Dodaj do ulubionych

Czy jest szansa na refundacje (czesciowa) in vitro

11.09.05, 10:11
Bo obecnie mnie na to nie stac;(
Ania
Obserwuj wątek
    • Gość: ruda Re: Czy jest szansa na refundacje (czesciowa) in IP: *.aster.pl 11.09.05, 11:22
      Z tego co mi wiadomo zabieg zapłodnienia in vitro nie jest w żadnej części
      refundowany. Całośc kosztów ponosi się samemu.
    • Gość: asdfghj Re: Czy jest szansa na refundacje (czesciowa) in IP: *.btsnet.pl 11.09.05, 13:41
      A ile to kosztuje?
    • Gość: docuk Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.server.ntli.net 11.09.05, 16:33
      zawsze obowiązywała i "obowiązuje" nadal polityka "pro-rodzinna" czyli zabiegi
      in vitro nie są refundowane.Pociesz się, że tak wygląda sytuacja w wielu innych
      krajach-np w Zambii lub Ghanie.
      A tak całkiem serio - same leki używane do stymulacji owulacji + pobranie
      komórek to kwota ok. 7000tys złotych (podaję cenę sprzed 2-3 lat) z ośrodka
      prywatnego w Poznaniu.Z uwagi na wysoki poziom opieki zdrowotnej i politykę pro-
      rodzinną NFZ nie zrefunduje Ci z tej kwoty ani złotówki
      Jeśli mogę coś doradzić (po zgromadzeniu środków-przygotować należy ok 10 tys
      złotych)wybierz ośrodek, który ma renomę wśród byłych pacjentów.Opinie
      znajdziesz na forum niepłodność (tam też znajdziesz ludzi, kórzy wiedzą na ten
      temat bardzo dużo i na pewno nie odmówią Ci pomocy).Możesz zapytać Położnika-on
      z pewnością ma wiarygodne i aktualne informacje na ten temat.
      • Gość: ap77 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.idea.pl 12.09.05, 13:30
        No wlsnie wiem, ze nie jest refundowana (jako chyba jednyny kraj w UE!!!!), ale
        myslalam racy nad nowym projektem powsuwaja sie do przodu?
        Na forum nieplodnosc, jestem czestym gosciem i wiem niestety ile to kosztuje. W
        Novum (warszawski osrodke) ok. 1o tys. Na jeden protokul moze bym i mialam, ale
        przeraza mnie, ze moze sie nie udac i mozna podchodzic dwa, trzy razy (w jednym
        z programw TV, babka mialam 9 in vitro!). To mieszkanie monza kupic:)
        Moze jaki "madry" na gorze w koncu zrozumie, ze nieplodnosc to nie jest "widzi
        miesie" tylko choroba cywilizacyjna!!!

        Pozdrawiam
        Ania
        • pimpek_sadelko Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 13:56
          na AM bialystok rok temu inv z lekami kosztowalo 6 tysicy, nie wiem ile ICSI.
        • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 13:58
          widocznie decydenci uznaja, ze bezplodnosc nie stanowi zagrozenia zdrowia i
          zycia i dlatego nie jest priorytetem w niedoinwestowanej polskiej medycynie. Z
          punktu widzenia urzednikow jest to Wasz osobisty problem i dramat, ale od tego
          sie nie umiera. Przykro mi.
          • aga-83 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 16:59
            Oto moj punk wiedzenia-jako pacjenta. Nie podzielam pomyslu refundacji in
            vitro. Polski na to nie stać-u nas ludzie umieraja na choroby, ktore mozna z
            powodzeniem leczyc, ludzie staja sie kalekami bo nie ma na leki powstrzymujace
            procesy chorobowe. A jak ktos dziecka nie urodzi to nie umrze od tego ani nie
            stanie sie kaleka. Chociaz skutki jakies sa-w pracy jakas mniejsza wydajnosc,
            problemy z psychika jakies. No wlasnie-nie umiera sie , nie stajesz sie
            czlowiekiem niepelnosprawnym, czy roslinką. Nie wyobrazam sobie sytuacji jak
            komus zrefunduje sie in vitro a dla kogos z rakiem, sm, czy z czyms tam jescze
            nie bedzie na leki...... Nie dziwie sie ze nie jest to priorytetem, aczkolwiek
            drazni mnie ze ci co nie powinni - maja po 7 dzieci a ci co powinni to nie.
            • pimpek_sadelko Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 19:46
              ago... nieplodnosc to choroba. zatem guzik obchodzi mnie to czy od tego sie
              jest klaleka czy nie. jesli nie rozumiesz, ze kazdy ma prawo do leczenia.... to
              swoje slowa o kalectwie p[rzyloz do siebie.lekarze lecza pijakow, narkomanow a
              osoby z zaburzeniami hormonalnymi lub ze slabym nasieniem maja sie bujac? niby
              dlczego? wyjasnij...
              kim Ty jestes zeby segregowac ludzi do leczenia co? osoby nieplodne tez placa
              te nedzne skladki na nfz.
              no i moze jesli kiedys ten problem cie dotknie to wejdz na forum, pogrzeb w
              archwum i napisz to co napisalas jeszcze raz.... bez zalu, ok?
              ufff na szczescie Twoje zdanie sie nie liczy:)
              • Gość: aga Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.05, 20:04
                Nadal mnie nie przekonałes. Juz teraz wiem ze dzieci miec nie bede i jakos z
                tego powodu nie ubolewam-wszystko bym dala jakbym miala tylko taki problem.
                Wiem że to jest choroba ale kopniesz od niej w kalendarz, nie stoczysz sie na
                dno, nie zarazisz hivem jakims, nie wylondujesz na lozku, nie oslepniesz. Inni
                placa skladki i tez gowno z tego maja-nie sa leczeni na raka, czy inne choroby
                postępujące. Mam prawo miec zdanie i to jest wlasnie takie zdanie. Jesli
                stawiasz na równi np slepote, czy bycie roslinka z brakiem dziecka to juz Twoj
                problem-kazdy ma swoje priorytety i zdanie. Moze jak bys patrzyl na
                niesprawiedliwosc systemu "od kuchni" -czyli patrzyl jak ludzie, kolezanki
                staja sie kalekami, mutancikami jakimis przez to, ze nie refunduja lekow na
                choroby postepujace to inaczej bys spojrzal. Nigdy nie bede tych dwoch spraw
                stawiac na rowni-to sa nieporownywalne choroby.
              • Gość: Doki bez zalu, ok? IP: *.240.81.adsl.skynet.be 12.09.05, 20:22
                pimpek_sadelko napisała:

                > ago... nieplodnosc to choroba

                Sorka, pimpek, ale nie masz racji. Nieplodnosc to nie choroba, tylko kalectwo...
                To polityczna poprawnosc robi z nieplodnosci chorobe.
                Na nieplodnosc sie nie umiera. Na raka tak.

                > osoby z zaburzeniami hormonalnymi lub ze slabym nasieniem maja sie bujac? niby
                > dlczego? wyjasnij...

                Bo nie ma przymusu mania potomstwa (nie lubie slowa "posiadac" w odniesieniu do
                dzieci). Nie ma tez zreszta takiej potrzeby.

                Ja nie mowie, ze nieplodnosci nie ma co leczyc. Mowie tylko, ze trudno to uznac
                za priorytet.

                > kim Ty jestes zeby segregowac ludzi do leczenia co?

                Ktos musi, pimpek. Ktos musi miec odwage powiedziec niektorym "nie". Na tym
                polega racjonowanie, a bez tego nie ruszymy z miejsca. Ta segregacja czy
                dyskryminacja jest absolutnie konieczna. Mozemy co najwyzej spierac sie o kryteria.

                > lekarze lecza pijakow, narkomanow

                Mozesz uwazac, ze sa to zmarnowane pieniadze, podobnie jak wyciaganie z
                nieplodnosci pan, ktore czekaja nie wiadomo ile z zajsciem w ciaze, czesto z
                bardzo egoistycznych pobudek...

                Ten medal ma dwie strony, jak wszystko.
                • pszczolaasia Re: bez zalu, ok? 12.09.05, 20:45
                  no ciężko Ci Doki nie przyznać racji... niestety:) to jest kalectwo i jak każde
                  kalectwo wymaga leczenia. nie umiera się od tego fakt. zgadzam się. nie każdy
                  musi posiadac potomstwo- pewno. jest to czasem swobodny wybór, czasem jest to
                  wybór na ktory nie ma się wpływu i tyle. taka natura można by powiedzieć. nie
                  wszystkie kobiety też z egoistycznych pobudek nie mają potomstwa. jaka jest
                  granica wieku od ktorej można mówić o egoizmie?
                  mnie zastanawia jedno, dlaczego biedni ludzie nie mają problemów z hmmm jak to
                  nazwać płodzeniem niezliczonej liczby dzieci... można powiedzieć idzie to im
                  maszynowo... czy są zdrowsi?
                  czy to naprawdę chodzi o wiek Doki? w ilu przypadkach procentowo problemem jest
                  wiek?
                  • mruwa9 Re: bez zalu, ok? 12.09.05, 20:54
                    pszczolaasia napisała:

                    >> mnie zastanawia jedno, dlaczego biedni ludzie nie mają problemów z hmmm jak
                    to
                    > nazwać płodzeniem niezliczonej liczby dzieci...

                    Bo nie ma sprawiedliwosci na swiecie..
                    • pszczolaasia Re: bez zalu, ok? 12.09.05, 20:56
                      to nie jest kwestia sprawiedliwości:) tylko przyczyna dla mnie jest
                      niejasna..przyznaje się. :)
                      • Gość: aga Re: bez zalu, ok? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.05, 21:22
                        No jak to!!!!Bo prezerwatyw nie uzywaja!!! Bo tak Bozia i Rydzyk przykazali:)
                        tzn zabroniła:) Nie wiesz ze prezerwatywy AIDS roznosza!!!!???
                        :)
                  • Gość: Doki Re: bez zalu, ok? IP: *.240.81.adsl.skynet.be 12.09.05, 21:52
                    > to jest kalectwo i jak każde kalectwo wymaga leczenia

                    Troszke sie przyczepie. Nie kazde kalectwo wymaga leczenia. Sa takie, ktore
                    niezbyt przeszkadzaja, jak daltonizm czy homoseksualizm (ups... napisalem to...).

                    > mnie zastanawia jedno, dlaczego biedni ludzie nie mają problemów z hmmm jak to
                    > nazwać płodzeniem niezliczonej liczby dzieci... można powiedzieć idzie to im
                    > maszynowo... czy są zdrowsi?

                    To nieprawda, ze plodnosc jest odwrotnie proporcjonalna do majetnosci. I biedni,
                    i bogaci bywaja nieplodni. Biedni po prostu musza sie z tym pogodzic i dla mnie
                    wynika z tego, ze bogaci moze tez powinni. Bowiem z faktu, ze cos MOZNA zrobic,
                    nie wynika, ze to cos TRZEBA zrobic, chocby intencje byly jak najlepsze. Mysle,
                    ze majstrowanie przy plodnosci jeszcze sie kiedys na nas jako gatunku zemsci.

                    > czy to naprawdę chodzi o wiek Doki? w ilu przypadkach procentowo problemem
                    jest wiek?

                    Jesli nawet nie jest to kwestia czysto wieku, to wiek jest wskaznikiem. Na
                    przyklad liczby partnerow (a z kazdym partnerem wzrasta ryzyko PID i paru innych
                    paskudztw, ktore obnizaja plodnosc). Z wiekiem wzrasta okres stosowania
                    antykoncepcji (zwlaszcza hormonalnej) przed pierwsza ciaza. Nie, to nie jest
                    chwyt ponizej pasa.

                    To jest posmiertna kleska feminizmu. Az przykro patrzec.
                    • pimpek_sadelko Re: bez zalu, ok? 12.09.05, 22:11
                      oj doki doki.... pogadaj z parami, ktore sie staraja o ciaze... zobaczysz jak
                      malo z nich kiedykolwiek stosowalo antykoncepcje hormonalna...z drugiej strony
                      wkurza mnie ten Twoj argument... przeciez te leki wypisuja LEKARZE! jesli
                      uposledzaja plodnosc, to czemu zadna z nas nie jest o tym fakcie informowana?
                      • Gość: Vlad Re: bez zalu, ok? IP: 80.53.237.* 12.09.05, 23:06
                        Zgłupiałem. Po to jest antykoncepcja ,żeby nie było ciąży. ergo- piguły
                        upośledzają plodność ( gdy sie je zażywa) . AFAIK nie ma żadnego dużego
                        randomizowanego badania ,które wspierałoby tezę ,że płodność jest zmniejszona w
                        wyniku stosowania antykoncepcji po jej oczywiście odstawieniu.
                        A płodnośc w skali populacji spada- wystarczy popatrzec jak złagodzone zostały
                        kryteria kwalifikowania nasienia jako prawidłowe w ciągu ostatnich 40 lat.
                        Cywilizacja szkodzi.
                    • pszczolaasia Re: bez zalu, ok? 12.09.05, 22:22
                      czy majstrowaniem przy płodności jest też zabieg in vitro lub IUI? czy jest nim
                      podawanie progesteronu w celu podtrzymania ciąży tak namiętnie praktykowane w
                      Polsce? czy już nie? a jeśli chodzi o antykoncepcję hormonalną pozwolę się
                      zgodzić z Pimpkiem. w całej rozciągłości.
                      p.s. nie wiem, nie jestem daltoniśtą i nie mam pojęcia jak sie czują chorzy na
                      tą chorobę, ale homoseksualizm jest kalectwem?? :))) pozdrawiam.
                      • Gość: Doki Re: bez zalu, ok? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 08:46
                        > czy majstrowaniem przy płodności jest też zabieg in vitro lub IUI?

                        Moim zdaniem tak.

                        > czy jest nim
                        > podawanie progesteronu w celu podtrzymania ciąży tak namiętnie praktykowane w
                        > Polsce?

                        Wieszszszsz... PONIEKAD tak, chociaz ryzykuje, ze kazda terapie mozna podciagnac
                        pod majstrowanie.

                        > a jeśli chodzi o antykoncepcję hormonalną pozwolę się
                        > zgodzić z Pimpkiem. w całej rozciągłości.

                        Ale co wlasciwie pimpek sadzi na ten temat, bo nie rozumiem? Ze malo osob
                        leczacych sobie nieplodnosc kiedykolwiek stosowalo antykoncepcje? No to, moje
                        panie, macie niepelne dane.

                        > tą chorobę, ale homoseksualizm jest kalectwem?? :)))

                        Tak to bardzo politycznie niepoprawne tak twierdzic, ale przy tym obstaje.
                        Chroba przeciez podobno nie jest. Normalny tez nie jest. "Zboczenie" to slowo
                        wyklete, i moze dobrze. Jest wlasnie rodzajem nieszkodliwego kalectwa, jak
                        wykrecony nie w ta strone palec, a jeszcze lepszym przykladem jest daltonizm. Na
                        co dzien zupelnie nie przeszkadza, wcale go nie widac, nie jest zarazliwy... Ale
                        to osobny temat, nie wywolujmy ognistej dyskusji pobocznej.
                        • pszczolaasia Re: bez zalu, ok? 13.09.05, 09:51
                          no dobrze..jeśli jeszcze mogę parę pytań zadać, to się spytam :) chodzi o tkz.
                          majstrowanie przy płodności- czy sa jakieś dane na ten temat, że to szkodzi. no
                          bo np. in-vitro jest stosunkowo młodą metodą, czy to ma wpływ na przyszłe
                          pokolenia? wiesz o co mi chodzi? czy ma wpływ na zdrowie przyszych pokoleń
                          metoda zapłodnienia? czy jest na ten temat jakis materiał badawczy?
                          w kwestii podtrzymaania ciązy każda terapia jest majstrowaniem...hmm no jeśli
                          chodzi o to, zeby przetrwały jednostki najsilniejsze, zdrowe itd. to z jednej
                          strony masz pewnie racje... tak całkowicie racjonalnie i całkowicie na zimno to
                          pewnie tak, tyle, że wiesz jesli dojdą emocje do glosu to ciężko jednak się z
                          tym zgodzić..no jest bardzo ciężko się z tym zgodzić:) ale poniekąd
                          rozwiązałoby to wiele problemów- zdrowe społeczeństwo. ale za daleko wybiegam
                          naprzód :)
                          kwestia antykoncepcji hormonalnej- napisaleś, że uposledza płodność. jasne jak
                          slońce, ze w momencie jej stosowania. ale jak juz się jej nie stosuje, to też
                          ma wpływ na płodność???? ma?????? no tego nie słyszałam...serio-serio. cieszę
                          sie, ze nigdy na to gó.. w takim razie się nie zdecydowałam ( ale to taka mała
                          nutka prywaty- sorry!!!!!!!!!). Vlad napisał, ze cywilizacja szkodzi..to znaczy
                          co? te wszystkie chemikalnia w żywności, hormony i antybiotyki którymi jest
                          szpikowane bezwzględnie kazde mięcho i rośliny? i przerażająca ilośc leków ,
                          ktorymi jesteśmy szpikowani? tak. pewno tak. znaczy na pewno tak. czyli
                          reasumując życie nam szkodzi:)) zycie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą
                          płciową? :))
                          i dobra nie będziemy rozmawiać na temat homoseksualizmu, choć mam szczerze
                          mówiąc trochę inne zdanie, ale... :)) pozdrawiam:)
                    • aloalo2001 Re: bez zalu, ok? 17.09.05, 14:54
                      Dlaczego Doki uważasz, że niepłodność dotyczy tylko kobiet. Z twoich postów
                      wynika, że to wina fenmiznizu, stosowania antykoncepcji, ilości partnerów
                      seksualnych. Zapomiałeś zupełnie o tym, że za niepłodnośc odpowiada także druga
                      strona. Może to nie kobiety się zfeminizowały, ale mężczyźni zniewieściali, a
                      ilość pleminków w ich spermie jest niewystarczająca do zaplodnienia jakn apisła
                      Vlad.
          • marijohanna Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 19:56
            mruwa9 napisała:

            >. Z
            > punktu widzenia urzednikow jest to Wasz osobisty problem i dramat, ale od tego
            > sie nie umiera. Przykro mi.

            a np. o depresji slyszalas?? od tego mozna umrzec. teraz przemawia??

            a dlaczego leczy sie np. raka pluc??? przeciez to, ze ktos palil to jego
            osobisty wybor i rak jego osobistym dramatem jest, czyz nie??
            w ten sposob dyskusje mozemy ciagnac w nieskonczonosc.
            eeeeh
            • Gość: ap77 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.idea.pl 12.09.05, 21:17
              Ale dysuksja sie wywioazal i bardzo dobrze!

              Ok, in vitro nie musi byc w 100 proc. refundowane, ale moze chociaz w jakims
              stopniu (np. za leki?). Dlaczego, skoro to nie choroba w innych krajach
              refundacja funkcjonuje? (nawet w nowo przyjetych do UE). Dlatego, ze sa
              bogatsi? Ale nasze spoelczenstwo sie starzeje i panstwo polskie powinno dbac o
              przyszlych obywateli! Slabe nasienie to choroba cywilizacyjna! Poza tym latwo
              powiedziec, ze w Polsce brakuje lekow dla chorc=ych na raka itp. Przeciez w
              Polsce na wszytsko brakuje pieniedzy! Bo wszyscy na gorze rokradaja!

              Pozdrawiam
              Ania
              • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 21:29
                Podejrzewam, ze w innych krajach zaplodnienie in vitro sa nie tyle finansowane
                z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, ile z innych polis ubezpieczeniowych.
                Tyle dostaniesz, na ile jestes ubezpieczona i jaka masz polise. Poprawcie,
                jesli jestem w bledzie.
              • ap77 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 21:39
                Doki napisal:

                Mozesz uwazac, ze sa to zmarnowane pieniadze, podobnie jak wyciaganie z
                nieplodnosci pan, ktore czekaja nie wiadomo ile z zajsciem w ciaze, czesto z
                bardzo egoistycznych pobudek...

                O...TO JUZ CHWYT PONIZEJ PASA!
                Niekiedy sa zmuszone do poznego macierzynstwa warunkami ekonomicznymi. A poza
                tym wiekszosc dziewczyn jest przed 30. Podaje link z nasza statystyka

                www.vanike.com/gazeta/effort092005.php
                • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 21:52
                  ap77 napisała:

                  Niekiedy sa zmuszone do poznego macierzynstwa warunkami ekonomicznymi


                  Zmuszone czy nie, ale przyznasz sama, ze pozne macierzynstwo jest wbrew
                  naturze, a niestety, plodnosc z wiekiem spada, za to wzrasta ryzyko wad
                  rozwojowych i genetycznych (co moze byc przyczyna poronienia). IMHO prywatnie
                  wspolczuje bezplodnym parom i rozumiem ich determinacje w dazeniu do urodzenia
                  wlasnego potomka, ale jestem w stanie zrozumiec motywy dzialania urzednikow w
                  tej materii- w sytuacji braku pieniedzy na procedury ratujace zycie,
                  finansowanie lub wspolfinansowanie wspoomagania rozrodu moze sie wydawac
                  fanaberia.. Nie zawsze w zyciu mozemy dostac to, czego nawet najbardziej chcemy.
                  • pimpek_sadelko Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 22:10
                    czegio sie wieku uczepiliscie? kobiety, ktore maja po 30 lat zazwyczaj maja za
                    soba po kilka lat staran, a tak na marginesie... czy w wieku 30 lat kazdy musi
                    miec dom, chlopa/kobiete/psa i dziecko? nie, kazdy ma prawo sie zdecydowac
                    kiedy chc. mylisz sie Doki sadzac, ze glowny problem nieplodnosci to pozne
                    decyzje o macierzynstwie/ojcostwie. leczac poronienia w klinikach widzialam
                    mase par a te "starsze" to nikly procent. majac 27 lat czulam sie niekiedy
                    staro pod drzwiami gabinetu.
                    a tak na marginesie.... na studiach mamy rodzic dzieci? a moze w podstawowc?
                    gdzie jest ta bezpieczna granica? i kto bedzie te dzieci wtedy utrzymywal?
                    fakt... na nieplodnosc sie nie umiera, ale np raka pluc mozna nie miec jak sie
                    nie pali, narkomanem mozna nie byc jak sie nie zacznie cpac itd... takie p
                    [odejscie nie ma sensu. nieplodnosc to choroba i tyle. mam wielkie szczescie,
                    ze zachodze w ciaze, ze niebawem urodze swoje dziecko.... ale w pewien sposob (
                    bo nie do konca) rozumiem pary, ktorym to nie wychodzi! nawet ciezko mi sobie
                    wyobrazic co tacy ludzie czuja! nie uwazam, zeby miejscem im wlasciwym byl
                    smietnik, badz posiadanie grubej kasy a leczenie pijaczkow bylo placone ze
                    skladek spolecznych. to jest paranoja.
                    • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 12.09.05, 22:42
                      Pimpek, nie tak emocjonalnie..sprobuj troche ochlonac i racjonalnie pomyslec o
                      problemie: czy wedlug Ciebie wieloletnia (lub dowolnie dluga) antykoncepcja
                      hormonalna nie jest majstrowaniem przy plodnosci, jesli ma na celu zahamowanie
                      owulacji i generalnie przeprojektowanie cyklu miesiecznego?
                      Kiedy rodzic dzieci? Kiedy para uzna za sluszne. Ale to nie zmienia faktu, ze
                      optymalny wiek, zeby urodzic pierwsze dziecko to 20-24lata (o ile dobrze
                      pamietam). Zmiany obyczajowe i kulturowe przesuwaja w czasie wiek prokreacji w
                      narodzie, ale z wszelkimi tego konsekwencjami biologicznymi.
                      Jesli juz sie tak czepiasz tych pijaczkow i narkomanow, to moze zasugerujesz
                      jakies obiektywne kryteria, kto w narodzie zasluguje na leczenie, a kto nie?
                      • Gość: nakunia Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 08:37
                        no dobrze, a mój przykład? mam 24 lata i mam kłopoty z zajściem w ciażę. od
                        stosowania antykoncepcji - nie! od błędów lekarzy (na których wypłatę, tak
                        ogólnie łożę). nie moja wina, ze kolejnym lekarzom zwisały moje problemy, ze
                        najprosciej było nastolatkę szczepic hormonami ( w tym podkreślam dla
                        niezorientowanych, ze łykanie hormonów nie zawsze i niekoniecsnie równa się
                        antyykoncepcji)..., że 9 lat łykania tych paskudztw były niepotrzebne, bo
                        lekarce nie chciało się zrobić badań... nie jestem jedyna, wiesz, co czuje
                        kobieta, która straciłą czwartą ciąże z powodu przeciwciał? nie nie wiesz, i
                        nie wiesz jak można się czuć kiedy jedynyum ratunkiem dla osoby niby zdrowej,
                        bo potrafiącej zajść w ciaż sa wlewy, których jedna porcja kosztuje - poprawcie
                        jeśli się mylę - około 3000 zł .
                        mam też mnóstwo znajomych, niejtórych bardzo bogatych. widze ich dzieci (m.in.
                        dzieci lekarzy, którzy mnie tak urzadzili) - jak piją, ćpają, bo im sie nudzi,
                        bo nie mają co robić... potem lądują na odwyku - zazwyczaj bardzo kosztownym,.
                        leżą sobie na oddziale, uczestnicza w programach, od czasu do czasu zwieją, a
                        po wyjsciu znów zaczynają od początku.
                        skoro w każdym kraju UE i bardzo wielu innych na świecie problemy z płodnością
                        zostały uznane za chorobę -którą w istocie są - w wyniku wad wrodzonych badx
                        błędów tępych lekarzy - to coś w tym jest. nie mówię zaraz o refundacji
                        całkoiwtej IVF ani o tak komfortowej sytuacji jak Wlk. Brytania, gdzie kopbieta
                        ma prawo do 3 IVF na koszt funduszu zdrowia, ale choćby o częściowej refundacji
                        leków. z rakiem - jak z innymi chorobami - niektórzy sami się proszą i nawet
                        juz go mając nie rzucasją palenia!! zresztą dokonano już specjalnych obliczeń,
                        ile kosztowałaby państwo refundacja niepłodności, okazało się, ze w PEŁNEJ
                        wersji to raptem około 1% całkowitych wydatków na służbę zdrowia. więc sorry
                        ale nie wiem , o czym mówimy...
                        • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 08:52
                          Prywatnie bardzo mi przykro- mam wystarczajaco empatii, zeby wczuc sie w Twoj
                          dramat. Ale obiektywnie patrzac- dlaczego panstwo/ NFZ nie refunduje tez np.
                          zakupu pomp insulinowych dla dzieci? Dlaczego w kazdej gazecie spotyka sie co
                          najmniej kilka apeli o zbiorke pieniedzy na przeszczep szpiku ? Wybacz, ale od
                          nieplodnosci jednak sie nie umiera, od zle leczonej cukrzycy lub nieleczonej
                          bialaczki- i owszem. Twoje szacunki- tylko 1% to moze az 1 %. Moze ten 1%
                          moglby wystarczyc na pompy insulinowe dla wszystkich polskich dzieci chorych na
                          cukrzyce? Oczywiscie byloby pieknie, gdyby NFZ choc czesciowo refundowal Twoje
                          leczenie, ale w sytuacji realiow finansowych, jakie istnieja, konieczna jest
                          gradacja waznosci. Luzno mozna by to porownac np. do znieczulania porodu
                          fizjologicznego- porod MOZE byc znieczulony, ale nie MUSI, jesli np.
                          anestezjolog- jedyny na dyzurze- jest akurat zajety na OIOM lub bloku
                          operacyjnym. Chyba, ze uwazasz, ze anestezjolog powinien opuscic pacjenta w
                          stanie zagrozenia zycia (np. na OIOM), bo rodzaca pani potrzebuje komfortu
                          podczas porodu? Bo sie nalezy? tak sobie pomyslalam..Niestety, nie ma
                          sprawiedliwosci na swiecie, takie zycie.
                          • Gość: nakunia Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:19
                            wiesz, jak tak się zastanawiam to myślę, ze dyskutujemy o kwestiach, które nie
                            sa najistotniejsze w całym sporze. co bowiem my chcmy zaznaczyć - ze dla wielu
                            przypadków, albo inaczej - dla coraz większej liczby wypadków (bo być moze
                            wczęsniej niepłodnośc byłą często zawioniona przez pary o czym pisze, ktoś tam
                            nizej, że nmiby są odpowiednie badania itd.) nie0płodność to choroba, której
                            same sobie nie "wyrobiły" stosowaniem anty czy innymi tam sprawami. chcemy
                            podkre ślić, że płacąc skąłdki mamy prawo do opieki lekarskiej. nienmówię zaraz
                            o kosztownych zabiegach w całości ale choćby o częściowej refundacji leków.
                            wy podkreślacie, zę są inni, którym to bardziej potzrebne. ja się zgadzam, i ja
                            rówqnież jak też ządna dziewczyna z forum nie chemy aby nam dawać a zabierać
                            choremu na raka, tak by temu drugiemu brakło. nie o to w tej kwestii chodzi. my
                            chcemy byc tylko zrozumiene. chcąc doprowadzić do uchwalenia w polsce ustawy o
                            rozrodzie wspomaganym chciałbyśmy aby po raz kolejny podjęto w Polsce dyskusję
                            o służbie zdrowie. bo rzeczywistym problemem są panowie w drogich garniturach,
                            jeżdżący służbnowymi mercedesami, siedzący w skórzanych drogich fotelach w
                            gmachach za kilkadziesiat milionów złotych zwanych NFZ i zatrudniającycy rzecze
                            biurakratów - kochanek, kochanków, mamuś, cióś, sóreczek, bliższej i dalszej
                            rodziny... bo to oni zjadają nasze pieniadze. pieniadze które powinny należeć
                            się nam - chorym również na niepłodność. prawda jest taka, zę i ci co leczą się
                            na PSM i na raka płącą za te leki kolosalne sumy z włąsnej kieszeni bo gdyby
                            mieli czekań na NFZ to już dawno by pomarli... niestety ale taka jest prawda.
                            naszym wołąniem, abu dopstzrec i zrozumieć, zę niepłodnosć to nie nasz wybór
                            spowodowany lenistwem, karierą, pigułami antykoncepcyjnymi, ale często sprawy z
                            którymi się rodzimy - również genetyczne - tak jak i rak. żadna z nas chorych
                            nigdy nie chaiałby by aodebrano leki jakiemuś choremu na białaczkę aby dać kasę
                            nam.żądna. ale za skłądki które płacimy powinno starczyć dla wszystkich,. ja
                            nie dopraszam się o całkowity zwrot leków, bo uwazam, ze są priorytety -
                            owszem. ale częściow i nam się należy. Mruwo, chyba nie odmówisz mi racji????
                            • Gość: nakunia Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:23
                              miałam napisać, wyzej, ze należy się nam - chorym - również na niepłodnośc,
                              zeby znów nie wyszło, zę tylko nam :))) ogólnie to przepraszam też za bledy
                              ale siedze w pracy i podpisuje ukradkiem...
                              • pimpek_sadelko nakunia... 13.09.05, 09:28
                                skonsultuj sie z jakims jeszcze innym lekarzem. wielu ludzi uwaza, ze
                                szczepienia i wlewy to pic na wode i naciaganie ludzi. anim wydasz te 3-9
                                tysiecy na same wlewy to zdabadz wiecej wiedzy na ten temat. mi tez to
                                proponowano, na szczescie nie dalam sie naciagnac.
                                nie ma badan potwierdzajacych kliniczna skutecznosc tych metod!
                                masa par po wleach ma gorsze wyniki niz przed....
                                • Gość: nakunia Re: nakunia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:42
                                  hej. ja akurat nie mam przeciwciał. ale ma je moja drobra znajoma. właśnie
                                  szukam lekarza dla niej. leczyła się już w Polsce, w Łodzi, na Śląsku, potem w
                                  pradze i nic. Pimpek moze napisz mi na maila - wiesz jakiego naka1@gazeta.pl :)
                                  bardzo prosze bo bardzo chciałabym jej pomóc
                            • Gość: Doki Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 09:35
                              Gość portalu: nakunia napisał(a):

                              > ja się zgadzam, i ja
                              > rówqnież jak też ządna dziewczyna z forum nie chemy aby nam dawać a zabierać
                              > choremu na raka

                              <ciach>

                              > chcąc doprowadzić do uchwalenia w polsce ustawy o
                              > rozrodzie wspomaganym

                              Nakunia, to jest sprzeczne. Jaki mialby byc cel uchwalenia takiej ustawy? No nie
                              oszukujmy sie, chodzi m.in. o stworzenie stabilnej bazy finansowej.
                              Budzet to gra o sumie zerowej. Wbrew temu co twierdzi Lepper, pieniedzy nie
                              mozna tak po prostu "wziac z banku". Jesli dasz dodatkowe pieniadze na cel A, to
                              automatycznie uszczuplasz srodki, ktore mozna przeznaczyc na wszystkie inne cele
                              finansowane z tego samego budzetu.
                            • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 09:37
                              Gość portalu: nakunia napisał(a):
                              >
                              > ale za skłądki które płacimy powinno starczyć dla wszystkich,.

                              Powinno, ale nie starcza... :-(
                              Dystans pomiedzy mozliwosciami wspolczesnej medycyny a mozliwosciami
                              finansowania nowoczesnych metod terapeutycznych i diagnostycznych zwieksza sie
                              i dotyczy to nie tylko Polski. Coraz czesciej pojawiaja sie - i beda pojawiac-
                              dylematy- ze mozna jeszcze niejedno zrobic,aby pomoc pacjentowi, tylko kto za
                              to zaplaci? Tak jest na calym swiecie.
                          • neja Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 09:24
                            Jestem młoda, kiedy zaczęłam się starać o dziecko daleko mi było do 30 stki,
                            mam jednego partnera od 12 lat !! Leczę się już bardzo długo wydając
                            miesięcznie od 1000 do 2000 zł (na razie) mam nadzieję że nie będę musiała
                            poddać się In Vitro chociażby z tego względu że kosztuje od 10 - 16 tysięcy w
                            zależności od rodzaju i ilości leków. Leczenie psychiatryczne jest refundowane
                            a przecież od tego też się nie umiera ...

                            Nikomu z Was tak mocno buntujących się przeciwko refundowaniu In Vitro nie
                            życzę tego co spotkało chociażby mnie bo to niewyobrażalna walka miesiąc w
                            miesiąc przez lata. Najnowsze badania par niepłodnych pokazują że walka z
                            niepłodnością powoduje taki sam stan psychicznego wyczerpania jak u ludzi
                            zmagających się z chorobą nowotworową. Z tą różnicą że chorzy na raka mają
                            opiekę, wsparcie i nie martwią się o koszty w takim stopniu. NA SZCZĘŚCIE !
                            Niestety wiem co mówię bo z białaczką zmaga się mój ojciec. Nie wyobrażam sobie
                            żeby jeszcze on zastawiał się czego sobie odmówić żeby móc iść na kolejne
                            badania.

                            Jeśli argumentem jest to że na niepłodnośc się nie umiera powiem tak: Ja nie
                            widzę sensu życia bez dziecka. Nie jestem jedyna.

                            Jest masa rzeczy i chorób które powinny być w jakimś stopniu chociazby
                            refundoane żeby pomóc tym ludziom, jak chociażby wspomniane pompy insulinowe.
                            Każda złotówka jest nonem omen na wagę złota.. Mnie zaszkowało Wasze podejście,
                            teksty o kaprysach zamożnych panienek które dla wygody zwlekają z
                            macierzyństwem, oj jak bardzo się mylicie, jak bardzo...
                            • Gość: Doki Re: Mieszkasz w kraju gdzie... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 09:44
                              > Nikomu z Was tak mocno buntujących się przeciwko refundowaniu In Vitro nie
                              > życzę tego co spotkało chociażby mnie bo to niewyobrażalna walka

                              neja, mysle sobie, ze madrosc polega m.in. na tym, ze wieszz, ze sa rzeczy,
                              ktorych zmienic sie nie da i godzisz sie z nimi. Energie rezerwujesz na te
                              sprawy, gdzie rzeczywiscie twoje dzialanie moze cos zmienic na lepsze...

                              > Jeśli argumentem jest to że na niepłodnośc się nie umiera powiem tak: Ja nie
                              > widzę sensu życia bez dziecka. Nie jestem jedyna.

                              To prawda, ze nie jestes jedyna, ale to moze byc wskazanie do pomocy psychologa
                              czy psychiatry, ktore, jak zauwazylas, sa refundowane.

                              > Mnie zaszkowało Wasze podejście,
                              > teksty o kaprysach zamożnych panienek które dla wygody zwlekają z
                              > macierzyństwem, oj jak bardzo się mylicie, jak bardzo...

                              Neja, to rzeczywistosc. Przy okazji, pimpek nie zrozumiala i w kazdym kolejnym
                              poscie wyciaga te nieszczesne pigulku antykoncepcyjne jako przyczyne
                              nieplodnosci, wiec jeszcze dopisze: wspolczesne srodki antykoncepcyjne chyba nie
                              maja BEZPOSREDNIEGO wplywu uposledzajacego plodnosc. Byc moze, bo tak naprawde
                              skad to wiedziec? Jeszcze nigdy w historii kobiety przez tak dlugi czas nie
                              lykaly hormonow, wiec o skutkach tego przekonamy sie za kilkadziesiat lat.

                              POSREDNI wplyw natomiast jest na pewno. Dostepnosc antykoncepcji zwieksza ilosc
                              partnerow seksualnych i obniza wiek inicjacji seksualnej. To nie sa wymysly z
                              kruchty, to jest dowiedzione. Wieksza ilosc partnerow zas to wieksza czestosc
                              chorob przenoszonych droga plciowa (a zauwaz- gdy jest antykoncepcja hormonalna,
                              to barierowa przechodzi na drugi plan), ktore koncza sie niepodnoscia. Wieksza
                              ilosc partnerow to takze mniejsza sklonnosc do tworzenia stabilnych zwiazkow, co
                              rowniez nie sprzyja dzietnosci, a w kazdym razie ja opoznia, a z kolei z wiekiem
                              plodnosc spada.

                              Albo mowiac jezykiem ludowym (przerysowanym, ale co tam): jak sie mlodzi bali
                              wpadki, to nie gzili sie na lewo i prawo, tylko sie szybko pobierali i byly z
                              tego dzieci. A ta dzisiejsza mlodziez... echchchch... :-)
                      • pimpek_sadelko Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 09:26
                        mruwa9 napisała:

                        > Pimpek, nie tak emocjonalnie..sprobuj troche ochlonac i racjonalnie pomyslec
                        o
                        > problemie: czy wedlug Ciebie wieloletnia (lub dowolnie dluga) antykoncepcja
                        > hormonalna nie jest majstrowaniem przy plodnosci, jesli ma na celu
                        zahamowanie
                        > owulacji i generalnie przeprojektowanie cyklu miesiecznego?

                        antykoncepcja to nie landrynki. nie kupuja ich kobiety sciagajac z polek
                        sklepowych. dostje je od ludzi, ktorzy sa tak wykksztalceni, ze powinni
                        wiedziec czy mozna pacjentce wypisac i na jak dlugo.
                        nie zwalaj zatem calego odium winy na pacjentki.
                        mozna sobie o tym pogadac bez emocji jak sie wszystko ma od razu, gdybys
                        musiala polazic po tych klinikach, poryczec pare LAT, wydac kase, za ktora
                        moglabys zbudowac ladny dom to moze bys nie mowial, ze masz w tej kwestii
                        empatie. nie wierze, bo nie wiesz o czym mowisz. bez urazy, to nie jest
                        zlosliwe, tylko takie sa fakty, tylko ludzie, ktorzy borykaja sie z tym
                        problemem wiedza jak to jest.
                        nam ludziom, ktorzy maja dzieci, nie maja klopotow z zaciazaniem wydaje sie...
                        jak nie moga miec dzieci to niech adoptuja. adopcja to nie substytut wlasnego
                        dziecka. adopcja to cos diametralnie innego i inne pobudki niz nieplodnosc
                        powinny kierowac ludzmi chcacymi przygarnac OBCE dziecko.
                        moze ja jestem blizej zrozumienia nieplodnych par, bo stracilam kilka ciaz i
                        pare razy naprawde sie balam, ze nie bedzie dziecka. nie masz pojecia jaka to
                        pustka.
                        • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 09:52
                          pimpek_sadelko napisała:

                          >> antykoncepcja to nie landrynki. nie kupuja ich kobiety sciagajac z polek
                          > sklepowych. dostje je od ludzi, ktorzy sa tak wykksztalceni, ze powinni
                          > wiedziec czy mozna pacjentce wypisac i na jak dlugo.
                          > nie zwalaj zatem calego odium winy na pacjentki.

                          Nie zwalam na nikoo winy, stwierdzam fakt. Moze to kwestia nomenklatury, ale
                          przeprogramowanie cyklu miesiecznego, zahamowanie owulacji, nie jest niczym
                          innym, jak wlasnie manipulacja plodnoscia (czyli- wywolam owulacje , kiedy bede
                          chciala, lub nie wywolam jej wcale). Antykoncepcja hormonalna-jak kazda
                          farmakoterapia- ma swoje dzialania niepozadane (calkiem pokazna lista na
                          ulotce), oczywiscie leki zleca lekarz, ale po przeanalizowaniu- glownie przez
                          pacjentke!- bilansu korzysci i strat. Na antykoncepcje hormonalna pacjentki
                          decyduja sie z wlasnej i nieprzymuszonej woli, swiadome roznych biologicznych
                          konsekwencji. Na dobra sprawe, idac Twoim tokiem myslenia, to antykoncepcja
                          hormonalna w ogole powinna byc zakazana, bo podaje sie nieobojetne
                          farmakologicznie preparaty w sytuacji braku choroby- czyli- teoretycznie ryzyko
                          zawsze przewyzszy ewentualne korzysci. Ale tu zbaczamy z tematu.


                          > mozna sobie o tym pogadac bez emocji jak sie wszystko ma od razu, gdybys
                          > musiala polazic po tych klinikach, poryczec pare LAT,

                          Pierwsza ciaze stracilam, w kolejna zaszlam po blisko 2 latach leczenia..wiec
                          wiem, o czym pisze.

                          wydac kase, za ktora
                          > moglabys zbudowac ladny dom to moze bys nie mowial,

                          POniewaz stale wracam do tego, ze nie ma sprawiedliwosci na swiecie- kazdy musi
                          wydawac pieniadze na cos innego. Albo na leczenie nieplodnosci, albo na podroze
                          dookola swiata, albo na wille z basenem.. Ja wydaje na pieluchy i inne srodki i
                          metody sluzace rehabilitacji i leczeniu mojego niepelnosprawnego dziecka. I co?
                          Gdybym sprobowala oszacowac, ile mnie kosztowaly same tylko pieluchy,czy nowe
                          okulary co 2 miesiace, a ile mnie jeszcze beda w zyciu kosztowac, to tez pewnie
                          moglabym juz miec dom w co najmniej stanie surowym. I co mam zrobic? Do kogo
                          zlozyc skarge? do Pana Boga? Licytowanie sie, kto ma gorzej jest bez sensu.
                          • pimpek_sadelko Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 09:59
                            chyba obie sie mylimy...poczytaj wyzej post Vlad... podobno nie ma dowodow na
                            to, ze antykoncepcja hormonalna obniza plodnosc...
                            tak czy siak.... dla mnie nieplodnosc to choroba... moze zamiast rozpatrywac to
                            pod jednym hslem zobaczysz to inaczej gdy:
                            pomyslisz, ze nieplodnosc moze byc spowodowana powaznymi zaburzeniami
                            hormonalnymi... nie mam prawa lczyc ukladu hormonalnego?
                            pcos... mam chodzic z torbielami na jajnikach? a moze do konca zycia brac
                            antyki zeby ich nie miec?
                            bakterie w nasieniu... facet ma lzic z nimi cale zycie? kobiety jak maja
                            infekcje w pochwie to ida do gina... maja prawo nawet BEZPLATNIE...
                            itd... mozna mnozyc.
                            • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 10:07
                              pimpek_sadelko napisała:

                              > chyba obie sie mylimy...poczytaj wyzej post Vlad... podobno nie ma dowodow na
                              > to, ze antykoncepcja hormonalna obniza plodnosc...
                              > tak czy siak.... dla mnie nieplodnosc to choroba...


                              Nie ma znaczenia, czy choroba, czy nie. Liczy sie rokowanie co do zycia i
                              zdrowia. A w przypadku nieplodnosci-mimo wszystko- rokowanie to jest dobre.
                              Stad i pilnosc leczenia przesuwa nieplodnosc gdzies na koniec kolejki do
                              finansowania z publicznych srodkow.


                              moze zamiast rozpatrywac to
                              >
                              > pod jednym hslem zobaczysz to inaczej gdy:
                              > pomyslisz, ze nieplodnosc moze byc spowodowana powaznymi zaburzeniami
                              > hormonalnymi... nie mam prawa lczyc ukladu hormonalnego?


                              Tu nie pisze sie o leczeniu ewidentnych stanow chorobowych, tylko o
                              wspomaganiu rozrodu.
                              • pimpek_sadelko Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 10:11
                                rzeczy, ktore wymienilam maja kolosalny wplyw na rozrod i nna codziennie
                                funkcjonoanie a ich diagnostyka i leki na nie to lwia czesc kosztow przy inv!
                                • mruwa9 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 10:24
                                  Posiadanie dzieci w ogole jest kosztowne.. Przyszli rodzice wydaja tysiace
                                  zlotych na wozek best design, na wyprawke kolejne tysiace..bez refundacji
                                  ponoszonych kosztow. Niektorym splodzenie i urodzenie dziecka przychodzi z
                                  latwoscia, innych czeka droga przez meke. Niemniej nie ma przymusu- jak pisze
                                  Doki. Rownie dobrze mozna plakac, ze chcialabym jechac w podroz na antypody,
                                  ale nie mam kasy. I mam dwa wyjscia- albo zdobyc pieniadze za wszelka cene
                                  (dozwolonymi metodami, oczywiscie)- zarobic, wziac kredyt, zrezygnowac z innych
                                  wydatkow- albo zrezygnowac z planow podrozniczych.
                                  • pimpek_sadelko Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 13.09.05, 11:05
                                    no to nie pogadamy, dla mnie tematy podrozy i leczenia waznej choroby to dwie
                                    odlegle i nie majace ze soba nic wspolego kwestie.
                            • mxp4 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 14.09.05, 05:55
                              pimpek_sadelko napisała:

                              > chyba obie sie mylimy...poczytaj wyzej post Vlad... podobno nie ma dowodow na
                              > to, ze antykoncepcja hormonalna obniza plodnosc...
                              > tak czy siak.... dla mnie nieplodnosc to choroba... moze zamiast rozpatrywac
                              to
                              >
                              > pod jednym hslem zobaczysz to inaczej gdy:
                              > pomyslisz, ze nieplodnosc moze byc spowodowana powaznymi zaburzeniami
                              > hormonalnymi... nie mam prawa lczyc ukladu hormonalnego?
                              > pcos... mam chodzic z torbielami na jajnikach? a moze do konca zycia brac
                              > antyki zeby ich nie miec?
                              > bakterie w nasieniu... facet ma lzic z nimi cale zycie? kobiety jak maja
                              > infekcje w pochwie to ida do gina... maja prawo nawet BEZPLATNIE...
                              > itd... mozna mnozyc.



                              Pimpek! Twoj Kajtek to juz na wylocie jak widac! Powodzenia!
                    • Gość: Doki kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 09:02
                      Gdy szedlem wczoraj wieczorem spac, pomyslalem sobie, ze rano na pewno znajde w
                      tym watku o tym, ze kazdy ma do czegos tam prawo.

                      No wiec, drogi pimpku, nie ma zadnego prawa w tej materii. Nie jest bynajmniej
                      tak, ze ty czy ktokolwiek ma prawo do potomstwa.

                      > kazdy ma prawo sie zdecydowac kiedy chc.

                      Nie, pimpek, to bardzo durne myslenie. Tak to juz z nasza biologia jest, ze mamy
                      ograniczone mozliwosci "zdecydowania sie". Jest czas rodzenia dzieci i koniec,
                      nie masz tu zadnego prawa do decydowania. Jest szalenstwem wspolczesnego
                      czlowieka myslec, ze to on sam jest suwerennym panem swojego zycia.

                      > czy w wieku 30 lat kazdy musi
                      > miec dom, chlopa/kobiete/psa i dziecko?

                      Nie musi. Ale jezeli nie ma, to nie powinien narzekac, ze w wieku 35 lat i
                      pozniej nadal nic z tego.

                      > a tak na marginesie.... na studiach mamy rodzic dzieci? a moze w podstawowc?
                      > gdzie jest ta bezpieczna granica? i kto bedzie te dzieci wtedy utrzymywal?

                      Ano wlasnie. Dlatego pisalem o "posmiertnej klesce feminizmu". Walka o
                      "rownouprawnienie kobiet polegala pierwotnie na tym, zeby zachowujac wlasciwosci
                      kobiety, pozyskac wszystkie wlasciwosci mezczyzn. Wynikly z tego takie koszmary
                      jak Kinga Dunin i do niedawna M. Domagalik (ta znormalniala). Tak sie nie da!
                      Kto ma utrzymywac? Mezczyzna oczywiscie. Podzial rol w zwiazku i w
                      spoleczenstwie. Nie musi to wcale oznaczac sztywnego przypisania do roli raz na
                      zawsze, dzieki feministkom istnieje swobodny wybor, ale zabraklo swiadomosci, ze
                      nie mozna miec w zyciu wszystkiego. No, ale zdaje sie, ze znowu zbaczam z tematu.

                      No to wracajac do tematu: nie stac cie na dzieci, to nie masz dzieci. Wszystko.
                      Nie ma co dorabiac ideologii o prawie do potomstwa, bo takie prawo nie istnieje.

                      > nie uwazam, zeby miejscem im wlasciwym byl
                      > smietnik, badz posiadanie grubej kasy a leczenie pijaczkow bylo placone ze
                      > skladek spolecznych. to jest paranoja.

                      Daruj, pimpek, ale jestem dziwnie spokojny, ze gdyby "leczenie pijaczkow" bylo
                      pelnoplatne, leczenie nieplodnosci refundowaane, a Ty mialabys pelnego dobrej
                      woli alkoholika w domu i trojke dzieci, myslalabys dokladnie odwrotnie.

                      To jest wlasnie ta dyskusja o priorytetach. Co spoleczenstwu jest bardziej
                      potrzebne. Kosztownymi metodami zwiekszac liczbe dzieci (gdy mozna te dzieci
                      uzyskac duzo taniej) czy rownie kosztowne zmniejszanie czestosci jakichs innych
                      istotnych chorob?

                      > mylisz sie Doki sadzac, ze glowny problem nieplodnosci to pozne
                      > decyzje o macierzynstwie/ojcostwie

                      Nie myle sie, pimpek. To nie ja to wymyslilem, sa na ten temat badania...

                      > podejscie nie ma sensu. nieplodnosc to choroba i tyle.

                      No nie, to jest argument na poziomie piaskownicy. Nieplodnosc MOZE byc
                      spowodowana choroba, ale sama w sobie choroba jednak IMHO nie jest.

                      > rozumiem pary, ktorym to nie wychodzi!

                      Ja tez rozumiem i nie rozumiem zarazem. Mam dwojke, jedna bardzo fajna, o
                      drugiej jeszcze za wczesnie by mowic, ale nadal nie rozumiem po co mi to bylo...
                      Paradoks. Trzeba najpierw miec dzieci, by wiedziec, ze moze lepiej ich nie miec.
                      • Gość: nakunia Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:36
                        Pimpek: podejscie nie ma sensu. nieplodnosc to choroba i tyle.

                        Doki: No nie, to jest argument na poziomie piaskownicy. Nieplodnosc MOZE byc
                        spowodowana choroba, ale sama w sobie choroba jednak IMHO nie jest.
                        a guzik prawda - jak to napisałeś w temacie!
                        niepłodność przez Światową Organizację Zdrowia uznana została za jedną z chorób
                        cywilizacyjnych podobnie jak depresje, miażdżyce i inne.
                        proponuje zagłebić się w tematyke chorób bezpośrednio na stronach WHO
                        www.who.int/en/
                        a potem dopiero wypowiadać się o argumentach rodem z piaskownicy.
                        • Gość: Doki Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 09:48
                          Ja WIEM, ze WHO uznalo nieplodnosc za chorobe, ale co z tego? Dla mnie to
                          kolejna polityczna poprawnosc, bardzo w stylu WHO.

                          Jersli WHO jutro zadekretuje, ze ziemia jest plaska, to tez bedziesz to powtarzac?

                          Radze nie tylko zglebiac tematyke, ale rowniez samodzielnie myslec.
                          • Gość: nakunia Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:53
                            masz rację lepiej się opierać na tym co myślisz ty... fakt. przepraszam.
                            :)))))
                            • Gość: Doki Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 12:36
                              Jesli uwazniej przeczytasz moj post, zauwazysz tam 4 literki: IMHO. To znaczy:
                              moim zdaniem. Przedstawilem moje zdanie, powiedzialem, ze uwazam stanowisko WHO
                              za troche sprzeczne ze zdrowym rozsadkiem i definicja choroby w ogole i wystarczy.

                              Mozesz nie kierowac sie moim zdaniem, ale dopoki nie zdefiniujemy podstawowych
                              pojec, to dyskusja nie ma sensu.

                              Mysle, ze WHO uznalo nieplodnosc za chorobe nie dlatego, ze nieplodnosc to
                              choroba, tylko dlatego, ze uznanie jakiegos stanu za chorobe umieszcza ten stan
                              w sferze dzialan statutowych organizacji, ergo- pozwala alokowac srodki. WHO to
                              polityka raczej niz medycyna.
                          • pimpek_sadelko Re: kazdy ma prawo? A guzik! 13.09.05, 09:54
                            Gość portalu: Doki napisał(a):
                            > Radze nie tylko zglebiac tematyke, ale rowniez samodzielnie myslec.

                            myslenie inne od Twojego juz nie jest dobre?
                            czy to zle podeprzec sie miedzynarodowa organizacja> nie widze w tym NIC zlego
                            doki. negujesz to, bo masz inny poglad... czy wszelkie inne choroby z listy WHO
                            tez odrzucasz? a moze uznajesz wg wlasnego rozumu? no i jak to jest.... lekarz
                            moze sobie am dobrowolnie jedne przypadklosci uznawac za chorobe a inne nie?
                            • Gość: Doki Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 12:39
                              > myslenie inne od Twojego juz nie jest dobre?

                              Patrz troszke wyzej. Myslenie jest dobre, jesli jest prawidlowo umotywowane.


                              > czy to zle podeprzec sie miedzynarodowa organizacja> nie widze w tym NIC zlego

                              Slepe posluszenstwo wobec autorytetu jest zle i niegodne Homo, badz co badz,
                              sapiens.

                              > czy wszelkie inne choroby z listy WHO tez odrzucasz?

                              Argument ponizej pasa. Wiesz, ze nie o to chodzi. Ale skoro pytasz: tak, na
                              liscie chorob WHO sa tez choroby.

                              > a moze uznajesz wg wlasnego rozumu? no i jak to jest.... lekarz
                              > moze sobie am dobrowolnie jedne przypadklosci uznawac za chorobe a inne nie?

                              Naturalnie, ze uznaje wg wlasnego rozumu. A jak to jest? A zwyczajnie. Co WHO ma
                              do mnie? Nie sa mi ani bratem, ani swatem, ani dyrektorem, a i autorytetem tez
                              nie zawsze.
                        • ap77 Re: kazdy ma prawo? A guzik! 13.09.05, 10:00
                          No wlasnie, chcialam to samo napisac wg WHO nieplodnosc jest choroba.

                          Jesli juz jestesmy przy sprawach refundacji, to chcialabym poznac Doki twoja
                          opinie na temat stoswaia analogow w przypadku endometriozy. Czy to normalne, ze
                          chorzy na raka placa za nie np. 3 zl. (Dipherelina) a kobiety z endometrioza
                          400 zl. Powiesz, moga wybrac Danazol (refundowana-staroc), ale chyba
                          endometrioza to choroba i to przewlekla, bo raczej sie z niej nie wychodzi?, i
                          tym kobietom tez nalezy sie leczenie na poziomie!
                          I co tym kobietom sie nie nalezy? Bo od endometriozy nie umra? Najnowsze
                          badania mowia, ze u koniet z endo. jest wieksze prawdopodobienstow wystapienia
                          w pozniejszym okresie raka jajnika. I pomijam tu juz problem zajscia, czy nie
                          zajscia w ciaze, zwykle ta choroba boli jak cholera, i to przez caly cykl.

                          Ania
                          • Gość: nakunia Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:54
                            Doki już nie odpowiedzial, widać musi się przespać z takimi nowinami... jego
                            badzo homo sapiens myślenie chyba nie przewidziało tych reguł, bo z pewnoscią
                            kobiety które wcześnie rodza dzieci i nie trują się anty to i nie chorują
                            :))))))))))))
                            sorry doki ale właśnie na twoim powiomie jest ten mój post.
                            i jak, podoba ci się moje kretaywne myślenie?
                            • Gość: Doki Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 19:40
                              Gość portalu: nakunia napisał(a):

                              > Doki już nie odpowiedzial, widać musi się przespać z takimi nowinami..

                              Doki nie odpowiedzial, bo ten post o endometriozie byl zupelnie nie na temat. A
                              poza tym udowadnial rzecz raczej oczywista- ze system refundacji w polsce to
                              jakas paranoja.

                              Ale ustosunkuje sie do jednego zdanka:

                              > I co tym kobietom sie nie nalezy?

                              Mam alergie na "sie nalezy".

                              Co do leczenia endometriozy, to sa na forum wieksi specjalisci ode mnie.

                              > bo z pewnoscią
                              > kobiety które wcześnie rodza dzieci i nie trują się anty to i nie chorują
                              > :))))))))))))
                              > sorry doki ale właśnie na twoim powiomie jest ten mój post.
                              > i jak, podoba ci się moje kretaywne myślenie?

                              Oba- twoj i moj- maja te sama wade. Daleko idace uproszczenia. Ty patrzysz przez
                              pryzmat swojej sytuacji, ja staram sie wkrecic do rozmowy inne jeszcze
                              przyczyny, takze pozamedyczne. Pisano tu juz o wplywie zanieczyszczenia
                              srodowiska. Ja czepiam sie emancypacji i zmian spolecznych, ktore spowodowala.
                              Dla kazdego cos milego.
                        • Gość: Aga Re: kazdy ma prawo? A guzik! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:39
                          Mnie także g obchodzi co WHO wsadziła na listę chorób. To jest ich subiektywne zdanie, nie wiadomo kto to wymysla, na jakiej podstawie, i czy nie ma w tym interesu. Ta lista jest dla mnie tyle warta co lista w Polsce, gdzie np choroby reumatoidalne wylecialy z listy chorob przewlekłych(tak slyszałam)i nie sa priorytetem w leczeniu mimo iz koszty bezskutecznego "leczenia" (taniochami ktore i tak nie przynoszą zadnego skutku, wiec kasa w błoto jest wyrzucana zazwyczaj) tych chorób zajmują obecnie 1/3 kosztów leczenia wszystkich chorób.Nie mowiac juz o kosztach społecznych.
                          Poza tym, co za róznica co jest na listach WHO a co nie. Grunt ze naszego kraju nie stac na refundacje in vitro i juz. Jak im się da to bedzie trzeba komus CHOREMU zabrac-ktos kopnie w kalendarz bo glivecu nie dostanie . Tak juz jest z ograniczonoscia środków. Oczywiście pomijam fakt rozkradania kasy przez NFZ i tych na gorze..

                          Dla mnie chorobą jest to, jak nie leczona skutecznie, postępuje, powodując jakis uszczerbek na zdrowiu czy zagrożenie zdrowia (fizycznego) i życia chorego. Depresję tez tu zaliczę. Ale bezpłodności nijak nie mogę. Tzn mogłabym tu zaliczyć, ale gdybym nie musiala na to patrzec kategoriami refundacji jej leczenia w naszym kraju. Mam nadzieje ze zrozumiale pisze.
              • mxp4 Re: Mieszkasz w kraju gdzie... 14.09.05, 05:26
                Nie ogladaj sie na refundacje tylko sie zapozycz w rodzinie i sobie zrob to in
                vitro. W mojej rodzinie rosnie cudny maluszek zrobiony ta metoda za drugim
                podejsciem. Jest sliczny i zdrow jak rybka. Powodzenia zycze ci z calego serca.
                Jesli chcesz to napisz do mnie na priv e-mail:zadaria@aol.com podam ci
                doskonaly osrodek, sprawdzony, bardzo uczciwy. Nie czekaj nie warto.
        • Gość: nakunia do ap77 jeśli tu jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:59
          hej ap77 to chyba nie jest tak z tymi 9 podejściami do ivf po 10 000 zł. po ivf
          w zależności od ośrodka ale w większości jets taka możliwość możesz zamrozić
          swoje zarodeczki - takie mrożenie kosztuje coś koło 1000 zł i potem około 500
          zł rocznie opłaty za przetrzymywanie. i w każdej chwili możesz podej ść do
          transferu tych mrozaków. to kosztuję od 700 do 1700 zł. nie wiem jak jest tutaj
          z kuracją hormonalna, ale na pewno nie jest tak intensywna jak przy samej
          procedurze IVF bo nie musisz miec już "nowych jajeczek". tak więc nie bójżaby,
          to nie takie koszty.
          • ap77 Re: do ap77 jeśli tu jest 13.09.05, 10:04
            Gość portalu: nakunia napisał(a):

            > hej ap77 to chyba nie jest tak z tymi 9 podejściami do ivf po 10 000 zł. po
            ivf
            >
            > w zależności od ośrodka ale w większości jets taka możliwość możesz zamrozić
            > swoje zarodeczki - takie mrożenie kosztuje coś koło 1000 zł i potem około 500
            > zł rocznie opłaty za przetrzymywanie. i w każdej chwili możesz podej ść do
            > transferu tych mrozaków. to kosztuję od 700 do 1700 zł. nie wiem jak jest
            tutaj
            >
            > z kuracją hormonalna, ale na pewno nie jest tak intensywna jak przy samej
            > procedurze IVF bo nie musisz miec już "nowych jajeczek". tak więc nie
            bójżaby,
            > to nie takie koszty.


            Jestem i polemizuje :)

            Nakunia, ja tak dokladnie nie wiem ile kosztuja te kolejne in-vitro, mnie stac
            na razie na jedno. Ale wiem, ze to tez zalezy od np.jakosci nasienia (jak
            niedobre to musisz doplacic, zeby zrobili dobre), od tego czy jestes na
            naturalnym cyklu, czy wspomaganym itp. Wiem, ze jednorazowe leki brane rano we
            wspomaganym potrafia kosztowac 1000 zl.
            Ale i tak pierwsze podejscie jest najdrozsze (te wszystkie badania...)
        • malaguena1 EGOISTKI 13.09.05, 10:46
          Kompletnie nie rozumiem tego podejscia - za wszelka cene i za kazde pieniadze
          miec dziecko. Tyle dzieci w domach dziecka czeka, czeka do doroslosci, ze moze
          kiedys dane im bedzie miec przynajmniej substytut rodziny. Z tego co wiem to
          czekajac nieco dluzej - ok roku mozna adoptowac niemowle.
          Uwazam, ze kobiety-rodziny wydajace majatek na sztuczne zaplodnienie itp,
          wielokrotne proby po pierwsze: powinny sie leczyc - ale u psychologa badz
          psychiatry, po drugie - zastanowic i dowiedziec sie dokladnie jakie skutki dla
          ich organizmu przyniesie dlugotrwale szpikowanie sie chemia i niszczenie sie
          zabiegami. Rozumiem, ze adopcja to nie to samo co urodzenie wlasnego dziecka -
          ale doprowadzac swoje zycie do koszmaru, doprowadzac sie do choroby psychicznej
          z tego powodu? Czy takie kobiety umieja kochac kogos wiecej niz same siebie -
          chyba nie ....
          Wedlug mnie akurat zabiegi sztucznego zapladniania nie powinny byc finansowane
          przez panstwo; raczej bylabym za finansowaniem, znaczacym rodzin, ktore
          adoptuja dzieci.
          • Gość: ap77 Re: EGOISTKI IP: *.idea.pl 13.09.05, 11:02
            Ale dlaczego nie mamy sprobowac, skoro medycyna daje nam takie szanse??? Skora
            adopca jest rozwiazanie, to po co te wszystkie badania i rozwoj medycyny
            zwiazanej ze sztucznym zaplodnieniem? Lepiej by sobie dali spokoj, co?

            • Gość: Doki Re: EGOISTKI IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 12:32
              Gość portalu: ap77 napisał(a):

              > Ale dlaczego nie mamy sprobowac, skoro medycyna daje nam takie szanse???

              A czy ja ci bronie sprobowac? Przeciez ta dyskusja jest o placeniu, nie o
              zasadnosci IVF jako takiego.
              Chcesz probowac, twoja sprawa. Ja tylko nie chce za to placic (a do tego
              sprowadza sie refundacja IVF). Nie mam zadnego interesu, zeby wydawac pieniadze
              na twoje proby. Uwazam, ze te kwote ze znacznie wiekszym pozytkiem mozna wydac
              np na to, zeby wszystkie dzieci w szkole mojego dziecka mialy potrzebne szczepienia.

              > Lepiej by sobie dali spokoj, co?

              A to juz inna sprawa i rozumowanie jest troche podobne to tego, ktorym sie
              motywuje likwidacje broni atomowej.
              • Gość: aga Re: EGOISTKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:38
                Wlasnie to są też moje słowa-nie chce za to płacić, tym bardziej ze nie ma pewnosci powodzenia takiej próby zajscia w ciaze. Chce się dokładać na leczenie poważnych i mniej powaznych chorób-(ktore nie leczone ciagna kolejne koszty rent, zasiłkow dla opiekunow chorych,ktorzy tez nie pracują, leczenia powiklan , czy marnowanie pieniadzy na i tak nieskuteczne terapie-bo nie ma kasy na te drozsze, skuteczniejsze), oraz oczywiście chce aby skladki szły na na zapobieganie takowym chorobom. Jak te potrzeby beda zaspokojone (heh) to wtedy owszem-leczyc nieplodnosc.
                pzdr
              • mxp4 Re: EGOISTKI 14.09.05, 05:41
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > Gość portalu: ap77 napisał(a):
                >
                > > Ale dlaczego nie mamy sprobowac, skoro medycyna daje nam takie szanse???
                >
                > A czy ja ci bronie sprobowac? Przeciez ta dyskusja jest o placeniu, nie o
                > zasadnosci IVF jako takiego.
                > Chcesz probowac, twoja sprawa. Ja tylko nie chce za to placic (a do tego
                > sprowadza sie refundacja IVF). Nie mam zadnego interesu, zeby wydawac
                pieniadze
                > na twoje proby. Uwazam, ze te kwote ze znacznie wiekszym pozytkiem mozna wydac
                > np na to, zeby wszystkie dzieci w szkole mojego dziecka mialy potrzebne
                szczepi
                > enia.
                >
                > > Lepiej by sobie dali spokoj, co?
                >
                > A to juz inna sprawa i rozumowanie jest troche podobne to tego, ktorym sie
                > motywuje likwidacje broni atomowej.



                Mam nadzieje, ze nie bedziesz mogl miec wlasnych dzieci. W przeciwnym przypadku
                nigdy nie pojmiesz co czuja ludzie z takim problemem. Co ty placisz koltunie?!
                Te twoje nedzne grosze ktore nikomu nie sa w stanie pomoc. Z powodu tych swoich
                groszy robisz taki szum?! Na szczescie to nie od ciebie bedzie zalezalo czy w
                przyszlosci bedzie refundacja za in vitro czy nie.
              • mxp4 Re: EGOISTKI 14.09.05, 05:43
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > Gość portalu: ap77 napisał(a):
                >
                > > Ale dlaczego nie mamy sprobowac, skoro medycyna daje nam takie szanse???
                >
                > A czy ja ci bronie sprobowac? Przeciez ta dyskusja jest o placeniu, nie o
                > zasadnosci IVF jako takiego.
                > Chcesz probowac, twoja sprawa. Ja tylko nie chce za to placic (a do tego
                > sprowadza sie refundacja IVF). Nie mam zadnego interesu, zeby wydawac
                pieniadze
                > na twoje proby. Uwazam, ze te kwote ze znacznie wiekszym pozytkiem mozna wydac
                > np na to, zeby wszystkie dzieci w szkole mojego dziecka mialy potrzebne
                szczepi
                > enia.
                >
                > > Lepiej by sobie dali spokoj, co?
                >
                > A to juz inna sprawa i rozumowanie jest troche podobne to tego, ktorym sie
                > motywuje likwidacje broni atomowej.



                A HUJ z twoim dzieckiem i jego szkola!!
                • Gość: aga Re: EGOISTKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 16:10
                  Chyba ch.. a nie huj......
                  hehe

                  No wlasnie-ten problem bezpłodności tkwi w psychice wiec powinno sie leczyc u psychologa to. Bo to pary sobie wmawiają ze to jest choroba. Ja znam 2 pary , ktore nie moga miec dziecka-sa szczesliwe, poradzily sobie z tym. CZyli ten problem tkwi w psychice-a zdaje sie, porady psychologow są refundowane?
                  • schuflada Re: EGOISTKI 15.09.05, 09:55
                    tak tak aguniu, szczególnie operowane w młdośći żylaki powrózka nasiennego
                    mojego męża, których efektem jest dzisiejsza oligospermia, to rzeczywiście
                    wyimaginowany problem. Sam sobie biedaczek to wymyślił i zablokował się
                    psychicznie, taaaa..
                    pójdziemy do psychologa może hipnoza pozwoli przywrócić poprzedni stan jego
                    zdrowia!

                    wk.. mnie też teorie Doki: powody niepłodności to rozwiązłość seksualna,
                    futrowanie się antykoncepcją i późna decyzja o macierzyństwie, w moim przypadku
                    cała misternie skonstruowana wypowiedź (popierana wynikami wyimaginowanych
                    badań, poproszę o źródła chętnie się zapoznam) upada na pysk, bo NASZA
                    NIEPŁODNOŚĆ, moj drogi polega na tym, że ja jestem całkowicie zdrowa, a mój mąż
                    niejednokrotnie płakał już nad swoim spermiogramem.

                    Śmiejesz się też ze sformułowań "nie życzę Ci", OK!
                    więc ja Tobie życzę jednak, żeby Twój syn za niedługo (bo niestety Ciebie to
                    już nie dotyczy, choć bardzo nad tym ubolewam) usłyszał: "Panieee, z takimi
                    wynikami to Pan raczej dzieci mieć nie będziesz!"
                    wtedy tu wrócisz i wszystko odszczekasz, bo jak ludzi bezpośrednio zaczynają
                    dotykać nieszczęścia to się uczą POKORY!
          • pimpek_sadelko Re: EGOISTKI 13.09.05, 11:04
            malaguena1 napisała:

            > Kompletnie nie rozumiem tego podejscia - za wszelka cene i za kazde pieniadze
            > miec dziecko. Tyle dzieci w domach dziecka czeka, czeka do doroslosci, ze
            moze
            > kiedys dane im bedzie miec przynajmniej substytut rodziny.
            a Ty ile dzieci z domow dziecka zaadoptowalas?jedno, dwoje? a moze poszlas na
            calosc i masz adopcyjna druzyne pilkarska? i co ma nieplodnosc do pelnych domow
            dziecka? czyzby domy dziecka zapelniali ludzie majacy problemy z zaciazaniem?
            czy Ty na pewno wiesz o czym ta dyskusja?
            pretensje o los tych dzieci mniej do ich rodzicow. od reszty badz ;laskawa sie
            odczepic.


            Z tego co wiem to
            > czekajac nieco dluzej - ok roku mozna adoptowac niemowle.
            to zle wiesz. jest maa przepisow wyszczegolniajacych kto moze dostac niemowle i
            po pierwsze dlugo sie na nie czek i bez gwarancji, ze sie je dostanie a po
            drugie nie kazdej parze wg przepisow niemowle "przysluguje". do tego jestes
            wyjatkowo dziwna i z dziwnych zroel masz swoja wiedze... sadze ze to zrodlo to
            twoja wyobraznia, bo z rzeczywistoscia to nie ma nic wspolnego!... domy dziecka
            sa pelne nie niemowlat... a dzieci starszych.
            > Uwazam, ze kobiety-rodziny wydajace majatek na sztuczne zaplodnienie itp,
            > wielokrotne proby po pierwsze: powinny sie leczyc - ale u psychologa badz
            > psychiatry, po drugie - zastanowic i dowiedziec sie dokladnie jakie skutki
            dla
            > ich organizmu przyniesie dlugotrwale szpikowanie sie chemia i niszczenie sie
            > zabiegami. Rozumiem, ze adopcja to nie to samo co urodzenie wlasnego dziecka -

            > ale doprowadzac swoje zycie do koszmaru, doprowadzac sie do choroby
            psychicznej
            >
            > z tego powodu? Czy takie kobiety umieja kochac kogos wiecej niz same siebie -

            > chyba nie ....
            > Wedlug mnie akurat zabiegi sztucznego zapladniania nie powinny byc
            finansowane
            > przez panstwo; raczej bylabym za finansowaniem, znaczacym rodzin, ktore
            > adoptuja dzieci.

            wiesz... tobie nawet psychiatra nie pomoze, po prostu procesy socjalizacyjne u
            Ciebie nie poszly we wlascia strone. coz... kalectwo sie szerzy.
            ponawiam pytanie: ile dzieci zaadoptowalas? no i kim jestes zeby wytykac
            ludziom to na co sie lecza?
            masz zero uczuc wyzszych, zero wiedzy na temat, w ktorym sie wypowiadasz i
            sposob wypowiedzi taki, ze nawet nie wiadomo o czym z Toba dyskutowac.... domy
            dziecka...idz je zbawiaj! ale nikomu na sile tego modelu nie wciskaj!
            • mruwa9 Dajcie spokoj.. 13.09.05, 11:07
              to albo troll, albo znowu Male Guano blysnelo madroscia ludowa...Na taki post
              nie da sie odpowiedziec, nie znizajac sie do poziomu autorki. Lepiej pominac
              milczeniem.
              • Gość: Doki Re: Dajcie spokoj.. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 12:54
                W ogole temat jest emocjonalnie naladowany, ale z tego powodu przemilczac go to
                tez nie jest dobre wyjscie. Wiem, ze niektorych moje slowa moga ranic. Trudno...
                Od kogos w szponach niespelnionej milosci (takze macierzynskiej) trudno wymagac
                rozsadku.

                Tak poza tym to uwazam, ze leczenie (jakiekolwiek) to w ogole powinno byc
                refundowane w niewielkim zakresie, jesli w ogole. O wiele sensowniejsze jest
                prywatne ubezpieczenie lub placenie z wlasnej kieszeni- lub nieplacenie i
                nieleczenie sie. Ze wspolnej kasy trzeba finansowac to, co dotyczy wspolnego
                dobra, np profilaktyke (sensowna), a o siebie to niech kazdy dba sam. Ale to
                osobny temat.
                • mxp4 Re: Dajcie spokoj.. 14.09.05, 06:17
                  Re: Dajcie spokoj..
                  Autor: Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be
                  Data: 13.09.05, 12:54 + dodaj do ulubionych wątków



                  Niejaki doki nagryzmolil:

                  --------------------------------------------------------------------------------
                  >W ogole temat jest emocjonalnie naladowany, ale z tego powodu przemilczac go to
                  >tez nie jest dobre wyjscie. Wiem, ze niektorych moje slowa moga ranic.
                  Trudno...
                  >Od kogos w szponach niespelnionej milosci (takze macierzynskiej) trudno wymagac
                  >rozsadku.




                  Ty jestes przyglupi pacan nie majacy cienia taktu. To ty jestes jakis
                  niespelniony. Wspolczuje rodzinie.
            • malaguena1 Re: EGOISTKA 13.09.05, 13:21
              pimpek_sadelko napisała:
              > a Ty ile dzieci z domow dziecka zaadoptowalas?jedno, dwoje? a moze poszlas na
              > calosc i masz adopcyjna druzyne pilkarska? i co ma nieplodnosc do pelnych
              domow dziecka? czyzby domy dziecka zapelniali ludzie majacy problemy z
              zaciazaniem?

              gratuluje "odwracania kota ogonem"

              > czy Ty na pewno wiesz o czym ta dyskusja?
              > pretensje o los tych dzieci mniej do ich rodzicow. od reszty badz ;laskawa
              sie > odczepic.

              A kto to pare postów wyżej zżymał się, że każdemu wolno mieć własne zdanie?
              Jesli ty masz inne to upoważnia cię to do obelg?
              Czy ja napisalam, ze kobietom nie wolno sie starac urodzic wlasne dziecko,
              jesli sa chore? Zastanow sie kobieto co piszesz - a przede wszystkim : o czym
              piszesz.

              > po pierwsze dlugo sie na nie czek i bez gwarancji, ze sie je dostanie a po
              > drugie nie kazdej parze wg przepisow niemowle "przysluguje". do tego jestes
              > wyjatkowo dziwna i z dziwnych zroel masz swoja wiedze... sadze ze to zrodlo
              to > twoja wyobraznia, bo z rzeczywistoscia to nie ma nic wspolnego!

              taaakkk - w moim bliskim otoczeniu (nie w warminsko-mazurskim) tyle czekala
              kobieta na niemowlę - moze akurat jej sie "trafilo" tak szybko, nie wiem; wiem,
              ze jest od 2 lat szczesliwą matką dziecka, wiem, ze zrezygnowala po 10 latach
              leczenia z wyniszczania swojego organizmu i zycia , i oboje z mezem sa
              szczesliwi, inna adoptowala 2 siostry w wieku szkolnym , integracja dziewczynek
              z rodzina trwala ok. 1/2 roku - notabene, po roku od adopcji, bez zadnego
              leczenia i staran zaszla w ciaze i ja donosila.... i tez sa teraz szczesliwa,
              spora rodzina.

              To co napisalam to jest tylko i wylacznie MOJ poglad na poruszane w watku
              tematy - i nie zycze sobie abys mnie czestowala epitetami - mozesz sie nie
              ustosunkowywac do moich wypowiedzi - wtedy chyba wykazesz sie przynajmniej
              tym ,ze stosujesz zasady przyzwoitego zachowania sie wobec ludzi o odmmiennych
              pogladach

              > wiesz... tobie nawet psychiatra nie pomoze, po prostu procesy socjalizacyjne u
              > Ciebie nie poszly we wlascia strone. coz... kalectwo sie szerzy.

              wypowiadaj sie, prosze, w ten sposob to swego meza np. lub matki czy sobie
              podobnych



              > masz zero uczuc wyzszych, zero wiedzy na temat, w ktorym sie wypowiadasz i
              > sposob wypowiedzi taki, ze nawet nie wiadomo o czym z Toba dyskutowac....

              a ty ile masz uczuc wyzszych ponad to co ty chcesz?
              "Mniej niz zero....."

              domy
              > dziecka...idz je zbawiaj! ale nikomu na sile tego modelu nie wciskaj!

              nie wciskam - to wylacznie jeden z przykladow na zaleczenie problemow
              psychicznych
              • schuflada Re: EGOISTKA 13.09.05, 14:18
                malaguena1 - ja Cię bardzo dobrze rozumiem, bo tak samo mówiłam jak kuzynka
                mojej koleżanki kilka lat temu "egoistycznie futrowała się chemią, żeby w ten
                niecny sposób począć sztucznie dziecko, zamiast ratować sieroty z DD", dziś
                jednak, wstyd się przyznać, diametralnie zmieniłam swoje stanowczo wypowiadane
                zdanie...
                a wiesz dlaczego, dlatego, że na własnej skórze przeżyłam nieprzespane noce,
                zatopiona w myślach, kłótnie z mężem i ciężkie kompromisy własnie z nim
                ponieważ nie wszystko w życiu zależy tylko od nas, histerię po propozycjach
                lekarzy o dawcy nasienia i dylematy moralne, społeczne i psychologiczne
                dotyczące adopcji lub korzystania z banku spermy, a także strach czy z tym
                sobie wogóle można poradzić (to wszystko były moje subiektywne odczucia więc
                proszę ich nie oceniać)!
                Życzę Ci żebyś nigdy swojego zdania nie była w ten sposób zmuszona zmienić..
                • Gość: lomre Po przeczytaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:17
                  Dzieci z Domów Dziecka nie są refundowanym lekarstwem!! Nie można o nich tak
                  mówić. To my, dorośli, powinniśmy dzieciom pomóc, a nie wciskać je parom, które
                  mają problemy z płodnością!
                  Denerwuje mnie argument o konieczności wczesnego macierzyństwa. Zrozumiałam, że
                  nieważny jest partner, odpowiedzialnośc itp. Najpiuerw "należy" mieć dziecko a
                  później myśleć? Mam 32 lata, problemy z układem hormonalnym chyba od 10 lat.
                  Jedną ciążę poroniłam, teraz staramy się dalej.
                  Z jednej strony arg., że nie każdy musi mieć dziecko ale (co przebija w
                  niektórych postach) ci, którzy ich nie mają to albo hmmm, które od lat żyją na
                  antykoncept., albo wygodnisie, albo chorzy psychicznie itp. A facet, który nie
                  może mieć dzieci? Kto mu współczuje? Wszyscy po cichy się z niego śmieją
                  (prawie wszyscy)
                  I Jeszcze jedno. Myślę, że nie mamy prawa mówić komu się należy refundacja a
                  komu nie, bo dojdziemy do tego: pacjent w jakim wieku "nie opłaca" się leczyć,
                  czy jeśli jest wybitny to warto a jeśli ktoś tam nieznany to już nie? Gdzie w
                  tym wartość i piękno życia?
                  • Gość: Doki Re: Po przeczytaniu IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 18:29
                    > Denerwuje mnie argument o konieczności wczesnego macierzyństwa. Zrozumiałam, że
                    > nieważny jest partner, odpowiedzialnośc itp.

                    Nie jest niewazny. Ale cos nie tak, jesli w wieku, powiedzmy, 30 lat nadal
                    czujesz sie niedojrzaly/a.
                    A poza tym nie sadze, zeby do dzieci potrzeba bylo az tyle dojrzalosci. Zupelnie
                    wystarczajaca jest cierpliwosc i/lub poczucie obowiazku. Tylko ze kto dzis
                    jeszcze wie co to takiego?

                    > A facet, który nie
                    > może mieć dzieci? Kto mu współczuje? Wszyscy po cichy się z niego śmieją
                    > (prawie wszyscy)

                    No bywa.

                    > Gdzie w tym wartość i piękno życia?

                    Oj przestan juz. Wartosc zycia? Co to?

                    Z cynicznym i gorzkim usmiechem pozdrawiam cieplo jednakowoz.
                • mxp4 Re: EGOISTKA 14.09.05, 06:24
                  schuflada napisała:

                  > malaguena1 - ja Cię bardzo dobrze rozumiem, bo tak samo mówiłam jak kuzynka
                  > mojej koleżanki kilka lat temu "egoistycznie futrowała się chemią, żeby w ten
                  > niecny sposób począć sztucznie dziecko, zamiast ratować sieroty z DD", dziś
                  > jednak, wstyd się przyznać, diametralnie zmieniłam swoje stanowczo
                  wypowiadane
                  > zdanie...
                  > a wiesz dlaczego, dlatego, że na własnej skórze przeżyłam nieprzespane noce,
                  > zatopiona w myślach, kłótnie z mężem i ciężkie kompromisy własnie z nim
                  > ponieważ nie wszystko w życiu zależy tylko od nas, histerię po propozycjach
                  > lekarzy o dawcy nasienia i dylematy moralne, społeczne i psychologiczne
                  > dotyczące adopcji lub korzystania z banku spermy, a także strach czy z tym
                  > sobie wogóle można poradzić (to wszystko były moje subiektywne odczucia więc
                  > proszę ich nie oceniać)!
                  > Życzę Ci żebyś nigdy swojego zdania nie była w ten sposób zmuszona zmienić..



                  A widzisz jak nie wolno zlosliwie klapac dziobem? Jak los ironicznie moze sie
                  obejsc z takim klapaczem? Mimo wszystko zycze ci bys doczekala sie wlasnego
                  dzidziusia.
              • pimpek_sadelko Re: EGOISTKA 13.09.05, 14:49
                napisz ile dzieci adoptowalas!:)
                nie powiedzialas!:)
                Ty odrocilas kota ogonem... z tematu leczenia zrobilas afere sieroca!
                • Gość: nakunia Re: EGOISTKA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:03
                  właśnie, Pimpek ma rację. powiedzcie mi gdzie jest napisane, ze obowiazkiem pary
                  niepłodnej jest nie staranie się o dzieci i wymaganie od Państwa by respektowało
                  ich prawo do leczenia ale udanie się do DD? hę? gdzie jest napisane, ze widać
                  Bóg ma co do nas inne plany i jak nie mozemy miec dzieci to ich widać mamy nie
                  miec? Moze w którymś miejscu w Biblii?
                  O ile dobrze wiem, dzieci z domów dziecka może zaadoptowac kadży z nas jeżeli
                  tylko ma na to srodki finansowe, duzo miłości i powolanie, one nie "nalezą się"
                  tylko tym bezpłodnym czy niepłodnym.
                  a co do samej adopcji, to dziewczyny przepraszam bardzo ale nie bardzo wiecie co
                  mówicie. naprawdę. wasza orientacja w tym temacie jest podobna jak i w temacie
                  niepłodnosci, moze nim zabierzecie głos to najpierw poczytacie? zaadoptowac
                  dziecko moze KAZDY i nie tzreba do tego ZADNYCH STARAŃ (nie wiem skad pomysły o
                  rocznych staraniach o dzidxiusia). trzeba jednak spełniać inne warunki:
                  dochód, praca na czas nieokreślony najlpeiej, odpowiednie warunki mieszkaniowe,
                  zdrowie, odpowiedni wiek (najlepiej widiane pary do 40) i minimum 5-letni staż
                  malżeński. a i otrzymaniedzidziusia to nie takie hop-siup. tzreba mieć
                  odpowiednie badania psychologiczne, i najlepiej kursy, słowe mnóśtwo pzrygotowań
                  jak rzed narodzinami włąsnego dziecka.
                  a wy poruszacie się tylko w utartych schematach. nieołodność to stra bogata
                  egosityczna baba po anty której nagle się nie wiadomo co zachciało, a adopcja -
                  hop-siup i dzidzius u rodziców co włąsnych mieć nie mogą bo ich do tych bozia
                  powołała. cóż, taką mamy służbę zdrowia jak i jej obywateli - aż się chce
                  napisać. przepraszam was bardzo ale czasem nie mogę podchodzić do tego
                  nieemocjonalnie choć nie chciałabym was obrazić ani tym bardziej nie zyczę wam
                  byscie pzrechopdzily to samo co my...
          • Gość: pszczolaasia Re: EGOISTKI???????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:39
            przepraszam, ale opadła mi po prostu szczęka jak to zobaczyłam.... nie no
            sorry... ustalmy jedno- wydają swoje pieniądze tak? bo Państwo ich nie
            dofinansowuje. bo nie ma z czego. zgadzam sie, ze Państwo powinno
            dofinansowywać osoby adoptujące dzieci. tyle, ze też na to nie ma kasy. ale to
            insza inszość. mam nadzieje..nie szczerze Ci życzę, zebyś nie musiała zmienić
            zdania. naprawdę życzę Ci tego. a decyzja o adopcji to jest decyzja
            baaaardzo ... cieżka i intymna. szczerze mówiąc oburza mnie takie rozwiązanie
            tego problemu. dobra. nie życzę Ci żebyś KIEDYKOLWIEK musiala być postawiona w
            takiej sytuacji. ani ty, ani nikt kto jest Ci bliski. nigdy. a już
            stwierdzenie, ze te kobiety nie kochają nikogo oprócz siebie jest przynajmniej
            nie na miejscu (to najdelikatniejsze określenie jakie przychodzi mi do głowy).
            • Gość: Doki Re: EGOISTKI???????? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 19:44
              Pszczolko... przewin do gory i zobacz od jakiego pytania zaczal sie ten watek...
              Wydaja swoje pieniadze, na razie...

              > mam nadzieje..nie szczerze Ci życzę, zebyś nie musiała zmienić
              > zdania

              Zaczyna mnie powoli nudzic ten chwyt retoryczny. "nie zycze ci, zebys..." Po
              pierwsze: a niby dlaczego, co mnie nie zabije, to mnie wzmocji, po drugie, skad
              pewnosc, ze zmienie zdanie, po trzecie nawet jesli zmienie, to skad pewnosc, ze
              w duchu nie bedze sie czul po prostu oportunista...

              > a już
              > stwierdzenie, ze te kobiety nie kochają nikogo oprócz siebie jest przynajmniej
              > nie na miejscu (to najdelikatniejsze określenie jakie przychodzi mi do głowy).

              No chyba! One przeciez jeszcze kochaja kase i swobode... Pszczolko, nie da sie z
              czystym sumieniem bronic odkladania ciazy na dogodny moment.

              A teraz juz podnies szczeke i trzym sie.
              • pszczolaasia Re: EGOISTKI???????? 13.09.05, 20:00
                napisałam Doki, ze wydają swoje pieniądze. masz rację nie każdy zmieni zdanie,
                ale czasami punkt widzenia zależy od punktu siedzenia nieprawdaż Doki? ktoś
                komu coś przyszło bez większego problemu może mieć problem ze zrozumieniem
                kogoś komu nie jest tak łatwo. pstryk i jest. cokolwiek. nie musi być dziecko.
                no jest tak po prostu. dużo się tutaj używa pięknego słowa - empatia. piękne
                slowo, piękne. tyle, że w tym temacie to jej nie ma. winne są feministi,
                wygoda, priorytety i inne duperele. tyle, ze to nie jest tak różowo Doki. nie
                zawsze i nie wszędzie. czasem tak czasem nie. tak samo jak na raka płuc
                umierają palacze i osoby, ktore nie miały papierosa w ustach.
                prawda- co mnie nie zabije to mnie wzmocni, ale wiele rzeczy widzi się w innych
                barwach i wiele rzeczy zaczyna się inaczej postrzegać kiedy nam sie one
                przytrafiają. i dlatego zyczę im, zeby nie musiały swego zdania zmieniać. i
                dobrze wszyscy wiemy Doki, ze nie WSZYSTKIE kobiety leczące się na niepłodność
                lub, ktore są bezpłodne odkładały decyzję o ciąży na lepszy moment. połowa
                moze. ale nie wszystkie. więc nie wkładajmy wszystkiego do jednego worka.
                a moja szczęka jest już podniesiona i JA się będę trzymać:) pozdrawiam.
                • Gość: Doki Re: EGOISTKI???????? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.09.05, 20:11
                  > ale czasami punkt widzenia zależy od punktu siedzenia nieprawdaż Doki?

                  Prawdaz, pszczolko. Ty powolujesz sie na swoje doswiadczenia zyciowe, chcac
                  wykazac, ze moze jednak sie myle, dlaczego ja nie moge powolac sie na swoje
                  doswiadczenia, by wykazac, ze moze ci, co tak bardzo i pomimo przeszkod chca
                  miec dziecko, leca jak cmy do plomienia, ze czeka ich rozczarowanie i harowa.
                  Fakt- nie wylacznie, ale teraz, z perspektywy bycia ojcem nadal uwazam, ze miec
                  potomstwo jest sensem zycia, na tym podstawowym biologicznym poziomie, ale
                  zaczynam miec watpliwosci, czy nie lepiej jednak zyc bez sensu... I to TEZ jest
                  doswiadczenie zyciowe. Moze nie?

                  A co do myslenia schematami- no takie juz jest ryzyko uproszczen. Pewnie ze nie
                  wszystkie kobiety leczace nieplodnosc niepotrzebnie odkladaly ciaze. Nie wiem
                  czy polowa. Pewnie to zalezy gdzie. Dzis znieczulalem do porodu kobiete rocznik
                  1972 w pierwszej ciazy i z tegoz rocznika w piatej (i piaty porod). Co z tego
                  wynika? Byc moze nic. Ale moze jednak cos?
                  • pszczolaasia Re: EGOISTKI???????? 13.09.05, 20:46
                    Doki... przecież nikt rozsądny nie uważa, do diabła, ze po urodzeniu dziecka
                    zaczyna się życie jak w bajce... każdy chyba wie o co chodzi. dajmy więc
                    wszystkim którzy tego chcą możliwość a przynajmniej prawo do popełnienia
                    takiego "błędu" a nie nazywajmy ich egoistami. sam napisałeś, ze jest to sens
                    życia. jest to też harówa, odpowiedzialność praktycznie na całe życie. widzisz
                    ja jestem w stanie zrozumieć chęć posiadania potomstwa bez względu na moje
                    skromne doświadczenie zyciowe. i zyczę im powodzenia i jestem jak najdalsza od
                    nazwania takiego kogoś egositą i wysłania go do ośrodków adopcyjnych.
                    powtarzam, bez względu na moje doświadczenie życiowe. są ludzie bardziej
                    doświadczeni ode mnie.
                    Doki ty masz dzieci. one też chcą. ja też chce. ciężko to zrozumieć? SWOJE. a
                    jak nie będę mogła to MOŻE zaadoptuje a moze nie. moze kupię sobie psa.
                    większość par które ma podobny problem też to zrobi zapewne. tyle ode mnie...
                    gratulacje dla Pani, która zdecydowala się na 5 dziecko:))))))) a z tego faktu
                    moze wynikać wszystko i nic. moze ta Pani odkładała decyzję o dziecku, może nie
                    mogła, może znalazła sobie późno partnera, jest 1000 możliwości wytłumaczenia
                    takiego wypadku. ja nie wiem Doki. pozdrawiam:)))
                    • mruwa9 Polecam lekture 13.09.05, 21:22
                      www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=7&layout=1
                      Zwlaszcza z dedykacja dla malaguena czy jakos tak..
          • mxp4 Re: EGOISTKI 14.09.05, 05:36
            malaguena1 napisała:

            > Kompletnie nie rozumiem tego podejscia - za wszelka cene i za kazde pieniadze
            > miec dziecko. Tyle dzieci w domach dziecka czeka, czeka do doroslosci, ze
            moze
            > kiedys dane im bedzie miec przynajmniej substytut rodziny. Z tego co wiem to
            > czekajac nieco dluzej - ok roku mozna adoptowac niemowle.
            > Uwazam, ze kobiety-rodziny wydajace majatek na sztuczne zaplodnienie itp,
            > wielokrotne proby po pierwsze: powinny sie leczyc - ale u psychologa badz
            > psychiatry, po drugie - zastanowic i dowiedziec sie dokladnie jakie skutki
            dla
            > ich organizmu przyniesie dlugotrwale szpikowanie sie chemia i niszczenie sie
            > zabiegami. Rozumiem, ze adopcja to nie to samo co urodzenie wlasnego dziecka -

            > ale doprowadzac swoje zycie do koszmaru, doprowadzac sie do choroby
            psychicznej
            >
            > z tego powodu? Czy takie kobiety umieja kochac kogos wiecej niz same siebie -

            > chyba nie ....
            > Wedlug mnie akurat zabiegi sztucznego zapladniania nie powinny byc
            finansowane
            > przez panstwo; raczej bylabym za finansowaniem, znaczacym rodzin, ktore
            > adoptuja dzieci.



            No coz, nie rozumiesz. Do tego cynicznie jedziesz po nieszczesnych kobietach
            ktore oddalyby wszystko by miec WLASNE a nie cudze dziecko. Udzielasz "dobrych"
            rad a coz stoi tobie na przeszkodzie wziac jedno z tych niewatpliwie biednych
            dzieci?
            Glupia dziwko, nie sadz ludzi. Nie masz bladego pojecia jaki to dramat nie moc
            miec wlasnego dziecka.
            • Gość: Doki odp dla mxp4 IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.09.05, 07:05
              Tak zbiorczo, po analizie Twoich wszystkich wypowiedzi w tym watku: chyba
              rozumiesz, ze nie jestes partnerem do zadnej rozmowy, prawda? Jesli tego tez nie
              rozumiesz, to tym gorzej.

              PLONK
              • Gość: aga Re: odp dla mxp4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 16:14
                Ja uwazam że to są poprostu ludzie, którzy po trupach (czyli tych, ktorzy umrą bo nie bedzie dla nich lekow-bo beda na in vitro) by doszli do celu...Nie dociera że są pilniejsze wydatki.
                A post ten nie tyczy rozwazan czy bezplodnosc to dramat czy nie tylko dyskusji czy powinno byc to refundowane w naszym kraju.
                • mxp4 Re: odp dla mxp4 14.09.05, 18:32
                  Gość portalu: aga napisał(a):

                  > Ja uwazam że to są poprostu ludzie, którzy po trupach (czyli tych, ktorzy
                  umrą
                  > bo nie bedzie dla nich lekow-bo beda na in vitro) by doszli do celu...Nie
                  docie
                  > ra że są pilniejsze wydatki.
                  > A post ten nie tyczy rozwazan czy bezplodnosc to dramat czy nie tylko
                  dyskusji
                  > czy powinno byc to refundowane w naszym kraju.



                  To co ty "uwazasz" jest niewazne. A z drugiej strony trudno o gorszego typa
                  spod ciemnej gwiazdy od ciebie.
                  • aga-83 Re: odp dla mxp4 14.09.05, 18:45
                    :)
                  • aga-83 Re: odp dla mxp4 14.09.05, 18:52
                    Ale myślę za to racjonalnie i rozumiem pojęcie OGRANICZONOŚĆ ŚRODKÓW, co się wiąze z tym:zeby kkomus cos dac, trzeba zabrać innym (ktorzy i tak za malo mają w tym wypadku) - bo o to chodzi w tym wątku.
                    • Gość: Daria Re: odp dla mxp4 IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 15.09.05, 01:22
                      do agi 83
                      Na szczescie masz gowno do gadania w tej kwestii.
                      • Gość: aga Re: odp dla mxp4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 06:59
                        Tak samo jak TY...I wiekszośc ludzi z forum.
                        • Gość: optymistka Re: odp dla mxp4 IP: *.katowice.pik-net.pl 15.09.05, 07:48
                          Ty i Doki napisaliście właściwie wszystko to co ja chciałam napisać. Oczywiście
                          super byłoby gdyby starczyło na wszystko, ale niestety tak nie jest. Wbrew temu
                          co niektórzy tutaj pisali ten przykład z rakiem jest jak najbardziej na
                          miejscu. Niech te zacietrzewione osoby biorące udział w tej dyskusji postawią
                          siebie w roli osoby decydującej o podziale środków i niech sobie wyobrażą
                          sytuację, gdy przychodzi do nich osoba umierająca na raka i bezdzietne
                          małżeństwo, które chce skorzystać z metody in vitro. Komu przydzieliliby te
                          środki. Dla mnie odpowiedź jest oczywista.
                          Jak na razie metoda in vitro nie jest finansowana z naszych składek a zatem do
                          głosu dochodzą na razie osoby, które uważają że bardziej priorytetowe są inne
                          sprawy.
                          • naka1 Re: odp dla mxp4 17.09.05, 09:45
                            przez ludzi myślących jak ty i doki straciłam 9 lat życia na leczenie. i to nie
                            w kwestii zajścia w ciąże, ale problemów hormnalnych. 9 lat wydawania kasy, a
                            rozwiazanie było pod nosem... bliziutko, wystarczyóo tylko zlecić odpowiednie
                            badania. ale im się nie chciało, bo są bardziej priorytetowe sprawy. dzis musze
                            uważać na to co jem i jak żyję bo jestem na granicy cukrzycy. i już pomijam
                            sprawy z płodnością, ale uwierz nigdy przenigdy nie życzę ci znaleźć się na moim
                            miejscu. albo na miejscu kobiet chorych na endometriozę - kotóra również może
                            powodowac zachorowanie na raka i inne przykre powikłania.
                            obyście ty i doki w przyszłosci nie chorowali, bo strach będzie pomyśleć co się
                            stanie jaki w was tak uogólnią. opzdr.
                            poza tym warto chyba rozróżnić w całym sporze ludzi mających problem z
                            płodnością - niepłodni - którzy mają szansę na dziecko przy właściwym leczeniu i
                            ludzi bezpłodnych. bo widzę że uogolniacie nas strasznie, a to jednak nie to samo.
                            • Gość: naka1 Re: odp dla mxp4 IP: 62.148.81.* 17.09.05, 10:21
                              i tak mi się jeszce przypomniało, bo dopięliście się tutaj tego raka, ale są i
                              inne przypadki dziecku na NFZ można skorygowac odstajace uszy - które przecież
                              nie są zagrożeniem dla zdrowia i dokonac na czlowieku innych korekt
                              kosmetycznych - również na NFZ. wiec dlaczego nasze leczenie jest tak
                              konfliktowe. dla większosći IVF to ostatecznoś, do której nie musiałoby
                              dochodzić gdyby lekarze nie traktowali ludzi metodami spychologii, ale gdybyśmy
                              mieli szreszy dosatęp do zabiegów i leków. pozdr.
                            • Gość: Doki Re: odp dla mxp4 IP: *.219-200-80.adsl.skynet.be 17.09.05, 10:57
                              naka1 napisała:

                              > przez ludzi myślących jak ty i doki straciłam 9 lat życia na leczenie

                              To, co napisalas, dowodzi, ze nie rozumiesz tego "jak mysle". Ja zas, przyznam,
                              mam trudnosci z uchwyceniem sensu Twojego postu i jego zwiazku z omawianym tematem.

                              > obyście ty i doki w przyszłosci nie chorowali

                              To mile, ze mi dobrze zyczysz, ale niestety, KAZDY kiedys zachoruje. Zdrowi nie
                              umieraja, wyjawszy wypadki.

                              > poza tym warto chyba rozróżnić w całym sporze ludzi mających problem z
                              > płodnością - niepłodni - którzy mają szansę na dziecko przy właściwym leczeniu
                              > i ludzi bezpłodnych

                              Ciekawe jak wyobrazasz sobie takie rozroznienie.
                              • Gość: naka1 Re: odp dla mxp4 IP: 62.148.81.* 17.09.05, 12:28
                                :) ono już dawno funkcjonuje. chyba nie trudno rozóznić kobiete mającą problemy
                                hormonalne, które wystarczy uregulowac by zaszła w ciażę np. niedomogę lutealną
                                czy też mającą np. endometriozę, którą tzreba zaleczyć, albo jak to jest w moim
                                przypadku - kłopoty, któr wymagają laparoskopii od kobiety, która np. nie mam
                                jajników albo mężczyzny, który jest całkowicie bezpłodny a nie ma tylko (lub aż)
                                obniżone parametry nasienia. chyba jako lekarz się z tym spotykasz. zdaje się że
                                w medycynie to rozróżnienie funkcjonuje już od dawna - a przynajmniej tak
                                tłumaczyli mi lekarze, z którymi ja sie spotykałam. pozdr.
                                • agulha Re: odp dla mxp4 17.09.05, 14:19
                                  Moja dobra kobieto, przecież osób "na pewno bezpłodnych". takich jak kobieta bez
                                  jajników, nikt przecież po rozpoznaniu tego problemu na niepłodność nie leczy.
                                  Błąd logiczny w rozumowaniu. Oni w ogóle nie wchodzą do puli, odpadają w
                                  przedbiegach.
                                  • Gość: naka1 Re: odp dla mxp4 IP: 62.148.81.* 17.09.05, 15:22
                                    no cóż... przeczytaj powyższe posty... bezpłodność z niepłodnością myli się na
                                    tym wątku dość częśto...więc chciałam tylko wyjaśnić i powiedzieć, ze my przy
                                    odpowiednim leczeniu mozemy mieć dzieci wiec finansowanie go nie jest
                                    martnotrwstwem pieniędzy., nie mówię tu o IVF tylko o podstawowych lekach i
                                    zabiegach, uwierz, ze gdyby wiele kobiet nie było traktowanych na zasadzie
                                    spychologii (i nie jest to tylko moje zdanie ale i ginekologów z którymi się
                                    spotykam) i miały prawo do podstawowych badań na równej zasadzie a nie były
                                    traktowane jak ja niegdyś wiele problemów udałoby się rozwiazać wcześnej i o ivf
                                    nie tzreba byłoby myśleć. pozdr.
                                    • Gość: Doki Re: odp dla mxp4 IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.09.05, 10:28
                                      > no cóż... przeczytaj powyższe posty... bezpłodność z niepłodnością myli się na
                                      > tym wątku dość częśto...

                                      Ten temat juz omowilem w odpowiedzi sprzed kilku minut. Dodam tylko, ze nie do
                                      konca chodzilo mi o spor definicyjny co jest bezplodnoscia, co nieplodnoscia i
                                      czy w ogole potrzebne sa dwa pojecia zamiast jednego. Chodzilo raczej o to KIEDY
                                      uznasz, ze dana kobieta jest trwale nieplodna. Jesli nie ma jajnikow albo
                                      macicy, sprawa jest wzglednie prosta. Ale powiedzmy, ze na pierwszy rzut oka
                                      jest wszystko OK i POWINNO grac, leczy sie i nie wychodzi. To co- leczyc do
                                      zdechu? A moze przyjac, ze po ilus tam cyklach uznajemy, ze przypadek jest
                                      beznadziejny? Po ilu? A dlaczego akurat po n cyklach, a nie po n+2? No to moze
                                      granica wieku? To jest to rozroznienie, ktorego JA przynajmniej nie chce robic.

                                      > my przy
                                      > odpowiednim leczeniu mozemy mieć dzieci wiec finansowanie go nie jest
                                      > martnotrwstwem pieniędzy

                                      Sorka, blad logiczny. Przy odpowiednim zaangazowaniu Polska moze wyslac na
                                      orbite kolejnego kosmonaute, co jednak nie znaczy, ze nie byloby to marnowanie
                                      pieniedzy. Z faktu, ze cos jest MOZLIWE nie wynika jeszcze, ze to jest POTRZEBNE
                                      ani tym bardziej ze to trzeba zrobic.

                                      uwierz, ze gdyby wiele kobiet nie było traktowanych na zasadzie
                                      > spychologii (i nie jest to tylko moje zdanie ale i ginekologów z którymi się
                                      > spotykam) i miały prawo do podstawowych badań na równej zasadzie a nie były
                                      > traktowane jak ja niegdyś wiele problemów udałoby się rozwiazać wcześnej i o
                                      > ivf nie tzreba byłoby myśleć.

                                      No coz- nie wierze. W tym kontekscie spolecznym, o ktorym mowilem, ivf
                                      przypomina wycieranie podlogi wokol peknietej rury, z ktorej nadal leje sie woda
                                      (tak, wiem, ze przekalkowalem na polski powiedzonko z niderlandzkiego, bo tak mi
                                      pasuje. No i co z tego?). Na poczatek ustalmy sobie tez co to sa "podstawowe
                                      badania", bo to tez wcale nie jest oczywiste.
                                • Gość: Doki Re: odp dla mxp4 IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.09.05, 10:19
                                  Gość portalu: naka1 napisał(a):

                                  > :) ono już dawno funkcjonuje

                                  Niech sie wypowiedza lepsi ode mnie i potwierdza lub zaprzecza. Moim zdaniem
                                  rozroznienie, o ktorym mowisz istnieje nie pomiedzy nieplodnoscia i
                                  bezplodnoscia, ale pomiedzy nieplodnoscia trwala wzglednie nieuleczalna i ta,
                                  ktora da sie leczyc.

                                  Prawdopodobnie jednak roznica jest czysto leksykalna.
                              • Gość: naka1 Re: odp dla mxp4 IP: 62.148.81.* 17.09.05, 12:32
                                > > przez ludzi myślących jak ty i doki straciłam 9 lat życia na leczenie
                                >
                                > To, co napisalas, dowodzi, ze nie rozumiesz tego "jak mysle". Ja zas, przyznam,
                                > mam trudnosci z uchwyceniem sensu Twojego postu i jego zwiazku z omawianym tema
                                > tem.

                                lekarz u kórej leczyłam dawno temu kłopoty hormonalne wyrzuciła mnie z gabinetu,
                                bo "ludzie mają poważniejsze zmartwienia niż pani swoje hormony, mają raka i
                                inne". Te inne u mnie w skutek niewłaściwego leczenia, niepotzrebnie
                                zapisywanych hormonów i nieleczenia zmian insuliny we krwi, bo learz przez 5 lat
                                mimo usilnych próśb nie zrobiła mi krzywej cukrowej mimo iż udowodnialm jej ze
                                mam wsystkie objawy cukrzycy. Powiedziała mi tylko wóczas, niech pani nie
                                wymyśla, mam powazniejszych pacjentów.
                                ona też wybrała chorobę bbardziej ważną, a ja już do końca życia będe borykac
                                się z tym co mi pozostało na pamiątke.
                                mam nadzieję, ze teraz rozumiesz.
                                • Gość: Doki Re: odp dla mxp4 IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.09.05, 10:31
                                  > lekarz u kórej leczyłam dawno temu kłopoty hormonalne wyrzuciła mnie z gabinetu,
                                  > bo "ludzie mają poważniejsze zmartwienia niż pani swoje hormony, mają raka i
                                  > inne".

                                  Lekarz nie powinien wyrzucac z gabinetu w ten sposob. Moze zrezygnowac z
                                  leczenia, bo go to nie interesuje, albo dlatego, ze uwaza, ze nie warto i
                                  skierowac do kogos innego.

                                  Natomiast JA nie jestem Twoim lekarzem, dlatego wolno mi powiedziec Ci, ze sa
                                  ludzie z powazniejszymi i pilniejszymi problemami. Ja wypowiadam sie jako
                                  obywatel tego samego kraju, co Ty, z tym ze akurat przypadkowo majacy troche
                                  orientacji w dziedzinie, o ktorej rozmawiamy.

                                  Mam nadzieje, ze i Ty rozumiesz.
                            • Gość: optymistka Re: odp dla mxp4 IP: *.katowice.pik-net.pl 19.09.05, 07:22
                              Otóż muszę tutaj wyjaśnić, że jestem chora na endometriozę (jestem po operacji
                              i pozostaję cały czas pod kontrolą lekarską). I ze względu na chorobę oraz wiek
                              mogę mieć problemy z zajściem w ciążę. To są słowa mojego lekarza. I w związku
                              z tym zdecydowałam, że gdy nadejdzie na to czas (z powodu wielu problemów
                              jeszcze nie nadszedł)i będę chciała mieć dziecko to pomyślę poważnie o adopcji.
                              • Gość: optymistka Re: odp dla mxp4 IP: *.katowice.pik-net.pl 19.09.05, 07:32
                                To było skierowane do naki1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka