doktorat, 10 lat pracy w klinice uniwersyteckiej w Polsce, nostryfikacja dyplomu w USA, 4 lata pracy w USA" Czyzby nie umieli jeszcze dyzurowac ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - doc IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 21:08 Też mnie to trochę dziwiło, dopóki nie przekonałem się, że przynajmniej część z tych szukających po prostu ma zbyt wybujałe wymagania. Równocześnie średni czas znalezienia pracy przez lekarzy po stażu (czasem bez otwartej specjalizacji) to ok. pół roku - znam liczne przykłady. Moim zdaniem nie jest teraz tak ciężko znaleźć lekarzowi pracę w Polsce, problem to zarobki, a nie zatrudnienie jako takie. Oczywiście, często nie jest to etat. Twoje cytaty, panie Nocny Piotruś, nie mają się dokładnie nijak do mojej wypowiedzi. Znam oczekiwania lekarzy bez i ze specjalizacją. To przepaść. Ci z Twoich ogłoszeń po prostu nie chcą dyżurować!!! Oni szukają dobrze płatnego etatu, zrozum! I z tym - owszem - mogą mieć problemy. Dyżury do wzięcia leżą na ulicy! Proszę najpierw poznać realia środowiska, a potem fantazjować, panie Nocny Piotruś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Re: Ad vocem - doc IP: 81.219.249.* 27.05.05, 21:52 No, takie, 50-godzinne i w dodatku za psie pieniadze to niech sobie leza... praca za darmo na wolontariacie tez niech sobie polezy, oby jak najdluzej. Wreszcie ludzie zaczynaja sie cenic, musi powstac rynek pracy, gdzie lekarz bedzie negocjowal warunki tej pracy i bedzie mogl przebierac w ofertach, a nie brac byle co i calowac dyrektora po rekach i na msze dac ksiedzu, ze w ogole pracuje... Mozliwe, ze pracujemy w nieco innych realiach, zapewne w roznych czesciach Polski i nasze doswiadczenia sa odmienne. Ja znam wielu lekarzy specjalistow, kilku z doktoratami. Widze jak pracuja, jakiej pracy szukaja, z czego naprawde zyja i nie uwazam, zeby mieli zbyt wysokie wymagania. Ale moze gdzie indziej jest inaczej.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: Ad vocem - doc IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 22:01 W okolicach Krakowa jest wielu ludzi przed specjalizacją, którzy kręcą nosem na dyżury za 12-14 zł za godzinę. Specjaliści którzy więcej dyżurują to praktycznie hobbyści (stare panny, maniacy pogotowia). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nocny Piotruś Re: Ad vocem - doc IP: 81.219.249.* 27.05.05, 23:09 Ale te 12-14 zł to brutto na kontrakcie, prawda ? Od tego trzeba ZUS i inne składki odprowadzić, podateczek, nie wspominając o obowiązkowym ubezpieczeniu OC (bo to tylko 600 zł rocznie). No, chyba że się nie chce mieć emeryturki... Odpowiedz Link Zgłoś