baba_ze_wsi
02.09.05, 11:00
To zdarzyło się jakiś czas temu w okresie bardzo trudnym dla MPK - pracownicy
walczyli o lepsze warunki pracy i płacy (ze strajkiem iluśdniowym włącznie)
ludzie skazani na MPK przeżywali stres w związku z utrudnieniami w dotarciu
do pracy...
No i razu pewnego autobus (pełno ludzi, kierowca młody chłopak) wpada w
poślizg. Nieduży ten poślizg, nikomu nic się nie stało, ale...no właśnie:
wszyscy się wystraszyli (włącznie z tym kierowcą, który stanął na poboczu,
żeby złapać oddech). I wtedy się zaczęło:
ludzie nie przebierajac w słowach zaczęli wyrażać swoje wątpliwości co do
umiejętności kierowców MPK (generalnie, a jakże), a w związku z tym
wątpliwości, czy "zasługują" na jakąkolwiek podwyżkę. Pod adresem chłopaka
padło pytanie, ile kosztowało jego prawo jazdy...Przecież mógł wszystkich
pozabijać, czy zdaje sobie z tego sprawę??!?!
Chłopak dosyć szybko się otrząsnął, otworzył drzwi i poprosił tych
wszystkich, którzy nie ufają jego umiejętnościom o opuszczenie autobusu.
NIKT nie wysiadł! Przecież zapłacili za bilety i on ma PSI obowiązek zawieźć
ich tam, gdzie chcą!!!
Dalsza jazda przebiegała już w miarę normalnie, ludzie wysiadali, wsiadali...
Po co o tym napisałam? Właściwie to sama nie wiem...
Pozdrowienia dla Wszystkich!
Baba (ostatni dzień na zwolnieniu)