baba_ze_wsi
24.07.05, 14:45
...to chyba jedyne miejsce, gdzie człowiek idzie opowiadać o swoich
brakach/wadach zamiast o zaletach. Potwornie to frustrujące.
Przed sobą trudno nieraz się przyznać do pewnych słabości nie mówiąc o ich
zaakceptowaniu, a tu trzeba o tym mówić obcemu człowiekowi w białym kitlu,
ba - pokazywać mu to, co najchętniej by się ukryło przed swiatem przy pomocy
jakiegoś "makijażu".
W dodatku ten człowiek wcale nie dysponuje jakimiś cudownymi pastylkami,
które by te słabości przepędziły raz na zawsze...
Nie cierpię tego stanu przymusowej zależności od drugiego człowieka :-(
Nieważne, czy to lekarz, czy ktokolwiek.
Baba (której zdrowo odbijać zaczyna ;-)